bzowa.babulenka
14.10.15, 21:18
Hej, mam pytanie: jak nauczyłyście swoje dzieci zasypiać samemu? Czy udało się komuś dokonać tego bez użycia metody wypłakiwania się? Mowa jest o troszeczkę ponad rocznym dziecku, które nauczone jest zasypiać przy piersi (zarówno na noc, jak i w dzień). Wiem, wiem, sama sobie nawarzyłam piwa, trzeba było o tym pomyśleć, jak była młodsza. Ale cóż, sytuacja wygląda jak wygląda i musimy się z tym jakoś uporać. Do tej pory miała 2 drzemki (ok. 9.30-10 i 14-15 po ok. godzinie), chodzi spać ok 19 i wstaje strasznie wcześnie ok. 5.30-6. Ostatnio odmawiała popołudniowej drzemki, więc kładłam ją wcześniej spać. W nocy już nie pije mleka, ale rano jak się obudzi to musi się napić. Generalnie noce przesypia całe, chyba że akurat idą zęby albo jakieś przeziębienie ją męczy, to budzi się kilka razy (wtedy mąż bierze ją na ręce i nosi jakieś 5 min i ona usypia). Mała od września chodzi do żłobka na parę godzin, od tego tygodnia zaczęłam zostawiać ją na leżakowanie i jest dramat. W poprzednich tygodniach zdarzyło jej się razy czy dwa usnąć w leżaczku bujaczku. Natomiast w porze leżakowania jest dramat, wrzask z wściekłości, nie mogą panie sobie z nią dać rady. Śpi po 20 min jedynie (i nie udało mi się jej juz w domu uśpić, więc to było wszystko co spała wczoraj i dzisiaj). Słyszałam o przypadkach dzieci, które mimo, że w domu usypiają przy piersi w żłobkach zasypiają samiusieńkie. Ale nie wiem, czy to urban legend nie było w takim razie. Panie zasugerowały nauczenie jej zasypiać samemu pilnie, bo dziecko się strasznie męczy. I teraz pytanie: czy którejś z was udało się to zrobić bez wypłakiwania? Gdy pytałam koleżanek, to zawsze mówiły, że dziecko dorasta do pewnych rzeczy, ale kiedy poznać, że to już ten moment? Poza tym faktycznie szkoda mi jej, żeby tak płakała w żłobku. Wiem, że bez łez się nie obejdzie całkiem, ale może macie jakiś pomysł? Dzięki.