misskaffee
13.02.13, 06:52
Dwa tygodnie temu odstawiłam synka od piersi. Ma prawie dwadzieścia miesięcy. Świetnie odnalazł się w sytuacji, właściwie nie upomina się o pierś i jest naprawdę super. Jest tylko jeden problem - zaczął jeść potworne ilości jedzenia. Wiecznie jest głodny.
Najgorzej jest rano. Budzi się koło godz. 5 z głodu. Pokazuje na brzuszek i płacze, naprawdę jest głodny. Żadne zabiegi z wodą do picia nie pomagają, czasem wypije, czasem nie, ale i tak chce jeść. A jak już wstaniemy na jedzenie, to się rozbudza i nie chce spać dalej. Rozregulował nam się cały dzień. Wieczorem oczywiście dostaje dużą kolację.
Na razie daję mu to jedzenie, ale dziś na śniadanie wchłonął miskę kaszy, jogurt i banana. I poprawił kromką chrupkiego chlebka. To dużo nawet jak na niego. Jak próbuję zakończyć posiłek wcześniej, to płacze. Widzę, że jest głodny. Nie chcę go przekarmiać, ale też nie chcę go głodzić.
Młody chodzi do żłobka, w epoce bezcycowej zaczął domagać się dokładek posiłków także w żłobku. Nie wiem, co jest grane. Przecież tej piersi aż tak dużo nie ssał już ostatnimi czasy.
Aha, potrafi robić po pięć kup dziennie - inaczej by chyba pękł.
Chciałabym jakoś mu pomóc przyzwyczaić się do tej nowej sytuacji, ale nie wiem, co mam robić. Czy to minie?