Witam,
Opiekuję się swoim 19-miesięcznym synkiem i czuję, że czas mi przelatuje przez palce.
Nic nie robię, a jakimś cudem jest południe i za chwilę wieczór...
Dzień do dnia podobny, zabawa z małym, spacery, porządki, zakupy, gotowanie etc.
Mały jest bardzo absorbujący, mało czasu bawi się sam, ciągle "wykradam" czas, żeby ugotować obiad czy pozmywać naczynia...
Marzy mi się, żeby podszkolić się w angielskim, ale wieczorem jestem padnięta. Dodatkowo młody często się budzi, nawet co 2 godziny, więc nawet nie mam takiego pewnego na 100% czasu dla mnie, bo za chwilę mogę usłyszeć syrenę
Proszę, nie odczytajcie tego postu jako skargę, tylko raczej prośbę o podzielenie się Waszymi sposobami na organizację czasu, tak żeby mimo bycia mamą, robić coś dla siebie.
Jeżeli chodzi o mojego męża to wraca z pracy o 17.30, zje obiad i od 18 do 19 chętnie bawi się z małym, ale ja w tym czasie zazwyczaj albo bawię się też, albo popycham obowiązki domowe.
Wieczorem jestem często po prostu zmęczona i nie mam siły na wysiłek umysłowy. Kawa na mnie niestety nie działa pobudzająco

jak się zmusić do regularnej pracy nad sobą?

dziękuję za rady