Dodaj do ulubionych

Problem ,,ławkowy".

20.10.14, 11:04
Nie wiem co zrobić, ale zapewne będę musiała działać. Mam problem złożony i proszę Was o opinie.
Ot, realia polskiej szkoły zaczynają mnie irytować.
Syn chodzi do klasy 1 i ma 6 lat. Niby wszystko jest ok, ale mamy problemy.
Problemem gł. naszym jest to, że syn zna wszystkie litery i czyta.
Na lekcjach szybko rozwiązuje to, co pani mu zadaje a potem nudzi się i rozmawia z kolegami z klasy.
Pani postanowiła, że go przesadzi do pierwszej ławki. W sumie podobno dzięki temu przestał przeszkadzać. W tym, nie widzę nic złego.
Z jednym ,,ale". Dziś zwróciłam na to uwagę kiedy syn z trudem ,,wpakował się" do swojej ławki.
Ławki w klasie mają 4 różne wysokości. Najniższe z przodu a najwyższe na końcu sali.
Dodam, że syn jest jednym z najwyższych w klasie. Ma 129,5 cm wzrostu.
Zaczął mi w domu siadać pokrzywiony. Oparcie krzesła klasowego ma prawie na wysokości swojego pasa a nie na łopatkach jak być powinno!
Ja rozumiem, że pani chce go mieć na oku, ale wydaje mi się, że nie mogę pozwolić na to, aby dostał skoliozy i siedział na krześle niższym niż w przedszkolnej zerówce!
Co zrobić? Chyba konkretnie powiem pani, że żądam zmiany ławki bo tak być nie może, że dzieci o pół głowy niższe od syna siedzą w ławkach dużo wyższych.
Dodatkowo pani posadziła go z dzieckiem, które ma bardzo duże trudności w klasie choć jest 7-latkiem. Nie podoba mi się to! Widzę, że zaczął byle jak pisać od tygodnia. Nie robi tego tak starannie jak wcześniej. Olewa widząc, że kolega jeszcze gorzej bazgrze niż on. Wieczorem prześle Wam dla porównania to, jak pisał wcześniej, a jak teraz paskudnie.
Ogólnie jestem skrajnie wkurzona. Nie wiem jak rozmawiać z Panią i co dokładnie jej powiedzieć?
Obserwuj wątek
      • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:14
        A moze skup sie nad tym jak popracować nad zachowaniem syna. Gdyby było poprawne mógłby siedzieć w ostatniej ławce, wtedy tylko wystarczyłoby przeprowadzić casting na godnego siedzenia z Twoim synem ucznia i juz po problemie.
        • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:22
          Siedział z kolegą i wszystko robił dobrze. Zostali rozsadzeni z racji tego, że czytali na lekcjach komiksy od kolegi i wygłupiali się. Może jednak pani powinna takich uczniów czymś więcej zainteresować. Dlaczego dzieci, które potrafią więcej mają spadać na dno i być traktowane jako zło konieczne? Zresztą zachowuje się jak przeciętny znudzony 6-latek. Nie biega po sali, nie wychodzi z niej nie śpiewa, nie krzyczy. Zachowanie jak najbardziej normalne. Ja nie prowadzę lekcji w klasie więc jakoś trudno jest mi ,,zabawić" synasmile
          • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:33
            Pani nie jest od zabawiania Twojego syna, a od uczenia i jego i całej reszty, to nauczyciel, a nie klaun.
            Dodatkowe ćwiczenia, bądź czytanie w ciszy dodatkowych materiałów. Mniej wiecej tyle moze zrobic nauczyciel, ktory uczy dwadzieścia kilka osob, z których każda jest na innym poziomie, ma inne zainteresowania i pasje.
            Zadowolona byłabys, gdyby Jasio, rozwalal lekcje, bo akurat jest słabszy i nie interesuje go, to co robią inne dzieci, bo dla niego to za trudne i nauczycielka zgodnie z oczekiwaniami rodziców jemu poświęciła mu wiecej uwagi niż reszcie?
          • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:44
            > Siedział z kolegą i wszystko robił dobrze. Zostali rozsadzeni z racji tego, że
            > czytali na lekcjach komiksy od kolegi i wygłupiali się.

            Czyli innymi słowy przeszkadzali na lekcji, przeszkadzali zarówno nauczycielowi jak i pozostałym uczniom.

            " Może jednak pani powinn
            > a takich uczniów czymś więcej zainteresować.

            Może należało o tym z nauczycielką wcześniej porozmawiać.

            "Dlaczego dzieci, które potrafią wi
            > ęcej mają spadać na dno i być traktowane jako zło konieczne?

            Posadzenie takiego ucznia z uczniem słaby może pomóc obydwu twój ma możliwość wykorzystania swoich umiejętności i pomocy słabszemu, a tamten ma możliwość podciągnięcia się.

            "Nie biega po sali, nie wychodzi z niej ni
            > e śpiewa, nie krzyczy. Zachowanie jak najbardziej normalne

            Co nie zmienia faktu, że przeszkadza innym w nauce. Wybacz ale ja bym była wkurzona gdyby twoje dziecko przeszkadzało mojemu, bo w efekcie to ja w domu musiałabym z dzieckiem przerabiać to czego nie przerobili na skutek zachowania twojego syna.

            "Ja nie prowadzę lek
            > cji w klasie więc jakoś trudno jest mi ,,zabawić" synasmile

            Może warto porozmawiać z nauczycielką i zaproponować by syn w CISZY I POSZANOWANIU PRAW INNYCH UCZNIÓW mógł po skończeniu zadania zająć się czytaniem, tudzież rozwiązywaniem zadań przygotowujących do kangurka/ świetlika czy innego konkursu.
            Umiejętność czytania nie zwalnia od poszanowania innych.




          • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:49
            zjawa1 napisała:

            > Siedział z kolegą i wszystko robił dobrze. Zostali rozsadzeni z racji tego, że
            > czytali na lekcjach komiksy od kolegi i wygłupiali się. Może jednak pani powinn
            > a takich uczniów czymś więcej zainteresować.
            Podejrzewam, że gdyby tylko czytał komiksy to pani nie wpadłaby na ten szatański pomysł przesadzenia go na 1-szą ławkę.
    • tagliatele Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:13
      Co do ławki, to powiedz Pani, że skoro musi siedzieć z przodu, to prosisz o wstawienie tam wyższej ławki i tyle.
      A co do kolegi z ławki, to przecież to jest problem Twojego syna, a nie gorszego ucznia, który w tym przypadku nie zawinił. To Twojemu synowi się nie chce pracować, więc proponuję jednak porozmawiać z synem, a nie z Panią.
      • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:17
        Wiem, że problem syna z lenistwem. Jak mam z nim rozmawiać?
        Mówiłam mu, że powinien starać się jak wcześniej. Wtedy on odpowiada, że i tak pisze lepiej niż kolega z ławki i pani go chwali. Wydaje mi się, że on jakby stara się dorównać poziomem do tego, co go otacza zamiast robić to, co potrafi na swoim poziomie.
        Nie wiem dlaczego. Zmiana jego jest kolosalna w pisaniu. To mnie martwi.
          • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:25
            Nie chodzi mi o charakter, tylko o to, że zaczął bazgrać okropnie. Nie trzyma liniatury. Zresztą wieczorem wkleje Wam to jak pisał i jak teraz pisze, same zrozumiecie o co mi konkretnie chodzi. Wszystko zaczął robić niestarannie i byle jak. Tj. pisać litery i rysować szlaczki.
            • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:48
              Może po prostu zaczął dostrzegać otaczającą go rzeczywistość i zauważył, że nie trzeba tak gnać i całego czasu przeznaczać na naukę i staranie się by zadowolić matkę.
              Dzieci dorastają, zaczynają samodzielnie myśleć ale i buntować się.
            • dorek3 Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 13:43
              Musisz pogodzić się z tym że szybciej niż myślisz i Ty i Pani przestaniecie być dla młodego wyrocznią a jego celem przestanie być dostarczanie Wam "materiału" do pochwał.
              Ja przechodzę ten dość bolesny dla mnie proces teraz w przyspieszonym tempie kiedy moi synowie z piątkowych nagle robią się trójkowo-czwórkowi. Głównie z powodu niemożności sprawnego ogarnięcia w odpowiednim tempie materiału lekcyjnego (tyle, że oni w 5 klasie).
              A w temacie pisma dodam, że jeden z synów w pierwszej klasie miał takie zeszyty, że aż się z wychowawczynią zastanawiałyśmy jak on będzie nadążał jak wszystko tak cyzeluje. Sam wpadł na to, że nie musi. Tyle, że zeszyty teraz niestety są o wiele gorsze. Drugi w pierwszej pisał średnio ładnie a teraz zeszyty ma obrzydliwe. Nie tylko bazgrze ale jeszcze rysuje i nie dba.
              Tak to chyba jest.
              Podejrzewam, że zmiana towarzystwa tylko trochę przyspieszyła to co nieuniknione.
              Mojego syna gadułę też przesadzano obok pilnych dziewczynek. Bardzo sobie chwalił. Gadał tak samo, ale przy najmniej ktoś go co jakoś czas sprowadzał z obłoków i wiedział o co chodzi..
    • nevada_r Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:26
      Przede wszystkim: ja bym poprosiła o przesadzenie dziecka z powrotem do wyższej ławki, argumentując to garbieniem się. A problem z przeszkadzaniem pani powinna rozwiązać inaczej, bo rozwiązaniem NIE jest przesadzanie dziecka ? nie wiem, czemu zgodziłaś się na to, żeby twój syn siedział w niewygodnej ławce? Skoro twój syn się nudzi, to pani powinna zadawać mu więcej zadań / bardziej wymagające zadania niż ma reszta klasy. W ten sposób będzie miał zajęcie, nie będzie się nudził i nie będzie przeszkadzał. Ostatecznie pani może mu pozwolić na czytanie książki na lekcji, kiedy już wszystko zrobi a reszta klasy pracuje.

