Dodaj do ulubionych

Stringi u pięciolatki

07.05.07, 21:18
Przedszkolanka przekazała ostatnio informację, że zauważyła u jednej z
dziewczynek stringi. Czy to aby na pewno odpowiedni rodzaj bielizny dla
pięciolatki? Dla mnie niestosowny i niezdrowy. Jestem zaskoczona.
Obserwuj wątek
    • patyk.od.zosi Re: Stringi u pięciolatki 07.05.07, 22:29

      a komu przekazala?
      innym rodzicom w ramach sensacji?
      _______
      pozdr.,
      patyk
      • mallard Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 08:55
        patyk.od.zosi napisała:

        > a komu przekazala?
        > innym rodzicom w ramach sensacji?

        Wypowiadasz się obok tematu.
        _______
        > pozdr.,
        > patyk
        • ginny22 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:08
          Możliwe, że obok tematu, ale mnie też zaskoczyło, że "przedszkolanka
          przekazała". W jakim celu?
          A jeśli chodzi o meritum, to też jest zaskakujące. Nawet nie myślałam, że ktoś
          produkuje stingi na pięciolatkę. Chore.
          • justi54 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:15
            Mały rozmiar S pasuje na 5 latkę jak ulał.
    • asidoo Re: Stringi u pięciolatki 07.05.07, 22:40
      Dla mnie szok!
    • justi54 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:01
      To wina rodziców, też jestem zaskoczona.
    • monia145 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:26
      Pewnie mała podpatrzyła mamę i zażyczyła sobie podobnych?winkP
      Uważam, że nie jest zdrowewinkP
      A pani jest plotkarą, bo to, jakie majtki kto nosi, nie powinno byc omawiane na
      szerokim forum..ciekawe czy zrobiła pogadankę pedagogizującą rodziców co do
      zdrowia ich dzieci, czy tylko chciała sensacje wywołaćwinkP
    • sylwia06_73 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:31
      A co to pania przedszkolanke obchodzi jakie majtki naosza dzieci ? czego
      sie czepia?Rozumiem jeszcze jak zwroci uwage mamie na skargi dziecka,ze mu
      niewygodnie albo majtki sa nieswieze.Ale jezeli dziecku wygodnie a matka ubiera
      to niech sie nie czepiaja
      • scher Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 20:51
        sylwia06_73 napisała:

        > A co to pania przedszkolanke obchodzi jakie majtki naosza dzieci?

        Czasem ktoś musi naprostować niemądrych rodziców.
        • iwoniaw Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 23:29
          O "naprostowywaniu rodziców" nie ma ani słowa, za to wzburzenie pani widać na
          kilometr. Swoją drogą, niby co tu "naprostowywać"? Że rodzice pozwalają nosić
          dziecku majtki o kroju, który jakiejś obcej babie nie pasuje? Dziwne też dla
          mnie jest, że przedszkolanka przygląda się, jaką bieliznę noszą pięciolatki. W
          końcu to nie maluchy, które trzeba na nocnik wysadzać, nieprawdaż?
          • scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:42
            iwoniaw napisała:

            > Że rodzice pozwalają nosić dziecku majtki o kroju, który jakiejś obcej babie
            > nie pasuje?

            Nie "obcej babie", ale osobie, która ma się troszczyć o to dziecko, uczyć je i
            wychowywać. I której uprawnienia do tego są autonomiczne od rodzicielskich.

            Pod opieką rodziców dziecko może sobie nawet bez majtek latać. W przedszkolu to
            nie rodzice ustalają zasady.
            • iwoniaw Chyba żartujesz 14.05.07, 22:13
              > Nie "obcej babie", ale osobie, która ma się troszczyć o to dziecko, uczyć je i
              > wychowywać. I której uprawnienia do tego są autonomiczne od rodzicielskich.

              Uprawnienia to ona ma, aby przypadkiem nie przekroczyć swych kompetencji
              wychowawczych. Do których dobór majtek dla dziecka z pewnością nie należy. _W
              przeciwieństwie_ do uprawnień rodziców, którzy mogą sobie nie życzyć, abyich
              dziecko jakiegoś typu odzieży nie nosiło.

              > Pod opieką rodziców dziecko może sobie nawet bez majtek latać. W przedszkolu to
              >
              > nie rodzice ustalają zasady.

              I twierdzisz, że przedszkolanka zgłosiła swą uwagę, gdyż typ majtek noszony
              przez dziecko odbiegał od regulaminu? No nie żartuj...
              • scher Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 22:25
                iwoniaw napisała:

                > Uprawnienia to ona ma, aby przypadkiem nie przekroczyć swych kompetencji
                > wychowawczych. Do których dobór majtek dla dziecka z pewnością nie należy.

                Owszem, może należeć. Jeżeli przedszkolanka ma uzasadnienie, może zakazać.
                Dziecko przebywa pod bieżącą pieczą nauczyciela i to nauczyciel ustala zasady.
                Rodzice sobie mogą rządzić, ale u siebie w domu, panno arogantko.

                > W przeciwieństwie_ do uprawnień rodziców, którzy mogą sobie nie życzyć, aby
                > ich dziecko jakiegoś typu odzieży nie nosiło.

                W domu dziecko może sobie nawet po suficie biegać. W przedszkolu zasady
                ustalają pracownicy i organy statutowe przedszkola.

                > I twierdzisz, że przedszkolanka zgłosiła swą uwagę, gdyż typ majtek noszony
                > przez dziecko odbiegał od regulaminu? No nie żartuj...

                Prawem w zakładzie administracji publicznej są nie tylko regulaminy, ale
                uzasadnione celami zakładu polecenia jego pracowników również.
                • acorns Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 22:49
                  > Jeżeli przedszkolanka ma uzasadnienie, może zakazać.

                  Jeśli jakiś zakaz można logicznie uzasadnić to tak. Ale tu nie ma logicznego
                  uzasadnienia. Że niby niezdrowe? Ona ma płacone za to żeby tę dziewczynkę
                  przypilnować, prowadzić z nią zajęcia, zająć się nią w godzinach pracy
                  przedszkola a nie za ustalanie co jest zdrowe dla dziecka a co nie. Kiedyś
                  wychowawczyni poprosiła Młodą o zdjęcie kolczyków i oddanie jej. Gdy zapytałem
                  ją dlaczego jej zabrala, to wychowawczyni potrafiła uzasadnić to względami
                  bezpieczeństwa - kolczyki to były takie złote spore cygańskie kółeczka i jakby
                  ktoś zaczepił o to, pociągnął to Młoda miałaby rozerwane ucho. Taki zakaz to ja
                  rozumiem i popieram. Ale jak tu uzasadnić zakaz noszenia stringów?
                  Bezpieczeństwu to nie zagraża, innym nie szkodzi, więc nie ma problemu.
                  • scher Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:07
                    acorns napisał:

                    > > Jeżeli przedszkolanka ma uzasadnienie, może zakazać.
                    > Jeśli jakiś zakaz można logicznie uzasadnić to tak. Ale tu nie ma logicznego
                    > uzasadnienia.

                    Jest. W naszej kulturze ubieranie pięciolatki w stringi to czyn mogący uchodzić
                    za nieobyczajny.
                    • acorns Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:50
                      > Jest. W naszej kulturze ubieranie pięciolatki w stringi to czyn mogący
                      > uchodzić za nieobyczajny.

                      Chyba dla jakiegoś moherowego berecika. Świat idzie do przodu i to co teraz
                      jest normą, przed wojną było nie do pomyślenia. Tak to już jest że każdemu coś
                      tam przeszkadza. Jednemu strungi, drugiemu glany, trzeciemu różowy kolor dla
                      dziewczynki, innemu militarne zabawki dla chłopca. Najlepiej niech się każdy
                      zajmie swoimi sprawami, swoim domem i rodziną a nie majtkami obcej dziewczynki.
                      Wówczas każdeemu będzie żyło się lepiej.

                      Co do art 4 Ustawy o Systemie Oświaty to jest to nic nie znaczący ogólnik. Nie
                      ma żadnej listy tego co jest zdrowe a co niezdrowe, nie ma jedynego słusznego
                      wzorca moralności i obywatelskiej postawy, nie ma jednoznacznej definicji
                      dobra, więc ten art. może oznaczać wszystko i nic.
                      • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 11:41
                        acorns napisał:

                        > > Jest. W naszej kulturze ubieranie pięciolatki w stringi to czyn mogący
                        > > uchodzić za nieobyczajny.
                        > Chyba dla jakiegoś moherowego berecika.

                        Dla mnie również. I dla wielu wypowiadających się na tym wątku.

                        > Najlepiej niech się każdy zajmie swoimi sprawami, swoim domem i rodziną
                        > a nie majtkami obcej dziewczynki.

                        "Zajęcie się" sprawami tej dziewczynki jest obowiązkiem służbowym
                        przedszkolanki. Nie jest ona dla dziecka osoba obcą. Jest opiekunką i
                        działa "ex lege".

                        > Co do art 4 Ustawy o Systemie Oświaty to jest to nic nie znaczący ogólnik.
                        > Nie ma żadnej listy tego co jest zdrowe a co niezdrowe, nie ma jedynego
                        > słusznego wzorca moralności i obywatelskiej postawy, nie ma jednoznacznej
                        > definicji dobra, więc ten art. może oznaczać wszystko i nic.

                        W praktyce pojęcia te precyzuje nauczyciel i organy statutowe placówki w
                        procesie stosowania prawa.
                        • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:41
                          > Dla mnie również. I dla wielu wypowiadających się na tym wątku.

                          No ale w tym momencie to nie ja mam problem ani nie matka tej dziewczynki,
                          tylko Ty i ci, którym to przeszkadza.

                          > "Zajęcie się" sprawami tej dziewczynki jest obowiązkiem służbowym
                          > przedszkolanki. Nie jest ona dla dziecka osoba obcą. Jest opiekunką i
                          > działa "ex lege".

                          Przedszkolanka jest osobą której rodzic dziecka pośrednio płaci za opiekę nad
                          jego dzieckiem w godzinach od - do. I tyle. Dziecko może sobie chodzić i w
                          koronkowej bieliźnie i wara komu od tego.

                          > W praktyce pojęcia te precyzuje nauczyciel i organy statutowe placówki w
                          > procesie stosowania prawa.

                          A jak ja wejdę i pogadam z kim trzeba to pojęcie to precyzuję ja. Nie zdarzyło
                          się, zeby ktoś po rozmowie w cztery oczy ze mną miał inne zdanie niż ja. I
                          nikogo nie zastraszam. Po prostu informuję go jak niewiele może i lepiej żeby
                          siedział cicho, robił to za co mu płacą z mojej - podatnika kieszeni i nie
                          wychylał się, a emerytury doczeka bez większych problemów.
                          • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:51
                            acorns napisał:

                            > No ale w tym momencie to nie ja mam problem ani nie matka tej dziewczynki,
                            > tylko Ty i ci, którym to przeszkadza.

                            Problem masz Ty, bo to Ty dostaniesz zakaz dziwacznego ubierania dziecka do
                            przedszkola.

                            > Przedszkolanka jest osobą której rodzic dziecka pośrednio płaci za opiekę nad
                            > jego dzieckiem w godzinach od - do.

                            Ustawodawca jest innego zdania.

                            > Dziecko może sobie chodzić i w koronkowej bieliźnie i wara komu od tego.

                            Mylisz się.

                            > > W praktyce pojęcia te precyzuje nauczyciel i organy statutowe placówki w
                            > > procesie stosowania prawa.
                            > A jak ja wejdę i pogadam z kim trzeba to pojęcie to precyzuję ja. Nie
                            > zdarzyło się, zeby ktoś po rozmowie w cztery oczy ze mną miał inne zdanie niż
                            > ja.

                            Uważaj tylko na art. 224 kk. W końcu trafisz na mądrzejszego i bardziej
                            zdecydowanego. Kwestia czasu.
                            • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:07
                              > Problem masz Ty, bo to Ty dostaniesz zakaz dziwacznego ubierania dziecka do
                              > przedszkola.

                              czy ja naprawdę muszę ze szczególami opisywać gdzie i jak głęboko to mam? To
                              tak jak z ograniczeniami szybkości. CB, kanał 19:
                              - mobilki jak tam siódemka od Łomianek na Mławę?
                              - do krzyżówki na Nowy Dwór czysto, można śmigać
                              - dzięki, szerokości

                              I muzyczka na full i 190 na szafie i smigamy smile

                              > Uważaj tylko na art. 224 kk. W końcu trafisz na mądrzejszego i bardziej
                              > zdecydowanego. Kwestia czasu.

                              ten artykuł w ogóle jest od czego innego. Przedszkole nie jest organem
                              administracji rzędowej, przedszkolanka nie jest funkcjonariuszem, a ja nie
                              stosuję ani przemocy, ani gróźb karalnych. Ja tylko INFORMUJĘ i TŁUMACZĘ. Jak
                              krowie na rowie.
                              • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:09
                                Acorns. Przeceniasz scher'a. Zapominasz, ze sa ludzie, ktorzy lubia jak ktos
                                inny pokazuje im gdzie ich miejsce. Czuja sie chyba bezpieczniej w takich
                                "okowach wladzy" i dobrze im z tym. I do glowy by im nie przyszlo, ze maja do
                                czegos prawo.
                                • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:38
                                  > Acorns. Przeceniasz scher'a.

                                  Scher to niegłupi człowiek. Ale bardziej pasuje do niemiec niż do Polski. Po
                                  prostu lub jak ktoś stanowi prawo, którego on musi przestrzegać bez gadania.
                                  Wtedy czuje się bezpiecznie. Gdyby nagle zapanowało bezprawie, mógłby nie
                                  przeżyć tygodnia. Różnica między nim a mną polega na tym że gdyby zapanowało
                                  bezprawie, ja niepodzielnie panowałbym nad moją okolicą, a on musiałby
                                  przestrzegać prawa, które ja ustanowiłem smile
                                  • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:43
                                    smile))
                                    Ale najlepsze, ze on by tego Twojego prawa nawet nie zakwestionowal, bo skoro
                                    cos pochodzi od wladzy, znaczy, ze jest sluszne... Nie wazne jakiej wladzy.
                                    • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:59
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > Ale najlepsze, ze on

                                      Przy stole też sobie tak o jednym z gości rozprawiasz? Jakieś wykształcenie
                                      odebrałaś?
                                      • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:41
                                        I po co sie burzysz, skoro wlasnie taki jestes i wszystkie Twoje wypowiedzi o
                                        tym swiadcza? Wstydzisz sie tego, czy co?
                                        • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:44
                                          Jednak przeceniłem twój poziom.
                                          • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:50
                                            Takim tonem to mozesz sobie mowic do swoich pociech.
                                            • iwoniaw Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 15:50
                                              d.o.s.i.a napisała:

                                              > Takim tonem to mozesz sobie mowic do swoich pociech.

                                              Ale u siebie w domu, bo w przedszkolu to niech się lepiej spyta wychowawczyni,
                                              co i do kogo powinien mówić i jak...
                                  • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:58
                                    acorns napisał:

                                    > bezprawie, ja niepodzielnie panowałbym nad moją okolicą, a on musiałby
                                    > przestrzegać prawa, które ja ustanowiłem smile

                                    Cacactum non est pictum wink
                                    • iwoniaw tak, scher 20.05.07, 15:54
                                      > Cacactum non est pictum wink

                                      I doskonale się to odnosi do twoich wszystkich wywodów w tym wątku.
                              • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:17
                                acorns napisał:

                                >> - mobilki jak tam siódemka od Łomianek na Mławę?

                                Chyba nie chwytam podobieństwa sytuacji.

                                > > Uważaj tylko na art. 224 kk. W końcu trafisz na mądrzejszego i bardziej
                                > > zdecydowanego. Kwestia czasu.
                                > ten artykuł w ogóle jest od czego innego.

                                Nie jest.

                                > Przedszkole nie jest organem administracji rzędowej

                                Rzędowej na pewno nie. Jest jednostką organizacyjną samorządu terytorialnego.

                                > przedszkolanka nie jest funkcjonariuszem

                                Ale za kilka dni będzie jej przysługiwać ochrona prawna jak dla funkcjonarisuzy
                                publicznych. Art. 224 dotyczy jej nawet w obecnym stanie prawnym.

                                > a ja nie stosuję ani przemocy, ani gróźb karalnych. Ja tylko INFORMUJĘ i
                                > TŁUMACZĘ.

                                Zależy od interpretacji stanu faktycznego. Z tonu twojego postu wynika, że może
                                być ten stan różnie intepretowany.
                                Widziałem już na ławie oskarżonych cwaniaczków, którzy ich zdaniem nie
                                uczestniczyli w rozboju tylko "bawili się nożem".
                                • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:30
                                  > Chyba nie chwytam podobieństwa sytuacji.

                                  Chodzi o zależność między przepisem, a stanem faktycznym. Prawie zawsze
                                  znajdzie się sposób żeby coś obejść.

                                  > Rzędowej na pewno nie. Jest jednostką organizacyjną samorządu terytorialnego.

                                  Prywatne jest taką samą jednostką jak moja knajpa mordownia, której jestem
                                  szczęśliwym współwłaścicielem. To biznes i to biznes. A jak państwowe siedzi w
                                  kieszeniach rodziców to i tak przedszkolanki mają niewiele do gadania bo nie
                                  gryzie się ręki która karmi.

                                  > Zależy od interpretacji stanu faktycznego. Z tonu twojego postu wynika, że
                                  > może być ten stan różnie intepretowany

                                  Nigdy nie użyłem groźby karalnej. Nie jestem idiotą. Komórki mają dyktafony,
                                  wiec automatycznie byłby dowód jakby ktoś nagrał. A tak to ja tylko najpierw
                                  przegadam nauczycielkę (Młoda z przedszkola dawno wyrosła), a jak już
                                  nauczycielka nie wie co ma powiedzieć to informuję czego oczekuję w stosunku do
                                  Młodej i co mogę zaoferować wzamian i co nauczycielka może jeśli wkroczy ze mną
                                  na ścieżkę wojenną. Czyli wszystko sprowadza się do tego że ze mną lepiej żyć w
                                  zgodzie a wszyscy bedą zadowoleni. Nikogo nie muszę straszyć.
                                  • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:01
                                    acorns napisał:

                                    > Chodzi o zależność między przepisem, a stanem faktycznym. Prawie zawsze
                                    > znajdzie się sposób żeby coś obejść.

                                    Oczywiście. Quid leges sine moribus?

                                    > przegadam nauczycielkę

                                    Kiedyś trafi kosa na kamień. Wtedy będziesz taką błagał, żeby uczyła Twoje
                                    dziecko.
                                    • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:07
                                      > Oczywiście. Quid leges sine moribus?

                                      Nie znam łaciny. Ale z Młodą możesz sobie po gruzińsku popisać. Ciężko będzie,
                                      bo to forum raczej nie obsługuje "robaczków".

                                      > Kiedyś trafi kosa na kamień. Wtedy będziesz taką błagał, żeby uczyła Twoje
                                      > dziecko.

                                      Wtedy to na pewno tak. Bo bedzie to osoba, od której Młoda może się czegoś
                                      nauczyć tak jak uczyła się od tych, dzięki którym przegadała każdego
                                      nauczyciela jakiego miała.
                                      • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:48
                                        acorns napisał:

                                        > przegadała każdego nauczyciela jakiego miała.

                                        Ze mną by jej łatwo nie poszło smile
                                        • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:51
                                          Bo zapewne bys jej wymierzyl klapsa "w atmosferze milosci"...?
                                        • acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:04
                                          > Ze mną by jej łatwo nie poszło smile

                                          Tobie z nią też pewnie nie. Ona na wygłoszoną po łacinie sentencję
                                          odpowiedziałaby sentencją po gruzińsku. Albo po ormiańsku, bo ormiańskiego
                                          jeszcze nie całkiem zapomniała. U niej gadka na temat stringów byłaby krótka -
                                          Ty nie chcesz żeby ona nosiła stringi, ona stwierdziłaby że OK, może ich nie
                                          nosić, ale musisz w zamian jej coś zaoferować. Co masz jej do zaoferowania?
                                          • scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:09
                                            acorns napisał:

                                            > nosić, ale musisz w zamian jej coś zaoferować. Co masz jej do zaoferowania?

                                            Wiedzę, przygodę na wycieczkach, szacunek, życzliwość i stawanie w jej obronie.
                                            Wystarczy?
                                            • acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 15:12
                                              > Wiedzę, przygodę na wycieczkach, szacunek, życzliwość i stawanie w jej
                                              obronie.
                                              > Wystarczy?


                                              Młoda głupia nie jest i nie przekupisz jej tym co jej się z założenia należy.
                                              Jako nauczyciel musisz jej przekazywac wiedzę bez względu na to jakie majtki ma
                                              na dupie. Musisz też okazywac jej szacunek. Ona jako uczennica nie musi bo i
                                              tak jej nikt nic nie zrobi, Ty jako nauczyciel musisz, bo ja jako rodzic mogę
                                              nakręcić aferę w kuratorium. Warunkiem uczestnictwa w wycieczkach jest
                                              wpłacenie wymaganej kwoty i tylko tyle. Teoretycznie można za karę nie pozwolić
                                              ucznowi wyjechać na wycieczkę. Praktycznie jest to niewykonalne, a już na pewno
                                              nie z powodu stringów. Młoda nie wymaga życzliwości, bo jej na ocenach mało
                                              zależy bo dobrze wie jak to jest. Nie potrzebuje też żeby stawać w jej obronie,
                                              bo ma jej kto bronić w razie potrzeby. Gdybyś takie coś jej zaproponował, to by
                                              powiedziała mniej więcej to co ja teraz napisałem i postawiłaby swój warunek.
                                              Na przykład taki że ona nie będzie nosiła stringów, ale chce mieć wyłączność na
                                              prowadzenie strony internetowej szkoły i/albo gazetki szkolnej. W ten sposób
                                              odniosłaby wymierną korzyść.
                                              • scher Re: Chyba żartujesz 23.05.07, 09:52
                                                acorns napisał:

                                                > Młoda głupia nie jest i nie przekupisz jej tym co jej się z założenia należy.

                                                Dziecko, które ma przeświadczenie, że cokolwiek mu się po prostu "należy", jest
                                                dzieckiem źle wychowanym.

                                                > Jako nauczyciel musisz jej przekazywac wiedzę bez względu na to jakie majtki
                                                > ma na dupie.

                                                To nie jest tak. Dziecko, które przychodzi do mnie na lekcje, musi dostosować
                                                się do całego porządku prawnego obowiązującego w szkole, tak jak pacjent musi
                                                dostosować się do regulaminu szpitala czy przychodni.
                                                Jeżeli tylko uznam to za słuszne, użyję wszelkich zgodnych z pedagogiką metod,
                                                aby przestrzeganie prawa szkolnego od ucznia wyegzekwować. Niekoniecznie będzie
                                                to natychmiastowe przełamywanie oporu ucznia za wszelką cenę i w każdej sprawie
                                                (choć w razie konieczności nie zawaham się być stanowczym), ale czas, miejsce i
                                                metodę wybieram ja. Na próby wymuszenia na mnie cokolwiek przez dziecko reaguję
                                                alergicznie dość.

