dwojedzieciija
22.11.12, 10:12
Jeden z moich synów w środę w nocy gorączkował: 38,5 w nocy, rano 38 - po godzinie od podania leku zbite do 36 i tak już zostało. Dodatkowo tamtej nocy źle spał, bardzo marudził. Przypuszczam, że to zęby (ma 1 i 2, oraz 4 choć jeszcze nie wszystkie do końca na wierzchu), choć do tej pory nigdy na wyrastające ząbki nie było u niego żadnej reakcji. (nie płakał, nie gorączkował). Dziecko bawi się, pije i je normalnie - może wczoraj w dzień był ciut bardziej marudny, lekko pociąga nosem, choć nie jest to katar, ma to od dłuższego czasu i czekamy na wizytę u alergologa. Do czego zmierzam. Jutro rano mamy zaplanowane szczepienie 5w1, ostatnia dawka - poprzednie dawki znieśli bez mrugnięcia okiem, ale tą ostatnią dzieci podobno często odreagowują. Przekładamy je już od czerwca, bo ciągle coś. Zaległe mamy też 3w1, ale to mamy na wiosnę, no i ostatnie pneumokoki - mamy podać min miesiąc po tym 5w1, więc też ciągle odsuwa się w czasie. Ponieważ nie mam zaufania do pediatry, która dopuszcza u nas dzieci do szczepienia (ostatnio MNIE pytała czy JA CHCĘ by zaszczepili mi dziecko z katarem), chciałabym zapytać czy zaszczepiłybyście dziecko które kilka dni wcześniej z niewiadomych w sumie powodów przez dobę gorączkowało? Kolejny raz przesuwać szczepienie, czy skoro synek zachowuje się normalnie iść i szczepić?