Dodaj do ulubionych

Problem ,,ławkowy".

20.10.14, 11:04
Nie wiem co zrobić, ale zapewne będę musiała działać. Mam problem złożony i proszę Was o opinie.
Ot, realia polskiej szkoły zaczynają mnie irytować.
Syn chodzi do klasy 1 i ma 6 lat. Niby wszystko jest ok, ale mamy problemy.
Problemem gł. naszym jest to, że syn zna wszystkie litery i czyta.
Na lekcjach szybko rozwiązuje to, co pani mu zadaje a potem nudzi się i rozmawia z kolegami z klasy.
Pani postanowiła, że go przesadzi do pierwszej ławki. W sumie podobno dzięki temu przestał przeszkadzać. W tym, nie widzę nic złego.
Z jednym ,,ale". Dziś zwróciłam na to uwagę kiedy syn z trudem ,,wpakował się" do swojej ławki.
Ławki w klasie mają 4 różne wysokości. Najniższe z przodu a najwyższe na końcu sali.
Dodam, że syn jest jednym z najwyższych w klasie. Ma 129,5 cm wzrostu.
Zaczął mi w domu siadać pokrzywiony. Oparcie krzesła klasowego ma prawie na wysokości swojego pasa a nie na łopatkach jak być powinno!
Ja rozumiem, że pani chce go mieć na oku, ale wydaje mi się, że nie mogę pozwolić na to, aby dostał skoliozy i siedział na krześle niższym niż w przedszkolnej zerówce!
Co zrobić? Chyba konkretnie powiem pani, że żądam zmiany ławki bo tak być nie może, że dzieci o pół głowy niższe od syna siedzą w ławkach dużo wyższych.
Dodatkowo pani posadziła go z dzieckiem, które ma bardzo duże trudności w klasie choć jest 7-latkiem. Nie podoba mi się to! Widzę, że zaczął byle jak pisać od tygodnia. Nie robi tego tak starannie jak wcześniej. Olewa widząc, że kolega jeszcze gorzej bazgrze niż on. Wieczorem prześle Wam dla porównania to, jak pisał wcześniej, a jak teraz paskudnie.
Ogólnie jestem skrajnie wkurzona. Nie wiem jak rozmawiać z Panią i co dokładnie jej powiedzieć?
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:11
      O ile popieram twoją interwencje w kwestii niedopasowanej ławki do wzrostu dziecka, o tyle nie popieram interwencji z powodu tego że siedzi z chłopcem słabo uczącym sie.
      • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:14
        A moze skup sie nad tym jak popracować nad zachowaniem syna. Gdyby było poprawne mógłby siedzieć w ostatniej ławce, wtedy tylko wystarczyłoby przeprowadzić casting na godnego siedzenia z Twoim synem ucznia i juz po problemie.
        • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:22
          Siedział z kolegą i wszystko robił dobrze. Zostali rozsadzeni z racji tego, że czytali na lekcjach komiksy od kolegi i wygłupiali się. Może jednak pani powinna takich uczniów czymś więcej zainteresować. Dlaczego dzieci, które potrafią więcej mają spadać na dno i być traktowane jako zło konieczne? Zresztą zachowuje się jak przeciętny znudzony 6-latek. Nie biega po sali, nie wychodzi z niej nie śpiewa, nie krzyczy. Zachowanie jak najbardziej normalne. Ja nie prowadzę lekcji w klasie więc jakoś trudno jest mi ,,zabawić" synasmile
          • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:33
            Pani nie jest od zabawiania Twojego syna, a od uczenia i jego i całej reszty, to nauczyciel, a nie klaun.
            Dodatkowe ćwiczenia, bądź czytanie w ciszy dodatkowych materiałów. Mniej wiecej tyle moze zrobic nauczyciel, ktory uczy dwadzieścia kilka osob, z których każda jest na innym poziomie, ma inne zainteresowania i pasje.
            Zadowolona byłabys, gdyby Jasio, rozwalal lekcje, bo akurat jest słabszy i nie interesuje go, to co robią inne dzieci, bo dla niego to za trudne i nauczycielka zgodnie z oczekiwaniami rodziców jemu poświęciła mu wiecej uwagi niż reszcie?
          • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:44
            > Siedział z kolegą i wszystko robił dobrze. Zostali rozsadzeni z racji tego, że
            > czytali na lekcjach komiksy od kolegi i wygłupiali się.

            Czyli innymi słowy przeszkadzali na lekcji, przeszkadzali zarówno nauczycielowi jak i pozostałym uczniom.

            " Może jednak pani powinn
            > a takich uczniów czymś więcej zainteresować.

            Może należało o tym z nauczycielką wcześniej porozmawiać.

            "Dlaczego dzieci, które potrafią wi
            > ęcej mają spadać na dno i być traktowane jako zło konieczne?

            Posadzenie takiego ucznia z uczniem słaby może pomóc obydwu twój ma możliwość wykorzystania swoich umiejętności i pomocy słabszemu, a tamten ma możliwość podciągnięcia się.

            "Nie biega po sali, nie wychodzi z niej ni
            > e śpiewa, nie krzyczy. Zachowanie jak najbardziej normalne

            Co nie zmienia faktu, że przeszkadza innym w nauce. Wybacz ale ja bym była wkurzona gdyby twoje dziecko przeszkadzało mojemu, bo w efekcie to ja w domu musiałabym z dzieckiem przerabiać to czego nie przerobili na skutek zachowania twojego syna.

            "Ja nie prowadzę lek
            > cji w klasie więc jakoś trudno jest mi ,,zabawić" synasmile

            Może warto porozmawiać z nauczycielką i zaproponować by syn w CISZY I POSZANOWANIU PRAW INNYCH UCZNIÓW mógł po skończeniu zadania zająć się czytaniem, tudzież rozwiązywaniem zadań przygotowujących do kangurka/ świetlika czy innego konkursu.
            Umiejętność czytania nie zwalnia od poszanowania innych.




          • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:49
            zjawa1 napisała:

            > Siedział z kolegą i wszystko robił dobrze. Zostali rozsadzeni z racji tego, że
            > czytali na lekcjach komiksy od kolegi i wygłupiali się. Może jednak pani powinn
            > a takich uczniów czymś więcej zainteresować.
            Podejrzewam, że gdyby tylko czytał komiksy to pani nie wpadłaby na ten szatański pomysł przesadzenia go na 1-szą ławkę.
    • tagliatele Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:13
      Co do ławki, to powiedz Pani, że skoro musi siedzieć z przodu, to prosisz o wstawienie tam wyższej ławki i tyle.
      A co do kolegi z ławki, to przecież to jest problem Twojego syna, a nie gorszego ucznia, który w tym przypadku nie zawinił. To Twojemu synowi się nie chce pracować, więc proponuję jednak porozmawiać z synem, a nie z Panią.
      • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:17
        Wiem, że problem syna z lenistwem. Jak mam z nim rozmawiać?
        Mówiłam mu, że powinien starać się jak wcześniej. Wtedy on odpowiada, że i tak pisze lepiej niż kolega z ławki i pani go chwali. Wydaje mi się, że on jakby stara się dorównać poziomem do tego, co go otacza zamiast robić to, co potrafi na swoim poziomie.
        Nie wiem dlaczego. Zmiana jego jest kolosalna w pisaniu. To mnie martwi.
        • tagliatele Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:19
          Ale chodzi Ci tylko o charakter pisma? No to odpuść, to nie jest najważniejsze, wystarczy by pisał wyraźnie, a nie ładnie.
          • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:25
            Nie chodzi mi o charakter, tylko o to, że zaczął bazgrać okropnie. Nie trzyma liniatury. Zresztą wieczorem wkleje Wam to jak pisał i jak teraz pisze, same zrozumiecie o co mi konkretnie chodzi. Wszystko zaczął robić niestarannie i byle jak. Tj. pisać litery i rysować szlaczki.
            • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:48
              Może po prostu zaczął dostrzegać otaczającą go rzeczywistość i zauważył, że nie trzeba tak gnać i całego czasu przeznaczać na naukę i staranie się by zadowolić matkę.
              Dzieci dorastają, zaczynają samodzielnie myśleć ale i buntować się.
            • dorek3 Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 13:43
              Musisz pogodzić się z tym że szybciej niż myślisz i Ty i Pani przestaniecie być dla młodego wyrocznią a jego celem przestanie być dostarczanie Wam "materiału" do pochwał.
              Ja przechodzę ten dość bolesny dla mnie proces teraz w przyspieszonym tempie kiedy moi synowie z piątkowych nagle robią się trójkowo-czwórkowi. Głównie z powodu niemożności sprawnego ogarnięcia w odpowiednim tempie materiału lekcyjnego (tyle, że oni w 5 klasie).
              A w temacie pisma dodam, że jeden z synów w pierwszej klasie miał takie zeszyty, że aż się z wychowawczynią zastanawiałyśmy jak on będzie nadążał jak wszystko tak cyzeluje. Sam wpadł na to, że nie musi. Tyle, że zeszyty teraz niestety są o wiele gorsze. Drugi w pierwszej pisał średnio ładnie a teraz zeszyty ma obrzydliwe. Nie tylko bazgrze ale jeszcze rysuje i nie dba.
              Tak to chyba jest.
              Podejrzewam, że zmiana towarzystwa tylko trochę przyspieszyła to co nieuniknione.
              Mojego syna gadułę też przesadzano obok pilnych dziewczynek. Bardzo sobie chwalił. Gadał tak samo, ale przy najmniej ktoś go co jakoś czas sprowadzał z obłoków i wiedział o co chodzi..
    • nevada_r Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:26
      Przede wszystkim: ja bym poprosiła o przesadzenie dziecka z powrotem do wyższej ławki, argumentując to garbieniem się. A problem z przeszkadzaniem pani powinna rozwiązać inaczej, bo rozwiązaniem NIE jest przesadzanie dziecka ? nie wiem, czemu zgodziłaś się na to, żeby twój syn siedział w niewygodnej ławce? Skoro twój syn się nudzi, to pani powinna zadawać mu więcej zadań / bardziej wymagające zadania niż ma reszta klasy. W ten sposób będzie miał zajęcie, nie będzie się nudził i nie będzie przeszkadzał. Ostatecznie pani może mu pozwolić na czytanie książki na lekcji, kiedy już wszystko zrobi a reszta klasy pracuje.

      Co do bazgrania - olej - nie każdy musi umieć pięknie pisać. Są na szczęście komputery. wink
      • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:51
        ? Skoro tw
        > ój syn się nudzi, to pani powinna zadawać mu więcej zadań / bardziej wymagające
        > zadania niż ma reszta klasy.

        Czyli jakich przeczytanie Hobbita ?
        Trudno powiedzieć, czy nauczycielkę wkurzyło to że syn autorki po wykonaniu polecenia czyta komiks czy że robił to w sposób przeszkadzający innym uczniom w nauce.
        Po pierwsze należałoby sie zając wyjaśnieniem dzieciakowi, że nie tylko ona zasługuje na szacunek.
      • verdana Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:53
        Rozsadzanie dzieci, które gadają jest często całkiem dobrym rozwiązaniem problemu. Ławka powinna byc jednak dopasowana do wzrostu. Zadań dziecko może dostawać więcej, ale też bez przesady - bo szybko zorientuje się, że jak sie coś umie, to się zostaje za to ukaranym większą ilością pracy. Czytanie książki też nie jest dobrym rozwiązaniem w I klasie - dziecko nie uczy się, ze na lekcji trzeba uważać i pracować. W wyższych klasach, gdy już to umie, jest OK. Powinno to być raczej coś, do czego dziecko musi sie przyłożyć.
        Co do charakteru pisma - jest zupełnie normalne, ze dziecko, które zaczyna pisać szybciej, bez początkowego wysiłku, zaczyna też pisać mniej estetycznie.
        • mama_kotula Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 18:14
          Cytat
          Co do charakteru pisma - jest zupełnie normalne, ze dziecko, które zaczyna pisać szybciej, bez początkowego wysiłku, zaczyna też pisać mniej estetycznie.


          Dziecko siedzące na niedopasowanym krześle i w za małej ławce ma mniejszy komfort pisania - stąd też mogą wynikać różnice w jakości.
          • verdana Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 23:21
            Tyż prawdasmile
    • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 11:55
      Moj tez z czasem zaczol pisac brzydziej ale laczylem to ze spadkiem jego zaangazowania a siedzial z pilna dziewczynka albo sam jak potem chcial . nie sadze by tu lawka za bardzo zawinila , moze troche ten kolega . pani moze sobie sadzac dzieci jak chce choc oczywiscie mozna jej cos sugerowac.
    • scher Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 12:22
      Eksperci ostrzegali, że właśnie takie będą problemy z sześciolatkami, oderwanymi od przedszkola i zmuszonymi do nauki metodami szkolnymi.
      Krzywda dla dzieci będzie nieodwracalna.

      Podziękuj Platformie Obywatelskiej - nie chcieli słuchać rodziców, nie chcieli słuchać ekspertów, dobro dziecka dla nich nic nie znaczy.
      • verdana Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 14:11
        Mój oderwany od przedszkola sześciolatek jest na drugim roku studiów i cały zeszły rok dziękował losowi, ze jako dorosły człowiek jest na studiach, a nie siedzi jako dziecko w szkolnej ławce.
        Problemem są nauczyciele, a nie sześciolatki. W innych krajach jakoś sobie sześciolatki w szkole radzą, prawda?
        • scher Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 15:13
          verdana napisała:

          > Problemem są nauczyciele, a nie sześciolatki. W innych krajach jakoś sobie
          > sześciolatki w szkole radzą, prawda?

          Problemem nie jest miejsce, lecz program i metodyka nauczania, w tym przygotowanie nauczycieli. U nas rozpirzono doskonale funkcjonujący system wychowania przedszkolnego, z bardzo dobrze przygotowanymi do pracy z dziećmi w tym wieku nauczycielkami.

          Po czym rzucono dzieci na głęboką wodę, do nieprzygotowanych do tego organizacyjnie szkół, w ręce nieprzygotowanych metodycznie nauczycieli, którzy tego, co do tej pory wymagali od siedmiolatków, zaczęli po prostu wymagać od sześciolatków.
          • makurokurosek Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 15:36
            i. U nas rozpirzono doskonale funkcjonujący system wychowania prz
            > edszkolnego, z bardzo dobrze przygotowanymi do pracy z dziećmi w tym wieku nauc
            > zycielkami.

            Jakoś ani na forum " Przedszkole" ani w realu nie widzę i nie słyszę tych zachwytów nad dobrze wyszkoloną kadrą przedszkolną nie mówiąc już o super wyposażonych przedszkolach.
            • scher Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 15:48
              Ogólnie rzecz biorąc etap wychowania przedszkolnego był przez lata etapem tak dobrze metodycznie zorganizowanym, że mogliśmy być z tego jako Polacy dumni. Mam na myśli i warunki lokalowe, i przygotowanie metodyczne nauczycielek. Nie zmienią tego wyjątki: źle prowadzone przedszkola i dalekie od ideału nauczycielki.
              • makurokurosek Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 16:21
                Sama chodziłam do przedszkola ponad 30 lat temu, bardzo daleko odbiegało ono od pojęcia " dobra opieka". Mój brat chodził do przedszkola 20 lat temu, pod względem miłej atmosfery przyjaznej dzieciom niewiele się różniło od tego z moich czasów. Moja córka chodziła do przedszkola i też sielanki pod względem miłej atmosfery nie było. Czytają forum i słuchając znajomych moje wspomnienia nie są odosobnione. Nauka czytania czy dodawania to nie wszystko, w opiece przedszkolnej najważniejsza jest dobra OPIEKA. Nie zapominajmy , ze do przedszkola trafiają 3 latki i dla nich ważna jest empatyczna nauczycielka , a nie to że za dwa lata ta pani która teraz na nie wrzeszczy nauczy je liter.
        • olga727 Re: Podziękuj aroganckiej władzy 20.10.14, 16:26
          verdana napisała:

          > Problemem są nauczyciele, a nie sześciolatki.
          Twój syn jako sześciolatek MUSIAŁ przejść badanie dojrzałości szkolnej w Poradni.Teraz tego NIE MA,bo M.E.N. wyszło z założenia,że wszystkie sześciolatki świetnie sobie poradzą -bez badań. uncertain
          W innych krajach jakoś sobie sześ
          > ciolatki w szkole radzą, prawda?
          www.dobrewiadomosci.net.pl/707-kilka-faktow-na-temat-edukacji-w-finlandii-najlepszego-systemu-nauki-na-swiecie
          • zjawa1 olga727 20.10.14, 22:26
            Sama poszłam z nim do poradni bo sytuacja i wypadek mnie do tego zmusiła.
            Opinie ma idealną. Badanie te głównie opierało się na sprawdzeniu jego obecnej wiedzy i w opinii dostałam między innymi:,, doskonale czyta z syntezą, zna wszystkie litery, bardzo logicznie myśli, wesoły, kontaktowy dobrze odnajduje się w nowych sytuacjach itp.". Tylko zadaje sobie pytanie na ile to jest miarodajne i praktyczne w rzeczywistości szkolnej?
            • makurokurosek Re: olga727 20.10.14, 22:38
              Zważ na to, ze twoje dziecko co najmniej od dwóch lat uczy się tego samego, nic dziwnego że reaguje nudą. Na pocieszenie program przyśpiesza w klasie 2, a w 4 mało który rodzic ma takie ambicje by w domu z programem gnać do przodu.
              • zjawa1 Re: olga727 20.10.14, 22:54
                Ty chyba nie rozumiesz jednej, zasadniczej rzeczy, a mianowicie wszystko to, co potrafi mój syn wynikało z jego osobistych chęci poznawczych!
                Nigdy nie uczyłam go czytać. Pytał mnie tylko ciągle co, to za litera ... Miała wtedy go okłamać, tak aby nie nauczył się liter? Czy co miałam robić.
                Wybacz, ale nie miałam czasu na to. Nie raz odpowiadałam mu wtedy, pójdziesz do szkoły to nauczysz się. Sam zaczął składać litery i czytać. Miał taki dziecinny laptop z literkami w którym po naciśnięciu pani powtarzała nazwę i litery danego wyrazu. Czerpał z niego gł.wiedzę.
                Jedyne co robiłam to dość często czytałam mu przez ostatni rok ,,Akademię Pana Kleksa".
                Był nią zafascynowany.
                Od ok. 6 miesięcy ma fascynacje flag, kontynentów i krajów. Prosił o globus na 6-te urodziny, co miałam kupić mu misia? Zle zrobiłam? Siedzi nad tym i sprawdza wszystko czasami non stop godzinę. Jak więc dojdzie geografia też uznasz, że na siłę uczyłam syna do poznania geografii świata?? Zna doskonale każdy kontynent, większość flag, nie jeden dorosły w tym nawet ja zostaje przez niego zaskoczony. Czasami pyta mnie jak wygląda flaga jakiegoś tam kraju, ja poważnie nie mam pojęcia jak np. wygląda flaga Gany, a syn poprawnie opisuję ją, baa rysuje na kartce papieru.
                • makurokurosek Re: olga727 20.10.14, 23:04
                  > Ty chyba nie rozumiesz jednej, zasadniczej rzeczy, a mianowicie wszystko to, co
                  > potrafi mój syn wynikało z jego osobistych chęci poznawczych!
                  > Nigdy nie uczyłam go czytać. Pytał mnie tylko ciągle co, to za litera ... Miała
                  > wtedy go okłamać, tak aby nie nauczył się liter?

                  Małe dziecko jest jak gąbka, wciąga to co mu dajesz. Ty skupiłaś się na wiedzy z klasy pierwszej, ja wolę tą której w szkole nie pozna.

                  "> Od ok. 6 miesięcy ma fascynacje flag, kontynentów i krajów. Prosił o globus na
                  > 6-te urodziny, co miałam kupić mu misia? Zle zrobiłam? Siedzi nad tym i sprawdz
                  > a wszystko czasami non stop godzinę. Jak więc dojdzie geografia też uznasz, że
                  > na siłę uczyłam syna do poznania geografii świata??

                  Nie, dlaczego. To jest właśnie wiedza której w szkole nie zdobędzie. Ups, teraz mu pewnie te flagi i mapy zabierzesz.
                  • zjawa1 Re: olga727 20.10.14, 23:13
                    A dlaczego mam mu zabrać?
                    Czasami zastanawiam się, czy on aby na pewno jest normalnym 6-latkiem-poważnie.
                    W wakacje-jeśli dobrze pamiętam zainteresował Go film ,,ogniem i mieczem".
                    Nie podobało mi się to, że oglądał tak brutalne sceny jakie w filmie się znajdują.
                    Jednak ku mojemu zdziwieniu skupił się na uzbrojeniu z tamtego okresu. Nawet poszliśmy na jedną z rekonstrukcji walk, z tym że krzyżackichsmile Jednym słowem, jego wszystko interesuje za wyjątkiem pisania szlaczków i liter. Tylko cyfry bez oporów pisze.
                    • zjawa1 Re: olga727 20.10.14, 23:16
                      Krzyżackich, bo rzecz jasna tylko taka była na dany moment. Jednak zamęcza mnie pytaniami na temat okresu 1600 i wzwyż.
                    • annubis74 Re: olga727 22.10.14, 03:11
                      >Jednym słowem, jego wszystko interesuje za wyjątkiem pisania szlaczków i liter. Tylko cyfry bez >oporów pisze.

                      bo niestety pisanie literek i szlaczków to nie tylko wiedza ale też umiejętność - wypracowana
                      w dodatku wypracowana nudno i żmudnie. Nie znam dzieci które by to lubiły
                      Moja córka 6ltka też chlonie wiedzę jak gąbka ale pisanie literek i rysowanie szlaczków ją nudzi, męczy i zniechęca.
                • srubokretka Re: olga727 21.10.14, 02:43
                  > Ty chyba nie rozumiesz jednej, zasadniczej rzeczy, a mianowicie wszystko to, co
                  > potrafi mój syn wynikało z jego osobistych chęci poznawczych!

                  Nie wynikalo z jego osobistych checi, tylko z twoich checi do zaliczania ksiazeczek edukacyjnych. Przerabialas z nim przez 3 lata wstecz program podstawowki.
                  Juz cie 2 lata temu ludzie ostrzegali, a ty uparcie dalej ciagnelas edukacje w domu. Wiec masz co chcialas.

                  "schere 04.04.12, 21:34
                  W całej dyskusji gładko zlekceważyłaś opinie mam, które mają dzieci w szkole i twierdzą, że takie książeczki niewiele dają. Po prostu: po kilku latach wypełniania tych powtarzających się schematów dzieci są nimi znudzone "


                  "Czy co miałam robić.
                  > Wybacz, ale nie miałam czasu na to. Nie raz odpowiadałam mu wtedy, pójdziesz do
                  > szkoły to nauczysz się. Sam zaczął składać litery i czytać."

                  Pamietaj , ze internet wszystko pamieta z detalami, wiec moze lepiej pisac prawde. Moze ci przypomne caly watek? I co wtedy pisalas o uczeniu syna?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,566,134748629,,Czy_Wy_tez_bawicie_sie_w_takie_zabawy_.html?v=2
                  Przyklad jesten z wielu
                  zjawa1 napisała:
                  "Nawet takie zabawy z ,,dodawaniem i odejmowaniem". Syn sam uklada przed soba autka, ja zabieram pare a on sprawdza ile zostalo itp. Czysta matematyka jaka ty preferujesz.
                  Bawie sie z nim we wszystko co mozliwe. Rozwija sie na wielu plaszczyznach. Codziennie poswiecam mu ok 3-4 godzin dziennie w tygodniu, az pojdzie spac."

                  I to wszystko po przyjsciu z przedszkola (ktore b chwalilas za poziom), prawda? Nie cofniesz czasu. Moze jednak czas pomyslec o innej szkole, prywatnej, czy co tam jeszcze w Polsce oferuja dla dzieci po HS.