                                                Nie tylko ja jestem odpowiedzialny za moje relacje z uczniem, uczeń w równym
                                                stopniu jest odpowiedzialny za nasze relacje. Z całym szacunkiem do Twojej
                                                córki będę ją uczył, wymagał i egzekwował, aby zechciała włożyć wiele wysiłku w
                                                kulturalne i dojrzałe komunikowanie się ze mną.

                                                > Musisz też okazywac jej szacunek. Ona jako uczennica nie musi bo i
                                                > tak jej nikt nic nie zrobi

                                                Mylisz się. Potrafię poradzić sobie z własnym dzieckiem, będę próbował i z
                                                Twoim. Nie dziecko rządzi. Ja mogę rozmawiać z dzieckiem, być wyczulonym na
                                                jego potrzeby, ale o fundamentalnych normach moralnych i regułach życia
                                                społecznego nawet nie będę podejmował dyskusji. Mogę to poprzeć perswazją, ale
                                                niezależnie od jej skuteczności kwestie kluczowe tak czy tak będą ustawione po
                                                mojemu, a nie wg widzimisie niedojrzałego ego dziecka.

                                                Moim obowiązkiem jest umożliwić młodemu człowiekowi przećwiczenie sposobów
                                                okazywania szacunku każdemu człowiekowi, jakiego spotka w życiu, bo szacunek
                                                jest obowiązkiem moralnym. Wymagając szacunku dla siebie, uczę dziecko szacunku
                                                do innych ludzi, w tym do przyszłego męża i dzieci. Czym skorupka za młodu
                                                nasiąknie, tym na starość trąci.

                                                > Ty jako nauczyciel musisz, bo ja jako rodzic mogę nakręcić aferę w
                                                > kuratorium.

                                                Szczerze mówiąc, jestem tu mało strachliwy i tą drogą na pewno się ze mną nie
                                                dogadasz. Ani Ty, ani Twoje dziecko. Gdybyś na przykład ukaranie dziecka za
                                                łamanie prawa szkolnego brał bezpodstawnie za przejaw braku mojego szacunku do
                                                ucznia, pisz sobie gdzie chcesz. Jeszcze Ci adres podam.

                                                > Teoretycznie można za karę nie pozwolić ucznowi wyjechać na wycieczkę.
                                                > Praktycznie jest to niewykonalne, a już na pewno nie z powodu stringów.

                                                Jest wykonalne. Nie wezmę na wycieczce odpowiedzialności za ucznia, który łamie
                                                porządek prawny i okazuje mi celowe nieposłuszeństwo.

                                                Po drugie mało zrozumiałeś z mojego postu. Tu chodzi nie o odrabianie
                                                pańszczyzny i dawanie dziecku tego, co mu się i tak minimalnie należy. Tu
                                                chodzi o coś więcej, o pewną wartość dodaną w naszych relacjach. Jeżeli
                                                nacechowane są one życzliwością i szacunkiem z woli OBU stron, możemy na
                                                lekcjach czy wycieczkach przeżywać wspaniałe przygody. W ostatecznym
                                                rozrachunku dobre relacje ze mną na pewno będą dla dziecka korzystniejsze, bo
                                                uczynię jego życie wartościowszym, mądrzejszym, lepszym. Jeśli dziecko ciągle
                                                będzie stawać okoniem (a z pewnych wymagań nie zrezygnuję - nie muszę być
                                                lubiany za wszelką cenę), nasze kontakty będą męczące. Ja to wytrzymam, uczeń
                                                pewnie też; szkoła nie trwa wieczność. Ale dziecko straci pewną szansę na dobre
                                                przeżycie tego fragmentu życia.

                                                > Młoda nie wymaga życzliwości

                                                Podstawowymi potrzebami każdego dziecka oprócz potrzeb fizjologicznych są
                                                potrzeby: zależności, opieki i oparcia, protekcji, potrzeba wygody, spokoju,
                                                wolności od strachu, więzi, afiliacji, miłości i bycia kochanym, zaufania do
                                                siebie, poczucia własnej wartości, kompetencji, poważania, uznania (szacunku) i
                                                prestiżu we własnych oczach i w oczach innych ludzi. Nauczyciel jest w życiu
                                                dziecka niezwykle ważnym punktem odniesienia.

                                                > Nie potrzebuje też żeby stawać w jej obronie, bo ma jej kto bronić w razie
                                                > potrzeby.

                                                Tak Ci się tylko wydaje. Jeżeli ma do wyboru lekcje z nauczycielem, który
                                                zwraca baczną uwagę, aby uczniowie nie dokuczali sobie nawzajem, nie przezywali
                                                się, nie wyśmiewali, nie robili sobie jakiejkolwiek krzywdy fizycznej ani
                                                psychicznej, a nauczycielem, któremu to wszystko zwisa i powiewa, zgadnij,
                                                które lekcje oceni wyżej?

                                                > Gdybyś takie coś jej zaproponował, to by powiedziała mniej więcej to co ja
                                                > teraz napisałem

                                                To smutne. Oznacza, że Twoja córka z założenia ustawia się do nauczycieli w
                                                postawie konfrontacyjno-roszczeniowej.

                                                > i postawiłaby swój warunek.
                                                > Na przykład taki że ona nie będzie nosiła stringów, ale chce mieć wyłączność
                                                > na prowadzenie strony internetowej szkoły i/albo gazetki szkolnej.

                                                Jeżeli chodzi o podstawowe zasady, nie wdaję się z dzieckiem w takie targi.
                                                Najlepsza jest tu tzw. technika przecięcia: "w tych okolicznościach nie
                                                będziemy na ten temat w ogóle dyskutować".

                                                > W ten sposób odniosłaby wymierną korzyść.

                                                Znasz przypowieść o Żydzie, który skarżył się rabiemu, że ma ciasne mieszkanie
                                                i rabi kazał mu dokupić kozę, potem jeszcze jedną, kolejną i tak do siedmiu?
                                                Kiedy wreszcie pozwolił mu ten kozy sprzedać, Żyd poczuł się niesamowicie
                                                szczęśliwy. - Jakiż ja mam wielki apartament! - wykrzyknął.

                                                Podobnie mógłbym postąpić z Twoją córką. Kazałbym jej kupić siedem kóz, po
                                                jakimś czasie wspaniałomyślnie wybawiłbym ją od tego kłopotu.
                                                W ten sposob Twoja córka osiągnęłaby w relacjach ze mną wymierną korzyść, ale
                                                na moich - nie jej - warunkach.
                                                • acorns Re: Chyba żartujesz 26.05.07, 22:01
                                                  Masz bardzo dużo racji, a Twoj sposób na wychowanie jest spójny i jasny. Jednak
                                                  wychowanie to nie jest jakiś zawieszony w próżni proces trwający od urodzenia
                                                  do 18 roku zycia, gdzie wcześniej nic i później nic nie ma. Młody człowiek
                                                  wkracza w dorosłe życie z tym, co mu jako wychowawca lub rodzic przekażesz.
                                                  Jego życie ma dalszy ciąg. Ja wychowuję w taki sposób, żeby moja córka w
                                                  dorosłym życiu umiała walczyć o swoje i stawiała warunki a nie stosowała się do
                                                  postawionych warunków. Wolisz wzniecać kurz, czy go łykać? Gdybym nakazywał
                                                  Młodej bezwzględne poddanie się w szkole regułom ustalanym przez nauczycieli a
                                                  w domu regułom ustalanym przeze mnie, miałbym spore szanse wychować kolejną
                                                  pracowniczkę Biedronki czy innej Żabki, którą byle kierowniczka nawyzywa,
                                                  pozwala towar z półek i każe układać, a ona pokornie wykona polecenia i
                                                  odreaguje w domu płacząc w poduszkę. To byłaby wtedy tylko wina błędnego
                                                  sposobu wychowania i jednocześnie pewien logiczny ciąg - w szkole rządzi
                                                  nauczyciel, w domu rodzice, w pracy kierowniczka. A Młoda jest nikim i zawsze
                                                  MA SŁUCHAĆ. Nie tędy droga. Ja również nie jestem ofiarą systemu i nikt mi nie
                                                  może nakazać żebym nie pozwolił zakładać dziecku stringów bez względu na to czy
                                                  jest w przedszkolu, w podstawówce, gimnazjum czy technikum. Po prostu nie
                                                  będzie mi tu nikt rządził i tyle. Od rządzenia to ja tu jestem. Tu ustąpię w
                                                  sprawie stringów, gdzie indziej nie wjadę do parku na rolkach bo jakiś palant
                                                  postawił sobie tam zakaz, jeszcze w innym miejscu będę dźwigał meble czy coś
                                                  innego po 300 metrów do ciężarówki bo ktoś sobie postawił zakaz wjazdu od
                                                  strony klatek schodowych, piwka w parku bym nie wypił bo ktoś sobie wprowadził
                                                  zakaz. A ja mam to w dupie i zyję tak jak chcę a nie jak mi każą. I tego też
                                                  uczę Młodą. Gdyby była wychowywana Twoim sposobem, obawiam się że żadnego
                                                  zakazu by nie złamała i pokornie robiła to co jej każą. A taką właśnie postawą
                                                  charakteryzuje się społeczeństwo niewolników.

                                                  > To smutne. Oznacza, ze Twoja córka z zalozenia ustawia sie do nauczycieli w
                                                  > postawie konfrontacyjno-roszczeniowej.

                                                  Na pewno nie. Nie jest potworem, który tylko żąda i wymaga nie dając nic
                                                  wzamian. Ona podchodzi do tematu w sposób taki, że stara się swoją osobą nie
                                                  uprzykrzać nauczycielowi pracę za marne pieniądze, ale oczekuje że nauczyciel
                                                  nie będzie aż tak bardzo się angażował w egzekwowanie regulaminu. Czyli
                                                  przymknie oko na niewielkie spóźnienia, na "nieodpowiednie" buty na zmianę i
                                                  takie tam drobiazgi. Najgorsi są idealiści, bo są jak zadra w dupie. Potrafią
                                                  uprzykrzyć życie każdemu. A nie chodzi o to żeby sobie wzajemnie utrudniać
                                                  życie, tylko ułatwiać.
                                                  • scher Re: Chyba żartujesz 27.05.07, 07:30
                                                    acorns napisał:

                                                    > Ja wychowuję w taki sposób, żeby moja córka w dorosłym życiu umiała walczyć
                                                    > o swoje i stawiała warunki a nie stosowała się do postawionych warunków.

                                                    "W tradycyjnym społeczeństwie dziecko stopniowo uczy się reguł postępowania
                                                    obowiązujących we wspólnocie ludzi dorosłych oraz poznaje wartości stanowiące
                                                    jej fundament. Wychodząc z ciasnego świata własnego ego, w którym to co
                                                    wyobrażone i subiektywne, miesza się z tym co realne i obiektywne, powoli uczy
                                                    się odróżniać pragnienia i wytwory własnej wyobraźni od rzeczywistości i jej
                                                    wymagań. Dziecko buduje swoją osobowość poprzez poszerzanie granic wewnętrznego
                                                    świata i wchłanianie ze świata dorosłych potrzebnej mu wiedzy, doświadczenia i
                                                    mądrości.
                                                    W tym procesie ego dziecka ulega nie tylko poszerzeniu, ale staje się bardziej
                                                    wyraziste, mocniejsze, a jednocześnie coraz bardziej elastyczne. Dzięki temu
                                                    młody człowiek potrafi - w zależności od sytuacji - przystosować się do
                                                    otoczenia lub też otoczenie dostosować do swoich potrzeb. Nie musi kurczowo
                                                    trzymać się przymusu władzy i kontroli nad ludźmi, aby czuć się bezpiecznie.
                                                    Kiedy trzeba - potrafi walczyć o swoje prawa, a kiedy trzeba - umie kierować
                                                    się dobrem wspólnoty." ["Terror pajdokracji" w: "Charaktery" nr 4(123) kwiecień
                                                    2007]

                                                    Dobro wspólnoty wymaga, aby w placówce oświatowej decyzje podejmowali
                                                    nauczyciele, kierując się swoim - jak najlepiej pojętym - rozumieniem
                                                    pojęcia "dobro dziecka". Nie może być tak, że każdy rodzic będzie chciał
                                                    ustalać własne zasady, kierując się swoim osobistym systemem wartości, nawet
                                                    takim, który sprawdza mu się w domu, bo doprowadzi to prędko do anarchii.
                                                    Rodzic ma prawo wpływu, przekonania nauczyciela do swojego punktu widzenia, ale
                                                    kiedy mu się to nie uda, obowiązuje decyzja nauczyciela.

                                                    > Wolisz wzniecać kurz, czy go łykać?

                                                    Mój ideał społeczeństwa - nikt nie wznieca, to i nikt nie łyka.
                                                  • acorns Re: Chyba żartujesz 28.05.07, 00:52
                                                    > Nie może być tak, że każdy rodzic będzie chciał
                                                    > ustalać własne zasady, kierując się swoim osobistym systemem wartości

                                                    No nie może. Bo jak rodziców będzie 800, to będzie podobna ilość systemów
                                                    wartości. Dlatego też pewne zasady porządkowe w szkole muszą być ustanowione i
                                                    przestrzegane. Są jednak granice, a wtrącanie się nauczyciela w to co
                                                    dziewczynka ma na dupie to zdecydowane przekroczenie tej granicy. Dziadek
                                                    Młodej jak się wypowiada, to w celu zaakcentowania fragmentów wypowiedzi wali
                                                    pięścią w stół z całej siły. Młoda u dziadka robi podobnie, w domu też jej się
                                                    zdarza, w szkole dyskutuje się inaczej i ona dobrze o tym wie i wypowiadając
                                                    się nie wali w ławkę. To jest właśnie przestrzeganie porządku i pewnych zasad.
                                                    W domu Młoda je trzymając nogi na ławie, a talerz na kolanach. W knajpie tak
                                                    nie je. To też przestrzeganie pewnych zasad. Ja to dobrze rozumiem i wiem o co
                                                    Ci chodzi. Problem w tym, że żądasz zbyt wiele.
                                                  • scher Re: Chyba żartujesz 29.05.07, 07:14
                                                    acorns napisał:

                                                    > Ja to dobrze rozumiem i wiem o co Ci chodzi.

                                                    smile

                                                    > Problem w tym, że żądasz zbyt wiele.

                                                    Jednak uważam, że Kartaginę należy zniszczyć.
                  • scher Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:08
                    acorns napisał:

                    > Ona ma płacone za to żeby tę dziewczynkę przypilnować, prowadzić z nią
                    > zajęcia, zająć się nią w godzinach pracy przedszkola a nie za ustalanie co
                    > jest zdrowe dla dziecka a co nie.

                    Nieprawda. Zobacz art. 4 ustawy o systemie oświaty.
                • iwoniaw Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:54
                  > Rodzice sobie mogą rządzić, ale u siebie w domu, panno arogantko.

                  Kawalerze arogancie, rodzice nie tylko mogą "sobie rządzić u siebie w domu" ale
                  maja prawo decydować także o tym, pod czyją opieką i na jakich zasadach ich
                  dziecko przebywa poza domem. Zwłaszcza dziecko nie objęte jeszcze obowiązkiem
                  szkolnym (jak wspomniana pięciolatka). Rodzice także decydują, jaką odzież
                  dziecko może nosić, rolą przedszkolanki jest m.in. dopilnowanie, by ich życzenia
                  były respektowane. Podejmować kroki opiekun przedszkolny mógłby wyłącznie w
                  przypadku naruszenia prawa czy przepisów (choćby i statutu przedszkola), a nie
                  własnego widzimisię.

                  > W domu dziecko może sobie nawet po suficie biegać. W przedszkolu zasady
                  > ustalają pracownicy

                  No ciekawe, ciekawe... W przedszkolu pracownicy PODLEGAJĄ zasadom, a nie
                  ustalają je.

                  > Prawem w zakładzie administracji publicznej są nie tylko regulaminy, ale
                  > uzasadnione celami zakładu polecenia jego pracowników również.

                  I jakiż to cel prawem ustalony nie może zostać zrealizowany w przedszkolu z
                  powodu kroju majtek noszonych przez 5-latkę?
                  • mallard Re: Chyba żartujesz 15.05.07, 09:46
                    Znam ja takie Iwoniawy, -najwięcej wymagają od innych. Od siebie już jakby
                    mniej...
                    • iwoniaw Re: Chyba żartujesz 15.05.07, 17:23
                      > Znam ja takie Iwoniawy, -najwięcej wymagają od innych. Od siebie już jakby
                      > mniej...

                      Jak argumentów brakuje, to zaczynamy personalne wycieczki nie poparte żadnymi
                      dowodami w dodatku? Oj, nieładnie...
                  • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 11:55
                    iwoniaw napisała:

                    > rodzice nie tylko mogą "sobie rządzić u siebie w domu" ale maja prawo
                    > decydować także o tym, pod czyją opieką i na jakich zasadach ich
                    > dziecko przebywa poza domem.

                    Dlatego w każdej chwili mogą wypisać dziecko z przedszkola, jeżeli ich zdaniem
                    nauczyciele stawiają nieuzasadnione celami placówki wymagania lub ograniczenia.

                    > Rodzice także decydują, jaką odzież dziecko może nosić

                    Nie. Decyduje osoba sprawująca bieżącą opiekę. W domu rodzice, u babci babcia,
                    u cioci ciocia, w szpitalu personel medyczny, na koloniach wychowawca, na
                    obozie druhna, w przedszkolu nauczycielka.

                    > rolą przedszkolanki jest m.in. dopilnowanie, by ich życzenia były
                    > respektowane.

                    W ustawie o systemie oświaty nie ma zapisu "rodzice są bezpośrednimi
                    przełożonymi nauczyciela i mają prawo wydawać mu polecenia służbowe".

                    > Podejmować kroki opiekun przedszkolny mógłby wyłącznie w przypadku naruszenia
                    > prawa czy przepisów (choćby i statutu przedszkola)

                    Nieprawda. "Podejmować kroki" nauczyciel ma obowiązek zawsze, jeżeli działa w
                    ramach ustawowych zadań placówki.

                    > a nie własnego widzimisię.

                    Nie widzimisię lecz własnego uznania podjętego wskutek interpretacji kryteriów
                    zapisanych w przepisach prawa.

                    > > W domu dziecko może sobie nawet po suficie biegać. W przedszkolu zasady
                    > > ustalają pracownicy
                    > No ciekawe, ciekawe... W przedszkolu pracownicy PODLEGAJĄ zasadom, a nie
                    > ustalają je.

                    Podlegają zasadom prawa pracy. Ustalają zaś zasady obowiązujące użytkowników
                    placówki. Użytkownik zakładu administracyjnego wchodzi z zakładem w tzw.
                    zakładowe stosunki podległości. W prawie administracyjnym nie ma równości
                    podmiotów. Pracownikom i organom zakładu przysługują uprawnienia decyzyjne w
                    ramach władztwa zakładowego.

                    > > Prawem w zakładzie administracji publicznej są nie tylko regulaminy, ale
                    > > uzasadnione celami zakładu polecenia jego pracowników również.
                    > I jakiż to cel prawem ustalony nie może zostać zrealizowany w przedszkolu z
                    > powodu kroju majtek noszonych przez 5-latkę?

                    Obraża to poczucie moralności wielu osób. Przedszkole jest to przestrzeń
                    publiczna, w której to co prywatne zderza się z normami społecznymi i zasadami
                    współżycia społecznego. Dlatego nie może tu być dowolności i widzimisia
                    poszczególnych rodziców.
                    • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 12:10
                      > > rodzice nie tylko mogą "sobie rządzić u siebie w domu" ale maja prawo
                      > > decydować także o tym, pod czyją opieką i na jakich zasadach ich
                      > > dziecko przebywa poza domem.
                      >
                      > Dlatego w każdej chwili mogą wypisać dziecko z przedszkola, jeżeli ich zdaniem
                      > nauczyciele stawiają nieuzasadnione celami placówki wymagania lub ograniczenia.


                      Rozumiem, ze w pracy, gdy pracodawca lamie prawo, rowniez nie mamy prawa sie
                      bronic, bo to przeciez jego zaklad i on jest panem na wlosciach, a my sobie
                      mozemy znalezc inna prace jezeli "stawia nieuzasadnione celami placowki
                      wymagania lub ograniczenia"?

                      Rozumiem, ze jezeli w urzedzie, w sklepie, w kosciele, w szkole, ktos lamie
                      nasze konstytucyjne prawa to rowniez mozna sobie pojsc do innego urzedu, sklepu,
                      kosciola badz szkoly?

                      Nie badz smieszny. Przedszkole to instytucja, ktorej placisz za opieke nad swoim
                      dzieckiem, a nie uczenie go moralnosci, musztrowanie i wprowadzanie zakazow,
                      ktore sa niezgodne z wolnosciami obywatelskimi. I czym innym jest regulamin,
                      ktory ma na celu ochrone dzieci przed wypadkiem, biciem itp. a czym innym
                      paplanie przez przedszkolanke o tym kto jakie majtki nosi. Otoz w swietle prawa
                      przedszkolanka nie ma prawa omawiac spraw osobistych (w tym i zdrowotnych)
                      dziecka z innymi rodzicami - a o to sie miedzy innymi roznosi, gdy mowimy o
                      zlamaniu praw osobistych dziecka. Bo to jest przekroczenie kompetencji. OK.
                      Niechze sobie napisza w regulaminie, ze stringow nosic nie mozna, ale
                      przedszkolanka ma prawo rozmawiac o tym tylko z rodzicami dziecka, a nie "na
                      zebraniu", bo jej sie wlasnie zebralo na ploty. Pod warunkiem, ze taki zapis w
                      regulaminie JEST.
                      • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 12:33
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > > Dlatego w każdej chwili mogą wypisać dziecko z przedszkola, jeżeli ich
                        > > zdaniem nauczyciele stawiają nieuzasadnione celami placówki wymagania
                        > > lub ograniczenia.
                        > Rozumiem, ze w pracy, gdy pracodawca lamie prawo

                        Problem w tym, że przedszkole nie łamie prawa, ustanawiając uzasadnione w jakiś
                        sposób ograniczenia co do stroju dzieci.

                        > Rozumiem, ze jezeli w urzedzie, w sklepie, w kosciele, w szkole, ktos lamie
                        > nasze konstytucyjne prawa

                        Jw. Jeżeli placówka oświatowa ustala ograniczenia uzasadnione celami zakładu,
                        nie jest to naruszenie praw człowieka.

