Dodaj do ulubionych

Poranny problem z ubieraniem

30.06.14, 11:52
Mam mały problem z moją trzylatką. Chodzi o poranne mycie, ubieranie, czesanie. Córka robi wszystko, żeby tego nie robić albo przeciągnąć w czasie. Ucieka, chowa się, rozbiera, ściąga już założone ubrania. Ma w tym chyba frajdę. Wiem, że bieganie za nią po domu z ciuchami i ubieranie na siłę jest kiepską metodą ale co zrobić jak czas wychodzić do przedszkola a ona mimo moich próśb, zachęt i czasem gróźb lata w piżamie albo na golasa? Jestem cierpliwa ale do czasu. Przeważnie kończy się jej płaczem i dzień zaczyna się niemiło. Nie wiem jak postępować żeby skończyć ten cyrk.
Ogólnie do przedszkola chodzi chętnie i jak chce i jej zależy to potrafi się prawie cała sama ubrać ale prawie codziennie odstawia ten cyrk.
Przeważnie wstajemy z dużym zapasem czasu więc na początku nie ma żadnego pośpiechu.
Wiem, że to popularny problem. Jak sobie radzicie???
Obserwuj wątek
    • mamamia26 Re: Poranny problem z ubieraniem 30.06.14, 11:58
      1. Niech sama przygotuje dzien wcześniej co chce ubrać.
      2. nastawiaj budzik- dzieci lubia wyścig z czasem
      3. jak sie nie ubierze to niech idzie do przedszkola w piżamie.
    • mw144 Re: Poranny problem z ubieraniem 30.06.14, 13:42
      Nie pamietam juz które, ale jedno z dzieci w takiej sytuacji zawiozłam do przedszkola w piżamie, przebierało się przed wejściem do przedszkola. Od tamtego czasu zawsze zdążały się ubrać na czas.
      • rulsanka Re: Poranny problem z ubieraniem 30.06.14, 13:49
        U mnie podobnie, tylko że syn jest starszy. Bezstresowo - ubierasz się w domu albo jedziesz tak jak jesteś. Z tym, że trzylatkę próbowałabym jednak ubrać sama, ja ubierałam syna np. na bajce. Po "buncie trzylatka" nadchodzi fajny okres, gdy dziecko jest bardzo samodzielne i chętne do współpracy, więc może warto teraz trochę na luzie podejść do tego co się dzieje.
    • truscaveczka Re: Poranny problem z ubieraniem 30.06.14, 14:23
      Wstać 10 minut wcześniej i 10 minut poprzytulać, pobujać, pogadać zanim zaczniesz ubierać?
      A poza tym to taki wiek, ja wybieram mojego na spacer do pół godziny nawet i spocona jak mysz jestem na końcu wink
    • camel_3d ktos napisal kiedys madra rzecz.. 30.06.14, 16:15
      wyobraz sobie, ze jestes w pociagu i za 5 minut masz wysiadac...
      twoje dzeicko zaczyna scene odwalac..i co wtedy?? jedziesz dalej? czekasz az dziecko sie zdecyduje na wspolprace? czy po prostu konsekwentnie bierzesz ciecko mimo krzyku i protestow, ubierasz i wychodzisz..

      • truscaveczka Re: ktos napisal kiedys madra rzecz.. 30.06.14, 16:33
        jednorazowe wykopanie dziecka siłą z pociągu nie wpłynie na relacje, codzienne zmuszanie - owszem, popsuje. Coś krótkodystansowo kolega rozumuje.
        • mamamia26 Re: ktos napisal kiedys madra rzecz.. 30.06.14, 18:31
          aha, rozumiem że matka ma zreygnować z pracy by dziecko mogło decydować kiedy się ubrać ?
          • 3-mamuska Re: ktos napisal kiedys madra rzecz.. 30.06.14, 19:01
            Ja po prostu albo brałam w tym czym było, albo gotowa do wyjścia wyszłam lekko trzasnac drzwiami i doczekałem az dziecko zaskoczy ze wyszłam.
            Od tamtej pory nie było problemu, i nic im sie nie stało. Syn ma 10 lat corka 11 żadne nie ma leków chetnie zostają same od lat, i traumy tez nie.
        • mikams75 Re: ktos napisal kiedys madra rzecz.. 30.06.14, 21:00
          gorzej jak sie codziennie gdzies pociagiem dojezdza a nie raz w roku na wakacje uncertain
    • agatka258 Re: Poranny problem z ubieraniem 30.06.14, 19:47
      Mój syn odstawiał takie cyrki z ubieraniem jak miał 2 latka i było to bardzo irytujące. Ciągłe czekanie na niego,ubieranie, przebieranie bo nagle on chce inną bluzę itd. Pewnego pięknego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu że jeśli za chwilę nie przyjdzie do mnie w celu ubrania się to idę sama. Nie przyszedł a ja wyszłam. Poczekalam 10 minut przed drzwiami i wróciłam-płakał i przepraszał. Powtórzyło się jeszcze tylko raz chyba dla sprawdzenia mnie smile no ale ja konsekwentna jestem i jest spokój.
    • mynia_pynia Re: Poranny problem z ubieraniem 03.07.14, 17:46
      Mój syn nie ma czasu na takie zabawy. Wstaję pierwsza i robię się na bóstwo. Następnie szykuje synowi ciuchy i go budzę po 10 min jest wymyty, ubrany i je śniadanie (czasami nie wymyty, zapłakany i bez śniadania - ale to raz na 100 wstań), które tato mu zrobił, następnie zaraz po ma założone buty, bluzę, w łapie trzyma zabawkę i następuje wymiana ja dostaje psa po spacerze a mąż syna do samochodu wink.
      I tak od 2 lat.
      • mia_siochi Re: Poranny problem z ubieraniem 05.07.14, 11:54
        To u mnie podobnie. Rano jest stały rytm. Wstajemy, ojciec dziecka się spokojnie szykuje, ja w tym czasie pomagam się dziecku ubrać (tak, pomagam, nie mam rano nastroju na walki), przekazuję ojcu do mycia zębów. W tym czasie robię śniadanie, młody przychodzi, włączam mu bajkę, bajka się kończy- to sygnał do wkładania butów. W tym czasie przychodzi tata i go zbiera, a ja spokojnie mogę wypić kawę i się wyszykować wink
        Jak próbowałam szykować się jednocześnie z nimi to też były cyrki i kłótnie. U nas nasz system działa idealnie.
    • kobietka_29 Re: Poranny problem z ubieraniem 07.07.14, 10:57
      Tez musimy punktualnie byc w zlobku (corka 2 lata i 9 miesiecy). Budze ja o 6:30 i tez kazdego ranka jest problem ze wstawaniem. Do zlobka chodzi tez bardzo chetnie, ale wstawac nie lubi. Nie, zeby ryczala i byla jakas agresywna, ale sie wlasnie ociaga i gra na zwloke. Ubieramy ja wiec sami, czesto na pol spiaca. Po jakims czasie ona dochodzi do siebie i troche pomaga. Sytuacje z uciekaniem i rozbieraniem sie sa na szczescie rzadkoscia. Mamy na wszystko 30 minut (jezdzimy glownie pociagiem), wiec wszystko musi isc gladko. Cwiczeniem samodzielnego ubierania sie zajmujemy sie wieczorem i w weekendy.
      • una_mujer Re: Poranny problem z ubieraniem 07.07.14, 11:48
        Staram się małej dać dużo czasu rano, budzę ją odpowiednio wcześnie i nie mam złudzeń, że ubierze się sama. Tzn. owszem, ona się sama ubiera, nawet często nie pozwala mi sobie pomagać - mamy okres "sama, sama" - ale muszę przy tym być i co chwilę przypominać, że teraz się nie bawimy, nie rysujemy, nie skaczemy po łóżku, tylko ubieramy...
        A i tak zdarzają się takie dni, jak dziś, gdy po pół godzinie łażenia za nią, powtarzania, pilnowania, prób pomocy - musiałam ją ubrać na siłę, przy dzikim wrzasku, bo przez pół godziny nie ubrała nawet majtek - ale "mama nie ubieraj mnie, ja sama!". No nie jestem z tego dumna, ale nie dało się inaczej - jedyną opcją było, z tym samym wrzaskiem, wyciągnięcie jej gołej z domu...
        Do przedszkola bardzo lubi chodzić, ale nie na tyle, żeby motywowało ją to do szybszego ubierania się...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka