anemon3
20.12.07, 22:33
Proszę o pomoc mamy, które to przeżyły.Moja ciąża była dla nas
wielką radością.Czekaliśmy na nią 4 lata.Wszystko było wporządku,
czułam się świetnie i nic nie zapowiadało koszmaru, który się
zdażył.W 32 tygodniu miałam wizytę u swojego lekarza.Na kontrolnym
KTG serduszko Dzidzi zwolniło, a na USG okazało się,że Dzidzia jest
za mała jak na ten wiek ciąży.Lekarz odesłał mnie do domu i kazał
zgłosić się 20 grudnia, ale ja czułam,że coś jest nie tak jak
powinno.Dzidzia już prawie nie kopała.Następnego dnia zgłosiłam się
do szpitala.Tam zrobiono mi KTG USG.Okało się,że mam małowodzie i
hipotrofię.Później wszystko potoczyło się bardzo
szybko...karetka,klinika,cięcie i Hania pojawiła się na
świecie.Urodziła się z wagą 950g i 39cm długości,dostała 2.6
Abgar.Pierwsze dni były dla mnie straszne.Nie mogłam dojść do
siebie,ciągle płakałam nie mogłam pogodzić się z tym co się
stało,ale obecność męża, psychologa bardzo mi pomaga. Wczoraj Hania
skończyła tydzień.Oddycha samodzielnie od dwóch dni, i jest karmiona
sondą.Boję się myśleć o tym co będzie.Boję się wchodzić na
oddział...Boję się o nią...Czy moja córeczka może być zdrowa?Nie
rozumiem terminów medycznych...boję się bo nie wiem czego się
spodziewać.Proszę,aby odezwały się mamy,które są lub były w podobnej
sytuacji. Myślę,że razem łatwij byłoby to przetrwać...bo przecież to
da się przetrwać...prawda...