                        Kwestia różnic w poglądach na wychowanie. Rodzice, którzy nie potrafią się
                        pogodzić z tym, że ich zdanie nie zostało uznane w przedszkolu za jedynie
                        słuszne mogą albo się dostosować, albo zmienić placówkę.

                        > Nie badz smieszny. Przedszkole to instytucja, ktorej placisz za opieke nad
                        > swoim dzieckiem

                        Nieprawda. Przedszkole to zakład administracji publicznej, któremu za
                        wykonywanie podstawowego ustawowego zadania (realizacja podstawy programowej
                        wychowania przedszkolnego) nie płacisz nic. Płacisz tylko za wyżywienie dziecka.

                        > I czym innym jest regulamin, ktory ma na celu ochrone dzieci przed wypadkiem,
                        > biciem itp. a czym innym paplanie przez przedszkolanke o tym kto jakie majtki
                        > nosi.

                        Opieka (ochrona przed wypadkiem, biciem itp.) jest tylko jednym z trzech
                        ustawowych zadań placówki przedszkolnej. Pozostałe dwa to: nauczanie i
                        wychowanie. Decyzje odnośnie ubioru dziecka jak najbardziej mieszczą się w
                        ramach ustawowych zainteresowań placówki oświatowej.

                        > Otoz w swietle prawa przedszkolanka nie ma prawa omawiac spraw osobistych
                        > (w tym i zdrowotnych) dziecka z innymi rodzicami

                        Wyjątkiem może być na przykład "obrona społecznie uzasadnionego interesu". Jest
                        to kontratyp ustawowy.

                        > Pod warunkiem, ze taki zapis w regulaminie JEST.

                        Niekoniecznie. Regulamin zakładu administracyjnego nie jest wyłącznym źródłem
                        ograniczeń stawianych użytkownikom na terenie zakładu.
                        • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 13:45
                          Mowimy o roznych rzeczach.
                          Przede wszstkim ja pod nazwa "przedszkole" mam na mysli zarowno placowki
                          prywatne, jak i panstwowe - nie wiemy o jakie przedszkole chodzi w tym
                          przypadku. W placowce prywatnej place nie tylko za wyzywienie, ale za czas
                          poswiecony mojemu dziecku, a nie za to, zeby uczono go, ze stringi sa niemoralne.

                          Po drugie. Na szczescie zyjemy w kraju, w ktorym jeszcze nie zabroniono noszenia
                          stringow (takze przez dzieci), wiec niepredko zapisy zabraniajace noszenia
                          takowych w regulaminach przedszkoli sie znajda - wiec na razie ta dyskusja jest
                          bezpodstawna, zakazu stringow nie ma wiec przedszkolanka nie miala prawa miec
                          pretensji do rodzicow. Nie wprowadzono takze na szczescie jeszcze obowiazku
                          modlitwy przed jedzeniem, zakazu spogladania na chlopcow, glosnego smiechu,
                          wyrazania wlasnych pogladow - czyli tego czego byc moze chcialaby czesc
                          spoleczenstwa.
                          Na szczescie zyjemy w kraju, w ktorym mozna miec rozne przekonania - w tym,
                          mozna uwazac, ze stringi z niemoralnym prowadzeniem zadnego zwiazku nie maja.

                          Po ostatnie - bez wzgledu na to, czy to czy owo w regulaminie jest czy nie,
                          przedszkolanka NIE MA prawa omawiania spraw dotyczacych jednego dziecka z nikim
                          OPROCZ jego rodzicow. Jezeli nie podoba jej sie, ze dziecko nosi stringi powinna
                          porozmawiac o tym z jego rodzicami i z NIKIM INNYM. Robiac to lamie prawa
                          dziecka (bo konstytucja daje dziecku prawo do zachowania prywatnosci) i
                          przekracza swoje uprawnienia (podobnie jak lekarz, ktory udziela obcemu
                          informacji o stanie zdrowia pacjenta). I tego nie zmienisz zadnym regulaminem. I
                          miedzy innymi tego dotyczyla czesc dyskusji na tym forum.

                          Widze, ze jestes czlowiekiem, ktory lubi z pokora znosic wszelkiego rodzaju
                          regulacje, regulaminy, lubi sie podporzadkowywac w imie prawa. Smutne to, ze nie
                          widzisz tego, ze Ty takze masz prawo do czegos i nie musisz sie podporzadkowywac
                          wszystkiemu jak leci - w dodatku robisz to zupelnie dobrowolnie. Przyznam, ze
                          takiej postawy nie rozumiem, bo osobiscie mam bardzo duze poczucie godnosci
                          osobistej i nie biore wszystkich ograniczen jakie mi funduje spoleczenstwo na
                          gebe. I dopoki cos co mnie ogranicza nie ma uzasadnienia w bezpieczenstwie, czy
                          zgodnym wspolzyciu, a probuje nauczac mnie jakiejs dziwnej "moralnosci", bo ktos
                          sobie ubzdural, ze wie co jest moralne, a co nie, dopoty bede sie przed tym
                          buntowac. Ale coz, od zawsze istnieli w spoleczenstwie konformisci i
                          nonkonformisci. DZieki Bogu sa Ci ostatni, bo to oni sa motorem wszelkich zmian
                          spolecznych i cywilizacyjnych.
                          • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 14:48
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > Przede wszstkim ja pod nazwa "przedszkole" mam na mysli zarowno placowki
                            > prywatne, jak i panstwowe - nie wiemy o jakie przedszkole chodzi w tym
                            > przypadku.

                            Nie ma znaczenia. Jeżeli przedszkole niepubliczne ma uprawnienia przedszkola
                            publicznego, ma realizować zadania wytyczone przez państwo, z podstawą
                            programową na czele. Z takim przedszkolem jako jego użytkownik wchodzisz
                            również w relacje administracyjnoprawne i obowiązują zakładowe stosunki
                            podległości. Nie masz prawa nic nakazywać ani zakazywać przedszkolankom.

                            > zakazu stringow nie ma wiec przedszkolanka nie miala prawa miec pretensji
                            > do rodzicow.

                            Miała prawo. Zakaz ma uzasadnienie wychowawcze. Nie musi on być wyrażony wprost
                            w jakimkolwiek przepisie prawa.

                            > Nie wprowadzono takze na szczescie jeszcze obowiazku modlitwy przed
                            > jedzeniem, zakazu spogladania na chlopcow, glosnego smiechu

                            Tak samo nie wprowadzono jeszcze nakazu mycia rączek przed posiłkiem ani zakazu
                            bawienia się lalkami przy jedzeniu. Co nie znaczy, że przedszkolanka nie ma
                            prawa tego egzekwować.

                            > Na szczescie zyjemy w kraju, w ktorym mozna miec rozne przekonania - w tym,
                            > mozna uwazac, ze stringi z niemoralnym prowadzeniem zadnego zwiazku nie maja.

                            Więc musisz sobie znaleźć takie przedszkole, w którym przedszkolanki będą w
                            pełni podzielać twoje poglądy. Albo założyć własne - to wolny kraj.

                            > Po ostatnie - bez wzgledu na to, czy to czy owo w regulaminie jest czy nie,
                            > przedszkolanka NIE MA prawa omawiania spraw dotyczacych jednego dziecka z
                            > nikim OPROCZ jego rodzicow.

                            Nie jest to prawda absolutna. Niektóre sprawy dotyczące członka jakiejś
                            społeczności omawia się na forum tej społeczności właśnie i jest to
                            usprawiedliwione. Poza tym pisałem o ustawowym kontratypie działania "w obronie
                            społecznie uzasadnionego interesu".

                            > porozmawiac o tym z jego rodzicami i z NIKIM INNYM. Robiac to lamie prawa
                            > dziecka (bo konstytucja daje dziecku prawo do zachowania prywatnosci)

                            Nie ma takiego zapisu w Konstytucji.

                            > i przekracza swoje uprawnienia (podobnie jak lekarz, ktory udziela obcemu
                            > informacji o stanie zdrowia pacjenta).

                            Odnośnie lekarza jest wyraźny zapis w ustawie, więc analogii nie ma żadnej.
                            W przypadku nauczycielki musiałabyś wskazać przepis, który swoim zachowaniem
                            złamała.

                            > Widze, ze jestes czlowiekiem, ktory lubi z pokora znosic <ciach bzdety>

                            Bez komentarza.
                            • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 19:14
                              > Nie ma znaczenia. Jeżeli przedszkole niepubliczne ma uprawnienia przedszkola
                              > publicznego, ma realizować zadania wytyczone przez państwo, z podstawą
                              > programową na czele. Z takim przedszkolem jako jego użytkownik wchodzisz
                              > również w relacje administracyjnoprawne i obowiązują zakładowe stosunki
                              > podległości. Nie masz prawa nic nakazywać ani zakazywać przedszkolankom.


                              A masz prawo nakazac przedszkolance, aby nie karmila Twojego dziecka miesem (bo
                              na przyklad rodzina jest wegetarianska), a ona uwaza, ze to nie zdrowe i bedzie
                              dziecko karmic? A masz prawo nakazac, aby Twoje dziecko nie jadlo slodyczy w
                              przedszkolu i nie dostawalo do picia coca coli? Biedne te Twoje dzieci jezeli
                              posylasz je do przedszkola, w ktorym absolutnie nie masz wplywu na to jak sa
                              wychowywane i w ktorym przedszkolanki wiedza lepiej. Ale skoro Ci to odpowiada -
                              droga wolna. Ja tam wole miec wplywa na to kto i jak wychowuje moje dzieci. I
                              zapewniam Cie, ze istnieja przedszkola, w ktorych wola rodzicow jest
                              respektowana, a dziecko nie podlega bzdurnym nakazom i zakazom (tj. takich,
                              ktore nie maja wylacznie na celu ochrony jego zdrowia, zycia i dobrego
                              samopoczucia).

                              > > zakazu stringow nie ma wiec przedszkolanka nie miala prawa miec pretensji
                              > > do rodzicow.
                              >
                              > Miała prawo. Zakaz ma uzasadnienie wychowawcze. Nie musi on być wyrażony wprost

                              Nie, taki zakaz nie ma ZADNEGO uzasadnienia wychowawczego. Dziecku jest
                              dokladnie wszystko jedno w jakich majtkach biega i w zaden sposob nie krzywi to
                              jego psychiki, nie naraza na niebezieczenstwo, utrate zdrowia czy dobrego
                              samopoczucia. To samo tyczy sie innych dzieci.


                              > > Po ostatnie - bez wzgledu na to, czy to czy owo w regulaminie jest czy ni
                              > e,
                              > > przedszkolanka NIE MA prawa omawiania spraw dotyczacych jednego dziecka z
                              > > nikim OPROCZ jego rodzicow.
                              >
                              > Nie jest to prawda absolutna. Niektóre sprawy dotyczące członka jakiejś
                              > społeczności omawia się na forum tej społeczności właśnie i jest to
                              > usprawiedliwione. Poza tym pisałem o ustawowym kontratypie działania "w obronie
                              >
                              > społecznie uzasadnionego interesu".


                              Akurat zabranianie pewnego kroju majtek jest dzialaniem w obronie spolecznie
                              uzasadnienionego interesu smile)))) A jakiz to spoleczny interes jest tu w
                              zagrozeniu???? Ja tam tez jestem czescia spoleczenstw i nie odczuwam, aby moj
                              interese byl zagrozony przez ta pieciolatke w stringach.
                              Po drugie nie masz racji. Sprawy osobiste dziecka sa sprawami wylacznie jego,
                              oraz jego rodzicow. Czy jezeli dziecko ulega molestowaniu to tez wszystkich
                              bedziesz informowal? A jezeli siusia w majtki tez omowisz to na zebraniu z
                              rodzicami? Oprocz oczywiscie tego, ze problem ten jest bardzo dokladnie opisany
                              w prawie, a takze konstytucja stwierdza, ze kazdy czlowiek ma prawo do godnosci.
                              O prawach dziecka mowi takze "karta praw dziecka". Omawianie majtek dziecka z
                              innymi rodzicami bardzo wyraznie narusza obowiazujace prawo.



                              • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 20:54
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > A masz prawo nakazac przedszkolance, aby nie karmila Twojego dziecka miesem
                                > > (bo na przyklad rodzina jest wegetarianska)

                                Mam prawo _poprosić_, żeby nie karmiła. I w tym przypadku moim zdaniem powinna
                                prośbę spełnić, bo nie ma powodu, żeby nie. Niejedzenie mięsa przez dziecko w
                                przedszkolu nie obraża niczyjego poczucia moralności, noszenie stringów już tak.

                                > A masz prawo nakazac, aby Twoje dziecko nie jadlo slodyczy w
                                > przedszkolu i nie dostawalo do picia coca coli?

                                Mam prawo poprosić.

                                > posylasz je do przedszkola, w ktorym absolutnie nie masz wplywu na to jak sa
                                > wychowywane

                                Rodzice mogą mieć wpływ na pracę przedszkola, nie mogą wydawać przedszkolankom
                                poleceń. Tak to wygląda prawnie.

                                > i w ktorym przedszkolanki wiedza lepiej.

                                Czasem przedszkolanka ma prawo "wiedzieć lepiej". Sprawa stringów u dziecka
                                pięcioletniego właśnie do tych spraw należy.

                                > > Miała prawo. Zakaz ma uzasadnienie wychowawcze. Nie musi on być wyrażony
                                > > wprost
                                > Nie, taki zakaz nie ma ZADNEGO uzasadnienia wychowawczego.

                                Twoim zdaniem. Moim ma.

                                > To samo tyczy sie innych dzieci.

                                Moim zdaniem moje dziecko nie powinno kontaktować się z pięciolatką, której
                                rodzice tak ją ubierają.

                                > Po drugie nie masz racji. Sprawy osobiste dziecka sa sprawami wylacznie jego,
                                > oraz jego rodzicow.

                                Twoim zdaniem. Moim nie zawsze.
                                Dyskusja na ten temat jest jałowa jednak. Nie sądzę, żeby przedszkolanka wszem
                                i wobec ogłosiła z nazwiska, matka którego dziecka jest tak głupia.

                                > konstytucja stwierdza, ze kazdy czlowiek ma prawo do godnosci.
                                > O prawach dziecka mowi takze "karta praw dziecka".

                                Jeżeli organ administracji publicznej działa w ramach swoich ustawowych zadań i
                                ma to uzasadnienie, nie jest to traktowane jako naruszenie praw człowieka.

                                > Omawianie majtek dziecka z innymi rodzicami bardzo wyraznie narusza
                                > obowiazujace prawo.

                                Twoim zdaniem. Moim niekoniecznie.
                                • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:25
                                  > Mam prawo _poprosić_, żeby nie karmiła. I w tym przypadku moim zdaniem powinna
                                  > prośbę spełnić, bo nie ma powodu, żeby nie. Niejedzenie mięsa przez dziecko w
                                  > przedszkolu nie obraża niczyjego poczucia moralności, noszenie stringów już tak
                                  > .

                                  ale jakie niezdrowe! Ja bym tam nie pozwolila mojemu dziecku bawic sie z takim,
                                  ktorego rodzice nie pozwalaja mu jesc miesa... Bo musza byc chyba nienormalni...
                                  A poza tym glodza dziecko i jako przedszkolanka mialabym prawo karmic dziecko po
                                  swojemu.

                                  > > A masz prawo nakazac, aby Twoje dziecko nie jadlo slodyczy w
                                  > > przedszkolu i nie dostawalo do picia coca coli?
                                  >
                                  > Mam prawo poprosić.

                                  A co jezeli Twoja prosba nie poskutkuje? Czyzbys nie mial prawa miec wplywu na
                                  to ile slodyczy i coli Twoje dziecko je/pije?


                                  > Rodzice mogą mieć wpływ na pracę przedszkola, nie mogą wydawać przedszkolankom
                                  > poleceń. Tak to wygląda prawnie.

                                  Dokladnie. Nareszcie to przyznales.


                                  > Moim zdaniem moje dziecko nie powinno kontaktować się z pięciolatką, której
                                  > rodzice tak ją ubierają.

                                  Rozumiem wiec, ze jestes zwolennikiem karania dzieci za przewinienia ich
                                  rodzicow. Zapewne Twoje dzieci oraz rzeczona pieciolatka beda doskonale
                                  wiedzialy dlaczego nie wolno sie im przyjaznic. Ach strach pomyslec jak te
                                  stringi moga pogwalcic psychike Twoich dzieci... Brrrrr...


                                  > > konstytucja stwierdza, ze kazdy czlowiek ma prawo do godnosci.
                                  > > O prawach dziecka mowi takze "karta praw dziecka".
                                  >
                                  > Jeżeli organ administracji publicznej działa w ramach swoich ustawowych zadań
                                  i ma to uzasadnienie, nie jest to traktowane jako naruszenie praw człowieka.


                                  Nie, zaden organ nie moze przekraczac konstytucji i innych przepisow prawa w
                                  kwestii lamania godnosci osobistej i poszanowania prawa do prywatnosci.
                                  Konstytucja jest aktem nadrzednym do jakichkolwiek regulaminow, a przepisy prawa
                                  nie moga stac w sprzecznosci z konstytucja.


                                  > > Omawianie majtek dziecka z innymi rodzicami bardzo wyraznie narusza
                                  > > obowiazujace prawo.
                                  >
                                  > Twoim zdaniem. Moim niekoniecznie.

                                  Jezeli pracownicy przedszkola to pracownicy instytucji rzadowej to obowiązuje
                                  ich tajemnica służbowa.
                                  Wycinek z jednego z regulaminow przedszkoli:
                                  www.chatkapuchatka.4bip.pl/index.php?idg=2&id=71&x=6
                                  Zwroc uwage na kompetencje rady pedagogicznej, pkt 10. Dla ulatwienia zacytuje:
                                  "Informacje dotyczące bezpośrednio dziecka mogą być udzielane tylko rodzicom lub
                                  prawnym opiekunom dziecka."

                                  Poza tym naprawde nie wiem dlaczego ta dyskusja jeszcze trwa. Dzieci nie biegaja
                                  po przedszkolu w samych majtkach! Gdyby przedszkolanka nie podpatrzyla w
                                  toalecie nikt by nie wiedzial, ze dziecko te stringi nosi! Nie rozumiem wiec w
                                  jaki sposob moze miec to zly wplyw na inne dzieci i obrazac czyjes poczucie
                                  moralnosci.
                                  • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:44
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > ale jakie niezdrowe! Ja bym tam nie pozwolila mojemu dziecku bawic sie z
                                    > takim, ktorego rodzice nie pozwalaja mu jesc miesa...

                                    Raczej byłabyś w tym osamotniona. Natomiast noszenie stringów przez 5-latkę
                                    oburza nie tylko mnie.

                                    > > Rodzice mogą mieć wpływ na pracę przedszkola, nie mogą wydawać
                                    > > przedszkolankom poleceń. Tak to wygląda prawnie.
                                    > Dokladnie. Nareszcie to przyznales.

                                    Nigdy nie negowałem, że mogą mieć wpływ. Cały czas pisałem, że nie mogą wydawać
                                    poleceń. W związku z tym życzenie niemądrej mamuśki od stringów nie jest dla
                                    przedszkolanki rozkazem.

                                    > > Moim zdaniem moje dziecko nie powinno kontaktować się z pięciolatką, której
                                    > > rodzice tak ją ubierają.
                                    > Rozumiem wiec, ze jestes zwolennikiem karania dzieci za przewinienia ich
                                    > rodzicow.

                                    Źle rozumiesz. Jestem zwolennikiem tego, żeby przedszkole zakazywało mamusiom
                                    robienia z pięcioletnich dziewczynek lolitek.

                                    > Nie, zaden organ nie moze przekraczac konstytucji i innych przepisow prawa w
                                    > kwestii lamania godnosci osobistej i poszanowania prawa do prywatnosci.
                                    > Konstytucja jest aktem nadrzednym do jakichkolwiek regulaminow, a przepisy
                                    > prawa nie moga stac w sprzecznosci z konstytucja.

                                    Napisałaś same prawdziwe zdania, które jednak nie stoją w ogóle w sprzeczności
                                    z moimi tezami. Masz jednak mdłe pojęcie o prawie, więc nie będę ci tłumaczył,
                                    dlaczego. Nie ten czas i nie ten wątek.
                                    • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:05
                                      > > ale jakie niezdrowe! Ja bym tam nie pozwolila mojemu dziecku bawic sie z
                                      > > takim, ktorego rodzice nie pozwalaja mu jesc miesa...
                                      >
                                      > Raczej byłabyś w tym osamotniona. Natomiast noszenie stringów przez 5-latkę
                                      > oburza nie tylko mnie.

                                      Nie sadze. Rodzicow, ktorzy uwazaja, ze dziecko musi jesc mieso jest mnostwo,
                                      plus spore grono lekarzy, ktorzy niedawanie dziecku miesa traktuja jak zbrodnie.
                                      Bylam wegetarianka przez wiele lat i sporo sie nasluchalam.


                                      > Źle rozumiesz. Jestem zwolennikiem tego, żeby przedszkole zakazywało mamusiom
                                      > robienia z pięcioletnich dziewczynek lolitek.

                                      Ja tez mam swoja liste zyczen - np. nie chce aby moje dziecko bylo w przedszkolu
                                      indoktrynowane wiara katolicka i nie chcialabym, aby dzieci w przedszkolu mogly
                                      nosic ozdoby religijne. I co mam z tym fantem zrobic???
                                      Nie chce aby dzieci przynosily do przedszkola lalki Barbi i inne produkty
                                      komercyjne. I co zrobic, skoro glupie matki dzieciom takie zabawki kupuja?
                                      Kazdy ma swoje poglady, jak widzisz. Roznica miedzy nami polega na tym, ze ja
                                      nie zrobie afery, gdy jakas dziewczynka przyjdzie do przedszkola w stringach,
                                      zakolczykowana, albo dziwnie ubrana. Bo szanuje przekonania innych i zdrowo do
                                      wszystkiego podchodze nie upatrujac sie we wszystkim zgorszenia moralnego.


                                      Natomiast nie ustosunkowales sie do tego, ze przeciez dziecko oprocz majtek cos
                                      jeszcze w przedszkolu nosi (spodnie) i gdyby nie przedszkolanka NIGDY BYS SIE
                                      NIE DOMYSLIL, ze ktores dziecko nosi stringi. Wiec nie grzmij juz o tym
                                      demoralizujacym wplywie na Twoje dzieci, bo naprawde przesadzasz.
                                      • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:20
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > Nie sadze. Rodzicow, ktorzy uwazaja, ze dziecko musi jesc mieso jest mnostwo,

                                        Nie zamierzam dyskutować o wegetarianizmie.

                                        > Natomiast nie ustosunkowales sie do tego, ze przeciez dziecko oprocz majtek
                                        > cos jeszcze w przedszkolu nosi

                                        Dla mnie ma to małe znaczenie. Robienie lolitki z pięciolatki wypacza przede
                                        wszystkim JEJ osobowość.
                                        • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:30
                                          > Nie zamierzam dyskutować o wegetarianizmie.

