wiem że jest ważna w życiu dziecka, no wiec u nas wszystko jak w zegarku o 13 obiad, o 15 spanie (, mała 10 miesięcy) o 16.30 podwieczorek, o 18.30 kolacja potem bajka kąpiel i spac.
Kazdy dzien wygląda tak samo, a ja widze każdą minute na zegarku...
Spędzam z moimi dziewczynami 24h i mam dośc, próbuje wymyslac im nowe zabawy ale nie bardzo sa zainteresowane, chwil się pobawią i zaraz zaczynaja smęcic i pokladac się na tapczanie- wszytskiego już próbowałam, tor przeszkód, wspólne gotowanie, karton, klocki, książeczki- dla nich to sa zabawy na 5 minut.
Oszaleje chyba, ja już chce wiosnę żeby na dwór można bylo wyjsc bo chyba wpadne w jakąś jesienno-zimowa depreche, bo i odezwac się nie ma do kogo (bo mężus w pracy do późna)