                  • dorek3 Re: olga727 22.10.14, 13:51
                    A co jest złego, że matka tak się bawi z dzieckiem? Toż to super sytuacja, w której nauczyciel zamiast żmudnie wbijać do głowy podstawy może pomóc rozwinąć skrzydła. Musi tylko chcieć!. A zwykle nie chce albo nie jest w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi pojedynczemu uczniowi nawet wybitnemu.
                    Jeśli takiemu dziecku nie zaproponujesz nic więcej w szkole to znudzone w końcu może przegapić moment kiedy przestaje korzystać z zasobów wiedzy własnej i nagle z pojawi się luka, która w dłuższej perspektywie może przynieść sporo szkody. Do tego brak nawyku jakiejkolwiek pracy spowoduje jak sądzę nieumiejętność nauki w późniejszym okresie.
                    Obawiałabym się tego i szukałabym wsparcie w szkole, nauczycielach aby wykorzystywać i rozwijać potencjał.
                    • srubokretka Re: olga727 22.10.14, 14:02
                      A zwykle nie chce albo nie jest w stanie poświęcić
                      > wystarczająco dużo uwagi pojedynczemu uczniowi nawet wybitnemu.

                      Wybitnego ucznia, to chociazby w wiezieniu trzymali, nie zepsuja. Nie ma co sie oszukiwac. Mamy ciagniecie za uszy przez 4h dziennie nic nie da, ani jak jej nauczycielek rzad pomoze.
      • camel_3d nie pitol.. 20.10.14, 14:50
        bo bzdury pleciesz...
      • zjawa1 Re: scher 20.10.14, 22:17
        Nie będę za nic dziękować PO, bo na nich nigdy nie głosowałam i głosować nigdy nie będę. Nigdy też tego nie ukrywałam. Zniszczyli cały system edukacji. Obniżyli poziom w zerówce i wywalili 6-latki do szkoły w celu:
        -przyspieszenia wieku produkcyjnego
        -zwolnienia zawalonych przedszkoli
        -zapełnienia pustych klas z racji niżu który nas ogarnia!
        Uważają bowiem, że wykładnikiem pójścia do szkoły jest jedynie wiedza, którą posiada lub nie posiada dziecko.
        Co z tego, że syn potrafi czytać i pisać, skoro nie potrafi jeszcze odnaleźć się w rzeczywistości szkolnej. Sądze, że za rok nie zachowywałby się tak infantylnie na lekacjach jak teraz. Potrafiłby w sposób dojrzalszy okiełznać nudę.
        Jednak i w obecnej zerówce nie ma dla niego miejsca, bo materiał i poziom edukacji jaką wyznaczyła kolejna genialna minister edukacji z PO jest ,,śmiechu warta".
        • makurokurosek Re: scher 20.10.14, 22:32
          > -zwolnienia zawalonych przedszkoli
          > -zapełnienia pustych klas z racji niżu który nas ogarnia!

          Nie sądzisz, że te punkty sobie zaprzeczają. Jeżeli przedszkola są zawalone to, skąd później puste sale w szkołach i niby w jaki sposób dodatkowe pół rocznika miałoby nagle te klasy tak zapełnić. Skoro są puste sale to skąd nagle konieczność pracy dwuzmianowej.

          "> Uważają bowiem, że wykładnikiem pójścia do szkoły jest jedynie wiedza, którą po
          > siada lub nie posiada dziecko.

          To raczej rodzice tacy jak ty tak uważają. Skreśliłaś na wejściu siedmiolatka który czytać nie potrafi, potraktowałaś go jak co najmniej ułomnego umysłowo.

          "> Co z tego, że syn potrafi czytać i pisać, skoro nie potrafi jeszcze odnaleźć si
          > ę w rzeczywistości szkolnej. Sądze, że za rok nie zachowywałby się tak infantyl
          > nie na lekacjach jak teraz.

          Sądzę, że za rok zachowywałby się tak samo, bo jego zachowanie nie wynika z infantylności, a nudy. Ileż razy można powtarzacz ten sam materiał, gdyby jeszcze rok spędził na jego nauce to za rok rozniósł by klasę.

          "> Jednak i w obecnej zerówce nie ma dla niego miejsca, bo materiał i poziom eduka
          > cji jaką wyznaczyła kolejna genialna minister edukacji z PO jest ,,śmiechu wart
          > a".

          Poziom jest dostosowany do pięciolatków, dla których są rzeczy ważniejsze niż nauka czytania.


      • landora Re: Podziękuj aroganckiej władzy 21.10.14, 10:58
        To dziecko już umie pisać i czytać i nudzi się na lekcjach. Twoim zdaniem świetnym rozwiązaniem byłoby przetrzymanie go jeszcze rok w zerówce??
        • scher Re: Podziękuj aroganckiej władzy 21.10.14, 11:50
          landora napisała:

          > To dziecko już umie pisać i czytać i nudzi się na lekcjach. Twoim zdaniem świetnym
          > rozwiązaniem byłoby przetrzymanie go jeszcze rok w zerówce??

          Oczywiście. Jeśli nauczycielki przedszkola są profesjonalistkami, dziecko nie nudziłoby się, a opiekę miałoby o niebo lepszą niż w szkole.
          • verdana Re: Podziękuj aroganckiej władzy 21.10.14, 22:30
            Tak, a jako siedmiolatek w szkole, z wiadomościami na poziomie 9-latka, już by się nie pojawiło.
            • morekac Re: Podziękuj aroganckiej władzy 21.10.14, 23:12
              Może jako osobnik ze zbyt starym peselem nie zostałby przyjęty do żadnej szkoły? 😃
            • scher Re: Podziękuj aroganckiej władzy 22.10.14, 14:04
              verdana napisała:

              > Tak, a jako siedmiolatek w szkole, z wiadomościami na poziomie 9-latka,
              > już by się nie pojawiło.

              Dla polskiej szkoły to taki uczeń za bardzo z wiedzą do przodu to prawdziwy dopust Boży wink
              • verdana Re: Podziękuj aroganckiej władzy 22.10.14, 15:26
                A z tym, niestety, przyjdzie mi się zgodzić.
                • polinezj.a Re: Podziękuj aroganckiej władzy 22.10.14, 15:51
                  I to mowi były czy aktywny nauczycieluncertain
                  Takie podejście samych ludzi będących częścią tego systemu rzeczywiście dobrze nie wróży polskiej edukacji.
    • camel_3d moim skromnym zdaniem.. 20.10.14, 13:41
      jakas durnota, zeby rodzice dzieci az do klasy odporwadzali.. u nas nie wolno.
      rodzice zegnaja sie z dziecmi przed szkola. i dobrze, ze nie wyobrazam sobei 25 osob przed klasa.

      co znaczy ze siedzi z gorszym dzeickiem?? bo nie zna literek jak twoj syn? w pierwszej klasie dzieci ucza sie dopiero czytac i poznaja litery.

      Skoro gadal to znaczy, ze dobrze ze go przesadzila.

      Uwazam, ze takie ciagle rodzicielskie interwencje nie sa zdrowe. A co jezeli przesadzi twojego synka, a posadzi na jego miejsce inne dzeicko? wtedy inny rodzic bedzie narzekal i znow beda zmiany.

      Skoro jest dobry to takizostanie. A moze tamten skorzysta na tym.

      Daj spokoj i nie badz nadgorliwasmile
    • srubokretka Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 14:27
      Nad wszystkimi problemami powinnas pracowac ty I syn
      1. Naucz dziecko siedziec poprawnie, prosto. Opisalas krzeslo, a tu jest wysokosc lawki istotniejsza. One tez sa roznej wysokosci? Za moich czasow takich luksosow nie bylo.
      2. Jezeli twoj syn teraz rowna w dol, to jest to tylko i wylacznie twoja i jego sprawa. Jak chcesz to zmienic, to pracuj nad tym w domu. Inaczej za kilka lat bedziesz sie skazyc, ze pali papierosy, ale winny jest kolaga, nie twoj syn.
      3. Jezeli go przesadzi na ostania lawke, to za chwile bedzie problem, bo nie widzi , bo nie slyszy...
      4. Musialas zignorowac sygnaly nauczycielki i nic nie zrobic, zeby syn przestal przeszkadzac na lekcjach, skoro wysokie dziecko przesadzila do 1 lawki.
      5. Pismo. Rozumiem twoj bol, ale tu podobnie. Musisz ty sama nad tym popracowac. Mi sie udalo. Kolezanki z klasy bynajmmniej w tym nie pomagaja, nawet takie idealnie piszace (pani nigdy nie posadzi do lawki 2 takich, bo jej zalezy na wyrownaniu poziomow. Wcale sie nie dziwie).

      Rodzicom dzieci , ktore sa do przodu, powinno zalezec na podciagnieciu reszty klasy. Mi zalezy zeby reszta klasy corki kumala o co chodzi, pisala testy na maxa, ladnie pisala itp, powody sa chyba dla wszystkich oczywiste. Wiec jezeli jest do tego potrzebna pomoc mojej corki, to ona z checia to zrobi. a dlaczego sie nie zbuntuje? bo mama wytlumaczyla i opisala konsekwencje obu wyborow. Klasa to spolecznosc, Swojego syna nie zapislas na zajecia indywidualne prawda? Wiec jak przeszkadza ci character pisma kolegi , to nad tym popracujcie. Zobaczsz, ze twoj syn lepiej na tym wyjdzie, niz na kolejnej zmianie miejsca.
      • agni71 Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 15:17
        >Nad wszystkimi problemami powinnas pracowac ty I syn
        1. Naucz dziecko siedziec poprawnie, prosto. Opisalas krzeslo, a tu jest wysokosc lawki istotniejsza. One tez sa roznej wysokosci? Za moich czasow takich luksosow nie bylo.

        i dzieci chyba tez nie masz, bo wiedziałabyś, że obecnie sa krzesła i ławki dostosowane do wzrostu uczniów.
        • fogito Re: Problem ,,ławkowy". 20.10.14, 16:27
          Ona teraz w Stanach, a tam takich luksusow nie ma...
          • zjawa1 No i relacja z dnia dzisiejszego.... 20.10.14, 22:42
            Ale zacznę może od wcześniejszych problemów tj. czytanie komiksu bo jak czytałam wiele osób to zaciekawiło.
            Otóż syn czytał z kolegą wspomnianą ,,lekturę" na lekcji i wraz z nim śmiali się głośno komentując to, co przeczytali. Kolega również został przesadzony do pierwszej z ławek, podobnego wzrostu co syn z tym, że 7-latek.

            A teraz dzisiejszy dzień. Pani stwierdziła, że syn ,,zabawia" słabszego kolegę z ławki, a ten wcale nie chce pracować.... Więc nie wiem czy to takie dobre dla tamtego chłopca?
            Syn wykonał swoje zadanie i zaczął prowadzić konwersacje ze słabszym w nauce kolegą. W konsekwencji kolega nic nie zrobił. Podobno pani zapytała syna dlaczego rozmawia, a ten odpowiedział, że nudzi się. Wtedy nauczycielka zapytała co chciałby w takim razie konstruktywnego robić na co syn odpowiedział-liczyć! Więc pani wprowadziła mu zadania matematyczne( na razie w klasie w ogóle matematyki nie ,,liznęli"). Syn podniecony ,,wyróżnieniem" skupił się ponoć nad zadaniami i był spokój do końca lekcji.
            Dodatkowo dodał, że rysowanie szlaczków jest nudne woli pisać cyferki. Więc pani zadała mu całą stronę cyferek do pisania zamiast liter. Tak, jak męczył się ostatnio chyba 1,5 godziny z 4 linijkami liter, tak cyferki zrobił praktycznie idealnie w 20 minut. Nie wiem, ale jak tak dalej pójdzie to będę miała z nim problemy chyba non stopsad
            Rozmawiam z nim, tłumaczę, stosuje kary, nic to nie daje. Co mogę więcej zrobić? Zauważyłam, że dopóki nauczycielka nie ,,wyróżni" go specjalnym zadaniem ,,nudzi się".
            • makurokurosek Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 20.10.14, 22:48
              A ile razy ty możesz ze skupieniem wysłuchiwać tych samych informacji ?
              • zjawa1 makurokurosek 20.10.14, 23:00
                Dobra, ale poradź mi jako matka, co mam w takim razie zrobić?
                Ewentualnie, gdzie popełniam błąd, bo nie wątpię, że takowy mogę popełnić.
                Tylko bez złośliwości. Napisz mi konkretnie, bo Twoje uwagi bez tych ,,epitetów", nie raz bywają bardzo cenne!
                • makurokurosek Re: makurokurosek 20.10.14, 23:13
                  > Ewentualnie, gdzie popełniam błąd, bo nie wątpię, że takowy mogę popełnić.

                  Według mnie skupiając i ucząc go rzeczy które pozna w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Lepiej ten czas chłonnego umysłu wykorzystać na zaszczepienie pasji, zainteresowanie dziedziną której szkoła mu nie obrzydzi bo czym innym jest poznawać gdy się nie musi , a czym innym gdy się jest z tego ocenianym.
                  Skupiając sie na pisaniu, czytaniu czy matematyce wcześniej czy później polegniesz bo dziecko i tak nie będzie doceniane za wiedzę którą posiadł, a bardzo szybko otrzyma łatkę łobuza.
            • makurokurosek Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 20.10.14, 22:56
              Taka rada, odpuść domowe nauczanie na poziomie klasy 1-3 i przerzuć się na przekazywaniu wiedzy której dziecko się w szkole nie nauczy: kosmos, mitologię słowian/ inków, teorie powstania świata oraz co tam cię tylko interesuje. W ten sposób zaoszczędzisz sobie problemów ze znudzonym dzieckiem, a jednocześnie wykorzystasz chłonny umysł dziecka.
              • zjawa1 Re:makurokurosek 20.10.14, 23:06
                Ty nadal nie rozumiesz. Nie mam czasu w chwili obecnej na nic więcej, jak tylko w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe, pogadać z nim o szkole, gdzie ciągle syn mówi mi, że się nudzi!
                Ciągle to powtarza. W weekend jadę z nim przykładowo do : planetarium, teatru, kina czy w góry które kocha.
                Ostatnio zażyczył sobie filharmonię ok. Pójdę z nim. co mogę więcej zrobić?
                • makurokurosek Re:makurokurosek 20.10.14, 23:27
                  > w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe

                  Pytanie po co z nim odrabiasz, skoro jest w stanie zrobić to sam.
                  • zjawa1 Re:makurokurosek 21.10.14, 22:25
                    makurokurosek napisała:

                    > > w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe
                    >
                    > Pytanie po co z nim odrabiasz, skoro jest w stanie zrobić to sam.
                    Raczej pilnuje, żeby odrabiałsmile Pisanie szlaczków z wielkim bólem mu przychodzi.
                    A polecenia do zadań faktycznie sam czyta i rozwiązuje. Muszę jednak to kontrolować, to chyba nic nadzwyczajnego?
                    • makurokurosek Re:makurokurosek 21.10.14, 23:01
                      > A polecenia do zadań faktycznie sam czyta i rozwiązuje. Muszę jednak to kontrol
                      > ować, to chyba nic nadzwyczajnego?

                      W przypadku dziecka które nie ma problemów ze zrozumieniem tego co ma wykonać jest to dziwne. Czym innym jest sprawdzenie czy dziecko odrobiło lekcje, a czym innym odrabianie z nim i kontrolowanie tego jak odrabia lekcje.
                    • lucyjkama Re:makurokurosek 24.10.14, 12:45
                      Jeśli dziecko jest faktycznie "do przodu" to nie potrzebuje żeby z nim lekcje odrabiać. Moja córka sama czyta polecenia, wykonuje zadania i pakuje książki tornistra. Ja sprawdzam ale tak żeby dziecko nie widziało, to mi zajmuje ok 1 minuty. Nie zdarzyło się, żeby córka zrobiła coś źle albo nie do końca.
                      Na lekcjach się nie nudzi choć czyta płynnie książki przeznaczone dla dzieci kilka lat starszych, liczy na poziomie 2 klasy a wiedzę z przyrody ma na poziomie 5 klasy (nie ma jeszcze skończonych 6 lat).
                • jakw Re:makurokurosek 21.10.14, 11:28
                  zjawa1 napisała:

                  > Ty nadal nie rozumiesz. Nie mam czasu w chwili obecnej na nic więcej, jak tylko
                  > w tygodniu odrobić z dzieckiem zadanie domowe, pogadać z nim o szkole, gdzie c
                  > iągle syn mówi mi, że się nudzi!
                  > Ciągle to powtarza. W weekend jadę z nim przykładowo do : planetarium, teatru,
                  > kina czy w góry które kocha.
                  > Ostatnio zażyczył sobie filharmonię ok. Pójdę z nim. co mogę więcej zrobić?
                  A potem biedak idzie do szkoły, gdzie pani nie gra na fujarce, nie staje na głowei i nie ma teleskopu...
                  • mama_kotula Re:makurokurosek 21.10.14, 13:10
                    Cytat
                    A potem biedak idzie do szkoły, gdzie pani nie gra na fujarce, nie staje na głowei i nie ma teleskopu...


                    Czyli co? Bezwolnie godzimy się na to, aby w szkole było smętnie i nudno, tym samym dając na to przyzwolenie? A potem wszyscy jednogłośnie narzekamy na system?

                    Nie rozumiem wyśmiewania autorki.
                    To nie jest tak, wg mnie, ze dziecko jest przebodźcowane i potrzebuje super fajerwerków w szkole i żeby pani stała na głowie; inna rzecz, ale to temat na dłuższą dyskusję, że tak, teraz ogół dzieci i dorosłych w sumie też jest przebodźcowany i potrzebuje dużo silniejszych bodźców niż te 30 czy 40 lat temu.
                    Tu chodzi imho o minimum wysiłku ze strony nauczyciela, aby uczynił lekcję ciekawszą i aby znudzone dziecko miało zajęcie dla mózgu i rąk (oczywiście, chodzi również o to, aby dziecko nie oczekiwało zabawiania 100% czasu, uprzedzając komentarze). Chyba, że chcemy od wieku 6 lat wmawiać dzieciom, że szkoła to zło i nuda, które musimy przetrwać, i że nauka jest mało fajna, żmudna i nieinteresująca, bo potem będzie korpo, gdzie będziemy robić tak samo nudne i żmudne rzeczy przez cały czas, więc siedź cicho kufniarzu, buzia w ciup, rączki w małdrzyk, i powtarzaj po raz piętnasty że 2+3 to pięć, a kwadrat ma 4 boki.
                    Co działa pięknie demotywująco na większość dzieci. No więc, nie - i ja się na taki stan rzeczy nie zgadzam. Inna rzecz, że w walce z systemem poległam, bo byłam w niej sama. Na 20 rodziców w klasie jako jedna miałam jakieś, jak to określała wychowawczyni, "problemy". Ale jakby było tych "problemowych" rodziców więcej, to może z czasem udałoby się coś ugrać, coś zmienić, a nie poprzestawać na dennym status quo i ograniczać się do jojczenia na forach.

                    • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 13:18
                      I dlatego gdybym nie miala kasy na szkole brytyjska to zrobilabym synowi edukacje domowa, bo w zwyklej szkole padlby z nudow.
                      • jotde3 Re:makurokurosek 21.10.14, 14:05
                        podstawówka brytyjska jest na poziomie przecietnej rejonówki sądząc po ewd ale juz gimnazjum to sie zastanówcie
                        ewd.edu.pl/wskazniki/gimnazjum/wykres-szkoly/?id=17422
                        naprawde za to warto płacić ?
                        moze lepiej za to
                        ewd.edu.pl/wskazniki/gimnazjum/wykres-szkoly/?id=17579
                        też z jezykiem angielskim wykładowym .
                        albo za to
                        ewd.edu.pl/wskazniki/gimnazjum/wykres-szkoly/?id=17474
                        tu płacić nie trzeba a piszą że dwu jezyczne co w sytuacji jak mąż jest amerykaninem chyba by problemu nie stanowiło i angielski by nie podupadł ?
                        • jotde3 Re:makurokurosek 21.10.14, 14:06
                          jotde3 napisał:

                          > podstawówka brytyjska jest na poziomie przecietnej rejonówki sądząc po ewd

                          mój błąd - sądząc po wynikach egzaminu 6 klasisty oczywiscie w porównaniu do innych w tym miedzynarodowych
                        • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 14:57
                          Tu nie chodzi o wyniki szkoly tylko o to co szkola ma do zaoferowania uczniowi. Przede wszystkim brytyjski program nauczania, podzial na 4 grupy w zależności od umiejetnosci i checi do nauki. Nauczycieli z dobrym akcentem, nie wrzeszczących, z entuzjazmem, nauczycieli, którym sie chce. Sale z komputerami jak z sf, sale muzyczne z komputerami do komponowania, sale gimnastyczne i boiska, nowoczesna biblioteka i art room lepszy niz na ASP itd.itp. Jak ktos bedzie chcial to wykorzysta, a jak nie to wolno mu olewać. Taki jest system brytyjski, dzieciak jest uczony, ale raczej w systemie akademickim. Wiedze sprawdza sie 3 razy w roku. Ja znam system polski i dlatego chce go uniknąć za wszelka cenę.
                          • polinezj.a Re:makurokurosek 21.10.14, 15:10
                            Takie ułatwienia pomogą dzieciom dobrym, ale nie świetnym. Takim, którym wiedzę trzeba sposobem wcisnąć, zainteresować.