      Co do bazgrania - olej - nie każdy musi umieć pięknie pisać. Są na szczęście komputery. wink
      • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:51
        ? Skoro tw
        > ój syn się nudzi, to pani powinna zadawać mu więcej zadań / bardziej wymagające
        > zadania niż ma reszta klasy.

        Czyli jakich przeczytanie Hobbita ?
        Trudno powiedzieć, czy nauczycielkę wkurzyło to że syn autorki po wykonaniu polecenia czyta komiks czy że robił to w sposób przeszkadzający innym uczniom w nauce.
        Po pierwsze należałoby sie zając wyjaśnieniem dzieciakowi, że nie tylko ona zasługuje na szacunek.
      • verdana Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:53
        Rozsadzanie dzieci, które gadają jest często całkiem dobrym rozwiązaniem problemu. Ławka powinna byc jednak dopasowana do wzrostu. Zadań dziecko może dostawać więcej, ale też bez przesady - bo szybko zorientuje się, że jak sie coś umie, to się zostaje za to ukaranym większą ilością pracy. Czytanie książki też nie jest dobrym rozwiązaniem w I klasie - dziecko nie uczy się, ze na lekcji trzeba uważać i pracować. W wyższych klasach, gdy już to umie, jest OK. Powinno to być raczej coś, do czego dziecko musi sie przyłożyć.
        Co do charakteru pisma - jest zupełnie normalne, ze dziecko, które zaczyna pisać szybciej, bez początkowego wysiłku, zaczyna też pisać mniej estetycznie.
    • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:55
      Moj tez z czasem zaczol pisac brzydziej ale laczylem to ze spadkiem jego zaangazowania a siedzial z pilna dziewczynka albo sam jak potem chcial . nie sadze by tu lawka za bardzo zawinila , moze troche ten kolega . pani moze sobie sadzac dzieci jak chce choc oczywiscie mozna jej cos sugerowac.
    • scher Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 12:22
      Eksperci ostrzegali, że właśnie takie będą problemy z sześciolatkami, oderwanymi od przedszkola i zmuszonymi do nauki metodami szkolnymi.
      Krzywda dla dzieci będzie nieodwracalna.

      Podziękuj Platformie Obywatelskiej - nie chcieli słuchać rodziców, nie chcieli słuchać ekspertów, dobro dziecka dla nich nic nie znaczy.
      • verdana Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 14:11
        Mój oderwany od przedszkola sześciolatek jest na drugim roku studiów i cały zeszły rok dziękował losowi, ze jako dorosły człowiek jest na studiach, a nie siedzi jako dziecko w szkolnej ławce.
        Problemem są nauczyciele, a nie sześciolatki. W innych krajach jakoś sobie sześciolatki w szkole radzą, prawda?
        • scher Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 15:13
          verdana napisała:

          > Problemem są nauczyciele, a nie sześciolatki. W innych krajach jakoś sobie
          > sześciolatki w szkole radzą, prawda?

          Problemem nie jest miejsce, lecz program i metodyka nauczania, w tym przygotowanie nauczycieli. U nas rozpirzono doskonale funkcjonujący system wychowania przedszkolnego, z bardzo dobrze przygotowanymi do pracy z dziećmi w tym wieku nauczycielkami.

          Po czym rzucono dzieci na głęboką wodę, do nieprzygotowanych do tego organizacyjnie szkół, w ręce nieprzygotowanych metodycznie nauczycieli, którzy tego, co do tej pory wymagali od siedmiolatków, zaczęli po prostu wymagać od sześciolatków.
          • makurokurosek Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 15:36
            i. U nas rozpirzono doskonale funkcjonujący system wychowania prz
            > edszkolnego, z bardzo dobrze przygotowanymi do pracy z dziećmi w tym wieku nauc
            > zycielkami.

            Jakoś ani na forum " Przedszkole" ani w realu nie widzę i nie słyszę tych zachwytów nad dobrze wyszkoloną kadrą przedszkolną nie mówiąc już o super wyposażonych przedszkolach.
            • scher Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 15:48
              Ogólnie rzecz biorąc etap wychowania przedszkolnego był przez lata etapem tak dobrze metodycznie zorganizowanym, że mogliśmy być z tego jako Polacy dumni. Mam na myśli i warunki lokalowe, i przygotowanie metodyczne nauczycielek. Nie zmienią tego wyjątki: źle prowadzone przedszkola i dalekie od ideału nauczycielki.
              • makurokurosek Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 16:21
                Sama chodziłam do przedszkola ponad 30 lat temu, bardzo daleko odbiegało ono od pojęcia " dobra opieka". Mój brat chodził do przedszkola 20 lat temu, pod względem miłej atmosfery przyjaznej dzieciom niewiele się różniło od tego z moich czasów. Moja córka chodziła do przedszkola i też sielanki pod względem miłej atmosfery nie było. Czytają forum i słuchając znajomych moje wspomnienia nie są odosobnione. Nauka czytania czy dodawania to nie wszystko, w opiece przedszkolnej najważniejsza jest dobra OPIEKA. Nie zapominajmy , ze do przedszkola trafiają 3 latki i dla nich ważna jest empatyczna nauczycielka , a nie to że za dwa lata ta pani która teraz na nie wrzeszczy nauczy je liter.
        • olga727 Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 16:26
          verdana napisała:

          > Problemem są nauczyciele, a nie sześciolatki.
          Twój syn jako sześciolatek MUSIAŁ przejść badanie dojrzałości szkolnej w Poradni.Teraz tego NIE MA,bo M.E.N. wyszło z założenia,że wszystkie sześciolatki świetnie sobie poradzą -bez badań. uncertain
          W innych krajach jakoś sobie sześ
          > ciolatki w szkole radzą, prawda?
          www.dobrewiadomosci.net.pl/707-kilka-faktow-na-temat-edukacji-w-finlandii-najlepszego-systemu-nauki-na-swiecie
          • zjawa1 olga727 20.10.14, 22:26
            Sama poszłam z nim do poradni bo sytuacja i wypadek mnie do tego zmusiła.
            Opinie ma idealną. Badanie te głównie opierało się na sprawdzeniu jego obecnej wiedzy i w opinii dostałam między innymi:,, doskonale czyta z syntezą, zna wszystkie litery, bardzo logicznie myśli, wesoły, kontaktowy dobrze odnajduje się w nowych sytuacjach itp.". Tylko zadaje sobie pytanie na ile to jest miarodajne i praktyczne w rzeczywistości szkolnej?
            • makurokurosek Re: olga727 20.10.14, 22:38
              Zważ na to, ze twoje dziecko co najmniej od dwóch lat uczy się tego samego, nic dziwnego że reaguje nudą. Na pocieszenie program przyśpiesza w klasie 2, a w 4 mało który rodzic ma takie ambicje by w domu z programem gnać do przodu.
              • zjawa1 Re: olga727 20.10.14, 22:54
                Ty chyba nie rozumiesz jednej, zasadniczej rzeczy, a mianowicie wszystko to, co potrafi mój syn wynikało z jego osobistych chęci poznawczych!
                Nigdy nie uczyłam go czytać. Pytał mnie tylko ciągle co, to za litera ... Miała wtedy go okłamać, tak aby nie nauczył się liter? Czy co miałam robić.
                Wybacz, ale nie miałam czasu na to. Nie raz odpowiadałam mu wtedy, pójdziesz do szkoły to nauczysz się. Sam zaczął składać litery i czytać. Miał taki dziecinny laptop z literkami w którym po naciśnięciu pani powtarzała nazwę i litery danego wyrazu. Czerpał z niego gł.wiedzę.
                Jedyne co robiłam to dość często czytałam mu przez ostatni rok ,,Akademię Pana Kleksa".
                Był nią zafascynowany.
                Od ok. 6 miesięcy ma fascynacje flag, kontynentów i krajów. Prosił o globus na 6-te urodziny, co miałam kupić mu misia? Zle zrobiłam? Siedzi nad tym i sprawdza wszystko czasami non stop godzinę. Jak więc dojdzie geografia też uznasz, że na siłę uczyłam syna do poznania geografii świata?? Zna doskonale każdy kontynent, większość flag, nie jeden dorosły w tym nawet ja zostaje przez niego zaskoczony. Czasami pyta mnie jak wygląda flaga jakiegoś tam kraju, ja poważnie nie mam pojęcia jak np. wygląda flaga Gany, a syn poprawnie opisuję ją, baa rysuje na kartce papieru.
                • makurokurosek Re: olga727 20.10.14, 23:04
                  > Ty chyba nie rozumiesz jednej, zasadniczej rzeczy, a mianowicie wszystko to, co
                  > potrafi mój syn wynikało z jego osobistych chęci poznawczych!
                  > Nigdy nie uczyłam go czytać. Pytał mnie tylko ciągle co, to za litera ... Miała
                  > wtedy go okłamać, tak aby nie nauczył się liter?

                  Małe dziecko jest jak gąbka, wciąga to co mu dajesz. Ty skupiłaś się na wiedzy z klasy pierwszej, ja wolę tą której w szkole nie pozna.

                  "> Od ok. 6 miesięcy ma fascynacje flag, kontynentów i krajów. Prosił o globus na
                  > 6-te urodziny, co miałam kupić mu misia? Zle zrobiłam? Siedzi nad tym i sprawdz
                  > a wszystko czasami non stop godzinę. Jak więc dojdzie geografia też uznasz, że
                  > na siłę uczyłam syna do poznania geografii świata??

