beatka126
26.08.11, 23:27
Witam wszystkie mamusie i tatusiów wcześniaczków! Równo 4 tygodnie temu o tej porze było już po wszystkim i przez c.c. na świecie pojawił się nasz syneczek Wiktor... to 4 najbardziej intensywne pełne strachu tygodnie mojego życia, a ile jeszcze przed nami tego nikt nie wie... Sama potrzebowałam trochę czasu, aby coś napisać a nie tylko czytać to forum, a myślę że nikt bardziej mnie nie zrozumie jak mama innego wcześniaka... Piszę do Was z prośbą o wparcie - kilka podpowiedzi na co powinnam zwrócić uwagę, o co pytać lekarzy, czego się spodziewać itp. Wiktorem opiekują się świetni lekarze, ale sama już nie wiem o co pytać - to nasze pierwsze dziecko i cała ta "otoczka", a tym bardziej Oddział Patologii Noworodka troszkę mnie przeraża - pierwszy raz w życiu czuję się jak szara myszka w tym tłumie lekarzy, położnych, ogromu sprzętu itp... Wiktor w ok. godzinę po porodzie musiał być zaintubowany, po 3 dniach miał wspomaganie oddychania i po kolejnych 2 dniach zaczął samodzielnie oddychać samodzielnie. Po kilku dniach pojawiły się bezdechy, okazało się że to dysplazja oskrzelowo-płucna i przez kilka następnych dni miał doprowadzony tlen do inkubatora do tego oczywiście antybiotyki, od początku Wiki otrzymywał antybiotyki na jakąś infekcję wrodzoną - pisze "jakąś" bo nikt nie był mi nic w stanie powiedzieć. Na dzień dzisiejszy po "fallstarcie" z jedzeniem (problemy z trawieniem) Wiktorek nie ma już żadnych antybiotyków, kroplówek - dostaje tylko mleczko 20 ml co 3 godziny, ładnie je trawi i ostatnie ważenie wskazało 1300 g. Dziś miał 2 wizytę okulisty i jak na razie oczka są OK. Po przeczytaniu kilku info na forum dopytałam się dziś lekarza o usg główki, okazało się, że maluszek miał je już robione wielokrotnie, ale nigdy pani doktor nic o nim nie wspomniała gdy pytaliśmy się o stan zdrowia synka - jak dobrze zrozumiałam Wiktor ma wylewy II stopnia i są one co tydzień obserwowane podczas usg. Dziś jednak podczas mojej wizyty u synka - Wiktor miał 2 razy bezdech - jak dla mnie widok straszny i łzy na samo wspomnienie napływają mi do oczu - przy poprzednich byłam nieobecna i wiedziałam o nich tyle, ile wyczytałam w książkach i w internecie... cały czas po głowie chodzi mi pytanie "dlaczego nas to spotkało?", wiem, że odpowiedzi teraz nie uzyskam i z resztą nie ma to teraz znaczenia...
Proszę napiszcie jak Wy sobie radzicie z wcześniactwem Waszych dzieci - ja jak narazie jestem przerażona tym co się stało i tym co jeszcze przed nami, czy dam radę ja jako matka nie zwątpić...