                            Znam kilka młodych osob, wybitnie inteligentnych, ktore w ostatnich latach zaczęły nauke w rożnych prestiżowych szkołach (oczywiście za granica i w ramach stypendiów). Wszystki te osoby przeszły polski, państwowy system edukacji, wiedza nieważne jak podana sama wchodziła im do głowy i na własna rękę bez przymusu i stawania nauczycieli na głowie wiedzę te sami poszerzali.
                            Dzieciaki, teraz juz starsza młodzież i młodzi dorosli z ogromnymi możliwościami i pasjami.
                            Ostatnio prosty robotnik spod warszawskiej wsi, "żalił mi sie", ze syna od książek odciągnąć nie moze ciagle, gdzies go po konkursach wozić musi. Chłopak kończy wiejskie, państwowe gimnazjum. Jest wybitnie uzdolniony matematycznie, daje radę bić na głowę dzieciaki z najlepszych polskich szkol. Jest xxi wiek, wiedzę poszerza sam, ma internet, wiec i kontakt z całym światem.
                            • fogito Re polinezja 21.10.14, 16:47
                              Rozumiem, ze ty ze szkoly im gorzej tym lepiej. W takiej opcjito w Afryce sami noblisci powinni byc.
                              • polinezj.a Re: Re polinezja 21.10.14, 16:57
                                Ja w pełni popieram płacenie za komfort nauki, jesli ktos moze sobie na to pozwolić.
                                W dodatku większość dzieci jest jednak przeciętna, czyli wiekszosci dzieci taka szkola pomoże wydobyć, to co w nich najlepsze i to zupełnie w porządku.
                                Natomiast wybitnym jednostkom nawet najgorsza szkola nie przeszkodzi w osiąganiu sukcesów.
                                • fogito Re: Re polinezja 21.10.14, 17:17
                                  Nie zgodzilabym sie z ta najgorsza szkola. Jesli dzieciak ma twardy charakter i nie jest podatny na wplywy to sobie poradzi, ale jakby trafil do takiej rejonowej podstawowki na Pradze Polnoc to mogliby go zadreczyc fizycznie i psychicznie.
                          • jotde3 Re:makurokurosek 21.10.14, 16:28
                            wszystko sie fogito zgadza ale czy jest sie co w tej sytuacji cieszyć że np."pani w szkole pochwaliła " i inne takie ? rozumiem że te 3 razy w roku sprawdziany to w formie testu i mozecie je porównać z takimi samymi w innych szkołach brytyjskich ? jeśli tak jest to wszystko ma ręce i nogi ale wydaje mi sie że nie , że również w brytyjskim systemie te sprawdziany są inne w różnych szkołach ( jak i u nas ) i lądują w szufladzie u dyrektora . pozatym pewnie są też poziomem podobne do naszych ( w związku z brakiem wyników w np. matwie na ewd waszej jestem tego pewny ).
                            • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 16:45
                              Pani w szkole to wykwalifikowany nauczyciel i warto sie cieszyc jak ucznia chwali. Egzaminy sa takie same w systemie szkol nord anglia. Wyniki sa porownywane do tych osiaganych w Wielkiej Brytanii.
                              • polinezj.a Re:makurokurosek 21.10.14, 16:50
                                A powinny być znacznie lepsze, bo do szkol w GB chodzą dzieci z rożnych środowisk, dopilnowane i nie. W PL do tej szkoły chodzą dzieci wyselekcjonowane, których rodzicom bardzo zależy na edukacji dzieci.
                                O ile w pierwszych klasach moznaby zwalić to na karb gorszej znajomosci języka przez cześć dzieci, o tyle w starszych klasach, ten argument odpada.
                                • fogito Re:makurokurosek 21.10.14, 17:01
                                  W szkole syna tez jest duzo dzieci niedopilnowanych, ktore czesciej widza kierowce i nianie niz rodzica. To so bardzo bogate dzieci z masa emocjonalnych problemow, ktore przekladaja sie na kiepskie wyniki w nauce. Takie dzieci laduja w grupach D. Poza tym, z tego co pamietam z raportow ostatnich lat, to w W-wie sa lepszemwyniki niz w szkolach brytyjskich w UK. Ale caly czas mowie o systemie nord anglia, bo w samej Wielkiej Brytanii rozrzut jakosci szkol jest ogromny imciezko porownywac prywatne do publicznych.
                                  • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 10:17
                                    W warszawie sa lepsze wyniki niz w innych szkolach nord england ? To co dopiero prezentuje ta siec w tych innych szkolach brytyjskich w uk?
                              • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 09:06
                                Ta Pani to wykwalifikowany nauczyciel ale w przecietnej szkole ,orlow tam niewielu i oczywiscie cieszyc sie warto ale twierdzic ze ja ci zazdroszcze z tego powodu to gruba przesada , musial bym sam sie szczerzyc od ucha do ucha caly rok szkolny. Ot przedwczoraj byly wyniki laczonego konkursu czytanie ze zrozumieniem/gramatyka/matematyka dla klas 4-6 lacznie i co ? Najlepszy w szkole wsrod czwartych klas . nawet juz z tym do nigogo nie lecialem bo to juz nudne sie zrobilo . ale tobie oczywiscie musialem powiedziec wink

                                A ile jest tych szkol "nord england" z centrala w honkongu na ktorych tle sie mozecie porownywac poprzez te sprawdziany ? I wyniki tych szkol sa porownywalne do tych z wb ale tez tylko tej sieci nord england ? Czy do innych prywatnych ?
                                • fogito Re:makurokurosek 22.10.14, 09:44
                                  Powinienes wynik syna podać w tvn 24 wink
                                  Szkoly nord anglia. Poszukaj sobie w googlu I na stronach szkoly warszawskiej. Jak nie dasz rady, to niech syn ci pomoże skoro taki z niego orzeł smile
                                  • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 10:03
                                    A ty dac pani megafon , niech chodzi po ulicy i sie drze "syn fogito jest super w naszej przecietnej szkole ""smile
                                    W odruznieniu od ciebie nie wykazalem jednak przeciez podniecenia tym wynikiem testu a nie pani pochwa wiec poluzuj stringi z tym tvn . wzbudzasz byle czym .
                                    • fogito Re:makurokurosek 22.10.14, 12:21
                                      Twoja zazdrość osiąga szczyty big_grin
                                      • jotde3 Re:makurokurosek 23.10.14, 08:28
                                        mówie ci ze macie przecietną szkołe na której tle łatwo błyszczeć synowi wiec nie ma sie co tym chwalić , udowadniam to przez ewd a ty mówisz że ci zazdroszcze ? mamy taką samą sytuacje i dlatego w przeciwieństwie do ciebie sie nie chwale że "pani pochwaliła mi synusia " .
                                        • fogito Re:makurokurosek 23.10.14, 08:51
                                          Ty masz ewidentnie jakiś problem ze szkola mojego syna. To juz prawie jak obsesja :-o
                                          O swoim synie mówisz 'synus'? Interesujace.
                                          • jotde3 Re:makurokurosek 23.10.14, 09:35
                                            fogito napisała:

                                            > Ty masz ewidentnie jakiś problem ze szkola mojego syna. To juz prawie jak obses
                                            > ja :-o
                                            skoro ty sie obsesyjnie chwalisz byle czym to i innym daj prawo do ich obsesji podważania tych przechwałek . taka zabawa smile

                                            > O swoim synie mówisz 'synus'? Interesujace

                                            no strasznie interesujące , masz temat do analiz , weż też pod uwage kontekst w żródle .
                                            • fogito Re:makurokurosek 23.10.14, 09:49
                                              Ja nie mam w sobie tyle żółci i zawiści co ty, wiec porownanie nietrafione.
                                              • jotde3 Re:makurokurosek 23.10.14, 09:54
                                                oczywiście , ty masz w sobie śmieszny samozachwyt
                                                • fogito Re:makurokurosek 23.10.14, 11:05
                                                  W porównaniu z tobą mój zachwyt jest zaledwie umiarkowany.
                                                  • jotde3 Re:makurokurosek 23.10.14, 11:12
                                                    nie jest umiarkowany tylko ma umiarkowane podstawy ale pracujcie może coś z tego bedzie ,
                                                    moze nastepnym razem pani poklepie też po ramieniu smile
                                                  • fogito Re:makurokurosek 23.10.14, 11:38
                                                    Moze ciebie w końcu ktoś poklepie po ramieniu, to nie będziesz sie czul taki niedoceniony i sfrustrowany.
                                  • jotde3 Re:makurokurosek 22.10.14, 10:06
                                    A na strone juz mnie odsylalas , odpisalem ci ze nie znalazlem . moze to ze po angielsku ale przypominam sobieze udalo mi sie zlokalizowac strone z wynikami a tam usto bylo . listy szkol nie szukalem .
                                    • fogito Re:makurokurosek 22.10.14, 12:23
                                      Biedactwo crying
                    • jakw Re:makurokurosek 21.10.14, 14:20
                      Zjawa chyba już kilka lat temu pisała , że na zabawach edukacyjnych spędza z nim 3-4 godziny w ciągu tygodnia. Plus pewnie jeszcze te ciągłe wyjścia w weekend. Fajnie, że miała i ma tyle czasu, ale realnie rzecz biorąc to dziecko od kilku lat jest ciągle edukowane i chyba nawet nie miewa okazji się nudzić. Bo jak się zaczynało nudzić to pewnie mama wkraczała z kolejną zabawą edukacyjną. Może wręcz nie nauczyło się nudzić. A w szkole nie ma indywidualnego natychmiastowego likwidatora nudy - pani musi swoją uwagą obdzielić pewnie przynajmniej 20-tkę dzieci, w tym także tych "problematycznych" co dopiero uczą się czytać i pisać. Dla tego dziecka rzeczywiście szkoła może być jedną wielką nudą, nawet gdyby przenieść go o klasę wyżej.
                      >Chyba, że chcemy od wieku 6 lat wmawiać dzieciom, że szkoła to zło i
                      > nuda, które musimy przetrwać, i że nauka jest mało fajna, żmudna i nieinteresuj
                      > ąca,
                      A w przypadku takiej zwykłej szkoły, z co najmniej 20-tką w klasie , nie jest to przypadkiem prawda?
                      • mama_kotula Re:makurokurosek 22.10.14, 16:47
                        Cytat
                        Dla tego dziecka rzeczywiście szkoła może być jedną wielką nudą, nawet gdy
                        > by przenieść go o klasę wyżej.


                        Szkoła w kształcie takim, jak obecnie, jest nudą dla większości ludzi. Tylko że jedni z nich mają większe a inni mniejsze zdolności przystosowawcze do warunków szkodliwych. Ale luz, w końcu wszyscy się pogodzą z tym, że nauka to nuda i służy prawdę mówiąc tylko do zdawania egzaminów.


                        Cytat
                        > >Chyba, że chcemy od wieku 6 lat wmawiać dzieciom, że szkoła to zło i
                        > > nuda, które musimy przetrwać, i że nauka jest mało fajna, żmudna i nieinteresująca

                        > A w przypadku takiej zwykłej szkoły, z co najmniej 20-tką w klasie , nie jest
                        > to przypadkiem prawda?


                        No, to teraz pomyślmy, w jakim celu zabija się naturalną ciekawość u dzieci w szkolnictwie masowym. Żeby przyciąć w równy szereg? Tak, głupimi, przyciętymi ludźmi się łatwiej rządzi.

                        Nie, nauka w pierwszej klasie nie musi być nudna i żmudna, nawet przy 20-tce w klasie. Ale to wymaga wysiłku, kreatywności i zmiany mentalności nauczycielskiej, oraz, oczywiście, zmiany systemu jako całości. Niemniej można zacząć od pierwszego punktu i ruszyć mózgownicą, zamiast obstawać przy skostniałych metodach sprzed 50 lat.

                        Tak, społeczeństwo się zmieniło, a zdaje sie, nikt tego nie widzi, jeśli chodzi o szkolnictwo. Po pierwsze, wzrosła świadomość wychowawcza ludzi. 50 lat temu nikt nie pitolił o jakości czasu spedzanego z dzieckiem, nikt nie mówił o stymulacji - dziecko wychowywało się ot, po prostu. I w dobranocce oglądało Jacka i Agatkę, a teraz do nieszczęsnej Myszy Miki dla 3-latków wrzuca się mnożenie.

                        Czy zmiana jest dobra, czy zła - nie mnie oceniać, zresztą nie o to chodzi. Natomiast najważniejsze jest to, że zmiana już zaszła; dzieci są dostymulowywane od początku zycia właściwie, obcują z techniką, są wystawione na więcej bodźców niż te 30 czy 50 lat temu. I naturalną konsekwencją tego będzie, że mają mniejszą zdolność koncentracji, lepiej będą przyswajac flashowe informacje, niż inne, potrzebują silniejszych bodźców - dużo więcej trzeba, aby na dzieciach zrobić wrażenie. I przy uwzględnieniu tego wszystkiego da się uzyskać rewelacyjne efekty, tak, nawet w klasie liczącej 20 osób i więcej.

                        Zresztą, w ogóle uważam, że szkoła masowa i obowiązek szkolny dla każdego to nieporozumienie, ale to temat na inny wątek.
                    • zjawa1 mama_kotula 21.10.14, 22:31
                      Właśnie w tym jest ,,pies pogrzebany". Idealnie wszystko ujęłaś.
                      Przede wszystkim nauczyciele klas pierwszych powinni w sposób bardzo urozmaicony prowadzić zajęcia lekcyjne w klasach. Zmieniać systematycznie metody pracy z dzieciakami. Tak, aby już na starcie nie zniechęcać do nauki zwłaszcza 6-latków, które jak wiadomo mają dużo większe oczekiwania np. na zabawę niż 7-latki z początku roku 2007! Różnica emocjonalna dzieci w tym wieku jest jeszcze kolosalna.
                      Widzę po znajomych jak ich dzieci zmieniają się nawet pół roku robi w tym wieku wielką różnicę.
                  • annubis74 Re:makurokurosek 22.10.14, 03:15
                    >A potem biedak idzie do szkoły, gdzie pani nie gra na fujarce, nie staje na głowei i nie ma >teleskopu...

                    coś w tym jest - niestety dzieci często są przestymulowane bodźcami a apetyt rośnie w miarę jedzenia. dziecku trudno zrozumieć dlaczego edukacja która do tej pory odbywała się w sposób ciekawy i bardziej spektakularny stała się agle męcząca i nudna
            • mama_kotula Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 21.10.14, 01:27
              Cytat
              Wtedy nauczycielka zapytała co chciałby w takim razie konstruktywnego robić na co syn odpowiedział-liczyć! Więc pani wprowadziła mu zadania matematyczne( na razie w klasie w ogóle matematyki nie ,,liznęli"). Syn podniecony ,,wyróżnieniem" skupił się ponoć nad zadaniami i był spokój do końca lekcji.


              Bardzo dobrze, brawo dla pani, że ruszyła mózgownicą.

              Cytat
              Rozmawiam z nim, tłumaczę, stosuje kary, nic to nie daje. Co mogę więcej zrobić
              > ? Zauważyłam, że dopóki nauczycielka nie ,,wyróżni" go specjalnym zadaniem ,,nu
              > dzi się".


              Ale kary, przepraszam, za co? Za to, że nudzi się w szkole? Bez przesady. Znaczy ja wiem, tego oczekuje szkoła, bo ode mnie też oczekiwano, że będę karać dziecko za to, że nauczycielka jest nieudolna w pracy z dzieckiem zdolnym. A takiego.
              Tak samo powinnam pewnie karać moje dziecko za wygłupianie się na lekcji - często się zdarza, że dzieci moje nagle w trakcie lekcji dostają głupawki, zaczynają przekręcać słowa, tarzać się po ziemi ze śmiechu i nie mogą się opanować, skupienie spada. No ale to najczęściej jest sygnał, że czas na zmianę aktywności. I ja, jako nauczyciel, aktywność tę zmieniam (ewentualnie zaczynam z nimi się tarzać po podłodze, ale zdaję sobie sprawę, że w szkole to nie wyjdzie jednak tongue_out).

              Może spróbuj umówić się jakoś z panią - i synem - żeby po skończeniu zadania mógł sobie czytać, rysować, robić inne zadania, niemniej pod warunkiem nieprzeszkadzania innym (czyli bezgłośnie). Jeśliby to zadziałało, jesteście do przodu. U nas zadziałało, przynajmniej na pewien czas. Natomiast i tak los dziecka z wiedzą/zdolnościami w szkole to dramat i kupa, więc serdecznie współczuję.
              • maksimum Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 21.10.14, 06:03
                mama_kotula napisała:

                > Natomiast i tak los dziecka z wiedzą/zdolnościami w szkole to dramat i kupa, więc serdecznie >współczuję.

                W Polsce nie wylapuje sie talentow by im pomagac,tylko stara sie je zrownac z beznadziejna reszta.
                • zjawa1 maksimum 21.10.14, 22:41
                  maksimum napisał:

                  > mama_kotula napisała:
                  >
                  > > Natomiast i tak los dziecka z wiedzą/zdolnościami w szkole to dramat i ku
                  > pa, więc serdecznie >współczuję.
                  >

                  Otóż to!! Szczególnie ma to miejsce w ostatnich latach tzw. ,,reform edukacyjnych".
                  Obniżyć, stłamsić do poziomu minimum. Polska ma stać się krajem bezmyślnych roboli jedynie potrafiących czytać i pisać, wszak to podstawa nawet w południowej Afryce!
                  > W Polsce nie wylapuje sie talentow by im pomagac,tylko stara sie je zrownac z b
                  > eznadziejna reszta.
                  • makurokurosek Re: maksimum 21.10.14, 23:09
                    Zjawa póki co to ty zmarnowałaś potencjał swojego dziecka wykorzystując czas gdy jego umysł był najbardziej chłonny, a on najbardziej chętny do nauki na uczeniu go literek zamiast zaszczepienie w nim pasji. Gdybyś ten czas wykorzystała na naukę artrologii, mechaniki to w obecnej chwili miałabyś na stanie dzieciaka który wieczory spędza z teleskopem, tudzież narzędziami przy tworzeniu kolejnego modelu.
                    Poziom nauczania drastycznie się obniżył ale w klasach wyższych, a nie w klasach 1-3.
                    • morekac Re: maksimum 21.10.14, 23:19
                      Też dramatyzujesz z tym poziomem w starszych klasach.
                    • polinezj.a Re: maksimum 21.10.14, 23:25
                      Niestety, w naszej rzeczywistosci, jeszcze długo bedzie wazniejsze, ktore dziecko pierwsze napisze na medal słowo "gwiazda" i dokładniej policzy ilosc gwiazdek na obrazku, niż to ktore, samo z siebie, nieprowadzone za rękę spojrzy w niebo i zastanowi sie dlaczego świeca.
                      Do tego potrzeba czasu i zmiany mentalności. Pisać nauczy i czytac nauczy sie prawie każdy, myślec samodzielnie, zadawać mądre pytania tylko niektórzy.
                      • zjawa1 Re:polinezj.a 21.10.14, 23:30
                        polinezj.a napisała:

                        > Niestety, w naszej rzeczywistosci, jeszcze długo bedzie wazniejsze, ktore dziec
                        > ko pierwsze napisze na medal słowo "gwiazda" i dokładniej policzy ilosc gwiazde
                        > k na obrazku, niż to ktore, samo z siebie, nieprowadzone za rękę spojrzy w nieb
                        > o i zastanowi sie dlaczego świeca.

                        To ja mam chyba faktycznie bardzo zdolne dziecko bo tak,,ambitne pytania" zadawało mi kiedy miało ok 4-latka. Wtedy też ,,prze bodźcowałam" je i poszłam z nim po raz pierwszy do planetarium.
                        • zjawa1 Re:polinezj.a 21.10.14, 23:32
                          Natomiast w chwili obecnej syn zadaje mi pytanie typu:,, Dlaczego przez setki lat nie znano lekarstwa na wirus Ebola i tak szybko nagle znaleźli na chorobę sposób"?
                          To są mądre pytania. Gwiazdozbiór ma opanowany już dawnosmile
                          • polinezj.a Re:polinezj.a 21.10.14, 23:35
                            Ty nadal nic nie rozumiesz.
                          • morekac Re:polinezj.a 21.10.14, 23:44
                            A umiesz mu chociaż odpowiedzieć? 😊
                        • polinezj.a Re:polinezj.a 21.10.14, 23:33
                          To jeszcze teraz naucz je, ze kiedy sie nudzi niech szuka odpowiedzi albo wymyśla kolejne pytania.
                          A tamto zdanie to była przenosnia nawiązująca do tekstu Makurokuroska, myślałam, ze to oczywisteuncertain
                    • srubokretka Re: maksimum 21.10.14, 23:29
                      makurokurosek napisała:
                      > Zjawa póki co to ty zmarnowałaś potencjał swojego dziecka

                      I szybko tego nie zrozumiesz. Szkoda, bo ty bedziesz przezywac roznorakie frustracje, kiedy tylko twoje dziecko wroci ze szkoly, a on ...miejmy nadzieje, ze mimo twojej "pracy" sobie poradzi w zyciu.
                      Rodzenstwa nie ma, prawda?
                  • annubis74 Re: maksimum 22.10.14, 03:23
                    zjawa - pisałaś niedawno że Twoje dziecko zostało zkwalifikowane do jakiegoś specjalnego programu wspierania dzieci wybitnie zdolnych... że szkoła opracowala dla niego i jemu podobnych geniuszy specjalny program - więc gdzie leży prawda???
                    mam wrażenie że za bardzo się ksupiasz na wtłaczanie w swoje dziecko wiedzy. Rozumiem że jesteś dumna z niezwykłych umiejętności dziecka ale takie działana ZAWSZE. W KAŻDYM KRAJU I W KAŻDYM TYPIE SZKOŁY MASOWEJ beda powodowały znużenie i znudzenie dziecka. Bo szkoła zawsze przegra z inspirującymi zajeciami w planetarium czy wycieczką do filharmonii
                    • zjawa1 Re: annubis74 22.10.14, 21:43
                      To są zajęcia pozalekcyjnie w szkole, na które syn w chwili obecnej chodzić nie może.
                      Też myślałam, że to inaczej będzie wyglądać, inaczej nam to na początku przedstawiono. Widać zmieniło się.
            • dorek3 Re: No i relacja z dnia dzisiejszego.... 22.10.14, 13:56
              A gdzie tu problemy, bo ja nie widzę. Zrobił szybko co musiał, zakomunikował to dostał dodatkową porcję materiału.Szlaczki go znudziły więc ćwiczy (z powodzeniem) cyferki.
              Pochwal syna, podziękuj nauczycielce i daj spokój.
        • mama_kotula Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 01:20
          agni71 napisała:
          > i dzieci chyba tez nie masz, bo wiedziałabyś, że obecnie sa krzesła i ławki dos
          > tosowane do wzrostu uczniów.

          25 lat temu też były. Przynajmniej u nas w szkole.

          Oraz argumentacja powyżej pt. "za moich czasów tego nie było, więc ciesz się tym, co masz" jest troszkę, nieprawdaż, mało trafiona.
          Sadzanie dziecka w niedopasowanej ławce w imię tego, aby nie przeszkadzało innym, jest narażaniem na szwank jego zdrowia/postawy (uprzedzając komentarze: tak, uważam, że to źle, jak dziecko przeszkadza w lekcji, tak, uważam, że można dziecko przesadzić do innej ławki, byle była dopasowana wielkością). Równie dobrze można usta zakleić taśmą albo od razu strzelić w mordę - tu nawet efekt będzie szybszy, a i szwank na zdrowiu bardziej spektakularny ;P


          • maksimum Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 05:59
            Podpowiedzi niestety masz tak samo beznadziejne jak i twoja nauczycielka.
            W glupich glowach ludzi zamulonych tkwi przekonanie ze jak najlepszego posadzisz z najgorszym to matol zalapie cos przez osmoze.
            W normalnych krajach dzieci sa sadzane wg swojego poziomu by rywalizowac miedzy soba a nie uczyc sie od zamulonego jak brzydko mozna pisac.
            Sprobuj to swojej zamulonej nauczycielce wyjasnic,ale ze to dzieje sie w Polsce,wiec masz szanse ze to ktos pojmie.
            Podaj tej zamulonej przyklad,ze do gimnazjow ida wg zdolnosci ,do liceow ida wg zdolnosci i na studia ida wg zdolnosci i zeby ci nie sadzala syna z kims zamulonym.

            PS.Oczywiscie ze lawka powinna byc przystosowana do wzrostu ucznia,ale jak zamulona nie wie,ze zamulonych nie sadza sie ze zdolnymi,to ukarala twojego syna podwojnie.
            Po prostu Polska.
            • fogito Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 06:55
              Ale daje glowe, ze ten polski zamulony umie odroznic kaczke odmgesi a ges od labedzia. Moze wy tam w tej Ameryce macie szkolynspecjalne dla 'zdolnych' big_grin
            • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 09:44
              Po pierwsze jak już to w całej sytuacji zamulona może być tylko i wyłącznie autorka oceniająca dziecko które na początku pierwszej klasy nie umie czytać, dzieckiem z trudnościami. W obecnej chwili w większości zerówek dzieci czytać się nie uczą, tą umiejętność mają zdobyć w szkole. Trzeba być więc wyjątkowo zamulonym aby zachowywać się tak chamsko.
              Jak widać inteligentne dziecko autorki, nie jest na tyle inteligentne by załapać że nie jest pępkiem świata.
              Co do idealnego systemu w USA jak widać nie jest on tak idealny skoro nie potrafił dostrzec potencjału twojego syna.
              • maksimum Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:47
                makurokurosek napisała:

                > Po pierwsze jak już to w całej sytuacji zamulona może być tylko i wyłącznie aut
                > orka oceniająca dziecko które na początku pierwszej klasy nie umie czytać, dzie
                > ckiem z trudnościami.

                W wieku 7 lat nie umiec czytac,to rzeczywiscie spory problem.
                I nie zwalaj na szkole,bo wszyscy normalni rodzice ucza dzieci w domu na ile sie da.

                > W obecnej chwili w większości zerówek dzieci czytać się n
                > ie uczą, tą umiejętność mają zdobyć w szkole.

                Chyba nie kumasz ze szkola jest dla sredniakow,a jak masz troche zdolniejsze dziecko to uczysz je sama. Jesli dzieciak rwie sie do czytania w wieku 5 lat,to chyba nie bedziesz mu tego bronic.

                W USA rodzice ucza czytac dzieci 3-4 letnie w domu.

                www.youtube.com/watch?v=kg9a60xwXhE
                • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:57
                  Zwłaszcza rodzice ubogich emigrantów, którzy marzą, ze skoro sami maja cieżko, to moze chociaz ich dzieciom uda sie osiągnąć cos ciężka praca.
                  • zjawa1 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 23:44
                    Czasami ubogi emigrant wcześniej był krezusem w eldorado, na zielonej wyspie zwanej przez Tuska Polską. Często dość miał już, zaściankowej dominacji proletariatu, powstałej stopniowo po upadku pańszczyzny, która w chwili obecnej dominuje w tym, średnio intelektualnie zdolnym kraju. A wręcz poniżej średniej względem całego świata w statystykach!
                    • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 00:01
                      Patrz szerzej i tego ucz syna. Przeciętny emigrant do US, marzący o lepszym życiu dla dziecka, to nie jest Polak, zmieniający adres w ostatniej dekadzie, ba, to nawet nie jest Europejczyk.
                      I czy mogłabys podać podać źródło statystyk, na które sie powolujesz, bo znam kilka w miarę aktualnych wyników badań, ale ich wyniki sa całkiem korzystne dla Polski. Chętnie zapoznam sie z tymi przytaczanymi przez ciebie.
                    • morekac Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 00:11
                      Przytocz może te statystyki, bo na razie jakiejś histerii edukacyjnej dostałas.
                • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 22:37
                  > W wieku 7 lat nie umiec czytac,to rzeczywiscie spory problem.
                  > I nie zwalaj na szkole,bo wszyscy normalni rodzice ucza dzieci w domu na ile si
                  > e da.

                  W twoim przypadku niewiele to dało. Twój syn studiuje kiepski kierunek na bardzo przeciętnej uczelni. Tak więc jak widać po twoim przykładzie z wróbla orła nie zrobisz.
                • zjawa1 maksimum 21.10.14, 23:38
                  Nie znasz mentalności naszych obecnych rodaków.
                  Wg. nich jeśli 4-latek pyta:,, jaka to litera" powinno się karać brakiem odpowiedzi na kolejne pytania typu ,,ile to jest dwa dodać dwa". I niech Pan Bóg broni Cię pokazać dziecku jak te dwa wyglądasmile
                  W szczególnie uporczywych przypadkach,większe przyzwolenie masz od narodu jeśli dasz przysłowiowego klapsa tłumiącego natrętne i nienormalne pytania na temat liter!
                  • fogito Re: Zjawa 22.10.14, 06:51
                    Ale polecialas. Jest wiele dzieci, ktore umieja czytac w wieku 5 lat. Ale nie wszystkie beda z tego,powodu gadac i przeszkadzac na lekcji. Trzeba bylo dziecku wybrac lepsza szkole, spoleczna albo,prywatna? Moj syn umial czytac idac do szkoly, ale tez szkole wybralam mu taka,zeby nie mial okazji do nudzenia sie.
                    Pretensje mozesz miec tylkomdo siebie.
                • annubis74 Re: Problem ,,ławkowy". 23.10.14, 14:54
                  >W wieku 7 lat nie umiec czytac,to rzeczywiscie spory problem.
                  >I nie zwalaj na szkole,bo wszyscy normalni rodzice ucza dzieci w domu na ile sie da.

                  czytam twoje wypowiedzi i niewiarygodnym wydaje mi sie jak można być tak ograniczonym i postrzegać świat jako czarno-biały. Dzieci które idą do szkoł (wszystko jedno jako 6 czy 7latki) idą do szkoły z różnym bagazem, z róznymi doświadczeniami i z róznymi zdolnościami. Nie wszyscy rodzice (i nawet chyba nie większość pracuje z dziećmi w domu) Poza tym niestety czasem przejeci rodzice lub dziadkowei którzy to robią tak naprawde robia więcej szkody niz pożytku. czytajac to forum i rozliczne licytacje na tematy edukacyjne mozna by pomyśleć że większość dzieci czyta biegle już w kołysce, matematykę ma opanowaną na poziomie co najmiej akademickim a w przerwach zgłębia tajemnice wszechświata. Gdzie ci geniusze - skoro szkolna rzeczywistośc wyglada inaczej. Większośc domorosłych nauczycieli (niestety zawodowych często też) uczy pod wynik zapominając że ważne jest nie tylko to czego dziecko się nauczy ale jak.
                  z punktu widzenia dorosłego życia i przyszlości zawodowej nie ma zadnego znaczenia czy dziecko nauczy się czytać jako 5, 6 czy 7 latek ale to jak i do czego wykorzysta tę umiejetność
            • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 11:37
              Skoro poprzez posadzenie wławce z "zamulonym" młodzian łapie brzydkie pisanie, to może tamten jednak coś załapie przez osmozę?? wink))
              Co to ma do rzeczy? Niech każdy zajmie się swoją pracą - na razie to chyba ten zdolny przeszkadza w nauce wszystkim wokoło.
              • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 11:49
                jakw napisała:

                > Skoro poprzez posadzenie wławce z "zamulonym" młodzian łapie brzydkie pisanie,
                > to może tamten jednak coś załapie przez osmozę?? wink))

                i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi sie robią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .
                • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:07
                  > i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi sie ro
                  > bią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .
                  Prawdę mówiąc - po doświadczeniach byłej klasy mojej starszej z najróżniejszymi gimnazjami mogę cię zapewnić, że trafienie do lepszego gimnazjum z nikogo nie zrobi geniusza; tak samo jak trafienie do gimnazjum trochę gorszego nie pozbawia władz umysłowych...
                  • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:15
                    oczywiście ale rozumiesz różnice pomiędzy "zrobić lepszym " a "zrobić geniusza " ?
                    • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:40
                      Do tych najlepszych gimnazjów dostają się ludzie naprawdę zdolni. Zrobienie z nich lepszych oznacza zrobienie geniuszy.
                      • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:52
                        jakw to już sie staje nudne , ja nie pisałem o najlepszych gimnazjach a o lepszych, napisałem "po wstepnej segregacj" . nie trzeba odwoływać sie do tych najlepszych żeby ten efekt był widoczny ale nawet jak byśmy tak załozyli to od ucznia z najlepszego gimnazjum do geniusza to są lata świetlne .
                        • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:11
                          To może podam przykład z życia. Kolega z podstawówki mojej córki dostał się do lepszego gimnazjum niż moja - sprawdzian po podstawówce napisali tak samo, oceny mieli podobne, on w rekrutacji miał może 1 punkt więcej (miał 6 z jakiegoś puntkowanego przedmiotu, moja miała 5).
                          Po 3 latach startowali do tego samego liceum, wręcz do tych samych klas. Rezultat: moja się dostała, on nie. I nawet nie można tego złożyć na karb tego, że w jego gimnazjum trudniej było dostać bdb oceny. Zgodnie z twoją teorią na wyjściu z lepszego gimnazjum powinien być jednak lepszy od mojej córki.
                          • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:17
                            Jedyne sensowne porównanie moze dotyczyć wyników egzaminu gimnazjalnego.
                            Ocen nie mozna wiarygodnie porównywać, bo roznice sa i pomiędzy szkołami i nawet nauczycielami w tej samej szkole.
                          • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:40
                            statystycznie , ewd właśnie to pokazuje . ty podałaś jednostkowy przypadek .może sie chłopak zakochał wink
                            jednostkowo może być różnie . np fogito ma pracowitego syna i umie go dopilnować i napedza ją że jest dobry w tej szkole i wtedy słaba szkoła jej nie przeszkadza a pomaga baza szkoły i samozadowolenie a ktoś inny ( nie ja ) ma dziecko które napedzają sukcesy tak że nie potrzebuje innej presji i wtedy bycie najlepszym w klasie da mu wiecej niż nacisk nauczycielki i oddech konkurencji na plecach .
                            • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 08:31
                              jakw zmusila mnie do myslenia, pochylilem sie jeszcze raz nad tym ewd ( powijam wynik egzaminu i skupiam sie nad sama wartoscia dodana ) i jakiesz sa to roznica ? Ano z 5 pkt na egzaminie gimnazjalnym ponad wartosc spodziewana po egzaminie 6 klasisty to juz spory przyrost . czyli te najbardziej wydajne szkoly majace najlepszych uczniow moga wynik podniesc o 10 procent , to i malo i duzo . dla przecietnego ale jednak nie zlego ucznia to malo , niewiele z tego wyniknie ale dla dobrego to moga byc te punkty ktore przesadza o dalszej drodze edukacji . ale malo to tez z innego powodu, mozna sie bowiem zastanawiac czy ten niewielki przyrost nie nastapil glownie na drodze dalszego rozwarstwienia kompetencji uczniow z powodow biologicznych bo iq mozna sobie wyobrazic jak procent skladany , co okres , rok , roznice procentowe miedzy uczniami beda sie poglebiac tylko z powodow biologicznych a nie roznic miedzy szkolami. Oczywiscie srodowisko jest wazne ale ma male znaczenie w sytuacji gdy oswiata jak widac po malych roznicach ewd jest w istotnych elementach podobna . np. Jest wazne czy ktos z kims siedzisz w lawce ci nie przeszkadza ale juz mniejsze czy ta osoba jest w klasie . podobnie konkurencja miedzy uczniami, jednemu pomoze ,drugiemu zaszkodzi a na pozostalych nie zrobi zadnego wrazenia, zalezy od dziecka .
                              • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 24.10.14, 00:17
                                Jeśli do gimnazjum trafiają głównie uczniowie z maksem na sprawdzianie (lub blisko tego maksa) to jest to jednak zupełnie inna grupa niż w mniej topowym gimnazjum. W tym drugim przypadku zdolny uczeń może osiągnąć równie dobre wyniki jak w tym topowym tylko może zginąć w w tej całej statystyce - bo np w gimnazjum jest iluś tam ancymonów , z których każdy na sprawdzianie dostał mało punktów, a EWD w gimnazjum wygenerował na poziomie -10. A na codzienną naukę nie muszą aż tak bardzo wpływać, bo do szkoły chadzają raczej rzadko. Tak więc wartość EWD dla szkoły nie powie ci , w jaki sposób ta mniej topowa szkoła pracuje z uczniem zdolnym. Podobnie w EWD tej top-szkoły możesz nie znaleźć informacji, w jaki sposób pracują z uczniem w miarę dobrym, ale niekoniecznie genialnym. Bo EWD dla tej szkoły jest liczone wyłącznie z populacji samych zdolnych.
                                • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 24.10.14, 16:57
                                  Jakw ja mysle ze te szkoly przewaznie pracuja w/g podobnych metod w kazdym zakresie uczniow a wyńik co do konretnego ucznia zalezec moze od np. Podejscia nauczyciela ktore podpasuje albo to wszystkó pozostanie bez wplywu . zwroc uwage jaki maly rozrzut jest tego ewd od osi elipsy .
                                  • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 24.10.14, 19:24
                                    Im mniejsza szkoła - tym większa elipsa. Moim zdaniem za pomocą tych wykresów lepiej porównywać szkoły w miarę podobne: np 2 gimnazja rejonowe czy 2 gimnazja nierejonowe. Jeśli zaczniesz porównywać top-gimnazjum bez rejonu z gimnazjum rejonowym z częścią klas nierejonowych i ze zwykłym gimnazjum z serii "rejonowych" to imho nie ma to dużego sensu.
                                    • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 25.10.14, 11:10
                                      Jakw przyjrzalem sie wlasnie ciechanowskiemu gimnazjum twp najlepszemu w polsce w ewd( tym dodanym) przesunelo sie w prawo i znacznie jak na srednia do gory .zaczelem sie zastanawiac skad to sie wzielo , spostrzeglem ze w miejscowosci jest tez inne gimnazjum a ono przesunelo sie w lewo ale co wyjasnia przesuniecie twp do gory do poziomu +15% wzgledem oczekiwanego wyniku . czyzby slaba praca ciechanowskich podstawowek ? Nie od dzis wiadomo przeciez ze latwiej cos s...... niz poprawic wink
                            • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 23.10.14, 22:50
                              Jeśli chodzi o statystykę to statystyczny człowiek nie istnieje. Sądzę nawet, że nie istnieje nawet człowiek choć zbliżony wyglądem do statystycznego człowieka wink
                              • zjawa1 jakw 25.10.14, 00:00
                                jakw napisała:

                                > Jeśli chodzi o statystykę to statystyczny człowiek nie istnieje. Sądzę nawet, ż
                                > e nie istnieje nawet człowiek choć zbliżony wyglądem do statystycznego człowiek
                                > a wink
                                A tak poważnie, to wg. jakiej filozofii, bo poważnie, przyznaję się szczerze takiej nie znam.
                                Już ,, sama w sobie statystyka" musi istnieć skoro o niej piszesz, a statystyka ta dotyczy pewnych zbioru jednostek, analogicznie które w jakiś sposób muszą wcześniej istnieć, zanim ta statystyka została wykonana. I choćby dotyczyła 1% procenta zgodnego z rzeczywistością tj. minimum to z automaty obala Twoją teorie.
                                • morekac Re: jakw 25.10.14, 08:23
                                  Statystyczny człowiek ma jedną pierś i jedno jądro, statystyczna kobieta ma 1, 4 dziecka, zaś statystyczy spacerowicz na Polach Mokotowskich chodzi na trzech kończynach... wink
                  • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:24

                    > > i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi
                    > sie ro
                    > > bią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .

                    ale to może też być efekt zwyklego rozwoju który bez wzgledu na szkole powoduje że rozwasrstwienie postepuje na drodze biologicznej , wszak poczatkowo wszyscy równo robili w pieluche wink , wtedy trzeba by uznać że konkurencja miedzy uczniami czy wyższe wymagania nauczycieli nic nie dają .
                    pewnie troche jest tak a troche tak .
                • maksimum Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:30
                  jotde3 napisał:

                  > i załapują bo po wstepnej segregacji już w szkołach gimnazjalnych słabsi sie ro
                  > bią jeszcze słabsi a lepsi jeszcze lepsi .

                  Takie jest zycie i dlaczego nauczyczielki w podstawowce i mamuski na forum tego nie wiedza?
                  • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:46
                    a dlaczego dzieci wymyslają sobie niewidzialnego przyjaciela ?( prawde mówiąc to znam to tylko z telewizji ale idea ciekawa ) ,dorośli zresztą też takiego mają i to najczęściej właśnie kobity wink
                    myśle że pewne udawanie że swiat nie jest tak paskudny jak jest pozwala im lepiej spać .
    • guderianka Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 08:35
      Pogadaj z nią szczerze i bez agresywności czy roszczeniowości. Powiedz jej, że wiesz, ze zależy jej na uczniach, że widzisz jej starania, że ma duże doświadczenie w pracy z dziećmi- że Ty jesteś mamą a to Twoje pierwsze dziecko i że niepokoją Cię pewne rzeczy : powiedz co

      Na pierwszy raz-to najlepszy kierunek rozmowy-by nauczyciel nie czuł się zaatakowany. Jej na pewno też nie jest łatwo, ma 25 nowych różnych dzieci a dopiero 6 tyg czasu minęło- trudno wszystkich świetnie rozpoznać, ich potrzeby itd. Powiedz pani, że syn w domu wszystko robi szybko-nie mów, że w szkole się nudzi bo to będzie podważenie jej autorytetu-powiedz że może dobrym sposobem byłoby danie mu dodatkowego arkusza zadań-byłby zajęty i poczułby się doceniony.


      Osobiście- nie podoba mi się sadzanie z uczniem "gorszym". Dziecko zdolniejsze, grzeczniejsze ma być karane ? Dziecko, które ma problemy z nauką i zachowaniem raczej nie naprawi swojego zachowania siedząc z uczniem pilniejszym, wręcz przeciwnie, może dojść do powstania niefajnych relacji między dziećmi. W niektórych przypadkach uczeń "niegrzeczny" może zmienić zachowanie-ale kosztem tego drugiego dziecka, które musi znosić różne niedogodności
      • jotde3 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 08:55
        A najlepiej to meila napisac by ton glosu nie zrodzil konfliktu i jak by co to mamy w archiwom jacy jestesmy niekonfliktowi smile
        • morekac Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 09:37
          Albo tatę wysłać. Panie nauczycielki z tatą rozmawiają zupełnie inaczej. wink
      • morekac Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 09:36
        Dziecko, które ma problemy z nauką i zachowaniem raczej nie naprawi swojego zachowania siedząc z uczniem pilniejszym, wręcz przeciwnie, może dojść do powstania niefajnych relacji między dziećmi. W niektórych przypadkach uczeń "niegrzeczny" może zmienić zachowanie-ale kosztem tego drugiego dziecka, które musi znosić różne niedogodności

        No, wzmiankowany młodzian też za grzeczny nie jest i to do zachowania były zastrzeżenia. Porozmawiać oczywiście tak, bez napadania. To, że jeden zaczął 'brzydziej' pisać, to pikuś, ale to, że żaden z nich nie pracuje na lekcji jak trzeba, to trochę gorzej. No i ta ławka...
        • guderianka Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 09:41
          Według mnie-wzmiankowany młodzian, nudzi się a nauczyciel nie potrafi temu zaradzić

          Zakładając jednak, że i on nie jest za grzeczny-za jeszcze bardziej nielogiczne uważam sadzanie dwóch problemowych chłopców razem. Gdzie tu logika ?
          • jakw Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 11:26
            Ale nie wiesz, czy problemowość tego 2-go dziecka to zachowanie czy po prostu nie umie jeszcze czytać i pisać? A Zjawa wpada w ciężką rozpacz, bo tamten ledwie w linijki trafia.
            ----
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • makurokurosek Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 09:45
        > Osobiście- nie podoba mi się sadzanie z uczniem "gorszym". Dziecko zdolniejsze,
        > grzeczniejsze ma być karane ?

        Dziecko autorki zostało przesadzone z powodu gadania i przeszkadzania w lekcji, trudno więc je nazwać grzecznym.
        • an.16 Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:22
          Młodzian ma chyba problem z byciem odstawionym. Skoro mamusia stawała (i dalej staje sądząc po planach weekendowych) na głowie coby rozwinąc i zabawić chłopaczka, to nie dziwota, ze on sam nie umie wyciagnąc kartki i pisać tych cyferek, tylko czeka, aż pani go zagospodaruje, zwróci na niego uwage i zabawi. Normalny, zdrowy i inteligentny 6-7 latek sie nie nudzi nie mając nic "zadane". Sam powinien znaleźć sobie wypełniacz czasu, ale niestety nie potrafi. I to jest jego słabą stroną. Czy wy kobiety nie macie żadnych zainteresowań, nie lubicie czytać , spotykać się tylko musicie cały czas wisieć nad dziećmi, zajmować się mini i ich sprawami, co jak widac nie przynosi najlepszych efektów?
    • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 14:54
      Zjawa miala zapewne fajnego, wesołego synka, ale postanowiła go wyszkolić na prymusa. Przez lata zamiast rozwijać w nim pasje, kompetencje społeczne, kreatywność, tłukla z nim karty pracy.
      No i dziecko, przez dwa czy trzy lata opanowalo, to czego dzieciaki naucza sie teraz w rok.
      Skutkiem ubocznym jest brak umiejetnosci samodzielnej organizacji, wyszukiwania problemow do przemyślenia, i jak ktos juz napisał, takze radzenia sobie z nuda.
      Dziecko oczekuje, ze ktos dostarczy kolejnych mu łamigłówek do rozwiązania.
      Za dwa lata mama napisze, ze w czwartej klasie oceny poleciały na łeb na szyje. Ale wtedy juz inne umiejetnosci beda wazne. Usłyszymy zatem, ze panie sa głupie, bo nie potrafią nauczyć jej dziecka, a ono takie dobre było w młodszych klasach.
      • scher Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 15:01
        polinezj.a napisała:

        > Zjawa miala

        Autorka wątku nie pisze niczego, co by cię uprawniało do takiej zjadliwości. Nie zachowuj się jak żmija.
        • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 15:28
          Zadałam sobie trud przejrzenia zalinkowanego wątku Zjawy sprzed dwoch lat.
          Martwiła sie tam, ze dopiero, kiedy jej dziecko miało 3 lata zaczęła robić z nim zadania i pisała rozne inne ciekawe rzeczy.
          • guderianka Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 16:51
            No i ?
            To daje Ci prawo do takich interpretacji ?
            • polinezj.a Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 18:35
              No i?
              No i mamy sytuacje, gdzie mama wyedukowala dziecko z zakresu umiejetnosci szkolnych (bo nie mówimy o sytuacji, gdzie dziecko nauczyło sie np. przy okazji obserwacji starszego rodzeństwa) zaniedbała inne sfery, ktore wpływają na funkcjonowanie w szkole. Nie ona pierwsza, zdarza sie, bywa.
              Ale dochodzi do kuriozalnej sytuacji, gdzie zaczyna traktować posadzenie dziecka z takim, ktore do szkoły przyszło sie nauczyć, jako cos niedobrego, szkodliwego.
              To troche tak, jakby miec pretensje, ze w poczekalni u lekarza sa chorzy ludzie.
              Rozumiem troskę o kręgosłup, ale cała reszta to absurd.
              Oskarżanie, ze kolega winny jest spadkowi formy, to nieporozumienie.
              W dziecku nie ma wewnętrznej motywacji do bycia dobrym, do postępów. Przyczyny niepowodzeń (zachowanie, pisanie) sa przypisywane innym, to bardzo wymowne.
              • guderianka Re: Problem ,,ławkowy". 21.10.14, 20:14
                Jaka psychoanaliza dziecka, którego nie znasz i nie widziałaś na oczy. Szacun tongue_out

                Dziecko jak dziecko-skup się problemie ławkowym a nie domorosłej psychologii
            • zjawa1 reasumując zauważam kilka tendencji!!! 21.10.14, 22:57
              Tendencji ,,urobionego" naszego społeczeństwa. Widzę, że ,,cudowne reformy Platformy" nie tylko radykalnie odmieniły na gorsze szkoły w naszym kraju, ale i niektóre grupy społeczne.
              Szczególnie zauważalne jest to na forach internetowych, gdzie większość pisze sądząc, że jest całkowicie anonimowa i bezkarnie może poddawać krytyce, często nadinterpretowując treści wpisów autora.
              ....Kiedyś, jakieś 30,20 lat temu dzieci, które nie znały liter, nie czytały w wieku lat ok 8 były dodatkowo edukowane i chodziły na tzw. zajęcia wyrównawcze. Powszechnie i wybitnie ceniło się kiedy 6-latek znał cały alfabet i potrafił dodawać ze zrozumieniem do 10-ciu.
              W chwili obecnej dzieci takie-nawet w moim wątku-są szykanowane przez forumowiczów.
              Równolegle z ich rodzicami potępianymi o to, że ,,jakim prawem, po co i dlaczego uczyli dzieci alfabetu i liczyć". Nie zważają na to, że są jednostki, które same od siebie wykazywały takie potrzeby rozwojowe. To wszystko nie jest jednak w naszym kraju istotne. ,,Skoro nauczyłeś dziecko czytać i liczyć twoja sprawa, niech umiera z nudów, jesteś okropnie złym rodzicem" Momentami tacy rodzice powoli zaczynają się czuć w tym klimacie, jak rodzice patologiczni, którzy skrzywdzili swoje dzieci!
              No niestety takie są realia u nas w Polsce.
              Ja dodatkowo dowiaduje się, że ,,prze bodźcowałam mojego 6-latka" bo chodzę z nim do : ,,teatru czy planetarium". i dlatego nudzi się w szkole.
              No, na miłość boską, może powinnam go więzić w pokoju i bić, kiedy pytał mnie ,,co, to za litera", a kiedy nauczył się sam czytać dawać mu kary do 7-go roku życia.
              Opamiętajcie się z ty tymi, swoimi wyssanymi z palca teoriami.
              Nie każde dziecko jest przeciętniakiem, które zadowoli hamburger i bajka na Mini mini.
              • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 21.10.14, 23:28
                > ....Kiedyś, jakieś 30,20 lat temu dzieci, które nie znały liter, nie czytały w
                > wieku lat ok 8 były dodatkowo edukowane i chodziły na tzw. zajęcia wyrównawcze.

                Nie wiedziałam, że ten "siedmiolatek z problemami" który naukę czytania rozpoczął w szkole ma lat osiem.

                "> Powszechnie i wybitnie ceniło się kiedy 6-latek znał cały alfabet i potrafił d
                > odawać ze zrozumieniem do 10-ciu.

                Chyba pomyliły ci się czasy, trzydzieści lat temu do przedszkoli uczęszczało około 40 % dzieci. Wprowadzenie obowiązku przeszkolenia przedszkolnego który wszedł o ile się nie mylę pod koniec lat 90 lub na początku 2000 miał wyrównać start.


                "> Równolegle z ich rodzicami potępianymi o to, że ,,jakim prawem, po co i dlaczeg
                > o uczyli dzieci alfabetu i liczyć". Nie zważają na to, że są jednostki, które s
                > ame od siebie wykazywały takie potrzeby rozwojowe.

                Chcesz powiedzieć, że twoje dziecko zaczęło cofać się w rozwoju dlatego nagle przestało chcieć się rozwijać i potrzebuje twojej kontroli przy odrabianiu lekcji.

                "> No, na miłość boską, może powinnam go więzić w pokoju i bić, kiedy pytał mnie ,
                > ,co, to za litera

                Nigdy nie zadał pytania czym jest gwiazda/księżyc, czemu samochód jeździ, dlaczego rower ma łańcuch, czemu lampka świeci, czemu ten pan jest gruby a ten chudy. Te wszystkie pytania można wykorzystać do nauki astronomii,mechaniki, przyrody. Z tysiąca pytań które zadaje małe dziecko ty wybrałaś tylko to skupiające się na literach. Powód albo twoja wiedza o świecie jest mała, dziecko zadaje pytania do momentu aż nasza odpowiedz go nieusatysfakcjonowanie, albo ten wybór był dla ciebie wyborem najprostszym wymagającym najmniejszego nakładu pracy. O ile łatwiej dać dziecku elementarz trzylatka, niż wprowadzić go w tajniki mechaniki.



                • zjawa1 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 21.10.14, 23:56
                  Widzę, że ,,klimat" nie reformowalny. Nie wiem czy Ty masz tak ograniczone dzieci/dziecko, że zadajesz tak idiotyczne pytania?
                  Gdzie ja pisałam, że nie zadawał pytań o których wspominasz?
                  Już po skończeniu lat 3. Rozwijam je każde, na te, które wspomniałaś tak się składa, że zna sensowne odpowiedzi. Co ma piernik do wiatraka?
                  Jak, tak czytam, to nawet Twój wątek uświadamia mi, że jest jednak dużo ,,do przodu".
                  Jak pisałam wcześniej, w chwili obecnej interesuje go bardziej problematyka wirusa Ebola, a nie ,,co to jest ziemia czy księżyc". bo to zna już od co najmniej 2 lat.
                  • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 00:03
                    A ja znam profesorów, których nadal interesuje co to jest Ziemia i Księżyc. Idioci czy co?
                  • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 00:17
                    Reasumując, po tylu wypowiedziach ty nadal nie widzisz swojego błędu, tego że nauczyłaś dziecko pychy i braku szacunku do innych. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym aby w taki sposób mówić o siedmiolatku. Może i nauczyłaś syna czytać, ale nie nauczyłaś go szacunku do innych.

                    "> Jak pisałam wcześniej, w chwili obecnej interesuje go bardziej problematyka wir
                    > usa Ebola, a nie ,,co to jest ziemia czy księżyc". bo to zna już od co najmniej
                    > 2 lat.

                    świetnie, że poznał kosmos tak dogłębnie, że niczego więcej nie jest w stanie o nim się dowiedzieć.

                    Więcej pokory proponuję.

                    • zjawa1 makurokurosek 22.10.14, 00:42
                      Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
                      Sądzisz, że gdyby mój syn był:,, pyszny pozbawiony szacunku do innych osób", byłby tym samym jednym z najbardziej lubianych kolegów w klasie?
                      Przestań majaczyć i idiotyzmy wypisywać.
                      Nie zapomnę jak syna nie było parę dni w szkole i w jak serdeczny sposób przywitali Go koledzy.
                      Nawet wychowawca wspominał o mi coś na ten temat.
                      Mylisz problematykę i uogólniasz wyciągając bezpodstawne jakieś wnioski.
                  • annubis74 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 11:53
                    >Jak pisałam wcześniej, w chwili obecnej interesuje go bardziej problematyka wirusa Ebola, a nie
                    >,,co to jest ziemia czy księżyc". bo to zna już od co najmniej 2 lat.

                    nie wiem czy jest coś gorszego niż 6latek wyrastajacy w przekonaniu ze wie już wszystko i zgłębił już wszystkie tajemnice i ze ta głupia szkoła niczego go już nie może nauczyć. Myślę że cenną lekcją jest to że życie społeczne w tym zycie szkolne rządzi się pewnymi prawami, którycfh Twój syn eweidentnie nie poznał.
                    Sama pielęgnuesz w nim przekonanie że szkoła nie jest dla niego miejscem z którego cokolwiek wyniesie, jesteś sfrustrowana ze genialnośc Twego dziecka nie jest przedmiotem powszechnego zachwytu.
                    Odpuść sobie i jemu (przynajmniej póki co fiksację na wiedzę - skoro wszystko już wie i na lekcje nie musi się przygotowywać -ma dużo czasu na zabawę i zgłebianie tajemnic eboli i kto wie - moze kiedyś jego pasja zaowocuje ciekawym odkryciem.
                    Poleciłabym Ci fajne wydawnictwo wsip (nazywa się toto zeszyt z pomysłem) gdzie są dodatkowe zadania dla dzieci zdolnych - niektóre na poziom sześciolatka, niektóre na poziom 8latka więc Twój mały geniusz chyba się nudzić nie będzie. Można się przy tym fajnie bawić - chociaż wymaga to sporo zaangażowania od rodzica (nie nalezy tych pomysłow traktować jako zadań do rozwiązania ale jako inspirację do odkrywania przez dziecko róznych rzeczy). O ile oczywiście nie okaże się ze ta propozycja dla Twego zmanierowanego potomka nie ejst zbyt infantylna
              • morekac Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 21.10.14, 23:36
                Kiedyś, te 20 czy 30 lat temu dzieci idące do szkoły też nie umiały czytać- tj.pewnie część umiała, a część wcale i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Twoje oburzenie, że 7 letni kolega syna nie umie czytać po 6 tygodniach nauki jest nieco dziwne, delikatnie rzecz ujmując.
                Przypomina mi to stary kawał o uwagach nauczycieli.
                Uwaga: Państwa syn nie umie czytać
                Odpowiedź: Wiemy, dlatego właśnie poszedł do szkoły.
                Bo do szkoły nie chodzi się dlatego, że się umie, tylko dlatego, żeby się nauczyć.
              • agni71 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 21.10.14, 23:53
                > ....Kiedyś, jakieś 30,20 lat temu dzieci, które nie znały liter, nie czytały w
                > wieku lat ok 8 były dodatkowo edukowane i chodziły na tzw. zajęcia wyrównawcze.
                > Powszechnie i wybitnie ceniło się kiedy 6-latek znał cały alfabet i potrafił d
                > odawać ze zrozumieniem do 10-ciu.

                cos ci się juz chyba pomieszało, skąd ci sie wzięło dziecko 8-letnie? Wczesniej pisałaś o swoim 6-letnim synu i jego 7-letnim koledze....
                • zjawa1 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 00:14
                  To może warto przeczytać cały wątek zanim wyciągnie się jakieś wnioski?
                  • zjawa1 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 00:32
                    Dziękuje za wszelkie uwagi, rady itp.
                    Przyznam, że większość dość ciekawych ale na tym polega fenomen i poczytność tego forum.
                    Z resztą jak każdego innegosmile
                    Dziękuje również jednej z ostatnich pań wypowiadających się na temat ,,pytań odnośnie planet". Miło mi, że syn został rozpatrywany w kategorii profesorskiej.
                    Wiem, że jednym z największych błędów jest to, że syn chciał poznawać litery, a ja nie biłam i nie utrudniałam zdobywaniu wspomnianej wiedzy.
                    Mimo wszystko jednak powinnam to czynić, bo teraz sama jestem sobie winna tego, że syn nudzi się na lekcjach.
                    Syn jest również skrajnie niedojrzały i mało bystry, bo nie potrafi sam poradzić sobie z nudą.
                    Bowiem ,,inteligentne dziecko" samo sobie znajdzie zajęcie typu: pyta siebie samego w myślach namiętnie co, to planeta, czym jest ziemia, ewentualnie rozwija swoje pasje konstruktorskie.
                    Kolejną anomalią jest prze bodźcowanie dziecka, a więc chadzanie z nim do: ,,teatrów czy planetarium".
                    Dodatkowym mankamentem dziecka mojego jest również to, że jest jedynakiem.
                    Jeszcze raz dziękuje większości za bardzo racjonalne i konstruktywne odpowiedzi, adekwatne do problemu, który poruszyłam. Na pewno postaram się wyciągnąć sensowne wnioski z porad i uwag!
                    W związku z powyższym w pierwszej kolejności postaram się ograniczyć tzw. ,,Bodźce".
                    Już w weekend zaproponuje synowi - co mi tam, to dla jego dobra psychicznego- 2 godziny gier na kompie i 2 godziny bajek w tv. Ja, absolutnie nie będę nawet z nim rozmawiać tak, aby czasem nie poczuł się zanadto ,,obskakiwany". Bo wiadomo, potem i od nauczyciela tego samego będzie oczekiwać ,,pępek świata". W drugiej kolejności w ogóle przestane syna pytać: czy ma coś zadane i kontrolować to, czy odrobił zadanie. Wszak nadopiekuńczość jest gorsza od faszyzmu. Ogólnie postanowiłam że wyluzuje i zacznę roibić to, co zacząć robić powinnam, a więc pomniejszać niż demograficznysmile
                    A tak poważnie, dziękuje Wszystkim pozostałym, logicznie myślącym za odpowiedzi. Na pewno skorzystam z Waszych rad. Dzisiaj było już o wiele lepiej, syn przesadzony, spokojny i zadowolony. Dostał jakieś dodatkowe zadania.
                    • srubokretka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 03:03
                      Wczesniej napisalam:
                      Rodzenstwa nie ma, prawda?

                      A ty mi odpowiadsz:
                      "> Dodatkowym mankamentem dziecka mojego jest również to, że jest jedynakiem."

                      ????
                      Masz chyba jakies zaburzenia, jezeli tak odczytujesz forumowe wypowiedzi. I to sie ciagnie latami, co widac po tym co piszesz na forum. Twoja sprawa.

                      > Wiem, że jednym z największych błędów jest to, że syn chciał poznawać litery, a
                      > ja nie biłam i nie utrudniałam zdobywaniu wspomnianej wiedzy.

                      Naprawde z toba jest zle, zezeli gdzies taka rade tu przeczytalas.
                      • morekac Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 06:19
                        Jest źle, bo dziewczyna ma za dużo czasu i trochę za obsesyjnie skupia się na dziecku... 4 godziny zajęć ściśle edukacyjnych dziennie? Szczerze mówiąc, to przy tej ilości czasu to pewnie można przynajmniej 3 pierwsze lata dziecku robić ED i nie narzekać na szkołę.
                    • go-jab Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 05:10
                      A temperature juz mu sprawdzilas? tongue_out
                    • maksimum Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 05:27
                      zjawa1 napisała:

                      > A tak poważnie, dziękuje Wszystkim pozostałym, logicznie myślącym za odpowiedzi
                      > . Na pewno skorzystam z Waszych rad. Dzisiaj było już o wiele lepiej, syn przes
                      > adzony, spokojny i zadowolony. Dostał jakieś dodatkowe zadania.
                      ----------
                      Szkoda ze to wszystko po interwencjach,bo nauczycielka sama nie umiala na to wpasc.
                      Extra ksiazki do czytania i rozwiazywania zadan mozna zabrac z domu.
                      • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 09:39
                        Maksiu chyba czytanie ze zrozumieniem ci szwankuje. Nauczycielka jak najbardziej nie miała nic przeciwko czytaniu własnej literatury, problem w tym że syn autorki nie potrafi jej czytać w ciszy i bez wygłupów. Czyli po prostu zamiast zająć się czytaniem wolał wygłupiać się z kolegą i przeszkadzać na lekcji. O ile się nie mylę to z tego co pisałeś w innych postach za takie zachowanie w amerce razem ze swoją mamusią wylądowałby na dywaniku u dyrektora.
              • annubis74 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 03:28
                >Ja dodatkowo dowiaduje się, że ,,prze bodźcowałam mojego 6-latka" bo chodzę z nim do : ,,teatru czy >planetarium". i dlatego nudzi się w szkole.

                chcesz czy nie tak jest
                >No, na miłość boską, może powinnam go więzić w pokoju

                nie przesadzaj. nikt nie móiw ze masz ograniczać mozliwości poznawcze dziecka - ale raczej nie oczekuj że szkoła będzie robiła to co Ty do tej pory i w takiej formie.
                • maksimum Przesadzony. 22.10.14, 05:32
                  annubis74 napisała:

                  > ale raczej nie oczekuj że szkoła będzie robiła to co Ty do tej pory i w takiej formie.

                  Dlaczego nie? Przeciez tak wlasnie sie stalo.



                • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 17:02
                  Cytat
                  ale raczej nie oczekuj że szkoła będzie robiła to co Ty do tej pory i w takiej formie.


                  A może właśnie zacząć oczekiwać? Może problemy biorą się z tego, że godzimy się na to, co jest i uznajemy, że to jest ok?
                  • morekac Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 17:46
                    Kotula, doczytałaś, że mama poświęcała edukacji dziecka kilka godzin? Zajęcia oczywiście indywidualnie. W szkole - nawet najlepszej, tak się nie da.
                    • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 22:48
                      morekac napisała:

                      > Kotula, doczytałaś, że mama poświęcała edukacji dziecka kilka godzin? Zajęcia o
                      > czywiście indywidualnie. W szkole - nawet najlepszej, tak się nie da.

                      Ok, to akurat rozumiem. Ale chodzi mi o to, że w szkole dziecko ma drugą skrajność. I nudzą się nawet dzieci, którym mama nie poświęca 4 godzin. Bo w szkole jest nudno, program jest nudny, realizacja programu tego jest nudna i, paradoksalnie, wszyscy się na to godzą.

                      • srubokretka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 04:28
                        Bo w szkole j
                        > est nudno, program jest nudny, realizacja programu tego jest nudna i, paradoksa
                        > lnie, wszyscy się na to godzą.

                        Czyzby? To dlaczego wszystkich tych nudow ucza matki po domach od niemowlaka? Skoro to takie nudne, to po co uczyc alfabetu odkad dziecko widziec zaczyna. Jeeeeeddeeen , dwaaaaaa, trzyyyyyy, czeeeerwooonyyyy, ziiiiieeeeloooonyyyy do wyzygu przez pare lat? Nudy???? Chyba po pierwsze to dla samych matek, ktore juz na jakikolwiek szlaczek reaguja zawieszeniem systemu.
                        Dzieciak sie nudzi??? Dzieciak poprostu chce tego czego mu brakuje. Matka tak edukowaniem zaslepiona, ze wogole syna czytac nie potrafi. Dziecko , ktore potrzebuje sie uczyc, to bedzie sie uczyc, wlasnie z nudow i momo nudow. Chlopak nazwyczajniej w swiecie chce sie z kumplami pobawic, wygadac, powyglupiac, bo tego mu brakuje. To jest mu potrzebne, a nie kolejne zadania do rozkminienia od switu do nocy.

                        > Ale chodzi mi o to, że w szkole dziecko ma drugą skrajn
                        > ość.

                        O czym ty mowisz? On ma dokoladnie , to samo co w domu. Oprocz jednego: kolegow. I dlatego sa problemy z zachowaniem. Taka jest moja diagnoza. MOge sie mylic, bo to tylko internet, ale nie za duzo.
                        • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 05:12
                          Zresztą, w ogóle uważam, że szkoła masowa i obowiązek szkolny dla każdego to nieporozumienie, ale to temat na inny wątek.

                          Czy ty czasem myślisz nad tym co piszesz?
                          • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 09:58
                            polinezj.a napisała:
                            > Zresztą, w ogóle uważam, że szkoła masowa i obowiązek szkolny dla każdego to ni
                            > eporozumienie, ale to temat na inny wątek.
                            >
                            > Czy ty czasem myślisz nad tym co piszesz?

                            Oczywiście, że myślę. Chcesz, abym rozwinęła, czy nie zaśmiecamy wątku?
                            • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 10:23
                              A co zamiast obowiązkowej edukacji? Dobrowolna? Kto bedzie decydował czy jego dziecko będzie sie uczyć dziecko czy pozostanie analfabeta?
                              Powszechna edukacja domowa zamiast szkol?Czy pamiętasz, ze wiedza wiekszosci ludzi kończy sie na tabliczce mnożenia, bo procenty przerastają spora cześć ludzi, nie wspominając, ze niektórzy pracują, a i większość dzieci ma głęboka potrzebę towarzystwa rówieśników.
                              Tak, chętnie poznam Twoje pomysły na poprawę systemu edukacji, bo o ile długość obowiązku szkolnego i ewentualna selekcja do szkol juz od podstawówki sa sprawami o których mozna dyskutować, to jednak to co napisałaś brzmi jak majaczenie.
                              • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:00
                                Gdyby nie to, że zdaje sobie sprawę z tego co spowodowałoby zniesienie obowiązku szkolnego poparłabym kotule. Prawda jest taka, że szkoła uczy schematyczności, nie rozwija pasji, nie uczy w sposób ciekawy , ale prawda jest też taka że aby wprowadzić jakieś ciekawsze elementy niezbędna jest minimalna wiedza uczniów w danej dziedzinie oraz chęć poszerzenia wiedzy.
                                • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:19
                                  makurokurosek napisała:
                                  > Gdyby nie to, że zdaje sobie sprawę z tego co spowodowałoby zniesienie obowiązk
                                  > u szkolnego poparłabym kotule. Prawda jest taka, że szkoła uczy schematyczności
                                  > , nie rozwija pasji, nie uczy w sposób ciekawy , ale prawda jest też taka że ab
                                  > y wprowadzić jakieś ciekawsze elementy niezbędna jest minimalna wiedza uczniów
                                  > w danej dziedzinie oraz chęć poszerzenia wiedzy.

                                  Ale co spowodowałoby?

                                  Tak, część osób nie poszłaby do szkoły. Nie pisać mi tu proszę o zmarnowanych Jankach Muzykantach, które do szkoły nie pójdą, bo a) byłby ich ułamek, b) w tym momencie szkoła marnuje miliony potencjalnych Janków Muzykantów, co jest dramatycznie bolesne.

                                  Oraz ja nie piszę o powszechnej edukacji domowej. Ja piszę o zniesieniu obowiązku szkolnego i obowiązkowego podatku na edukację, pozostawienie szkolnictwa prywatnego, społecznego i byc może sponsorowanego. Zdolne biedne dziecko znajdzie sponsora, jesli będzie chciało się uczyć - a jak ktoś nie chce sie uczyć, to wypad, zrób miejsce dla tych, co chcą. Oraz, gdyby w szkołach mogli uczyć ludzie bez wykształcenia pedagogicznego, bez studiów - bo jak wiemy, na studiach nauczycielskiech jest z reguły selekcja negatywna.

                                  Nota bene teraz społeczeństwo szkolnie wyedukowane i tak jest głupie - bo szkoła ogłupia (no ale tak ma być, jak już pisałam, głupimi łatwiej się rządzi). Jakby zredukować liczbę ludzi chodzących do szkoły, wyeliminować tych, którzy idą do szkoły, bo trzeba (choć ani oni, ani ich rodzice nie widzą takiej potrzeby, bo i tak, synu, będziesz handlował fajkami od Ukraińców na rynku), to poziom w szkole by się zwiększył.
                                  • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:29
                                    > Tak, część osób nie poszłaby do szkoły. Nie pisać mi tu proszę o zmarnowanych J
                                    > ankach Muzykantach, które do szkoły nie pójdą, bo a) byłby ich ułamek, b) w tym
                                    > momencie szkoła marnuje miliony potencjalnych Janków Muzykantów, co jest drama
                                    > tycznie bolesne.

                                    Wbrew temu co ci sie wydaje, bardzo dużo osób zostałoby analfabetami powrócilibyśmy do sytuacji z przed XX wieku czyli wyzysk i wycieńczająca praca za miskę ziemniaków.
                                    • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:33
                                      makurokurosek napisała:
                                      > Wbrew temu co ci sie wydaje, bardzo dużo osób zostałoby analfabetami powrócilib
                                      > yśmy do sytuacji z przed XX wieku czyli wyzysk i wycieńczająca praca za miskę z
                                      > iemniaków.

                                      Widzisz jakas dużą różnice miedzy tym, a setkami tysięcy młodych wykształconych ludzi pracujących za 1200zl na śmieciowych umowach? wink
                                      • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:45
                                        Tak widzę, bo mają wybór mają inną opcję. Brak dostępu do bezpłatnej edukacji zabierze im tą opcję i zamknie możliwość zmian.
                                        • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 13:08
                                          makurokurosek napisała:
                                          > Tak widzę, bo mają wybór mają inną opcję.

                                          Ale jaką inną opcję? Myślisz, że jakby mieli inną opcję, to by z niej nie skorzystali, tylko siedzieli na śmieciówce?
                                          Inną opcję mają ci, którzy CHCĄ i którzy włożą WYSIŁEK w to, aby coś więcej osiągnąć. Ale ich jest mało.
                                          Z drugiej strony - nie czułabyś się, za przeproszeniem, ru...a, kiedy by ci od małego wmawiali, że edukacja to podstawa i szkoła jest potrzebna, a potem dostajesz 1200 na rękę i żyjesz na granicy ubóstwa, mimo szkół? I tak, oni sie czują. Ja się nie czuję, bo harowałam jak wół, aby realnie mieć to, co mam teraz oraz mi nikt nic nie wmawiał (poza panem od zarządzania na studiach, który wmawiał, że wszyscy będziemy kierownikami).

                                          Problem w tym, że darmowa edukacja niczego nie załatwia. Praca i wysiłek owszem.


                                          Brak dostępu do bezpłatnej edukacji z
                                          > abierze im tą opcję i zamknie możliwość zmian.

                                          Ależ ludzie mieliby dostęp do darmowej edukacji, jesli faktycznie będą _chcieli_ się uczyć. W tym momencie znam przynajmniej kilkoro niezamożnych dzieci otrzymujacych regularne stypendium - natomiast warunkiem jest to, że te dzieci się uczą i mają efekty.
                                          W momencie, kiedy najbogatsi nie będą musieli wywalać gigantycznych podatków na powszechne szkolnictwo, część tych pieniędzy zostanie w ich kieszeni. I przynajmniej część z nich jako część PR własnego jak najbardziej chętnie byłaby skłonna sponsorować osobiście i prywatnie naukę dzieci chętnych, to dobrze robi na wizerunek. Pod warunkiem, że jest z czego sponsorować.

                                          Nie widzę kompletnie sensu wywalania naszych podatków na edukację dzieciaków, które uczyć się nie chcą z definicji i z braku wzorca (bo w domu wzorca nie mają, a nauczycieli pasjonatów, jak już ustalilismy, nie ma) - a 99% z nich będzie kontynuować ścieżkę rodzicielską, czyli handel papieroskami na targu, picie z koleżkami i ogólne kombinowanie, jak tu z mopsu wyrwać (a potem biadolenie, że wyrwało się mało). Dla ratowania potencjalnego 1% utrzymywać kretyński system? Bez sensu.
                                          • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 13:21
                                            To nie byłby jeden procent, to duza cześć społeczeństwa. Pośrednio mozna wnioskować o tym z odsetka dzieci zaniedbanych.

                                            Osoby z niskimi dochodami i dobrym wykształceniem od tych z wysokimi dochodami i dobrym wykształceniem różnicuje poziom kompetencji społecznych i zaradność życiowa. Niestety tego nie wypracuje sie poza społeczeństwem w warunkach domowych czy nawet warsztatów.
                                            • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 13:48
                                              polinezj.a napisała:
                                              > Osoby z niskimi dochodami i dobrym wykształceniem od tych z wysokimi dochodami
                                              > i dobrym wykształceniem różnicuje poziom kompetencji społecznych i zaradność ży
                                              > ciowa. Niestety tego nie wypracuje sie poza społeczeństwem w warunkach domowych
                                              > czy nawet warsztatów.

                                              Uważasz, że zaradności życiowej i kompetencji społecznych uczy się w szkole?
                                              Nie. tego się uczy, jak napisałaś: w społeczeństwie.
                                              • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 09:17
                                                Powiedz mi, gdzie Twoje dzieci maja szanse poznania życia "w społeczeństwie rówieśniczym", ale takiego niezorganizowanego bez dorosłych w tle.
                                                Z cieniem rywalizacji, smakiem zwycięstwa i porażki, poradzeniem sobie z krytyka sprawiedliwa czy nie, walka o pozycje w grupie rowiesniczej.
                                                Przeceniasz swoje możliwości, bo mozesz nauczyć dziecka wszystkiego, ale nie tego jak być z innymi dziecmi.
                                                Zreszta, każdy kto miał zdrowe relacje z rówieśnikami, wie na czym to polegało.
                                                • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 09:43
                                                  Zdrowe relacje z rówieśnikami to idea fix big_grin
                                                  zresztą w tym wypadku źle chyba nie jest skoro chlopak ma kumpla do gadania.
                                                  • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 10:12
                                                    To nie było do zjawy, a mama_kotula, w odniesieniu do ED.
                                                    A zdrowe relacje z rówieśnikami, to dość powszechna sprawa, ja takie miałam, osoby z rodziny, moje dzieci tez takie maja.
                                                    To sytuacja, kiedy czujesz sie z nimi dobrze, a oni z tobą.
                                                    Nie przypomnę sobie wszystkich głupich nauczycieli i nudnych lekcji, bo to uciekło. Z każdej szkoły pamietam spora grupę fajnych znajomych, przygody, wygłupy, poczucie wspólnoty.
                                                    Wiadomo wszyscy rozjechali sie po świecie, ale nawet po latach, kiedy sie spotykam przypadkiem z niektórymi, to rozmawiamy i czujemy sie jakbyśmy nie widzieli sie tydzień.
                                                  • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 10:23
                                                    Zwykle te zdrowe relacje ma sie z okreslona grupa w klasie, biurze etc. Dobre relacje ze wszystkimi to utopia. Dzieci Kotuli nie mieszkaja na pustyni, wiec nie martwilabym sie zbytnio.
                                                  • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 10:35
                                                    Pewnie, ze nie ze wszystkimi. Przecież niektorych sie nie lubi, inni sa obojętni.
                                                    Zdrowe relacje, to tez świadomość i radzenie sobie z faktem, ze inni tez nie musza za mną przepadac.
                                                    Jakoś trudno wyobrazic sobie miejsce, gdzie dziecko ma szanse na spotkanie tylu rożnych ludzi i poradzenie sobie z tyloma różnymi sytuacjami.
                                                    Chętnie usłysze, gdzie taka trwała i różnorodna grupę dla swoich dzieci znalazła mama_kotula.
                                                  • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 10:36
                                                    Najkrócej mówiąc, zdrowe relacje to nie to samo co dobre relacjewink
                                                  • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 11:31
                                                    To oczywiste. Ale tez szkola moze zrodlem chorych relacji a nie zdrowych. Moze doprowadzic ucznia do depresji, rozpaczy, czy nawet samobojstwa. Generalnie szkola jest przereklamowana, ale cos z tymi dzieciakami trzeba zrobic w ciagu dnia a nie kazdy ma sile i cierpliwosc na ciagniecie ED. Ja bym nie miala, wiec zawoze syna do szkoly i mam go z glowy na wiekszosc dnia. Jest to po prostu szalenie wygodne. Ja odpoczywam od niego a on ode mnie.
                                                  • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 12:12
                                                    Ale te problemy dotyczą głownie dzieci, ktore juz do szkoły trafiają w nienajlepszym stanie, gdzie jakoś zawiedli rodzice, opiekunowie, gdzie cos wczesniej poszło nie tak.

                                                    Ktos mówił, ze człowiek jest budowla, ktora stoi na kilku filarach, jesli jeden sie wali (np. szkolne relacje), a wszystkie inne sa mocne, to nic wielkiego sie nie dzieje.

                                                    Nie potrafię, az tak zle myślec o szkole, bo mimo, ze dzisiejsza jest znacznie atrakcyjniejsza, to zdobyłam jakas wiedzę, rozwijalam zainteresowania i pasje (szkola mi nie przeszkadzała w tym ani odrobine), pozwoliło mi to zdobyć wykształcenie, ciekawa prace, ktora daje pieniadze, a po drodze było mnóstwo fajnych chwil i ludzi. Oczywiście, jak każdy narzekałam, i nudzilam sie i stresowalam, a wielu nauczycieli było beznadziejnych, ale z perspektywy niewiele bym nie zmieniła.
                                                    Następne pokolenie tez prowadzi szczęśliwe zycie.
                                                    Po co narzekać skoro, to nic nie zmienia?
                                                    Jesli nauczyciel bardzo zły i niereformowalniy, to trzeba zmienić klasę, szkole i znalezc fajne miejsce.
                                                    Zainteresowania dziecko moze rozwijać przed i po szkole, te piersze klasy, to naprawde niewiele godzin.
                                                    U mnie ED nie byłaby nawet problemem, bo wcale nie rodzic musi uczyć dziecko, mozna wynająć nauczycieli i pojechać do pracy, ale dzieciaki chyba by zwiedly bez tej "głupiej szkoły" i niedoskonalych nauczycieli.
                                                  • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 12:51
                                                    No coz, a mnie sie wydaje, ze okrucienstwo grupy szkolnej jest podstawowa przyczyna samobojstw dzieci. Bo niestety dzieci probuja sie za wszelka cene do owej grupy dopasowac a nie zawsze sie udaje. Bardziej wrazliwe jednostki moga polec i polegaja. Szkola to jak grupa wiezienna ze swoja hierarchia i zasadami. Gdy dochodzi do tego ignorowanie agresji przez doroslych czyli nauczycieli i rodzicow to zaczyna sie dramat.
                                                  • srubokretka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 13:33
                                                    a ja tak, bo kiedy chlopak znalazl sobie fajnego kumpla, to go matka od razu eliminuje z drogi. Dlaczego? bo ma za niski poziom wyedukowania.
                                                  • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 13:42
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > a ja tak, bo kiedy chlopak znalazl sobie fajnego kumpla, to go matka od razu el
                                                    > iminuje z drogi. Dlaczego? bo ma za niski poziom wyedukowania.

                                                    Tak, to faktycznie bez sensu jest.

                                                    Natomiast myślę, że poprosiłabym o obserwację i ewentualną interwencję, gdyby zachowanie innego dziecka powodowałoby problemy u mojego dziecka - i na odwrót również.

                                                    Inna rzecz, że to jest cenna nauka i doświadczenie, z którego czerpią obie strony i mogą odnieść korzyści inne niż edukacyjne - i można sobie się zastanowić, czy nie machnąć ręką na to, że pod wpływem Ziutka Marcinek zaczął nieco mniej starannie pisać, a zobaczyć, jak fajnie chłopcy się razem bawią - pomyśleć, co w tym przypadku ma dla nas większe znaczenie. Oczywiście, jeśli Marcinek pod wpływem Ziutka zaczyna olewać naukę zupełnie, warto ściągnąć cugle.

                                                    Po prostu fajnie wiedzieć, co i kiedy można odpuścić, a kiedy jednak trzeba zadziałać.
                                                  • olena.s Mama_kotula - prywata 24.10.14, 13:46
                                                    Odbierasz może gazetową pocztę? Miałabym prośbę...
                                                  • mama_kotula Re: Mama_kotula - prywata 24.10.14, 14:10
                                                    olena.s napisała:
                                                    > Odbierasz może gazetową pocztę? Miałabym prośbę...

                                                    Pisz na marta (at) owlcoding com smile
                                                  • olena.s Re: Mama_kotula - prywata 24.10.14, 18:02
                                                    wysłałam.
                                                  • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:03
                                                    Nie matka tylko nauczycielka rozdzielila kumpli na lekcji. Ale maja jeszcze przerwy w szkole smile
                                                • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 10:44
                                                  polinezj.a napisała:
                                                  > Powiedz mi, gdzie Twoje dzieci maja szanse poznania życia "w społeczeństwie rów
                                                  > ieśniczym", ale takiego niezorganizowanego bez dorosłych w tle.
                                                  > Z cieniem rywalizacji, smakiem zwycięstwa i porażki, poradzeniem sobie z krytyk
                                                  > a sprawiedliwa czy nie, walka o pozycje w grupie rowiesniczej.

                                                  Jakby ci to powiedzieć - moje dzieci spotykają się ze znajomymi, z całymi ich masami, bez dorosłych w tle. Bywa, że znikają na wiele godzin - jadą np. z kolegami na wycieczkę rowerową, idą posiedzieć we własnoręcznie zbudowanej bazie w lesie (wspólnie zaliczyli również aferę szabrowania ogródków działkowych), idą grać w piłkę nożną lub pingponga, nie mówiąc o spotkaniach z zaprzyjaźnionymi rodzinami ED, gdzie sobie radzą same, bo starzy zajmują się maluchami i sobą. Jeżdżą na kolonie i obozy. Należą do harcerstwa - tam nie ma dorosłych, są druhny, kilkunastoletnie - wiele rzeczy dzieje się tam w sposób niezorganizowany, spontaniczny, dzieciaki podejmują decyzje i działają. Chodzą do szkoły muzycznej - jeżdżą tam z kolegami autobusem, wracają razem, spóźniają się, bo długo gadali po drodze, albo dzwonią, czy moga iść do Kuby/Lili/kogokolwiek. Lila codziennie po lekcjach wpada do mojej córki i razem odrabiają lekcje - córka jej pomaga. Po czym wybywają gdzieś razem. Syn ma przyjaciela z klubu bokserskiego, z którym spędza dużo czasu (co już jest dużym sukcesem

                                                  Polinezjo, naprawdę nie trzeba siedzieć z kimś w ławeczce w szkole, aby nauczyć się żyć z ludźmi.

                                                  Przeżywają tak samo niesprawiedliwe traktowanie przez kolegów i koleżanki (nie dalej jak wczoraj musiałam córce łzy ocierać, bo ona mamo powiedziała jej tak, a one się śmiały ze mnie!), radzą sobie z problemami, ustalają hierarchię w grupie. Tam nie ma dorosłych, rzeczy się dzieją spontanicznie. Jest rywalizacja, są przyjaźnie. To są ludzie, z którymi spotkania są codziennie albo prawie codziennie.

                                                  > Przeceniasz swoje możliwości, bo mozesz nauczyć dziecka wszystkiego, ale nie te
                                                  > go jak być z innymi dziecmi.

                                                  Ależ ja ich tego nie uczę, bo nie jestem w stanie. Ja im to umożliwiam. Widzisz różnicę?

                                                  Polinezjo, serio ED to nie jest życie pod ciągłą kontrolą mamusi. Przynajmniej takie nie jest ED w naszym wydaniu, nie wiem, jak jest u innych. Bardzo możliwe, że w przypadku młodszych dzieci jest trudniej, przyznaję, ale ten przypadek moich starszych dzieci nie dotyczy.

                                          • jakw Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 19:36
                                            mama_kotula napisała:
                                            > Ależ ludzie mieliby dostęp do darmowej edukacji, jesli faktycznie będą _chcieli
                                            > _ się uczyć. W tym momencie znam przynajmniej kilkoro niezamożnych dzieci otrzy
                                            > mujacych regularne stypendium - natomiast warunkiem jest to, że te dzieci się u
                                            > czą i mają efekty.
                                            Ale skąd dziecko 6- czy 7-letnie będzie wiedziało, że chce się uczyć skoro rodzicom będzie to zwisać? Nawet jeśli będzie chciało - to może nie mieć wystarczających efektów, żeby mieć stypendium. Przy proponowanym przez ciebie systemie prawdopodobnie trzeba będzie być albo bogatym, albo zdolnym. W rezultacie stracona będzie chyba znaczna część - niebogatych i średniaków. Nie wiem czy warto. Bo koszty społeczne będą potem zbyt duże. Może obowiązek szkolny do 18-tki to przesada, ale do okolic 15-tego roku życia jednak powinien być.
                                            PS
                                            A podatków z tego to odzyska się niewiele - nasza "kochana władza" raczej przepuściłaby kasę na zupełnie coś innego niż komukolwiek coś oddała.
                                            • jakw Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 19:43
                                              Acha, ale byłabym jednak za łatwiejszą ED. Bardziej na zasadzie: rodzice składają oświadczenie, że , świadomi wagi edukacji, za edukację dziecka biorą odpowiedzialność sami i zdejmują ten obowiązek z państwa. I w sumie mogliby w tym momencie dostać równoważnik kasy przeznaczanej na jednego ucznia.
                                              • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 20:00
                                                I tym sposobem zlikwidowalibysmy niż demograficzny, bo każde dziecko w patologicznej rodzinie byłoby na wagę złota.
                                                Dziesiątki tysięcy rodziców, podpisywaloby stosowne oświadczenie, inkasowalo pieniadze i znikalo, a za lat kilkanaście zastępy niepismiennych, nie mających absolutnie zadnych umiejetnosci współobywateli okupowaloby mopsy, gopsy i karitasy, a posiadając prawa wyborcze głosowałoby na skrajnie socjalistyczne partie. Czy chcielibyście, aby wasze dzieci musiały utrzymywać jeszcze większe zastępy "potrzebujących"?
                                                Wiele państw wogole nie godzi sie na Ed. Polska i tak pozwala na wiele w tym zakresie, a kontrola jest minimalna.
                                              • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 20:27
                                                Cytat
                                                Acha, ale byłabym jednak za łatwiejszą ED. Bardziej na zasadzie: rodzice składają oświadczenie, że , świadomi wagi edukacji, za edukację dziecka biorą odpowiedzialność sami i zdejmują ten obowiązek z państwa.


                                                Och, ja też bym tak chciała. Kasą niech się państwo wypcha, wolałabym mniejszych ograniczeń dla ED. Które i tak są omijane na rozmaite sposoby, z doświadczenia piszę.
                                                • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 20:38
                                                  Znajomi, którzy poszli ta droga nie muszą spełniać żadnych uciążliwych wymagań, poza wyjazdami dwa razy w roku na egzaminy na głębokie zapupie, ale to był ich wybór. Dużo bliżej, a nawet w rejonie tez można.
                                  • srubokretka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 14:20
                                    > Oraz ja nie piszę o powszechnej edukacji domowej. Ja piszę o zniesieniu obowiąz
                                    > ku szkolnego i obowiązkowego podatku na edukację, pozostawienie szkolnictwa pry
                                    > watnego, społecznego i byc może sponsorowanego. Zdolne biedne dziecko znajdzie
                                    > sponsora, jesli będzie chciało się uczyć - a jak ktoś nie chce sie uczyć, to wy
                                    > pad, zrób miejsce dla tych, co chcą.

                                    To jest straszne, co piszesz. Moj brat bylby wtedy rolnikiem, a ja fryzjerka.
                                    Sponsorzy? O co ci chodzi? Ja uczylam sie calkowicie sama fotografi (szkola mnie zainteresowala, nie rodzice, nie spoleczenstwo) i wiem, jaki to byl dla mnie wysilek. Musialam tak sie meczyc, bo moja mama nie chciala zebym wyjechala do Czech do szkoly. Myslala ze mi przejdzie, a mi nie przeszlo i sie z tym meczylam, bo zamiast nauczyc sie od najlepszych, to musialam czas tracic na szukanie dobrych nauczycieli...a kasa jaka na to poszla, to tylko ja wiem ile. I nie byly to drobniaki.
                                    Jestes tak zachwycona ED w Stanach, a wiesz ile na to idzie $?? DUUUUUUZO, na tyle duzo, ze rzad oddaje takim ludziom 2500$ rocznie + oferuje im miejsca, gdzie moga dzieci przyprowadzic za darmo. Juz to widze , jak rzad polski wyskakuje rocznie na kazde dziecko z 7500zl , rezygnujac przy okazji z podatku na edukacje. NA bruk wywala wszystkich nauczycieli i kadre.... masz pomysl na zarabianie pieniedzy dla tych ludzi?

                                    Oraz, gdyby w szkołach mogli uczyć ludzie
                                    > bez wykształcenia pedagogicznego, bez studiów - bo jak wiemy, na studiach naucz
                                    > ycielskiech jest z reguły selekcja negatywna.

                                    Wiesz co , przeprowadz sie do Stanow, poobcuj z tymi pedagogami bez studiow i zacznij sie wtedy wypowiadac publicznie. Bo teraz nie masz bladego pojecia , jak ed w Stanach wyglada. Tyle wiesz , co na blogach widac. Nie wiedzac tam calej rzeczywistosci niestety.
                                    • zjawa1 srubokretka przykry brak konsekwencji!!!!!! 24.10.14, 22:08
                                      Powiedz mi, moja droga co złego jest w tym, że ktoś jest rolnikiem, ewentualnie fryzjerem?
                                      To jest jakaś wg. Ciebie ujma?
                                      srubokretka napisał:
                                      > To jest straszne, co piszesz. Moj brat bylby wtedy rolnikiem, a ja fryzjerka.

                                      Ciekawa sprawa! Czyż to nie Ty, jako pierwsza wyskoczyłaś w moim wątku przeinaczając-jak zwykle- treść, atakując mnie za to, że pisze o swoim dziecku siedzącym z o wiele słabszym uczniem z klasy. Choć mnie gł. chodziło o obopólne dobro obydwojga. A więc mojego syna, który olewa zadania i słabego ucznia zagadywanego dodatkowo przez mojego syna?!
                                      Popatrz jak to prawdziwe ,,ja" jednak wychodzi z czasem!
                                      Okropne i wstyd.
                                      Te, Twoje umoralniające - ala- dygresje odnośnie egoizmu, egocentryzmu mnie i dziecka.
                                      Ja widać na dzień dzisiejszy Twoje postępowanie i ocena bardzo ciężkich zawodów-zwłaszcza rolników- jest oburzająca.
                                      Taką, jak Ty zagnałabym na pole choć na 24 godziny, może wtedy w bardziej przejrzysty sposób spoglądałabyś na otaczający Cię świat!
                                      A co, do reszty, i co Ci z tej ciężkiej pracy nad nauką fotografii przyszło?
                                      Gdybyś była zdolna w tej dziedzinie, nie mówiłabyś o katorżniczej pracy nad pojęciem podstawowych umiejętności w tej dziedzinie. Widocznie średnio się do tego nadajesz i stąd te trudności.
                                      Wiem, o czym pisze, bo osobiście mam w rodzinę osobę, która z racji swej pasji i wybitnego talentu jest genialnym fotografem, fotoreporterem. Co ciekawsze, fotografie tej osoby często dostają prestiżowe wyróżnienia czy nagrody, a nie ma ona nić wspólnego z zawodu/studiami które ukończyła. Może pośrednio, jednak warsztatu fotografii uczyła się absolutnie sama od podstaw!
                                      • srubokretka NAUCZ sie cztac ze zrozumieniem 24.10.14, 23:40
                                        Teraz to juz przeszlas sama siebie. Dobrze, ze tego syna uczysz od malego, to swoje braki nadrobisz.
                                        Nie mam negatywnych uczuc ani do rolnikow, ani do fryzjerow.
                                        Jednen z moich rodzicow mial taka wizje naszej przyszlosci, ale dzieki szkole poszlismy swoja , wybrana przez nas droga.
                                        NIE CZYTAJ tego co pisze, bo nie rozumiesz ni w zab. Starczy. Siedz tu sama w swoich urojeniach.
                                        • fogito Re: NAUCZ sie cztac ze zrozumieniem 24.10.14, 23:49
                                          Ja to w sumie fryzjerów nie lubię, bo strasznie mnie za wlosy szarpią. uncertain
                                        • zjawa1 Re: NAUCZ sie cztac ze zrozumieniem 24.10.14, 23:50
                                          To, że ,,jeden z Twoich rodziców miał taką wizje Waszej przyszłości" już samo w sobie zawiera negatywne emocje.
                                          Opisujesz to, jak ,,zło konieczne", to po pierwsze.
                                          Po drugie nawet gdyby to było coś najgorszego, co w Twoim życiu mogłoby się zdarzyć, nie ja i nie mój syn jesteśmy za to odpowiedzialni. Więc wyluzuj i przestań Nas atakować. Daj upust swej złej energii gdzie indziej. My i tak ostatnio sporo przeszliśmy i nawet Tobie-w celu otrzeźwienia umysłu- tego nie życzę.
                                • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:28
                                  No, ale właśnie konsekwencje zniesienia obowiązku szkolnego powodują, ze wszystko działa jak działa i w wielu miejscach zgrzyta, ale jakoś sie kręci. Biorąc pod uwagę, ze w zasadzie w system edukacji w każdym kraju działa niedoskonale, to jasno pokazuje, ze naprawde dobrych rozwiązań brak.
                                  A przykład naprawdę dobrych szkół prywatnych tez pokazuje, ze nawet świetni nauczyciele, przy braku ograniczeń finansowych i pracując z wyselekcjonowanymi dziećmi tez zaliczają potknięcia. Czy wiecie jaka jest metoda radzenia sobie z nieradzacymi sobie z nauka i problemami dziećmi w najdroższych szwajcarskich szkołach? Wydalenie dziecka ze szkoły i tyle (oczywiście jest oferowana pomoc, ale w ograniczonym zakresie i z uwzględnieniem, ze z wrobla orła sie nie zrobi)

                                  A tu jeszcze przypomniało mi sie, jak w jakimś wątku dyskutowano o prawie matki do zabrania dziecka w dowolnym momencie. No więc w regulaminie jednej z takich szkol, który czytałam niedawno, stoi jak wol, ze wydadzą własnym rodzicom w dni inne niż wynikające z organizacji roku szkolnego i przyznanych kar i nagród, wyłącznie w przypadkach losowych kalibru pogrzeb czy ślub własnej matki, nawet jeśli jesteś królowa angielska czy szejkiem arabskim.
                                  A jak Ci sie nie podoba to poszukaj sobie innej szkoły.

                                  Moim zdaniem w Polsce probleme jest głownie to, ze chcemy szwedzkimi metodami osiągnąć singapurskie wyniki przy ukraińskich nakładach finansowych. To sie nie da.
                              • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:22
                                Cytat
                                A co zamiast obowiązkowej edukacji? Dobrowolna? Kto bedzie decydował czy jego dziecko będzie sie uczyć dziecko czy pozostanie analfabeta?


                                Rodzice będą decydować. Bo oni są od decydowania o dzieciach, a nie państwo.


                                Cytat
                                większość dzieci ma głęboka potrzebę towarzystwa rówieśników.


                                Tu wychodzi twój brak wiedzy o ED - kto ci powiedział, że dzieci ED nie mają potrzeby towarzystwa rówieśników i że jej nie zaspokajają? wink. Jak chcesz się czegoś dowiedzieć o ED, zapraszam na priv, serio - mogę ci parę mitów rozwiać smile. No ale tu nie rozmawiamy o ED.

                                Cytat
                                to co napisałaś brzmi jak majaczenie.


                                Być może. Ale jest to jedna z alternatyw, po prostu.
                                • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:51
                                  Mam znajomych, którzy zdecydowali sie na ta metodę nauki, więc sporo wiem. Nawet pomagalam im przygotowywać projekty z wybranych tematów.
                                  Niestety wspólny wypad na warsztaty, zajęcia taneczne, kolonie czy narty, nie zaspokaja potrzeb społecznych neurotypowych dzieci. Nawet wspólne zabawy na podwórku, po trzy godziny dziennie.
                                  Mój kuzyn przez rok miał nauczanie indywidualne, to była dla niego kara. Nawet fakt, ze znajomi go odwiedzali, ze udawało mu sie spotykać z nimi na mieście nic nie dał. On, który jak każdy nastolatek psioczyl na szkole i nauczycieli, radosnie jak pierwszoklasista pobiegł po wakacjach do szkoły.
                                  Taka jest zdecydowana większość dzieci. Wejdź sobie kiedyś np. na Besty, poczytaj co dzieciaki piszą o szkole, jak widza znajomych, co piszą, kiedy zostawiają szkole, bo kończy sie dany etap edukacji.

                                  Kilkadziesiąt procent analfabetow i ludzi niewyedukowanych, cywilizacyjne cofneloby nas o dwieście lat, a ekonomicznie wykonczylo. Poczytaj o projekcjach gospodarczych dla Szwecji, w której pojawiło sie wiele takich osób. Możemy dyskutować o długości obowiązku szkolnego, podziale dzieci na starcie, bo tu jest pole manewru ale ty nie o tym co piszesz. To byłby strzał w stopę. To gigantyczne zaburzenie perspektywy. Piszesz jako matka wychowujące dzieci, które jednak cierpią na jakieś zaburzenia, ale z nauka sobie radzą. Wyobraz sobie, ze (oczywiście nie życzę), ze wy jako rodzice znikacie (czasem tak bywa).
                                  Twoje dzieci tracą prawo do nauki, bo z każdej szkoły, jako niedostosowane, zostaną wyrzucone, zeby nie psuć atmosfery płacącym, uczących sie dzieciom. Czy teraz nadal Twój pomysł wydaje Ci sie dobry. Potem spotykają gościa z pijackiej rodziny, któremu nikt nie powiedział, ze nie wolno kraść, a alkohol złe wpływa na prowadzącego samochód. Zreszta analfabeci nie podjęliby pracy, żyli skrajnie ubogi, a duży odsetek takich ludzi to rewolucja lub wojna domowa (przecwiczone na państwach afrykanskich).
                                  Na razie kończę, pózniej costam dopisze.
                                  • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 13:36
                                    Cytat
                                    Potem spotykają gościa z pijackiej rodziny, któremu nikt nie powiedział, ze nie wolno kraść, a alkohol złe wpływa na prowadzącego samochód.


                                    Polinezja, jakby szkoła w takiej edukacji miała jakiekolwiek znaczenie, to w tym momencie nie byłoby pijanych kierowców ani złodziei, prawda? Przecież wszyscy chodzili do obowiązkowej szkoły.
                                    No więc NJE, to tak nie działa, ten argument jest inwalidą - akurat tu znaczenie mają wzorce rodzinne i środowisko życia, a nie to, co pani w szkole mówi. I jak synek przyjdzie do tatusia, mówiąc mu, że tatusiu robisz źle, bo kradniesz, dostaje synek po mordzie. Zresztą, rzadko kiedy synek przychodzi, ponieważ z reguły synek uważa, że tatuś się doskonale ustawił i doskonale umie kombinować.

                                    Ale to też temat rzeka.



                              • zjawa1 polinezja 23.10.14, 23:14
                                Jak widać Ty i Twoje ,,powiernice" wypowiadacie się na tematy, których kompletnie nie znacie!
                                Dla rozwinięcia Twojej ,,szerokiej wiedzy i błyskotliwości"!! W chwili obecnej w Polsce istnieje taka możliwość, aby dziecko było edukowane przez rodziców w domu, bez konieczności chadzania do szkoły!!
                                Dokształć się na przyszłość i w dalszej kolejności wypowiadaj, jeśli już musisz, bo nie masz innej opcji np. w realu!
                                • morekac Re: polinezja 23.10.14, 23:39
                                  Ta możliwość jest dosyć kosztowna i pracochłonna, zwłaszcza w starszych klasach. No i nie każdy ma odpowiednie predyspozycje psychiczne do uczenia własnych dzieci (które są takie tępe niewiadomo po kim, bo przecież nie po mamusi 😉wink.
                                  • jakw Re: polinezja 24.10.14, 00:33
                                    morekac napisała:

                                    > Ta możliwość jest dosyć kosztowna i pracochłonna, zwłaszcza w starszych klasach
                                    > . No i nie każdy ma odpowiednie predyspozycje psychiczne do uczenia własnych dz
                                    > ieci (które są takie tępe niewiadomo po kim, bo przecież nie po mamusi ㈴
                                    > 1wink.
                                    Teściowa zwykle robi za czarny charakter , to może po teściowej wink
                        • zjawa1 srubokretka 23.10.14, 23:09
                          Przestań wypisywać te swoje wyimaginowane teorie. Stajesz się nudna i nic konstruktywnego- jak zwykle-do wątku nie wnosisz, a jedynie zaśmiecasz go.
                          Coś ci gra, ale faktów łączyć sensownie nadal nie potrafisz.
                          ,, Edukowanie 4 godzinny dziennie"??? Co ty za idiotyzmy wypisujesz?
                          Jesteś skrajnie agresywna. Znajdź upust swym chorym potrzebą zakładając własny wątek, ewentualnie zgłoś się do specjalisty w tej dziedzinie. W chwili obecnej każdy Twój wpis, jak również z innych Twych ników zostaje ignorowany!
                          • srubokretka Re: srubokretka 24.10.14, 00:09
                            > ,, Edukowanie 4 godzinny dziennie"??? Co ty za idiotyzmy wypisujesz?

                            zjawa1 napisała: "Codziennie poswiecam mu ok 3-4 godzin dziennie w tygodniu, az pojdzie spac." "Nawet takie zabawy z ,,dodawaniem i odejmowaniem".......

                            To nie ty napisalas ? Ktos za ciebie pisze?

                            To tez nie ty napisalas?:


                            zjawa1 31.03.12, 23:44
                            "Naprawde fajna sprawa, nawet jak dziecko jest za male to zawsze ,,cos" wyciagnie z lekcji edukacji Tak uwazam "

                            Reszty nie chce mi sie cytowac. Link podalam wczesniej. Mozesz sobie poczytac , jezeli nie pamietasz co robilas, pisalas, myslalas.
                            • fogito Re: srubokretka 24.10.14, 06:52
                              Jak sie dziecku poswieca 4 godziny to nie oznacza, ze cale 4 na edukacje. Napisane jest slowo 'nawet' co oznacza, ze to dodatek.
                              Odlecialyscie niektore w tym watku jak te gesi maksia.
                              Gdyby syn autorki bylmwmszkole brytyjskiej czy ameryanskiej to problemu by nie bylo. Jest niestetyw pPolskiej, wiec ma siedziec cicho. Rada ode mnie szukac dobrej prywatnej podstawowki od zaraz.
                              • makurokurosek Re: srubokretka 24.10.14, 08:49
                                Fogito wiesz jaki jest problem większości matek pokroju autorki i dlaczego nie zmieniają na szkoły lepszy, ano taki że do takich szkół w większości idą dzieci wyedukowane i zadbane edukacyjnie więc ich dzieci przestałyby błyszczeć, stałyby sie przeciętniakami.
                                • fogito Re: srubokretka 24.10.14, 09:19
                                  Ja nie wiem jakiego pokroju matka jest zjawa, bo trudno to wyrokowac na podstawie paru zdan na forum. Wydaje sie byc jednakze byc matka zaangażowana a to dobrze.
                                  • makurokurosek Re: srubokretka 24.10.14, 09:39
                                    Zatracenie równowagi w jakąkolwiek stronę nie jest dobre.
                                    Brak zainteresowania dzieckiem jest zły, ale tak samo złe jest nadmierne zainteresowanie i ingerowanie , nie pozostawiające dziecku swobody.
                                    • fogito Re: srubokretka 24.10.14, 09:51
                                      Ale jak niby siedząc po drugiej stronie ekranu mielibyśmy to oceniac? Wiecej pokory w ferowaniu ocen proponuje.
                                  • zjawa1 fogito 24.10.14, 22:56
                                    fogito napisała:

                                    > Ja nie wiem jakiego pokroju matka jest zjawa, bo trudno to wyrokowac na podstaw
                                    > ie paru zdan na forum. Wydaje sie byc jednakze byc matka zaangażowana a to dobr
                                    > ze.
                                    Jak czytam, to ,,zaangażowanie" w zdrowie i życie dziecka jakoś średnio jest w niektórych przypadkach pożądane. Jedna z ,,idealnych mam" wyrzuciła mi w obecnym wątku ,,ławkowym" wątek z przed przeszło roku, który dotyczył tego, że mierzyłam temperaturę dziecku i widziałam, że coś złego z nim się dzieje. Zostałam wyśmiana na forum przez tę osobę, kiedy pisałam, że dziecko ma poniżej normy ciepłotę ciała. Poprosiłam o radę na forum, bo wcześniej problemu takiego nie miała i zostałam wysmiana przez ,,idealne mamy". W konsekwencji okazało się, że moje dziecko było atakowane przez bakterię paciorkowca, a ja byłam zmuszana przez zastępczego pediatrę do zaszczepienia dziecka szczepionką błonica-krztusiec-tężec.
                                    Jak po skardze później dowiedziałam się od tego lekarza, dziecko ,,miało tylko powiększone węzły chłonne zauszne i w pachwinie" i było zdrowe ,,jak rydz". Dziękuje bogu, że nie posłuchałam ,,dobrych rad" na forum od ,,idealnych mamusiek."
                                    • go-jab Re: fogito 27.10.14, 16:53
                                      "Ano mierze, bo mam juz chyba taka obsesje
                                      Powaznie, zawsze i codziennie od pazdiernika mierze rano i wieczorem. "

                                      Cytat z watku z przed kilka lat...
                                • srubokretka Re: srubokretka 24.10.14, 13:28
                                  I nie mozna by bylo zwalic winy na kiepka nauczycielke i niedouczone dzieci. Oczywiscie trzeba wspomniec oparcie krzesla.
                                  • fogito Re: srubokretka 24.10.14, 14:01
                                    Oparcie krzesla wazna sprawa. Jestem wysoka i moja mama musiala wywalczyc dla mnie w podstawowce wyzsze krzeslo i lawke wink
                                • zjawa1 makurokurosek 24.10.14, 22:43
                                  makurokurosek napisała:

                                  > Fogito wiesz jaki jest problem większości matek pokroju autorki i dlaczego nie
                                  > zmieniają na szkoły lepszy, ano taki że do takich szkół w większości idą dzieci
                                  > wyedukowane i zadbane edukacyjnie więc ich dzieci przestałyby błyszczeć, stały
                                  > by sie przeciętniakami.
                                  Tak, masz racjęsmile Pewnie dlatego mój syn chodzi do podstawówki która wg. krajowego, ogólnopolskiego rankingu znajduje się w pierwszej 100 na przeszło 12 tysięcy w całej Polsce.
                                  Także idealnie trafiłaś. Nic dodać nic ująć.
                                  • fogito Re: makurokurosek 24.10.14, 23:02
                                    Zaraz ci udowodnia, ze szkola dziecka jest g..no warta.
                                    • zjawa1 Re fogito 24.10.14, 23:05
                                      smile Klasyk... Ja, wiem jak jest i reszta ma wiesz gdziesmile
                              • srubokretka Re: srubokretka 24.10.14, 13:23
                                Gdybys przeczytala wypowiedzi zjawy sprzed ok 2lat to bys wiedziala , ze to wlasnie oznacza edukacje I to po calym dniu w przedszkolu.
                                "Odlecialam" , bo nie lubie , jak ktos kims manipuluje.

                                Rada ode mnie szukac do
                                > brej prywatnej podstawowki od zaraz.

                                To byla jedna z pierwszych moich rad.

                                > bylo. Jest niestetyw pPolskiej, wiec ma siedziec cicho.

                                Ma siedziec cicho, bo nie jest sam. Inne dzieci przyszly do szkoly , zeby sie uczyc.
                                • fogito Re: srubokretka 24.10.14, 14:00
                                  Ja tu manipulacji nie dostrzegam. A odnoszenie sie do watkow sprzed lat nie ma sensu, bo jak widac moga byc odczytane w rozny sposob.
                                  smile no jasne, wszystkie dzieci siedza cichutko i pilnie sie ucza, a ten jeden przestymulowany tylko rozrabia. Cos mi sie wierzyc nie chce, chyba, ze to Singapur a ten jeden to nowoprzybyly imigrant z Polski albo Stanow wink
                              • zjawa1 Re:fogito 24.10.14, 22:38
                                fogito napisała:

                                > Jak sie dziecku poswieca 4 godziny to nie oznacza, ze cale 4 na edukacje. Napi
                                > sane jest slowo 'nawet' co oznacza, ze to dodatek.
                                Dziękuje i ...Amen.
                                Dodam, że jak zwykle zdanie wyrwane z kontekstu przez wybitną w tej dziedzinie panią S!
                                A co, do szkoły prywatnej. Z początku chciałam posłać syna do takiej instytucji, jednak zmieniłam zdanie-paradoksalnie, wbrew górnolotnym oceną ,,wybitnych" psychoanalityków tego forum-nie chciałam mieć zmanierowanego dziecka. Chciałam, aby chodził do dobrej państwowej szkoły. No i teoretycznie do takiej chadza. Ogólnie ,,problem ławkowy" został rozwiązany, pani jego jest naprawdę dobrym nauczycielem, otwartym na wszelkie sugestie. Stara się w najbardziej optymalny sposób rozwiązać każdy problem, na miarę swych możliwości.
                                Może i mój syn potrzebuje trochę więcej czasu, aby dostosować się do systemu szkolnego.
                                Wielokrotnie pisałam już, że momentami wydaję się być niedojrzały.
                                • fogito Re:fogito 24.10.14, 23:00
                                  No i spoks. Gadanie na lekcji to nie dramat. Ze swieca szukac dziecka, ktore siedzi na lekcjach jak mysz pod miotla. I lepiej, zeby nie siedzialo, bo to normalne nie jest.
                                  Nie znosze tego hejtowania na forum ktore przybiera absurdalne formy. Niektorzy tu zagladaja tylko po to, aby komus przy..lic uncertain
                                  • zjawa1 Re:fogito 24.10.14, 23:10
                                    Dziękuje Ci za słowa otuchy w tym grajdolesmile
                                    Swoją, drogą nie sądziłam, że tak ,,zabłyśnie" mój watek. Nie powiem, bym tym faktem ucieszona. Jednak, jak widać ludzie lubią wyciągać urwane z kontekstu treści.
                                    • fogito Re:fogito 24.10.14, 23:16
                                      No widzisz, teraz sie musisz cieszyc niechciana slawa. Taki life celebryty big_grin Ja szalenie rzadko zakladam watki, bo boje sie pozarcia przez hieny surprised co nie chroni mnie oczywiscie od hejterow. Ale taka jest forumowa rzeczywistosc.
                                      • zjawa1 Re:fogito 24.10.14, 23:20
                                        Tak więc cieszyć się tym, co mamsmile Moje najśmielsze marzenia nie wykraczały ponad 160 wpisówsmile Tak więc, cieszę się i to bardzosmile
                                • morekac Re:fogito 25.10.14, 09:05
                                  -nie chciałam mieć zmanierowanego dziecka.
                                  No widzisz, sama lecisz jakimiś stereotypami, tak samo jak przy stereotypie z 'typowymi problemami polskiej szkoły'. Potem okazuje się, że nauczycielka poradziła sobie z problemem, szkoła jest wśród najlepszych w Polsce, zaś na sugestie, że może w szkole prywatnej czy społecznej będą mieli do dziecka podejście bardziej indywidualne (teoretycznie jest na to większa szansa, bo są mniejsze klasy), twierdzisz, że odrzuciłaś to z w/w powodów.
                                  Mniej nerwów i trochę mniej przejmowania się, dziecko sobie poradzi, a mama nieco zbyt rozhisteryzowana też nie ma najlepszego wpływu na edukację dzieci (żeby nie było: z własnego doświadczenia piszę wink ).
                            • zjawa1 Re: srubokretka 24.10.14, 22:25
                              Wiem, wiem zapamiętaj sobie raz na zawsze, aby trafnie i w miarę obiektywnie starać się relacjonować, oceniać czyjeś wypowiedzi nie należy części zdania wyrywać z kontekstu.
                              To taka podstawa logiki. Przypuszczam, że tego nie douczyłaś się ucząc namiętnie podstaw fotografii. Swoją drogą doceniam Twoje samozaparcie. Jednak pamiętaj, głową muru nie przebijesz. Skup się czasem na bardziej praktycznych umiejętnościach-czytaj bardziej ,,życiowych", pomocnych technicznie w odbiorze otaczającego Cię świata.
                              Bo jeśli w dalszym ciągu-zresztą jak w poprzednich latach- będziesz lawirować po między swym wyimaginowanym światem a tym, co faktycznie zostało napisane, w końcu zostaniesz zdemaskowana. Najbliższy przykład-fryzjerka, rolnik.
                              I dalej, pamiętaj, że jeśli już koniecznie masz potrzebę manipulacji faktami, zastanów się do kogo piszesz. Jednym słowem dostosuj swoje ,,gierki" do odbiorcy. Wiem, że trudno ci jest wznieść się na poziom powyżej niż średnia krajowa, ale nie zapominaj, że i takie osoby czytają to forum. Więc, może w takich wypadkach odpuść czasem swoje dywagacje, naprawdę podziała To na Twoją korzyść. Dłużej zakamuflujesz się w tej ułudzie swojej. To taka moja dobra dla Ciebie rada. Pamiętaj, często milczenie jest złotem... Jak i w Twoim wypadku.
                      • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 06:24
                        O ile możemy dyskutować czy rzeczywiście każdemu potrzebna bedzie znajomość gleb w Polsce czy budowy fagotu, to jednak w młodszych klasach nie ma nawalu bezużytecznych informacji, a nauka sprowadza sie do opanowania czytania, pisania, podstaw matematyki i kilku podstawowych informacji o świecie.
                        Jakie zmiany zaproponowalabys w programie młodszych klas, co dodała, a co wyrzuciła?
                        Odliczając przerwy, czas na śpiewanie, lepienie, rysowanie, to pozostaje kilkadziesiąt minut "nauki".
                        Zreszta taki argument przytaczają sami zwolennicy ED, którzy twierdza, ze ucza dzieci tego co jest w szkole w ciagu godziny czy dwoch nauki dziennie.
                        Im większej ilości rzeczy dziecko nie lubi robić, tym bardziej bedzie sie nudzić.
                        I jeszcze należałoby zastanowic sie na ile skutecznie udaje sie eliminować problem "nudy" w szkołach, gdzie dzieci ucza sie w lepszych warunkach, pracują z nimi lepsi nauczyciele (pamiętamy, ze za stwierdzeniem "nudze sie" w szkole kryć moze sie całkiem sporo innych problemow).
                        A ludzie wcale niechętnie godzą sie na nudę w szkole, sama zabrałas dzieci, szkolnictwo niepubliczne ma sie swietnie.
                        Sa szkoły publiczne, gdzie jest kolejka chętnych, sa nauczyciele o których rodzice sie zabijają.
                        Oczywiście jest cześć rodziców "pasywnych", którzy skupiają sie na narzekaniu.
                        • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:11
                          Cytat
                          Jakie zmiany zaproponowalabys w programie młodszych klas, co dodała, a co wyrzuciła?


                          Boję się pisać, co bym dodała, prawdę mówiąc - ponieważ ty uznajesz znajomość gleb w Polsce za wiedzę bezużyteczną. Ale daj mi się zastanowić.


                          No więc, w odpowiedzi na pytanie - do programu wprowadziłabym sporo tej wiedzy, jak to nazywasz, bezużytecznej. Bo to dzieci interesuje. Przy czym, tu nawet nie chodzi o to, CO wprowadzić do programu, tylko - JAK to wprowadzać. Wprowadzać w sposób aktywnie angażujący te dzieci. Niech jedno z drugim pójdzie do ogródka przed szkołą i wykopie dżdżownicę czy inne rzeczy, co w glebie siedzą, zamiast oglądać dżdżownicę w książce. A potem niech ją narysują i opiszą, tak jak potrafią, jeśli potrafią.
                          I nie, to nie jest tak, że nie ma możliwości, bo dużo dzieci, bo coś tam - wychowawczyni mojego syna miała klasę 10-osobową i też wolała, jak dzieci siedzą w ławkach i oglądają sosnę na obrazku w książce, niż jak obserwują przyrodę w lesie (uprzedzając, las kilkadziesiąt metrów od szkoły). Tutaj przez okno też co dzień widzę, jak dzieci ze szkoły chodzą do Kampinosu, na... wf. Tak, chwalebna inicjatywa, ale czemu nie na przyrodę? Z informacji znajomych, którzy mają dzieci w szkole - zerówka i pierwsza klasa wychodzą tylko na gumowany plac zabaw koło szkoły. I tak, super, że wychodzą w ogóle, pewnie powinnam się cieszyć, bo w innych szkołach nie wychodzi się wcale.

                          Dygresja taka mała - widzisz, nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką z Anglii. Dzieci w klasie podzielone są na grupy wg poziomu i każdy dostaje takie zadania, jakie jest w stanie zrobić. Zatem dziecko, które sprawnie liczy i dodaje nie będzie robić zadania 3+2, a dziecko, które nie potrafi czytać, nie dostanie czytanki. Przeważnie jestem jak najdalej od chwalenia trawy na podwórku sąsiada, ale zastanawia mnie, serio, co powoduje, że u nas jest to rozwiazanie niemożliwe do wprowadzenia, i co tak naprawdę stoi na przeszkodzie. Zwyczajnie się zastanawiam, gdzie leży problem, nie chcę nikogo oskarżać, nie chcę narzekać. Chciałabym znaleźć źródło problemu i możliwe rozwiazanie.

                          Napisałaś poza tym: "Odliczając przerwy, czas na śpiewanie, lepienie, rysowanie, to pozostaje kilkadziesiąt minut "nauki". No i tu jest pies pogrzebany, bo ja zarówno śpiewanie, lepienie i rysowanie uznaję za naukę samą w sobie. Nie mówiąc o tym, że dużo skuteczniej dziecko przyswaja np. kształt liter pamięciowo, kiedy angażuje w to dotyk - niechże wylepi te litery piankoliną, wyrysuje palcem na mokrym piasku, zamiast ściubić w zeszycie. I tak, w jednej ze szkół moich dzieci były próby takiego wprowadzenia liter - widocznie pani coś przeczytała mądrego - dzieci pisały palcem w kaszy mannie - i to była jedyna tego typu aktywność. Cała reszta - dziub dziub dziub, w zeszycie ćwiczeń. W trzech zeszytach ćwiczeń. W piętnastu zeszytach ćwiczeń. O, zeszyty ćwiczeń bym wywaliła i wróciła do zeszytów normalnych. Wywaliłabym nieszczęsne głoskowanie i uczyła czytać metoda sylabową. Masę rzeczy bym zrobiła. Wprowadziła projekty grupowe na przykład.

                          Patrząc na to, co po 4 latach nauki w szkole moje dzieci potrafią, a gdzie mają braki, mimo średniej wyżej pięciu - zredukowałabym wypełnianie testów, wprowadziłabym dużo, dużo więcej ustnych wypowiedzi i storytellingu.

                          I tak dalej.

                          Ogólnie miło byłoby, gdyby udało się sprawić, aby dzieci CHCIAŁY się nauczyć czytać i pisać, aby widziały potrzebę tego czytania i pisania jako NARZĘDZIA do zdobywania wiedzy, która je interesuje, wiedzy, która jest ciekawa, wiedzy, którą chcą przyswajać. A nie do czytania co roku, że jesienią liście spadają z drzewa. Bo to wie już średnio rozwinięty dwulatek i nie musi o tym czytać. Być może to utopia jest. Ale wiesz, moja córka nie chciała w ogóle uczyć się angielskiego, bo nie miała potrzeby. Do momentu poznania koleżanki, z którą mogła rozmawiać tylko po angielsku. Syn mój nauczył się angielskiego, aby oglądać kreskówki o Pokemonach, których nie było po polsku, a w tej chwili angielski pogłębia w celu czytania książek o Minecrafcie i pisania na miedzynarodowym forum minecraftowym.

                          I tak, będą dzieci, których nie będzie interesować przyswajanie wiedzy w ogóle. I tu wracamy do mojej tezy o tym, że powszechny obowiązek szkolny to nieporozumienie.

                          Bo właściwie, dlaczego dzieci nie mają się uczyć budowy fagotu? Pamiętam z przedszkola, miałam wtedy jakieś 4 lata. Przyszła do przedszkola grupa muzyków z filharmonii i pozwoliła nam pomacać instrumenty. Pani rozłożyła je na części, pokazała że tu ustnik, a tu wentyle. I w grupie było nas 30 kilka osób. I ja do tej pory to pamiętam.

                          I widzę, jak teraz na warsztatach ED dzieci CHCĄ się uczyć (nawet te, które przyszły przywleczone przez rodziców przymusowo - taaak, mamy takiego delikwenta w naszej grupie ED), bo jest to ciekawe. Bo osoby prowadzące warsztaty tak je prowadzą, że chce się w tym uczestniczyć. Bo potrafią zainteresować tematem choćby tak mało atrakcyjnym dla współczesnego, chowanego na komputerze i tablecie dziecka, jak rozpoznawanie gatunków drzew
                          po sylwetce i po liściach. Stąd wnoszę, że bardzo brakuje nauczycieli-pasjonatów tego, co robią. Ale w sumie to nie dziwne. Kto ma ich uczyć, kto ma ich utwierdzać w tym, że uczenie ma być pasją? Pasjonaci nie wykładają na uczelniach pedagogicznych, bo ich nie kręci wykładanie, ich kręci praca z dziećmi. I koło się zamyka, a na kierunki nauczycielskie ida ludzie przypadkowi. Zresztą na takiej np. fizyce największym głąbom proponuje się przejście na kierunek nauczycielski (zamiast zajęcia się pracą naukową) - no to sama widzisz, jak wygląda selekcja.

                          Cytat
                          Zreszta taki argument przytaczają sami zwolennicy ED, którzy twierdza, ze ucza
                          > dzieci tego co jest w szkole w ciagu godziny czy dwoch nauki dziennie.


                          No bo tak jest. Przy czym "to co jest w szkole" to kropla w morzu tego, czego się uczą dzieci w ED.
                          Dzisiaj na przykład moje dzieci uczą sie sprzątać w ogrodzie i zabezpieczać rośliny na zimę. Tak, wiem, wiedza i umiejętności bezużyteczne tongue_out. Ale mogę im w trakcie poopowiadać o zaimkach (wczoraj w metrze, jadąc do teatru, przyswoiliśmy sobie rodzaje głosek tongue_out), przy czym nie wiem, czy mi się chce.


                          Tak sobie nadal myslę, w czym jest problem. I wychodzi mi na to, że we wszystkim. W programie, w kadrze, w systemie nauczania, w systemi sprawdzania wiedzy. W rzekomym "zintegrowaniu" nauczania, które w praktyce jest jedną wielką kupą.

                          A jak chcesz zobaczyć, jak naprawdę powinno wyglądać nauczanie zintegrowane, mogę ci wysłać przykładowego pdfa, z amerykańskiej ED.

                          I w ogóle, można to roztrząsać i można o tym pisać na forum. Mnie cholernie boli to, że nie można tego zmienić całościowo, że można to co najwyżej zmieniać lokalnie ogromnym kosztem (i finansowym, i logistycznym) - zabrać dziecko ze szkoły, znaleźć porządną szkołe typu Montessori, zapisać dziecko do szkoły na drugim końcu miasta, bo tam jest dobra nauczycielka z pasją i dowozić codziennie przez 3h. To nawet mnie nie denerwuje, to jest zwyczajnie bolesna bezsilność.
                          • guderianka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 08:25
                            ". No i tu jest pies pogrzebany, bo ja
                            > zarówno śpiewanie, lepienie i rysowanie uznaję za naukę samą w sobie


                            bingo
                            jeśli współdyskutantka neguje wagę ZABAWY w nauce to myślę, że w ogóle dyskusja jest zbędna
                            • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 09:02
                              Nie neguje i juz tłumacze o co mi chodziło.
                              Przy tych aktywnosciach nie mozna powiedzieć, ze dziecko sie nudzi, bo jest lepsze od reszty i szybciej rysuje, lepi czy ładniej śpiewa.
                              Przedstawiony przez autorkę wątku problem dotyczy pracy z kartami pracy, ktore dziecko wypełnia szybciej niż inne dzieci i "sie nudzi"
                              • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 11:15
                                polinezj.a napisała:
                                > Przedstawiony przez autorkę wątku problem dotyczy pracy z kartami pracy, ktore
                                > dziecko wypełnia szybciej niż inne dzieci i "sie nudzi"

                                No zgadza się. Z tego wniosek, że potrzeba trudniejszych kart pracy czy innych zadań albo umożliwienia dziecku zajęcia się własnymi sprawami (przy czym w sposób nieprzeszkadzający innym - to u nas się doskonale sprawdziło: syn na lekcjach pisał opowiadania... ale i tak został rozsadzony z kolegą, bowiem kolega zamiast pisać w ćwiczeniach, pochłaniał z zeszytu syna fascynujące przygody chomików bojowych tongue_outtongue_out).

                                W jednej ze szkół syn trafił - niestety tylko na pół roku - na bardzo fajną nauczycielkę angielskiego, która nie kazała mu razem z klasą po raz piętnasty uczyć się, że "I have" a "he has", tylko dała mu książkę z angielskimi tekstami popularno-naukowymi do czytania, a potem miał to opowiedzieć i napisac wypracowanie. Dziecko pracowało samo i nie nudziło się. Tak, mam ten komfort, że syn w większości umie pracować sam i umie się uczyć sam z dostepnych źródeł - może tego uczmy dzieci, pracy samodzielnej i samodzielnego zdobywania wiedzy. Córka jeszcze potrzebuje więcej pomocy, ale dzisiaj np. sama z podręcznika przyswoiła temat deklinacji i form rzeczownika, do mnie przyszła już z nabytą w temacie wiedzą (przerobiła więcej, niż planowałam na dzisiaj).


                                • polinezj.a Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 11:44
                                  Ale przecież wczesniej dokładnie to napisałam, ze skoro nie jest typem skłonnym do samodzielnego stawiania sobie zadań czy przemyslen, to nauczyciel powinien dawać jemu i innym osobom, ktore szybciej pracują, dodatkowe karty lub umożliwić czytanie w ciszy (umożliwił, problem pojawił sie, kiedy dzieciaki głośno omawialy przeczytana treść).
                                  Szybciej pracująca grupa sie nie nudzi, a inne mogą w ciszy robić swoje.
                                  Praktykowane w praktycznie wszystkich klasach i szkołach o których słyszałam, podobnie jak dodatkowe zadania domowe dla chętnych.
                                  Moje dzieci tez tak pracowały i po dość szybkim rozwiązaniu problemu z wytłumaczeniem, ze nauczyciel nie musi pytać tego kto wie najszybciej, było ok.

                                  Drugi problem, ze kolega z ławki pisze brzydko, to nie problem, którym powinna zajmować sie zjawa, bo nic jej do tego.


                                • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 12:10
                                  Problem syna autorki jest taki, że NIE POTRAFI pracować sam , a już tym bardziej w ciszy, z tego też powodu został przesadzony.
                                  • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 12:46
                                    smile alez potrafi jak najbardziej. Zrobi i sie wierci i gada. Toz to typowe zachowanie dziecka, ktore uporalo sie z praca. Przesadzony zostal, bo gadal jak skonczyl. Moj syn i jego koledzy wiele razy sa przesadzani w ciagu jak juz sie zbyt swobodnie z sasiadami czuja. Jedynym w tym wypadku problemem moze byc niska lawka. Reszta to norma.
                                    • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 13:32
                                      Przesadzony zostal, bo gadal jak skon
                                      > czyl

                                      Przesadzony został bo gadał się śmiał w chwili gdy miał sie zająć samodzielnym czytaniem komiksu.
                                      • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:02
                                        Przy komiksach czlowiek czesto sie smieje. Zwlaszcza jak kolega u boku tez rozbawiony smile
                                        • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:24
                                          Problem w tym, że to przeszkadza innym którzy w tym czasie muszą się skupić
                                          • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:31
                                            makurokurosek napisała:
                                            > Problem w tym, że to przeszkadza innym którzy w tym czasie muszą się skupić

                                            No przeszkadza. I dlatego nauczyciel postąpił doskonale - rozsadził wesołków i umożliwił dziecku samodzielną pracę. Czego więcej tu chcieć?

                                            Ja też często wykopuję jedno dziecko do innego pokoju, kiedy głupawka lekcyjna staje się nie do zniesienia. Wszyscy na tym zyskują - i wykopany, i wykopujący, i otoczenie wink.
                                            • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:40
                                              > No przeszkadza. I dlatego nauczyciel postąpił doskonale - rozsadził wesołków i
                                              > umożliwił dziecku samodzielną pracę. Czego więcej tu chcieć?

                                              Pytanie powinnaś zadać autorce bo ja jak napisałam na samym początku jedyny problem widzę w niedostosowaniu łatki do wzrostu dziecka.
                                          • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:33
                                            Z pewnością. Ale od tego jest nauczyciel, żeby zapanować nad klasa.
                                          • zjawa1 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 23:30
                                            makurokurosek napisała:

                                            > Problem w tym, że to przeszkadza innym którzy w tym czasie muszą się skupić
                                            No, brawo, nareszcie wykumałaś problem.
                                            Jak już wielokrotnie pisałam, syn przeszkadza, bo nudzi się na lekcji z racji tego, że materał na chwilę obecną, ma już opanowany. Nie rajcuje go poznawanie literki ,,L" ,,k" czy ,,I", bo zna je już. więc w sposób dla siebie możliwy sam organizuje sobie czas na lekcji. Czyta komiksy, rysuje. Czasami przeszkadza innym na lekcji. I tu mamy problem, bo ja nie chce aby innym dzieciom przeszkadzał, dostaje zadania dodatkowe wg. mojej sugestii.
                                        • srubokretka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:29
                                          > Przy komiksach czlowiek czesto sie smieje. Zwlaszcza jak kolega u boku tez rozb
                                          > awiony smile

                                          To niech go mama do domu zaprosi (pod warunkiem , ze obaj nie beda sobie wzajemnie przeszkadzac i ladnie pisac). Syn wybawi sie z kolega, zrobi sobie przerwe od HS i do szkoly pojdzie we wlasciwym celu, a nie po to czego mu brakuje, czyli kontaktow z rowiesnikami.
                                          • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 14:36
                                            smile wedlug twojej teorii to kazdemu brakuje kontakty z rówieśnikami. Jak swiat swiatem dzieciaki w klasie gadają jak tylko sie im na to pozwoli. Nauczyciel musi umieć zapanować nad grupa, a jak nie umie to jego problem.
                                      • zjawa1 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 23:24
                                        makurokurosek napisała:

                                        > Przesadzony zostal, bo gadal jak skon
                                        > > czyl
                                        >
                                        > Przesadzony został bo gadał się śmiał w chwili gdy miał sie zająć samodzielnym
                                        > czytaniem komiksu.
                                        Sorry, ale nie rozumiem choć staram się jak mogęsmile
                                  • zjawa1 makurokurosek 24.10.14, 23:17
                                    makurokurosek napisała:

                                    > Problem syna autorki jest taki, że NIE POTRAFI pracować sam , a już tym bardzie
                                    > j w ciszy, z tego też powodu został przesadzony.
                                    Ciekawy wniosek, jednak nigdzie o niczym podobnym nie pisałam.
                                    Pisałam, że syn wykonuje szybko zadanie ogólnoklasowe i nudzi się, bo nie ma co robić.
                                    W związku z powyższym czyta sobie z kolegą komiksy na głos komentując ich treści.
                  • annubis74 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 22:52
                    nie mówię tu o braku oczekiwań w ogóle - ale jednak o tym by były to oczekiwania realne. żadna szkoła nie jest w stanie zapewnić uczniom nauczania indywidualnego
                    a zupełnie inną sprawą jest to co szkoła ma do zaoferowania
                    • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 22:59
                      annubis74 napisała:
                      > a zupełnie inną sprawą jest to co szkoła ma do zaoferowania

                      No tu na razie autorka dostaje regularny ochrzan za to, że w ogóle śmie czegokolwiek od szkoły oczekiwać.
                      • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 08:59
                        Nie wiem jak inni ale mnie przede wszystkim wkurzyła arogancka i chamska ocena siedmiolatka którego rodzice uznali, że to szkoła jest miejscem w którym dzieciak ma się nauczyć czytać.

                        "> No tu na razie autorka dostaje regularny ochrzan za to, że w ogóle śmie czegoko
                        > lwiek od szkoły oczekiwać.

                        Sama doskonale zdajesz sobie sprawę, że szkoła jest masowa, a w klasie dwudziestopięciogodzinnej uczniowie wykazują różą wiedzę, umiejętności i problemy. Od nauczyciela mamy prawo wymagać wsparcia zarówno w rozwiązania problemów jak i rozwijania zainteresowań, ale nie niańczenia i stałego zainteresowania naszym dzieckiem. Problem syna autorki jest taki, że nie wystarczy dać mu zielonego światła na czytanie czegoś dodatkowego, czy rozwiązanie dodatkowych zadań trzeba sie nim zajmować cały czas, potrzebuje stałego zainteresowania swoją osobą.
                        I na to aby nauczyciel choćby nawet 60 % całej swojej uwagi skupiał tylko na dziecku autorki zgody być nie powinno.
                        • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 09:34
                          Cytat
                          Problem syna autorki jest taki, że nie wystarczy dać mu zielonego światła na czytanie czegoś dodatkowego, czy rozwiązanie dodatkowych zadań trzeba sie nim zajmować cały czas, potrzebuje stałego zainteresowania swoją osobą.


                          Podasz mi link, skąd to wywnioskowałaś? Bo wątek jest długi, przyznaję, mogłam nie doczytać.
                          • makurokurosek Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 10:18
                            Podaję jedną wypowiedz, ale w całym wątku jest kilka mówiących o tym, że syn autorki nie jest w stanie sam się sobą się zająć nawet jeżeli ma zielone światło na ciche czytanie, rysowanie czy co tam sobie jeszcze wymyśli, musi mieć ściśle wypełniony czas.

                            "zjawa1 20.10.14, 22:42
                            Ale zacznę może od wcześniejszych problemów tj. czytanie komiksu bo jak czytałam wiele osób to zaciekawiło.
                            Otóż syn czytał z kolegą wspomnianą ,,lekturę" na lekcji i wraz z nim śmiali się głośno komentując to, co przeczytali. Kolega również został przesadzony do pierwszej z ławek, podobnego wzrostu co syn z tym, że 7-latek.

                            A teraz dzisiejszy dzień. Pani stwierdziła, że syn ,,zabawia" słabszego kolegę z ławki, a ten wcale nie chce pracować.... Więc nie wiem czy to takie dobre dla tamtego chłopca?
                            Syn wykonał swoje zadanie i zaczął prowadzić konwersacje ze słabszym w nauce kolegą. W konsekwencji kolega nic nie zrobił. Podobno pani zapytała syna dlaczego rozmawia, a ten odpowiedział, że nudzi się. Wtedy nauczycielka zapytała co chciałby w takim razie konstruktywnego robić na co syn odpowiedział-liczyć! Więc pani wprowadziła mu zadania matematyczne( na razie w klasie w ogóle matematyki nie ,,liznęli"). Syn podniecony ,,wyróżnieniem" skupił się ponoć nad zadaniami i był spokój do końca lekcji.
                            Dodatkowo dodał, że rysowanie szlaczków jest nudne woli pisać cyferki. Więc pani zadała mu całą stronę cyferek do pisania zamiast liter. Tak, jak męczył się ostatnio chyba 1,5 godziny z 4 linijkami liter, tak cyferki zrobił praktycznie idealnie w 20 minut. Nie wiem, ale jak tak dalej pójdzie to będę miała z nim problemy chyba non stopsad
                            Rozmawiam z nim, tłumaczę, stosuje kary, nic to nie daje. Co mogę więcej zrobić? Zauważyłam, że dopóki nauczycielka nie ,,wyróżni" go specjalnym zadaniem ,,nudzi się".
                            • mama_kotula Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 23.10.14, 11:45
                              Makurokurosku, ale to dziecko sobie doskonale umie znaleźć zajęcie, aby sie nie nudziło, zauważ. Czyta komiks i rozmawia z kolegą.

                              Nudzi sie, dopóki nauczycielka go nie "wyróżni" - tak, to brzmi tak, jakby potrzebował indywidualnej pracy, ale jakby napisać: "nudzi sie, dopóki musi robić zadania zbyt łatwe"? Zauważ, ze dziecko zajęlo sie zadaniami trudniejszymi/innymi i nie sprawiało kłopotów do końca lekcji, nie absorbowało uwagi nauczyciela i nie przeszkadzało kolegom. To nie było tak, ze uwaga nauczycielki była skupiona na nim - nie, ona zajmowała sie resztą klasy, a chłopak pisał cyfry. Mi sie bardzo podobało to, co pani zrobiła - serio. I zobacz, nie zmieniło to nic dla innych dzieci.
                              • zjawa1 Re: 24.10.14, 23:44
                                Ja również mam szacunek do nauczycielki za pomysł i jego realizację. Za przesadzenie ogólnie nie mam pretensji, również i to było dobre wg. mnie. Nauczycielka wysłuchała racji ,,wzrostowych" i przesadziła go do ławki wyższej. Przyznała, że na początku nie zważała na parametry fizyczne i dziękowała, że zwróciłam jej uwagę. Miała prawo, pod wpływem presji nie zauważyć tego.
                        • zjawa1 makurokurosek 24.10.14, 23:37
                          Z tego wynika, że fantazja Cię poniosła. Napisałam, że ze szkodą dla tego dziecka jest siedzenie z moim i na odwrót.

                          Hmmm. parę wątków wyżej pisałaś, że interesuje Cię gł. wątek ławkowy, coś zmienił się po 4 linijkach?
                          Wiem, nadinterpretacja siła wyższej potrzebysmile

                          '
              • maksimum Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 05:19
                zjawa1 napisała:

                > Szczególnie zauważalne jest to na forach internetowych, gdzie większość pisze s
                > ądząc, że jest całkowicie anonimowa i bezkarnie może poddawać krytyce, często n
                > adinterpretowując treści wpisów autora.

                Niestety wiekszosc mamusiek forumowych jest roszczeniowa.
                Dzieci maja srednio zdolne ale wszystko im sie nalezy.
                Magiel i Ciemnogrod teraz rzadzi.

                > ....Kiedyś, jakieś 30,20 lat temu dzieci, które nie znały liter, nie czytały w
                > wieku lat ok 8 były dodatkowo edukowane i chodziły na tzw. zajęcia wyrównawcze.
                > Powszechnie i wybitnie ceniło się kiedy 6-latek znał cały alfabet i potrafił d
                > odawać ze zrozumieniem do 10-ciu.
                > W chwili obecnej dzieci takie-nawet w moim wątku-są szykanowane przez forumowic
                > zów.
                > Równolegle z ich rodzicami potępianymi o to, że ,,jakim prawem, po co i dlaczeg
                > o uczyli dzieci alfabetu i liczyć".

                To jest bardzo popularne wsrod ludzi zamulonych rownanie w dol.
                Niestety taka jest Polska.


                • an.16 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 22.10.14, 10:08
                  Już w weekend zaproponuje synowi - co mi tam, to dla jego dobra psychicznego- 2 godziny gier na kompie i 2 godziny bajek w tv.

                  A mogłabyś tak po prostu chociaż w weekend z niego zejść i niczego mu nie proponować? Czy to dziecko nie potrafi sobie samodzielnie zająć żadnego zajęcia? Nawet tv i kompa? Weź się sama za jakąś książkę i wybierz to kina/teatru.
              • jakw Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 00:56
                Przesadzasz z tym "kiedyś"
                Idąc do szkoły umiałam sprawnie czytać i liczyć. Jakoś nie pamiętam, żeby pani nauczycielka stosowała jakiekolwiek zindywidualizowane podejście. Za to kazała czytać mi sylabami (a ja miałam czasem problem z dzieleniem na sylaby wink) No i te obliczenia typu 2+3 jak najbardziej musiałam robić.
                • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 06:55
                  A w mojej wiejskiej podstawowce nauczycielka uczyla mnie ulamkow w I klasie, kiedy dzieci robily cosminnego, bo bylam z tych zdolniejszych. Lata 70/80 to byly.
                  • jotde3 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 18:03
                    Fogito napisala:

                    > A w mojej wiejskiej podstawowce nauczycielka uczyla mnie ulamkow w I klasie, ki
                    > edy dzieci robily cosminnego, bo bylam z tych zdolniejszych. Lata 70/80 to byly

                    Fogito czy maz za malo cie komplementuje ?wink
                    • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 18:06
                      Ależ komplementuje, tylko nie za ułamki tongue_out
                      • jotde3 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 18:15
                        A co cie tak pcha do tego samochwalstwa z byle powodu i przy kazdej okazji ? Mnie to by wstyd bylo z takimi pie...mi wyskakiwac .zaraz pewnie napiszesz ze w przedszkolu mialas najladniejszy fartuszek smile
                        • srubokretka Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 19:02
                          big_grin
                        • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 19:10
                          Masz jakas obsesje na moim punkcie wink Nie martw sie, nie ty jedyny 😁
                          • jotde3 Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 25.10.14, 11:12
                            Poprostu jestes fogito wesola babka, co sie pojawiasz to mozna cie wysmiac smile
                            • fogito Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 25.10.14, 11:43
                              Poznac glupiego pomsmiechu jego.
                  • jakw Re: reasumując zauważam kilka tendencji!!! 24.10.14, 19:46
                    Widocznie co szkoła , zarówno w teraz, jak i 30 czy 40 lat temu, to obyczaj. Zależy od szkoły i nauczyciela. Nauczanie początkowe odbywałam pod koniec lat 70-tych.
    • zasadaa Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 10:03
      Po przeczytaniu twoich postów, jedyną radą jaką bym ci dała to przeczytanie książki "Pod presją" Carla Honore.
      • annubis74 Re: Problem ,,ławkowy". 22.10.14, 12:12
        a ja jeszcze poelciłaby Ci fil "Stracone przygody dzieciństwa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka