Dodaj do ulubionych

zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci.

29.10.13, 19:52
Planujemy wyprowadzke do Anglii z powodów finansowych. Ale podjęliśmy decyzję ze jak jechać to wszyscy. I bardzo bym prosiła o porady:
1. Jak przygotować starsze dziecko (ch 4 l.) Na zmianę otoczenia, przedszkola itd a przedewszystkim na rozstanie z najbliższymi głównie z babciami i prababcia?
2. Czy lepiej aby mąż pojechał najpierw sam na kilka miesiecy, pozalatwial niezbędne sprawy typu mieszkanie, przedszkole. ( mąż nie zna języka ale ma tam siostrę przyrodnia która mam nadzieję mu pomoże)
3. Czy ktoś przeprowadzal się do Anglii i wie jak to wygląda od strony technicznej. Czyli jak to wszystko załatwić? Czy mając dwójkę dzieci mamy szansę na mieszkanie socjalne? Co z przedszkolem, ewentualnie zlobkiem dla młodszego? I opieka zdrowotna ?

Pomozcie, podpowiedzcie coś jak się ewentualnie zoorganizowac. Wyjazd nie jest jeszcze pewny ale prawdopodobny. Coś więcej będę wiedzieć po świętach jak spotkamy się z siostra męża która pomoże ewentualnie ze znalezieniem pracy. Nigdy nie byłam za granicą stąd moje liczne obawy czy dam sobie radę. Język znam tak sobie. Raczej bardziej zrozumie niż coś powiem smile z drugiej strony wiem że nie tacy ludzie wyjeżdżają i świetnie dają sobie radę.

Jak sobie coś przypomnę to pewnie jeszcze napiszę może wasze posty mi coś podsuna jeszcze smile
Obserwuj wątek
    • aurinko5 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 20:27
      Emigracja całą rodziną w której nikt po angielsku nie mówi ? Fakt, ludzie wyjeżdżają bez znajomości języka, ale z małymi z dziećmi ?
      • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 20:42
        Autorko watku duzo zalezy czy jaka pomoc uzyskacie od siostry meza czyli jak szybko maz znajdzie zaydudnienie. Na waszym miejscu nie jechalabym cala rodzina od razu. Najpierw maz powinien pojechac i jesli sie zatrudni to wtedy moze wynajac mieszkanie dla was. Dokad jedziecie tzn w jaka czesc Anglii? Ile lat maja dzieci tzn w jakim miesiacu i roku sie urodzily, pytam bo moze twoj 4-latek kwalifikuje sie do szkoly na full time a nie przedszkola. Co do mieszkan socjalnych to zalezy od councilu w danym miescie. Bywa ze czeka sie dlugo a bywa w niektorych miastach ze krotko.
        • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 20:54
          Londyn. Jak się spotkamy z jego siostra to zobaczymy na ile nam pomoże. Na pewno znajdzie pracę dla niego żeby jechał już na pewne. O resztę będziemy się dowiadywać dopiero. Nawet jeśli perspektywa wyjazdu jest dość daleka to ja już myślę. Jestem osobą która lubi być zorganizowana. Nie lubię jechać w niepewne. Chyba większość osób jadąc gdzieś poraz pierwszy ma obawe. Zwłaszcza jeśli ma się male dzieci.

          Starszy syn jest urodzony 07.05.2009, a młodszy 05.06.2012.

          Co to za szkołą o której wspomnialas?
          • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 21:05
            mia.vita napisała:

            > Londyn.

            uncertain no coz masakra. Na poczatek moze i ok ale osobiscie nie osiedlalabym sie tam.

            > Starszy syn jest urodzony 07.05.2009, a młodszy 05.06.2012.

            Starszy ma 4l i 5 m-cy wiec kwalifikuje sie do szkoly - reception class (odpowiednik polskiej zerowki ale jak najbardziej ucza sie pisac, czytac itd) za rok o tej porze bedzie w year 1.

            > Co to za szkołą o której wspomnialas?
            • 1mzeta Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 23:30
              A co takiego masakrycznego jest w Londynie- bo nie zauważyłam.......
    • mruwa9 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 20:43
      najpierw praca, zeby miec zrodlo dochodow dla rodziny. To rownolegle z intensywna nauka jezyka, bo bez tego ciezko . Nie sztuka stawic sie cala rodzina na brytyjskiej ziemi i krzyknac radosnie urzednikom socjalnym: jestesmy! Prosimy o mieszkanie i przedszkole!
      Wyjazd cala rodzina od razu ma sens wtedy, gdy macie juz nagrana konkretna prace i konkretne mieszkanie.
      Przy tym wszystkim kwestia, jak maluch zniesie przeprowadzke, to maly pryszcz. Bo zniesie dobrze, o ile bedzie miec sprawne funkcjonujaca rodzine (rodzicow) i bezpieczenstwo socjalno-bytowe.
      • anetchen2306 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 07:51
        Popieram! I pisze takze z perspektywy "emigrantki". Wsrod moich znajomych nie ma absolutnie nikogo, kto wyjechalby od razu cala rodzina, w "ciemno" i kto dostalby caly socjal tylko za to, ze przyjechal (a piszez De, gdzie socjal ma sie jeszcze dosc dobrze). Wszystko stawalo sie stopniowo. Nie jechalabym z dwojka maluchow w ciemno. Sama wyjezdzalam majac jedno dziecko w wieku przedszkolnym, zorganizowane dla niego przedszkole, jezyk umialam praktycznie perfekcyjnie (studiowalam go, pracowalam z tym jezykiem), mialam na miejscu wsparcie partnera, jego rodziny, dach nad glowa ... Znalam dosc dobrze kraj,do ktorego wyjezdzalam, bywalam w nim wczesniej. A mimo to poczatki byly ciezkie. Zalatwienie wszystkich najwazniejszych swiadczen (tych z "automatu", przyslugujacych np. wszystkim rodzicom) trwalo od kilku tygodnii do kilku miesiecy. Wiec radze przygotowac sie na to, ze pierwsze tygodnie zycia po "emigrancku" beda sponsorowane nie przez panstwo, tylko z wlasnych oszczednosci.
        Wjechac owszem, jak najbardziej, zwlaszcza, ze dzieci sa male i szybko sie zaadoptuja.
        Ale wyjechac z glowa, a nie tylko z bagazami i nadziejami "na lepsze jutro".
        Niech najpierw pojedzie maz. Niech postara sie o prace, solidnie zacznie uczyc sie jezyka. Niech ochlonie po wyjezdzie, niech przetrze szlaki i ogarnie sytuacje na miejscu. Tak, w pojedynke latwiej niz stadnie. Watpie, czy siostra meza bedzie z nim biegac kazdym razem do urzedow, instytucji, pracodawcow ... Znam realia wyjazdu i powiem szczerze: to niemozliwe! Nadejdzie moment, gdzie rozsadek wezmie gore nad wiezami krwi. Bo to takze nie fair w stosunku do rodziny siostry, zeby kogos "nianczyc", bo sami nie beda w stanie nic zalatwic. Wszedzie potrzeba bedzie obecnosc siostry, zeby byla tlumaczka: w przedszkolu/zlobku, u pracodawcy, w urzedach, u lekarza ... Trzeba miec naprawde kochajaca i majaca full czasu rodzine, ktora by temu wyzwaniu sprostala. Bo to de facto odpowiedzialnosc za DWIE rodziny.
        Rodzina jest pomocna na poczatku, przez tydzien - dwa. Ale co potem?
        Znalezienie mieszkania i pracy w ciagu tygodnia lub dwoch? I to cala rodzina?
        Wszystkie socjale w wiekszosci krajow unijnych przysluguja sie dopiero po przepracowaniu (legalnym) co najmniej jednego roku. I dopiero po tym czasie mozna tak na serio liczyc na pomoc panstwa pod wzgledem dodatkow mieszkaniowych itd.
        Moja rada: jedzie sam facet, organizuje wszystko na miejscu. Niech sobie da kilka tygodnii. Wtedy podejmujcie decyzje. Tak jest najtaniej, najbezpieczniej i ok w stosunku do calej rodziny. Jet bezpiecznie, nie jest sie pod presja rodziny, ktorej siedzi sie na karku. Ma sie do kogo i czego wrocic ... Gdy ma sie 2 dzieci trzeba zaczac uzywac rozsadku.
        • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 12:07
          Mądry post też jestem tego zdania. Nie wujechalabyn w ciemno. Piorostu przygotowuje sobie pewien grunt żeby się nie zdziwić na miejscu. Dlatego chętnie posłucham rad doświadczonych mam emigrantek.
          • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 12:11
            Aha jeszcze odnośnie siostry męża (przyrodniej) pomoże napewno w kwestii pracy i mieszkania. Nie ma dzieci. Jest w anglii 5lat jechała bez znajomości ang lecz dobrze umiała niemiecki. Pracowała najpierw dorywczo właściwie tylko w weekendy. Dzięki swojej zawzietosci i ambicji uczyła się języka.poszła do szkoły. Dziś jest zastępcą managera szpitala. Czyli da się ale trzeba być cholernie ambitnym człowiekiem. Nie oczekuje tego samego ze zaraz się odrobiny. Chcę żeby żyło się nam chociaż odrobinę lepiej niż tu. I sądzę że dla dzieci życie tam jest o wiele lepsze i daje więcej perspektyw.

        • 8ula Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 15:36
          Tak, w pojedynke latwiej niz stadnie. Watpie, czy siostra meza b
          > edzie z nim biegac kazdym razem do urzedow, instytucji, pracodawcow ... Znam re
          > alia wyjazdu i powiem szczerze: to niemozliwe! Nadejdzie moment, gdzie rozsadek
          > wezmie gore nad wiezami krwi. Bo to takze nie fair w stosunku do rodziny siost
          > ry, zeby kogos "nianczyc", bo sami nie beda w stanie nic zalatwic. Wszedzie pot
          > rzeba bedzie obecnosc siostry, zeby byla tlumaczka: w przedszkolu/zlobku, u pra
          > codawcy, w urzedach, u lekarza ... Trzeba miec naprawde kochajaca i majaca full
          > czasu rodzine, ktora by temu wyzwaniu sprostala. Bo to de facto odpowiedzialno
          > sc za DWIE rodziny.
          > Rodzina jest pomocna na poczatku, przez tydzien - dwa. Ale co potem?

          zgodzę się w 100% z tymi słowami, piszę jako kilkumiesięczna emigrantka , z rodziną to lepiej sie wychodzi na zdjęciu od polowy w dół, na początku obiecują pomoc, pozniej wytyka Ci nawet kawę, która de facto siostra męża dostała od mamy, czyli mąż miał rowniez prawo korzystac z tego dobrodziejstwa, u mnie mąż wyjechał pierwszy, mieszkał u wspomnianej siostry, szukał pracy i mieszkania, pomoc była na początku, po 2 tyg bylo juz gorzej, mąż tez nie znal języka, tylko tyle zeby sie dogadac, mielismy gorzej bo w Danii angielski juz nie wystarcza, a ze mąż siostry dunczyk to myslelismy ze nam pomoze, jasne, jak mąż prosił to widzial jego fochy, nawet za rozmowy telkefoniczne prowadzone przez tegoż pana musial zapłacic, a wiadomo ze na poczatku ciezko z kasa, za mieskzanie pod ich dachem tez musielismy płacic i to nie mało, mąż mial juz tego dosyc, siedzial w pokoju i myslal o powrocie, udalo sie znalazl mieszkanie, prace, w miedzy czasie zalatwiał kase na dziecko, trwalo rok zanim nam przyznali, my zjechalismy po kilku mies , nie bylo latwo, ale sie udalo, pozniej formalnosci typu stały pobyt (nie wiem jak w anglii to wyglada), przedszkole, i kasa na mnie jako osoba nie pracująca, dlatego zeby to wszystko ogarnąć minelo sporo czasu, dlatego doradzam najpierw mąż , pozniej reszta rodziny, musi miec staly grunt pod nogami, zalatwi9one wszystkie formalnosci i musi opanowac jezyk, zeby wszystko pozalatwiac, u nas na szczescie pomocna okazala sie sasiadka mieszkajac obok domu, bo gdyby nie ona pewnie do dzisiaj bym nie miala stalego pobytu, jak widza, ze ktos nie mowi w ich jezyku papiery leza miesiącami, a tak trwalo to tylko 6 tyg, powodzenia
          • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 16:12
            Było ciężko ale daliście sobrie rade. Ma nie mówię jak będzie z siostrą męża. Na ile będzie nam w stanie pomóc. Wszystko jak zawsze wyjdzie w praniu. Oczywiście jak dojdzie do wyjazdu.
            • 8ula Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 18:40
              było ciezko, ale masz racje dalismy rade, Wy tez dacie jesli dojdzie do wyjazdu, pamietaj tylko, że jak juz bedziecie wiedziec na 100% ze mąż wyjezdza, to starszego musicie przygotowac , że tatus wyjedzie na jakis czas do innej pracy i ze jak znajdzie Wam nowy domek to tam dolączycie, my mielismy kontakt codziennie na skype, wiec maly tak az tego nie odczuł, tesknil , ale wiedzial , ze po nas przyjedzie i nas zabierze, to trudne dla dziecka ale chyba ja to gorzej znosilam niz on, bylo mowione ze pojdzie do nowego przedszkola, pozna nowych kolegow i on na to czekal, glowa do góry, trzymam kciuki smile
    • 3-mamuska Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 20:43
      mia.vita napisała:

      > Planujemy wyprowadzke do Anglii z powodów finansowych. Ale podjęliśmy decyzję z
      > e jak jechać to wszyscy. I bardzo bym prosiła o porady:
      > 1. Jak przygotować starsze dziecko (ch 4 l.) Na zmianę otoczenia, przedszkola i
      > td a przedewszystkim na rozstanie z najbliższymi głównie z babciami i prababcia
      > ?

      Normalnie powiedzieć jedziemy daj buzi tyle.
      > 2. Czy lepiej aby mąż pojechał najpierw sam na kilka miesiecy, pozalatwial niez
      > będne sprawy typu mieszkanie, przedszkole. ( mąż nie zna języka ale ma tam sios
      > trę przyrodnia która mam nadzieję mu pomoże)

      Najpierw to spytaj czy mu pomoże, a nie ma nadzieje.
      Jak nie masz kasy na wynajęcie mieszkania i nagranej pracy to cieżko zaczynać od zera , przy 2 małych dzieci.
      > 3. Czy ktoś przeprowadzal się do Anglii i wie jak to wygląda od strony technicz
      > nej. Czyli jak to wszystko załatwić? Czy mając dwójkę dzieci mamy szansę na mie
      > szkanie socjalne? Co z przedszkolem, ewentualnie zlobkiem dla młodszego? I opie
      > ka zdrowotna ?

      Opieka zdrowotna polega na zapisaniu sie w przychodni, ale musicie mieć potwierdzenie adresu, czyli umowę wynajmu mieszkania.
      Mieszkania nie dostaniecie ,mieszkania nie stoją puste dla ludzi z polski nic nie ma za darmo. Kto ci takich głupot naopowiadał.

      > Pomozcie, podpowiedzcie coś jak się ewentualnie zoorganizowac. Wyjazd nie jest
      > jeszcze pewny ale prawdopodobny. Coś więcej będę wiedzieć po świętach jak spotk
      > amy się z siostra męża która pomoże ewentualnie ze znalezieniem pracy. Nigdy ni
      > e byłam za granicą stąd moje liczne obawy czy dam sobie radę. Język znam tak so
      > bie. Raczej bardziej zrozumie niż coś powiem smile z drugiej strony wiem że nie ta
      > cy ludzie wyjeżdżają i świetnie dają sobie radę.

      Macie czas to uczcie sie juz teraz.
      Kasę na początek, na bilety, miejsce do spania.
      Zapisać starszego do szkoły, żłobek tylko płatny, chyba ze pracujesz to mozna sie strać o zwrot części kosztów opieki nad dziećmi.
      > Jak sobie coś przypomnę to pewnie jeszcze napiszę może wasze posty mi coś podsu
      > na jeszcze smile
      • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 21:00
        3-mamuska napisała:

        > Mieszkania nie dostaniecie ,mieszkania nie stoją puste dla ludzi z polski nic n
        > ie ma za darmo. Kto ci takich głupot naopowiadał.

        A dlaczego kategorycznie twierdzisz ze nie dostana? Zalezy od miasta w Anglii. Oczywiscie ze nie dostana na starcie ale moga nawet w kilka miesiecy po przyjezdzie. Ja mieszkam pomiedzy dwoma duzymi miastami w Anglii i owszem w jednym dluzej sie czeka ale w drugim dostanie sie mieszkania lub domy z housingow w ciagu kilku miesiecy.
        Wielu znajomych Polakow tak dostalo domy i mieszkania i wcale nie po latach pobytu.
        Osobiscie radze nie wybierac sie do Londynu, to najgorsza opcja. Duze miasta raczej nie drogie z przemyslem wtedy sa najwieksze szanse na prace dla osob bez jezyka.
        • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 21:06
          Jego siostra jest chyba właśnie w londynie i jeśli załatwi mu pracę to pewnie tam, cokolwiek na początek żeby się zahaczyc.
          • anetchen2306 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 08:47
            "Jego siostra jest chyba właśnie w Londynie ..." No to jest tam czy jej tam nie ma??? Wy chyba zupelnie NIC nie wiecie. Chcecie wyjechac na "chyba" i na "zahaczyc". I to z dwojka malych dzieci. Wiesz, co to oznacza "zahaczyc"? Bo wielu moich znajomych tak wyjezdzalo (alebez dzieci). To czasem przeprowadzka kilka razy w miesiacu, byle miec gdzie spac ... To nocowanie u znajomych, znajomych-znajomych. To jak ruletka. Mieszkam miesiac tu (jak dobrze idzie!) a za tydzien gdzie indziej. Na "zahaczenie" moga sbie pozwolic osoby w pelni dyspozycyjne, bez zobowiazan rodzinnych, bez odpowiedzialnosci (takze prawnej!) za dzieci. Bo jezeli chodzi o warunki, w jakich mieszkaja dzieci, to opieka spoleczna w innych krajach dziala szybciej i skuteczniej niz w Polsce (a potem lament, ze na obczyznie polskie dzieci sa "odbierane" rodzicom: prawo rodzinne jest bardziej restrykcyjne). Czy jestescie gotowi jako rodzina na takie zycie: dzisiaj tu, jutro gdzie indziej? Spytaj emigrantow wyjezdzajacych "w ciemno" lub "ze ktos pomoze zalatwic prace", ile razy sie w poczatkowych tygodniach przeprowadzali ... Macie jakies oszczednosci? Bo z nich bedziecie zyc. I trzeba zaplanowac, ze bedziecie moze z tych oszczednosci zyc kilka ladnych tygodnii.
            W przypadku dzieci zabezpieczenie medyczne jest koniecznoscia (prywatna opieka medyczna z cennikiem polskiej prywatnej nie da sie porownac). A dzieci choruja dosc czesto. Beda miec ubezpieczenie "od zaraz"? Jezeli wy bez pracy bedziecie?
            Zacznijcie myslec o sciagnieciu calej rodziny, jak bedziecie mieli zagwarantowane (czyli przetestowane) podstawy egzystencji: bez "chyba" albo "prawdopodobnie". Inaczej mozecie przyplacic przygode z emigracja w najlepszym wypadku solidnym rozczarowaniem, skloceniem calej rodziny (siostra, jej rodzina) a nawet rozpadem waszej ...
      • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 21:02
        Oczywiście że nie sądzę iż stoją puste i czekają na nas. Poprostu pytam czy jest taka możliwość aby się starać o nie. Sprawa pierwszorzedna jest praca,dla męża i ta jego siostra napewno mu załatwi a o całej reszcie i ewentualnej pomocy w innych sprawach pogadamy. Chcę mieć jakieś rozeznanie poprostu. Czego mogę się spodziewać, co załatwiać i jakiej kolejności. Może jest coś o czym w ogóle nie myśle a jest ważne. Jeśli któreś z was też wyjezdzaly to coś podpowiedzą od strony praktycznej.
        • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 29.10.13, 21:08
          W Londynie to macie marne szanse na mieszkanie z housingu. Zreszta tam macie marne szanse na porzadne mieszkanie bo jest drogo. Generalnie macie tam punkt zaczepienia a z powodu braku jezyka zadnego wyboru.
    • 1mzeta Że co proszę ? 29.10.13, 23:28
      "Czy mając dwójkę dzieci mamy szansę na mieszkanie socjalne?"
      Jeszcze nie przyjechałaś, funta podatku nie zapłaciłaś żeby włożyć do wspólnej kasy, a już ci się mieszkanie socjalne marzy ? Wcale się nie dziwię, że Polaków nie lubią i co chwilę jest jakaś afera, że rodowitym mieszkańcom mieszkania socjalne "kradną".

      "Co z przedszkolem, ewentualnie zlobkiem dla młodszego? I opieka zdrowotna ? "
      Jak będą miejsca to dostanie.
      Opieka zdrowotna za darmo -trzeba się tylko o NIN postarać, dzieci leki za darmo do 16-tego roku życia+stomatolog.
      • mia.vita Re: Że co proszę ? 30.10.13, 06:40
        Nie rozumie tego oburzenia o to mieszkanie. Nie chcę niczego nikomu zabierać. Bedemusiala mieszkać w "normalnym" mieszkaniu i płacić więcej to trudno. Pytam tylko omozliwosci a wy zaraz ze nic niechce robić tylko siedzieć za cudze za granicą!

        Aha i w polscesie zdarzają sytuację ze zabiera się się mieszkanie socjalne rodzinę i daje obcokrajowcom. Może to nie jest regułą ale ososbiscie znam rodzinę z 4 dzieci, która musiała się z takiego mieszkania wyprowadzić a na jej miejsce przyszła rodzina z Ukrainy bodajże z dwójką dorosłych już dzieci. I gdzie tu sprawiedliwosc?

        Także ok pytanie o mieszkanie socjalne sobie daruję. Ale jeśli macie jakieś inne rady to chętnie poczytam.
        • anetchen2306 Re: Że co proszę ? 30.10.13, 08:56
          Nie do konca zrozumialas ...
          Albo rzeczywiscie nie znasz realiow: o wszelkie swiadczenia "pomocowe" (socjalne) mozna sie starac w danym kraju dopiero PO przepracowaniu jakiegos czasu (w De przy meldunku podpisujesz oswiadczenie, ze albo pracujesz i masz sie jak utrzymac, albo bedziez zyla z oszczednosci i nie bedziesz wnioskowac o pomoc spoleczna, inaczej nie masz prawa do pobytu, bo pozwolenie na pobyt staly nie jest z automatu, trzeba spelniac takze wymogi Unii).
          Nic nie piszesz, ze macie odlozone na te chwile oszczednosci. Z czego wiec bedziecie sie utrzymywac? Na razie liczycie wiec na "cudze". I na siostre meza, ktora "chyba" ...
          I niestety, ale wiekszosc emigrantow na tzw. "zahaczenie" mysli jedynie o tym, jak skombinowac spocjal sad nie dajac NIC w zamian. Wiec nie dziw sie, ze kraje unijne coraz krytyczniej ten socjal rozdzielaja ...

          PS. Byc moze ta ukrainska rodzina miala lepszy pomysl na zycie, lepsze "zabezpieczenie", byla bardziej wydolna zyciowo niz ta polska, ktos za nia musial poreczyc ... A jak przyjechali do Polski to pewnie tez na tzw. "pochodzenie", wiec byli nie cudzoziemcami tylko pelnoprawnymi obywatelami RP ... Przyjechali z dwojka doroslych (zdolnych do pracy) dzieci: nie beda pobierac swiadczen z tytulu "rodzinnego", nie beda obciazeniem.
          Ty takiego statusu miec nie bedziesz.
          • mia.vita Re: Że co proszę ? 30.10.13, 09:09
            Wręcz przeciwnie rozumie ze nic za darmo nie ma ani w polsce ani za granicą. Nie jedziemy tam odpoczywać a pracować. Jak nie obydwoje to mąż. I rozumie ze idrazu mieszkania nie dostanę. Pytam o możliwości więc możecie odpisać ze tak masz szansę na socjalne ale po takim czy takim czasie i musisz spelniac takie czy inne warunki. Ja się poprostu chce jakoś zorientować w tym wszystkim.

            Błędem chyba było tu pisać ponieważ każdy mi twierdzi że nie mamy szans. Nie zgadzam się dla chcącego ...... Wiadomo. Myślę że ja język szybko zalapie bo długo się uczyłam, tylko w praktyce mię był używany bo i gdzie. Wiedza chyba nie ginie ot tak.
          • mia.vita Re: Że co proszę ? 30.10.13, 09:31
            Aha a gdybyś ty była w takiej sytuacji mając 4 dzieci ( mąż pracuje za granicą bo w polsce to by na utrzymanie rodziny nie zarobił) czy nie bylabys zła na taką niesprawiedliwość ??? Że ty mając małe dzieci musisz na już szukać czegoś nowego bo twój kraj ci dał przysłowiowego kopa a "obcy" mają lepiej. Ja się nie dziwię ze polacy stąd uciekaja. Ja nigdy nie sądziłam że bede żyć i mieszkać za granicą ale niestety tu się nie da żyć godziwie. Mąż, ma dobrą pracę i też nigdy nie myślał o wyjeździe ale jak większość pracuje u prywaciarza a tu wiadomo dzisiaj praca jest a jutro nie ma. I już mówi że trzeba cis myśleć bo tu się "kończy" praca ale nie widzi przyszłości tu w półce bo ciężko na coś zarobić już nie wspomnę o budowie domu. Uwierzcie sam mnie zdloczul ta decyzja bo nigdy nie mówił o wyjeździe za granicę stąd też i moje lekkie przerażenie i chęć rozeznania w temacie. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji (w dłuższej perspektywie czasowej) żeby on pracował tam a ja żyła tu z dziećmi.
            • anetchen2306 Re: Że co proszę ? 30.10.13, 10:09
              Uwierz mi, ze zycie na odleglosc (przez ok. pol roku), gdzie jedno ma zagwarantowana prace, daje sobie codziennie SAMO rade, jest pikusiem w porownaniu do cyganskiego zycia calej rodziny ... Piszesz, ze dzisiaj praca jest, jutro nie ma. Sorry, ale tak na poczatku bedzie wygladala wasza egmigrancka rzeczywistosc (bez jezyka to w zasadzie tylko praca na godziny, okazjonalna, nic stalego). I to moze nawet rok albo dwa: to chwytanie sie wszelakich prac dorywczych, byle tylko pracowac (sama to napisalas). Praca na stala umowe to spory luksus (ja, znajac swietnie jezyk, majac wyzsze wyksztalcenie, pracujac w wyuczonym zawodzie, majac poswiadczone kwalifikacje zawodowe dostalam umowe na czas nieokreslony po ... 3 latach).
              Mowisz, ze nie woybrazasz sobie mieszkania przez kilka miesiecy sama z dziecmi. A wyobrazasz sobie zycie z nimi na walizkach? Za wszelka cene, byle tylko byc "w kupie"? Naprawde w pojedynke jest duuuuuzo latwiej! Dla obydwu stron. Mozna naprawde skoncentrowac sie na poszukiwaniu pracy, zainwestowac w to cala swoja energie i czas. O kosztach utrzymania tylko siebie samego nie wspominajac.
              Pomysl wyjechania cala czworka, w zasadzie "w ciemno", bez uprzedniego poznania kraju, jezyka ... to bardzo zly pomysl. Nie tylko ze wzgledu na dzieci, ze wzgledu na cala rodzine.
              Ja nie wyobrazam sobie zabierania mojej rodziny (chociaz dzieci mam juz nieco wieksze) w "ciemno", gdzie nie wiem, gdzie i jak bede mieszkac, czy bede je w stanie utrzymac.
              Emigracja tak: jak najbardziej zachecam (bywam w Pl i widze, co sie dzieje).
              Ale robcie to z glowa! Lepsze zycie w zwiazku na odleglosc niz zycie w ciaglym chaosie, niepewnosci, szukaniu noclegow na nastepny miesiac czy tydzien. Ty w miedzyczasie nie trac czasu i ucz sie angielskiego na miejscu. Maza pracujac, niech zbiera informacje, przekazuje je Tobie. Niech pozna kilku przyjaciol, tubylcow, mieszkajacych tam od lat. Ulatwia wam w przyszlosci adaptacje w nowych warunkach. Pojedz z dziecmi do meza na urlop: poznasz okolice, zrobisz "wywiad" ... Na takich warunkach jestem jak najbardziej za waszym wyjazdem i bede trzymac kciuki.

              PS. Nie pisz, ze nie wiem, jak to jest zyc w malzenstwie na odleglosc: przerabialam to dwa razy (raz przez pol roku, raz przez 8 mcy, bez mozliwosci zobaczenia sie lub wyjazdu do meza/meza do nas na krotki urlop) i sie da (u nas dodatkowo byl stres spowodowany praca meza: stacjonowal wraz ze swoja jednostka w Afganistanie, do Twojego meza strzelac raczej nie beda ... bedziesz miec i tak wiekszy komfort psychiczny niz ja wowczas, tez z dwojgiem dzieci).
              Jako "rodzina" gotowa bylabym pomoc jednej osobie (bratu, siostrze, kolezance), nie calej jej rodzinie, bo wiem, jaka to odpowiedzialnosc, jakie poswiecenie czasu (kosztem wlasnej rodziny). I ze trzeba baaardzo szybko na emigracji zaczac liczyc tylko na siebie!
              • aniasa1 Re: Że co proszę ? 30.10.13, 11:22
                podpisuje sie pod anetchen.
                Wydaje mi sie ze powinnas zmienic myslenie: gdziekolwiek lepiej niz w PL. Wasze checi to troche zbyt malo zeby sie powiodlo na starcie. Poza tym nie bierzesz pod uwage innych okolicznosci (chocby choroby dzieci) i zbyt duzo liczysz na siostre meza. Co zrobisz jak juz bedziecie na miejscu a ona sie wypnie na was? Tez uwazam ze powinniscie pojechac oddzielnie - maz pierwszy na MINIMUM pol roku.
              • mia.vita Re: Że co proszę ? 30.10.13, 12:24
                Pisząc o życiu na odlegosc mówiłam o dłuższej perspektywie. Jestem świadoma ze przez rok czy dużej zależy jak się ułoży będziemy musieli się rozstać.

                I nie mówiłam nic ze nie wiesz jak to jest żyć bez męża??? Przecież cię znam smileale mądre posty piszesz smile bardzo cię podziwiam. Lek o blisko osobę jest okropny.
                • mia.vita Re: Że co proszę ? 30.10.13, 12:26
                  Miało być nie znam smile przepraszam. Odnosilam się tylko do rodziny o której pisałam i dla rozjasnienia zaznaczyłem że mąż jest za granicą. Wcale nie miałam na myśli ciebie o twojego męża bo skąd mam wiedzieć czy jesteście razem czy osobno smile znaczy wiesz o co mi chodzi.
        • najma78 Re: Że co proszę ? 30.10.13, 10:29
          mia.vita bedziecie miec prawo aplikowac o mieszkanie z housingu (te sa rozne w zaleznosci od miasta, czesto wystatczy zarejestrowac sie na stronie i bidowac ale w Londynie moze byc inaczej). Na szczescie mzeta nie decyduje o warunkach ich przyznawania a komentarze od emigrantow o roszczeniowosci itp odbieram jako zalosne. Ale nie o tym watek.
          W Londynie jest o takie mieszkanie bardzo trudno bo to ogromny tygiel emigrantow i kolejka dlugasna. Jak ci napisalam, w mojej okolicy to kwestia kilku miesiecy a czasem tygodni - no ale to nie Londyn. Zreszta, najpierw tam zamieszkacie a potem pomyslicie co dalej. Wiem, ze wybiegam bardzo w przyszlosc ale w przyszlosci (jesli na zycie w Anglii sie zdecudujecie) moze pomyslicie o przeniesieniu sie w inne miejsce w Anglii. My wyjechalismy ponad dekade temu i bez dzieci ale Londynu nigdy nie bralismy pod uwage, a obecnie coraz wiecen ludzi spotykamy ktorzy sie z tamtad wynosza.
          • mia.vita Re: Że co proszę ? 30.10.13, 12:28
            Tak tylko jeśli mąż będzie miał załatwiona pracę w londynie to raczej na początek nie będzie wyjścia jak zamieszkać tam.
          • 3-mamuska Re: Że co proszę ? 30.10.13, 22:14
            mia.vita bedziecie miec prawo aplikowac o mieszkanie z housingu (te sa rozne w zaleznosci od miasta, czesto wystatczy zarejestrowac sie na stronie i bidowac ale w Londynie moze byc inaczej). Na szczescie mzeta nie decyduje o warunkach ich przyznawania a komentarze od emigrantow o roszczeniowosci itp odbieram jako zalosne. Ale nie o tym watek.

            Aplikować moga, jak bedza wiedzieć ( bez braku znajomosci języka) jak poprosić o formę i ja wypełnić....
            Niestety dzięki takim osoba polscy sa postrzegani jako pasożyty. A mieszkanie dostają osoby w naprawdę trudnej sytuacji.
            Mam koleżankę która uciekła z rocznym dzieckiem od partnera narkoman i zamiast dostać mieszkanie ,dostała propozycje biletu do polski... Na szczescie dzieci temu ze okazało sie ze jej dziecko jest niepełnosprawne dostała jakakolwiek pomoc przez całe 6 tygodni.
            Potem musiała brac kasę na jedzenie od byłego partnera, mimo ze od niego odeszła pomoc jej ...az znalazła prace i miejsce dla siebie i małego inaczej nie wiem co by sie z nimi stało.
            • mruwa9 Re: Że co proszę ? 31.10.13, 07:02
              problem w tym, ze mia.vita mysli chyba, ze sam fakt emigracji cudownie poprawi status ekonomiczny rodziny. A tu przede wszystkim trzeba miec wizje i pomysl, plany, co sie chce robic za granica (zawodowo, zarobkowo). Chyba zaden kraj nie jest tak hojny, zeby Polakom oferowac pomoc socjalna i mieszkaniowa z automatu, za sam fakt stawienia sie na brytyjskiej czy innej niepolskiej ziemi.
              Trzeba zaczac od pracy.
              • mia.vita Re: Że co proszę ? 31.10.13, 07:39
                Czy ja napisałam gdzieś ze jedziemy tam odpoczywać i mieszkać za cudze? Tudzież państwowe- socjalne?. Pisałam, że mąż napewno będzie miał pracę a czy ja idrazu pójdę pracowac to już inna kwestia i zależną od pozostałych czynników. Ale niech wam będzie jesteśmy głupimi polaczkami jadącyni do Anglii aby żyć tam tylko i wyłącznie z socjalnego i zasiłków. Eh napisz coś szukając pomocy rad a napiszą ci, że nie dasz rady i chcesz za cudze źyć uncertain
        • 1mzeta No sorry 02.11.13, 23:20
          Jak to nie rozumiesz tego oburzenia ?
          Dlaczego ktoś kto tu pracuje i płaci podatki ma płacić na czyjeś mieszkanie socjalne kto ani jednego funta nie zapłacił, a już mu się marzy mieszkanie socjalne ?
          I co ma do tego przypadek z Polski ?
          • najma78 Re: No sorry 03.11.13, 08:45
            1mzeta napisała:

            > Jak to nie rozumiesz tego oburzenia ?
            > Dlaczego ktoś kto tu pracuje i płaci podatki ma płacić na czyjeś mieszkanie soc
            > jalne kto ani jednego funta nie zapłacił, a już mu się marzy mieszkanie socjaln
            > e ?

            Dlaczego? Bo wynika to z umow prawnych ue ktore uk zawarla i stosuje. Tak wiec obywatele Polski (i nie tylko) maja w uk prawo do zasilkow oraz do ubiegania sie o lokale z housingw. Daruj sobie wiec durne wywody na temat placenia w uk podatkow itp.
            • 1mzeta Re: No sorry 03.11.13, 15:46
              Rozumiem, że popierasz też nielegalnych emigrantów-terrorystów pozostających na garnuszku brytyjskich podatników i żyjących na ich koszt bo taka, a nie inna konwencję GB podpisała i nie da się ich wykopać z kraju- podczas gdy emeryci dostają takie kokosy, że aż wstyd...... cudownie
              I nie wyskakuj mi tu argumentem "umowy prawne" bo nie o to chodzi.
              • najma78 Re: No sorry 03.11.13, 17:25
                1mzeta napisała:

                > Rozumiem, że popierasz też nielegalnych emigrantów-terrorystów pozostających na
                > garnuszku brytyjskich podatników i żyjących na ich koszt bo taka, a nie inna k
                > onwencję GB podpisała i nie da się ich wykopać z kraju- podczas gdy emeryci dos
                > tają takie kokosy, że aż wstyd...... cudownie

                Nielegalny imigrant terrorysta nie pozostaje na garnuszku brytyjskiego podatnika bo jak sama nazwa wskazuje jest nielegalny wiec brytyjski podatnik placi tylko tyle ile jest konieczne ale nie o tym jesy ta dyskusja, a Polacy nie sa w uk nielegalnymi emigrantami.

                > I nie wyskakuj mi tu argumentem "umowy prawne" bo nie o to chodzi.

                Wlasnie o to chodzi, a jesli ci sie to nie podoba to demokratyczny kraj wiec masz szanse to zmienic. Poki co to Polacy w uk maja prawo tak do aplikowania o mieszkania z housingu jak i o benefity wiec sie powtorze - daruj sobie te komentarze o placeniu podatkow i takie tam a poczytaj o prawie unijnym i co z niego wynika.
                • 1mzeta Re: No sorry 04.11.13, 12:23
                  Gdybyś nie zauważyła o czym piszę to ci na chłopski rozum wytłumaczę- nie wnikam w przepisy tylko piszę o samym fakcie- stajesz na progu innego państwa i od razu liczysz na socjal- no ale tobie pewnie to nie jest dziwne-pewnie jesteś dokładnie takim samym typem- po co liczyć na siebie jak można na państwo. Kumasz w końcu czy dalej będziesz wyskakiwać z tekstami o unijnych prawach.............
          • mia.vita Re: No sorry 03.11.13, 19:31
            A no nie rozumie wystarczyło napisać ze nie należy mi się tak odrazu tylko np. Po przepracowaniu kilku lat i tyle. Skoro zalozyylam wątek tzn że nie wiem jak tam jest i kieduy o co można się ewentualnie starać.

            Dlatego nie rozumie oburzenia bo nie jestem z tych co to tylko patrzą zeby wydrzeć od państwa co się da. Przykłada polski ma tyle do tego, że ktoś pisał o Polakach za granicą jak to wykorzystują angielską ziemię smile a ja chciałam przedstawić sytuację gdzie polska zamiast zadbać o swoich rodaków woli dac obcemu i żeby chociaż mieli małe dzieci to rozumie ale dorosłe i im się należało a polskiej rodzinie z 4 dzieci to nie????
            • 1mzeta Re: No sorry 04.11.13, 12:28
              Ale co ma piernik do wiatraka ?
              To tak jak byś pisała, że kradzież w PL nie jest przestępstwem/wykroczeniem i miała żal o to,że np. w UK już jest.
              I nigdzie nie napisałam-że ci się socjalne mieszkanie nie należy- bardziej mi chodzi o podejście do sprawy.
              Teraz mam propozycję- wrzuć swój wątek na forum- matki polki w uk- zobaczysz jakie tam komentarze padną- nie zdziw się.
            • mantis_after_dinner Kiedy do Ciebie wreszcie dotrze???? 04.11.13, 13:28
              ze ten czasownik po polsku odmienia sie:
              ja nie rozumiem
              ty nie rozumiesz etc.

              hadko czytac!!!!!!!!!!!!

              > A no nie rozumie
              >
              > Dlatego nie rozumie oburzenia

              • mia.vita Re: Kiedy do Ciebie wreszcie dotrze???? 04.11.13, 16:27
                A na przekór tobie rozumie chociaż rozumiem że musisz każdej firumce wytknąć każdy błąd smile pozdrawiam i życzę miłego wieczorusoedzonego przy milszym hobby niż wyszukiwanie błędów.
    • toya666 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 02:05
      < Język znam tak so
      > bie. Raczej bardziej zrozumie niż coś powiem smile z drugiej strony wiem że nie ta
      > cy ludzie wyjeżdżają i świetnie dają sobie radę.


      Jesteś WIELKĄ optymistką. Życzę Wam jak najlepiej, ale:
      1. nie macie pojęcia o kraju emigracji
      2. nikt z Was nie mówi w języku otoczenia
      3. nie macie rozeznania tam
      4. macie dzieci (nie, żeby to był balast, ale większa odpowiedzialność)

      Dla mnie SZOK (aha, piszę z emigracji).
      • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 06:45
        Dzięki to znaczy że mam siedzieć w polscew której robi się coraz gorzej i nie szukać żadnej alternatywy??? Znam ludzi którzy jechali bez,znajomości języka i dawali radę oczywistąe języka uczyli się intensywnie na miejscu. Nie mówię żeby siedzieć za granicą i w ogóle języka nie znać.

        Fakt jedyna "trudnoscia" są dzieci bo jadąc z nimi w obce miejsce powinnyśmy im zapewnić bezpieczeństwo.
        • mruwa9 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 07:33
          nie, jedyna trudnoscia jest znalezienie zrodla dochodow na utrzymanie rodziny, nie znajac jezyka i nie wiadomo, w jakim zawodzie.
          Praca i dach nad glowa ( w sensie -mieszkanie, a nie zaplesnialy pokoj w suterenie, ze wspolna lazienka i kuchnia, dzielona z zapijaczonymi robotnikami -rodakami) to jest absolutna koniecznosc. Dzieci sie zaadaptuja latwiej niz myslisz.
          Ale nie majac jeszcze nic nagrane, ani pracy, ani mieszkania, wyjazd z dziecmi od razu jest nieodpowiedzialnoscia. Najpierw ktores z was musi zdobyc prace i znalezc mieszkanie dla waszej rodziny.
          • illegal.alien Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 08:49
            Otóż to. Bez języka to mozna pracować za najniższa krajowa - w Londynie nawet jezeli oboje będziecie pracować to na wiele takie pieniądze nie wystarcza.
            Wiem co mowie, bo mieszkam pod Londynem, oboje zarabiamy ok. średniej krajowej, dziecko mamy jedno, a nie żyjemy jak krezusy.
            Weź pod uwage, ze np. koszt żłobka to ok. 1000 funtów miesięcznie na pełen etat - w Londynie za pewne drożej. Do tego szkoła jest najczęściej od 9 do 15, więc starszemu tez trzeba zapewnić opiekę, jezeli będziecie chcieli pracować na pełen etat.
            • mruwa9 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 09:11
              jeszcze a propos sluzb socjalnych, odbierajcych dzieci imigrantom: nikt nie odbiera rodzicom biologicznym dzieci bez powodu. Tysiace polskich (i nie tylko polskich) rodzin zyja w roznych krajach i nikt nie odbiera im dzieci z tego powodu, ze sa Polakami.
              Ale jesli autorka z rodzina wyjedzie bez zapewnienia dzieciom minimum bezpieczenstwa ( gdzies sie zahacza, z zupelnie abstrakcyjna wizja tego, jak ma wygladac ich zycie i z czego zamierzaja utrzymac rodzine), sami pchaja sie na widelec sluzb socjalnych,jako potencjalni bohaterowie doniesien prasowych o dzieciach odebranych polskiej rodzinie.
              Ja nie zamierzam odradzac emigracji, to moze byc bardzo dobry pomysl, ale pod warunkiem, ze jest zaplanowany i realizowany odpowiedzialnie, z glowa.
              • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 11:02
                Właśnie go planujemy nikt nie mówi że jutro wyjeżdżamy. Chcę skorzystać z wiedzy innych w tym temacie stąd ten wątek smile żeby wiedzieć jak to wygląda tam o co zadbać w pierwszej kolejności żeby nie jechać z dziećmi i nie płakać aż tak głupia nie jestem smile
            • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 09:21
              Dziękuję smile o takie wypowiedzi mi chodziło właśnie. Żebym.miała pojęcie jak to wygląda wszystko a nie jechać tam i rozkładać ręce.

              Myślę że jak na początek mąż pojedzie na pewna pracę w sensie załatwiona a nie że pojedzie i będzie szukał i da radę bez języka (co nie znaczy że nie będzie się go uczył), załatwi jakieś mieszkanie to możemy myśleć o przeprowadzce. Mam nadzieję że rozumiecie sens tego watku. Jak mam znać realia życia w londynie czy ogólnie w angli skoro tam nie byłam. Dlatego pisze i pytam co jak ba co się nastawić i tak dalej. Najlepiej pytać kogoś kto się zdecydował i wyjechał. Nie wiem gdzie mogę szukać jakiś konkretnych informacji.

              Rozumie ze najważniejsze to pewna praca, jakieś oszczędności i mieszkanie.
              • dwellajna Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:21
                > Rozumie ze najważniejsze to pewna praca, jakieś oszczędności i mieszkanie.

                Rozumiem. Ja rozumiem, ty rozumiesz, on rozumie.
                Najpierw polski, potem obce języki.
                • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:39
                  dwellajna napisał(a):


                  > Rozumiem. Ja rozumiem, ty rozumiesz, on rozumie.
                  > Najpierw polski, potem obce języki.

                  Nie moge sie powstrzymac. Autorka popelnia blad ale co ciebie (i niektore dyskutantki) upowaznia do wytykania jej tego? No co? To nie lekcja a ty nie nauczyciel, to dorosla osoba i brak znajomosci podstawowych zasad sv u ciebie wlasnie dal o sobie znac. Znamienne u Polakow (nie wszystkich oczywiscie) - wynika z mentalnosci. Nie spotkalam sie z takim brakiem kultury u innych nacji.
                • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:57
                  Bez przesady pisząc szybko literówki się zdarzają i to wcale nie świadczy o braku znajomości języka polskiego. ROZUMIESZ? Schowaj swój jad dla kogoś innego.
                  • dwellajna Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 13:02
                    > Bez przesady pisząc szybko literówki się zdarzają

                    A to w jakim języku?
                    • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 13:09
                      A o co ci wlasciwiechodzi nudzi ci się?
                      • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 13:13
                        O i żebyś się zaraz nie przyczepila, że o co ci "wlasciwiechodzi" napisałam razem smile pewnie nie wiem gdzie jest spacja w telefonie.

                        Widzę, że wytykanie błędów ortograficznych, stylistycznych, merytorycznych itp innym to twoje Hobby.
                        • mantis_after_dinner Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 13:22
                          Widzę, że wytykanie błędów ortograficznych, stylistycznych, merytorycznych itp
                          > innym to twoje Hobby.

                          nie sadze. Podejrzewam, ze dwellajnie sie po prostu cisnienie podnioslo. Podobnie jak mnie zreszta, bo:
                          - nie masz znajomosci angielskiego
                          - mowa ojczysta poslugujesz sie bardziej niz kulawo
                          - zawod konkretny lub mniej konkretny?
                          - znajomosc kraju przeznaczenia?
                          Ale myslisz o emigracji i myslenie to zaczynasz od:
                          - mieszkanie socjalne?
                          - zasilki?
                          - to niesprawiedliwe
                          - mnie sie nalezy
                          etc.

                          Witki opadaja az do ziemi.
                          • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 14:44
                            A czy ja napisałam gdzie, że mi się należy?

                            Jak jej podnosi ciśnienie bo jest wspaniałe wykształcona i wychowana Polka obytą w świecie i nie może patrzeć jak ktoś pisze po polsku to niech się nie wypowiada bo w temacie nic ciekawego nie powiedziała. Zaczęła od wytykania błędów. Polacy rzeczywiście mają straszny problem z zawiscia. Widać i słychać na każdym kroku. Zrobiła błąd a co tam wyśmieję ją. Niech wie, że nie unię pisać po polsku. Miło, że aż strach.

                            Jeśli niechcesz doradzić nie wypowiadaj się w złośliwym tonie bo to do niczego nie prowadzi. Proszę o porady i techniczne wskazówki a to czy sobie poradzę to już moja sprawa. Dzięki takim osobom jak i ty i koleżanki od znajomości języka polskiego idniechciewa mu się tej Anglii skoro sobie poradzę.
                            Nie tylko ja nie znam angielskiego i nieryzyjuje wyjeżdżając za granicę za pracą język można szybko złapać. A i nie napisałam, że nie znam wogole. Myślę, że to poprostu kwestia przypomnienia sobie pewnych rzeczy i nauka słówek.

                            Czy ja mam się tu na forum wypowiadać z ohami ahami ą i ę i nie wiadomo czym jeszcze czy mogę normalnie potocznie napisać coś. Bo chyba fora pomyliłam chociaż niezauwazylam żeby większość forumek poslugiwala się niewiadomo jakim słownictwem.

                            Czy ty mi próbujesz udowodnić jakąś swoją wyższość. Czy jesteś na tyle uprzejma żeby mnie nie znając mowic, że nie potrafię się posługiwać j. Polskim ? Chyba rzeczywiście nie umiem bo nie jestem cię w stanie zrozumieć ani też porozumieć się z tobą smile

                            Mój zawód nie powinien cię interesować. Chyba że mieszkasz w UK i pragniesz mi pomóc znaleść pracę big_grin

                            I przepraszam cię bardzo więc od czego powinnam zacząć to myślenie o emigracji? Jak nie od strony praktycznej ? Już ratujmy sobie to mieszkanie socjalne bo każdy patrzy na mnie jak na sępa. O zasiłki nawet nie pytałam konkretnie.

                            P.S: ciekawe co ci jeszcze opada. Po tym poście pewnie stwierdzisz, że wszystko.
                            • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 14:47
                              A wiekszość błedów w moich postach wynika z włączonego słownika w telefonie i zaraz go wylacze bo widzę, że rzeczywiście dużo literówek i dziwnych słówek z tego wychodzi i dlatego wygląda na to, że nie umiem się posługiwać j. polskim smile
            • eraz-lilipop Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 09:27
              Zeby zapisac dziecko do szkoly , przychodni trzeba miec potwierdzenie adresu . W Londynie jest latwiej ( zalezy jaka dzielnica) bez znajomosci jezyka ale latwo nie jest. Z praca bywa roznie , bezrobocie tez w Uk istnieje. Jak sie naleza jakies zasilki to sie je otrzyma ale trzeba nieraz na nie czekac bardzo dlugo a przez ten czas trzeba za cos zyc. O mieszkaniu socjalnym mozna zapomniec w Londynie , ludzie tu czekaja latami na takie mieszkania. Wynajecie mieszkania nie jest proste jak sie ma niskie dochody. Dzieci te starsze placza i tesknia na poczatku , jedne dluzej , jedne krocej. Pierwsze tygodnie w szkole sa trudne dla dziecka ktore nie zna jezyka.
              Czesto bywa tak ze sluchajac opowiesci o zyciu na emigracji mamy mylne pojecie o takowym zyciu. Moj m mieszka tutaj 13 lat i dalej czuje sie ze to nie jego miejsce , ja po 5 latach moge powiedziec ze jestem u siebie. Corka tez Uk traktuje jak swoj dom i nie marzy jej sie mieszkanie w Polsce , ale pierwsze dwa lata byly ciezkie , czesto zastanawialam sie czy aby dziecku nie robie krzywdy wychowujac ja z dala od rodziny w Polsce.
              • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 09:52
                Dlatego też mocno zastanawiam się nad tym wyjazdem. Z jednej strony bardzo chce z drugiej mnóstwo obaw sad dlatego takie posty jak twój troszkę pomogą mi sie zorganizować i zorientować w co się ewentualnie "pakuje" smile
                • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:16
                  mia.vita napisała:

                  > Dlatego też mocno zastanawiam się nad tym wyjazdem. Z jednej strony bardzo chce
                  > z drugiej mnóstwo obaw sad dlatego takie posty jak twój troszkę pomogą mi sie z
                  > organizować i zorientować w co się ewentualnie "pakuje" smile

                  Mysle, ze sporo powinna pomoc siostra meza bo ona tam w koncu mieszka. Ma dzieci? Jesli rozwazacie wyjazd to im szybciej tym lepiej, bo starszy juz kwalifikuje sie do szkoly a do szkoly zapisac go mozna dopiero jak tam bedziecie, w Londynie kolejka moze was zaskoczyc a to dziala na niekorzysc dzieci uncertain w Londynie jest mnostwo Polakow wiec bez jezyka mozna sie obejsc, takie zycie w gettcie, praca byle jaka bo bez jezyka innej sie nie dostanie, polskie otoczenie, polskie sklepy, kosciol...dla mnie to masakra. W Londynie nie bedzie was stac na przyzwoity dom w przyzwoitej dzielnicy, to wlasnie wada Londynu, wielu ci napisze ze oni to...tu nastapi wiczenie osiagniec ale rzeczywistosc bywa czesto inna. Zasilko istnieja - sa to rozne doplaty np do czynszu, na dzieci itd zalezy od dochodow ale zanim sie je dostanie (ze splata) trzeba miec za co zyc. Jesli pojdziecie oboje do pracy to w zaleznosci ile godzin bedziecie pracowac (nie musicie oboje na full time) mozecie liczyc na dofinansowanie (max 70% kosztow) i to nie tylko do przedszkola ale takze do np childminders. Starszy jest juz szkolny wiec 6 h dziennie szkola zazwyczaj od 9-15 ale szkoly prowadza breakfast clubs i after school clubs i to jest duzo tansze niz opiekunki. Tak wiec spokojnie, mozna sie zorganizowac ale zapewne nie wszystko w ciagu kilku miesiecy i odradzam wspolny wyjazd. Najpierw maz, gdy on znajdzie prace i lokum wtedy wy. Zastanowcie sie dobrze i nie zwlekajcie ze wzgledu na starsze dziecko bo ono w uk juz powinno byc w reception a nie wiecie jak dluga bedzie waiting list, a w Londynie moze byc dluga. Aby dziecko zapisac do szkoly czy wasza rodzine do przychodni musicie juz tam mieszkac. Potwierdzenie adresu jest wazne a najlepsze to placenie council tax, utility bills - do tego trzeba samemu wynajmowac mieszkanie lu dom.
                  • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:32
                    Cała ta organizacja będzie bardzo trudna,zwłaszcza jeśli chodzi o przedszkole dla starszego.
                    Rozumie ze :
                    Mąż musi jechać pracować co najmniej kilka miesiecy, znaleść porządne lokum. Dopiero potem sprowadzamy się mąż,nas melduje. Dziecko ma adres możemy szukać szkoły (czy mąż ma się wcześniej zorientować gdzie ew do przedszkola) i zapisujemy się na waiting list?

                    Trochę to ciężkie będzie. Teraz mlody jest 4latkiem i defacto się nie uczy, nie posiada żadnych książek w przedszkolu itp. Nie jest w,typowej grupie 4latkow. Chodzi normalnie z 5latkami. Ich jako 4 latkow jest kilku i raczej nie uczą się jako tako. Zresztą jest to szkoła z oddziałem przedszkolnym i nie ma tam grup dla 4latkow. A tak hak piszecie w Anglii za to o tej porze powinnien iść do "1 klasy" nie mając przygotowania? Cholera marnie to widzę coraz bardziej. sad
                    • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:55
                      mia.vita napisała:

                      > Cała ta organizacja będzie bardzo trudna,zwłaszcza jeśli chodzi o przedszkole d
                      > la starszego.

                      Starszy czyli 4-latek w uk jest juz w szkole a nie w przedszkolu. Od wrzesnia 2014 year 1.
                      Dzieci maja obowiazek szkolny od 5-tycb urodzin ale rok szkolny sie zaczal we wrzesniu wiec on juz do tej szkoly powinien chodzic.

                      > Rozumie ze :
                      > Mąż musi jechać pracować co najmniej kilka miesiecy, znaleść porządne lokum. Do
                      > piero potem sprowadzamy się mąż,nas melduje. Dziecko ma adres możemy szukać szk
                      > oły (czy mąż ma się wcześniej zorientować gdzie ew do przedszkola) i zapisujemy
                      > się na waiting list?

                      Meldunku w uk nie ma. Potwierdzeniem jest dowod (nazwisko placenia council tax i/lub utility bills czyli gas, electricity, tv licence, stetaments z konta bankowego).

                      > Trochę to ciężkie będzie. Teraz mlody jest 4latkiem i defacto się nie uczy, nie
                      > posiada żadnych książek w przedszkolu itp. Nie jest w,typowej grupie 4latkow.
                      > Chodzi normalnie z 5latkami. Ich jako 4 latkow jest kilku i raczej nie uczą się
                      > jako tako. Zresztą jest to szkoła z oddziałem przedszkolnym i nie ma tam grup
                      > dla 4latkow. A tak hak piszecie w Anglii za to o tej porze powinnien iść do "1
                      > klasy" nie mając przygotowania? Cholera marnie to widzę coraz bardziej. sad

                      System edukacji w uk jest zupelnie inny niz w pl. Zacznij uczyc dziecko liter sama, czytac, liczyc w zakresie do 20 w tym dodawanie i odejmowanie, niech oglada bajki po angielsku. Jesli faktycznie podejmiecie decyzje to niech maz nie zwleka a ty przygotowuj dziecko w domu. Jesli chcesz doradze. Pracuje w szkole (na lekcjach, w klasie) obecnie w secondary ale pracowalam w primary no i mam dzieci w wieku szkolnym.
                • anetchen2306 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 10:22
                  ... no wiec lepiej, zeby w to wpakowac tylko jedna osobe a nie cala rodzine ...
                  Piszemy to my, kobiety-matki bedace na emigracji od lat i znajace ten temat od podszewki ...
                  Sceptycznie podchodzimy do "cudow" emigracji bo wiemy, ze to glwonie "gadka", ze komus sie udalo i w ciagu 2-3 mcy mial lokal, prace i wsio gralo. Bo to bajka. Podchodzimy realnie do zycia na obczyznie, bo je znamy. Bo zmagamy sie z nim codziennie, bo najczesciej widywalysmy rodakow, ktorym jednak "zahaczenie" sie w ciemno nie powiodlo sad
                  Znacznie wiecej obaw bedziesz miec decydujac sie na wspolny wyjazd. Rodzinna przeprowadzke mozna podejmowac po przynajmniej polrocznym pobycie gdziekolwiek.
                  To nie jest tak, ze Co odradzamy. Wrecz przeciwnie. Znamy jednak emigranckie zycie od innej strony. Od tej, ktora same czesto niechetnie wspominamy i sie nia dzielimy. Od tej, ktora czesto slyszalysmy i ktorej bylysmy swiadkami. Nie decyduj sie na wyjazd rodzinny PRZED znalezieniem pracy, mieszkania. Dobrymi checiami pieklo wybrukowane. Najpierw udowodnijcie sami sobie, ze checi mozna przeobrazic w konkretny czyn. A czyn bedzie przynosil comiesieczny (cotygodniowy) dochod.
                  • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 11:10
                    Jeśli mąż wyjedzie to jak już pisałam już do pewnej pracy nie w ciemno. Nigdy w życiu. Każda matka chce dla swoich dzieci wszystkiego co najlepsze i napewno nie brała by ich na niepewne sad

                    Zresztą jak się okazuje głównym problemem jest edukacja bo z jednej strony pasuje dla 4 latka jak najszybciej z drugiej piszecie o czasie żeby jechać już na pewne sad

                    Możecie cos wiecej napisać o tej edukacji. Jeśli wyjechalibysmy np w okresie wakacyjnym 2014 miałby skończone 5 lat na jakim etapie edukacji powinnien być tam i co powinnien znac, umieć itd. I jak wygląda sprawa żłobków w Anglii?
                    • najma78 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 12:03
                      mia.vita napisała:

                      > Możecie cos wiecej napisać o tej edukacji. Jeśli wyjechalibysmy np w okresie wa
                      > kacyjnym 2014 miałby skończone 5 lat na jakim etapie edukacji powinnien być tam
                      > i co powinnien znac, umieć itd. I jak wygląda sprawa żłobków w Anglii?

                      Twoj syn od wrzesnia (pod koniec sierpnia -zalezy od szkoly) zacznie year 1 czyli pierwsza klase. Co powinien znac, umiec? Slowo powinien jest w tym wypadku nieodpowiednie bo w uk system eduakcji jest calkiem inny niz w pl. Podejscie do dzieci bardziej indywidualne wiec powinien a nie umie wiec zostanie na nastepny rok tu sie nie praktykuje. Jednak dzieci uczyc sie musza a im lepszy start tym lepiej dla nich. Miavita jestem szczera wiec tak to odbierz smile
                      Twoj maz ani ty na poczatku nie macie co liczyc na dobra prace bo nie znacie jezyka a wiec i nie bedzie was stac na dobra dzielnice wiec wasze dzieci pojda do szkoly z innymi dziecmi emigrantow a wielu tez nie bedzie znalo jezyka - to minus Londynu, w innych miastach jest w szkolach duzo mniej dzieci emigrantow. Wiadomo ze nieznajomosc jezyka, dzieci z roznymi backgrounds to niski poziom tak wiec to ty juz teraz powinnas zaczac z dzieckiem pracowac bo ono teraz w uk chodziloby do reception class i uczyloby sie pisac (juz znaloby caly alfabet i umialo by napisac przeczytac proste wyrazy typu:mum, dad, cat, dog itp albi proste zdania np I like my dog. My dog is black. Itp) uczyloby sie tez liczyc, dodawac i odejmowac np one more than 2, two less than 9 itd. To dopiero pazdziernik i u nas wlasnie sa wakacje half term. Dlatego nie zastanawiajcie sie dlugo, bo czas pracuje na niekorzysc dzieci. Ktos moze napisac ze dzieci szybko sie ucza itd i po 3 miesiacach w szkole juz mowia po angielsku ale to ich perspektywa a realnie w porownaniu do rowiesnikow tu urodzonych i wychowanych w tym jezyku itd to wyglada calkiem inaczej. Jednak nie boj sie szkoly angielskiej bo ona jest calkiem inna niz polska, na duuuuzu plus smile
                      Jeszcze jedna rada, jesli zamieszkasz w Anglii staraj sie zrozumiec tut system, czytaj, szukaj info byle u zrodel - to ci pomoze.
                      • illegal.alien Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 01.11.13, 13:06
                        O, podpisuje sie, szczegolnie pod ostatnia czescia posta.
                        Ludzie pisza 'dzieci sobie dadza rade' - jasne, lepiej, gorzej, jakos sobie dadza. Tylko to, ze dziecko bedzie umialo sie dogadac z innymi i bedzie umialo pani wytlumaczyc, ze chce mu sie siku, to naprawde nie jest wielki sukces. Jezeli chodzi o zasob slownictwa i znajomosc realiow to dziecko bedzie 'nadrabiac' jeszcze dlugie lata.
                        Pisze to z doswiadczenia, przyjechalam do UK z naprawde calkiem przyzwoitym angielskim (ale 'wyuczonym' w szkole i na korepetycjach glownie, nie w kontakcie z zywym jezykiem), do szkoly sredniej - kilka dobrych lat potrwalo zanim 'wsiaklam' w towarzystwo, realia, kulture, etc.
                        Teraz mieszkam tu od 10 lat, corke mam urodzona tutaj, wiec to zupelnie inna bajka.
          • mikams75 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 09:08
            dokladnie, dzieci sobie dadza rade, to wy rodzice musicie sie ustawic i wszystko zorganizowac zanim wezmiecie dzieci, zeby nie mieszkac byle gdzie w byle jakim towarzystwie, bo to faktycznie bedzie problemem dla dzieci, szczegolnie jak nieco podrosna.

            Najpierw maz niech znajdzie prace, zapozna sie z kosztami zycia, znajdzie lokum dla calej rodziny i wyliczy czy wystarczy na wasze utrzymanie. Oczywiscie nauka jezyka - konieczna, dla mamy w pl rowniez.
            Nie ma co sluchac jakis genialnych opowiesci, ze ktos sie tam dorobil, bo bywaja to przechwalki, choc nie twierdze, ze sie komus poszczescilo albo byl jakims swietnym fachowcem i ciezko pracowal.

            Dzieci to najmniejszy problem. Ja sama jestem na emigracji, ale moja corka sie tu urodzila. Mimo wszystko nie wyjechalabym nigdzie w ciemno z dzieckiem nie majac zapewnionego minimum na zycie i porzadnego dachu nad glowa.
            • eraz-lilipop Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 30.10.13, 09:41
              A i nie pisze zeby odradzic. Jednym przychodzi latwiej innym trudniej zaklimatyzowanie sie w nowym miejscu. Trzeba sie przygotowac ze moze byc trudno ( tu bardziej mowa o psychicznym podejsciu) , a jak bedzie wszystko szlo ok to tylko sie cieszyc. W Londynie zyje wiele rodzin nie znajacych jezyka i jakos sobie radza. Jednym sie poszczescilo innym nie. Jedni po kilku latach kupuja swoje domy inni latami mieszkaja na pokojach. W wiekszosci zalezy to od szczescia jak i gdzie sie trafi .
    • danaide Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 31.10.13, 17:26
      Pięknie się wątek rozwinął choć obok tematu. Jeśli ktoś może odpowiedzieć również mi na pytanie - czy dziecko ok 5-6 lat łatwo się przyzwyczai a raczej w miarę bezboleśnie odzwyczai? Sama rozważam wyjazd, ale rozmawiałam z córeczką i jedna reakcja: ona lubi swój dom i co z jej zabawkami. Lubi też koleżanki z przedszkola więc tak kombinuję, że może przedszkole przeczekamy tu, a zerówka już tam. Nie, nie chodzi o Londyn, ani Wielką Brytanię, tak znam język kraju docelowego i nie tylko ten (choć poza tym to kiepsko=).
      Gromów się nie boję, ale może jednak na temat, są chyba fora emigracyjne - btw, jakieś polecacie?
      • mikams75 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 31.10.13, 17:32
        zamierzacie wyjechac z jedna walizka czy dacie rade jakos przewiezc choc czesc rzeczy dziecka? Ja bym postarala sie jednak wziac troche ulubionych zabawek. Plus przekupstwo o kupieniu nowych wink Kolezanki nowe sie znajda, pewnie z jezykiem bedzie poczatkowo problem, bo dzieci w tym wieku to sie juz dogaduja. Warto sie kupic na nauce jezyka dziecka, bo wg mnie to jest najwiekszym problemem w nawiazywaniu nowych przyjazni.
        Co do forow emigracyjnych - szukaj docelowych, w kraju, gdzie chcecie jechac, tam znajdziesz duzo informacji i sensowne porady a byc moze i od razu nowe kolezanki dla corki.
        Mozesz napisac dokad sie wybieracie? Ew. na priva, jesli to nie tajemnica.
        • danaide Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 01.11.13, 12:08
          Dziecka o zgodę nie pytam (to do mruwy), raczej delikatnie sonduję=)

          Kierunek Francja, kombinacja marzeń i sytuacji osobistej: wychowuję dziecko sama, jej ojciec mieszka w Brukseli więc w sytuacjach nagłych (szpital, sytuacja zawodowa) w razie czego TGV i w parę godzin jest opieka, plus może jakaś szansa na częstszy kontakt (obecnie 2x w roku plus Skype). Bruksela mnie nie nęci, zresztą nie zależy mi aż na takiej bliskości. W samochód oprócz nas i kota coś się zmieści, ale nie tyle w ile mała zdołała obrosnąć=). Język to dziwna sprawa - ojciec jest francuskojęzyczny, niestety na Skype'ie jest głównie podziwiana, mała coś łapie, ale sama mówi do niego po polsku, ja ze względów, o których tu pisać nie będę w zasadzie nie uczę jej języka, choć miała taki okres, że oglądała francuskie bajki (teraz te co są dostępne na youtube trochę ją nudzą). Znam nieco miasto docelowe, pomieszkiwałam tam, pracowałam dorywczo. Niewykluczone, że mogłabym liczyć na pomoc znajomych z przeszłości. Współpraca z ojcem małej - zerowa.
          • danaide Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 01.11.13, 12:08
            Przepraszam, że wciskam się z własną historią, w razie czego mogę założyć osobny wątek, priv na gazecie działa.
          • mikams75 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 01.11.13, 12:53
            jak juz masz troche doswiadczenia w tym terenie to tez latwiej, wiec spoko.
            Jednak jezyk to podstawa, poszukaj czegos dla dziecka, chocby tych bajek na youtubie.
            Co do zabawek - mozesz sie umowic, ze zabieracie jedna walizke i co sie zmiesci, to bierzecie. A po przyjezdzie wizyta w sklepie i moze wybrac jedna nowa zabawke.
            Moja corka na rozne wyjazdy tez chce zawsze ciagnac nie-wiadomo-co ale wowczas pozwalam na to, co sie zmiesci do jej malego plecaczka.
            Akurat w tych rejonach nie znam nikogo, ale jestem pewna, ze we francji jest duzo polakow. Gdzies kiedys natrafilam na liste organizacjii polonijnych na calym swiecie, znajdziesz w googlach na pewno. Byla lista z linkami do poszczegolnych krajow.
      • mruwa9 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 31.10.13, 18:25
        jesli dorosli podejmuja decyzje o wyjezdzie, bledem jest pytanie dziecka o zgode (co innego ze starszym dzieckiem, nastolatkiem,, u progu doroslosci, ale nie 5-6-latka).
        Im mniejsze dziecko, tym lagodniejsze ladowanie, wiec jesli chcecie wyjechac i macie zorganizowana prace itd,, to nie ma co tracic czasu na przedszkole, tylko jechac.. Dziecku bez znajomosci jezyka lepiej zaczac od przedszkola na emogracji, niz od zerowki, szkoly. Im mlodsze, tym szybciej i z mniejszym stresem nauczy sie jezyka .Jesli bedzie od razu miala wskoczyc do szkoly, z marszu narobi sobie zaleglosci, wynikajacych z nieznajomosci jezyka. Po co jej to?
        Dobrze, ze lubi dom, ale po wyjezdzie bedzie inny dom. I ci sami rodzice. I inne przedszkole. I inne kolezanki. Beda inne, ale niekoniecznie gorsze. Nie trzeba bac sie zmian.
        Czy to nie jest fascynujace?
        • anetchen2306 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 01.11.13, 10:22
          Dokladnie: ja wyjezdzalam z synem, gdy ten mial 6 lat (dokladnie 6 lat i 7 mcy). Zalapal sie na cos w odpowiedniku polskiej zerowki (tutaj nieobowiazkowej). Po tygodniu mial juz tam kolegow i kolezanki (jezyk dla dzieci nie jest przedszkoda w zabawie, we wzajemnym poznawaniu sie, jest ulatwieniem ale nie przeszkoda). Po pol roku umial swobodnie rozmawiac w jezyku dla niego obcym na wszelakie tematy. Po roku poszedl do pierwszej klasy i byl jednym z najlepszych uczniow ...
          Dzieci swietnie adoptuja sie do nowych warunkow. Nie ma co porownywac do nas, czyli doroslych. My znosimy to znacznie gorzej. To wlasnie wiek syna przyspieszyl decyzje o wyjezdzie: chcialam, zeby poszedl tutaj jeszcze do przedszkola, zeby przed "podstawowka" mial jeszcze troche czasu na porzadny kontakt z jezykiem. Wszelakie moje obawy (a mialam ich miliony!), ze syn sobie nie poradzi byly bezpodstawne. Im dziecko mlodsze - tym lepiej.
    • monikaa13 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 31.10.13, 18:39
      Ja nie czytałam tego wątku ale mogę napisać z doświadczenia - nie mojego ale siostry.

      Mąż wyjechał do pracy za granicę. Pracował tam fizycznie na różne kontrakty. Żona z dwójką dzieci, tu w Polsce. Miała własną pracę. Po jakimś czasie mąż dostał propozycję kontraktu na 10 lat - zgodził się (oczywiście za porozumieniem z żoną) i żona musiała z dzieciakami wyjechać do obcego kraju (nie anglojęzyczny). Języka zero, ani on (w pracy jakoś dogadywał się po angielsku lub na migi), ani ona, ani dzieci. Dzieci małe, jedno przedszkolak, drugie podstawowa. Żona przerażona ale kochająca bardzo i się zgodzili. Na początku siedziała w domu ale z racji, że bardzo kontaktowa jest poszła do pracy fizycznej w męża spółce. Dzieci poszły do szkoły - dostały nauczyciela wspomagającego (bo wiadomo na początku nic nie kumały). Przedszkolak szybko załapał trudny język. Starszakowi szło gorzej w podstawówce ale teraz po kilku latach...Mają ogromny dom, dużo kasy, oboje pracują, starszak chodzi do liceum, młodszy do podstawówki. Dzieci język znają dość dobrze, rodzice gorzej smile ale jakoś sobie radzą. Mają masę znajomych. Co chwilę robią sobie jakieś wycieczki, żyją w luksusie, czują się praktycznie jak u siebie ale z drugiej strony...mój mąż powiedział, że z Polski się nie wyprowadzi nigdy. Różne są podejścia i różnie się układa.

      Jeżeli ktoś wam mówi, że z małymi dziecmi, że nie znacie języka, do obcego kraju, jak to, po co itd. olejcie to.

      W razie czego mam też siostrę w okolicach Londynu - ew. napisz na priv to ci może jakoś pomoże, przynajmniej informacyjnie. Siedzi w Anglii już bardzo długo. Wyjechała bez języka, bez pracy, a teraz nie myśli wracać. Mieszka pod Londynem. Jeżeli chcesz się dowiedzieć jakiś konkretów to pisz na maila.
      • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 31.10.13, 20:53
        Dziękuję w końcu ktoś daje mi wiarę w coś w co inni szczerze watpia. Chętnie się odezwę jak będę już coś konkretnego wiedzieć. Czyli za jakieś 1,5-2 tyg. Pozdrwiam smile
      • anetchen2306 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 01.11.13, 10:31
        " Po jakimś czasie mąż dostał propozycję kontraktu na 10 lat - zgodził się (oczywiście za porozumieniem z żoną) i żona musiała z dzieciakami wyjechać do obcego kraju (nie anglojęzyczny)."
        No wlasnie, w takiej wlasnie kolejnosci ...
        Nie wyjechali wszyscy, w ciemno, cala kupa.
        Facet mial prace - a tym samym zabezpieczony byt dla wszystkich na 10 lat!
        Jakos mu nie przyszlo na mysl ciagnac od razu ze soba cala rodzine. Ciekawe dlaczego?
        I do tego wlasnie dziewczyny autorke chca tutaj odwiezc: niech jedzie sam maz. Pomysl ze wspolnym wyjazdem jest zlym pomyslem.
        Przy kontrakcie na 10 lat to nie ma sie co dziwic.
        Jezeli ktos ma 10-letnie zabezpieczenie finansowe to sytuacja wyglada zupelnie inaczej (kredyt w banku np na budowe domu, bo bez stalej pracy, bez umowy na dluzszy czas to o domku z ogrodkiemmozna sobie marzyc dalej).
        Jezeli ktos nie ma NIC (porocz mzonek, obietnic ze strony rodziny) to nadal rozpoczyna z niczym. Bez sensu jest porownanie wiec, ze im sie udalo wiec wam tez ...
        Oni mieli PLAN. On mial prace, na 10 najblizszych lat. Nie pakowali sie w wyjazd bez przyszlosci. Co innego sciagnac rodzine, gdy ma sie dla nich wsio przygotowane, co innego wyjechac z kilkoma walizkami i dojka maluchow, gdy nie ma sie tam NIC.
        • monikaa13 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 02.11.13, 09:11
          Tak, tu się zgodzę. Lepiej, żeby mąż najpierw wyjechał, zobaczył co i jak, zaklimatyzował się, przede wszystkim znalazł pracę i miał ją zapewnione na jakiś czas przynajmniej. Jak się wszystko ułoży ściągnąć rodzinę.

          Nie zgodzę się natomiast z tym, że przeszkodą są małe dzieci, nie znajomość języka, obawa jak poradzą sobie dzieci - dzieci poradzą sobie o wiele lepiej niż dorośli, obawa jak będzie, co będzie jak pójdę do sklepu, obawa jak znaleźć mieszkanie itp. To wszystko jakoś się ułoży jak się ma chęci.
          • mruwa9 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 02.11.13, 10:01
            monikaa13 napisała:

            >. To wszystko jakoś się ułoży jak się ma chęci.

            To wszystko sie ulozy, jak sie ma prace i zrodlo dochodow..

            I o tym pisalam wyzej, w moim pierwszym poscie. Adaptacja dzieci do nowego kraju to pryszcz w porownaniu do problemu, gdzie dzieci polozyc spac wieczorem, co im dac jesc i co zalozyc na grzbiet...
            • anetchen2306 Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 02.11.13, 11:02
              No, moja kolezanka miala checi. Checi do pracy ogromne. Z powodu nieznajomosci jezyka (chociaz na miejscu tez miala przyjaciol do pomocy) lapala rozne zajecia dorywcze, prace nocami, przeprowadzala sie srednio co 3-4 tygodnie w inne miejsce. Nawet wlizek nie rozpakowywala ... Pewnie, ze mozna tak zyc. Zanim znalazla prace na dluzej, mogla osbie pozwolic na wynajecie samodzielne jakiegos malego mieszkanka, to minal ponad rok. Dopiero po tym czasie sprowadzila so siebie syna (samotnie go wychowywala, byl w czasie jej nieobecnosci pod opieka babci). I zawsze powtarzala, ze nigdy przenigdy by na te poczatkowe tygodnie i miesiace dziecka ze soba nie zabrala. A jej synek nie byl wowczas maluchem, mial 8 lat. Czy warto takie zycie wypelnione jedynie "checiami" dzieciom fundowac ...
              Nie pamietam, ilu rodakom pomagalismy wspolnie z pobliska parafia (proboszczem jest polski ksiadz), zeby mieli za co wrocic do Polski (takze z dziecmi) bo wlasnie wyjezdzali na "checi" i "jakos to sie ulozy" sad
              Ci, ktorym sie powiodlo, ci zawsze wyjezdzali w sposob zorganizowany i przemyslany.
              Ci wyjezdzajacy na "checi" przewaznie wracali po 2-3 mcach "do domu" sad
              • mia.vita Re: zmiana zamieszkania na inny kraj a dzieci. 02.11.13, 15:05
                My nie chcemy wyjeżdżać na chęci. Stąd wcześniejsze rozeznanie np. Ten post, rozmowa z siostrą męża. To jakby wstęp do organizacji jako takiej. Wejście w temat, jakieś podpowiedzi osób które tam żyją i wiedza co i jak smile

                Także dziękuję za wasze wypowordzi bardzo cenne zresztą smile

                A propo dzieci spokojnie nie wezmę ich na gehenne. Na nią wyślę najpier męża wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka