jmama
10.09.12, 08:35
Nie mam już siły. Problem dotyczy córki - lat 6 - i codziennego ubierania się ponieważ cokolwiek jej się nie przygotuje do ubrania to wszystko jest niewygodne i nie chodzi tu tylko o jedną rzecz ale o wszystko zaczynając od majtek a na butach kończąc. Zupełnie nie wiem jak to ukrócić. I to nie jest tak, że ja jej narzucam w co ma się ubrać i ona się buntuje, o nie, co wieczór wspólnie wybieramy ubranie, ja ewentualnie sugeruję zmianę na coś cieńszego /grubszego w zależności od pogody. Nie jest też tak, że niewygodna jest ta sama rzecz: to co było super wygodne dzisiaj jutro jest małe, ciasne i w ogóle do d.... Oczywiście po jakimś czasie, darciu, wyciu i ogólnym cyrku, gdy już jest ubrana wszystko robi się wygodne - jednak sceny które urządza dzień w dzień są wykańczające. Dodam jeszcze, że taki problem (z większym lub mniejszym natężeniem) trwa od kiedy skończyła 2 lata, chociaż ostatnie pół roku był względny spokój a teraz wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Rozmawiam z nią o tym zachowaniu codziennie, spokojnie, bez nerwów staram się tłumaczyć, że nie można się tak zachowywać, że ubrania są wyprane, wyprasowane i dlatego muszą się dopasować do ciała i że za chwilę będzie jej wygodnie. Ona niby to rozumie a następnego dnia jest powtórka z rozrywki.
Co robić?