                                          nie podalam tego przykladu po to, aby dyskutowac o wegetarianizmie, tylko o tym,
                                          ze przedszkolanka moze uznac Cie za wyrodnego/glupiego rodzica szkodzacego
                                          zdrowiu dziecka - i interweniowac. Podobnie inni rodzice moga zrobic afere bo
                                          szkodzisz dziecku.

                                          > Dla mnie ma to małe znaczenie. Robienie lolitki z pięciolatki wypacza przede
                                          > wszystkim JEJ osobowość.

                                          Teraz piszesz, ze ma to male znaczenie, a wczesniej, ze wplywa to destrukcyjnie
                                          na morale Twoich dzieci. Wiec sie zdecyduj. Skoro Twoje dzieci tych stringow nie
                                          widza, znaczy, ze szkody rowniez nie ma. W takim razie jakim prawem chcesz
                                          interweniowac w to, w co jakis rodzic (ktory ma inne poglady od Twoich, nie
                                          znaczy gorsze) ubiera swoja pocieche? Moze dziewczynka woli takie majtki od
                                          innych? chyba nie powinno Cie to w ogole obchodzic w co ubrane jest inne dziecko???

                                          Stringi to jedynie kroj majtek. Nikt tej dziewczynce nie pofarbowal wlosow, nie
                                          zrobil makijazu i tipsow, nie zalozyl stanika i koronkowej bielizny z pasem do
                                          ponczoch, nikt nie zalozyj jej szpilek. Dziecko chodzi w wygodnej bieliznie
                                          (ktora przez przypadek zauwazyla przedszkolanka), to wszystko. I za chiny do
                                          glowy mu nie przyjdzie, ze jest w tym cos zlego.
                                          • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:46
                                            Ja już swoje argumenty przedstawiłem. Mądrej głowie dość dwie słowie.
                                            • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:54
                                              Proponuje wiec, abys nastepnym razem idac do przedszkola odebrac pocieche
                                              posciagal wszystkim dzieciom spodnie i zobaczyl co maja pod spodem - nie daj
                                              Boze beda to stringi!
                                              • scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:06
                                                Coś mądrego też potrafisz zaproponować?
                                                • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:27
                                                  Tak - aby kazdy pilnowal swoich dzieci, a od innych trzymal sie z daleka. Jak
                                                  chca nosic stringi niech nosza - Ty tych stringow ogladac nie bedziesz, ani
                                                  Twoje dzieci.
                                                  • scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 09:40
                                                    Już znam Twoje zdanie, nie musisz się powtarzać.
                                • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:34
                                  Moze jeszcze inny przyklad:

                                  OBOWIĄZEK TAJEMNICY ZAWODOWEJ
                                  Personel objęty jest obowiązkiem zachowania tajemnicy służbowej, dlatego śmiało
                                  możecie Państwo kontaktować się z nami na temat rzeczy, które będą miały wpływ
                                  na dobre samopoczucie waszych dzieci. Obowiązek ten nie mija, gdy dzieci
                                  przestaną chodzić do naszego przedszkola.


                                • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:34
                                  > Czasem przedszkolanka ma prawo "wiedzieć lepiej". Sprawa stringów u dziecka
                                  > pięcioletniego właśnie do tych spraw należy.

                                  Przedszkolanka albo jest panienką około 24 letnia dopiero co po studiach więc w
                                  czasie gdy ja stałem nieraz i kilka dni na granicy rosyjsko - ukraińskiej
                                  furgonem pełnym towaru w mróz -27 stopni, to ona obżerała się kanapkami z
                                  szynką i z pomidorem, które przygotowala jej mamusia na kolację i rano
                                  grzecznie zapier. do szkoły. Teraz to ona lepiej niech słucha co ja mam do
                                  powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie.
                                  Druga opcja jest tak, ze przedszkolanka jest kobietą po trzydziestce a nieraz i
                                  koło czterdziestki. Gdyby cokolwiek potrafiła, nie siedziałaby w przedszkolu i
                                  nie podcierała dup dzieciakom tylko zajęłaby się czymś bardziej przyjemnym i
                                  bardziej dochodowym. Również i w tym przypadku lepiej żeby słuchała co ja mam
                                  do powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie niż gdyby kierowała się włąsnym rozumem.
                                  Poza tym to JA płacę za przedszkole i JA wymagam (zakładjac że mam dziecko w
                                  wieku przedszkolnym)
                                  • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:56
                                    Jesteś zbyt arogancki na poważną dyskusję. Ile w swoim życiu spotkałeś
                                    przedszkolanek? Z iloma prowadziłeś dyskusje metodyczne?

                                    Zostań lepiej przy swoich ciężarówkach i nie wypowiadaj się na tematy, o
                                    których zielonego pojęcia nie masz.
                                    • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:13
                                      Młoda chodziła do przedszkola bardzo krótko. To ze względu na to że mamusia nie
                                      byla w stanie odebrać jej o 16 czy o 17stej. A co do dyskusji metodycznych to
                                      jeśli bedę miał jeszcze dziecko w wieku przedszkolnym a bedę miał, to jako
                                      ojciec jestem od ustalania metod postępowania z moim dzieckiem. Jestem wolnym
                                      człowiekiem, właściciel przedszkola jest też wolnym człowiekiem. Ja mam kasę i
                                      chcę ja wydać, on chce żebym tę kasę wydał u niego. Będzie tańczył tak jak ja
                                      mu zagram bo to ja jestem klient i takie moje prawo. A z przedszkolanką -
                                      idealistką poradzę sobie w 10 minut.
                                      • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:25
                                        acorns napisał:

                                        > jeśli bedę miał jeszcze dziecko w wieku przedszkolnym a bedę miał, to jako
                                        > ojciec jestem od ustalania metod postępowania z moim dzieckiem.

                                        W swoim domu.

                                        > Będzie tańczył tak jak ja mu zagram bo to ja jestem klient

                                        Chcesz powiedzieć, że żyjemy w epoce buraka?
                                        • d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:34
                                          Boze scher, czy ty naprawde nie rozumiesz, ze istnieja przedszkola prywatne, w
                                          ktorych rodzic moze przedstawic szczegolowo swoje oczekiwania odnosnie placowki,
                                          co ma dziecko robic, czego nie robic, o ktorej ma spac, o ktorej jesc - bo takie
                                          jest jego zyczenie!? Naprawde trzeba Ci jak krowie na rowie tlumaczyc, ze
                                          prywatnego przedszkola nie stac na "fanaberie" ignorowania uwag swoich klientow?
                                        • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:34
                                          > W swoim domu.

                                          Czyli jak przedszkolanka będzie szarpać moje dziecko albo stawiać je do kąta,
                                          to ja nie mam nic do gadania?

                                          > Chcesz powiedzieć, że żyjemy w epoce buraka?

                                          Nie. Żyjemy w epoce gospodarki wolnorynkowej. A ona opiera się na prostej
                                          zasadzie. Ja mam kasę - czegoś chcę - generuję popyt. Ktoś ma kasę - chce
                                          zarobić - zakłada firmę - generuje podaż. Jego podaż jest odpowiedzią na mój
                                          popyt, więc jego problem żebym ja był zadowolony i zechciał swoją kasę wydać u
                                          niego.
                                          • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:40
                                            acorns napisał:

                                            > Czyli jak przedszkolanka będzie szarpać moje dziecko albo stawiać je do kąta,
                                            > to ja nie mam nic do gadania?

                                            Jak będzie szarpać - to masz.
                                            Jak postawi do kąta i zastosuje tę metodę prawidłowo - to nie masz.

                                            > jego problem żebym ja był zadowolony i zechciał swoją kasę wydać u niego.

                                            Dla lekarza decydującym kryterium powinny być zawsze względy medyczne, nie
                                            czyjaś kasa.
                                            Dla nauczyciela - dobro dziecka i normy moralne.

                                            Nie każdy wyznaje zasadę: pecunia non olet.
                                            • acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:57
                                              > Dla nauczyciela - dobro dziecka i normy moralne.

                                              A co jest dobrem? Czy istnieje uniwersalna dla wszystkich definicja dobra? I
                                              jakie mamy te normy moralne? Kto je stanowi? Które są obowiązujące? Moje, czy
                                              Twoje? A może ma je wyznaczać ksiądz proboszcz na coniedzielnym kazaniu? Fajnie
                                              by było jakby każdy robił to za co mu płacą i nie wciskał się między wódkę a
                                              zagrychę.
                                              • scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:06
                                                acorns napisał:

                                                > jakie mamy te normy moralne? Kto je stanowi? Które są obowiązujące? Moje, czy
                                                > Twoje?

                                                Zadajesz pytania godne filozofa. Odpowiem praktycznie: w przypadku bieżącej
                                                pieczy nad dzieckiem obowiązujące są normy stanowione przez osobę ponoszącą za
                                                dziecko bezpośrednią prawną odpowiedzialność - czyli bezpośredniego opiekuna.

                                                W przedszkolu jest to przedszkolanka.
                                                • acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:06
                                                  > Zadajesz pytania godne filozofa. Odpowiem praktycznie: w przypadku bieżącej
                                                  > pieczy nad dzieckiem obowiązujące są normy stanowione przez osobę ponoszącą
                                                  > za dziecko bezpośrednią prawną odpowiedzialność - czyli bezpośredniego
                                                  > opiekuna.

                                                  Czyli nie zaprotestowalbyś przeciw obowiązkowemu wcieleniu Twojego syna do
                                                  Hitlerjugend i wychowania go zgodnie z normami stanowionymi przez wychowawcę?
                                                  • scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:18
                                                    acorns napisał:

                                                    > Czyli nie zaprotestowalbyś przeciw obowiązkowemu wcieleniu Twojego syna do
                                                    > Hitlerjugend i wychowania go zgodnie z normami stanowionymi przez wychowawcę?

                                                    Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola - a i normy w przedszkolach
                                                    obowiązujące nie w nazizmie mają swoje źródło.
                                                  • acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 15:16
                                                    > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola

                                                    No niby nie ma. Musisz jednak pamiętać, że jakiekolwiek tworzone prawo musi być
                                                    zgodne z prawem wyższego rzędu. Na przykład wójt gminy Wilkowyje nie może na
                                                    teenie gminy wprowadzić ruchu lewostronnego, bo nie byłoby to zgodne z
                                                    przepisami kodeksu drogowego gdzie est określony ruch prawostronny. Tak samo
                                                    dyrekcja przedszkola nie ma prawa zakazać noszenia dziecku stringów, bo
                                                    Konstytucja mi gwarantuje pewne swobody i mam prawo wychowywać dziecko zgodnie
                                                    z własnymi przekonaniami, a jedno z nich może być takie, że pięciolatce te
                                                    stringi pasują.
                                                  • scher Re: Chyba żartujesz 27.05.07, 08:02
                                                    acorns napisał:

                                                    > > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola
                                                    > No niby nie ma. Musisz jednak pamiętać, że jakiekolwiek tworzone prawo musi
                                                    > być zgodne z prawem wyższego rzędu.

                                                    Jeżeli zakład administracji publicznej podejmuje działania mające uzasadnienie
                                                    _ustawowymi_ celami zakładu, jest to zgodne z konstytucyjnym porządkiem prawnym.

                                                    > dyrekcja przedszkola nie ma prawa zakazać noszenia dziecku stringów, bo
                                                    > Konstytucja mi gwarantuje pewne swobody i mam prawo wychowywać dziecko
                                                    > zgodnie z własnymi przekonaniami

                                                    Korzystanie przez rodziców z konstytucyjnego prawa do wychowania dziecka
                                                    zgodnie z własnymi przekonaniami (bodajże art. 48 ust. 1) na terenie każdego
                                                    zakładu administracyjnego, w szczególności placówki oświatowej, podlega wielu
                                                    ograniczeniom.
                                                  • iwoniaw Odpowiedz na pytanie arconsa, nie zmieniaj tematu 20.05.07, 16:02
                                                    > > Czyli nie zaprotestowalbyś przeciw obowiązkowemu wcieleniu Twojego syna d
                                                    > o
                                                    > > Hitlerjugend i wychowania go zgodnie z normami stanowionymi przez wychowa
                                                    > wcę?
                                                    >
                                                    > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola

                                                    Do przedszkola nie (jeszcze) - do szkoły już tak. Twoje wywody prowadzą niestety
                                                    do wniosków, z których rodzi się powyższe pytanie Arconsa. To jak? Nie
                                                    protestowałbyś? Legalna, obowiązkowa organizacja w legalnym państwie z legalnie
                                                    wybranym rządem... Państwo (ustawodawca) ma twoim zdaniem większe prawo do
                                                    decydowania o dziecku (w tym o takich dyrdymałach jak majtki), zatem obiekcje
                                                    rodziców w sprawie Hitlerjugend też rodzice mogą sobie w domu wyrażać, tak?
                                                  • scher Re: Odpowiedz na pytanie arconsa, nie zmieniaj te 27.05.07, 08:05
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola
                                                    > Do przedszkola nie (jeszcze) - do szkoły już tak.

                                                    Nie ma obowiązku zapisania dziecka do konkretnej placówki. Wybierasz tę, której
                                                    program wychowawczy jest niesprzeczny z Twoimi przekonaniami. Gdy takiej nie
                                                    znajdziesz, masz prawo założyć własną szkołę albo skorzystać z możliwości
                                                    nauczania domowego.
                                  • anulex Re: Chyba żartujesz 22.05.07, 23:24
                                    > Przedszkolanka albo jest panienką około 24 letnia dopiero co po studiach więc
                                    w
                                    >
                                    > czasie gdy ja stałem nieraz i kilka dni na granicy rosyjsko - ukraińskiej
                                    > furgonem pełnym towaru w mróz -27 stopni, to ona obżerała się kanapkami z
                                    > szynką i z pomidorem, które przygotowala jej mamusia na kolację i rano
                                    > grzecznie zapier. do szkoły. Teraz to ona lepiej niech słucha co ja mam do
                                    > powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie.

                                    Od stania w furgonetce na mrozie się mądrzeje? Gdyby mi ktoś w ten sposób
                                    uzasadniał, dlaczego mam go słuchać, delikatnie mówiąc nie potraktowałabym go
                                    poważnie.

                                    > Druga opcja jest tak, ze przedszkolanka jest kobietą po trzydziestce a nieraz
                                    i
                                    >
                                    > koło czterdziestki. Gdyby cokolwiek potrafiła, nie siedziałaby w przedszkolu
                                    i
                                    > nie podcierała dup dzieciakom tylko zajęłaby się czymś bardziej przyjemnym i
                                    > bardziej dochodowym. Również i w tym przypadku lepiej żeby słuchała co ja mam
                                    > do powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie niż gdyby kierowała się włąsnym
                                    rozumem.

                                    Ja się zgadzam, że bardzo wielu nauczycieli to przegrańcy życiowi, osoby,
                                    których nie chcieli nigdzie indziej. Ale wśród nauczycieli jest również grupa
                                    ludzi, których słuchać na prawdę warto, którzy zrezygnowali z dużych zarobków,
                                    żeby robić to, co kochają, pomagać ludziom. Praca przedszkolanki polega nie
                                    tylko na podcieraniu dziecięcych tyłków - to opieka, nauczanie, dawanie ciepła,
                                    dbanie o prawidłowy rozwój dzieci. Dla dzieciaków, które mają mądrych rodziców
                                    to nie jest tak istotne, dla tych z rodzin zaniedbanych może stanowić wielką
                                    szansę.

                                    > Poza tym to JA płacę za przedszkole i JA wymagam (zakładjac że mam dziecko w
                                    > wieku przedszkolnym)

                                    Miałam kontakt z prywatnym przedszkolem, sama uczyłam się w prywatnej szkole, z
                                    drugą prywatną szkołą mam teraz bliski kontakt. Właściciele takich szkół liczą
                                    się z opiniami rodziców, ale tylko w pewnym zakresie. Są odpowiedzialni
                                    (przynajmniej ci, których ja znam) i na pewne rzeczy nie pozwolą za żadne
                                    pieniądze. Zresztą finansowo też by im się to nie opłaciło - ja bym nie chciała
                                    wysłać dziecka do przedszkola, którym rządzą rodzice (to by była raczej
                                    ochronka a nie przedszkole i to ochronka bardzo kiepsko zorganizowana) i
                                    podejrzewam, że nie tylko ja.

                                    Należy również nadmienić, że na razie to rodzice ustawiają się w kolejkach do
                                    prywatnych przedszkol, nie odwrotnie.

                                    A wracając do meritum, czyli stringów u 5latki. Uważam, że to rodzice powinni
                                    decydować o tym, jaką bieliznę nosi ich dziecko. Są sprawy, w których
                                    przedszkole lub szkoła nie mogą i nie powinny ustępować rodzicom, ale ta
                                    zdecydowanie do nich nie należy. To, czy to, że dziewczynka nosi stringi jest
                                    dla niej szkodliwe, jest wysoce dyskusyjne i w takich sprawach, jeśli dane
                                    zachowanie nie zaburza toku pracy placówki (a noszenie stringów nie zaburza)
                                    decydować powinni rodzice.

                                    ---
                                    Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • lila1974 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:38
      Nie pojmuję w czym rzecz.
      Jeśli dziecko nie narzeka, to co jej do tego?
    • iwoniaw Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 20:33
      A czy lizaki i coca-cola to stosowny i zdrowy pokarm dla pięciolatków? A
      niektórzy rodzice pozwalają. Czy przdszkolanka z takich spraw też robi aferę,
      czy tylko rodzaj majtek ją tak ekscytuje?
      • saraanna Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 22:04
        Nie przesadzajmy,dzieci w tym wieku maja rozne pomysly,moze mala podebrala
        stringi mamie ,a ona tego nie zauwazyla.Moja corcia jak miala ponad 3 lata
        wlozyla sobie w majty podpaske.Zauwazylam w drodze do przedszkola ,bo dziwnie
        szla jakby miala pieluche,a moglabym wcale nie zauwazyc i chodzilaby w
        przedszkolu z podpaska.To dopiero bylaby dla niektorych sensacja.
    • marta406 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 09:18
      A ja nie wiem co w tym złego. Na dworze często widzę dzieci "dziwnie" ubrane...
      Biegające w kapciach po betonie (to przecież może powodować płaskostopie) lub
      pieknych kolorowych ale za to niezdrowych piankowych sandałkach. U mnie na
      placu zabaw są dwie dziewczynki, które zawsze są tak odszczelone że mają
      problem ze swobodną zabawą, wspinaniem, bieganiem (ale za to ładnie wygląda).
      A może dziewczynka widziała takie majtki u mamy i jej się bardzo spodobały?
      Mama kupiła jej jedną parę żeby zrobić córce przyjemność... Może przedszkolanka
      powinna zacząć mówić o innych błędach, które popełniają rodzice a są napewno
      groźniejsze w skutkach niż stringi.
      Poza tym czy nie posuwamy się za daleko? Czy był to na tyle ważny temat, żeby
      przybliżać go gronie rodziców w przedszkolu...
      • gosieak Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 10:45
        A może dziewczynka nosiła majtki wyciągnięte nad spodnie hmmm? Mam córcię 12-
        letnią i na zebraniach dowiaduję się jak dziewczynki w takim wieku mogą się
        zachowywać. Też noszą stringi, podciągają je sobie pod pępek, co uważam za
        wyzywające i nieodpowiednie do szkoły. Swojej córeczce nie pozwalam na taki krój
        majtek,jeszcze przyjdzie na to czas, jak będzie trochę starsza to może nawet
        chodzić bez...

        I zgadzam się z autorką wątku, że nawet ze względu na zdrowie 5 latka nie
        powinna nosić takich majtek, pogoda jest zmienna, może ją "przewiać".
        • marta406 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 12:27
          Kilka dni temu na placu zabaw widziałam grupę dzieci biegających w ciepłych
          kurtkach i polarkowych czapkach, kiedy ich mamy siediały na ławeczkach w
          cienkich koszulkach... Rodzice popełniają mase błędów, ciekawe czy
          przedszkolanka mówiła o tych dzieciach które są przegrzewane, czy noszą
          nieodpowiednie do swojego wieku obuwie (niedawno widziałam 6latkę w bucikach na
          3 cm obcasiku). Syn mojej koleżanki przez całe zeszłe wakacje biegał bez majtek
          (bo oduczali go sikania w pieluchę) i jakoś nic mu nie było...
          Ja z tego nie robiłbym sensacji...
    • kicia031 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 10:52
      Zglosilabym to do dyrekcji jako przypadek naruszenia dobr osobistych dziecka -
      jakim prawem przedszkolanka omawia jej bielizne z obncymi osobami? Skandal.
      Bezczelne babsko.
      I w ogole bym sie zastanowila, skad pani wie, jakak bielizne nosi dziewczynka -
      moze doszlo do molestowania?
      Pojechalabym po babsku tak, ze na przyszlosc by sie skupila na wlasnych gaciach.
      • mallard Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 11:19
        kicia031 napisała:

        > Zglosilabym to do dyrekcji jako przypadek naruszenia dobr osobistych dziecka -
        > jakim prawem przedszkolanka omawia jej bielizne z obncymi osobami

        Wyczytałaś gdzieś, że podała nazwisko dziewczynki?!

        > I w ogole bym sie zastanowila, skad pani wie, jakak bielizne nosi
        > dziewczynka -moze doszlo do molestowania?

        Przedszkolanka sprawując opiekę nad grupą, chadza z nią czasem do łazienki, -
        nieprawdaż?

        > Pojechalabym po babsku tak, ze na przyszlosc by sie skupila na wlasnych
        > gaciach

        Tiaaa Kiciuniu, niektórzy chyba po to żyją, nieprawdaż? wink

        No cóż, język jakim się posługujesz mówi sam za siebie...

        A co do meritum: Na miejscu wspomnianej pani przedszkolanki nie zwracałbym na
        to uwagi ani przed ogółem rodziców, ani też bezpośrednio rodzicom dziewczynki w
        stringach. Po co? Każdy ma prawo być głupi!

        Pozdr.
        • gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 11:36
          > A co do meritum: Na miejscu wspomnianej pani przedszkolanki nie zwracałbym na
          > to uwagi ani przed ogółem rodziców, ani też bezpośrednio rodzicom dziewczynki w
          >
          > stringach. Po co? Każdy ma prawo być głupi!

          Amen smile Szczególnie ostatnie zdanie amen smile
          • mallard Gosika! 09.05.07, 12:00
            Pozdrawiam ziomalkę! smile
            • gosika78 Re: Gosika! 09.05.07, 12:10
              I ja również pozdrawiam smile
        • scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:46
          mallard napisał:

          > Każdy ma prawo być głupi!

          Prywatnie tak. Przedszkole to jednak przestrzeń publiczna.
          Mnie to oburza i nie życzę sobie w otoczeniu mojego dziecka dzieci
          wychowywanych przez głupich i agresywnych wobec przedszkolanek ludzi.
          Jakieś normy muszą obowiązywać.
          • mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 14:28
            scher napisał:

            > Mnie to oburza i nie życzę sobie w otoczeniu mojego dziecka dzieci
            > wychowywanych przez głupich i agresywnych wobec przedszkolanek ludzi.
            > Jakieś normy muszą obowiązywać.

            Oczywiście Scher, -nie kwestionuję tego.
            Zważ, że nie to miałem na myśli.

            Pozdr.
            • scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 15:28
              mallard napisał:

              > Zważ, że nie to miałem na myśli.

              Wiem, tak tylko dałem upust oburzeniu smile
      • justi54 Re: kiciu 09.05.07, 14:17
        Zachowanie pani nauczycielki to przejaw prawdziwej troski o dziecko. Więcej
        takich pań w przedszkolach. Z tym molestowaniem no cóż wobec tego wszystkie
        dzieci zaczynajace przedszkole są molestowane przez nauczycieli, pomoce, woźne
        czy to w toalecie, czy w przypadku przytulenia płaczacego maleństwa a nawet w
        szatni jak nauczycielka sprawdza ubrania dzieciom przez wyjsciem na plac zabaw.
        Własnie sobie uświadomiłam, że cała grupa mojego syna jest molestowana bo pani
        pomagała im smarowac bużki kremem NIVEA z filtrem przeciwslonecznym przed
        wyjściem na słońce. Chyba przesadziłaś z tym MOLESTOWANIEM.
      • scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:47
        kicia031 napisała:

        > Pojechalabym po babsku tak, ze na przyszlosc by sie skupila na wlasnych
        > gaciach.

        Gdyby nasz dzieci chodziły do jednej placówki, to ja bym po tobie pojechał.
        Rozpuszczaj sobie swoje dziecko w domu.
      • scher Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 11:58
        kicia031 napisała:

        > Zglosilabym to do dyrekcji jako przypadek naruszenia dobr osobistych dziecka

        Używasz pojęć, których nie rozumiesz.
    • aziza_kama Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 20:41
      Cóż, małe dziewczynki lubią się czasem chwalić przed koleżankami - być może owa
      pięciolatka po prostu pochwaliła się koleżankom, jaki ma ładne majtki i
      wychowawczyni to po prostu zauważyła, albo doniosła jej któraś z
      dziewczynek: "proszę pani a XX ma stringi!". Niemniej jednak, wychowawczyni
      powinna porozmawiać o tym jedynie z matką dziecka, natomiast w żadnym wypadku
      nie powinna poruszać tego tematu w rozmowach z osobami postronnymi.
      • dorotamakota1 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 12:34
        Dla mnie zakładanie kilku letniemu dziecku stringów jest niedopuszczalne i
        powinno być karalne!
        Stringi to rodzaj bielizny podkreślającej seksualność kobiety NIE DZIECKA!
        Zdażyło mi się raz zauważyć u dziewczynki 5 może 6 letniej ten rodzaj bielizny
        podczas zabawy w piaskownicy. Wpadłam w osłupienie gdy mała nachyliła się
        grzebiąc w piasku a z tyłu ze spodenek wystawały jej koronkowe stringi. Nie
        uwierzyłabym lecz spytałam obok siedzącego męża czy ja dobrze widzę. Mój mąż
        powiedział: JA PIERD... i odszedł na bok bo był równie zszokowany jak ja.
        • edytek1 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 12:40
          Też kiedyś widziałąm 5 latkę na placu zabaw w takich majtkach. I też doznałam
          szoku tym bardziej, ze jej mama nie wygladala na jaką szczególnie wyzwoloną ;-
          ). A wychowczyni nie musi być plotkarą mogła wspomnieć o temacie np. na
          zebraniu:
          Proszę nie zakladać dzieciaku strinów, bo łatwiej sie tam coś może zanieczyścić
          itp... a nie xxx nosi stringi co państwo na to.
          • polcia76 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:30
            Dokładnie, przedszkolanka mogła poinformować matki o stringach w dobrej wierze.
            Mam 6 letnią córkę, która dla mnie jest jeszcze mała niunią i gdyby poprosiła,
            żebym kupiła jej stringi, to *na pewno* bym tego nie zrobiła! Stringi są bardzo
            sexy i moim zdaniem przeznaczone są dla dorosłych kobiet, nastolatek też, bo
            stają się kobietami i zdają sobie sprawę z własnej seksualności.

            Jeśli małej dziewczynce w przedszkolu wystają stringi zza spodni to jest to
            niedopuszczalne i nie jest to tylko sprawa tego dziecka.

            Pozdrawiam serdecznie, P.
        • acorns Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 13:25
          > Dla mnie zakładanie kilku letniemu dziecku stringów jest niedopuszczalne i
          > powinno być karalne!

          No i co jeszcze? Może za odsłonięty pępek też ukarać? Albo za zbyt krótką
          spódniczkę? Jeden idiota już o czymś takim gadał. Głosowałaś na niego? Poglądy
          macie podobne. Poza tym mamy XXI wiek i trzeba z postępem iść a nie cofać się.
          I wara komu od tego co kto własnej córce na dupę zakłada. Jego dziecko i jego
          sprawa a jak się komuś nie podoba to niech wyemigruje do Iranu. Tam pewnie nie
          spotka pięciolatki w stringach.
          • mallard Nooo Acorns! 10.05.07, 13:28
            Nareszcie! Tak mi Ciebie tu brakowało! wink
            • acorns Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 13:40
              Ledwo z Gruzji wróciłem a tu takie kwiatki. Za stringi by karała. To może od
              razu wszyskich do pierdla za sam fakt istnienia? Najlepiej zrobić z Polski
              jedną wielką kolonię karną to przynajmniej obrońcy moralności będą
              usatysfakcjonowani. Ja rozumiem że komuś może nie odpowiadać pięcio czy
              ośmiolatka w stringach ale to jeszcze nie powód żeby karać za to rodziców. A mi
              nie podobają się grube baby w obcisłych ciuchach i co? Mam wrzeszczeć że to
              powinno być karane?
              • justi54 Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:08
                No a w tej postępowej Gruzji to się ilu latek w stringach naglądałeś, że taki
                tolerancyjny jesteś?
                • acorns Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:14
                  A myślisz że ja w tej Gruzji po przedszkolach, szkołach i placach zabaw
                  jeździłem i sprawdzałem dziewczynkom majtki i liczyłem ile z nich ma stringi?
                  • justi54 Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:19
                    To tam są przedszkola i place zabaw??? Bo to że są szkoły to wiem.
                    • acorns Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:29
                      Oczywiście że są. Place zabaw bywają ładniejsze niż w Polsce. I nawet Maybacha
                      spotkałem na gruzińskich numerach, że o wozach typu Audi A8, BMW 7 czy Merole S
                      klasa nie wspomnę.
                      • mallard Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:38
                        acorns napisał:

                        > Oczywiście że są. Place zabaw bywają ładniejsze niż w Polsce. I nawet
                        > Maybacha spotkałem na gruzińskich numerach, że o wozach typu Audi A8, BMW 7
                        > czy Merole S klasa nie wspomnę.

                        Ba! Jeden taki Gruzin - Grigorij Saakaszwili mu było, to nawet czołg T-34
                        prowadził! wink
          • aziza_kama Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 13:51
            acorns napisał:

            > I wara komu od tego co kto własnej córce na dupę zakłada. Jego dziecko i jego
            > sprawa a jak się komuś nie podoba to niech wyemigruje do Iranu.

            Acorns, zgoda, że o tym, jak ubierają swoje dziecko rodzice decydują oni sami.
            I nie chodzi tu o to, aby karać rodziców bo nie podoba się nam jak dziecko jest
            ubrane. Jednak w kwestii, czy noszenie stringów przez taką małą dziewczynkę
            jest zdrowe, powinien wypowiedzieć się lekarz. Jeśli w jakikolwiek sposób
            miałoby to oddziaływać negatywnie na zdrowie dziecka, to nie można powiedzieć,
            że np. "moje dziecko - moja sprawa, mogę robić z nim co chcę". Dziecko to nie
            przedmiot a każde działanie na jego szkodę powinno być karalne.
            • acorns Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 14:17
              > Jednak w kwestii, czy noszenie stringów przez taką małą dziewczynkę
              > jest zdrowe, powinien wypowiedzieć się lekarz

              Jak ja bym miał słuchać co mówią lekarze to nic bym nie mógł jeść ani nic robić
              bo wszystko jest niezdrowe. W ogóle to już dawno powinienem umrzeć bo miałem w
              swoim życiu ponad 7 promili we krwi, jem za dużo tłustego, noszę komórkę i
              narażam swój organizm na emisję jakichś tam fal itd. Ponieważ jeszcze żyję i
              nic mi nie dolega, stąd dedukuję że pięciolatki też szlag nie trafi od noszenia
              stringów.
            • scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:52
              aziza_kama napisała:

              > Acorns, zgoda, że o tym, jak ubierają swoje dziecko rodzice decydują oni
              > sami.

              Nieprawda. W przedszkolu decyduje regulamin przedszkola.
            • bonkreta Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 14:06
              >Jednak w kwestii, czy noszenie stringów przez taką małą dziewczynkę
              > jest zdrowe, powinien wypowiedzieć się lekarz.

              A w jaki sposób miałoby to oddziaływac na zdrowie?
        • justi54 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 13:58
          Stringi to dla mnie bielizna jak każda inna i wkładając je latem nie myślę o
          seksualności a o komforcie mojej osoby/pupy w czasie upałów. Podobnie z pasami
          do pończoch czy pończochami samonośnymi to lepiej mi się nosi
          niż "pancerzowate" rajstopy - nie wiedę tu miejsca na sexsualność. To ród
          samców zrobił z tego przedmiot porządania i tyle. Koronki, prześwity itd noszę
          wyłącznie dla siebie. Wracając do stringów dla 5 latki to chcesz karać rodziców
          nie za głupotę a za pozwolenie takiemu małemu dziecku na noszenie wg Ciebie
          seksualnej bielizny? Jeszcze raz pytam co stringi u 5 latki mają wspólnego z
          sexem?
          • aziza_kama Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 14:47
            justi54 napisała:

            Wracając do stringów dla 5 latki to chcesz karać rodziców
            >
            > nie za głupotę a za pozwolenie takiemu małemu dziecku na noszenie wg Ciebie
            > seksualnej bielizny? Jeszcze raz pytam co stringi u 5 latki mają wspólnego z
            > sexem?

            Nie, nie uważam, że stringi u 5-latki maja coś wspolnego z seksem. I nie
            zamierzam karać rodzicow za noszenie przez ich dziecko bielizny, którą ktoś
            może uważa za seksowną. Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, czy noszenie stringów
            jest całkowicie bezpieczne dla zdrowia małej dziewczynki. Jeśli nie ma to
            żadnego negatywnego wpływu na zdrowie - to ok, nie mam nic przeciwko stringom u
            małych dzieci. I o to mi chodziło, a nie o to, że stringi są zbyt seksowne dla
            dziecka.
            • justi54 Re: aziza 11.05.07, 08:43
              O seksualności stringów pisała dorotamakota i to do jej postu się bezpośrednio
              odniosłam. Dzrewko tematu tak nam sie rozrosło iz odniosłas to bezpośrednio do
              siebie.
              • mallard Re: aziza 11.05.07, 10:52
                justi54 napisała:

                > O seksualności stringów pisała dorotamakota i to do jej postu się
                > bezpośrednio odniosłam. Dzrewko tematu tak nam sie rozrosło iz odniosłas to
                > bezpośrednio do siebie.

                Bo jak się odpowiada konkretnej osobie, to trzeba wymienić jej nick, inaczej to
                nie ma sensu! Potem czyta się takie wyjaśnienia i po co?
                • justi54 Re: mallard 11.05.07, 11:07
                  Dzięki za przypomnienie, ale temat taki ciekawy, że o tym zapomniałam i z
                  przyzwyczajenia skupiłam się na odpowiedzi aby mi "myśl nie uciekła". Wiesz pod
                  koniec pracy to człowiek zmęczony już jest tymi postami.
                  • mallard Re: mallard 11.05.07, 12:30
                    justi54 napisała:

                    > Dzięki za przypomnienie, ale temat taki ciekawy, że o tym zapomniałam i z
                    > przyzwyczajenia skupiłam się na odpowiedzi aby mi "myśl nie uciekła". Wiesz
                    > pod koniec pracy to człowiek zmęczony już jest tymi postami.

                    Rozumiem, jak przychodzi petent, to masz chwilę oddechu... wink
                    • justi54 Re: mallard 11.05.07, 12:42
                      Już Ci pisałam, że każdy petent jest zawsze mile widziany i kompetentnie
                      załatwiany. A chwila oddechu przydje się po długim męczącym majowym weekendzie.
                      • justi54 Re: mallard 11.05.07, 12:44
                        mallard Ty to nawet tematu "gaci w koronkach" nie przepuścisz żeby mi nie
                        dopiec.
                        • mallard Re: mallard 11.05.07, 12:47
                          justi54 napisała:

                          > mallard Ty to nawet tematu "gaci w koronkach" nie przepuścisz żeby mi nie
                          > dopiec.

                          Bo widzisz, ja już jestem taki kawał zarazy, ale serce mam miętkie wink
        • marta406 Do dorotamakota1 11.05.07, 11:31
          Mam nadzieje ze pouczyłaś męża, że takich słów nie używa się w bliskiej
          obecności piaskownicy... A później bedzie tłumaczenie ze dziecko w przedszkolu
          usłyszało!
    • gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 15:21
      Kuzynki córka 6- letnia chce oczywiście WSZYSTKO jak mama i każe sobie zakładać stanik od bikini. Inaczej wrzaski i histeria. Z tymi stringami mogła być podobna historia. Fakt, to niezbyt zdrowa część bielizny ale nic nikomu do tego.
    • gpat Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 18:20
      A jakiez to skutki uboczne na zdrowiu może pzynieść noszenie stringów u
      parolatki? Wszak nosi się na to jescze jakieś spodnie czy rajtuzy więc gołym
      tyłeczkiem w piasownicy chyba nie siedzi. Chociaż babcia zawsze mawiała żeby
      ciepłe majtki nosić.
      Ja bym swojej 7 latce stringów nie kupiła, przyjdzie na to pora nieco póżniej.
      • gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 21:11
        Stringi sprzyjają przenoszeniu bakterii z odbytu do pochwy a co za tym idzie zakażeniom bakteryjnym. Poza tym jeśli jest zima to trochę w pupę zimno smile
        • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 11.05.07, 21:45
          > Stringi sprzyjają przenoszeniu bakterii z odbytu do pochwy a co za tym idzie za
          > każeniom bakteryjnym.

          Co za bzdura!!! Skad ludzie takie zabobony biora??? Niby w jaki sposob te
          bakterie sie maja przenosic? Toz te stringi nie przesuwaja sie w gore i w dol w
          czasie noszenia.
          • mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:18
            d.o.s.i.a napisała:

            > > Stringi sprzyjają przenoszeniu bakterii z odbytu do pochwy a co za tym id
            > zie za
            > > każeniom bakteryjnym.
            >
            > Co za bzdura!!! Skad ludzie takie zabobony biora??? Niby w jaki sposob te
            > bakterie sie maja przenosic? Toz te stringi nie przesuwaja sie w gore i w dol
            > w czasie noszenia.

            Dosia odrobinę wyobraźni polecam! smile

            pozdr.
            • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 14:51
              No wlasnie probuje sobie to wyobrazic i nic...
              Po pierwsze nie wiem, czy dziecko lazi z pupa, za przeproszeniem, obsrana, ze te
              bakterie maja sie przenosic, po drugie sama nosze strigi od wielu lat i wlasnie
              od kiedy zaczelam je nosic skonczyly sie u mnie wszelkie infekcje.
              Nie przesadzajmy wiec.
              • mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 16:07
                d.o.s.i.a napisała:

                > No wlasnie probuje sobie to wyobrazic i nic...
                > Po pierwsze nie wiem, czy dziecko lazi z pupa, za przeproszeniem, obsrana, ze
                > te bakterie maja sie przenosic, po drugie sama nosze strigi od wielu lat i
                > wlasnie od kiedy zaczelam je nosic skonczyly sie u mnie wszelkie infekcje.
                > Nie przesadzajmy wiec.

                Dosiu, podstawowe pytanie: Masz dzieci?
                • gosika78 d.o.s.i.a 12.05.07, 16:16
                  Zabobony się biorą z rozmowy z ginekologiem smile
                  • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a 12.05.07, 22:05
                    jaaaasne.
                    W takim razie wytlumacz mi TECHNICZNIE w jaki sposob sie to odbywa.
                    I moze zmien ginekologa, bo Twoj jest wyraznie niedouczony, albo tkwi w takiej
                    samej ciemnocie jak Ty.
                    • mallard Re: d.o.s.i.a 12.05.07, 22:26
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > albo tkwi w takiej
                      > samej ciemnocie jak Ty.

                      Niestety zaniżasz poziom dyskusji - ten tekst o tym świadczy...
                • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 22:03
                  Bo to oczywiscie ma najwieksze znaczenie, czy mam dzieci, czy nie...
                  Bez wzgledu na to czy je mam, czy nie - stringi NIE sprzyjaja zadnym infekcjom.
                  Jezeli dziecko chodzi z obsrana pupa, to nawet nie-stringi nie pomoga, sorry...
                  • mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 22:22
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Bo to oczywiscie ma najwieksze znaczenie, czy mam dzieci, czy nie...

                    Ma, bo po prostu nie masz pojecia, co potrafią robic dzieci ze względu na brak
                    wprawy przy pewnych czynnościach. Dla czego na przykład o owsiki "najłatwiej" w
                    przedszkolu?! A przecież stringi wrzynają sie w tyłek, -kawę na ławę muszę?

                    > Bez wzgledu na to czy je mam, czy nie - stringi NIE sprzyjaja zadnym
                    infekcjom.

                    Bo ty tak chcesz?
                    • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 00:18
                      Wrzynaja sie w tylek??? I to ma byc dowod, ze zarazki sie przenosza? No prosze
                      Cie! Przeciez te stringi nie przesuwaja sie z gory w dol. Chyba nigdy nie
                      nosilas/nosiles stringow.
                      • gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 10:01
                        dosia jesteś fatanyczką stringów smile
                        nie trzeba mieć pypy usmarowanej odchodami, żeby wokół niej gromadziły się bakterie - one są baaaardzo malutkie i potrafią przecisnąć się przez odbyt.
                        I stringi nie powodują zakażeń lecz im SPRZYJAJĄ u osób które są na takie zakażenia podatne.
                        • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 11:55
                          To, ze na odbycie sa bakterie to oczywiste, ale to, ze za posrednictwem stringow
                          "przewedruja" one do pochwy to jakies nieporozumienie.
                          Zreszta jezeli rzeczywiscie stringi sprzyjaja zakazeniom, to ginekolodzy
                          alarmowaliby o zwiekszonej liczbie infekcji spowodowanych bakteriami E. coli u
                          kobiet noszacych stringi - tak sie jednak nie dzieje. Wieksze zagrozenie niz
                          noszenie stringow powoduje zle podcieranie sie.
                      • mallard Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 15:16
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > Wrzynaja sie w tylek??? I to ma byc dowod, ze zarazki sie przenosza? No prosze
                        > Cie! Przeciez te stringi nie przesuwaja sie z gory w dol. Chyba nigdy nie
                        > nosilas/nosiles stringow.

                        Polecam przeczytaie jeszcze raz, ze zrozumieniem CAŁEGO mojego postu.
                        Polecam tez wykonanie prostego doświadczenia:
                        Kiedy będziesz w swoich ukochanych stringach, złap je obydwoma rękoma na
                        wysokości bioder i pociągnij dość mocno ku górze...

                        Jeszcze raz Ci mówię, -gdybyś miała dzieci, lub to może miałabyś pojęcie co
                        potrafią wyprawiać w kwestii zachowań higienicznych.
                        • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 16:12
                          > Kiedy będziesz w swoich ukochanych stringach, złap je obydwoma rękoma na
                          > wysokości bioder i pociągnij dość mocno ku górze...

                          A sama wykonywalas takie doswiadczenie...? Bo zapewniam Cie, ze mi sie nic nie
                          przesuwa... chyba, ze w przypadku tej pieciolatki jedno dziecko musialoby
                          ciagnac z przodu, a drugie z tylu i tak na zmiane...
                          • mallard Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:04
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > A sama wykonywalas takie doswiadczenie...? Bo zapewniam Cie, ze mi sie nic nie
                            > przesuwa... chyba, ze w przypadku tej pieciolatki jedno dziecko musialoby
                            > ciagnac z przodu, a drugie z tylu i tak na zmiane...

                            Dosia, nie chodzi mi o przesuwanie, ale wiesz co? Ja już wymiękam i odpuszczam
                            sobie. Będziesz miała dzieci, to zobaczysz jakie bywają zdolne! smile

                            Trzymaj się ciepło! smile
                            • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:12
                              Nie, nie wiem o co Ci chodzi. Jezeli nie o przesuwanie to o co w takim razie?
                              Wyjasnij mi prosze co takiego male dziecko moze zrobic ze stringami, czego nie
                              moze zrobic ze zwyklymi majtkami, i w jaki sposob te pierwsze maja byc mniej
                              higieniczne. Widze, ze koncza Ci sie pomysly, wiec moze po prostu usiadz sobie i
                              zastanow sie, uruchamiajac tym razem logike, jakim to wielkim zagrozeniem dla
                              higieny moga byc stringi i przestan myslec w kategoriach "stringi wzynaja sie w
                              dupe", tylko ZASTANOW sie jak to w praktyce wyglada. Zapewniam Cie, ze nic sie
                              nie wrzyna, ani nie przesuwa, a jezeli mocno pociagnac w gore to i ze zwyklych
                              majtek zrobia sie stringi....
                              • mallard Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:22
                                d.o.s.i.a napisała:

                                Widze, ze koncza Ci sie pomysly,

                                Zapewniam Cę kochanieńka, że pomysły mi sę nie skończyły, ale skończyła mi się
                                cierpliwość. Niech będzie na Twoje

                                Pa!
                              • lola211 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 10:01
                                Stringi wrzynaja sie w dupe.To fakt wynikajacy z ich kroju.Stringi naciagniete
                                wrzynaja sie w dwujnasób, zwykle majty trzeba by chyba podciagnac pod same
                                pachy by osiagnac taki sam efekt.
                                Dziecko ma wielkie szanse, by te stringi zafajdac kalem, bo nie znam 5 latki,
                                ktora umie sobie dokladnie podetrzec tylek.I to co przy zwyklych majtkach
                                zostanie pomiedzy posladkami, w tym przypadku znajdzie sie na stringach.

