danaide
05.11.13, 00:00
Moja córeczka (4 lata) bardzo lubi pluszaki. Są jej przyjaciółmi. Ma ich sporo, co jakiś czas nowy dochodzi (rzadziej odchodzi... praktycznie nikt nie odszedł, może parę absolutnie maluchowatych), co noc śpi z nią inny (zdarzają się trójkąty!) i co dzień inny idzie do przedszkola; przy czym karuzela z pluszakami cały czas się kręci.
Moja matka mówiła mi: tylko jeden pluszak! Sama miałam pluszaki/lalki do zliczenia na palcach jednej ręce. Że niby uczy to... lojalności czy wierności, nie pamiętam. Podzieliłam się wątpliwościami z koleżanką, a ona mówi, że super, nie pamiętam dokładnie jej słów, ale w sumie chyba chodzi o umiejętność znoszenia rozstań i niecierpienia zbytnio - coś jak z pracą, łatwo tracimy, łatwo zdobywamy lub wręcz na odwrót: jedna na lata, a potem dramat.
Co Wy na to?
PS W przedszkolu córeczka ma koleżanki (najlepszą+rezerwowe), coś w rodzaju paczki, ale grono rodzinne i znajomych dość okrojone, a ona ma wielki głód towarzystwa (oczywiście wymyśleni przyjaciele też są/byli, teraz jakby w mniejszym natarciu).