                  Nie, dlaczego. To jest właśnie wiedza której w szkole nie zdobędzie. Ups, teraz mu pewnie te flagi i mapy zabierzesz.
                  • zjawa1 Re: olga727 20.10.14, 23:13
                    A dlaczego mam mu zabrać?
                    Czasami zastanawiam się, czy on aby na pewno jest normalnym 6-latkiem-poważnie.
                    W wakacje-jeśli dobrze pamiętam zainteresował Go film ,,ogniem i mieczem".
                    Nie podobało mi się to, że oglądał tak brutalne sceny jakie w filmie się znajdują.
                    Jednak ku mojemu zdziwieniu skupił się na uzbrojeniu z tamtego okresu. Nawet poszliśmy na jedną z rekonstrukcji walk, z tym że krzyżackichsmile Jednym słowem, jego wszystko interesuje za wyjątkiem pisania szlaczków i liter. Tylko cyfry bez oporów pisze.
                    • zjawa1 Re: olga727 20.10.14, 23:16
                      Krzyżackich, bo rzecz jasna tylko taka była na dany moment. Jednak zamęcza mnie pytaniami na temat okresu 1600 i wzwyż.
                    • annubis74 Re: olga727 22.10.14, 03:11
                      >Jednym słowem, jego wszystko interesuje za wyjątkiem pisania szlaczków i liter. Tylko cyfry bez >oporów pisze.

                      bo niestety pisanie literek i szlaczków to nie tylko wiedza ale też umiejętność - wypracowana
                      w dodatku wypracowana nudno i żmudnie. Nie znam dzieci które by to lubiły
                      Moja córka 6ltka też chlonie wiedzę jak gąbka ale pisanie literek i rysowanie szlaczków ją nudzi, męczy i zniechęca.
                • srubokretka Re: olga727 21.10.14, 02:43
                  > Ty chyba nie rozumiesz jednej, zasadniczej rzeczy, a mianowicie wszystko to, co
                  > potrafi mój syn wynikało z jego osobistych chęci poznawczych!

                  Nie wynikalo z jego osobistych checi, tylko z twoich checi do zaliczania ksiazeczek edukacyjnych. Przerabialas z nim przez 3 lata wstecz program podstawowki.
                  Juz cie 2 lata temu ludzie ostrzegali, a ty uparcie dalej ciagnelas edukacje w domu. Wiec masz co chcialas.

                  "schere 04.04.12, 21:34
                  W całej dyskusji gładko zlekceważyłaś opinie mam, które mają dzieci w szkole i twierdzą, że takie książeczki niewiele dają. Po prostu: po kilku latach wypełniania tych powtarzających się schematów dzieci są nimi znudzone "


                  "Czy co miałam robić.
                  > Wybacz, ale nie miałam czasu na to. Nie raz odpowiadałam mu wtedy, pójdziesz do
                  > szkoły to nauczysz się. Sam zaczął składać litery i czytać."

                  Pamietaj , ze internet wszystko pamieta z detalami, wiec moze lepiej pisac prawde. Moze ci przypomne caly watek? I co wtedy pisalas o uczeniu syna?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,566,134748629,,Czy_Wy_tez_bawicie_sie_w_takie_zabawy_.html?v=2
                  Przyklad jesten z wielu
                  zjawa1 napisała:
                  "Nawet takie zabawy z ,,dodawaniem i odejmowaniem". Syn sam uklada przed soba autka, ja zabieram pare a on sprawdza ile zostalo itp. Czysta matematyka jaka ty preferujesz.
                  Bawie sie z nim we wszystko co mozliwe. Rozwija sie na wielu plaszczyznach. Codziennie poswiecam mu ok 3-4 godzin dziennie w tygodniu, az pojdzie spac."

                  I to wszystko po przyjsciu z przedszkola (ktore b chwalilas za poziom), prawda? Nie cofniesz czasu. Moze jednak czas pomyslec o innej szkole, prywatnej, czy co tam jeszcze w Polsce oferuja dla dzieci po HS.

                  • dorek3 Re: olga727 22.10.14, 13:51
                    A co jest złego, że matka tak się bawi z dzieckiem? Toż to super sytuacja, w której nauczyciel zamiast żmudnie wbijać do głowy podstawy może pomóc rozwinąć skrzydła. Musi tylko chcieć!. A zwykle nie chce albo nie jest w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi pojedynczemu uczniowi nawet wybitnemu.
                    Jeśli takiemu dziecku nie zaproponujesz nic więcej w szkole to znudzone w końcu może przegapić moment kiedy przestaje korzystać z zasobów wiedzy własnej i nagle z pojawi się luka, która w dłuższej perspektywie może przynieść sporo szkody. Do tego brak nawyku jakiejkolwiek pracy spowoduje jak sądzę nieumiejętność nauki w późniejszym okresie.
                    Obawiałabym się tego i szukałabym wsparcie w szkole, nauczycielach aby wykorzystywać i rozwijać potencjał.
                    • srubokretka Re: olga727 22.10.14, 14:02
                      A zwykle nie chce albo nie jest w stanie poświęcić
                      > wystarczająco dużo uwagi pojedynczemu uczniowi nawet wybitnemu.

                      Wybitnego ucznia, to chociazby w wiezieniu trzymali, nie zepsuja. Nie ma co sie oszukiwac. Mamy ciagniecie za uszy przez 4h dziennie nic nie da, ani jak jej nauczycielek rzad pomoze.
      • zjawa1 Re: scher 20.10.14, 22:17
        Nie będę za nic dziękować PO, bo na nich nigdy nie głosowałam i głosować nigdy nie będę. Nigdy też tego nie ukrywałam. Zniszczyli cały system edukacji. Obniżyli poziom w zerówce i wywalili 6-latki do szkoły w celu:
        -przyspieszenia wieku produkcyjnego
        -zwolnienia zawalonych przedszkoli
        -zapełnienia pustych klas z racji niżu który nas ogarnia!
        Uważają bowiem, że wykładnikiem pójścia do szkoły jest jedynie wiedza, którą posiada lub nie posiada dziecko.
        Co z tego, że syn potrafi czytać i pisać, skoro nie potrafi jeszcze odnaleźć się w rzeczywistości szkolnej. Sądze, że za rok nie zachowywałby się tak infantylnie na lekacjach jak teraz. Potrafiłby w sposób dojrzalszy okiełznać nudę.
        Jednak i w obecnej zerówce nie ma dla niego miejsca, bo materiał i poziom edukacji jaką wyznaczyła kolejna genialna minister edukacji z PO jest ,,śmiechu warta".
        • makurokurosek Re: scher 20.10.14, 22:32
          > -zwolnienia zawalonych przedszkoli
          > -zapełnienia pustych klas z racji niżu który nas ogarnia!

          Nie sądzisz, że te punkty sobie zaprzeczają. Jeżeli przedszkola są zawalone to, skąd później puste sale w szkołach i niby w jaki sposób dodatkowe pół rocznika miałoby nagle te klasy tak zapełnić. Skoro są puste sale to skąd nagle konieczność pracy dwuzmianowej.

          "> Uważają bowiem, że wykładnikiem pójścia do szkoły jest jedynie wiedza, którą po
          > siada lub nie posiada dziecko.

          To raczej rodzice tacy jak ty tak uważają. Skreśliłaś na wejściu siedmiolatka który czytać nie potrafi, potraktowałaś go jak co najmniej ułomnego umysłowo.

          "> Co z tego, że syn potrafi czytać i pisać, skoro nie potrafi jeszcze odnaleźć si
          > ę w rzeczywistości szkolnej. Sądze, że za rok nie zachowywałby się tak infantyl
          > nie na lekacjach jak teraz.

          Sądzę, że za rok zachowywałby się tak samo, bo jego zachowanie nie wynika z infantylności, a nudy. Ileż razy można powtarzacz ten sam materiał, gdyby jeszcze rok spędził na jego nauce to za rok rozniósł by klasę.

          "> Jednak i w obecnej zerówce nie ma dla niego miejsca, bo materiał i poziom eduka
          > cji jaką wyznaczyła kolejna genialna minister edukacji z PO jest ,,śmiechu wart
          > a".

          Poziom jest dostosowany do pięciolatków, dla których są rzeczy ważniejsze niż nauka czytania.


    • camel_3d moim skromnym zdaniem.. 20.10.14, 13:41
      jakas durnota, zeby rodzice dzieci az do klasy odporwadzali.. u nas nie wolno.
      rodzice zegnaja sie z dziecmi przed szkola. i dobrze, ze nie wyobrazam sobei 25 osob przed klasa.

      co znaczy ze siedzi z gorszym dzeickiem?? bo nie zna literek jak twoj syn? w pierwszej klasie dzieci ucza sie dopiero czytac i poznaja litery.

      Skoro gadal to znaczy, ze dobrze ze go przesadzila.

      Uwazam, ze takie ciagle rodzicielskie interwencje nie sa zdrowe. A co jezeli przesadzi twojego synka, a posadzi na jego miejsce inne dzeicko? wtedy inny rodzic bedzie narzekal i znow beda zmiany.

      Skoro jest dobry to takizostanie. A moze tamten skorzysta na tym.

      Daj spokoj i nie badz nadgorliwasmile
    • srubokretka Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 14:27
      Nad wszystkimi problemami powinnas pracowac ty I syn
      1. Naucz dziecko siedziec poprawnie, prosto. Opisalas krzeslo, a tu jest wysokosc lawki istotniejsza. One tez sa roznej wysokosci? Za moich czasow takich luksosow nie bylo.
      2. Jezeli twoj syn teraz rowna w dol, to jest to tylko i wylacznie twoja i jego sprawa. Jak chcesz to zmienic, to pracuj nad tym w domu. Inaczej za kilka lat bedziesz sie skazyc, ze pali papierosy, ale winny jest kolaga, nie twoj syn.
      3. Jezeli go przesadzi na ostania lawke, to za chwile bedzie problem, bo nie widzi , bo nie slyszy...
      4. Musialas zignorowac sygnaly nauczycielki i nic nie zrobic, zeby syn przestal przeszkadzac na lekcjach, skoro wysokie dziecko przesadzila do 1 lawki.
      5. Pismo. Rozumiem twoj bol, ale tu podobnie. Musisz ty sama nad tym popracowac. Mi sie udalo. Kolezanki z klasy bynajmmniej w tym nie pomagaja, nawet takie idealnie piszace (pani nigdy nie posadzi do lawki 2 takich, bo jej zalezy na wyrownaniu poziomow. Wcale sie nie dziwie).

      Rodzicom dzieci , ktore sa do przodu, powinno zalezec na podciagnieciu reszty klasy. Mi zalezy zeby reszta klasy corki kumala o co chodzi, pisala testy na maxa, ladnie pisala itp, powody sa chyba dla wszystkich oczywiste. Wiec jezeli jest do tego potrzebna pomoc mojej corki, to ona z checia to zrobi. a dlaczego sie nie zbuntuje? bo mama wytlumaczyla i opisala konsekwencje obu wyborow. Klasa to spolecznosc, Swojego syna nie zapislas na zajecia indywidualne prawda? Wiec jak przeszkadza ci character pisma kolegi , to nad tym popracujcie. Zobaczsz, ze twoj syn lepiej na tym wyjdzie, niz na kolejnej zmianie miejsca.
      • agni71 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 15:17
        >Nad wszystkimi problemami powinnas pracowac ty I syn
        1. Naucz dziecko siedziec poprawnie, prosto. Opisalas krzeslo, a tu jest wysokosc lawki istotniejsza. One tez sa roznej wysokosci? Za moich czasow takich luksosow nie bylo.

        i dzieci chyba tez nie masz, bo wiedziałabyś, że obecnie sa krzesła i ławki dostosowane do wzrostu uczniów.
          • zjawa1 No i relacja z dnia dzisiejszego.... 20.10.14, 22:42
            Ale zacznę może od wcześniejszych problemów tj. czytanie komiksu bo jak czytałam wiele osób to zaciekawiło.
            Otóż syn czytał z kolegą wspomnianą ,,lekturę" na lekcji i wraz z nim śmiali się głośno komentując to, co przeczytali. Kolega również został przesadzony do pierwszej z ławek, podobnego wzrostu co syn z tym, że 7-latek.

            A teraz dzisiejszy dzień. Pani stwierdziła, że syn ,,zabawia" słabszego kolegę z ławki, a ten wcale nie chce pracować.... Więc nie wiem czy to takie dobre dla tamtego chłopca?
            Syn wykonał swoje zadanie i zaczął prowadzić konwersacje ze słabszym w nauce kolegą. W konsekwencji kolega nic nie zrobił. Podobno pani zapytała syna dlaczego rozmawia, a ten odpowiedział, że nudzi się. Wtedy nauczycielka zapytała co chciałby w takim razie konstruktywnego robić na co syn odpowiedział-liczyć! Więc pani wprowadziła mu zadania matematyczne( na razie w klasie w ogóle matematyki nie ,,liznęli"). Syn podniecony ,,wyróżnieniem" skupił się ponoć nad zadaniami i był spokój do końca lekcji.
            Dodatkowo dodał, że rysowanie szlaczków jest nudne woli pisać cyferki. Więc pani zadała mu całą stronę cyferek do pisania zamiast liter. Tak, jak męczył się ostatnio chyba 1,5 godziny z 4 linijkami liter, tak cyferki zrobił praktycznie idealnie w 20 minut. Nie wiem, ale jak tak dalej pójdzie to będę miała z nim problemy chyba non stopsad
            Rozmawiam z nim, tłumaczę, stosuje kary, nic to nie daje. Co mogę więcej zrobić? Zauważyłam, że dopóki nauczycielka nie ,,wyróżni" go specjalnym zadaniem ,,nudzi się".
              • zjawa1 makurokurosek 20.10.14, 23:00
                Dobra, ale poradź mi jako matka, co mam w takim razie zrobić?
                Ewentualnie, gdzie popełniam błąd, bo nie wątpię, że takowy mogę popełnić.
                Tylko bez złośliwości. Napisz mi konkretnie, bo Twoje uwagi bez tych ,,epitetów", nie raz bywają bardzo cenne!
                • makurokurosek Re: makurokurosek 20.10.14, 23:13
                  > Ewentualnie, gdzie popełniam błąd, bo nie wątpię, że takowy mogę popełnić.

                  Według mnie skupiając i ucząc go rzeczy które pozna w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Lepiej ten czas chłonnego umysłu wykorzystać na zaszczepienie pasji, zainteresowanie dziedziną której szkoła mu nie obrzydzi bo czym innym jest poznawać gdy się nie musi , a czym innym gdy się jest z tego ocenianym.
                  Skupiając sie na pisaniu, czytaniu czy matematyce wcześniej czy później polegniesz bo dziecko i tak nie będzie doceniane za wiedzę którą posiadł, a bardzo szybko otrzyma łatkę łobuza.
            • makurokurosek Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 20.10.14, 22:56
              Taka rada, odpuść domowe nauczanie na poziomie klasy 1-3 i przerzuć się na przekazywaniu wiedzy której dziecko się w szkole nie nauczy: kosmos, mitologię słowian/ inków, teorie powstania świata oraz co tam cię tylko interesuje. W ten sposób zaoszczędzisz sobie problemów ze znudzonym dzieckiem, a jednocześnie wykorzystasz chłonny umysł dziecka.
              • zjawa1 Re:makurokurosek 20.10.14, 23:06
                Ty nadal nie rozumiesz. Nie mam czasu w chwili obecnej na nic więcej, jak tylko w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe, pogadać z nim o szkole, gdzie ciągle syn mówi mi, że się nudzi!
                Ciągle to powtarza. W weekend jadę z nim przykładowo do : planetarium, teatru, kina czy w góry które kocha.
                Ostatnio zażyczył sobie filharmonię ok. Pójdę z nim. co mogę więcej zrobić?
                  • zjawa1 Re:makurokurosek 21.10.14, 22:25
                    makurokurosek napisała:

                    > > w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe
                    >
                    > Pytanie po co z nim odrabiasz, skoro jest w stanie zrobić to sam.
                    Raczej pilnuje, żeby odrabiałsmile Pisanie szlaczków z wielkim bólem mu przychodzi.
                    A polecenia do zadań faktycznie sam czyta i rozwiązuje. Muszę jednak to kontrolować, to chyba nic nadzwyczajnego?
                    • makurokurosek Re:makurokurosek 21.10.14, 23:01
                      > A polecenia do zadań faktycznie sam czyta i rozwiązuje. Muszę jednak to kontrol
                      > ować, to chyba nic nadzwyczajnego?

                      W przypadku dziecka które nie ma problemów ze zrozumieniem tego co ma wykonać jest to dziwne. Czym innym jest sprawdzenie czy dziecko odrobiło lekcje, a czym innym odrabianie z nim i kontrolowanie tego jak odrabia lekcje.
                    • lucyjkama Re:makurokurosek 24.10.14, 12:45
                      Jeśli dziecko jest faktycznie "do przodu" to nie potrzebuje żeby z nim lekcje odrabiać. Moja córka sama czyta polecenia, wykonuje zadania i pakuje książki tornistra. Ja sprawdzam ale tak żeby dziecko nie widziało, to mi zajmuje ok 1 minuty. Nie zdarzyło się, żeby córka zrobiła coś źle albo nie do końca.
                      Na lekcjach się nie nudzi choć czyta płynnie książki przeznaczone dla dzieci kilka lat starszych, liczy na poziomie 2 klasy a wiedzę z przyrody ma na poziomie 5 klasy (nie ma jeszcze skończonych 6 lat).
                • jakw Re:makurokurosek 21.10.14, 11:28
                  zjawa1 napisała:

                  > Ty nadal nie rozumiesz. Nie mam czasu w chwili obecnej na nic więcej, jak tylko
                  > w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe, pogadać z nim o szkole, gdzie c
                  > iągle syn mówi mi, że się nudzi!
                  > Ciągle to powtarza. W weekend jadę z nim przykładowo do : planetarium, teatru,
                  > kina czy w góry które kocha.
                  > Ostatnio zażyczył sobie filharmonię ok. Pójdę z nim. co mogę więcej zrobić?
                  A potem biedak idzie do szkoły, gdzie pani nie gra na fujarce, nie staje na głowei i nie ma teleskopu...
                  • mama_kotula Re:makurokurosek 21.10.14, 13:10
                    Cytat
                    A potem biedak idzie do szkoły, gdzie pani nie gra na fujarce, nie staje na głowei i nie ma teleskopu...


                    Czyli co? Bezwolnie godzimy się na to, aby w szkole było smętnie i nudno, tym samym dając na to przyzwolenie? A potem wszyscy jednogłośnie narzekamy na system?

                    Nie rozumiem wyśmiewania autorki.
                    To nie jest tak, wg mnie, ze dziecko jest przebodźcowane i potrzebuje super fajerwerków w szkole i żeby pani stała na głowie; inna rzecz, ale to temat na dłuższą dyskusję, że tak, teraz ogół dzieci i dorosłych w sumie też jest przebodźcowany i potrzebuje dużo silniejszych bodźców niż te 30 czy 40 lat temu.
                    Tu chodzi imho o minimum wysiłku ze strony nauczyciela, aby uczynił lekcję ciekawszą i aby znudzone dziecko miało zajęcie dla mózgu i rąk (oczywiście, chodzi również o to, aby dziecko nie oczekiwało zabawiania 100% czasu, uprzedzając komentarze). Chyba, że chcemy od wieku 6 lat wmawiać dzieciom, że szkoła to zło i nuda, które musimy przetrwać, i że nauka jest mało fajna, żmudna i nieinteresująca, bo potem będzie korpo, gdzie będziemy robić tak samo nudne i żmudne rzeczy przez cały czas, więc siedź cicho kufniarzu, buzia w ciup, rączki w małdrzyk, i powtarzaj po raz piętnasty że 2+3 to pięć, a kwadrat ma 4 boki.
                    Co działa pięknie demotywująco na większość dzieci. No więc, nie - i ja się na taki stan rzeczy nie zgadzam. Inna rzecz, że w walce z systemem poległam, bo byłam w niej sama. Na 20 rodziców w klasie jako jedna miałam jakieś, jak to określała wychowawczyni, "problemy". Ale jakby było tych "problemowych" rodziców więcej, to może z czasem udałoby się coś ugrać, coś zmienić, a nie poprzestawać na dennym status quo i ograniczać się do jojczenia na forach.

                      • jotde3 Re:makurokurosek 21.10.14, 14:05
                        podstawówka brytyjska jest na poziomie przecietnej rejonówki sądząc po ewd ale juz gimnazjum to sie zastanówcie
                        ewd.edu.pl/wskazniki/gimnazjum/wykres-szkoly/?id=17422
                        naprawde za to warto płacić ?
                        moze lepiej za to
                        ewd.edu.pl/wskazniki/gimnazjum/wykres-szkoly/?id=17579
                        też z jezykiem angielskim wykładowym .
                        albo za to
                        ewd.edu.pl/wskazniki/gimnazjum/wykres-szkoly/?id=17474
                        tu płacić nie trzeba a piszą że dwu jezyczne co w sytuacji jak mąż jest amerykaninem chyba by problemu nie stanowiło i angielski by nie podupadł ?
                        • jotde3 Re:makurokurosek 21.10.14, 14:06
                          jotde3 napisał:

                          > podstawówka brytyjska jest na poziomie przecietnej rejonówki sądząc po ewd

                          mój błąd - sądząc po wynikach egzaminu 6 klasisty oczywiscie w porównaniu do innych w tym miedzynarodowych
                        • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 14:57
                          Tu nie chodzi o wyniki szkoly tylko o to co szkola ma do zaoferowania uczniowi. Przede wszystkim brytyjski program nauczania, podzial na 4 grupy w zależności od umiejetnosci i checi do nauki. Nauczycieli z dobrym akcentem, nie wrzeszczących, z entuzjazmem, nauczycieli, którym sie chce. Sale z komputerami jak z sf, sale muzyczne z komputerami do komponowania, sale gimnastyczne i boiska, nowoczesna biblioteka i art room lepszy niz na ASP itd.itp. Jak ktos bedzie chcial to wykorzysta, a jak nie to wolno mu olewać. Taki jest system brytyjski, dzieciak jest uczony, ale raczej w systemie akademickim. Wiedze sprawdza sie 3 razy w roku. Ja znam system polski i dlatego chce go uniknąć za wszelka cenę.
                          • polinezj.a Re:makurokurosek 21.10.14, 15:10
                            Takie ułatwienia pomogą dzieciom dobrym, ale nie świetnym. Takim, którym wiedzę trzeba sposobem wcisnąć, zainteresować.

                            Znam kilka młodych osob, wybitnie inteligentnych, ktore w ostatnich latach zaczęły nauke w rożnych prestiżowych szkołach (oczywiście za granica i w ramach stypendiów). Wszystki te osoby przeszły polski, państwowy system edukacji, wiedza nieważne jak podana sama wchodziła im do głowy i na własna rękę bez przymusu i stawania nauczycieli na głowie wiedzę te sami poszerzali.
                            Dzieciaki, teraz juz starsza młodzież i młodzi dorosli z ogromnymi możliwościami i pasjami.
                            Ostatnio prosty robotnik spod warszawskiej wsi, "żalił mi sie", ze syna od książek odciągnąć nie moze ciagle, gdzies go po konkursach wozić musi. Chłopak kończy wiejskie, państwowe gimnazjum. Jest wybitnie uzdolniony matematycznie, daje radę bić na głowę dzieciaki z najlepszych polskich szkol. Jest xxi wiek, wiedzę poszerza sam, ma internet, wiec i kontakt z całym światem.
                              • polinezj.a Re: Re polinezja 21.10.14, 16:57
                                Ja w pełni popieram płacenie za komfort nauki, jesli ktos moze sobie na to pozwolić.
                                W dodatku większość dzieci jest jednak przeciętna, czyli wiekszosci dzieci taka szkola pomoże wydobyć, to co w nich najlepsze i to zupełnie w porządku.
                                Natomiast wybitnym jednostkom nawet najgorsza szkola nie przeszkodzi w osiąganiu sukcesów.
                                • fogito Re: Re polinezja 21.10.14, 17:17
                                  Nie zgodzilabym sie z ta najgorsza szkola. Jesli dzieciak ma twardy charakter i nie jest podatny na wplywy to sobie poradzi, ale jakby trafil do takiej rejonowej podstawowki na Pradze Polnoc to mogliby go zadreczyc fizycznie i psychicznie.
                          • jotde3 Re:makurokurosek 21.10.14, 16:28
                            wszystko sie fogito zgadza ale czy jest sie co w tej sytuacji cieszyć że np."pani w szkole pochwaliła " i inne takie ? rozumiem że te 3 razy w roku sprawdziany to w formie testu i mozecie je porównać z takimi samymi w innych szkołach brytyjskich ? jeśli tak jest to wszystko ma ręce i nogi ale wydaje mi sie że nie , że również w brytyjskim systemie te sprawdziany są inne w różnych szkołach ( jak i u nas ) i lądują w szufladzie u dyrektora . pozatym pewnie są też poziomem podobne do naszych ( w związku z brakiem wyników w np. matwie na ewd waszej jestem tego pewny ).
                            • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 16:45
                              Pani w szkole to wykwalifikowany nauczyciel i warto sie cieszyc jak ucznia chwali. Egzaminy sa takie same w systemie szkol nord anglia. Wyniki sa porownywane do tych osiaganych w Wielkiej Brytanii.
                              • polinezj.a Re:makurokurosek 21.10.14, 16:50
                                A powinny być znacznie lepsze, bo do szkol w GB chodzą dzieci z rożnych środowisk, dopilnowane i nie. W PL do tej szkoły chodzą dzieci wyselekcjonowane, których rodzicom bardzo zależy na edukacji dzieci.
                                O ile w pierwszych klasach moznaby zwalić to na karb gorszej znajomosci języka przez cześć dzieci, o tyle w starszych klasach, ten argument odpada.
                                • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 17:01
                                  W szkole syna tez jest duzo dzieci niedopilnowanych, ktore czesciej widza kierowce i nianie niz rodzica. To so bardzo bogate dzieci z masa emocjonalnych problemow, ktore przekladaja sie na kiepskie wyniki w nauce. Takie dzieci laduja w grupach D. Poza tym, z tego co pamietam z raportow ostatnich lat, to w W-wie sa lepszemwyniki niz w szkolach brytyjskich w UK. Ale caly czas mowie o systemie nord anglia, bo w samej Wielkiej Brytanii rozrzut jakosci szkol jest ogromny imciezko porownywac prywatne do publicznych.
                              • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 09:06
                                Ta Pani to wykwalifikowany nauczyciel ale w przecietnej szkole ,orlow tam niewielu i oczywiscie cieszyc sie warto ale twierdzic ze ja ci zazdroszcze z tego powodu to gruba przesada , musial bym sam sie szczerzyc od ucha do ucha caly rok szkolny. Ot przedwczoraj byly wyniki laczonego konkursu czytanie ze zrozumieniem/gramatyka/matematyka dla klas 4-6 lacznie i co ? Najlepszy w szkole wsrod czwartych klas . nawet juz z tym do nigogo nie lecialem bo to juz nudne sie zrobilo . ale tobie oczywiscie musialem powiedziec wink

                                A ile jest tych szkol "nord england" z centrala w honkongu na ktorych tle sie mozecie porownywac poprzez te sprawdziany ? I wyniki tych szkol sa porownywalne do tych z wb ale tez tylko tej sieci nord england ? Czy do innych prywatnych ?
                                • fogito Re:makurokurosek 22.10.14, 09:44
                                  Powinienes wynik syna podać w tvn 24 wink
                                  Szkoly nord anglia. Poszukaj sobie w googlu I na stronach szkoly warszawskiej. Jak nie dasz rady, to niech syn ci pomoże skoro taki z niego orzeł smile
                                  • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 10:03
                                    A ty dac pani megafon , niech chodzi po ulicy i sie drze "syn fogito jest super w naszej przecietnej szkole ""smile
                                    W odruznieniu od ciebie nie wykazalem jednak przeciez podniecenia tym wynikiem testu a nie pani pochwa wiec poluzuj stringi z tym tvn . wzbudzasz byle czym .
                                  • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 10:06
                                    A na strone juz mnie odsylalas , odpisalem ci ze nie znalazlem . moze to ze po angielsku ale przypominam sobieze udalo mi sie zlokalizowac strone z wynikami a tam usto bylo . listy szkol nie szukalem .
                    • jakw Re:makurokurosek 21.10.14, 14:20
                      Zjawa chyba już kilka lat temu pisała , że na zabawach edukacyjnych spędza z nim 3-4 godziny w ciągu tygodnia. Plus pewnie jeszcze te ciągłe wyjścia w weekend. Fajnie, że miała i ma tyle czasu, ale realnie rzecz biorąc to dziecko od kilku lat jest ciągle edukowane i chyba nawet nie miewa okazji się nudzić. Bo jak się zaczynało nudzić to pewnie mama wkraczała z kolejną zabawą edukacyjną. Może wręcz nie nauczyło się nudzić. A w szkole nie ma indywidualnego natychmiastowego likwidatora nudy - pani musi swoją uwagą obdzielić pewnie przynajmniej 20-tkę dzieci, w tym także tych "problematycznych" co dopiero uczą się czytać i pisać. Dla tego dziecka rzeczywiście szkoła może być jedną wielką nudą, nawet gdyby przenieść go o klasę wyżej.
                      >Chyba, że chcemy od wieku 6 lat wmawiać dzieciom, że szkoła to zło i
                      > nuda, które musimy przetrwać, i że nauka jest mało fajna, żmudna i nieinteresuj
                      > ąca,
                      A w przypadku takiej zwykłej szkoły, z co najmniej 20-tką w klasie , nie jest to przypadkiem prawda?
                      • mama_kotula Re:makurokurosek 22.10.14, 16:47
                        Cytat
                        Dla tego dziecka rzeczywiście szkoła może być jedną wielką nudą, nawet gdy
                        > by przenieść go o klasę wyżej.


                        Szkoła w kształcie takim, jak obecnie, jest nudą dla większości ludzi. Tylko że jedni z nich mają większe a inni mniejsze zdolności przystosowawcze do warunków szkodliwych. Ale luz, w końcu wszyscy się pogodzą z tym, że nauka to nuda i służy prawdę mówiąc tylko do zdawania egzaminów.


                        Cytat
                        > >Chyba, że chcemy od wieku 6 lat wmawiać dzieciom, że szkoła to zło i
                        > > nuda, które musimy przetrwać, i że nauka jest mało fajna, żmudna i nieinteresująca

                        > A w przypadku takiej zwykłej szkoły, z co najmniej 20-tką w klasie , nie jest
                        > to przypadkiem prawda?


                        No, to teraz pomyślmy, w jakim celu zabija się naturalną ciekawość u dzieci w szkolnictwie masowym. Żeby przyciąć w równy szereg? Tak, głupimi, przyciętymi ludźmi się łatwiej rządzi.

                        Nie, nauka w pierwszej klasie nie musi być nudna i żmudna, nawet przy 20-tce w klasie. Ale to wymaga wysiłku, kreatywności i zmiany mentalności nauczycielskiej, oraz, oczywiście, zmiany systemu jako całości. Niemniej można zacząć od pierwszego punktu i ruszyć mózgownicą, zamiast obstawać przy skostniałych metodach sprzed 50 lat.

                        Tak, społeczeństwo się zmieniło, a zdaje sie, nikt tego nie widzi, jeśli chodzi o szkolnictwo. Po pierwsze, wzrosła świadomość wychowawcza ludzi. 50 lat temu nikt nie pitolił o jakości czasu spedzanego z dzieckiem, nikt nie mówił o stymulacji - dziecko wychowywało się ot, po prostu. I w dobranocce oglądało Jacka i Agatkę, a teraz do nieszczęsnej Myszy Miki dla 3-latków wrzuca się mnożenie.

                        Czy zmiana jest dobra, czy zła - nie mnie oceniać, zresztą nie o to chodzi. Natomiast najważniejsze jest to, że zmiana już zaszła; dzieci są dostymulowywane od początku zycia właściwie, obcują z techniką, są wystawione na więcej bodźców niż te 30 czy 50 lat temu. I naturalną konsekwencją tego będzie, że mają mniejszą zdolność koncentracji, lepiej będą przyswajac flashowe informacje, niż inne, potrzebują silniejszych bodźców - dużo więcej trzeba, aby na dzieciach zrobić wrażenie. I przy uwzględnieniu tego wszystkiego da się uzyskać rewelacyjne efekty, tak, nawet w klasie liczącej 20 osób i więcej.

                        Zresztą, w ogóle uważam, że szkoła masowa i obowiązek szkolny dla każdego to nieporozumienie, ale to temat na inny wątek.
                    • zjawa1 mama_kotula 21.10.14, 22:31
                      Właśnie w tym jest ,,pies pogrzebany". Idealnie wszystko ujęłaś.
                      Przede wszystkim nauczyciele klas pierwszych powinni w sposób bardzo urozmaicony prowadzić zajęcia lekcyjne w klasach. Zmieniać systematycznie metody pracy z dzieciakami. Tak, aby już na starcie nie zniechęcać do nauki zwłaszcza 6-latków, które jak wiadomo mają dużo większe oczekiwania np. na zabawę niż 7-latki z początku roku 2007! Różnica emocjonalna dzieci w tym wieku jest jeszcze kolosalna.
                      Widzę po znajomych jak ich dzieci zmieniają się nawet pół roku robi w tym wieku wielką różnicę.
                  • annubis74 Re:makurokurosek 22.10.14, 03:15
                    >A potem biedak idzie do szkoły, gdzie pani nie gra na fujarce, nie staje na głowei i nie ma >teleskopu...

                    coś w tym jest - niestety dzieci często są przestymulowane bodźcami a apetyt rośnie w miarę jedzenia. dziecku trudno zrozumieć dlaczego edukacja która do tej pory odbywała się w sposób ciekawy i bardziej spektakularny stała się agle męcząca i nudna
            • mama_kotula Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 21.10.14, 01:27
              Cytat
              Wtedy nauczycielka zapytała co chciałby w takim razie konstruktywnego robić na co syn odpowiedział-liczyć! Więc pani wprowadziła mu zadania matematyczne( na razie w klasie w ogóle matematyki nie ,,liznęli"). Syn podniecony ,,wyróżnieniem" skupił się ponoć nad zadaniami i był spokój do końca lekcji.


              Bardzo dobrze, brawo dla pani, że ruszyła mózgownicą.

              Cytat
              Rozmawiam z nim, tłumaczę, stosuje kary, nic to nie daje. Co mogę więcej zrobić
              > ? Zauważyłam, że dopóki nauczycielka nie ,,wyróżni" go specjalnym zadaniem ,,nu
              > dzi się".


              Ale kary, przepraszam, za co? Za to, że nudzi się w szkole? Bez przesady. Znaczy ja wiem, tego oczekuje szkoła, bo ode mnie też oczekiwano, że będę karać dziecko za to, że nauczycielka jest nieudolna w pracy z dzieckiem zdolnym. A takiego.
              Tak samo powinnam pewnie karać moje dziecko za wygłupianie się na lekcji - często się zdarza, że dzieci moje nagle w trakcie lekcji dostają głupawki, zaczynają przekręcać słowa, tarzać się po ziemi ze śmiechu i nie mogą się opanować, skupienie spada. No ale to najczęściej jest sygnał, że czas na zmianę aktywności. I ja, jako nauczyciel, aktywność tę zmieniam (ewentualnie zaczynam z nimi się tarzać po podłodze, ale zdaję sobie sprawę, że w szkole to nie wyjdzie jednak tongue_out).

              Może spróbuj umówić się jakoś z panią - i synem - żeby po skończeniu zadania mógł sobie czytać, rysować, robić inne zadania, niemniej pod warunkiem nieprzeszkadzania innym (czyli bezgłośnie). Jeśliby to zadziałało, jesteście do przodu. U nas zadziałało, przynajmniej na pewien czas. Natomiast i tak los dziecka z wiedzą/zdolnościami w szkole to dramat i kupa, więc serdecznie współczuję.
                • zjawa1 maksimum 21.10.14, 22:41
                  maksimum napisał:

                  > mama_kotula napisała:
                  >
                  > > Natomiast i tak los dziecka z wiedzą/zdolnościami w szkole to dramat i ku
                  > pa, więc serdecznie >współczuję.
                  >

                  Otóż to!! Szczególnie ma to miejsce w ostatnich latach tzw. ,,reform edukacyjnych".
                  Obniżyć, stłamsić do poziomu minimum. Polska ma stać się krajem bezmyślnych roboli jedynie potrafiących czytać i pisać, wszak to podstawa nawet w południowej Afryce!
                  > W Polsce nie wylapuje sie talentow by im pomagac,tylko stara sie je zrownac z b
                  > eznadziejna reszta.
                  • makurokurosek Re: maksimum 21.10.14, 23:09
                    Zjawa póki co to ty zmarnowałaś potencjał swojego dziecka wykorzystując czas gdy jego umysł był najbardziej chłonny, a on najbardziej chętny do nauki na uczeniu go literek zamiast zaszczepienie w nim pasji. Gdybyś ten czas wykorzystała na naukę artrologii, mechaniki to w obecnej chwili miałabyś na stanie dzieciaka który wieczory spędza z teleskopem, tudzież narzędziami przy tworzeniu kolejnego modelu.
                    Poziom nauczania drastycznie się obniżył ale w klasach wyższych, a nie w klasach 1-3.
                    • polinezj.a Re: maksimum 21.10.14, 23:25
                      Niestety, w naszej rzeczywistosci, jeszcze długo bedzie wazniejsze, ktore dziecko pierwsze napisze na medal słowo "gwiazda" i dokładniej policzy ilosc gwiazdek na obrazku, niż to ktore, samo z siebie, nieprowadzone za rękę spojrzy w niebo i zastanowi sie dlaczego świeca.
                      Do tego potrzeba czasu i zmiany mentalności. Pisać nauczy i czytac nauczy sie prawie każdy, myślec samodzielnie, zadawać mądre pytania tylko niektórzy.
                      • zjawa1 Re:polinezj.a 21.10.14, 23:30
                        polinezj.a napisała:

                        > Niestety, w naszej rzeczywistosci, jeszcze długo bedzie wazniejsze, ktore dziec
                        > ko pierwsze napisze na medal słowo "gwiazda" i dokładniej policzy ilosc gwiazde
                        > k na obrazku, niż to ktore, samo z siebie, nieprowadzone za rękę spojrzy w nieb
                        > o i zastanowi sie dlaczego świeca.

                        To ja mam chyba faktycznie bardzo zdolne dziecko bo tak,,ambitne pytania" zadawało mi kiedy miało ok 4-latka. Wtedy też ,,prze bodźcowałam" je i poszłam z nim po raz pierwszy do planetarium.
                    • srubokretka Re: maksimum 21.10.14, 23:29
                      makurokurosek napisała:
                      > Zjawa póki co to ty zmarnowałaś potencjał swojego dziecka

                      I szybko tego nie zrozumiesz. Szkoda, bo ty bedziesz przezywac roznorakie frustracje, kiedy tylko twoje dziecko wroci ze szkoly, a on ...miejmy nadzieje, ze mimo twojej "pracy" sobie poradzi w zyciu.
                      Rodzenstwa nie ma, prawda?
                  • annubis74 Re: maksimum 22.10.14, 03:23
                    zjawa - pisałaś niedawno że Twoje dziecko zostało zkwalifikowane do jakiegoś specjalnego programu wspierania dzieci wybitnie zdolnych... że szkoła opracowala dla niego i jemu podobnych geniuszy specjalny program - więc gdzie leży prawda???
                    mam wrażenie że za bardzo się ksupiasz na wtłaczanie w swoje dziecko wiedzy. Rozumiem że jesteś dumna z niezwykłych umiejętności dziecka ale takie działana ZAWSZE. W KAŻDYM KRAJU I W KAŻDYM TYPIE SZKOŁY MASOWEJ beda powodowały znużenie i znudzenie dziecka. Bo szkoła zawsze przegra z inspirującymi zajeciami w planetarium czy wycieczką do filharmonii
                    • zjawa1 Re: annubis74 22.10.14, 21:43
                      To są zajęcia pozalekcyjnie w szkole, na które syn w chwili obecnej chodzić nie może.
                      Też myślałam, że to inaczej będzie wyglądać, inaczej nam to na początku przedstawiono. Widać zmieniło się.
        • mama_kotula Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 01:20
          agni71 napisała:
          > i dzieci chyba tez nie masz, bo wiedziałabyś, że obecnie sa krzesła i ławki dos
          > tosowane do wzrostu uczniów.

          25 lat temu też były. Przynajmniej u nas w szkole.

          Oraz argumentacja powyżej pt. "za moich czasów tego nie było, więc ciesz się tym, co masz" jest troszkę, nieprawdaż, mało trafiona.
          Sadzanie dziecka w niedopasowanej ławce w imię tego, aby nie przeszkadzało innym, jest narażaniem na szwank jego zdrowia/postawy (uprzedzając komentarze: tak, uważam, że to źle, jak dziecko przeszkadza w lekcji, tak, uważam, że można dziecko przesadzić do innej ławki, byle była dopasowana wielkością). Równie dobrze można usta zakleić taśmą albo od razu strzelić w mordę - tu nawet efekt będzie szybszy, a i szwank na zdrowiu bardziej spektakularny ;P


          • maksimum Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 05:59
            Podpowiedzi niestety masz tak samo beznadziejne jak i twoja nauczycielka.
            W glupich glowach ludzi zamulonych tkwi przekonanie ze jak najlepszego posadzisz z najgorszym to matol zalapie cos przez osmoze.
            W normalnych krajach dzieci sa sadzane wg swojego poziomu by rywalizowac miedzy soba a nie uczyc sie od zamulonego jak brzydko mozna pisac.
            Sprobuj to swojej zamulonej nauczycielce wyjasnic,ale ze to dzieje sie w Polsce,wiec masz szanse ze to ktos pojmie.
            Podaj tej zamulonej przyklad,ze do gimnazjow ida wg zdolnosci ,do liceow ida wg zdolnosci i na studia ida wg zdolnosci i zeby ci nie sadzala syna z kims zamulonym.

            PS.Oczywiscie ze lawka powinna byc przystosowana do wzrostu ucznia,ale jak zamulona nie wie,ze zamulonych nie sadza sie ze zdolnymi,to ukarala twojego syna podwojnie.
            Po prostu Polska.
            • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 09:44
              Po pierwsze jak już to w całej sytuacji zamulona może być tylko i wyłącznie autorka oceniająca dziecko które na początku pierwszej klasy nie umie czytać, dzieckiem z trudnościami. W obecnej chwili w większości zerówek dzieci czytać się nie uczą, tą umiejętność mają zdobyć w szkole. Trzeba być więc wyjątkowo zamulonym aby zachowywać się tak chamsko.
              Jak widać inteligentne dziecko autorki, nie jest na tyle inteligentne by załapać że nie jest pępkiem świata.
              Co do idealnego systemu w USA jak widać nie jest on tak idealny skoro nie potrafił dostrzec potencjału twojego syna.
              • maksimum Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:47
                makurokurosek napisała:

                > Po pierwsze jak już to w całej sytuacji zamulona może być tylko i wyłącznie aut
                > orka oceniająca dziecko które na początku pierwszej klasy nie umie czytać, dzie
                > ckiem z trudnościami.

                W wieku 7 lat nie umiec czytac,to rzeczywiscie spory problem.
                I nie zwalaj na szkole,bo wszyscy normalni rodzice ucza dzieci w domu na ile sie da.

                > W obecnej chwili w większości zerówek dzieci czytać się n
                > ie uczą, tą umiejętność mają zdobyć w szkole.

                Chyba nie kumasz ze szkola jest dla sredniakow,a jak masz troche zdolniejsze dziecko to uczysz je sama. Jesli dzieciak rwie sie do czytania w wieku 5 lat,to chyba nie bedziesz mu tego bronic.

                W USA rodzice ucza czytac dzieci 3-4 letnie w domu.

                www.youtube.com/watch?v=kg9a60xwXhE
                  • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 23:44
                    Czasami ubogi emigrant wcześniej był krezusem w eldorado, na zielonej wyspie zwanej przez Tuska Polską. Często dość miał już, zaściankowej dominacji proletariatu, powstałej stopniowo po upadku pańszczyzny, która w chwili obecnej dominuje w tym, średnio intelektualnie zdolnym kraju. A wręcz poniżej średniej względem całego świata w statystykach!
                    • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 00:01
                      Patrz szerzej i tego ucz syna. Przeciętny emigrant do US, marzący o lepszym życiu dla dziecka, to nie jest Polak, zmieniający adres w ostatniej dekadzie, ba, to nawet nie jest Europejczyk.
                      I czy mogłabys podać podać źródło statystyk, na które sie powolujesz, bo znam kilka w miarę aktualnych wyników badań, ale ich wyniki sa całkiem korzystne dla Polski. Chętnie zapoznam sie z tymi przytaczanymi przez ciebie.
                • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 22:37
                  > W wieku 7 lat nie umiec czytac,to rzeczywiscie spory problem.
                  > I nie zwalaj na szkole,bo wszyscy normalni rodzice ucza dzieci w domu na ile si
                  > e da.

                  W twoim przypadku niewiele to dało. Twój syn studiuje kiepski kierunek na bardzo przeciętnej uczelni. Tak więc jak widać po twoim przykładzie z wróbla orła nie zrobisz.
                • zjawa1 maksimum 21.10.14, 23:38
                  Nie znasz mentalności naszych obecnych rodaków.
                  Wg. nich jeśli 4-latek pyta:,, jaka to litera" powinno się karać brakiem odpowiedzi na kolejne pytania typu ,,ile to jest dwa dodać dwa". I niech Pan Bóg broni Cię pokazać dziecku jak te dwa wyglądasmile
                  W szczególnie uporczywych przypadkach,większe przyzwolenie masz od narodu jeśli dasz przysłowiowego klapsa tłumiącego natrętne i nienormalne pytania na temat liter!
                  • fogito Re: Zjawa 22.10.14, 06:51
                    Ale polecialas. Jest wiele dzieci, ktore umieja czytac w wieku 5 lat. Ale nie wszystkie beda z tego,powodu gadac i przeszkadzac na lekcji. Trzeba bylo dziecku wybrac lepsza szkole, spoleczna albo,prywatna? Moj syn umial czytac idac do szkoly, ale tez szkole wybralam mu taka,zeby nie mial okazji do nudzenia sie.
                    Pretensje mozesz miec tylkomdo siebie.
                • annubis74 Re: Problem ,,ławkowy". 23.10.14, 14:54
                  >W wieku 7 lat nie umiec czytac,to rzeczywiscie spory problem.
                  >I nie zwalaj na szkole,bo wszyscy normalni rodzice ucza dzieci w domu na ile sie da.

                  czytam twoje wypowiedzi i niewiarygodnym wydaje mi sie jak można być tak ograniczonym i postrzegać świat jako czarno-biały. Dzieci które idą do szkoł (wszystko jedno jako 6 czy 7latki) idą do szkoły z różnym bagazem, z róznymi doświadczeniami i z róznymi zdolnościami. Nie wszyscy rodzice (i nawet chyba nie większość pracuje z dziećmi w domu) Poza tym niestety czasem przejeci rodzice lub dziadkowei którzy to robią tak naprawde robia więcej szkody niz pożytku. czytajac to forum i rozliczne licytacje na tematy edukacyjne mozna by pomyśleć że większość dzieci czyta biegle już w kołysce, matematykę ma opanowaną na poziomie co najmiej akademickim a w przerwach zgłębia tajemnice wszechświata. Gdzie ci geniusze - skoro szkolna rzeczywistośc wyglada inaczej. Większośc domorosłych nauczycieli (niestety zawodowych często też) uczy pod wynik zapominając że ważne jest nie tylko to czego dziecko się nauczy ale jak.
                  z punktu widzenia dorosłego życia i przyszlości zawodowej nie ma zadnego znaczenia czy dziecko nauczy się czytać jako 5, 6 czy 7 latek ale to jak i do czego wykorzysta tę umiejetność
            • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 11:37
              Skoro poprzez posadzenie wławce z "zamulonym" młodzian łapie brzydkie pisanie, to może tamten jednak coś załapie przez osmozę?? wink))
              Co to ma do rzeczy? Niech każdy zajmie się swoją pracą - na razie to chyba ten zdolny przeszkadza w nauce wszystkim wokoło.
              • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 11:49
                jakw napisała:

                > Skoro poprzez posadzenie wławce z "zamulonym" młodzian łapie brzydkie pisanie,
                > to może tamten jednak coś załapie przez osmozę?? wink))

                i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi sie robią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .
                • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:07
                  > i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi sie ro
                  > bią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .
                  Prawdę mówiąc - po doświadczeniach byłej klasy mojej starszej z najróżniejszymi gimnazjami mogę cię zapewnić, że trafienie do lepszego gimnazjum z nikogo nie zrobi geniusza; tak samo jak trafienie do gimnazjum trochę gorszego nie pozbawia władz umysłowych...
                      • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:52
                        jakw to już sie staje nudne , ja nie pisałem o najlepszych gimnazjach a o lepszych, napisałem "po wstepnej segregacj" . nie trzeba odwoływać sie do tych najlepszych żeby ten efekt był widoczny ale nawet jak byśmy tak załozyli to od ucznia z najlepszego gimnazjum do geniusza to są lata świetlne .
                        • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:11
                          To może podam przykład z życia. Kolega z podstawówki mojej córki dostał się do lepszego gimnazjum niż moja - sprawdzian po podstawówce napisali tak samo, oceny mieli podobne, on w rekrutacji miał może 1 punkt więcej (miał 6 z jakiegoś puntkowanego przedmiotu, moja miała 5).
                          Po 3 latach startowali do tego samego liceum, wręcz do tych samych klas. Rezultat: moja się dostała, on nie. I nawet nie można tego złożyć na karb tego, że w jego gimnazjum trudniej było dostać bdb oceny. Zgodnie z twoją teorią na wyjściu z lepszego gimnazjum powinien być jednak lepszy od mojej córki.
                          • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:17
                            Jedyne sensowne porównanie moze dotyczyć wyników egzaminu gimnazjalnego.
                            Ocen nie mozna wiarygodnie porównywać, bo roznice sa i pomiędzy szkołami i nawet nauczycielami w tej samej szkole.
                          • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:40
                            statystycznie , ewd właśnie to pokazuje . ty podałaś jednostkowy przypadek .może sie chłopak zakochał wink
                            jednostkowo może być różnie . np fogito ma pracowitego syna i umie go dopilnować i napedza ją że jest dobry w tej szkole i wtedy słaba szkoła jej nie przeszkadza a pomaga baza szkoły i samozadowolenie a ktoś inny ( nie ja ) ma dziecko które napedzają sukcesy tak że nie potrzebuje innej presji i wtedy bycie najlepszym w klasie da mu wiecej niż nacisk nauczycielki i oddech konkurencji na plecach .
                            • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 08:31
                              jakw zmusila mnie do myslenia, pochylilem sie jeszcze raz nad tym ewd ( powijam wynik egzaminu i skupiam sie nad sama wartoscia dodana ) i jakiesz sa to roznica ? Ano z 5 pkt na egzaminie gimnazjalnym ponad wartosc spodziewana po egzaminie 6 klasisty to juz spory przyrost . czyli te najbardziej wydajne szkoly majace najlepszych uczniow moga wynik podniesc o 10 procent , to i malo i duzo . dla przecietnego ale jednak nie zlego ucznia to malo , niewiele z tego wyniknie ale dla dobrego to moga byc te punkty ktore przesadza o dalszej drodze edukacji . ale malo to tez z innego powodu, mozna sie bowiem zastanawiac czy ten niewielki przyrost nie nastapil glownie na drodze dalszego rozwarstwienia kompetencji uczniow z powodow biologicznych bo iq mozna sobie wyobrazic jak procent skladany , co okres , rok , roznice procentowe miedzy uczniami beda sie poglebiac tylko z powodow biologicznych a nie roznic miedzy szkolami. Oczywiscie srodowisko jest wazne ale ma male znaczenie w sytuacji gdy oswiata jak widac po malych roznicach ewd jest w istotnych elementach podobna . np. Jest wazne czy ktos z kims siedzisz w lawce ci nie przeszkadza ale juz mniejsze czy ta osoba jest w klasie . podobnie konkurencja miedzy uczniami, jednemu pomoze ,drugiemu zaszkodzi a na pozostalych nie zrobi zadnego wrazenia, zalezy od dziecka .
                              • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 24.10.14, 00:17
                                Jeśli do gimnazjum trafiają głównie uczniowie z maksem na sprawdzianie (lub blisko tego maksa) to jest to jednak zupełnie inna grupa niż w mniej topowym gimnazjum. W tym drugim przypadku zdolny uczeń może osiągnąć równie dobre wyniki jak w tym topowym tylko może zginąć w w tej całej statystyce - bo np w gimnazjum jest iluś tam ancymonów , z których każdy na sprawdzianie dostał mało punktów, a EWD w gimnazjum wygenerował na poziomie -10. A na codzienną naukę nie muszą aż tak bardzo wpływać, bo do szkoły chadzają raczej rzadko. Tak więc wartość EWD dla szkoły nie powie ci , w jaki sposób ta mniej topowa szkoła pracuje z uczniem zdolnym. Podobnie w EWD tej top-szkoły możesz nie znaleźć informacji, w jaki sposób pracują z uczniem w miarę dobrym, ale niekoniecznie genialnym. Bo EWD dla tej szkoły jest liczone wyłącznie z populacji samych zdolnych.
                                • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 24.10.14, 16:57
                                  Jakw ja mysle ze te szkoly przewaznie pracuja w/g podobnych metod w kazdym zakresie uczniow a wyńik co do konretnego ucznia zalezec moze od np. Podejscia nauczyciela ktore podpasuje albo to wszystkó pozostanie bez wplywu . zwroc uwage jaki maly rozrzut jest tego ewd od osi elipsy .
                                  • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 24.10.14, 19:24
                                    Im mniejsza szkoła - tym większa elipsa. Moim zdaniem za pomocą tych wykresów lepiej porównywać szkoły w miarę podobne: np 2 gimnazja rejonowe czy 2 gimnazja nierejonowe. Jeśli zaczniesz porównywać top-gimnazjum bez rejonu z gimnazjum rejonowym z częścią klas nierejonowych i ze zwykłym gimnazjum z serii "rejonowych" to imho nie ma to dużego sensu.
                                    • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 25.10.14, 11:10
                                      Jakw przyjrzalem sie wlasnie ciechanowskiemu gimnazjum twp najlepszemu w polsce w ewd( tym dodanym) przesunelo sie w prawo i znacznie jak na srednia do gory .zaczelem sie zastanawiac skad to sie wzielo , spostrzeglem ze w miejscowosci jest tez inne gimnazjum a ono przesunelo sie w lewo ale co wyjasnia przesuniecie twp do gory do poziomu +15% wzgledem oczekiwanego wyniku . czyzby slaba praca ciechanowskich podstawowek ? Nie od dzis wiadomo przeciez ze latwiej cos s...... niz poprawic wink
                            • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 23.10.14, 22:50
                              Jeśli chodzi o statystykę to statystyczny człowiek nie istnieje. Sądzę nawet, że nie istnieje nawet człowiek choć zbliżony wyglądem do statystycznego człowieka wink
                              • zjawa1 jakw 25.10.14, 00:00
                                jakw napisała:

                                > Jeśli chodzi o statystykę to statystyczny człowiek nie istnieje. Sądzę nawet, ż
                                > e nie istnieje nawet człowiek choć zbliżony wyglądem do statystycznego człowiek
                                > a wink
                                A tak poważnie, to wg. jakiej filozofii, bo poważnie, przyznaję się szczerze takiej nie znam.
                                Już ,, sama w sobie statystyka" musi istnieć skoro o niej piszesz, a statystyka ta dotyczy pewnych zbioru jednostek, analogicznie które w jakiś sposób muszą wcześniej istnieć, zanim ta statystyka została wykonana. I choćby dotyczyła 1% procenta zgodnego z rzeczywistością tj. minimum to z automaty obala Twoją teorie.
                                • morekac Re: jakw 25.10.14, 08:23
                                  Statystyczny człowiek ma jedną pierś i jedno jądro, statystyczna kobieta ma 1, 4 dziecka, zaś statystyczy spacerowicz na Polach Mokotowskich chodzi na trzech kończynach... wink
                  • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:24

                    > > i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi
                    > sie ro
                    > > bią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .

                    ale to może też być efekt zwyklego rozwoju który bez wzgledu na szkole powoduje że rozwasrstwienie postepuje na drodze biologicznej , wszak poczatkowo wszyscy równo robili w pieluche wink , wtedy trzeba by uznać że konkurencja miedzy uczniami czy wyższe wymagania nauczycieli nic nie dają .
                    pewnie troche jest tak a troche tak .
                • maksimum Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:30
                  jotde3 napisał:

                  > i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi sie ro
                  > bią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .

                  Takie jest zycie i dlaczego nauczyczielki w podstawowce i mamuski na forum tego nie wiedza?
                  • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:46
                    a dlaczego dzieci wymyslają sobie niewidzialnego przyjaciela ?( prawde mówiąc to znam to tylko z telewizji ale idea ciekawa ) ,dorośli zresztą też takiego mają i to najczęściej właśnie kobity wink
                    myśle że pewne udawanie że swiat nie jest tak paskudny jak jest pozwala im lepiej spać .