                                Moja cora widzac, ze zakladam stringi przez jakis czas miala faze robienia ze
                                zwyklych bawelnianych majteczek takiej wlasnie bielizny- po prostu wciskala
                                sobie pomiedzy połdupki te majty.Ale jakos nieszczegolnie jej bylo wygodnie,
                                wiec zaprzestala tych praktyk.
                                W zasadzie to nie wiem po co dziecku stringi.Nosi taki fason spodni, ze tego
                                wymagaja czy jak?
                                Ale cala rzecz mnie nie oburza specjalnie.
                                • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 16:14
                                  > Stringi wrzynaja sie w dupe.To fakt wynikajacy z ich kroju.Stringi naciagniete
                                  > wrzynaja sie w dwujnasób, zwykle majty trzeba by chyba podciagnac pod same
                                  > pachy by osiagnac taki sam efekt.

                                  Jezeli dziecko skarzy sie, ze je cos uwiera, to coz, ze stringow zrezygnowac
                                  nalezy. Jezeli jednak nic go nie uwiera, to dlaczego ma nie nosic?

                                  > Dziecko ma wielkie szanse, by te stringi zafajdac kalem, bo nie znam 5 latki,
                                  > ktora umie sobie dokladnie podetrzec tylek.I to co przy zwyklych majtkach
                                  > zostanie pomiedzy posladkami, w tym przypadku znajdzie sie na stringach.

                                  OK. Dzieci nalezy uczyc jak dokladnie podetrzec tylek i dopoki nie nauczy sie
                                  tego robic w miare dobrze, zadna matka stringow dziecku raczej nie zalozy - bo
                                  nie sadze, aby obserwujac zabrudzone stringi na pieciolatce upierala sie, aby
                                  mala je nosila...? W przeciwnym razie rzeczywiscie madre to by nie bylo. I nie
                                  sadze aby w opisanym przypadku pieciolatka ta chodzila w brudnych stringach.
                                  Wszakze nasza przedszkolanka-plotkara cos by o tym wspomniala...?

                                  Natomiast kwestia zasadnicza to taka, iz w czasie kiedy dziecko przebywa w
                                  przedszkolu to personel przedszkola jest odpowiedzialny za to, aby dziecko z
                                  zabrudzona kalem pupa nie biegalo - i akurat kwestia tego, ze sie stringi
                                  ubrudza jest tutaj najostatniejsza. Gdyby sprawa higieny u dzieci byla w
                                  przedszkolu mojego dziecka tak zaniedbywana, to natychmiast dziecko z takiego
                                  przedszkola bym zabrala, a instytucje oskarzyla o zadniedbanie, narazenie
                                  zdrowia mojego dziecka i innych dzieci. Bo o ile jeszcze mycie rak przed
                                  jedzeniem funkcjonuje to jaka gwarancja, ze dziecko najpierw sobie w pupie nie
                                  pogrzebie, a potem bedzie dotykac tymi rekami zabawek??? I nie wierze, ze tak
                                  male dzieci w przedszkolu po skorzystaniu z toalety nie sa dokladnie przez
                                  przedszkolanki myte, albo podcierane wilgotnymi chusteczkami.

                                  Ja tez nie wiem po co dziecku stringi, ale nie widze powodow, zeby ich nie
                                  nosilo jezeli chce je nosic (bo zobaczylo np. u mamy) i nic je nie boli i nie
                                  uwiera, a higiena jest zachowana. Podejrzewam zreszta, ze byla to raczej
                                  fanaberia pieciolatki niz jej mamy.
                                  • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 19:52
                                    d.o.s.i.a napisała:


                                    Gdyby sprawa higieny u dzieci byla w przedszkolu mojego dziecka tak
                                    zaniedbywana, to natychmiast dziecko z takiego
                                    > przedszkola bym zabrala, a instytucje oskarzyla o zadniedbanie, narazenie
                                    > zdrowia mojego dziecka i innych dzieci.

                                    Nie masz racji - personel przedszkolny nie ma obowiązku sprawdzania dziecku
                                    tyłka do załatwieniu się.
                                    • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 22:08
                                      W takim razie moze wyslij dziecko do przedszkola, w ktorym personel bedzie o
                                      takie rzeczy dbal...
                                      Nie wierze, ze dziecko moze latac po przedszkolu np. z kupa w majtkach i nikt
                                      tego nie sprawdza.
                                      • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 07:58
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > W takim razie moze wyslij dziecko do przedszkola, w ktorym personel bedzie o
                                        > takie rzeczy dbal...

                                        Jak juz Ci pisałam personel przedszkolny nie ma obowiązku sprawdzac tyłków
                                        dzieci ani im ich podcierać. Pięciolatki potrafia już same sie obsłużyć.

                                        > Nie wierze, ze dziecko moze latac po przedszkolu np. z kupa w majtkach i nikt
                                        > tego nie sprawdza.

                                        Z kupa w majtkach - nie lata bo by inni nie wytrzymali, z przybrudzonymi
                                        majtkami czasem tak.
                            • ma.pi Re: Stringi u pięciolatki 15.05.07, 20:19
                              mallard napisał:

                              > d.o.s.i.a napisała:
                              >
                              > > A sama wykonywalas takie doswiadczenie...? Bo zapewniam Cie, ze mi sie ni
                              > c nie
                              > > przesuwa... chyba, ze w przypadku tej pieciolatki jedno dziecko musialoby
                              > > ciagnac z przodu, a drugie z tylu i tak na zmiane...
                              >
                              > Dosia, nie chodzi mi o przesuwanie, ale wiesz co? Ja już wymiękam i
                              odpuszczam
                              > sobie. Będziesz miała dzieci, to zobaczysz jakie bywają zdolne! smile
                              >
                              > Trzymaj się ciepło! smile
                              >
                              >


                              Mallard, mam troje dzieci, ale qurna nie kumam o co Ci chodzi :o)
                              Mozesz jasniej?

                              Pozdr.
                    • guderianka mallard 20.05.07, 08:11
                      niech żona ci wytłumaczy że owsiki i inne pasożyty to schorzenia "brudnych
                      rąk " bardziej niż tego jakie kto gacie nosi. No litości trochę. Na to czy
                      pasożyt się pojawi nie ma wpływu to czy dziecko chodzi w majtkach czy bez
                      majtek- mam ci przedstawić cykl rozwojowy owsika i jak dochodzi do zarażenia??
                      To nie jest kwestia bielizny ale umiejętności podcierania pupy i mycia rąk.
                      Moja córka miała lamblię mimo iż nie nosi stringów tongue_out i wcale nie w przedszkolu
                      się nią zaraziła. Proszę-nie generalizuj

                      Infekcje-pewnie nikt nie przeprowadził badań nt infekcji u dzieci noszących
                      stringi ale za to zostały przeprowadzone badania nad przyczynami ogólnymi
                      infekcji. Uwierz-nie ma wśród nich materiału i rodzaju bielizny a raczej
                      skłonność do infekcji, zniszczona flora bakteryjna, choroby układu
                      moczowego,obniżon odporność organizmu, antybiotykoterapia i in.

                      Trzymaj się faktów proszę-bo mądrze piszesz ale mam wrażenie że gołosłownie

                      Aha-żeby zaraz nie było że młoda jestem i dzieci nie mam. Młoda może jestem,
                      dzieci posiadam wink

                      Pozdrawiam
    • madzialena22 Re: Stringi u pięciolatki 11.05.07, 21:15
      Jakie molestowanie?
      Wychodzi na to, ze ja też molestuję swoje 6-7 latki w zerówce.. bo wkładam im
      koszulkę w spodnie, bo zapinam zacinający się rozporek, bo zapinam pasek...

      bo widzę, jak dzieci przebierają się na w-f, gdzie ściągają wszystko z siebie i
      zostają w majtkach, potem zakładają strój gimnastyczny..
      i koleżanki też molestują tak? jak każą zdjąć majtki, w przypadku, gdy dziecko
      się zsika, i proszą by założył spodenki od stroju gimnastycznego...

      Ludzie... bez przesady...
      • mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:04
        madzialena22 napisała:

        > Jakie molestowanie?
        > Wychodzi na to, ze ja też molestuję swoje 6-7 latki w zerówce.. bo wkładam im
        > koszulkę w spodnie, bo zapinam zacinający się rozporek, bo zapinam pasek...
        > bo widzę, jak dzieci przebierają się na w-f, gdzie ściągają wszystko z siebie
        > i zostają w majtkach, potem zakładają strój gimnastyczny..
        > i koleżanki też molestują tak? jak każą zdjąć majtki, w przypadku, gdy dziecko
        > się zsika, i proszą by założył spodenki od stroju gimnastycznego...

        Madzia nie tłumacz tego!
        Mądry i tak to rozumie, a "mądrego inaczej" nie przekonasz, choćbys nie wiem
        jak się starała!

        Pozdro!
    • koza_w_rajtuzach Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 15:18
      Na wakacjach w Turcji w moim hotelu była kobieta (chyba modelka, zniewalająca
      piękność) z córeczką na oko 5-letnią. Przy hotelu był basen oraz morze i ta jej
      córka całymi dniami chodziła w samych stringach. Byłam zaskoczona. Nie rozumiem
      po co małemu dziecku taka bielizna.
      • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 15:45
        Bo jest wygodniejsza od zwyklych majtek...?
        • koza_w_rajtuzach Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 22:22
          > Bo jest wygodniejsza od zwyklych majtek...?

          Wygodniejsza?
          Jak dla mnie zdecydowanie nie wink.
          • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 00:20
            Znaczy, ze nigdy nie nosilas dluzej niz przez dzien... NIe ma wygodniejszej
            bielizny niz stringi wykonane z miekkiego materialu - w ogole sie ich nie czuje!
    • sylwia06_73 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 09:14
      Zgadzam sie z tym,ze dobrze wykonanych stringow sie prawie nie czuje.Ja bardzo
      lubie stringi."Grzeczne majtki" nosze tylko przy okresie
    • emka75 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 16:41
      i w takich /między innymi/ chwilach, cieszę się że mam chłopaka ;D
    • sandra1301 dziwię się wam mamuśki, bo 15.05.07, 10:01
      skoro pięciolatka chce nosić strigi, to jako 7latka bedzie chciała nosić
      koronkowy stanik, a jako 10 latka tańczyć na rurze w klubie go-go. Dziewczyny
      czy wy nie widzicie, że ten świat zwariował? Skoro matka tego dziecka sama nie
      wie jak ubierać przedszkolaka, to bardzo dobrze, że są takie panie w
      przedszkolach, które jej podpowiedzą. No chyba że mamusia tego dziecka jest
      typową blond blacharą i tipsiarą z solarki. Są i takie.
      Po prostu istnieją jakieś granice przyzwoitości. To rodzic dla dziecka jest
      przewodnikiem, a nie odwrotnie. Dla mnie to grubo porąbany pomysł, żeby małą
      dziewczynkę ubrać w stringi.
      A! dla porządku: nie jestem moherem
      • laka1 nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 10:46
        sandro, zachowałaś zdrowy rozsądek! ja również nie należę do moherów, a obecnej
        władzy nie toleruję!
        • kropkacom Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 11:45
          To wariactwo zakladac pieciolatce stringi. Z drugiej jednak strony, jak czytam
          ze kogos moga tak samo oburzac buty tzw.klapki noszone przez dziecko,to zaczynam
          myslec co sie z ludzmi dzieje. Moze warto zajac sie jakimis mniejwydumanymi
          problemami?
          • marta406 Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 14:22
            Uważam, że rodzice mają prawo ubierać dziecko tak jak chcą i śmieszy mnie że
            taki czepianie się stringów. Czepianie się klapków miało by jeszcze sens bo
            klapki to nie jest obuwie dla dziecka (chyba że na chwilę na basenie, ale nie
            na kilka h na dworze). Klapki mogą koślawić nogi, powodować płaskostopie, a
            stringi? Jaki trwały uraz może spowodować noszenie stringów? Ja nie ubrałabym
            dziecku klapków, nie oznacza to że mam pretensje do rodziców którzy to robią
            (to ich prywatna sprawa).
            Zdziwiło mnie sugerowanie że dziecko za kilka lat będzie chciało tańczyć na
            rurze. Stringów nauczyła mnie nosić koleżanka, która była feministką i nigdy
            nie traktowała siebie jako ozdoby dla mężczyzn. Wiele kobiet nosi strini bo
            uważają je za wygodniejsze i nie ma to nic wspólnego z seksem!!! To jakiś
            dziwny stereotyp...
            Wydaje mi się że stringi u 5-latki to taki szok kulturowy, dlatego tak wiele
            mam się zdenerwowało. Gdyby chodziło faktycznie o zdrowie dziecka to
            przedszkolanka powiedziałaby raczej właśnie o tych klapkachsmile
            • mallard Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 15:10
              marta406 napisała:

              Stringów nauczyła mnie nosić koleżanka, która była feministką i nigdy
              > nie traktowała siebie jako ozdoby dla mężczyzn.

              Niektórych trudno traktować jak ozdobę... wink

              Wiele kobiet nosi strini bo
              > uważają je za wygodniejsze i nie ma to nic wspólnego z seksem!!! To jakiś
              > dziwny stereotyp...

              Bo to siedzi w podśwadomości, czy się komu podoba, czy nie, niestety! Śmieszy
              mnie takie tłumaczenie
              • d.o.s.i.a Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 18:22
                To tylko swiadczy o tym, ze to TY masz "kosmate" mysli i to w Twojej
                podswiadomosci stringi kojarza sie z seksualnoscia (i pewnie jeszcze z
                wyuzdaniem).
                Szkoda jeszcze, ze nie kazesz dzieciakom latac w barchanach, bo zwykle majtki
                tez Cie kuja w oczy.
                Ja tam nie widze roznicy miedzy tym czy barchany, zwykle, czy stringi (i jakos
                nie wierze, ze omawiane stringi byly z czerwonej koronki i jeszcze z pasem do
                ponczoch..., pewnie zwykle bawelniane, tylko troche bardziej wykrojone i o to
                wielkie halo). A nie kluje Cie w oczy jak malenkie dzieci biegaja NAGO po
                plazy? - toz to juz rozpusta/wyuzdanie i seksizm przeogromny!
                To, ze ty masz chore mysli, nie znaczy jeszcze, ze wszyscy nim ulegaja.
                • mallard Ha ha, -uderz w stół! 15.05.07, 19:26
                  Twój post potwierdza tylko moje zdanie! wink

                  Bywaj!
                  • d.o.s.i.a Re: Ha ha, -uderz w stół! 15.05.07, 19:31
                    To juz nie pierwszy raz, kiedy piszesz cos glupiego, gdy brakuje Ci argumentow.
                    Jakie Twoje zdanie potwierdza moj post? To Ty pisalas, ze stringi kojarza sie z
                    seksualnoscia (to siedzi ponoc w podswiadomosci - i to sa Twoje slowa), wiec nie
                    pisz tu bzdur teraz o jakichs nozycach i stole! Albo prosze wytlumacz mi na czym
                    polegala "blyskotliwosc" Twojej powyzszej wypowiedzi, bo najwidoczniej nie
                    zalapalam...
                    • mallard Re: Ha ha, -uderz w stół! 16.05.07, 15:34
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > bo najwidoczniej nie zalapalam...

                      No najwidoczniej...

                      Pożyjesz jeszcze trochę, to i owo zobaczysz, to i załapiesz...
                      A poza tym ten, kto jest pewien swego, dyskutuje spokojnie, a nie pulta się
                      tak, jak Ty, nie sączy jadu, nie sugeruje ciemnoty innym rozmówcom, nie obraża
                      ich. Pamiętaj: Kto krzyczy, ten się boi
                      • d.o.s.i.a Re: Ha ha, -uderz w stół! 16.05.07, 19:52
                        > > bo najwidoczniej nie zalapalam...
                        >
                        > No najwidoczniej...


                        No najwidoczniej nie potrafie sie znizyc do Twojego poziomu intelektualnego...


                        >
                        > Pożyjesz jeszcze trochę, to i owo zobaczysz, to i załapiesz...


                        Tak, ta wypowiedz nosi znamiona bardzo wysokiego poziomu intelektualnego. Jakiez
                        to trafne, jakie zabawne i z jaka inteligentna puenta!!! I w dodatku calkiem na
                        temat...


                        > A poza tym ten, kto jest pewien swego, dyskutuje spokojnie, a nie pulta się
                        > tak, jak Ty, nie sączy jadu, nie sugeruje ciemnoty innym rozmówcom, nie obraża
                        > ich. Pamiętaj: Kto krzyczy, ten się boi


                        Jak ktos jest pewien swego, to uzywa argumentacji a nie urzadza sobie wycieczki
                        osobiste, albo rzuca inteligentnymi-inaczej uwagami w stylu "niech sie czytelnik
                        domysli o co mi chodzilo", w dodatku pozostajac w poczuciu niebywalych sil
                        intelektualnych dzieki ktorym sie tak doglebna mysl splodzilo.

                        Ja nie sugeruje ciemnoty innym rozmowcom - ja wprost twierdze, ze jestes zbyt
                        malo inteligentna, zeby mozna bylo prowadzic z Toba rzeczowa dyskusje oparta na
                        argumentach, logice i zdrowym rozsadku. I jezeli ktokolwiek sie tu "pulta", to
                        niestety Ty, zwlaszcza jak piszesz "no wez sobie wyobraz, no wiesz o co mi
                        chodzi, ten, tego, ten, bo ja nie wiem jak Ci to wytlumaczyc"... W dalszym
                        ciagu, na ten przyklad, nie objasnilas szanownym forumowiczom co takiego dzieci
                        potrafia zrobic ze stringami, co zagraza ich zdrowiu...

                        > ich. Pamiętaj: Kto krzyczy, ten się boi

                        Najbardziej to sie boje, ze wkrotce dane mi bedzie przeczytac kolejna "zlota
                        mysl" przez Ciebie splodzona. Az mi sie kolana trzesa.
                        • mallard dosia! 17.05.07, 11:41
                          Sorry, ale reprezentujesz poziom straganu z chińskimi stringami. Twoje
                          aroganckie odzywki są żałosne po prostu, płaściutkie jak kartka papieru. Nie
                          mam ochoty niczego Ci już tłumaczyć. Bo co z tego, że Ci napiszę jak bardzo
                          skomplikowaną istotą jest człowiek i jak wielowarstwową i to, że niektórych
                          swoich zachowań, sam do końca nie rozumie (o ile się nad nimi zastanawia - Ty
                          zdaje się do takich nie należysz...), co z tego, kiedy Ty nadal będziesz
                          twierdzić swoje! I w zasadzie do swojego zdania masz prawo, jak każdy, ale nie
                          wiem po co piszesz o ciemnocie, po co te wszystkie aroganckie odzywki?! Napiszę
                          Ci tak - osobiście uważam, iż masz problem, a to jaka tu jesteś, to jego
                          projekcja. Wiesz dlaczego tzw. burak (to nie o Tobie!) jest butny i
                          zarozumiały? Bo w gruncie rzeczy, w głębi swojej psychiki czuje się mały i nie
                          wiedząc o tym nawet, obawia się o swoją pozycję, jakakolwiek by ona nie była!
                          Dostrzegasz pewną analogię?
                          Co do wyjaśnienia kwestii dzieci, o co tak walczysz w imieniu forumowiczów (cóż
                          za chwalebna postawa! wink):
                          Ochrona dziecka jest sprawą bardzo ważną. Priorytetową rzec by można, a więc w
                          jej ramach trzeba przewidzieć wszystko! Rozumiesz? Wszystko, co już zaistniało
                          i jeszcze nie zaistniało! Na tym polega wyobraźnia, której niektórym tak
                          brakuje. Trzeba przewidzieć też to, że dziewczynka, wciągając majtusie, robi to
                          bardzo mocno, bo takie są dzieci. Ta dziewczynka może też w łazience te
                          majtusie zdjąć, a potem założyć tył na przód przez pomyłkę i co wtedy?!

                          Pytałem Cię na początku czy masz dzieci. Ja mam już prawie 47 lat i mam dwoje,
                          w tym córkę. Poza tym moja żona jest długoletnią przedszkolanką i od niej też
                          niejedno słyszałem o dzieciach. To co piszę, nie wyssałem z palca, tylko to po
                          prostu wiem, bo: słyszałem, czytałem, zaobserwowałem sam, bo przyglądam się
                          ludziom i sobie od lat.
                          Wiem, że to ciebie nie przekona, ale nie taki jest mój cel. Jeśli chodzi o
                          nasz "dialog", to już koniec.

                          Pozdrawiam i życzę więcej wnikliwości

                          mallard
                          • d.o.s.i.a Re: dosia! 17.05.07, 20:21
                            > Bo co z tego, że Ci napiszę jak bardzo
                            > skomplikowaną istotą jest człowiek i jak wielowarstwową i to, że niektórych
                            > swoich zachowań, sam do końca nie rozumie (o ile się nad nimi zastanawia - Ty
                            > zdaje się do takich nie należysz...), co z tego, kiedy Ty nadal będziesz
                            > twierdzić swoje!

                            Myslalam, ze dyskutujemy tu o stringach, a nie o stopniu skomplikowania czlowieka...


                            > wiem po co piszesz o ciemnocie, po co te wszystkie aroganckie odzywki?! Napiszę
                            >
                            > Ci tak - osobiście uważam, iż masz problem, a to jaka tu jesteś, to jego
                            > projekcja. Wiesz dlaczego tzw. burak (to nie o Tobie!) jest butny i
                            > zarozumiały? Bo w gruncie rzeczy, w głębi swojej psychiki czuje się mały i nie
                            > wiedząc o tym nawet, obawia się o swoją pozycję, jakakolwiek by ona nie była!
                            > Dostrzegasz pewną analogię?


                            Spuszcze na to zaslone litosciowego milczenia, pozwolisz...



                            Ochrona dziecka jest sprawą bardzo ważną. Priorytetową rzec by można, a więc w
                            > jej ramach trzeba przewidzieć wszystko! Rozumiesz? Wszystko, co już zaistniało
                            > i jeszcze nie zaistniało! Na tym polega wyobraźnia, której niektórym tak
                            > brakuje.


                            A najbardziej ta ochrona przejawia sie w tym, aby przypadkiem dziecko nie nosilo
                            stringow, bo wiadomo, ze stringi sa glowna przyczyna zachorowan wsrod
                            przedszkolakow.


                            > jej ramach trzeba przewidzieć wszystko! Rozumiesz? Wszystko, co już zaistniało
                            > i jeszcze nie zaistniało! Na tym polega wyobraźnia, której niektórym tak
                            > brakuje.

                            I dlatego najlepiej dziecko przywiazac do kaloryfera, bo jeszcze gdzies pojdzie
                            i sobie guza nabije, albo podniesie cos z podlogi, albo... tak, tak, moja
                            wyobraznia wlasnie zaczyna dzialac. W kazdym razie dzieki za pouczenie.


                            Trzeba przewidzieć też to, że dziewczynka, wciągając majtusie, robi to
                            >
                            > bardzo mocno, bo takie są dzieci.

                            I co z tego? Wyjasnilismy juz powyzej, ze nie ma to znaczenia jak mocno
                            dziewczyna wciaga majtusie... rownie mocno moze wciagac zwykle majtki i czego to
                            dowodzi?

                            Ta dziewczynka może też w łazience te
                            > majtusie zdjąć, a potem założyć tył na przód przez pomyłkę i co wtedy?!

                            to samo moze zrobic ze zwyklymi majtkami. A nawet jesli, to rozumiem, ze wg
                            Ciebie nastapi natychmiast skomasowany atak bakterii na dziewczynke, co jak juz
                            wykazalismy powyzej stanowi przeogromne zagrozenie dla jej zdrowia... I
                            rozumiem, ze bedziemy dalej wymyslac nierealne scenariusze i udawac, ze
                            wszystkie dzieci tak robia przynajmniej tysiac razy dziennie???

                            W kazdym razie NARESZCIE doczekalam sie jakiegos konkretnego argumentu - i tylko
                            to chcialam uslyszac, zamiast protekcjonalnych tykan pt. "a co Ty dziecko wiesz
                            o zyciu".


                            > Pytałem Cię na początku czy masz dzieci. Ja mam już prawie 47 lat i mam dwoje,
                            > w tym córkę. Poza tym moja żona jest długoletnią przedszkolanką i od niej też
                            > niejedno słyszałem o dzieciach. To co piszę, nie wyssałem z palca, tylko to po
                            > prostu wiem, bo: słyszałem, czytałem, zaobserwowałem sam, bo przyglądam się
                            > ludziom i sobie od lat.

                            Rozumiem wiec, ze czesto zdarza Ci sie slyszac jak to dzieci dostaja infekcji
                            spowodowanych bakteriami e.coli po noszeniu stringow...

                    • zofijkamyjka Re: Ha ha, -uderz w stół! 17.05.07, 14:24
                      d.o.s.i.a napisała:

                      To Ty pisalas, ze stringi kojarza sie z
                      > seksualnoscia

                      To chyba prawidłowe skojarzenie
                      • d.o.s.i.a Re: Ha ha, -uderz w stół! 17.05.07, 20:03
                        Zapewniam Cie, ze istnieja ludzie na tym swiecie, ktorym stringi NIE kojarza sie
                        z seksem. Sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze jest to normalna bielizna jak kazda -
                        jedne majtki sa bardziej, inne mnie wyciete, mozna nosic tycie figi, mozna i
                        majtki barchanowe. Wszystkie sa majtkami i tylko majtkami.
                        Ze tez niektorym musi sie wszystko kojarzyc!
            • zofijkamyjka Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 17.05.07, 13:03
              Wiele kobiet nosi strini bo
              > uważają je za wygodniejsze

              Wiele by mozna mówic o stringach ale napewno nie są wygodne,
              smile
      • angela100 BRAK SŁÓW.... 17.05.07, 13:56
        Stringi u 5-latki??..... Przecież dziecko ma matkę.... A jaką matkę?...
        NIEMYŚLĄCĄ????

        Niedługo będzie temat czy już 10-letniemu dziecko pozwolić współżyć....
        • marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 17.05.07, 18:48
          Dziewczyny dlaczego wszystko kojarzy wam się ze seksem?
          • d.o.s.i.a Re: BRAK SŁÓW.... 17.05.07, 20:08
            Dokladnie! Ja tez tego nie rozumiem. Dlaczego stringi kojarza sie z
            seksualnoscia? Przeciez to sa zwykle majtki, na Boga. Smiem twierdzic, ze wrecz
            sa aseksualne bardzo, bo zwykle rzadko ktora kobieta ma pupe, ktora w takich
            majtkach wyglada ladnie. Stringi wymyslono dla wygody, a nie dla epatowania seksem.
            Kurcze kiedys odkryta kostka byla szczytem nieprzyzwoitosci, teraz okazuje sie,
            ze stringi ni z tego i owego kojarza sie z seksem...
            • angela100 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 10:28
              hmmm.... Ciekawe co na to Panowie?.... Z czym im się kojarzą stringi?... Z
              wygodą czy całkiem z czym innym?.... Jakoś do wygodnych majteczek to bym ich
              nie zaliczyła... a szczególnie dla 5-latki...
              • marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 11:15
                To zależy czy myśląc o stringach masz przed oczami bezszwowe białe w niebieski
                grochy czy koronkowe czerwone? Zależy też czy masz przed oczami szczupłą
                modelkę, czy kobietę z 5 kg nadwagi i celulitis...
                Zresztą kwestia wygody jest bardzo indywidualna. Jedne kobiety uważają że
                wygodniejsze są jeansy inne że luźne spódnice... Na szczęście jesteśmy
                cywilizowani i potrafimy zaakceptować różne gusta.
                Co do ubrania 5 latki to chyba najwygodniejszy dla dziecka jest zwykły dres,
                czy to oznacza że wszystkie dzieci 100% czasu spędzają w zwykłych bawełnianych
                dresach? Czy matka która zamiast dresowych spodenek założyła dziecku jeansy z
                suwaniek lub spódnicę też jest wyrodna (bo przecież mogła ubrać je jeszcze
                wygodniej!)?
                Dalej podtrzymuje moje zdanie na ten temat, że stringi przerażają nas bo
                jeszcze do nich nie przywykłyśmy (szok kulturowy) a nie dlatego że są bardzo
                nie zdrowe czy nie wygodne...
                • angela100 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 11:32
                  Mam na myśli dziecko i stringi. Jeszcze się nachodzi w stringach. Pięciolatka
                  jakoś niesądzę, żeby wiedziała czy to są majtki dla niej czy dla jej mamy. Mama
                  nosi to i ona chce. Powiem tak.... Niemało jest pedofilów na tym świecie... A
                  po co jesczce bardziej kusić los?... Stringi ogólnie, nieważne czy z koronki
                  czy bawełniane w grochy, kojarzą się ze zmysłową bielizną, erotyczną i no
                  niestety w większości facetom oczy się śmieją na słowo stringi ( no są napewno
                  wyjątki, które uwielbiają inne fasony). A co ma do tego 5-letnie dziecko?...

                  I wcale nie chodzi o szok kulturowy, bo jakoś stringi mnie nie szokują....
                  • marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:01
                    > nosi to i ona chce. Powiem tak.... Niemało jest pedofilów na tym świecie... A
                    > po co jesczce bardziej kusić los?..
                    Nie sądzę żeby pedofilowi bardziej podobały się stringi. Raczej w typie
                    pedofila jest bielizna dziecięca, bawełniane majteczki z kaczuszką.
                    Poza tym można by to odnieś do reszty ubioru. Czy mała dziewczynka może nosić
                    spódniczkę(lub krótkie sopdenki), czy może nosić koszulkę na ramiączkach latem,
                    a co z kostiumem 2 częściowym na basenie? A co z dziećmi biegającymi bez
                    ubrania? Gdzie jest ta granica... Czy pedofil bardziej zainteresuje się
                    dziewczynką w stringach (których pod spodenkami nawet nie widać) czy dzieckiem
                    w sukience na ramiączkach? Sama widzisz że gdyby człowiem myślał takimi
                    kategoriami to dziecko powinnien ubierać w worek po kartoflach.
                    Poza tym dziecko ma rodziców, którzy powinni zapewniać jej bezpieczeństwo!
                    Pedofil zwróci uwagę nie na dziecko w stringach tylko na takie, ktore będzie
                    pozostawione bez opieki, takie do którego będzie miała ułatwiony dostęp!!!

                    >Stringi ogólnie, nieważne czy z koronki
                    > czy bawełniane w grochy, kojarzą się ze zmysłową bielizną, erotyczną i no
                    Ale chyba czujesz że jest to stereotyp? Poza tym rzecz gustu, dla mnie
                    bawełniane stringi w grochy są wrecz aseksualne (i dla mojego chłopa też)

                    > niestety w większości facetom oczy się śmieją na słowo stringi
                    Skąd te dane? Ciekawe, czy mężczyzna który zobaczy modelkę w figach koronkowych
                    a normalną kobietę w sportowych stringach będzie tego samego zdania...

                    > I wcale nie chodzi o szok kulturowy, bo jakoś stringi mnie nie szokują....
                    Same stringi nie, ale stringi na 5-latce tak.


                    Dziewczyny chyba przesadzamy z tym seksem, przecież nie były to koronkowe
                    majtki z dziórką w kroku, tylko stringi!!!
                    • marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:03
                      majtki z dziurką w kroku, tylko stringi.
                      Przepraszam za bykasmile Musiałam się poprawić...
                    • angela100 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:49
                      Jak widać, ile ludzi na świecie tyle poglądów. Każdy ma swoje zdanie na ten
                      temat. Ja swojej nie założe, przynajmniej w wieku 5 lat. Przyjdzie czas na
                      wszystko... Na stringi, na kolczyki i na wiele innych rzeczy... Ale jak sama
                      będzie świadoma swoich decyzji. A jak narazie ja odpowiadam za nią, odpowiadam
                      za to jak inni odbierają jej strój, zachowania, jej osobę,bo jak widać na
                      przykładzie tego forum wina zawsze jest po stronie rodzica... Nieważne, że to
                      dziecko bez wiedzy założyło np. stringi ... krytyka idzie nie na dziecko, ale
                      na rodzica. A po co narażać dziecko na bezsensowne uwagi i dodatkowy stres...
                      • marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 14:03
                        > Jak widać, ile ludzi na świecie tyle poglądów. Każdy ma swoje zdanie na ten
                        > temat. Ja swojej nie założe, przynajmniej w wieku 5 lat.

                        Ja też jestem bardzo daleka od kupieniu mojej córce stringów, ale nie uważam ze
                        powinnam to prawo odbierać innym. Nie widzę powodu dla którego, mielibyśmy
                        kogoś z tego powodu krytykować.

                        >jak narazie ja odpowiadam za nią, odpowiadam
                        > za to jak inni odbierają jej strój, zachowania, jej osobę,bo jak widać na
                        > przykładzie tego forum wina zawsze jest po stronie rodzica...

                        Oczywiście, że to my odpowiadamy, ale czy to oznacza, że powinniśmy rezygnować
                        z własnego zdania i kierować się zdaniem ogółu? Nie wiem czy miałoby to świetny
                        wpływ na wychowanie, chyba że chcemy wychować dziecko na konformistę (dziecko i
                        tak musi przestrzegać wielu zasad, więc chyba warto w niektórych sytuacjach,
                        pozwolić na coś orginalnego).

                        >na rodzica. A po co narażać dziecko na bezsensowne uwagi i dodatkowy stres...

                        Wszystko ok, ale na stres narażają nie rodzice, ale osoby nietolerancyjne.
                        To tak jak w przypadku dzieci homoseksualistów. To nie rodzice ponoszą wine, za
                        brak tolerancji w stosunku do ich dzieci, ale ludzie, którzy wytykają je
                        palcami, nieprawdaż?
                        • angela100 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 14:25
                          ... dlatego tak napisałam. Każdy ma prawo do swojego zdania, a zdaniem ogółu
                          się nie kieruję... Ewentualnie mogę przemyśleć pewne sprawy i spojrzeć na tę
                          czy na inną sprawę pod innym kątem, a czasami nawet i zmienić zdanie ( bo
                          rzeczywiście mogę nie mieć racji w danej sytuacji (ale nie mówię tu o tym
                          poście))... A jeśli chodzi o niepotrzebny stres, to niestety czasami rodzice
                          nieświadomie robią coś, co naraża dziecko na dodatkowy stres (np. dziurka w
                          rajstopkach). A niestety niedopasuje się każdemu, zawsze będzie ktoś, kto myśli
                          inaczej na dany temat.
                          A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie...
                          Pozdrawiam
                          • marta406 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 16:46
                            > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie...
                            Ależ nikt nie twierdzi inaczejwink
                            • angela100 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 17:22
                              >>> Nie widzę powodu dla którego, mielibyśmy kogoś z tego powodu krytykować.

                              Czy ja kogoś krytykowałam?... Uważam, że nie... więc napisalam:
                              > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie...

                              marta406> Ależ nikt nie twierdzi inaczejwink

                              Jakoś uważam inaczej... Chyba coś się nierozumiemy...
                              • marta406 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 17:32
                                > Czy ja kogoś krytykowałam?... Uważam, że nie... więc napisalam:
                                > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie...
                                i
                                >Stringi u 5-latki??..... Przecież dziecko ma matkę.... A jaką matkę?...
                                >NIEMYŚLĄCĄ????
                                Może się myle ale to jest dość ostra krytyka...

                                > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie...
                                Tu się zgadzam z Tobą, że od tego jest to forum, żeby wyrażać swoje poglądy
                                (nawet jeśli nie każdy się z nami zgadza) i tylko o to mi chodziłosmile
                                • angela100 hm... 18.05.07, 18:08


                                  > > Czy ja kogoś krytykowałam?... Uważam, że nie... więc napisalam:
                                  > > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zda
                                  > nie...
                                  > i
                                  > >Stringi u 5-latki??..... Przecież dziecko ma matkę.... A jaką matkę?...
                                  > >NIEMYŚLĄCĄ????
                                  > Może się myle ale to jest dość ostra krytyka...
                                  >
                                  > > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zda
                                  > nie...



                                  Ogólnie już mnie się nie chce na ten temat dyskutować, bo ta rozmowa prowadzi
                                  donikąd... Krytyka, a wyrażanie własnego zdania na temat zawarty w poście, to
                                  dwie odmienne sprawy... A ogólnie rzecz biorąc to są pytania i stwierdzenie...
                                  Ale żeby aż krytyka???

                                  Czepiasz się .... w sumie niewiem czego... Moje za Twoje... A w sumie nic z tego
                                  nie wynika...

                                  > Tu się zgadzam z Tobą, że od tego jest to forum, żeby wyrażać swoje poglądy
                                  > (nawet jeśli nie każdy się z nami zgadza) i tylko o to mi chodziłosmile


                                  a tu znowu tak... heheh... Coś niezdecydowana KOBIETO jesteś.....

                                  Ogólnie uważam, że masz takie samo zdanie jak ja... Więc nie musisz mnie "łapać
                                  za słówka".
                                  Pozdrawiam Cię gorąco... mimo, że nie znam....
                                  • marta406 Re: hm... 18.05.07, 18:46
                                    > donikąd... Krytyka, a wyrażanie własnego zdania na temat zawarty w poście, to
                                    > dwie odmienne sprawy... A ogólnie rzecz biorąc to są pytania i stwierdzenie
                                    Czy uważasz że napisanie o kimś że niemyślący to nie krytyka? Oczywiście
                                    wyrażasz w ten sposób swoje zdanie, ale nie możesz mi powiedzieć że nie
                                    krytykujesz!

                                    > a tu znowu tak... heheh... Coś niezdecydowana KOBIETO jesteś
                                    Dlaczego niezdecydowana? Napisz mi bo nie dokońca rozumiem twój tok rozumowania
                                    (internet ma taką wadę że przekazuje 100% treści).

                                    > Czepiasz się .... w sumie niewiem czego... Moje za Twoje... A w sumie nic z
                                    teg
                                    > o
                                    > nie wynika...
                                    To ja się czepiamwink)))))
                                    • angela100 ...nic dodać nic ująć.... 18.05.07, 19:24
                                      • marta406 Re: ...nic dodać nic ująć.... 21.05.07, 13:40
                                        Wytłumaczę to tak... Miałaś prawo wyrazić swoją opinie, ale musisz się liczyć z
                                        tym ze ktoś nie zgodzi się z Tobą i wytknie Ci błędy w rozumowaniu... Jestem
                                        zwolenniczką wolnosci wypowiedzi. Nie zgadzam się z tym co mówi ksiądz Rydzyk i
                                        uważam że nie powinien mówić tych swoich mądrości na różne tematy. Nie oznacza
                                        to że uważam ze powinno się zamknąć radio Maryja (chyba że w swoich
                                        wypowiedziach będzie łamał prawo, wtedy powinien zostac ukarany przez państwo).
                                        Mam nadzieje że rozumiesz tę istotną różnice!
                                        Poza tym masz racje ta rozmowa do niczego nie prowadzi. Nie mam ochoty pastwić
                                        się nad Tobą więc lepiej będzie jeśli ją zakończe!
                      • mallard Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 15:21
                        angela100 napisała:

                        > Jak widać, ile ludzi na świecie tyle poglądów. Każdy ma swoje zdanie na ten
                        > temat.

                        Tak to zwykle bywa, szczególnie u nas - bo wiadomo: Gdzie dwóch Polaków, tam
                        trzy zdania... wink
                        No i wszystko jest super, dopóki dyskusja jest kulturalną wymianą poglądów, z
                        której każdy może wynieść coś dla siebie. Zdarzało mi się po takiej dyskusji
                        zmienić zdanie, jeśli ktoś mnie przekonał.
                        Niestety, czasami w dyskiusji pojawiają sie osobniki sprawiające wrażenie, iż
                        pojawiły się jedynie po to, aby się wykłócać. Z pasją, nie dbając o to, że
                        obrażają dyskutantów, wytykają im, jakie to straszne głupoty wypisują. Zawsze
                        się wtedy zastanawiam:
                        Co takiemu dolega, że musi taki być?

                        Przepraszam że rozpisałem się nie na temat i pozdrowionka!
                • mama303 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 11:37
                  marta406 napisała:

                  > Dalej podtrzymuje moje zdanie na ten temat, że stringi przerażają nas bo
                  > jeszcze do nich nie przywykłyśmy (szok kulturowy) a nie dlatego że są bardzo
                  > nie zdrowe czy nie wygodne...

                  Przerażają? złe słowo. U pieciolatki- raczej śmieszą.
                  • marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:07
                    > Przerażają? złe słowo. U pieciolatki- raczej śmieszą
                    Z tym muszę się z Tobą zgodzić bo mnie stringi u 5-latki też rozbawiły. Jednak
                    większości mam, te stringi mocno zbulwersowałysmile
    • matiti2 Re: Stringi u pięciolatki 16.05.07, 20:51
      niedłigo w przedszkolach bedzie mozna przeczytac oto taki regulamin:
      w tym przedszkolu dzieciom nie wolno
      - nosic stringów
      - malowac sie
      - nosic bucików na obcasiku powyzej 5 cm

      wink))
      • marta406 Re: Stringi u pięciolatki 17.05.07, 19:13
        To nie jest głupi pomysł, przynajmniej nie dochodziłoby do sytuacji
        konfliktowych, jak na tym formuwink
        W szkole podstawowej (w której uczy moja mama) jest zakaz farbowania włosów
        (przez uczniów oczywiściewink!!!
        • mamaadama4 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 17:58
          Pewnie za parę lat taka 5-latka bęzie tak jak koleżanki z klasy mojego pasierba
          gimnazjalisty biegać codziennie do solarium, prostować sobie włosy prostownicą
          na przerwach w szkole, przychodzić do szkoły w szpilkach, farbować włosy itp. W
          końcu też można powiedzieć, że wychowawczyni się czepia, bo to przecież sprawa
          rodziców. No to gdzie przebiega granica, kiedy to już nie jest tylko sprawa
          rodziców, ale jakieś ogólnie obowiązujące normy?
          Stringi u 5-latki to kompletny debilizm.
          • guderianka Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 19:45
            miałam 5lat gdy zaczełam wsadzac sobie majtki w rowek -bo tak mi było wygodnie.
            rodzice mi nie pozwalali bo miała odparzenia od zwiniętego w rulon materiału i
            wrzynających sie gumek. gdyby wtedy były stringi na pewno bym nosiła.
            dlaczego stringi są niezdrowe?bo???-noszę odkąd można je było kupić i nie znam
            wygodniejszych gaci. i basta
            • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:00
              Najwidoczniej juz pewnie jako pieciolatka mialas "brudne" mysli i ogolnie bylas
              nieobyczajna. I zaloze sie, ze teraz latasz z bluzka przed pepek, farbujesz
              wlosy na blond, nosisz 5 cm tipsy, a zycie seksualne zaczelas przed 12tka. A
              zawodowo zajmujesz sie tanczeniem na rurze... Prawda, ze zgadlam??? wink)))

              A ja pamietam w podstawowce kiedys badala nas pielegniarka na wady postawy, to
              wielce byla zawiedziona, ze nie nosimy gaci wlasnie "w rowku" i kazdej z nas (bo
              po pare wchodzilysmy do gabinetu) pokazywala "jak sie powinno nosic majtki" i ze
              takie pannice a nie wiedza wink)

              Pierwsze stringi, ktore zalozylam byly dla mnie tortura. Zalozylam ponownie, bo
              chcialam byc modna. Od tej pory ze stringami sie nie rozstaje - nie znam nic
              wygodniejszego (oczywiscie musza byc wykonane z odpowiedniego materialu). Mojej
              siostrze kupilam kiedys w prezencie stringi. Stwierdzila, ze jestem glupia bo
              ona tego w zyciu nie zalozy. Obecnie lata tylko w stringach... wink

              • guderianka dosia 19.05.07, 20:05
                hehehe
                myśli nie miałam
                nieobyczajna nie byłam
                pepka nie pokazuje
                włosów nie farbowałam rok
                tipsy raz w życiu
                a życie seksualne po 12 rż z pewnościa
                a zawodowo to jestem historyk i politolog i 1 semsestr fizjoterapii zaliczylam-
                ale nie pracuję bo wychowuje niepełnosprawne dziecko (i drugie sprawne )

                a gacie mam w doopie jednak big_grin
                • d.o.s.i.a Re: dosia 19.05.07, 20:09
                  smile))
                  No ja bylam bardziej nieobyczajna - bo juz w podstawowce myslalam o chlopcach
                  (zwlaszcza ministranci mnie pociagali). Chwala Bogu, ze bylam typem brzydkiego
                  kaczatka, wiec zaden nie odwzajemnil moich uczuc, bo strach pomyslec kiedy
                  moglam to zycie seksualne rozpoczac... wink
                  Ale stringi zaczelam nosic dopiero po studiach...
                  • guderianka Re: dosia 19.05.07, 20:11
                    i pewnie nosiłaś żeby chłopa zaciągnąć do łóżka i żeby bakterii załapać bo jak
                    bakterie załapałaś to był pretekst zeby iść do gina a do gina chciałaś iść żeby
                    ci dogodził. no bo po co innego chodzi się do gina?
                    ale ty to jestes wiesz? wink
                    • d.o.s.i.a Re: dosia 19.05.07, 20:19
                      Patrz, to sie wszystko zgadza! Zycie seksualne rozpoczelam dokladnie wtedy gdy
                      zaczelam nosic stringi smile))
                      A ile sie tych bakterii nalapalam to moje. Specjalnie zakladalam nawet tyl na
                      przod, bo zdecydowanie czesciej chcialam latac po ginekologach...
                      A siostrze dalam w prezencie bo pozazdroscilam, ze ona zadnych infekcji nie
                      lapie smile)))
                      • guderianka Re: dosia 19.05.07, 20:24
                        jasnowidz jestem czy co ? wink
              • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:41
                Pierwsze stringi, ktore zalozylam byly dla mnie tortura. Zalozylam ponownie, bo
                > chcialam byc modna. Od tej pory ze stringami sie nie rozstaje - nie znam nic
                > wygodniejszego (oczywiscie musza byc wykonane z odpowiedniego materialu).
                Mojej
                > siostrze kupilam kiedys w prezencie stringi. Stwierdzila, ze jestem glupia bo
                > ona tego w zyciu nie zalozy. Obecnie lata tylko w stringach... wink

                łomatko, tak walczysz o te stringi i takim uwielbieniem o nich piszesz że to
                chyba jakis Twój fetysz czy co?

                • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:52
                  Nie walcze tylko nie cierpie jak ludzie pisza glupoty o czyms czego nigdy nie
                  sprobowali i cos im sie wydaje i z tonem nie znoszacym sprzeciwu glosza swoje
                  brednie.
                  • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:56
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Nie walcze tylko nie cierpie jak ludzie pisza glupoty o czyms czego nigdy nie
                    > sprobowali
                    A skad wiesz że nie spróbowali?
                    • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 21:36
                      Bo gdyby sprobowali to nie pisaliby glupot o tym, ze stringi sa niewygodne.
                      • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 21:51
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > Bo gdyby sprobowali to nie pisaliby glupot o tym, ze stringi sa niewygodne.

                        Na takiej samej zasadzie to pisza jak Ty- że są wygodne.
                        • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 22:12
                          ??? Nie rozumiem logiki Twej wypowiedzi.
                          • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 19:35
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > ??? Nie rozumiem logiki Twej wypowiedzi.
                            Jak by Ci tu pomóc..... Jeśli mówisz takie głupoty że stringi są wygodne to
                            widać nigdy nie próbowałas ich nosić.
                            Zresztą możesz sobie nawet nosić stringi tył na przód i może Ci byc nawet tak
                            wygodnie- to Twoja sprawa, jestes dorosła.
                            Ale dziecku po co stringi? żeby inne dzieciaki sie posmiały? to może jeszcze
                            staniczek i pończoszki?
                            • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 20:04
                              Po co dziecku stringi? Moze chcialo sprobowac? moze podpatrzylo u mamy. Moze mu
                              wygodniej...?
                              I nie rozumiem dlaczego inne dzieci sie maja smiac. Po piersze raczej dzieci w
                              samych majtkach w przedszkolu nie biegaja (co Tobie jakos chyba umyka) po drugie
                              nie rozumiem co dla 5letniego dziecka jest smiesznego w stringach... No chyba,
                              ze jedno z drugim ma madra inaczej matke, ktora nauczy dziecko, ze z innych
                              dzieci nalezy sie smiac. Bo raczej dzieci z same z siebie z innych dzieci sie
                              nie smieja. Chyba, ze sa zle wychowywane.
                              • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 20:58
                                d.o.s.i.a napisała:

                                Po piersze raczej dzieci w
                                > samych majtkach w przedszkolu nie biegaja (co Tobie jakos chyba umyka)

                                Wystarczy że razem przebierają sie na gimnastykę, na leżakowanie albo razem
                                korzystaja z toalety


                                po drugie
                                > nie rozumiem co dla 5letniego dziecka jest smiesznego w stringach...

                                Goły tyłek koleżanki

                                Bo raczej dzieci z same z siebie z innych dzieci sie
                                > nie smieja. Chyba, ze sa zle wychowywane.

                                U pięciolatków proces wychowania cały czas trwa, wiec nie ma mowy o tym że sa
                                juz wychowane lub nie wychowane. Chyba kompletnie nie znasz zachowań dzieci w
                                grupie jeśli twierdzisz że dzieci sie nie śmieją z siebie.
                                • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 22:12
                                  O prosze, piecioletnie dzieci smieja sie z golej pupy? To rzeczywiscie chyba
                                  musza miec niezbyt madrych rodzicow, skoro w tym wieku widok golej pupy sklania
                                  ich do smiania sie z rowiesnika.
                                  A jak wspolnie korzystaja z toalety to akurat beda sie smialy z golej pupy w
                                  stringach, a nie ze wszystkich pozostalych golych pup? Bardzo sie to kupy
                                  trzyma, nie powiem.
                                  Rozumiem, tez ze generalnie swoim dzieciom nie pozwalasz na indywidualizm, czy
                                  jakies tam male fanaberie, bo "beda sie dzieci smialy"? Zalosne.
                                  • mama303 Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 08:03
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > O prosze, piecioletnie dzieci smieja sie z golej pupy? To rzeczywiscie chyba
                                    > musza miec niezbyt madrych rodzicow, skoro w tym wieku widok golej pupy
                                    sklania
                                    > ich do smiania sie z rowiesnika.

                                    Może i niektóre mają niezbyt mądrych rodziców, chociaz raczej w przedszkolu ich
                                    przy dzieciach nie ma wiec nie ma ich kto skłaniać...
                                    > A jak wspolnie korzystaja z toalety to akurat beda sie smialy z golej pupy w
                                    > stringach

                                    A co nie smieszne???

                                    > Rozumiem, tez ze generalnie swoim dzieciom nie pozwalasz na indywidualizm, czy
                                    > jakies tam male fanaberie, bo "beda sie dzieci smialy"? Zalosne.

                                    Kobito my tu rozmawiamy o stringach u pięciolatki a nie o walce o indywidualność
                                    dzieci. To Ty jestes żałosna i śmieszna z tą obroną stringów i nadawaniu temu
                                    rangi walki o wolność.
                                    • scher Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 08:31
                                      mama303 napisała:

                                      > To Ty jestes żałosna i śmieszna z tą obroną stringów i nadawaniu temu
                                      > rangi walki o wolność.

                                      Taa, symbol wolności sobie wybrała...
                                      • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 09:29
                                        Swoje zdanie juz wyraziles nie raz i wiecej mi nie potrzeba.

                                        Nie o wolnosci jest ten watek, a o zachowywaniu rozsadku w pewnych sprawach.
                                        • mallard Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 10:47
                                          Dośka, co Ty robisz o 9:29 na forum?!
                                          Toż to środek nocy prawie! smilesmilesmile
                                        • angela100 Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 12:05
                                          Zrób transparent z napisem:...
                                          .... stringi nośmy, pełne rozsądku tośmy;
                                          ....nawet dzieci szczęśliwe, że
                                          mają w półdupkach niciwe"....


                                          hehe.... jest o co walczyć przecie... co nie?....
              • mallard Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 08:00
                d.o.s.i.a napisała:

                > Pierwsze stringi, ktore zalozylam byly dla mnie tortura. Zalozylam ponownie,
                > bo chcialam byc modna. Od tej pory ze stringami sie nie rozstaje - nie znam
                > nic wygodniejszego (oczywiscie musza byc wykonane z odpowiedniego materialu).
                > Mojej siostrze kupilam kiedys w prezencie stringi. Stwierdzila, ze jestem
                > glupia bo ona tego w zyciu nie zalozy. Obecnie lata tylko w stringach... wink

                Przełamałem się, lecę kupić!
                O nie! Dzisiaj niedziela! Nic to, -może w Realu będą?
                • guderianka Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 08:03
                  chciałabym cię w nich zobaczyć big_grin big_grin
                  • mallard Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 08:58
                    guderianka napisała:

                    > chciałabym cię w nich zobaczyć big_grin big_grin

                    A wstyd! Grzecznej dziewczyce nie wypada! wink
                    • guderianka Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 10:41
                      masz rację-grzecznej nie wink
          • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:05
            > gimnazjalisty biegać codziennie do solarium, prostować sobie włosy prostownicą
            > na przerwach w szkole, przychodzić do szkoły w szpilkach, farbować włosy itp. W
            >
            > końcu też można powiedzieć, że wychowawczyni się czepia, bo to przecież sprawa
            > rodziców.

            Bo Ty oczywiscie do osiemnastki nosilas kokardki we wlosach... Ach jak to
            zapomnial wol jak cieleciem byl.

            Ja tam sobie w wieku 12 lat na koloniach rozjasnialam wlosy woda utleniona (i
            nie tylko ja!), w siodmej klasie zaczelam sie malowac (i nie bylam wyjatkiem) -
            byla to zalotna fioletowa kreska pod okiem (i tak szlam do kosciola lypac okiem
            na ministrantow), a mama mi nakrecala walki na wlosy (bo ladniej wygladalam w
            lokach), bardzo modne bylo rowniez gofrowanie. A tu prosze, wszyscy wokol
            okazuje sie, ze swieci byli - szkoda, ze nie tak pamietam moje kolezanki z
            tamtych lat...
            I jakos nie zarabiam na zycie tanczac na rurze...
            • mamaadama4 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:26
              Czy naprawdę stringi są na tyle wygodne, żeby 5-letnie dziecko czuło się w nich
              komfortowo? Dorosły nie siada w paskownicy, nie tarza się po podłodze
              (przynajmniej nie tak często jak dziecko), jego aktywnośc jest jednak inna niż
              5-latka. Poza tym skóra dziecka i śluzówki są jednak delikatniejsze a tym samym
              bardziej podatne na uszkodzenia niż u dorosłego. Dlatego choćby można sobie
              darować tego typu garderobę u dziecka.
              Jeżeli natomiast noszenie stringów przez dziecko wynika z chęci wystrojenia go,
              podkreślenia jego wyjątkowości czy atrakcyjności to też bez sensu - bo u 5-
              latki naprawdę można zrobić to na wiele innych sposobów.
              (a w szkole nie nosiłam warkoczywków - miałam za krótkie włosy)
              • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:50
                No ale przeciez to dziecko nie biega w samych majtkach chyba? Czyzby nie mialo
                spodenek, dresu, czegos dodatkowego?
                Stringi naprawde sa bardzo wygodne - sa sporo wygodniejsze od normalnych majtek.
                Zreszta chyba dziecko by powiedzialo, gdyby cos go uwieralo, prawda?
                Innym slowem - dziecko nie lata z pupa na wierzchu, tylko oprocz majtek ma
                jeszcze inne czesci garderoby. I dopoki nie skarzy sie, ze mu nie wygodnie, nie
                widze w czym ma byc afera. A juz oskarzenie o ujemny wplyw na jej rozwoj
                seksualny, czy gorszenie innych dzieci jest smieszne - przeciez dziecko nie
                swieci gola pupa w przedszkolu, tylko raczej jest w cos ubrane, takze inne
                dzieci nawet nie wiedza ze te stringi tam sa.
    • asia0212 Re: Stringi u pięciolatki 22.05.07, 22:03
      Jakoś nie chce mi się wierzyć,że stringi nie uwierały pięcioletniego dziecka w
      d...ę tzn.w szparę pośladkową.
      • sabciasal Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 15:33
        za czasów mojej babci nie pozwalano dziewczetom chodzic w przejrzystych laicra
        rajstopach (prowokujące i zbyt seksualne;
        za czasów mojej młodości mojej mamy (lata 60-te) w szkole obowiązywał zakaz
        noszenia spodni przez dzieczęta (potwierdzone przez kolezanki);
        majtki o kroju bikini (nie mówiąc już o stroju kąpielowym bikini) uważane były
        za prowokujace i niemoralne;
        a w I dekadzie XXI wieku mamy małą fobie stringów

        czy ktos wie, gdzie mogę mojej 7-letniej córce kupić majtki o porzadnym
        babcinym kroju, bo po pracowitym przeczytaniu tej dyskucji stwierdziła, że te
        które ma zbytnio kojarzą się Bardot? Może to niemoralne? I będzie tańczyć przy
        rurze?
        troche rozsadku, za 5 lat chyba wszystcy się zdziwią ze aż takie emocje
        wzbudził temat kroju majtek

        a w ramach ciekawostek - fobii:
        kossak - szczucka uważała, ze malujące się kobiety są grzeszne.... i że wojna
        jest karą zesłaną za takie niemoralne zachowanie. A to przecież inteligentna
        kobieta.
        • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 20:35
          Swiete slowa. Na szczescie sa w kazdym spoleczenstwie jednostki, ktore
          kwestionuja sensownosc pewnych norm, testuja ich falszywa "moralnosc" i
          "grzesznosc" i wyznaczaja nowe normy. I dzieki temu swiat idzie do przodu. W
          przeciwnym razie do tej pory tkwilibysmy w barchanowych majtkach, zakrytych
          kostkach, sukniach po szyje i seksie przez przescieradlo z dziurka.
          Najgorsze to akceptowac rzeczywistosc bez pytania "dlaczego?" i tego samego
          uczyc swoje dzieci.
          • scher Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 22:57
            Nie bądź demagogiczna! To, że kogoś rażą stringi u pięciolatki, nie oznacza, że
            nie docenia on postępu cywilizacyjnego i nie bierze pod uwagę ewolucji norm
            moralnych. Tylko gdzie kończy się ewolucja, a zaczyna relatywizm i negowanie
            istnienia norm w ogóle?
            • d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 23:49
              To nie demagogia tylko stwierdzenie faktu. Jak swiat swiatem tak normy spoleczne
              i moralne zmieniaja sie. To co nieakceptowane sto lat temu, dzis juz nikogo nie
              dziwi. Podobnie moga te roznice uwidaczniac sie w obrebie roznych spolecznosci w
              jednym czasie - gej na ulicy Nowego Jorku nikogo nie dziwi, w Pcimiu Dolnym
              nadal jest przedmiotem ozywionej dyskusji. To samo ze stingami. Mnie nie dziwia,
              sa bielizna jak kazda inna. Dla Ciebie sa niemoralne i chcesz aby regulamin
              przedszkola ich zabranial. A za pare lat takze Tobie spowszechnieja i tez stana
              sie neutralne. Pod warunkiem oczywiscie, ze masz gietki umysl i czasem zadajesz
              sobie pytanie o sens takiej czy innej normy. Bo takie pytania warto sobie
              zadawac. Czesto.
              Nie wierze relatywizm. Nie neguje rowniez norm w ogole. Dla mnie granica norm
              moralnych przebiega tam gdzie zaczyna dziac sie krzywda innemu czlowiekowi.
              Prosta sprawa. Natomiast nie uznaje sztucznosci, wymyslanego zgorszenia i
              wymyslania regul po to tylko aby istnialy, a nie dlatego, ze maja sens.
              A to zakrywamy dekolty, bo piersi niemoralne, a to nie podnosimy wzroku na
              mezczyzn bo to grzeszne, a to nie mowimy glosno jak dorosli rozmawiaja, a to
              nosimy kapcie na zmiane, a to jemy owsianke na sniadanie, a to uchwalimy
              regulamin, bo regulamin musi byc. Mozna by mnozyc. Ja takich zasad nie uznaje.
              Sztucznych tworow, ktore niczemu i nikomu nie sluza.

              Ja nie mowie, ze zasad nie powinno byc, ze regulamin przedszkola jest
              niepotrzebny - ale w momencie kiedy wkracza on w sfery prywatne w sposob nie
              uzasadniony potrzebami to to jest sztuka dla sztuki, nie przynoszaca zadnego
              pozytku spolecznego.

              Dzieci nalezy uczyc radzenia sobie z regulaminami, zasadami - uczyc zycia w
              spolecznosci, nie czynienia krzywdy drugiemu czlowiekowi, ale takze nie ulegania
              wszelkim regulom, ktore na czlowieka czyhaja, uczyc ich takze wlasnych wyborow,
              chocby mialy byc niedoskonale. Jak to sie mowi - regulamin jest po to, zeby go
              lamac. Nie chcialabym zyc w swiecie, w ktorym dzieci nie chodza czasem na
              wagary, albo nie bija sie, albo nie zrobia czegos innego, rownie glupiego. Takie
              wybryki, testowanie jest potrzebne dla prawidlowego rozwoju, do nauki tego co
              jest spolecznie pozadane, a co nie. Dzieci glupie nie sa. Wydaje mi sie, ze
              dziecko wtloczone nadmiernie w ramy tego co wolno, czego nie wolno, traci szanse
              na taki rozwoj.

              Sumujac moj przydlugi wywod, noszenie stringow nie powinno byc regulawane
              regulaminem przedszkola.
              • scher Re: Stringi u pięciolatki 31.05.07, 08:22
                d.o.s.i.a napisała:

                > To nie demagogia tylko stwierdzenie faktu.

                No bo któryż demagog przyzna się, że jest demagogiem?

                > Jak swiat swiatem tak normy spoleczne i moralne zmieniaja sie. To co
                > nieakceptowane sto lat temu, dzis juz nikogo nie dziwi.

                To poczekam sto lat, aż mnie stringi u pięciolatki przestaną razić. Na razie
                mnie rażą skandalicznie, na razie uważam to za przejaw skrajnej głupoty
                rodzicielskiej - i nie pozwoliłbym.

                > Nie wierze relatywizm. Nie neguje rowniez norm w ogole. Dla mnie granica norm
                > moralnych przebiega tam gdzie zaczyna dziac sie krzywda innemu czlowiekowi.
                > Prosta sprawa.

                Jak dla mnie zbyt prosta, by nie rzec prostacka. Ja jestem głęboko przekonany,
                że żeby dobrze przeżyć swoje życie i nadać mu prawdziwą wartość, nie
                wystarczy "nie robić krzywdy drugiemu człowiekowi".

                > Natomiast nie uznaje sztucznosci, wymyslanego zgorszenia i wymyslania regul
                > po to tylko aby istnialy, a nie dlatego, ze maja sens.

                Im jestem starszy, tym bardziej doceniam sens istnienia reguł, które za młodu
                wydawały mi się zupenie bez sensu.

                > nosimy kapcie na zmiane, a to jemy owsianke na sniadanie, a to uchwalimy
                > regulamin, bo regulamin musi byc. Mozna by mnozyc. Ja takich zasad nie uznaje.

                To w sprawie stringów u pięciolatki będziesz się musiała dostosować. Manifestuj
                sobie swoje ja w życiu prywatnym, przedszkole jest przestrzenią publiczną.

                > Nie chcialabym zyc w swiecie, w ktorym dzieci nie chodza czasem na
                > wagary, albo nie bija sie, albo nie zrobia czegos innego, rownie glupiego.
                > Takie wybryki, testowanie jest potrzebne dla prawidlowego rozwoju

                Zawsze zależy to od konkretnego przypadku i wszystkich okoliczności, nie
                generalizuj. Czasem pójście na wagary jest wygłupem, czasem może świadczyć o
                początkach demoralizacji nieletniego.
                Ale nawet dziecku, u którego jest to wygłup, nie wolno dać do zrozumienia: nie
                przejmuj się, to normalne zachowanie, taki wybryk potrzebny ci do normalnego
                rozwoju - i pogłaskać po główce.

                > Sumujac moj przydlugi wywod, noszenie stringow nie powinno byc regulawane
                > regulaminem przedszkola.

                Ceterum censeo Karthaginem esse delendam.
                • lilka11333 Re: Stringi u pięciolatki 31.05.07, 15:46
                  Moim zdaniem przedszkolanka powinna osobiście spotkać się z matką bądź
                  opiekunem dziewczynki i delikatnie podjąć temat. Niestety celowo napisałam
                  delikatnie, gdyż obecnie rodzice mają zbyt dużo do gadania w szkołach i
                  przedszkolach i niejeden mógłby zrobić dużego smrodu po zwróceniu tego typu
                  uwagi. Dawniej to było nie do pomyślenia, dzieci i rodzice widzieli w
                  nauczycielach autorytet, liczyli się z ich zdaniem. Niestety teraz instytucje
                  oświatowe nauczają i opiekują się, lecz nie wychowują, bo mają tą sprawę
                  utrudnioną właśnie przez rodziców, którzy nie są skłonni do współpracy i
                  jednolitego oddziaływania na dziecko.
                  Wracając do sprawy, uważam że pani w przedszkolu ma prawo zwrócić uwagę
                  rodzicowi, gdyż dziecko nie daje dobrego przykładu innym, nie wspominając o
                  niej samej, bo mam rozumieć, ze w wieku dziesięciu lat, będzie nosiła
                  makijaż,pas do pończoch i podwiązki????????
              • acorns Re: Stringi u pięciolatki 31.05.07, 11:22
                > Dla mnie granica norm
                > moralnych przebiega tam gdzie zaczyna dziac sie krzywda innemu czlowiekowi.
                > Prosta sprawa. Natomiast nie uznaje sztucznosci, wymyslanego zgorszenia i
                > wymyslania regul po to tylko aby istnialy, a nie dlatego, ze maja sens.

                Dobrze gadasz smile Przejmowanie się moralnością i zgorszeniem innych ludzi do
                niczego nie prowadzi. Jest pewna grupa ludzi, którym wszystko przeszkadza i
                którym nie da się dogodzić. Życie nie polega na spełnianiu zachcianek innych
                ludzi. Jak komuś przeszkadzają stringi na dupie pięciolatki albo kolczyk w
                nosie dwunastolatki, to on ma problem a nie ta pięcio czy dwunastolatka i ich
                rodzice. A jak nie mogą sobie z tym problemem poradzić to niech wyprowadzą się
                na jakieś totalne zadupie, gdzie do najbliższego miasteczka to będzie wyprawa
                na pół dnia, to wtedy nie będą narażeni na takie gorszące widoki smile

                > Wydaje mi sie, ze dziecko wtloczone nadmiernie w ramy tego co wolno, czego
                > nie wolno, traci szanse na taki rozwoj.

                Słusznie Ci się wydaje. Ścisłe przestrzeganie wszelkich norm, nakazów, zakazów,
                reguł, regulaminów to idealny sposób na wychowanie niewolnika. Jak takiemu każą
                chodzić w kolorowym kapeluszu i podskakiwać na lewej nodze do trzy kroki, to
                tak będzie robił bo tak nakazano. Większość przepisów to są jakieś koszmarki
                prawne, które tylko i wyłącznie utrudniają życie. Nawet Kodeks Drogowy mógłby
                się ograniczać tylko do kilku zasad, czyli ruchu prawostronnego, pierwszeństwa
                z prawej strony i znaków drogowych. Cała reszta to kupa bzdur nie mających
                odzwierciedlenia w rzeczywistości.
    • shady27 jak dla mnie to moze nic nie nosic 28.05.07, 23:07
      mnie nic do tego. Nie wtracam sie w takie rzeczy. Jak mama pozwala jej nosic stringi to jej sprawa, nie widze w tym nic zlego. Ostatecznie nie nosi ich na wierzchu
      • moon11 W poprzednim wieku żeby zobaczyć pośladki 01.06.07, 21:29
        to trzeba było rozchylić majtki a w w XXI wieku żeby zobaczyć majtki trzeba
        rozchylić pośladki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka