3mama3 07.05.07, 21:18 Przedszkolanka przekazała ostatnio informację, że zauważyła u jednej z dziewczynek stringi. Czy to aby na pewno odpowiedni rodzaj bielizny dla pięciolatki? Dla mnie niestosowny i niezdrowy. Jestem zaskoczona. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
patyk.od.zosi Re: Stringi u pięciolatki 07.05.07, 22:29 a komu przekazala? innym rodzicom w ramach sensacji? _______ pozdr., patyk Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 08:55 patyk.od.zosi napisała: > a komu przekazala? > innym rodzicom w ramach sensacji? Wypowiadasz się obok tematu. _______ > pozdr., > patyk Odpowiedz Link Zgłoś
ginny22 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:08 Możliwe, że obok tematu, ale mnie też zaskoczyło, że "przedszkolanka przekazała". W jakim celu? A jeśli chodzi o meritum, to też jest zaskakujące. Nawet nie myślałam, że ktoś produkuje stingi na pięciolatkę. Chore. Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:15 Mały rozmiar S pasuje na 5 latkę jak ulał. Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:01 To wina rodziców, też jestem zaskoczona. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:26 Pewnie mała podpatrzyła mamę i zażyczyła sobie podobnych?P Uważam, że nie jest zdroweP A pani jest plotkarą, bo to, jakie majtki kto nosi, nie powinno byc omawiane na szerokim forum..ciekawe czy zrobiła pogadankę pedagogizującą rodziców co do zdrowia ich dzieci, czy tylko chciała sensacje wywołaćP Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia06_73 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:31 A co to pania przedszkolanke obchodzi jakie majtki naosza dzieci ? czego sie czepia?Rozumiem jeszcze jak zwroci uwage mamie na skargi dziecka,ze mu niewygodnie albo majtki sa nieswieze.Ale jezeli dziecku wygodnie a matka ubiera to niech sie nie czepiaja Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 20:51 sylwia06_73 napisała: > A co to pania przedszkolanke obchodzi jakie majtki naosza dzieci? Czasem ktoś musi naprostować niemądrych rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 23:29 O "naprostowywaniu rodziców" nie ma ani słowa, za to wzburzenie pani widać na kilometr. Swoją drogą, niby co tu "naprostowywać"? Że rodzice pozwalają nosić dziecku majtki o kroju, który jakiejś obcej babie nie pasuje? Dziwne też dla mnie jest, że przedszkolanka przygląda się, jaką bieliznę noszą pięciolatki. W końcu to nie maluchy, które trzeba na nocnik wysadzać, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:42 iwoniaw napisała: > Że rodzice pozwalają nosić dziecku majtki o kroju, który jakiejś obcej babie > nie pasuje? Nie "obcej babie", ale osobie, która ma się troszczyć o to dziecko, uczyć je i wychowywać. I której uprawnienia do tego są autonomiczne od rodzicielskich. Pod opieką rodziców dziecko może sobie nawet bez majtek latać. W przedszkolu to nie rodzice ustalają zasady. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Chyba żartujesz 14.05.07, 22:13 > Nie "obcej babie", ale osobie, która ma się troszczyć o to dziecko, uczyć je i > wychowywać. I której uprawnienia do tego są autonomiczne od rodzicielskich. Uprawnienia to ona ma, aby przypadkiem nie przekroczyć swych kompetencji wychowawczych. Do których dobór majtek dla dziecka z pewnością nie należy. _W przeciwieństwie_ do uprawnień rodziców, którzy mogą sobie nie życzyć, abyich dziecko jakiegoś typu odzieży nie nosiło. > Pod opieką rodziców dziecko może sobie nawet bez majtek latać. W przedszkolu to > > nie rodzice ustalają zasady. I twierdzisz, że przedszkolanka zgłosiła swą uwagę, gdyż typ majtek noszony przez dziecko odbiegał od regulaminu? No nie żartuj... Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 22:25 iwoniaw napisała: > Uprawnienia to ona ma, aby przypadkiem nie przekroczyć swych kompetencji > wychowawczych. Do których dobór majtek dla dziecka z pewnością nie należy. Owszem, może należeć. Jeżeli przedszkolanka ma uzasadnienie, może zakazać. Dziecko przebywa pod bieżącą pieczą nauczyciela i to nauczyciel ustala zasady. Rodzice sobie mogą rządzić, ale u siebie w domu, panno arogantko. > W przeciwieństwie_ do uprawnień rodziców, którzy mogą sobie nie życzyć, aby > ich dziecko jakiegoś typu odzieży nie nosiło. W domu dziecko może sobie nawet po suficie biegać. W przedszkolu zasady ustalają pracownicy i organy statutowe przedszkola. > I twierdzisz, że przedszkolanka zgłosiła swą uwagę, gdyż typ majtek noszony > przez dziecko odbiegał od regulaminu? No nie żartuj... Prawem w zakładzie administracji publicznej są nie tylko regulaminy, ale uzasadnione celami zakładu polecenia jego pracowników również. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 22:49 > Jeżeli przedszkolanka ma uzasadnienie, może zakazać. Jeśli jakiś zakaz można logicznie uzasadnić to tak. Ale tu nie ma logicznego uzasadnienia. Że niby niezdrowe? Ona ma płacone za to żeby tę dziewczynkę przypilnować, prowadzić z nią zajęcia, zająć się nią w godzinach pracy przedszkola a nie za ustalanie co jest zdrowe dla dziecka a co nie. Kiedyś wychowawczyni poprosiła Młodą o zdjęcie kolczyków i oddanie jej. Gdy zapytałem ją dlaczego jej zabrala, to wychowawczyni potrafiła uzasadnić to względami bezpieczeństwa - kolczyki to były takie złote spore cygańskie kółeczka i jakby ktoś zaczepił o to, pociągnął to Młoda miałaby rozerwane ucho. Taki zakaz to ja rozumiem i popieram. Ale jak tu uzasadnić zakaz noszenia stringów? Bezpieczeństwu to nie zagraża, innym nie szkodzi, więc nie ma problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:07 acorns napisał: > > Jeżeli przedszkolanka ma uzasadnienie, może zakazać. > Jeśli jakiś zakaz można logicznie uzasadnić to tak. Ale tu nie ma logicznego > uzasadnienia. Jest. W naszej kulturze ubieranie pięciolatki w stringi to czyn mogący uchodzić za nieobyczajny. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:50 > Jest. W naszej kulturze ubieranie pięciolatki w stringi to czyn mogący > uchodzić za nieobyczajny. Chyba dla jakiegoś moherowego berecika. Świat idzie do przodu i to co teraz jest normą, przed wojną było nie do pomyślenia. Tak to już jest że każdemu coś tam przeszkadza. Jednemu strungi, drugiemu glany, trzeciemu różowy kolor dla dziewczynki, innemu militarne zabawki dla chłopca. Najlepiej niech się każdy zajmie swoimi sprawami, swoim domem i rodziną a nie majtkami obcej dziewczynki. Wówczas każdeemu będzie żyło się lepiej. Co do art 4 Ustawy o Systemie Oświaty to jest to nic nie znaczący ogólnik. Nie ma żadnej listy tego co jest zdrowe a co niezdrowe, nie ma jedynego słusznego wzorca moralności i obywatelskiej postawy, nie ma jednoznacznej definicji dobra, więc ten art. może oznaczać wszystko i nic. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 11:41 acorns napisał: > > Jest. W naszej kulturze ubieranie pięciolatki w stringi to czyn mogący > > uchodzić za nieobyczajny. > Chyba dla jakiegoś moherowego berecika. Dla mnie również. I dla wielu wypowiadających się na tym wątku. > Najlepiej niech się każdy zajmie swoimi sprawami, swoim domem i rodziną > a nie majtkami obcej dziewczynki. "Zajęcie się" sprawami tej dziewczynki jest obowiązkiem służbowym przedszkolanki. Nie jest ona dla dziecka osoba obcą. Jest opiekunką i działa "ex lege". > Co do art 4 Ustawy o Systemie Oświaty to jest to nic nie znaczący ogólnik. > Nie ma żadnej listy tego co jest zdrowe a co niezdrowe, nie ma jedynego > słusznego wzorca moralności i obywatelskiej postawy, nie ma jednoznacznej > definicji dobra, więc ten art. może oznaczać wszystko i nic. W praktyce pojęcia te precyzuje nauczyciel i organy statutowe placówki w procesie stosowania prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:41 > Dla mnie również. I dla wielu wypowiadających się na tym wątku. No ale w tym momencie to nie ja mam problem ani nie matka tej dziewczynki, tylko Ty i ci, którym to przeszkadza. > "Zajęcie się" sprawami tej dziewczynki jest obowiązkiem służbowym > przedszkolanki. Nie jest ona dla dziecka osoba obcą. Jest opiekunką i > działa "ex lege". Przedszkolanka jest osobą której rodzic dziecka pośrednio płaci za opiekę nad jego dzieckiem w godzinach od - do. I tyle. Dziecko może sobie chodzić i w koronkowej bieliźnie i wara komu od tego. > W praktyce pojęcia te precyzuje nauczyciel i organy statutowe placówki w > procesie stosowania prawa. A jak ja wejdę i pogadam z kim trzeba to pojęcie to precyzuję ja. Nie zdarzyło się, zeby ktoś po rozmowie w cztery oczy ze mną miał inne zdanie niż ja. I nikogo nie zastraszam. Po prostu informuję go jak niewiele może i lepiej żeby siedział cicho, robił to za co mu płacą z mojej - podatnika kieszeni i nie wychylał się, a emerytury doczeka bez większych problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:51 acorns napisał: > No ale w tym momencie to nie ja mam problem ani nie matka tej dziewczynki, > tylko Ty i ci, którym to przeszkadza. Problem masz Ty, bo to Ty dostaniesz zakaz dziwacznego ubierania dziecka do przedszkola. > Przedszkolanka jest osobą której rodzic dziecka pośrednio płaci za opiekę nad > jego dzieckiem w godzinach od - do. Ustawodawca jest innego zdania. > Dziecko może sobie chodzić i w koronkowej bieliźnie i wara komu od tego. Mylisz się. > > W praktyce pojęcia te precyzuje nauczyciel i organy statutowe placówki w > > procesie stosowania prawa. > A jak ja wejdę i pogadam z kim trzeba to pojęcie to precyzuję ja. Nie > zdarzyło się, zeby ktoś po rozmowie w cztery oczy ze mną miał inne zdanie niż > ja. Uważaj tylko na art. 224 kk. W końcu trafisz na mądrzejszego i bardziej zdecydowanego. Kwestia czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:07 > Problem masz Ty, bo to Ty dostaniesz zakaz dziwacznego ubierania dziecka do > przedszkola. czy ja naprawdę muszę ze szczególami opisywać gdzie i jak głęboko to mam? To tak jak z ograniczeniami szybkości. CB, kanał 19: - mobilki jak tam siódemka od Łomianek na Mławę? - do krzyżówki na Nowy Dwór czysto, można śmigać - dzięki, szerokości I muzyczka na full i 190 na szafie i smigamy > Uważaj tylko na art. 224 kk. W końcu trafisz na mądrzejszego i bardziej > zdecydowanego. Kwestia czasu. ten artykuł w ogóle jest od czego innego. Przedszkole nie jest organem administracji rzędowej, przedszkolanka nie jest funkcjonariuszem, a ja nie stosuję ani przemocy, ani gróźb karalnych. Ja tylko INFORMUJĘ i TŁUMACZĘ. Jak krowie na rowie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:09 Acorns. Przeceniasz scher'a. Zapominasz, ze sa ludzie, ktorzy lubia jak ktos inny pokazuje im gdzie ich miejsce. Czuja sie chyba bezpieczniej w takich "okowach wladzy" i dobrze im z tym. I do glowy by im nie przyszlo, ze maja do czegos prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:38 > Acorns. Przeceniasz scher'a. Scher to niegłupi człowiek. Ale bardziej pasuje do niemiec niż do Polski. Po prostu lub jak ktoś stanowi prawo, którego on musi przestrzegać bez gadania. Wtedy czuje się bezpiecznie. Gdyby nagle zapanowało bezprawie, mógłby nie przeżyć tygodnia. Różnica między nim a mną polega na tym że gdyby zapanowało bezprawie, ja niepodzielnie panowałbym nad moją okolicą, a on musiałby przestrzegać prawa, które ja ustanowiłem Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:43 )) Ale najlepsze, ze on by tego Twojego prawa nawet nie zakwestionowal, bo skoro cos pochodzi od wladzy, znaczy, ze jest sluszne... Nie wazne jakiej wladzy. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:59 d.o.s.i.a napisała: > Ale najlepsze, ze on Przy stole też sobie tak o jednym z gości rozprawiasz? Jakieś wykształcenie odebrałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:41 I po co sie burzysz, skoro wlasnie taki jestes i wszystkie Twoje wypowiedzi o tym swiadcza? Wstydzisz sie tego, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:50 Takim tonem to mozesz sobie mowic do swoich pociech. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 15:50 d.o.s.i.a napisała: > Takim tonem to mozesz sobie mowic do swoich pociech. Ale u siebie w domu, bo w przedszkolu to niech się lepiej spyta wychowawczyni, co i do kogo powinien mówić i jak... Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:58 acorns napisał: > bezprawie, ja niepodzielnie panowałbym nad moją okolicą, a on musiałby > przestrzegać prawa, które ja ustanowiłem Cacactum non est pictum Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw tak, scher 20.05.07, 15:54 > Cacactum non est pictum I doskonale się to odnosi do twoich wszystkich wywodów w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:17 acorns napisał: >> - mobilki jak tam siódemka od Łomianek na Mławę? Chyba nie chwytam podobieństwa sytuacji. > > Uważaj tylko na art. 224 kk. W końcu trafisz na mądrzejszego i bardziej > > zdecydowanego. Kwestia czasu. > ten artykuł w ogóle jest od czego innego. Nie jest. > Przedszkole nie jest organem administracji rzędowej Rzędowej na pewno nie. Jest jednostką organizacyjną samorządu terytorialnego. > przedszkolanka nie jest funkcjonariuszem Ale za kilka dni będzie jej przysługiwać ochrona prawna jak dla funkcjonarisuzy publicznych. Art. 224 dotyczy jej nawet w obecnym stanie prawnym. > a ja nie stosuję ani przemocy, ani gróźb karalnych. Ja tylko INFORMUJĘ i > TŁUMACZĘ. Zależy od interpretacji stanu faktycznego. Z tonu twojego postu wynika, że może być ten stan różnie intepretowany. Widziałem już na ławie oskarżonych cwaniaczków, którzy ich zdaniem nie uczestniczyli w rozboju tylko "bawili się nożem". Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:30 > Chyba nie chwytam podobieństwa sytuacji. Chodzi o zależność między przepisem, a stanem faktycznym. Prawie zawsze znajdzie się sposób żeby coś obejść. > Rzędowej na pewno nie. Jest jednostką organizacyjną samorządu terytorialnego. Prywatne jest taką samą jednostką jak moja knajpa mordownia, której jestem szczęśliwym współwłaścicielem. To biznes i to biznes. A jak państwowe siedzi w kieszeniach rodziców to i tak przedszkolanki mają niewiele do gadania bo nie gryzie się ręki która karmi. > Zależy od interpretacji stanu faktycznego. Z tonu twojego postu wynika, że > może być ten stan różnie intepretowany Nigdy nie użyłem groźby karalnej. Nie jestem idiotą. Komórki mają dyktafony, wiec automatycznie byłby dowód jakby ktoś nagrał. A tak to ja tylko najpierw przegadam nauczycielkę (Młoda z przedszkola dawno wyrosła), a jak już nauczycielka nie wie co ma powiedzieć to informuję czego oczekuję w stosunku do Młodej i co mogę zaoferować wzamian i co nauczycielka może jeśli wkroczy ze mną na ścieżkę wojenną. Czyli wszystko sprowadza się do tego że ze mną lepiej żyć w zgodzie a wszyscy bedą zadowoleni. Nikogo nie muszę straszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:01 acorns napisał: > Chodzi o zależność między przepisem, a stanem faktycznym. Prawie zawsze > znajdzie się sposób żeby coś obejść. Oczywiście. Quid leges sine moribus? > przegadam nauczycielkę Kiedyś trafi kosa na kamień. Wtedy będziesz taką błagał, żeby uczyła Twoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:07 > Oczywiście. Quid leges sine moribus? Nie znam łaciny. Ale z Młodą możesz sobie po gruzińsku popisać. Ciężko będzie, bo to forum raczej nie obsługuje "robaczków". > Kiedyś trafi kosa na kamień. Wtedy będziesz taką błagał, żeby uczyła Twoje > dziecko. Wtedy to na pewno tak. Bo bedzie to osoba, od której Młoda może się czegoś nauczyć tak jak uczyła się od tych, dzięki którym przegadała każdego nauczyciela jakiego miała. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:48 acorns napisał: > przegadała każdego nauczyciela jakiego miała. Ze mną by jej łatwo nie poszło Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:51 Bo zapewne bys jej wymierzyl klapsa "w atmosferze milosci"...? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:04 > Ze mną by jej łatwo nie poszło Tobie z nią też pewnie nie. Ona na wygłoszoną po łacinie sentencję odpowiedziałaby sentencją po gruzińsku. Albo po ormiańsku, bo ormiańskiego jeszcze nie całkiem zapomniała. U niej gadka na temat stringów byłaby krótka - Ty nie chcesz żeby ona nosiła stringi, ona stwierdziłaby że OK, może ich nie nosić, ale musisz w zamian jej coś zaoferować. Co masz jej do zaoferowania? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:09 acorns napisał: > nosić, ale musisz w zamian jej coś zaoferować. Co masz jej do zaoferowania? Wiedzę, przygodę na wycieczkach, szacunek, życzliwość i stawanie w jej obronie. Wystarczy? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 15:12 > Wiedzę, przygodę na wycieczkach, szacunek, życzliwość i stawanie w jej obronie. > Wystarczy? Młoda głupia nie jest i nie przekupisz jej tym co jej się z założenia należy. Jako nauczyciel musisz jej przekazywac wiedzę bez względu na to jakie majtki ma na dupie. Musisz też okazywac jej szacunek. Ona jako uczennica nie musi bo i tak jej nikt nic nie zrobi, Ty jako nauczyciel musisz, bo ja jako rodzic mogę nakręcić aferę w kuratorium. Warunkiem uczestnictwa w wycieczkach jest wpłacenie wymaganej kwoty i tylko tyle. Teoretycznie można za karę nie pozwolić ucznowi wyjechać na wycieczkę. Praktycznie jest to niewykonalne, a już na pewno nie z powodu stringów. Młoda nie wymaga życzliwości, bo jej na ocenach mało zależy bo dobrze wie jak to jest. Nie potrzebuje też żeby stawać w jej obronie, bo ma jej kto bronić w razie potrzeby. Gdybyś takie coś jej zaproponował, to by powiedziała mniej więcej to co ja teraz napisałem i postawiłaby swój warunek. Na przykład taki że ona nie będzie nosiła stringów, ale chce mieć wyłączność na prowadzenie strony internetowej szkoły i/albo gazetki szkolnej. W ten sposób odniosłaby wymierną korzyść. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 23.05.07, 09:52 acorns napisał: > Młoda głupia nie jest i nie przekupisz jej tym co jej się z założenia należy. Dziecko, które ma przeświadczenie, że cokolwiek mu się po prostu "należy", jest dzieckiem źle wychowanym. > Jako nauczyciel musisz jej przekazywac wiedzę bez względu na to jakie majtki > ma na dupie. To nie jest tak. Dziecko, które przychodzi do mnie na lekcje, musi dostosować się do całego porządku prawnego obowiązującego w szkole, tak jak pacjent musi dostosować się do regulaminu szpitala czy przychodni. Jeżeli tylko uznam to za słuszne, użyję wszelkich zgodnych z pedagogiką metod, aby przestrzeganie prawa szkolnego od ucznia wyegzekwować. Niekoniecznie będzie to natychmiastowe przełamywanie oporu ucznia za wszelką cenę i w każdej sprawie (choć w razie konieczności nie zawaham się być stanowczym), ale czas, miejsce i metodę wybieram ja. Na próby wymuszenia na mnie cokolwiek przez dziecko reaguję alergicznie dość. Nie tylko ja jestem odpowiedzialny za moje relacje z uczniem, uczeń w równym stopniu jest odpowiedzialny za nasze relacje. Z całym szacunkiem do Twojej córki będę ją uczył, wymagał i egzekwował, aby zechciała włożyć wiele wysiłku w kulturalne i dojrzałe komunikowanie się ze mną. > Musisz też okazywac jej szacunek. Ona jako uczennica nie musi bo i > tak jej nikt nic nie zrobi Mylisz się. Potrafię poradzić sobie z własnym dzieckiem, będę próbował i z Twoim. Nie dziecko rządzi. Ja mogę rozmawiać z dzieckiem, być wyczulonym na jego potrzeby, ale o fundamentalnych normach moralnych i regułach życia społecznego nawet nie będę podejmował dyskusji. Mogę to poprzeć perswazją, ale niezależnie od jej skuteczności kwestie kluczowe tak czy tak będą ustawione po mojemu, a nie wg widzimisie niedojrzałego ego dziecka. Moim obowiązkiem jest umożliwić młodemu człowiekowi przećwiczenie sposobów okazywania szacunku każdemu człowiekowi, jakiego spotka w życiu, bo szacunek jest obowiązkiem moralnym. Wymagając szacunku dla siebie, uczę dziecko szacunku do innych ludzi, w tym do przyszłego męża i dzieci. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. > Ty jako nauczyciel musisz, bo ja jako rodzic mogę nakręcić aferę w > kuratorium. Szczerze mówiąc, jestem tu mało strachliwy i tą drogą na pewno się ze mną nie dogadasz. Ani Ty, ani Twoje dziecko. Gdybyś na przykład ukaranie dziecka za łamanie prawa szkolnego brał bezpodstawnie za przejaw braku mojego szacunku do ucznia, pisz sobie gdzie chcesz. Jeszcze Ci adres podam. > Teoretycznie można za karę nie pozwolić ucznowi wyjechać na wycieczkę. > Praktycznie jest to niewykonalne, a już na pewno nie z powodu stringów. Jest wykonalne. Nie wezmę na wycieczce odpowiedzialności za ucznia, który łamie porządek prawny i okazuje mi celowe nieposłuszeństwo. Po drugie mało zrozumiałeś z mojego postu. Tu chodzi nie o odrabianie pańszczyzny i dawanie dziecku tego, co mu się i tak minimalnie należy. Tu chodzi o coś więcej, o pewną wartość dodaną w naszych relacjach. Jeżeli nacechowane są one życzliwością i szacunkiem z woli OBU stron, możemy na lekcjach czy wycieczkach przeżywać wspaniałe przygody. W ostatecznym rozrachunku dobre relacje ze mną na pewno będą dla dziecka korzystniejsze, bo uczynię jego życie wartościowszym, mądrzejszym, lepszym. Jeśli dziecko ciągle będzie stawać okoniem (a z pewnych wymagań nie zrezygnuję - nie muszę być lubiany za wszelką cenę), nasze kontakty będą męczące. Ja to wytrzymam, uczeń pewnie też; szkoła nie trwa wieczność. Ale dziecko straci pewną szansę na dobre przeżycie tego fragmentu życia. > Młoda nie wymaga życzliwości Podstawowymi potrzebami każdego dziecka oprócz potrzeb fizjologicznych są potrzeby: zależności, opieki i oparcia, protekcji, potrzeba wygody, spokoju, wolności od strachu, więzi, afiliacji, miłości i bycia kochanym, zaufania do siebie, poczucia własnej wartości, kompetencji, poważania, uznania (szacunku) i prestiżu we własnych oczach i w oczach innych ludzi. Nauczyciel jest w życiu dziecka niezwykle ważnym punktem odniesienia. > Nie potrzebuje też żeby stawać w jej obronie, bo ma jej kto bronić w razie > potrzeby. Tak Ci się tylko wydaje. Jeżeli ma do wyboru lekcje z nauczycielem, który zwraca baczną uwagę, aby uczniowie nie dokuczali sobie nawzajem, nie przezywali się, nie wyśmiewali, nie robili sobie jakiejkolwiek krzywdy fizycznej ani psychicznej, a nauczycielem, któremu to wszystko zwisa i powiewa, zgadnij, które lekcje oceni wyżej? > Gdybyś takie coś jej zaproponował, to by powiedziała mniej więcej to co ja > teraz napisałem To smutne. Oznacza, że Twoja córka z założenia ustawia się do nauczycieli w postawie konfrontacyjno-roszczeniowej. > i postawiłaby swój warunek. > Na przykład taki że ona nie będzie nosiła stringów, ale chce mieć wyłączność > na prowadzenie strony internetowej szkoły i/albo gazetki szkolnej. Jeżeli chodzi o podstawowe zasady, nie wdaję się z dzieckiem w takie targi. Najlepsza jest tu tzw. technika przecięcia: "w tych okolicznościach nie będziemy na ten temat w ogóle dyskutować". > W ten sposób odniosłaby wymierną korzyść. Znasz przypowieść o Żydzie, który skarżył się rabiemu, że ma ciasne mieszkanie i rabi kazał mu dokupić kozę, potem jeszcze jedną, kolejną i tak do siedmiu? Kiedy wreszcie pozwolił mu ten kozy sprzedać, Żyd poczuł się niesamowicie szczęśliwy. - Jakiż ja mam wielki apartament! - wykrzyknął. Podobnie mógłbym postąpić z Twoją córką. Kazałbym jej kupić siedem kóz, po jakimś czasie wspaniałomyślnie wybawiłbym ją od tego kłopotu. W ten sposob Twoja córka osiągnęłaby w relacjach ze mną wymierną korzyść, ale na moich - nie jej - warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 26.05.07, 22:01 Masz bardzo dużo racji, a Twoj sposób na wychowanie jest spójny i jasny. Jednak wychowanie to nie jest jakiś zawieszony w próżni proces trwający od urodzenia do 18 roku zycia, gdzie wcześniej nic i później nic nie ma. Młody człowiek wkracza w dorosłe życie z tym, co mu jako wychowawca lub rodzic przekażesz. Jego życie ma dalszy ciąg. Ja wychowuję w taki sposób, żeby moja córka w dorosłym życiu umiała walczyć o swoje i stawiała warunki a nie stosowała się do postawionych warunków. Wolisz wzniecać kurz, czy go łykać? Gdybym nakazywał Młodej bezwzględne poddanie się w szkole regułom ustalanym przez nauczycieli a w domu regułom ustalanym przeze mnie, miałbym spore szanse wychować kolejną pracowniczkę Biedronki czy innej Żabki, którą byle kierowniczka nawyzywa, pozwala towar z półek i każe układać, a ona pokornie wykona polecenia i odreaguje w domu płacząc w poduszkę. To byłaby wtedy tylko wina błędnego sposobu wychowania i jednocześnie pewien logiczny ciąg - w szkole rządzi nauczyciel, w domu rodzice, w pracy kierowniczka. A Młoda jest nikim i zawsze MA SŁUCHAĆ. Nie tędy droga. Ja również nie jestem ofiarą systemu i nikt mi nie może nakazać żebym nie pozwolił zakładać dziecku stringów bez względu na to czy jest w przedszkolu, w podstawówce, gimnazjum czy technikum. Po prostu nie będzie mi tu nikt rządził i tyle. Od rządzenia to ja tu jestem. Tu ustąpię w sprawie stringów, gdzie indziej nie wjadę do parku na rolkach bo jakiś palant postawił sobie tam zakaz, jeszcze w innym miejscu będę dźwigał meble czy coś innego po 300 metrów do ciężarówki bo ktoś sobie postawił zakaz wjazdu od strony klatek schodowych, piwka w parku bym nie wypił bo ktoś sobie wprowadził zakaz. A ja mam to w dupie i zyję tak jak chcę a nie jak mi każą. I tego też uczę Młodą. Gdyby była wychowywana Twoim sposobem, obawiam się że żadnego zakazu by nie złamała i pokornie robiła to co jej każą. A taką właśnie postawą charakteryzuje się społeczeństwo niewolników. > To smutne. Oznacza, ze Twoja córka z zalozenia ustawia sie do nauczycieli w > postawie konfrontacyjno-roszczeniowej. Na pewno nie. Nie jest potworem, który tylko żąda i wymaga nie dając nic wzamian. Ona podchodzi do tematu w sposób taki, że stara się swoją osobą nie uprzykrzać nauczycielowi pracę za marne pieniądze, ale oczekuje że nauczyciel nie będzie aż tak bardzo się angażował w egzekwowanie regulaminu. Czyli przymknie oko na niewielkie spóźnienia, na "nieodpowiednie" buty na zmianę i takie tam drobiazgi. Najgorsi są idealiści, bo są jak zadra w dupie. Potrafią uprzykrzyć życie każdemu. A nie chodzi o to żeby sobie wzajemnie utrudniać życie, tylko ułatwiać. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 27.05.07, 07:30 acorns napisał: > Ja wychowuję w taki sposób, żeby moja córka w dorosłym życiu umiała walczyć > o swoje i stawiała warunki a nie stosowała się do postawionych warunków. "W tradycyjnym społeczeństwie dziecko stopniowo uczy się reguł postępowania obowiązujących we wspólnocie ludzi dorosłych oraz poznaje wartości stanowiące jej fundament. Wychodząc z ciasnego świata własnego ego, w którym to co wyobrażone i subiektywne, miesza się z tym co realne i obiektywne, powoli uczy się odróżniać pragnienia i wytwory własnej wyobraźni od rzeczywistości i jej wymagań. Dziecko buduje swoją osobowość poprzez poszerzanie granic wewnętrznego świata i wchłanianie ze świata dorosłych potrzebnej mu wiedzy, doświadczenia i mądrości. W tym procesie ego dziecka ulega nie tylko poszerzeniu, ale staje się bardziej wyraziste, mocniejsze, a jednocześnie coraz bardziej elastyczne. Dzięki temu młody człowiek potrafi - w zależności od sytuacji - przystosować się do otoczenia lub też otoczenie dostosować do swoich potrzeb. Nie musi kurczowo trzymać się przymusu władzy i kontroli nad ludźmi, aby czuć się bezpiecznie. Kiedy trzeba - potrafi walczyć o swoje prawa, a kiedy trzeba - umie kierować się dobrem wspólnoty." ["Terror pajdokracji" w: "Charaktery" nr 4(123) kwiecień 2007] Dobro wspólnoty wymaga, aby w placówce oświatowej decyzje podejmowali nauczyciele, kierując się swoim - jak najlepiej pojętym - rozumieniem pojęcia "dobro dziecka". Nie może być tak, że każdy rodzic będzie chciał ustalać własne zasady, kierując się swoim osobistym systemem wartości, nawet takim, który sprawdza mu się w domu, bo doprowadzi to prędko do anarchii. Rodzic ma prawo wpływu, przekonania nauczyciela do swojego punktu widzenia, ale kiedy mu się to nie uda, obowiązuje decyzja nauczyciela. > Wolisz wzniecać kurz, czy go łykać? Mój ideał społeczeństwa - nikt nie wznieca, to i nikt nie łyka. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 28.05.07, 00:52 > Nie może być tak, że każdy rodzic będzie chciał > ustalać własne zasady, kierując się swoim osobistym systemem wartości No nie może. Bo jak rodziców będzie 800, to będzie podobna ilość systemów wartości. Dlatego też pewne zasady porządkowe w szkole muszą być ustanowione i przestrzegane. Są jednak granice, a wtrącanie się nauczyciela w to co dziewczynka ma na dupie to zdecydowane przekroczenie tej granicy. Dziadek Młodej jak się wypowiada, to w celu zaakcentowania fragmentów wypowiedzi wali pięścią w stół z całej siły. Młoda u dziadka robi podobnie, w domu też jej się zdarza, w szkole dyskutuje się inaczej i ona dobrze o tym wie i wypowiadając się nie wali w ławkę. To jest właśnie przestrzeganie porządku i pewnych zasad. W domu Młoda je trzymając nogi na ławie, a talerz na kolanach. W knajpie tak nie je. To też przestrzeganie pewnych zasad. Ja to dobrze rozumiem i wiem o co Ci chodzi. Problem w tym, że żądasz zbyt wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 29.05.07, 07:14 acorns napisał: > Ja to dobrze rozumiem i wiem o co Ci chodzi. > Problem w tym, że żądasz zbyt wiele. Jednak uważam, że Kartaginę należy zniszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:08 acorns napisał: > Ona ma płacone za to żeby tę dziewczynkę przypilnować, prowadzić z nią > zajęcia, zająć się nią w godzinach pracy przedszkola a nie za ustalanie co > jest zdrowe dla dziecka a co nie. Nieprawda. Zobacz art. 4 ustawy o systemie oświaty. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Chyba żartujesz 14.05.07, 23:54 > Rodzice sobie mogą rządzić, ale u siebie w domu, panno arogantko. Kawalerze arogancie, rodzice nie tylko mogą "sobie rządzić u siebie w domu" ale maja prawo decydować także o tym, pod czyją opieką i na jakich zasadach ich dziecko przebywa poza domem. Zwłaszcza dziecko nie objęte jeszcze obowiązkiem szkolnym (jak wspomniana pięciolatka). Rodzice także decydują, jaką odzież dziecko może nosić, rolą przedszkolanki jest m.in. dopilnowanie, by ich życzenia były respektowane. Podejmować kroki opiekun przedszkolny mógłby wyłącznie w przypadku naruszenia prawa czy przepisów (choćby i statutu przedszkola), a nie własnego widzimisię. > W domu dziecko może sobie nawet po suficie biegać. W przedszkolu zasady > ustalają pracownicy No ciekawe, ciekawe... W przedszkolu pracownicy PODLEGAJĄ zasadom, a nie ustalają je. > Prawem w zakładzie administracji publicznej są nie tylko regulaminy, ale > uzasadnione celami zakładu polecenia jego pracowników również. I jakiż to cel prawem ustalony nie może zostać zrealizowany w przedszkolu z powodu kroju majtek noszonych przez 5-latkę? Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Chyba żartujesz 15.05.07, 09:46 Znam ja takie Iwoniawy, -najwięcej wymagają od innych. Od siebie już jakby mniej... Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Chyba żartujesz 15.05.07, 17:23 > Znam ja takie Iwoniawy, -najwięcej wymagają od innych. Od siebie już jakby > mniej... Jak argumentów brakuje, to zaczynamy personalne wycieczki nie poparte żadnymi dowodami w dodatku? Oj, nieładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 11:55 iwoniaw napisała: > rodzice nie tylko mogą "sobie rządzić u siebie w domu" ale maja prawo > decydować także o tym, pod czyją opieką i na jakich zasadach ich > dziecko przebywa poza domem. Dlatego w każdej chwili mogą wypisać dziecko z przedszkola, jeżeli ich zdaniem nauczyciele stawiają nieuzasadnione celami placówki wymagania lub ograniczenia. > Rodzice także decydują, jaką odzież dziecko może nosić Nie. Decyduje osoba sprawująca bieżącą opiekę. W domu rodzice, u babci babcia, u cioci ciocia, w szpitalu personel medyczny, na koloniach wychowawca, na obozie druhna, w przedszkolu nauczycielka. > rolą przedszkolanki jest m.in. dopilnowanie, by ich życzenia były > respektowane. W ustawie o systemie oświaty nie ma zapisu "rodzice są bezpośrednimi przełożonymi nauczyciela i mają prawo wydawać mu polecenia służbowe". > Podejmować kroki opiekun przedszkolny mógłby wyłącznie w przypadku naruszenia > prawa czy przepisów (choćby i statutu przedszkola) Nieprawda. "Podejmować kroki" nauczyciel ma obowiązek zawsze, jeżeli działa w ramach ustawowych zadań placówki. > a nie własnego widzimisię. Nie widzimisię lecz własnego uznania podjętego wskutek interpretacji kryteriów zapisanych w przepisach prawa. > > W domu dziecko może sobie nawet po suficie biegać. W przedszkolu zasady > > ustalają pracownicy > No ciekawe, ciekawe... W przedszkolu pracownicy PODLEGAJĄ zasadom, a nie > ustalają je. Podlegają zasadom prawa pracy. Ustalają zaś zasady obowiązujące użytkowników placówki. Użytkownik zakładu administracyjnego wchodzi z zakładem w tzw. zakładowe stosunki podległości. W prawie administracyjnym nie ma równości podmiotów. Pracownikom i organom zakładu przysługują uprawnienia decyzyjne w ramach władztwa zakładowego. > > Prawem w zakładzie administracji publicznej są nie tylko regulaminy, ale > > uzasadnione celami zakładu polecenia jego pracowników również. > I jakiż to cel prawem ustalony nie może zostać zrealizowany w przedszkolu z > powodu kroju majtek noszonych przez 5-latkę? Obraża to poczucie moralności wielu osób. Przedszkole jest to przestrzeń publiczna, w której to co prywatne zderza się z normami społecznymi i zasadami współżycia społecznego. Dlatego nie może tu być dowolności i widzimisia poszczególnych rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 12:10 > > rodzice nie tylko mogą "sobie rządzić u siebie w domu" ale maja prawo > > decydować także o tym, pod czyją opieką i na jakich zasadach ich > > dziecko przebywa poza domem. > > Dlatego w każdej chwili mogą wypisać dziecko z przedszkola, jeżeli ich zdaniem > nauczyciele stawiają nieuzasadnione celami placówki wymagania lub ograniczenia. Rozumiem, ze w pracy, gdy pracodawca lamie prawo, rowniez nie mamy prawa sie bronic, bo to przeciez jego zaklad i on jest panem na wlosciach, a my sobie mozemy znalezc inna prace jezeli "stawia nieuzasadnione celami placowki wymagania lub ograniczenia"? Rozumiem, ze jezeli w urzedzie, w sklepie, w kosciele, w szkole, ktos lamie nasze konstytucyjne prawa to rowniez mozna sobie pojsc do innego urzedu, sklepu, kosciola badz szkoly? Nie badz smieszny. Przedszkole to instytucja, ktorej placisz za opieke nad swoim dzieckiem, a nie uczenie go moralnosci, musztrowanie i wprowadzanie zakazow, ktore sa niezgodne z wolnosciami obywatelskimi. I czym innym jest regulamin, ktory ma na celu ochrone dzieci przed wypadkiem, biciem itp. a czym innym paplanie przez przedszkolanke o tym kto jakie majtki nosi. Otoz w swietle prawa przedszkolanka nie ma prawa omawiac spraw osobistych (w tym i zdrowotnych) dziecka z innymi rodzicami - a o to sie miedzy innymi roznosi, gdy mowimy o zlamaniu praw osobistych dziecka. Bo to jest przekroczenie kompetencji. OK. Niechze sobie napisza w regulaminie, ze stringow nosic nie mozna, ale przedszkolanka ma prawo rozmawiac o tym tylko z rodzicami dziecka, a nie "na zebraniu", bo jej sie wlasnie zebralo na ploty. Pod warunkiem, ze taki zapis w regulaminie JEST. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 12:33 d.o.s.i.a napisała: > > Dlatego w każdej chwili mogą wypisać dziecko z przedszkola, jeżeli ich > > zdaniem nauczyciele stawiają nieuzasadnione celami placówki wymagania > > lub ograniczenia. > Rozumiem, ze w pracy, gdy pracodawca lamie prawo Problem w tym, że przedszkole nie łamie prawa, ustanawiając uzasadnione w jakiś sposób ograniczenia co do stroju dzieci. > Rozumiem, ze jezeli w urzedzie, w sklepie, w kosciele, w szkole, ktos lamie > nasze konstytucyjne prawa Jw. Jeżeli placówka oświatowa ustala ograniczenia uzasadnione celami zakładu, nie jest to naruszenie praw człowieka. Kwestia różnic w poglądach na wychowanie. Rodzice, którzy nie potrafią się pogodzić z tym, że ich zdanie nie zostało uznane w przedszkolu za jedynie słuszne mogą albo się dostosować, albo zmienić placówkę. > Nie badz smieszny. Przedszkole to instytucja, ktorej placisz za opieke nad > swoim dzieckiem Nieprawda. Przedszkole to zakład administracji publicznej, któremu za wykonywanie podstawowego ustawowego zadania (realizacja podstawy programowej wychowania przedszkolnego) nie płacisz nic. Płacisz tylko za wyżywienie dziecka. > I czym innym jest regulamin, ktory ma na celu ochrone dzieci przed wypadkiem, > biciem itp. a czym innym paplanie przez przedszkolanke o tym kto jakie majtki > nosi. Opieka (ochrona przed wypadkiem, biciem itp.) jest tylko jednym z trzech ustawowych zadań placówki przedszkolnej. Pozostałe dwa to: nauczanie i wychowanie. Decyzje odnośnie ubioru dziecka jak najbardziej mieszczą się w ramach ustawowych zainteresowań placówki oświatowej. > Otoz w swietle prawa przedszkolanka nie ma prawa omawiac spraw osobistych > (w tym i zdrowotnych) dziecka z innymi rodzicami Wyjątkiem może być na przykład "obrona społecznie uzasadnionego interesu". Jest to kontratyp ustawowy. > Pod warunkiem, ze taki zapis w regulaminie JEST. Niekoniecznie. Regulamin zakładu administracyjnego nie jest wyłącznym źródłem ograniczeń stawianych użytkownikom na terenie zakładu. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 13:45 Mowimy o roznych rzeczach. Przede wszstkim ja pod nazwa "przedszkole" mam na mysli zarowno placowki prywatne, jak i panstwowe - nie wiemy o jakie przedszkole chodzi w tym przypadku. W placowce prywatnej place nie tylko za wyzywienie, ale za czas poswiecony mojemu dziecku, a nie za to, zeby uczono go, ze stringi sa niemoralne. Po drugie. Na szczescie zyjemy w kraju, w ktorym jeszcze nie zabroniono noszenia stringow (takze przez dzieci), wiec niepredko zapisy zabraniajace noszenia takowych w regulaminach przedszkoli sie znajda - wiec na razie ta dyskusja jest bezpodstawna, zakazu stringow nie ma wiec przedszkolanka nie miala prawa miec pretensji do rodzicow. Nie wprowadzono takze na szczescie jeszcze obowiazku modlitwy przed jedzeniem, zakazu spogladania na chlopcow, glosnego smiechu, wyrazania wlasnych pogladow - czyli tego czego byc moze chcialaby czesc spoleczenstwa. Na szczescie zyjemy w kraju, w ktorym mozna miec rozne przekonania - w tym, mozna uwazac, ze stringi z niemoralnym prowadzeniem zadnego zwiazku nie maja. Po ostatnie - bez wzgledu na to, czy to czy owo w regulaminie jest czy nie, przedszkolanka NIE MA prawa omawiania spraw dotyczacych jednego dziecka z nikim OPROCZ jego rodzicow. Jezeli nie podoba jej sie, ze dziecko nosi stringi powinna porozmawiac o tym z jego rodzicami i z NIKIM INNYM. Robiac to lamie prawa dziecka (bo konstytucja daje dziecku prawo do zachowania prywatnosci) i przekracza swoje uprawnienia (podobnie jak lekarz, ktory udziela obcemu informacji o stanie zdrowia pacjenta). I tego nie zmienisz zadnym regulaminem. I miedzy innymi tego dotyczyla czesc dyskusji na tym forum. Widze, ze jestes czlowiekiem, ktory lubi z pokora znosic wszelkiego rodzaju regulacje, regulaminy, lubi sie podporzadkowywac w imie prawa. Smutne to, ze nie widzisz tego, ze Ty takze masz prawo do czegos i nie musisz sie podporzadkowywac wszystkiemu jak leci - w dodatku robisz to zupelnie dobrowolnie. Przyznam, ze takiej postawy nie rozumiem, bo osobiscie mam bardzo duze poczucie godnosci osobistej i nie biore wszystkich ograniczen jakie mi funduje spoleczenstwo na gebe. I dopoki cos co mnie ogranicza nie ma uzasadnienia w bezpieczenstwie, czy zgodnym wspolzyciu, a probuje nauczac mnie jakiejs dziwnej "moralnosci", bo ktos sobie ubzdural, ze wie co jest moralne, a co nie, dopoty bede sie przed tym buntowac. Ale coz, od zawsze istnieli w spoleczenstwie konformisci i nonkonformisci. DZieki Bogu sa Ci ostatni, bo to oni sa motorem wszelkich zmian spolecznych i cywilizacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 14:48 d.o.s.i.a napisała: > Przede wszstkim ja pod nazwa "przedszkole" mam na mysli zarowno placowki > prywatne, jak i panstwowe - nie wiemy o jakie przedszkole chodzi w tym > przypadku. Nie ma znaczenia. Jeżeli przedszkole niepubliczne ma uprawnienia przedszkola publicznego, ma realizować zadania wytyczone przez państwo, z podstawą programową na czele. Z takim przedszkolem jako jego użytkownik wchodzisz również w relacje administracyjnoprawne i obowiązują zakładowe stosunki podległości. Nie masz prawa nic nakazywać ani zakazywać przedszkolankom. > zakazu stringow nie ma wiec przedszkolanka nie miala prawa miec pretensji > do rodzicow. Miała prawo. Zakaz ma uzasadnienie wychowawcze. Nie musi on być wyrażony wprost w jakimkolwiek przepisie prawa. > Nie wprowadzono takze na szczescie jeszcze obowiazku modlitwy przed > jedzeniem, zakazu spogladania na chlopcow, glosnego smiechu Tak samo nie wprowadzono jeszcze nakazu mycia rączek przed posiłkiem ani zakazu bawienia się lalkami przy jedzeniu. Co nie znaczy, że przedszkolanka nie ma prawa tego egzekwować. > Na szczescie zyjemy w kraju, w ktorym mozna miec rozne przekonania - w tym, > mozna uwazac, ze stringi z niemoralnym prowadzeniem zadnego zwiazku nie maja. Więc musisz sobie znaleźć takie przedszkole, w którym przedszkolanki będą w pełni podzielać twoje poglądy. Albo założyć własne - to wolny kraj. > Po ostatnie - bez wzgledu na to, czy to czy owo w regulaminie jest czy nie, > przedszkolanka NIE MA prawa omawiania spraw dotyczacych jednego dziecka z > nikim OPROCZ jego rodzicow. Nie jest to prawda absolutna. Niektóre sprawy dotyczące członka jakiejś społeczności omawia się na forum tej społeczności właśnie i jest to usprawiedliwione. Poza tym pisałem o ustawowym kontratypie działania "w obronie społecznie uzasadnionego interesu". > porozmawiac o tym z jego rodzicami i z NIKIM INNYM. Robiac to lamie prawa > dziecka (bo konstytucja daje dziecku prawo do zachowania prywatnosci) Nie ma takiego zapisu w Konstytucji. > i przekracza swoje uprawnienia (podobnie jak lekarz, ktory udziela obcemu > informacji o stanie zdrowia pacjenta). Odnośnie lekarza jest wyraźny zapis w ustawie, więc analogii nie ma żadnej. W przypadku nauczycielki musiałabyś wskazać przepis, który swoim zachowaniem złamała. > Widze, ze jestes czlowiekiem, ktory lubi z pokora znosic <ciach bzdety> Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 19:14 > Nie ma znaczenia. Jeżeli przedszkole niepubliczne ma uprawnienia przedszkola > publicznego, ma realizować zadania wytyczone przez państwo, z podstawą > programową na czele. Z takim przedszkolem jako jego użytkownik wchodzisz > również w relacje administracyjnoprawne i obowiązują zakładowe stosunki > podległości. Nie masz prawa nic nakazywać ani zakazywać przedszkolankom. A masz prawo nakazac przedszkolance, aby nie karmila Twojego dziecka miesem (bo na przyklad rodzina jest wegetarianska), a ona uwaza, ze to nie zdrowe i bedzie dziecko karmic? A masz prawo nakazac, aby Twoje dziecko nie jadlo slodyczy w przedszkolu i nie dostawalo do picia coca coli? Biedne te Twoje dzieci jezeli posylasz je do przedszkola, w ktorym absolutnie nie masz wplywu na to jak sa wychowywane i w ktorym przedszkolanki wiedza lepiej. Ale skoro Ci to odpowiada - droga wolna. Ja tam wole miec wplywa na to kto i jak wychowuje moje dzieci. I zapewniam Cie, ze istnieja przedszkola, w ktorych wola rodzicow jest respektowana, a dziecko nie podlega bzdurnym nakazom i zakazom (tj. takich, ktore nie maja wylacznie na celu ochrony jego zdrowia, zycia i dobrego samopoczucia). > > zakazu stringow nie ma wiec przedszkolanka nie miala prawa miec pretensji > > do rodzicow. > > Miała prawo. Zakaz ma uzasadnienie wychowawcze. Nie musi on być wyrażony wprost Nie, taki zakaz nie ma ZADNEGO uzasadnienia wychowawczego. Dziecku jest dokladnie wszystko jedno w jakich majtkach biega i w zaden sposob nie krzywi to jego psychiki, nie naraza na niebezieczenstwo, utrate zdrowia czy dobrego samopoczucia. To samo tyczy sie innych dzieci. > > Po ostatnie - bez wzgledu na to, czy to czy owo w regulaminie jest czy ni > e, > > przedszkolanka NIE MA prawa omawiania spraw dotyczacych jednego dziecka z > > nikim OPROCZ jego rodzicow. > > Nie jest to prawda absolutna. Niektóre sprawy dotyczące członka jakiejś > społeczności omawia się na forum tej społeczności właśnie i jest to > usprawiedliwione. Poza tym pisałem o ustawowym kontratypie działania "w obronie > > społecznie uzasadnionego interesu". Akurat zabranianie pewnego kroju majtek jest dzialaniem w obronie spolecznie uzasadnienionego interesu )))) A jakiz to spoleczny interes jest tu w zagrozeniu???? Ja tam tez jestem czescia spoleczenstw i nie odczuwam, aby moj interese byl zagrozony przez ta pieciolatke w stringach. Po drugie nie masz racji. Sprawy osobiste dziecka sa sprawami wylacznie jego, oraz jego rodzicow. Czy jezeli dziecko ulega molestowaniu to tez wszystkich bedziesz informowal? A jezeli siusia w majtki tez omowisz to na zebraniu z rodzicami? Oprocz oczywiscie tego, ze problem ten jest bardzo dokladnie opisany w prawie, a takze konstytucja stwierdza, ze kazdy czlowiek ma prawo do godnosci. O prawach dziecka mowi takze "karta praw dziecka". Omawianie majtek dziecka z innymi rodzicami bardzo wyraznie narusza obowiazujace prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 20:54 d.o.s.i.a napisała: > A masz prawo nakazac przedszkolance, aby nie karmila Twojego dziecka miesem > > (bo na przyklad rodzina jest wegetarianska) Mam prawo _poprosić_, żeby nie karmiła. I w tym przypadku moim zdaniem powinna prośbę spełnić, bo nie ma powodu, żeby nie. Niejedzenie mięsa przez dziecko w przedszkolu nie obraża niczyjego poczucia moralności, noszenie stringów już tak. > A masz prawo nakazac, aby Twoje dziecko nie jadlo slodyczy w > przedszkolu i nie dostawalo do picia coca coli? Mam prawo poprosić. > posylasz je do przedszkola, w ktorym absolutnie nie masz wplywu na to jak sa > wychowywane Rodzice mogą mieć wpływ na pracę przedszkola, nie mogą wydawać przedszkolankom poleceń. Tak to wygląda prawnie. > i w ktorym przedszkolanki wiedza lepiej. Czasem przedszkolanka ma prawo "wiedzieć lepiej". Sprawa stringów u dziecka pięcioletniego właśnie do tych spraw należy. > > Miała prawo. Zakaz ma uzasadnienie wychowawcze. Nie musi on być wyrażony > > wprost > Nie, taki zakaz nie ma ZADNEGO uzasadnienia wychowawczego. Twoim zdaniem. Moim ma. > To samo tyczy sie innych dzieci. Moim zdaniem moje dziecko nie powinno kontaktować się z pięciolatką, której rodzice tak ją ubierają. > Po drugie nie masz racji. Sprawy osobiste dziecka sa sprawami wylacznie jego, > oraz jego rodzicow. Twoim zdaniem. Moim nie zawsze. Dyskusja na ten temat jest jałowa jednak. Nie sądzę, żeby przedszkolanka wszem i wobec ogłosiła z nazwiska, matka którego dziecka jest tak głupia. > konstytucja stwierdza, ze kazdy czlowiek ma prawo do godnosci. > O prawach dziecka mowi takze "karta praw dziecka". Jeżeli organ administracji publicznej działa w ramach swoich ustawowych zadań i ma to uzasadnienie, nie jest to traktowane jako naruszenie praw człowieka. > Omawianie majtek dziecka z innymi rodzicami bardzo wyraznie narusza > obowiazujace prawo. Twoim zdaniem. Moim niekoniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:25 > Mam prawo _poprosić_, żeby nie karmiła. I w tym przypadku moim zdaniem powinna > prośbę spełnić, bo nie ma powodu, żeby nie. Niejedzenie mięsa przez dziecko w > przedszkolu nie obraża niczyjego poczucia moralności, noszenie stringów już tak > . ale jakie niezdrowe! Ja bym tam nie pozwolila mojemu dziecku bawic sie z takim, ktorego rodzice nie pozwalaja mu jesc miesa... Bo musza byc chyba nienormalni... A poza tym glodza dziecko i jako przedszkolanka mialabym prawo karmic dziecko po swojemu. > > A masz prawo nakazac, aby Twoje dziecko nie jadlo slodyczy w > > przedszkolu i nie dostawalo do picia coca coli? > > Mam prawo poprosić. A co jezeli Twoja prosba nie poskutkuje? Czyzbys nie mial prawa miec wplywu na to ile slodyczy i coli Twoje dziecko je/pije? > Rodzice mogą mieć wpływ na pracę przedszkola, nie mogą wydawać przedszkolankom > poleceń. Tak to wygląda prawnie. Dokladnie. Nareszcie to przyznales. > Moim zdaniem moje dziecko nie powinno kontaktować się z pięciolatką, której > rodzice tak ją ubierają. Rozumiem wiec, ze jestes zwolennikiem karania dzieci za przewinienia ich rodzicow. Zapewne Twoje dzieci oraz rzeczona pieciolatka beda doskonale wiedzialy dlaczego nie wolno sie im przyjaznic. Ach strach pomyslec jak te stringi moga pogwalcic psychike Twoich dzieci... Brrrrr... > > konstytucja stwierdza, ze kazdy czlowiek ma prawo do godnosci. > > O prawach dziecka mowi takze "karta praw dziecka". > > Jeżeli organ administracji publicznej działa w ramach swoich ustawowych zadań i ma to uzasadnienie, nie jest to traktowane jako naruszenie praw człowieka. Nie, zaden organ nie moze przekraczac konstytucji i innych przepisow prawa w kwestii lamania godnosci osobistej i poszanowania prawa do prywatnosci. Konstytucja jest aktem nadrzednym do jakichkolwiek regulaminow, a przepisy prawa nie moga stac w sprzecznosci z konstytucja. > > Omawianie majtek dziecka z innymi rodzicami bardzo wyraznie narusza > > obowiazujace prawo. > > Twoim zdaniem. Moim niekoniecznie. Jezeli pracownicy przedszkola to pracownicy instytucji rzadowej to obowiązuje ich tajemnica służbowa. Wycinek z jednego z regulaminow przedszkoli: www.chatkapuchatka.4bip.pl/index.php?idg=2&id=71&x=6 Zwroc uwage na kompetencje rady pedagogicznej, pkt 10. Dla ulatwienia zacytuje: "Informacje dotyczące bezpośrednio dziecka mogą być udzielane tylko rodzicom lub prawnym opiekunom dziecka." Poza tym naprawde nie wiem dlaczego ta dyskusja jeszcze trwa. Dzieci nie biegaja po przedszkolu w samych majtkach! Gdyby przedszkolanka nie podpatrzyla w toalecie nikt by nie wiedzial, ze dziecko te stringi nosi! Nie rozumiem wiec w jaki sposob moze miec to zly wplyw na inne dzieci i obrazac czyjes poczucie moralnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:44 d.o.s.i.a napisała: > ale jakie niezdrowe! Ja bym tam nie pozwolila mojemu dziecku bawic sie z > takim, ktorego rodzice nie pozwalaja mu jesc miesa... Raczej byłabyś w tym osamotniona. Natomiast noszenie stringów przez 5-latkę oburza nie tylko mnie. > > Rodzice mogą mieć wpływ na pracę przedszkola, nie mogą wydawać > > przedszkolankom poleceń. Tak to wygląda prawnie. > Dokladnie. Nareszcie to przyznales. Nigdy nie negowałem, że mogą mieć wpływ. Cały czas pisałem, że nie mogą wydawać poleceń. W związku z tym życzenie niemądrej mamuśki od stringów nie jest dla przedszkolanki rozkazem. > > Moim zdaniem moje dziecko nie powinno kontaktować się z pięciolatką, której > > rodzice tak ją ubierają. > Rozumiem wiec, ze jestes zwolennikiem karania dzieci za przewinienia ich > rodzicow. Źle rozumiesz. Jestem zwolennikiem tego, żeby przedszkole zakazywało mamusiom robienia z pięcioletnich dziewczynek lolitek. > Nie, zaden organ nie moze przekraczac konstytucji i innych przepisow prawa w > kwestii lamania godnosci osobistej i poszanowania prawa do prywatnosci. > Konstytucja jest aktem nadrzednym do jakichkolwiek regulaminow, a przepisy > prawa nie moga stac w sprzecznosci z konstytucja. Napisałaś same prawdziwe zdania, które jednak nie stoją w ogóle w sprzeczności z moimi tezami. Masz jednak mdłe pojęcie o prawie, więc nie będę ci tłumaczył, dlaczego. Nie ten czas i nie ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:05 > > ale jakie niezdrowe! Ja bym tam nie pozwolila mojemu dziecku bawic sie z > > takim, ktorego rodzice nie pozwalaja mu jesc miesa... > > Raczej byłabyś w tym osamotniona. Natomiast noszenie stringów przez 5-latkę > oburza nie tylko mnie. Nie sadze. Rodzicow, ktorzy uwazaja, ze dziecko musi jesc mieso jest mnostwo, plus spore grono lekarzy, ktorzy niedawanie dziecku miesa traktuja jak zbrodnie. Bylam wegetarianka przez wiele lat i sporo sie nasluchalam. > Źle rozumiesz. Jestem zwolennikiem tego, żeby przedszkole zakazywało mamusiom > robienia z pięcioletnich dziewczynek lolitek. Ja tez mam swoja liste zyczen - np. nie chce aby moje dziecko bylo w przedszkolu indoktrynowane wiara katolicka i nie chcialabym, aby dzieci w przedszkolu mogly nosic ozdoby religijne. I co mam z tym fantem zrobic??? Nie chce aby dzieci przynosily do przedszkola lalki Barbi i inne produkty komercyjne. I co zrobic, skoro glupie matki dzieciom takie zabawki kupuja? Kazdy ma swoje poglady, jak widzisz. Roznica miedzy nami polega na tym, ze ja nie zrobie afery, gdy jakas dziewczynka przyjdzie do przedszkola w stringach, zakolczykowana, albo dziwnie ubrana. Bo szanuje przekonania innych i zdrowo do wszystkiego podchodze nie upatrujac sie we wszystkim zgorszenia moralnego. Natomiast nie ustosunkowales sie do tego, ze przeciez dziecko oprocz majtek cos jeszcze w przedszkolu nosi (spodnie) i gdyby nie przedszkolanka NIGDY BYS SIE NIE DOMYSLIL, ze ktores dziecko nosi stringi. Wiec nie grzmij juz o tym demoralizujacym wplywie na Twoje dzieci, bo naprawde przesadzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:20 d.o.s.i.a napisała: > Nie sadze. Rodzicow, ktorzy uwazaja, ze dziecko musi jesc mieso jest mnostwo, Nie zamierzam dyskutować o wegetarianizmie. > Natomiast nie ustosunkowales sie do tego, ze przeciez dziecko oprocz majtek > cos jeszcze w przedszkolu nosi Dla mnie ma to małe znaczenie. Robienie lolitki z pięciolatki wypacza przede wszystkim JEJ osobowość. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:30 > Nie zamierzam dyskutować o wegetarianizmie. nie podalam tego przykladu po to, aby dyskutowac o wegetarianizmie, tylko o tym, ze przedszkolanka moze uznac Cie za wyrodnego/glupiego rodzica szkodzacego zdrowiu dziecka - i interweniowac. Podobnie inni rodzice moga zrobic afere bo szkodzisz dziecku. > Dla mnie ma to małe znaczenie. Robienie lolitki z pięciolatki wypacza przede > wszystkim JEJ osobowość. Teraz piszesz, ze ma to male znaczenie, a wczesniej, ze wplywa to destrukcyjnie na morale Twoich dzieci. Wiec sie zdecyduj. Skoro Twoje dzieci tych stringow nie widza, znaczy, ze szkody rowniez nie ma. W takim razie jakim prawem chcesz interweniowac w to, w co jakis rodzic (ktory ma inne poglady od Twoich, nie znaczy gorsze) ubiera swoja pocieche? Moze dziewczynka woli takie majtki od innych? chyba nie powinno Cie to w ogole obchodzic w co ubrane jest inne dziecko??? Stringi to jedynie kroj majtek. Nikt tej dziewczynce nie pofarbowal wlosow, nie zrobil makijazu i tipsow, nie zalozyl stanika i koronkowej bielizny z pasem do ponczoch, nikt nie zalozyj jej szpilek. Dziecko chodzi w wygodnej bieliznie (ktora przez przypadek zauwazyla przedszkolanka), to wszystko. I za chiny do glowy mu nie przyjdzie, ze jest w tym cos zlego. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:46 Ja już swoje argumenty przedstawiłem. Mądrej głowie dość dwie słowie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:54 Proponuje wiec, abys nastepnym razem idac do przedszkola odebrac pocieche posciagal wszystkim dzieciom spodnie i zobaczyl co maja pod spodem - nie daj Boze beda to stringi! Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:06 Coś mądrego też potrafisz zaproponować? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:27 Tak - aby kazdy pilnowal swoich dzieci, a od innych trzymal sie z daleka. Jak chca nosic stringi niech nosza - Ty tych stringow ogladac nie bedziesz, ani Twoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 09:40 Już znam Twoje zdanie, nie musisz się powtarzać. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:34 Moze jeszcze inny przyklad: OBOWIĄZEK TAJEMNICY ZAWODOWEJ Personel objęty jest obowiązkiem zachowania tajemnicy służbowej, dlatego śmiało możecie Państwo kontaktować się z nami na temat rzeczy, które będą miały wpływ na dobre samopoczucie waszych dzieci. Obowiązek ten nie mija, gdy dzieci przestaną chodzić do naszego przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:34 > Czasem przedszkolanka ma prawo "wiedzieć lepiej". Sprawa stringów u dziecka > pięcioletniego właśnie do tych spraw należy. Przedszkolanka albo jest panienką około 24 letnia dopiero co po studiach więc w czasie gdy ja stałem nieraz i kilka dni na granicy rosyjsko - ukraińskiej furgonem pełnym towaru w mróz -27 stopni, to ona obżerała się kanapkami z szynką i z pomidorem, które przygotowala jej mamusia na kolację i rano grzecznie zapier. do szkoły. Teraz to ona lepiej niech słucha co ja mam do powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie. Druga opcja jest tak, ze przedszkolanka jest kobietą po trzydziestce a nieraz i koło czterdziestki. Gdyby cokolwiek potrafiła, nie siedziałaby w przedszkolu i nie podcierała dup dzieciakom tylko zajęłaby się czymś bardziej przyjemnym i bardziej dochodowym. Również i w tym przypadku lepiej żeby słuchała co ja mam do powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie niż gdyby kierowała się włąsnym rozumem. Poza tym to JA płacę za przedszkole i JA wymagam (zakładjac że mam dziecko w wieku przedszkolnym) Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 21:56 Jesteś zbyt arogancki na poważną dyskusję. Ile w swoim życiu spotkałeś przedszkolanek? Z iloma prowadziłeś dyskusje metodyczne? Zostań lepiej przy swoich ciężarówkach i nie wypowiadaj się na tematy, o których zielonego pojęcia nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:13 Młoda chodziła do przedszkola bardzo krótko. To ze względu na to że mamusia nie byla w stanie odebrać jej o 16 czy o 17stej. A co do dyskusji metodycznych to jeśli bedę miał jeszcze dziecko w wieku przedszkolnym a bedę miał, to jako ojciec jestem od ustalania metod postępowania z moim dzieckiem. Jestem wolnym człowiekiem, właściciel przedszkola jest też wolnym człowiekiem. Ja mam kasę i chcę ja wydać, on chce żebym tę kasę wydał u niego. Będzie tańczył tak jak ja mu zagram bo to ja jestem klient i takie moje prawo. A z przedszkolanką - idealistką poradzę sobie w 10 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:25 acorns napisał: > jeśli bedę miał jeszcze dziecko w wieku przedszkolnym a bedę miał, to jako > ojciec jestem od ustalania metod postępowania z moim dzieckiem. W swoim domu. > Będzie tańczył tak jak ja mu zagram bo to ja jestem klient Chcesz powiedzieć, że żyjemy w epoce buraka? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:34 Boze scher, czy ty naprawde nie rozumiesz, ze istnieja przedszkola prywatne, w ktorych rodzic moze przedstawic szczegolowo swoje oczekiwania odnosnie placowki, co ma dziecko robic, czego nie robic, o ktorej ma spac, o ktorej jesc - bo takie jest jego zyczenie!? Naprawde trzeba Ci jak krowie na rowie tlumaczyc, ze prywatnego przedszkola nie stac na "fanaberie" ignorowania uwag swoich klientow? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:34 > W swoim domu. Czyli jak przedszkolanka będzie szarpać moje dziecko albo stawiać je do kąta, to ja nie mam nic do gadania? > Chcesz powiedzieć, że żyjemy w epoce buraka? Nie. Żyjemy w epoce gospodarki wolnorynkowej. A ona opiera się na prostej zasadzie. Ja mam kasę - czegoś chcę - generuję popyt. Ktoś ma kasę - chce zarobić - zakłada firmę - generuje podaż. Jego podaż jest odpowiedzią na mój popyt, więc jego problem żebym ja był zadowolony i zechciał swoją kasę wydać u niego. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:40 acorns napisał: > Czyli jak przedszkolanka będzie szarpać moje dziecko albo stawiać je do kąta, > to ja nie mam nic do gadania? Jak będzie szarpać - to masz. Jak postawi do kąta i zastosuje tę metodę prawidłowo - to nie masz. > jego problem żebym ja był zadowolony i zechciał swoją kasę wydać u niego. Dla lekarza decydującym kryterium powinny być zawsze względy medyczne, nie czyjaś kasa. Dla nauczyciela - dobro dziecka i normy moralne. Nie każdy wyznaje zasadę: pecunia non olet. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 22:57 > Dla nauczyciela - dobro dziecka i normy moralne. A co jest dobrem? Czy istnieje uniwersalna dla wszystkich definicja dobra? I jakie mamy te normy moralne? Kto je stanowi? Które są obowiązujące? Moje, czy Twoje? A może ma je wyznaczać ksiądz proboszcz na coniedzielnym kazaniu? Fajnie by było jakby każdy robił to za co mu płacą i nie wciskał się między wódkę a zagrychę. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 19.05.07, 23:06 acorns napisał: > jakie mamy te normy moralne? Kto je stanowi? Które są obowiązujące? Moje, czy > Twoje? Zadajesz pytania godne filozofa. Odpowiem praktycznie: w przypadku bieżącej pieczy nad dzieckiem obowiązujące są normy stanowione przez osobę ponoszącą za dziecko bezpośrednią prawną odpowiedzialność - czyli bezpośredniego opiekuna. W przedszkolu jest to przedszkolanka. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:06 > Zadajesz pytania godne filozofa. Odpowiem praktycznie: w przypadku bieżącej > pieczy nad dzieckiem obowiązujące są normy stanowione przez osobę ponoszącą > za dziecko bezpośrednią prawną odpowiedzialność - czyli bezpośredniego > opiekuna. Czyli nie zaprotestowalbyś przeciw obowiązkowemu wcieleniu Twojego syna do Hitlerjugend i wychowania go zgodnie z normami stanowionymi przez wychowawcę? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 00:18 acorns napisał: > Czyli nie zaprotestowalbyś przeciw obowiązkowemu wcieleniu Twojego syna do > Hitlerjugend i wychowania go zgodnie z normami stanowionymi przez wychowawcę? Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola - a i normy w przedszkolach obowiązujące nie w nazizmie mają swoje źródło. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Chyba żartujesz 20.05.07, 15:16 > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola No niby nie ma. Musisz jednak pamiętać, że jakiekolwiek tworzone prawo musi być zgodne z prawem wyższego rzędu. Na przykład wójt gminy Wilkowyje nie może na teenie gminy wprowadzić ruchu lewostronnego, bo nie byłoby to zgodne z przepisami kodeksu drogowego gdzie est określony ruch prawostronny. Tak samo dyrekcja przedszkola nie ma prawa zakazać noszenia dziecku stringów, bo Konstytucja mi gwarantuje pewne swobody i mam prawo wychowywać dziecko zgodnie z własnymi przekonaniami, a jedno z nich może być takie, że pięciolatce te stringi pasują. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Chyba żartujesz 27.05.07, 08:02 acorns napisał: > > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola > No niby nie ma. Musisz jednak pamiętać, że jakiekolwiek tworzone prawo musi > być zgodne z prawem wyższego rzędu. Jeżeli zakład administracji publicznej podejmuje działania mające uzasadnienie _ustawowymi_ celami zakładu, jest to zgodne z konstytucyjnym porządkiem prawnym. > dyrekcja przedszkola nie ma prawa zakazać noszenia dziecku stringów, bo > Konstytucja mi gwarantuje pewne swobody i mam prawo wychowywać dziecko > zgodnie z własnymi przekonaniami Korzystanie przez rodziców z konstytucyjnego prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami (bodajże art. 48 ust. 1) na terenie każdego zakładu administracyjnego, w szczególności placówki oświatowej, podlega wielu ograniczeniom. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Odpowiedz na pytanie arconsa, nie zmieniaj tematu 20.05.07, 16:02 > > Czyli nie zaprotestowalbyś przeciw obowiązkowemu wcieleniu Twojego syna d > o > > Hitlerjugend i wychowania go zgodnie z normami stanowionymi przez wychowa > wcę? > > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola Do przedszkola nie (jeszcze) - do szkoły już tak. Twoje wywody prowadzą niestety do wniosków, z których rodzi się powyższe pytanie Arconsa. To jak? Nie protestowałbyś? Legalna, obowiązkowa organizacja w legalnym państwie z legalnie wybranym rządem... Państwo (ustawodawca) ma twoim zdaniem większe prawo do decydowania o dziecku (w tym o takich dyrdymałach jak majtki), zatem obiekcje rodziców w sprawie Hitlerjugend też rodzice mogą sobie w domu wyrażać, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Odpowiedz na pytanie arconsa, nie zmieniaj te 27.05.07, 08:05 iwoniaw napisała: > > Nie ma obowiązku zapisania dziecka do przedszkola > Do przedszkola nie (jeszcze) - do szkoły już tak. Nie ma obowiązku zapisania dziecka do konkretnej placówki. Wybierasz tę, której program wychowawczy jest niesprzeczny z Twoimi przekonaniami. Gdy takiej nie znajdziesz, masz prawo założyć własną szkołę albo skorzystać z możliwości nauczania domowego. Odpowiedz Link Zgłoś
anulex Re: Chyba żartujesz 22.05.07, 23:24 > Przedszkolanka albo jest panienką około 24 letnia dopiero co po studiach więc w > > czasie gdy ja stałem nieraz i kilka dni na granicy rosyjsko - ukraińskiej > furgonem pełnym towaru w mróz -27 stopni, to ona obżerała się kanapkami z > szynką i z pomidorem, które przygotowala jej mamusia na kolację i rano > grzecznie zapier. do szkoły. Teraz to ona lepiej niech słucha co ja mam do > powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie. Od stania w furgonetce na mrozie się mądrzeje? Gdyby mi ktoś w ten sposób uzasadniał, dlaczego mam go słuchać, delikatnie mówiąc nie potraktowałabym go poważnie. > Druga opcja jest tak, ze przedszkolanka jest kobietą po trzydziestce a nieraz i > > koło czterdziestki. Gdyby cokolwiek potrafiła, nie siedziałaby w przedszkolu i > nie podcierała dup dzieciakom tylko zajęłaby się czymś bardziej przyjemnym i > bardziej dochodowym. Również i w tym przypadku lepiej żeby słuchała co ja mam > do powiedzenia a lepiej na tym wyjdzie niż gdyby kierowała się włąsnym rozumem. Ja się zgadzam, że bardzo wielu nauczycieli to przegrańcy życiowi, osoby, których nie chcieli nigdzie indziej. Ale wśród nauczycieli jest również grupa ludzi, których słuchać na prawdę warto, którzy zrezygnowali z dużych zarobków, żeby robić to, co kochają, pomagać ludziom. Praca przedszkolanki polega nie tylko na podcieraniu dziecięcych tyłków - to opieka, nauczanie, dawanie ciepła, dbanie o prawidłowy rozwój dzieci. Dla dzieciaków, które mają mądrych rodziców to nie jest tak istotne, dla tych z rodzin zaniedbanych może stanowić wielką szansę. > Poza tym to JA płacę za przedszkole i JA wymagam (zakładjac że mam dziecko w > wieku przedszkolnym) Miałam kontakt z prywatnym przedszkolem, sama uczyłam się w prywatnej szkole, z drugą prywatną szkołą mam teraz bliski kontakt. Właściciele takich szkół liczą się z opiniami rodziców, ale tylko w pewnym zakresie. Są odpowiedzialni (przynajmniej ci, których ja znam) i na pewne rzeczy nie pozwolą za żadne pieniądze. Zresztą finansowo też by im się to nie opłaciło - ja bym nie chciała wysłać dziecka do przedszkola, którym rządzą rodzice (to by była raczej ochronka a nie przedszkole i to ochronka bardzo kiepsko zorganizowana) i podejrzewam, że nie tylko ja. Należy również nadmienić, że na razie to rodzice ustawiają się w kolejkach do prywatnych przedszkol, nie odwrotnie. A wracając do meritum, czyli stringów u 5latki. Uważam, że to rodzice powinni decydować o tym, jaką bieliznę nosi ich dziecko. Są sprawy, w których przedszkole lub szkoła nie mogą i nie powinny ustępować rodzicom, ale ta zdecydowanie do nich nie należy. To, czy to, że dziewczynka nosi stringi jest dla niej szkodliwe, jest wysoce dyskusyjne i w takich sprawach, jeśli dane zachowanie nie zaburza toku pracy placówki (a noszenie stringów nie zaburza) decydować powinni rodzice. --- Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427 Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 09:38 Nie pojmuję w czym rzecz. Jeśli dziecko nie narzeka, to co jej do tego? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 20:33 A czy lizaki i coca-cola to stosowny i zdrowy pokarm dla pięciolatków? A niektórzy rodzice pozwalają. Czy przdszkolanka z takich spraw też robi aferę, czy tylko rodzaj majtek ją tak ekscytuje? Odpowiedz Link Zgłoś
saraanna Re: Stringi u pięciolatki 08.05.07, 22:04 Nie przesadzajmy,dzieci w tym wieku maja rozne pomysly,moze mala podebrala stringi mamie ,a ona tego nie zauwazyla.Moja corcia jak miala ponad 3 lata wlozyla sobie w majty podpaske.Zauwazylam w drodze do przedszkola ,bo dziwnie szla jakby miala pieluche,a moglabym wcale nie zauwazyc i chodzilaby w przedszkolu z podpaska.To dopiero bylaby dla niektorych sensacja. Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 09:18 A ja nie wiem co w tym złego. Na dworze często widzę dzieci "dziwnie" ubrane... Biegające w kapciach po betonie (to przecież może powodować płaskostopie) lub pieknych kolorowych ale za to niezdrowych piankowych sandałkach. U mnie na placu zabaw są dwie dziewczynki, które zawsze są tak odszczelone że mają problem ze swobodną zabawą, wspinaniem, bieganiem (ale za to ładnie wygląda). A może dziewczynka widziała takie majtki u mamy i jej się bardzo spodobały? Mama kupiła jej jedną parę żeby zrobić córce przyjemność... Może przedszkolanka powinna zacząć mówić o innych błędach, które popełniają rodzice a są napewno groźniejsze w skutkach niż stringi. Poza tym czy nie posuwamy się za daleko? Czy był to na tyle ważny temat, żeby przybliżać go gronie rodziców w przedszkolu... Odpowiedz Link Zgłoś
gosieak Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 10:45 A może dziewczynka nosiła majtki wyciągnięte nad spodnie hmmm? Mam córcię 12- letnią i na zebraniach dowiaduję się jak dziewczynki w takim wieku mogą się zachowywać. Też noszą stringi, podciągają je sobie pod pępek, co uważam za wyzywające i nieodpowiednie do szkoły. Swojej córeczce nie pozwalam na taki krój majtek,jeszcze przyjdzie na to czas, jak będzie trochę starsza to może nawet chodzić bez... I zgadzam się z autorką wątku, że nawet ze względu na zdrowie 5 latka nie powinna nosić takich majtek, pogoda jest zmienna, może ją "przewiać". Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 12:27 Kilka dni temu na placu zabaw widziałam grupę dzieci biegających w ciepłych kurtkach i polarkowych czapkach, kiedy ich mamy siediały na ławeczkach w cienkich koszulkach... Rodzice popełniają mase błędów, ciekawe czy przedszkolanka mówiła o tych dzieciach które są przegrzewane, czy noszą nieodpowiednie do swojego wieku obuwie (niedawno widziałam 6latkę w bucikach na 3 cm obcasiku). Syn mojej koleżanki przez całe zeszłe wakacje biegał bez majtek (bo oduczali go sikania w pieluchę) i jakoś nic mu nie było... Ja z tego nie robiłbym sensacji... Odpowiedz Link Zgłoś
kicia031 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 10:52 Zglosilabym to do dyrekcji jako przypadek naruszenia dobr osobistych dziecka - jakim prawem przedszkolanka omawia jej bielizne z obncymi osobami? Skandal. Bezczelne babsko. I w ogole bym sie zastanowila, skad pani wie, jakak bielizne nosi dziewczynka - moze doszlo do molestowania? Pojechalabym po babsku tak, ze na przyszlosc by sie skupila na wlasnych gaciach. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 11:19 kicia031 napisała: > Zglosilabym to do dyrekcji jako przypadek naruszenia dobr osobistych dziecka - > jakim prawem przedszkolanka omawia jej bielizne z obncymi osobami Wyczytałaś gdzieś, że podała nazwisko dziewczynki?! > I w ogole bym sie zastanowila, skad pani wie, jakak bielizne nosi > dziewczynka -moze doszlo do molestowania? Przedszkolanka sprawując opiekę nad grupą, chadza z nią czasem do łazienki, - nieprawdaż? > Pojechalabym po babsku tak, ze na przyszlosc by sie skupila na wlasnych > gaciach Tiaaa Kiciuniu, niektórzy chyba po to żyją, nieprawdaż? No cóż, język jakim się posługujesz mówi sam za siebie... A co do meritum: Na miejscu wspomnianej pani przedszkolanki nie zwracałbym na to uwagi ani przed ogółem rodziców, ani też bezpośrednio rodzicom dziewczynki w stringach. Po co? Każdy ma prawo być głupi! Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 11:36 > A co do meritum: Na miejscu wspomnianej pani przedszkolanki nie zwracałbym na > to uwagi ani przed ogółem rodziców, ani też bezpośrednio rodzicom dziewczynki w > > stringach. Po co? Każdy ma prawo być głupi! Amen Szczególnie ostatnie zdanie amen Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:46 mallard napisał: > Każdy ma prawo być głupi! Prywatnie tak. Przedszkole to jednak przestrzeń publiczna. Mnie to oburza i nie życzę sobie w otoczeniu mojego dziecka dzieci wychowywanych przez głupich i agresywnych wobec przedszkolanek ludzi. Jakieś normy muszą obowiązywać. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 14:28 scher napisał: > Mnie to oburza i nie życzę sobie w otoczeniu mojego dziecka dzieci > wychowywanych przez głupich i agresywnych wobec przedszkolanek ludzi. > Jakieś normy muszą obowiązywać. Oczywiście Scher, -nie kwestionuję tego. Zważ, że nie to miałem na myśli. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 15:28 mallard napisał: > Zważ, że nie to miałem na myśli. Wiem, tak tylko dałem upust oburzeniu Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: kiciu 09.05.07, 14:17 Zachowanie pani nauczycielki to przejaw prawdziwej troski o dziecko. Więcej takich pań w przedszkolach. Z tym molestowaniem no cóż wobec tego wszystkie dzieci zaczynajace przedszkole są molestowane przez nauczycieli, pomoce, woźne czy to w toalecie, czy w przypadku przytulenia płaczacego maleństwa a nawet w szatni jak nauczycielka sprawdza ubrania dzieciom przez wyjsciem na plac zabaw. Własnie sobie uświadomiłam, że cała grupa mojego syna jest molestowana bo pani pomagała im smarowac bużki kremem NIVEA z filtrem przeciwslonecznym przed wyjściem na słońce. Chyba przesadziłaś z tym MOLESTOWANIEM. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:47 kicia031 napisała: > Pojechalabym po babsku tak, ze na przyszlosc by sie skupila na wlasnych > gaciach. Gdyby nasz dzieci chodziły do jednej placówki, to ja bym po tobie pojechał. Rozpuszczaj sobie swoje dziecko w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 11:58 kicia031 napisała: > Zglosilabym to do dyrekcji jako przypadek naruszenia dobr osobistych dziecka Używasz pojęć, których nie rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
aziza_kama Re: Stringi u pięciolatki 09.05.07, 20:41 Cóż, małe dziewczynki lubią się czasem chwalić przed koleżankami - być może owa pięciolatka po prostu pochwaliła się koleżankom, jaki ma ładne majtki i wychowawczyni to po prostu zauważyła, albo doniosła jej któraś z dziewczynek: "proszę pani a XX ma stringi!". Niemniej jednak, wychowawczyni powinna porozmawiać o tym jedynie z matką dziecka, natomiast w żadnym wypadku nie powinna poruszać tego tematu w rozmowach z osobami postronnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotamakota1 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 12:34 Dla mnie zakładanie kilku letniemu dziecku stringów jest niedopuszczalne i powinno być karalne! Stringi to rodzaj bielizny podkreślającej seksualność kobiety NIE DZIECKA! Zdażyło mi się raz zauważyć u dziewczynki 5 może 6 letniej ten rodzaj bielizny podczas zabawy w piaskownicy. Wpadłam w osłupienie gdy mała nachyliła się grzebiąc w piasku a z tyłu ze spodenek wystawały jej koronkowe stringi. Nie uwierzyłabym lecz spytałam obok siedzącego męża czy ja dobrze widzę. Mój mąż powiedział: JA PIERD... i odszedł na bok bo był równie zszokowany jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
edytek1 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 12:40 Też kiedyś widziałąm 5 latkę na placu zabaw w takich majtkach. I też doznałam szoku tym bardziej, ze jej mama nie wygladala na jaką szczególnie wyzwoloną ;- ). A wychowczyni nie musi być plotkarą mogła wspomnieć o temacie np. na zebraniu: Proszę nie zakladać dzieciaku strinów, bo łatwiej sie tam coś może zanieczyścić itp... a nie xxx nosi stringi co państwo na to. Odpowiedz Link Zgłoś
polcia76 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:30 Dokładnie, przedszkolanka mogła poinformować matki o stringach w dobrej wierze. Mam 6 letnią córkę, która dla mnie jest jeszcze mała niunią i gdyby poprosiła, żebym kupiła jej stringi, to *na pewno* bym tego nie zrobiła! Stringi są bardzo sexy i moim zdaniem przeznaczone są dla dorosłych kobiet, nastolatek też, bo stają się kobietami i zdają sobie sprawę z własnej seksualności. Jeśli małej dziewczynce w przedszkolu wystają stringi zza spodni to jest to niedopuszczalne i nie jest to tylko sprawa tego dziecka. Pozdrawiam serdecznie, P. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 13:25 > Dla mnie zakładanie kilku letniemu dziecku stringów jest niedopuszczalne i > powinno być karalne! No i co jeszcze? Może za odsłonięty pępek też ukarać? Albo za zbyt krótką spódniczkę? Jeden idiota już o czymś takim gadał. Głosowałaś na niego? Poglądy macie podobne. Poza tym mamy XXI wiek i trzeba z postępem iść a nie cofać się. I wara komu od tego co kto własnej córce na dupę zakłada. Jego dziecko i jego sprawa a jak się komuś nie podoba to niech wyemigruje do Iranu. Tam pewnie nie spotka pięciolatki w stringach. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 13:40 Ledwo z Gruzji wróciłem a tu takie kwiatki. Za stringi by karała. To może od razu wszyskich do pierdla za sam fakt istnienia? Najlepiej zrobić z Polski jedną wielką kolonię karną to przynajmniej obrońcy moralności będą usatysfakcjonowani. Ja rozumiem że komuś może nie odpowiadać pięcio czy ośmiolatka w stringach ale to jeszcze nie powód żeby karać za to rodziców. A mi nie podobają się grube baby w obcisłych ciuchach i co? Mam wrzeszczeć że to powinno być karane? Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:08 No a w tej postępowej Gruzji to się ilu latek w stringach naglądałeś, że taki tolerancyjny jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:14 A myślisz że ja w tej Gruzji po przedszkolach, szkołach i placach zabaw jeździłem i sprawdzałem dziewczynkom majtki i liczyłem ile z nich ma stringi? Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:19 To tam są przedszkola i place zabaw??? Bo to że są szkoły to wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:29 Oczywiście że są. Place zabaw bywają ładniejsze niż w Polsce. I nawet Maybacha spotkałem na gruzińskich numerach, że o wozach typu Audi A8, BMW 7 czy Merole S klasa nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Nooo Acorns! 10.05.07, 14:38 acorns napisał: > Oczywiście że są. Place zabaw bywają ładniejsze niż w Polsce. I nawet > Maybacha spotkałem na gruzińskich numerach, że o wozach typu Audi A8, BMW 7 > czy Merole S klasa nie wspomnę. Ba! Jeden taki Gruzin - Grigorij Saakaszwili mu było, to nawet czołg T-34 prowadził! Odpowiedz Link Zgłoś
aziza_kama Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 13:51 acorns napisał: > I wara komu od tego co kto własnej córce na dupę zakłada. Jego dziecko i jego > sprawa a jak się komuś nie podoba to niech wyemigruje do Iranu. Acorns, zgoda, że o tym, jak ubierają swoje dziecko rodzice decydują oni sami. I nie chodzi tu o to, aby karać rodziców bo nie podoba się nam jak dziecko jest ubrane. Jednak w kwestii, czy noszenie stringów przez taką małą dziewczynkę jest zdrowe, powinien wypowiedzieć się lekarz. Jeśli w jakikolwiek sposób miałoby to oddziaływać negatywnie na zdrowie dziecka, to nie można powiedzieć, że np. "moje dziecko - moja sprawa, mogę robić z nim co chcę". Dziecko to nie przedmiot a każde działanie na jego szkodę powinno być karalne. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 14:17 > Jednak w kwestii, czy noszenie stringów przez taką małą dziewczynkę > jest zdrowe, powinien wypowiedzieć się lekarz Jak ja bym miał słuchać co mówią lekarze to nic bym nie mógł jeść ani nic robić bo wszystko jest niezdrowe. W ogóle to już dawno powinienem umrzeć bo miałem w swoim życiu ponad 7 promili we krwi, jem za dużo tłustego, noszę komórkę i narażam swój organizm na emisję jakichś tam fal itd. Ponieważ jeszcze żyję i nic mi nie dolega, stąd dedukuję że pięciolatki też szlag nie trafi od noszenia stringów. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:52 aziza_kama napisała: > Acorns, zgoda, że o tym, jak ubierają swoje dziecko rodzice decydują oni > sami. Nieprawda. W przedszkolu decyduje regulamin przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
bonkreta Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 14:06 >Jednak w kwestii, czy noszenie stringów przez taką małą dziewczynkę > jest zdrowe, powinien wypowiedzieć się lekarz. A w jaki sposób miałoby to oddziaływac na zdrowie? Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 13:58 Stringi to dla mnie bielizna jak każda inna i wkładając je latem nie myślę o seksualności a o komforcie mojej osoby/pupy w czasie upałów. Podobnie z pasami do pończoch czy pończochami samonośnymi to lepiej mi się nosi niż "pancerzowate" rajstopy - nie wiedę tu miejsca na sexsualność. To ród samców zrobił z tego przedmiot porządania i tyle. Koronki, prześwity itd noszę wyłącznie dla siebie. Wracając do stringów dla 5 latki to chcesz karać rodziców nie za głupotę a za pozwolenie takiemu małemu dziecku na noszenie wg Ciebie seksualnej bielizny? Jeszcze raz pytam co stringi u 5 latki mają wspólnego z sexem? Odpowiedz Link Zgłoś
aziza_kama Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 14:47 justi54 napisała: Wracając do stringów dla 5 latki to chcesz karać rodziców > > nie za głupotę a za pozwolenie takiemu małemu dziecku na noszenie wg Ciebie > seksualnej bielizny? Jeszcze raz pytam co stringi u 5 latki mają wspólnego z > sexem? Nie, nie uważam, że stringi u 5-latki maja coś wspolnego z seksem. I nie zamierzam karać rodzicow za noszenie przez ich dziecko bielizny, którą ktoś może uważa za seksowną. Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, czy noszenie stringów jest całkowicie bezpieczne dla zdrowia małej dziewczynki. Jeśli nie ma to żadnego negatywnego wpływu na zdrowie - to ok, nie mam nic przeciwko stringom u małych dzieci. I o to mi chodziło, a nie o to, że stringi są zbyt seksowne dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: aziza 11.05.07, 08:43 O seksualności stringów pisała dorotamakota i to do jej postu się bezpośrednio odniosłam. Dzrewko tematu tak nam sie rozrosło iz odniosłas to bezpośrednio do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: aziza 11.05.07, 10:52 justi54 napisała: > O seksualności stringów pisała dorotamakota i to do jej postu się > bezpośrednio odniosłam. Dzrewko tematu tak nam sie rozrosło iz odniosłas to > bezpośrednio do siebie. Bo jak się odpowiada konkretnej osobie, to trzeba wymienić jej nick, inaczej to nie ma sensu! Potem czyta się takie wyjaśnienia i po co? Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: mallard 11.05.07, 11:07 Dzięki za przypomnienie, ale temat taki ciekawy, że o tym zapomniałam i z przyzwyczajenia skupiłam się na odpowiedzi aby mi "myśl nie uciekła". Wiesz pod koniec pracy to człowiek zmęczony już jest tymi postami. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: mallard 11.05.07, 12:30 justi54 napisała: > Dzięki za przypomnienie, ale temat taki ciekawy, że o tym zapomniałam i z > przyzwyczajenia skupiłam się na odpowiedzi aby mi "myśl nie uciekła". Wiesz > pod koniec pracy to człowiek zmęczony już jest tymi postami. Rozumiem, jak przychodzi petent, to masz chwilę oddechu... Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: mallard 11.05.07, 12:42 Już Ci pisałam, że każdy petent jest zawsze mile widziany i kompetentnie załatwiany. A chwila oddechu przydje się po długim męczącym majowym weekendzie. Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: mallard 11.05.07, 12:44 mallard Ty to nawet tematu "gaci w koronkach" nie przepuścisz żeby mi nie dopiec. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: mallard 11.05.07, 12:47 justi54 napisała: > mallard Ty to nawet tematu "gaci w koronkach" nie przepuścisz żeby mi nie > dopiec. Bo widzisz, ja już jestem taki kawał zarazy, ale serce mam miętkie Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Do dorotamakota1 11.05.07, 11:31 Mam nadzieje ze pouczyłaś męża, że takich słów nie używa się w bliskiej obecności piaskownicy... A później bedzie tłumaczenie ze dziecko w przedszkolu usłyszało! Odpowiedz Link Zgłoś
gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 15:21 Kuzynki córka 6- letnia chce oczywiście WSZYSTKO jak mama i każe sobie zakładać stanik od bikini. Inaczej wrzaski i histeria. Z tymi stringami mogła być podobna historia. Fakt, to niezbyt zdrowa część bielizny ale nic nikomu do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
gpat Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 18:20 A jakiez to skutki uboczne na zdrowiu może pzynieść noszenie stringów u parolatki? Wszak nosi się na to jescze jakieś spodnie czy rajtuzy więc gołym tyłeczkiem w piasownicy chyba nie siedzi. Chociaż babcia zawsze mawiała żeby ciepłe majtki nosić. Ja bym swojej 7 latce stringów nie kupiła, przyjdzie na to pora nieco póżniej. Odpowiedz Link Zgłoś
gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 10.05.07, 21:11 Stringi sprzyjają przenoszeniu bakterii z odbytu do pochwy a co za tym idzie zakażeniom bakteryjnym. Poza tym jeśli jest zima to trochę w pupę zimno Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 11.05.07, 21:45 > Stringi sprzyjają przenoszeniu bakterii z odbytu do pochwy a co za tym idzie za > każeniom bakteryjnym. Co za bzdura!!! Skad ludzie takie zabobony biora??? Niby w jaki sposob te bakterie sie maja przenosic? Toz te stringi nie przesuwaja sie w gore i w dol w czasie noszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:18 d.o.s.i.a napisała: > > Stringi sprzyjają przenoszeniu bakterii z odbytu do pochwy a co za tym id > zie za > > każeniom bakteryjnym. > > Co za bzdura!!! Skad ludzie takie zabobony biora??? Niby w jaki sposob te > bakterie sie maja przenosic? Toz te stringi nie przesuwaja sie w gore i w dol > w czasie noszenia. Dosia odrobinę wyobraźni polecam! pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 14:51 No wlasnie probuje sobie to wyobrazic i nic... Po pierwsze nie wiem, czy dziecko lazi z pupa, za przeproszeniem, obsrana, ze te bakterie maja sie przenosic, po drugie sama nosze strigi od wielu lat i wlasnie od kiedy zaczelam je nosic skonczyly sie u mnie wszelkie infekcje. Nie przesadzajmy wiec. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 16:07 d.o.s.i.a napisała: > No wlasnie probuje sobie to wyobrazic i nic... > Po pierwsze nie wiem, czy dziecko lazi z pupa, za przeproszeniem, obsrana, ze > te bakterie maja sie przenosic, po drugie sama nosze strigi od wielu lat i > wlasnie od kiedy zaczelam je nosic skonczyly sie u mnie wszelkie infekcje. > Nie przesadzajmy wiec. Dosiu, podstawowe pytanie: Masz dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a 12.05.07, 22:05 jaaaasne. W takim razie wytlumacz mi TECHNICZNIE w jaki sposob sie to odbywa. I moze zmien ginekologa, bo Twoj jest wyraznie niedouczony, albo tkwi w takiej samej ciemnocie jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: d.o.s.i.a 12.05.07, 22:26 d.o.s.i.a napisała: > albo tkwi w takiej > samej ciemnocie jak Ty. Niestety zaniżasz poziom dyskusji - ten tekst o tym świadczy... Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 22:03 Bo to oczywiscie ma najwieksze znaczenie, czy mam dzieci, czy nie... Bez wzgledu na to czy je mam, czy nie - stringi NIE sprzyjaja zadnym infekcjom. Jezeli dziecko chodzi z obsrana pupa, to nawet nie-stringi nie pomoga, sorry... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 22:22 d.o.s.i.a napisała: > Bo to oczywiscie ma najwieksze znaczenie, czy mam dzieci, czy nie... Ma, bo po prostu nie masz pojecia, co potrafią robic dzieci ze względu na brak wprawy przy pewnych czynnościach. Dla czego na przykład o owsiki "najłatwiej" w przedszkolu?! A przecież stringi wrzynają sie w tyłek, -kawę na ławę muszę? > Bez wzgledu na to czy je mam, czy nie - stringi NIE sprzyjaja zadnym infekcjom. Bo ty tak chcesz? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 00:18 Wrzynaja sie w tylek??? I to ma byc dowod, ze zarazki sie przenosza? No prosze Cie! Przeciez te stringi nie przesuwaja sie z gory w dol. Chyba nigdy nie nosilas/nosiles stringow. Odpowiedz Link Zgłoś
gosika78 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 10:01 dosia jesteś fatanyczką stringów nie trzeba mieć pypy usmarowanej odchodami, żeby wokół niej gromadziły się bakterie - one są baaaardzo malutkie i potrafią przecisnąć się przez odbyt. I stringi nie powodują zakażeń lecz im SPRZYJAJĄ u osób które są na takie zakażenia podatne. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 11:55 To, ze na odbycie sa bakterie to oczywiste, ale to, ze za posrednictwem stringow "przewedruja" one do pochwy to jakies nieporozumienie. Zreszta jezeli rzeczywiscie stringi sprzyjaja zakazeniom, to ginekolodzy alarmowaliby o zwiekszonej liczbie infekcji spowodowanych bakteriami E. coli u kobiet noszacych stringi - tak sie jednak nie dzieje. Wieksze zagrozenie niz noszenie stringow powoduje zle podcieranie sie. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 15:16 d.o.s.i.a napisała: > Wrzynaja sie w tylek??? I to ma byc dowod, ze zarazki sie przenosza? No prosze > Cie! Przeciez te stringi nie przesuwaja sie z gory w dol. Chyba nigdy nie > nosilas/nosiles stringow. Polecam przeczytaie jeszcze raz, ze zrozumieniem CAŁEGO mojego postu. Polecam tez wykonanie prostego doświadczenia: Kiedy będziesz w swoich ukochanych stringach, złap je obydwoma rękoma na wysokości bioder i pociągnij dość mocno ku górze... Jeszcze raz Ci mówię, -gdybyś miała dzieci, lub to może miałabyś pojęcie co potrafią wyprawiać w kwestii zachowań higienicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 16:12 > Kiedy będziesz w swoich ukochanych stringach, złap je obydwoma rękoma na > wysokości bioder i pociągnij dość mocno ku górze... A sama wykonywalas takie doswiadczenie...? Bo zapewniam Cie, ze mi sie nic nie przesuwa... chyba, ze w przypadku tej pieciolatki jedno dziecko musialoby ciagnac z przodu, a drugie z tylu i tak na zmiane... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:04 d.o.s.i.a napisała: > A sama wykonywalas takie doswiadczenie...? Bo zapewniam Cie, ze mi sie nic nie > przesuwa... chyba, ze w przypadku tej pieciolatki jedno dziecko musialoby > ciagnac z przodu, a drugie z tylu i tak na zmiane... Dosia, nie chodzi mi o przesuwanie, ale wiesz co? Ja już wymiękam i odpuszczam sobie. Będziesz miała dzieci, to zobaczysz jakie bywają zdolne! Trzymaj się ciepło! Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:12 Nie, nie wiem o co Ci chodzi. Jezeli nie o przesuwanie to o co w takim razie? Wyjasnij mi prosze co takiego male dziecko moze zrobic ze stringami, czego nie moze zrobic ze zwyklymi majtkami, i w jaki sposob te pierwsze maja byc mniej higieniczne. Widze, ze koncza Ci sie pomysly, wiec moze po prostu usiadz sobie i zastanow sie, uruchamiajac tym razem logike, jakim to wielkim zagrozeniem dla higieny moga byc stringi i przestan myslec w kategoriach "stringi wzynaja sie w dupe", tylko ZASTANOW sie jak to w praktyce wyglada. Zapewniam Cie, ze nic sie nie wrzyna, ani nie przesuwa, a jezeli mocno pociagnac w gore to i ze zwyklych majtek zrobia sie stringi.... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 20:22 d.o.s.i.a napisała: Widze, ze koncza Ci sie pomysly, Zapewniam Cę kochanieńka, że pomysły mi sę nie skończyły, ale skończyła mi się cierpliwość. Niech będzie na Twoje Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 10:01 Stringi wrzynaja sie w dupe.To fakt wynikajacy z ich kroju.Stringi naciagniete wrzynaja sie w dwujnasób, zwykle majty trzeba by chyba podciagnac pod same pachy by osiagnac taki sam efekt. Dziecko ma wielkie szanse, by te stringi zafajdac kalem, bo nie znam 5 latki, ktora umie sobie dokladnie podetrzec tylek.I to co przy zwyklych majtkach zostanie pomiedzy posladkami, w tym przypadku znajdzie sie na stringach. Moja cora widzac, ze zakladam stringi przez jakis czas miala faze robienia ze zwyklych bawelnianych majteczek takiej wlasnie bielizny- po prostu wciskala sobie pomiedzy połdupki te majty.Ale jakos nieszczegolnie jej bylo wygodnie, wiec zaprzestala tych praktyk. W zasadzie to nie wiem po co dziecku stringi.Nosi taki fason spodni, ze tego wymagaja czy jak? Ale cala rzecz mnie nie oburza specjalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 16:14 > Stringi wrzynaja sie w dupe.To fakt wynikajacy z ich kroju.Stringi naciagniete > wrzynaja sie w dwujnasób, zwykle majty trzeba by chyba podciagnac pod same > pachy by osiagnac taki sam efekt. Jezeli dziecko skarzy sie, ze je cos uwiera, to coz, ze stringow zrezygnowac nalezy. Jezeli jednak nic go nie uwiera, to dlaczego ma nie nosic? > Dziecko ma wielkie szanse, by te stringi zafajdac kalem, bo nie znam 5 latki, > ktora umie sobie dokladnie podetrzec tylek.I to co przy zwyklych majtkach > zostanie pomiedzy posladkami, w tym przypadku znajdzie sie na stringach. OK. Dzieci nalezy uczyc jak dokladnie podetrzec tylek i dopoki nie nauczy sie tego robic w miare dobrze, zadna matka stringow dziecku raczej nie zalozy - bo nie sadze, aby obserwujac zabrudzone stringi na pieciolatce upierala sie, aby mala je nosila...? W przeciwnym razie rzeczywiscie madre to by nie bylo. I nie sadze aby w opisanym przypadku pieciolatka ta chodzila w brudnych stringach. Wszakze nasza przedszkolanka-plotkara cos by o tym wspomniala...? Natomiast kwestia zasadnicza to taka, iz w czasie kiedy dziecko przebywa w przedszkolu to personel przedszkola jest odpowiedzialny za to, aby dziecko z zabrudzona kalem pupa nie biegalo - i akurat kwestia tego, ze sie stringi ubrudza jest tutaj najostatniejsza. Gdyby sprawa higieny u dzieci byla w przedszkolu mojego dziecka tak zaniedbywana, to natychmiast dziecko z takiego przedszkola bym zabrala, a instytucje oskarzyla o zadniedbanie, narazenie zdrowia mojego dziecka i innych dzieci. Bo o ile jeszcze mycie rak przed jedzeniem funkcjonuje to jaka gwarancja, ze dziecko najpierw sobie w pupie nie pogrzebie, a potem bedzie dotykac tymi rekami zabawek??? I nie wierze, ze tak male dzieci w przedszkolu po skorzystaniu z toalety nie sa dokladnie przez przedszkolanki myte, albo podcierane wilgotnymi chusteczkami. Ja tez nie wiem po co dziecku stringi, ale nie widze powodow, zeby ich nie nosilo jezeli chce je nosic (bo zobaczylo np. u mamy) i nic je nie boli i nie uwiera, a higiena jest zachowana. Podejrzewam zreszta, ze byla to raczej fanaberia pieciolatki niz jej mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 19:52 d.o.s.i.a napisała: Gdyby sprawa higieny u dzieci byla w przedszkolu mojego dziecka tak zaniedbywana, to natychmiast dziecko z takiego > przedszkola bym zabrala, a instytucje oskarzyla o zadniedbanie, narazenie > zdrowia mojego dziecka i innych dzieci. Nie masz racji - personel przedszkolny nie ma obowiązku sprawdzania dziecku tyłka do załatwieniu się. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 22:08 W takim razie moze wyslij dziecko do przedszkola, w ktorym personel bedzie o takie rzeczy dbal... Nie wierze, ze dziecko moze latac po przedszkolu np. z kupa w majtkach i nikt tego nie sprawdza. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 07:58 d.o.s.i.a napisała: > W takim razie moze wyslij dziecko do przedszkola, w ktorym personel bedzie o > takie rzeczy dbal... Jak juz Ci pisałam personel przedszkolny nie ma obowiązku sprawdzac tyłków dzieci ani im ich podcierać. Pięciolatki potrafia już same sie obsłużyć. > Nie wierze, ze dziecko moze latac po przedszkolu np. z kupa w majtkach i nikt > tego nie sprawdza. Z kupa w majtkach - nie lata bo by inni nie wytrzymali, z przybrudzonymi majtkami czasem tak. Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: Stringi u pięciolatki 15.05.07, 20:19 mallard napisał: > d.o.s.i.a napisała: > > > A sama wykonywalas takie doswiadczenie...? Bo zapewniam Cie, ze mi sie ni > c nie > > przesuwa... chyba, ze w przypadku tej pieciolatki jedno dziecko musialoby > > ciagnac z przodu, a drugie z tylu i tak na zmiane... > > Dosia, nie chodzi mi o przesuwanie, ale wiesz co? Ja już wymiękam i odpuszczam > sobie. Będziesz miała dzieci, to zobaczysz jakie bywają zdolne! > > Trzymaj się ciepło! > > Mallard, mam troje dzieci, ale qurna nie kumam o co Ci chodzi :o) Mozesz jasniej? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka mallard 20.05.07, 08:11 niech żona ci wytłumaczy że owsiki i inne pasożyty to schorzenia "brudnych rąk " bardziej niż tego jakie kto gacie nosi. No litości trochę. Na to czy pasożyt się pojawi nie ma wpływu to czy dziecko chodzi w majtkach czy bez majtek- mam ci przedstawić cykl rozwojowy owsika i jak dochodzi do zarażenia?? To nie jest kwestia bielizny ale umiejętności podcierania pupy i mycia rąk. Moja córka miała lamblię mimo iż nie nosi stringów i wcale nie w przedszkolu się nią zaraziła. Proszę-nie generalizuj Infekcje-pewnie nikt nie przeprowadził badań nt infekcji u dzieci noszących stringi ale za to zostały przeprowadzone badania nad przyczynami ogólnymi infekcji. Uwierz-nie ma wśród nich materiału i rodzaju bielizny a raczej skłonność do infekcji, zniszczona flora bakteryjna, choroby układu moczowego,obniżon odporność organizmu, antybiotykoterapia i in. Trzymaj się faktów proszę-bo mądrze piszesz ale mam wrażenie że gołosłownie Aha-żeby zaraz nie było że młoda jestem i dzieci nie mam. Młoda może jestem, dzieci posiadam Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
madzialena22 Re: Stringi u pięciolatki 11.05.07, 21:15 Jakie molestowanie? Wychodzi na to, ze ja też molestuję swoje 6-7 latki w zerówce.. bo wkładam im koszulkę w spodnie, bo zapinam zacinający się rozporek, bo zapinam pasek... bo widzę, jak dzieci przebierają się na w-f, gdzie ściągają wszystko z siebie i zostają w majtkach, potem zakładają strój gimnastyczny.. i koleżanki też molestują tak? jak każą zdjąć majtki, w przypadku, gdy dziecko się zsika, i proszą by założył spodenki od stroju gimnastycznego... Ludzie... bez przesady... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 12:04 madzialena22 napisała: > Jakie molestowanie? > Wychodzi na to, ze ja też molestuję swoje 6-7 latki w zerówce.. bo wkładam im > koszulkę w spodnie, bo zapinam zacinający się rozporek, bo zapinam pasek... > bo widzę, jak dzieci przebierają się na w-f, gdzie ściągają wszystko z siebie > i zostają w majtkach, potem zakładają strój gimnastyczny.. > i koleżanki też molestują tak? jak każą zdjąć majtki, w przypadku, gdy dziecko > się zsika, i proszą by założył spodenki od stroju gimnastycznego... Madzia nie tłumacz tego! Mądry i tak to rozumie, a "mądrego inaczej" nie przekonasz, choćbys nie wiem jak się starała! Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 15:18 Na wakacjach w Turcji w moim hotelu była kobieta (chyba modelka, zniewalająca piękność) z córeczką na oko 5-letnią. Przy hotelu był basen oraz morze i ta jej córka całymi dniami chodziła w samych stringach. Byłam zaskoczona. Nie rozumiem po co małemu dziecku taka bielizna. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 15:45 Bo jest wygodniejsza od zwyklych majtek...? Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: Stringi u pięciolatki 12.05.07, 22:22 > Bo jest wygodniejsza od zwyklych majtek...? Wygodniejsza? Jak dla mnie zdecydowanie nie . Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 00:20 Znaczy, ze nigdy nie nosilas dluzej niz przez dzien... NIe ma wygodniejszej bielizny niz stringi wykonane z miekkiego materialu - w ogole sie ich nie czuje! Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia06_73 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 09:14 Zgadzam sie z tym,ze dobrze wykonanych stringow sie prawie nie czuje.Ja bardzo lubie stringi."Grzeczne majtki" nosze tylko przy okresie Odpowiedz Link Zgłoś
emka75 Re: Stringi u pięciolatki 13.05.07, 16:41 i w takich /między innymi/ chwilach, cieszę się że mam chłopaka ;D Odpowiedz Link Zgłoś
sandra1301 dziwię się wam mamuśki, bo 15.05.07, 10:01 skoro pięciolatka chce nosić strigi, to jako 7latka bedzie chciała nosić koronkowy stanik, a jako 10 latka tańczyć na rurze w klubie go-go. Dziewczyny czy wy nie widzicie, że ten świat zwariował? Skoro matka tego dziecka sama nie wie jak ubierać przedszkolaka, to bardzo dobrze, że są takie panie w przedszkolach, które jej podpowiedzą. No chyba że mamusia tego dziecka jest typową blond blacharą i tipsiarą z solarki. Są i takie. Po prostu istnieją jakieś granice przyzwoitości. To rodzic dla dziecka jest przewodnikiem, a nie odwrotnie. Dla mnie to grubo porąbany pomysł, żeby małą dziewczynkę ubrać w stringi. A! dla porządku: nie jestem moherem Odpowiedz Link Zgłoś
laka1 nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 10:46 sandro, zachowałaś zdrowy rozsądek! ja również nie należę do moherów, a obecnej władzy nie toleruję! Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 11:45 To wariactwo zakladac pieciolatce stringi. Z drugiej jednak strony, jak czytam ze kogos moga tak samo oburzac buty tzw.klapki noszone przez dziecko,to zaczynam myslec co sie z ludzmi dzieje. Moze warto zajac sie jakimis mniejwydumanymi problemami? Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 14:22 Uważam, że rodzice mają prawo ubierać dziecko tak jak chcą i śmieszy mnie że taki czepianie się stringów. Czepianie się klapków miało by jeszcze sens bo klapki to nie jest obuwie dla dziecka (chyba że na chwilę na basenie, ale nie na kilka h na dworze). Klapki mogą koślawić nogi, powodować płaskostopie, a stringi? Jaki trwały uraz może spowodować noszenie stringów? Ja nie ubrałabym dziecku klapków, nie oznacza to że mam pretensje do rodziców którzy to robią (to ich prywatna sprawa). Zdziwiło mnie sugerowanie że dziecko za kilka lat będzie chciało tańczyć na rurze. Stringów nauczyła mnie nosić koleżanka, która była feministką i nigdy nie traktowała siebie jako ozdoby dla mężczyzn. Wiele kobiet nosi strini bo uważają je za wygodniejsze i nie ma to nic wspólnego z seksem!!! To jakiś dziwny stereotyp... Wydaje mi się że stringi u 5-latki to taki szok kulturowy, dlatego tak wiele mam się zdenerwowało. Gdyby chodziło faktycznie o zdrowie dziecka to przedszkolanka powiedziałaby raczej właśnie o tych klapkach Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 15:10 marta406 napisała: Stringów nauczyła mnie nosić koleżanka, która była feministką i nigdy > nie traktowała siebie jako ozdoby dla mężczyzn. Niektórych trudno traktować jak ozdobę... Wiele kobiet nosi strini bo > uważają je za wygodniejsze i nie ma to nic wspólnego z seksem!!! To jakiś > dziwny stereotyp... Bo to siedzi w podśwadomości, czy się komu podoba, czy nie, niestety! Śmieszy mnie takie tłumaczenie Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 15.05.07, 18:22 To tylko swiadczy o tym, ze to TY masz "kosmate" mysli i to w Twojej podswiadomosci stringi kojarza sie z seksualnoscia (i pewnie jeszcze z wyuzdaniem). Szkoda jeszcze, ze nie kazesz dzieciakom latac w barchanach, bo zwykle majtki tez Cie kuja w oczy. Ja tam nie widze roznicy miedzy tym czy barchany, zwykle, czy stringi (i jakos nie wierze, ze omawiane stringi byly z czerwonej koronki i jeszcze z pasem do ponczoch..., pewnie zwykle bawelniane, tylko troche bardziej wykrojone i o to wielkie halo). A nie kluje Cie w oczy jak malenkie dzieci biegaja NAGO po plazy? - toz to juz rozpusta/wyuzdanie i seksizm przeogromny! To, ze ty masz chore mysli, nie znaczy jeszcze, ze wszyscy nim ulegaja. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Ha ha, -uderz w stół! 15.05.07, 19:26 Twój post potwierdza tylko moje zdanie! Bywaj! Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Ha ha, -uderz w stół! 15.05.07, 19:31 To juz nie pierwszy raz, kiedy piszesz cos glupiego, gdy brakuje Ci argumentow. Jakie Twoje zdanie potwierdza moj post? To Ty pisalas, ze stringi kojarza sie z seksualnoscia (to siedzi ponoc w podswiadomosci - i to sa Twoje slowa), wiec nie pisz tu bzdur teraz o jakichs nozycach i stole! Albo prosze wytlumacz mi na czym polegala "blyskotliwosc" Twojej powyzszej wypowiedzi, bo najwidoczniej nie zalapalam... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Ha ha, -uderz w stół! 16.05.07, 15:34 d.o.s.i.a napisała: > bo najwidoczniej nie zalapalam... No najwidoczniej... Pożyjesz jeszcze trochę, to i owo zobaczysz, to i załapiesz... A poza tym ten, kto jest pewien swego, dyskutuje spokojnie, a nie pulta się tak, jak Ty, nie sączy jadu, nie sugeruje ciemnoty innym rozmówcom, nie obraża ich. Pamiętaj: Kto krzyczy, ten się boi Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Ha ha, -uderz w stół! 16.05.07, 19:52 > > bo najwidoczniej nie zalapalam... > > No najwidoczniej... No najwidoczniej nie potrafie sie znizyc do Twojego poziomu intelektualnego... > > Pożyjesz jeszcze trochę, to i owo zobaczysz, to i załapiesz... Tak, ta wypowiedz nosi znamiona bardzo wysokiego poziomu intelektualnego. Jakiez to trafne, jakie zabawne i z jaka inteligentna puenta!!! I w dodatku calkiem na temat... > A poza tym ten, kto jest pewien swego, dyskutuje spokojnie, a nie pulta się > tak, jak Ty, nie sączy jadu, nie sugeruje ciemnoty innym rozmówcom, nie obraża > ich. Pamiętaj: Kto krzyczy, ten się boi Jak ktos jest pewien swego, to uzywa argumentacji a nie urzadza sobie wycieczki osobiste, albo rzuca inteligentnymi-inaczej uwagami w stylu "niech sie czytelnik domysli o co mi chodzilo", w dodatku pozostajac w poczuciu niebywalych sil intelektualnych dzieki ktorym sie tak doglebna mysl splodzilo. Ja nie sugeruje ciemnoty innym rozmowcom - ja wprost twierdze, ze jestes zbyt malo inteligentna, zeby mozna bylo prowadzic z Toba rzeczowa dyskusje oparta na argumentach, logice i zdrowym rozsadku. I jezeli ktokolwiek sie tu "pulta", to niestety Ty, zwlaszcza jak piszesz "no wez sobie wyobraz, no wiesz o co mi chodzi, ten, tego, ten, bo ja nie wiem jak Ci to wytlumaczyc"... W dalszym ciagu, na ten przyklad, nie objasnilas szanownym forumowiczom co takiego dzieci potrafia zrobic ze stringami, co zagraza ich zdrowiu... > ich. Pamiętaj: Kto krzyczy, ten się boi Najbardziej to sie boje, ze wkrotce dane mi bedzie przeczytac kolejna "zlota mysl" przez Ciebie splodzona. Az mi sie kolana trzesa. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard dosia! 17.05.07, 11:41 Sorry, ale reprezentujesz poziom straganu z chińskimi stringami. Twoje aroganckie odzywki są żałosne po prostu, płaściutkie jak kartka papieru. Nie mam ochoty niczego Ci już tłumaczyć. Bo co z tego, że Ci napiszę jak bardzo skomplikowaną istotą jest człowiek i jak wielowarstwową i to, że niektórych swoich zachowań, sam do końca nie rozumie (o ile się nad nimi zastanawia - Ty zdaje się do takich nie należysz...), co z tego, kiedy Ty nadal będziesz twierdzić swoje! I w zasadzie do swojego zdania masz prawo, jak każdy, ale nie wiem po co piszesz o ciemnocie, po co te wszystkie aroganckie odzywki?! Napiszę Ci tak - osobiście uważam, iż masz problem, a to jaka tu jesteś, to jego projekcja. Wiesz dlaczego tzw. burak (to nie o Tobie!) jest butny i zarozumiały? Bo w gruncie rzeczy, w głębi swojej psychiki czuje się mały i nie wiedząc o tym nawet, obawia się o swoją pozycję, jakakolwiek by ona nie była! Dostrzegasz pewną analogię? Co do wyjaśnienia kwestii dzieci, o co tak walczysz w imieniu forumowiczów (cóż za chwalebna postawa! ): Ochrona dziecka jest sprawą bardzo ważną. Priorytetową rzec by można, a więc w jej ramach trzeba przewidzieć wszystko! Rozumiesz? Wszystko, co już zaistniało i jeszcze nie zaistniało! Na tym polega wyobraźnia, której niektórym tak brakuje. Trzeba przewidzieć też to, że dziewczynka, wciągając majtusie, robi to bardzo mocno, bo takie są dzieci. Ta dziewczynka może też w łazience te majtusie zdjąć, a potem założyć tył na przód przez pomyłkę i co wtedy?! Pytałem Cię na początku czy masz dzieci. Ja mam już prawie 47 lat i mam dwoje, w tym córkę. Poza tym moja żona jest długoletnią przedszkolanką i od niej też niejedno słyszałem o dzieciach. To co piszę, nie wyssałem z palca, tylko to po prostu wiem, bo: słyszałem, czytałem, zaobserwowałem sam, bo przyglądam się ludziom i sobie od lat. Wiem, że to ciebie nie przekona, ale nie taki jest mój cel. Jeśli chodzi o nasz "dialog", to już koniec. Pozdrawiam i życzę więcej wnikliwości mallard Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: dosia! 17.05.07, 20:21 > Bo co z tego, że Ci napiszę jak bardzo > skomplikowaną istotą jest człowiek i jak wielowarstwową i to, że niektórych > swoich zachowań, sam do końca nie rozumie (o ile się nad nimi zastanawia - Ty > zdaje się do takich nie należysz...), co z tego, kiedy Ty nadal będziesz > twierdzić swoje! Myslalam, ze dyskutujemy tu o stringach, a nie o stopniu skomplikowania czlowieka... > wiem po co piszesz o ciemnocie, po co te wszystkie aroganckie odzywki?! Napiszę > > Ci tak - osobiście uważam, iż masz problem, a to jaka tu jesteś, to jego > projekcja. Wiesz dlaczego tzw. burak (to nie o Tobie!) jest butny i > zarozumiały? Bo w gruncie rzeczy, w głębi swojej psychiki czuje się mały i nie > wiedząc o tym nawet, obawia się o swoją pozycję, jakakolwiek by ona nie była! > Dostrzegasz pewną analogię? Spuszcze na to zaslone litosciowego milczenia, pozwolisz... Ochrona dziecka jest sprawą bardzo ważną. Priorytetową rzec by można, a więc w > jej ramach trzeba przewidzieć wszystko! Rozumiesz? Wszystko, co już zaistniało > i jeszcze nie zaistniało! Na tym polega wyobraźnia, której niektórym tak > brakuje. A najbardziej ta ochrona przejawia sie w tym, aby przypadkiem dziecko nie nosilo stringow, bo wiadomo, ze stringi sa glowna przyczyna zachorowan wsrod przedszkolakow. > jej ramach trzeba przewidzieć wszystko! Rozumiesz? Wszystko, co już zaistniało > i jeszcze nie zaistniało! Na tym polega wyobraźnia, której niektórym tak > brakuje. I dlatego najlepiej dziecko przywiazac do kaloryfera, bo jeszcze gdzies pojdzie i sobie guza nabije, albo podniesie cos z podlogi, albo... tak, tak, moja wyobraznia wlasnie zaczyna dzialac. W kazdym razie dzieki za pouczenie. Trzeba przewidzieć też to, że dziewczynka, wciągając majtusie, robi to > > bardzo mocno, bo takie są dzieci. I co z tego? Wyjasnilismy juz powyzej, ze nie ma to znaczenia jak mocno dziewczyna wciaga majtusie... rownie mocno moze wciagac zwykle majtki i czego to dowodzi? Ta dziewczynka może też w łazience te > majtusie zdjąć, a potem założyć tył na przód przez pomyłkę i co wtedy?! to samo moze zrobic ze zwyklymi majtkami. A nawet jesli, to rozumiem, ze wg Ciebie nastapi natychmiast skomasowany atak bakterii na dziewczynke, co jak juz wykazalismy powyzej stanowi przeogromne zagrozenie dla jej zdrowia... I rozumiem, ze bedziemy dalej wymyslac nierealne scenariusze i udawac, ze wszystkie dzieci tak robia przynajmniej tysiac razy dziennie??? W kazdym razie NARESZCIE doczekalam sie jakiegos konkretnego argumentu - i tylko to chcialam uslyszac, zamiast protekcjonalnych tykan pt. "a co Ty dziecko wiesz o zyciu". > Pytałem Cię na początku czy masz dzieci. Ja mam już prawie 47 lat i mam dwoje, > w tym córkę. Poza tym moja żona jest długoletnią przedszkolanką i od niej też > niejedno słyszałem o dzieciach. To co piszę, nie wyssałem z palca, tylko to po > prostu wiem, bo: słyszałem, czytałem, zaobserwowałem sam, bo przyglądam się > ludziom i sobie od lat. Rozumiem wiec, ze czesto zdarza Ci sie slyszac jak to dzieci dostaja infekcji spowodowanych bakteriami e.coli po noszeniu stringow... Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Ha ha, -uderz w stół! 17.05.07, 14:24 d.o.s.i.a napisała: To Ty pisalas, ze stringi kojarza sie z > seksualnoscia To chyba prawidłowe skojarzenie Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Ha ha, -uderz w stół! 17.05.07, 20:03 Zapewniam Cie, ze istnieja ludzie na tym swiecie, ktorym stringi NIE kojarza sie z seksem. Sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze jest to normalna bielizna jak kazda - jedne majtki sa bardziej, inne mnie wyciete, mozna nosic tycie figi, mozna i majtki barchanowe. Wszystkie sa majtkami i tylko majtkami. Ze tez niektorym musi sie wszystko kojarzyc! Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: nareszcie jakiś normalny post!!! 17.05.07, 13:03 Wiele kobiet nosi strini bo > uważają je za wygodniejsze Wiele by mozna mówic o stringach ale napewno nie są wygodne, Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 BRAK SŁÓW.... 17.05.07, 13:56 Stringi u 5-latki??..... Przecież dziecko ma matkę.... A jaką matkę?... NIEMYŚLĄCĄ???? Niedługo będzie temat czy już 10-letniemu dziecko pozwolić współżyć.... Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 17.05.07, 18:48 Dziewczyny dlaczego wszystko kojarzy wam się ze seksem? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: BRAK SŁÓW.... 17.05.07, 20:08 Dokladnie! Ja tez tego nie rozumiem. Dlaczego stringi kojarza sie z seksualnoscia? Przeciez to sa zwykle majtki, na Boga. Smiem twierdzic, ze wrecz sa aseksualne bardzo, bo zwykle rzadko ktora kobieta ma pupe, ktora w takich majtkach wyglada ladnie. Stringi wymyslono dla wygody, a nie dla epatowania seksem. Kurcze kiedys odkryta kostka byla szczytem nieprzyzwoitosci, teraz okazuje sie, ze stringi ni z tego i owego kojarza sie z seksem... Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 10:28 hmmm.... Ciekawe co na to Panowie?.... Z czym im się kojarzą stringi?... Z wygodą czy całkiem z czym innym?.... Jakoś do wygodnych majteczek to bym ich nie zaliczyła... a szczególnie dla 5-latki... Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 11:15 To zależy czy myśląc o stringach masz przed oczami bezszwowe białe w niebieski grochy czy koronkowe czerwone? Zależy też czy masz przed oczami szczupłą modelkę, czy kobietę z 5 kg nadwagi i celulitis... Zresztą kwestia wygody jest bardzo indywidualna. Jedne kobiety uważają że wygodniejsze są jeansy inne że luźne spódnice... Na szczęście jesteśmy cywilizowani i potrafimy zaakceptować różne gusta. Co do ubrania 5 latki to chyba najwygodniejszy dla dziecka jest zwykły dres, czy to oznacza że wszystkie dzieci 100% czasu spędzają w zwykłych bawełnianych dresach? Czy matka która zamiast dresowych spodenek założyła dziecku jeansy z suwaniek lub spódnicę też jest wyrodna (bo przecież mogła ubrać je jeszcze wygodniej!)? Dalej podtrzymuje moje zdanie na ten temat, że stringi przerażają nas bo jeszcze do nich nie przywykłyśmy (szok kulturowy) a nie dlatego że są bardzo nie zdrowe czy nie wygodne... Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 11:32 Mam na myśli dziecko i stringi. Jeszcze się nachodzi w stringach. Pięciolatka jakoś niesądzę, żeby wiedziała czy to są majtki dla niej czy dla jej mamy. Mama nosi to i ona chce. Powiem tak.... Niemało jest pedofilów na tym świecie... A po co jesczce bardziej kusić los?... Stringi ogólnie, nieważne czy z koronki czy bawełniane w grochy, kojarzą się ze zmysłową bielizną, erotyczną i no niestety w większości facetom oczy się śmieją na słowo stringi ( no są napewno wyjątki, które uwielbiają inne fasony). A co ma do tego 5-letnie dziecko?... I wcale nie chodzi o szok kulturowy, bo jakoś stringi mnie nie szokują.... Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:01 > nosi to i ona chce. Powiem tak.... Niemało jest pedofilów na tym świecie... A > po co jesczce bardziej kusić los?.. Nie sądzę żeby pedofilowi bardziej podobały się stringi. Raczej w typie pedofila jest bielizna dziecięca, bawełniane majteczki z kaczuszką. Poza tym można by to odnieś do reszty ubioru. Czy mała dziewczynka może nosić spódniczkę(lub krótkie sopdenki), czy może nosić koszulkę na ramiączkach latem, a co z kostiumem 2 częściowym na basenie? A co z dziećmi biegającymi bez ubrania? Gdzie jest ta granica... Czy pedofil bardziej zainteresuje się dziewczynką w stringach (których pod spodenkami nawet nie widać) czy dzieckiem w sukience na ramiączkach? Sama widzisz że gdyby człowiem myślał takimi kategoriami to dziecko powinnien ubierać w worek po kartoflach. Poza tym dziecko ma rodziców, którzy powinni zapewniać jej bezpieczeństwo! Pedofil zwróci uwagę nie na dziecko w stringach tylko na takie, ktore będzie pozostawione bez opieki, takie do którego będzie miała ułatwiony dostęp!!! >Stringi ogólnie, nieważne czy z koronki > czy bawełniane w grochy, kojarzą się ze zmysłową bielizną, erotyczną i no Ale chyba czujesz że jest to stereotyp? Poza tym rzecz gustu, dla mnie bawełniane stringi w grochy są wrecz aseksualne (i dla mojego chłopa też) > niestety w większości facetom oczy się śmieją na słowo stringi Skąd te dane? Ciekawe, czy mężczyzna który zobaczy modelkę w figach koronkowych a normalną kobietę w sportowych stringach będzie tego samego zdania... > I wcale nie chodzi o szok kulturowy, bo jakoś stringi mnie nie szokują.... Same stringi nie, ale stringi na 5-latce tak. Dziewczyny chyba przesadzamy z tym seksem, przecież nie były to koronkowe majtki z dziórką w kroku, tylko stringi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:03 majtki z dziurką w kroku, tylko stringi. Przepraszam za byka Musiałam się poprawić... Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:49 Jak widać, ile ludzi na świecie tyle poglądów. Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Ja swojej nie założe, przynajmniej w wieku 5 lat. Przyjdzie czas na wszystko... Na stringi, na kolczyki i na wiele innych rzeczy... Ale jak sama będzie świadoma swoich decyzji. A jak narazie ja odpowiadam za nią, odpowiadam za to jak inni odbierają jej strój, zachowania, jej osobę,bo jak widać na przykładzie tego forum wina zawsze jest po stronie rodzica... Nieważne, że to dziecko bez wiedzy założyło np. stringi ... krytyka idzie nie na dziecko, ale na rodzica. A po co narażać dziecko na bezsensowne uwagi i dodatkowy stres... Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 14:03 > Jak widać, ile ludzi na świecie tyle poglądów. Każdy ma swoje zdanie na ten > temat. Ja swojej nie założe, przynajmniej w wieku 5 lat. Ja też jestem bardzo daleka od kupieniu mojej córce stringów, ale nie uważam ze powinnam to prawo odbierać innym. Nie widzę powodu dla którego, mielibyśmy kogoś z tego powodu krytykować. >jak narazie ja odpowiadam za nią, odpowiadam > za to jak inni odbierają jej strój, zachowania, jej osobę,bo jak widać na > przykładzie tego forum wina zawsze jest po stronie rodzica... Oczywiście, że to my odpowiadamy, ale czy to oznacza, że powinniśmy rezygnować z własnego zdania i kierować się zdaniem ogółu? Nie wiem czy miałoby to świetny wpływ na wychowanie, chyba że chcemy wychować dziecko na konformistę (dziecko i tak musi przestrzegać wielu zasad, więc chyba warto w niektórych sytuacjach, pozwolić na coś orginalnego). >na rodzica. A po co narażać dziecko na bezsensowne uwagi i dodatkowy stres... Wszystko ok, ale na stres narażają nie rodzice, ale osoby nietolerancyjne. To tak jak w przypadku dzieci homoseksualistów. To nie rodzice ponoszą wine, za brak tolerancji w stosunku do ich dzieci, ale ludzie, którzy wytykają je palcami, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 14:25 ... dlatego tak napisałam. Każdy ma prawo do swojego zdania, a zdaniem ogółu się nie kieruję... Ewentualnie mogę przemyśleć pewne sprawy i spojrzeć na tę czy na inną sprawę pod innym kątem, a czasami nawet i zmienić zdanie ( bo rzeczywiście mogę nie mieć racji w danej sytuacji (ale nie mówię tu o tym poście))... A jeśli chodzi o niepotrzebny stres, to niestety czasami rodzice nieświadomie robią coś, co naraża dziecko na dodatkowy stres (np. dziurka w rajstopkach). A niestety niedopasuje się każdemu, zawsze będzie ktoś, kto myśli inaczej na dany temat. A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 16:46 > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie... Ależ nikt nie twierdzi inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 17:22 >>> Nie widzę powodu dla którego, mielibyśmy kogoś z tego powodu krytykować. Czy ja kogoś krytykowałam?... Uważam, że nie... więc napisalam: > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie... marta406> Ależ nikt nie twierdzi inaczej Jakoś uważam inaczej... Chyba coś się nierozumiemy... Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: wszystko się zgadza.... 18.05.07, 17:32 > Czy ja kogoś krytykowałam?... Uważam, że nie... więc napisalam: > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie... i >Stringi u 5-latki??..... Przecież dziecko ma matkę.... A jaką matkę?... >NIEMYŚLĄCĄ???? Może się myle ale to jest dość ostra krytyka... > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zdanie... Tu się zgadzam z Tobą, że od tego jest to forum, żeby wyrażać swoje poglądy (nawet jeśli nie każdy się z nami zgadza) i tylko o to mi chodziło Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 hm... 18.05.07, 18:08 > > Czy ja kogoś krytykowałam?... Uważam, że nie... więc napisalam: > > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zda > nie... > i > >Stringi u 5-latki??..... Przecież dziecko ma matkę.... A jaką matkę?... > >NIEMYŚLĄCĄ???? > Może się myle ale to jest dość ostra krytyka... > > > > A post powstał chyba po to, żeby można było wypowiedzieć własne zda > nie... Ogólnie już mnie się nie chce na ten temat dyskutować, bo ta rozmowa prowadzi donikąd... Krytyka, a wyrażanie własnego zdania na temat zawarty w poście, to dwie odmienne sprawy... A ogólnie rzecz biorąc to są pytania i stwierdzenie... Ale żeby aż krytyka??? Czepiasz się .... w sumie niewiem czego... Moje za Twoje... A w sumie nic z tego nie wynika... > Tu się zgadzam z Tobą, że od tego jest to forum, żeby wyrażać swoje poglądy > (nawet jeśli nie każdy się z nami zgadza) i tylko o to mi chodziło a tu znowu tak... heheh... Coś niezdecydowana KOBIETO jesteś..... Ogólnie uważam, że masz takie samo zdanie jak ja... Więc nie musisz mnie "łapać za słówka". Pozdrawiam Cię gorąco... mimo, że nie znam.... Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: hm... 18.05.07, 18:46 > donikąd... Krytyka, a wyrażanie własnego zdania na temat zawarty w poście, to > dwie odmienne sprawy... A ogólnie rzecz biorąc to są pytania i stwierdzenie Czy uważasz że napisanie o kimś że niemyślący to nie krytyka? Oczywiście wyrażasz w ten sposób swoje zdanie, ale nie możesz mi powiedzieć że nie krytykujesz! > a tu znowu tak... heheh... Coś niezdecydowana KOBIETO jesteś Dlaczego niezdecydowana? Napisz mi bo nie dokońca rozumiem twój tok rozumowania (internet ma taką wadę że przekazuje 100% treści). > Czepiasz się .... w sumie niewiem czego... Moje za Twoje... A w sumie nic z teg > o > nie wynika... To ja się czepiam))))) Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: ...nic dodać nic ująć.... 21.05.07, 13:40 Wytłumaczę to tak... Miałaś prawo wyrazić swoją opinie, ale musisz się liczyć z tym ze ktoś nie zgodzi się z Tobą i wytknie Ci błędy w rozumowaniu... Jestem zwolenniczką wolnosci wypowiedzi. Nie zgadzam się z tym co mówi ksiądz Rydzyk i uważam że nie powinien mówić tych swoich mądrości na różne tematy. Nie oznacza to że uważam ze powinno się zamknąć radio Maryja (chyba że w swoich wypowiedziach będzie łamał prawo, wtedy powinien zostac ukarany przez państwo). Mam nadzieje że rozumiesz tę istotną różnice! Poza tym masz racje ta rozmowa do niczego nie prowadzi. Nie mam ochoty pastwić się nad Tobą więc lepiej będzie jeśli ją zakończe! Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 15:21 angela100 napisała: > Jak widać, ile ludzi na świecie tyle poglądów. Każdy ma swoje zdanie na ten > temat. Tak to zwykle bywa, szczególnie u nas - bo wiadomo: Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania... No i wszystko jest super, dopóki dyskusja jest kulturalną wymianą poglądów, z której każdy może wynieść coś dla siebie. Zdarzało mi się po takiej dyskusji zmienić zdanie, jeśli ktoś mnie przekonał. Niestety, czasami w dyskiusji pojawiają sie osobniki sprawiające wrażenie, iż pojawiły się jedynie po to, aby się wykłócać. Z pasją, nie dbając o to, że obrażają dyskutantów, wytykają im, jakie to straszne głupoty wypisują. Zawsze się wtedy zastanawiam: Co takiemu dolega, że musi taki być? Przepraszam że rozpisałem się nie na temat i pozdrowionka! Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 11:37 marta406 napisała: > Dalej podtrzymuje moje zdanie na ten temat, że stringi przerażają nas bo > jeszcze do nich nie przywykłyśmy (szok kulturowy) a nie dlatego że są bardzo > nie zdrowe czy nie wygodne... Przerażają? złe słowo. U pieciolatki- raczej śmieszą. Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: BRAK SŁÓW.... 18.05.07, 12:07 > Przerażają? złe słowo. U pieciolatki- raczej śmieszą Z tym muszę się z Tobą zgodzić bo mnie stringi u 5-latki też rozbawiły. Jednak większości mam, te stringi mocno zbulwersowały Odpowiedz Link Zgłoś
matiti2 Re: Stringi u pięciolatki 16.05.07, 20:51 niedłigo w przedszkolach bedzie mozna przeczytac oto taki regulamin: w tym przedszkolu dzieciom nie wolno - nosic stringów - malowac sie - nosic bucików na obcasiku powyzej 5 cm )) Odpowiedz Link Zgłoś
marta406 Re: Stringi u pięciolatki 17.05.07, 19:13 To nie jest głupi pomysł, przynajmniej nie dochodziłoby do sytuacji konfliktowych, jak na tym formu W szkole podstawowej (w której uczy moja mama) jest zakaz farbowania włosów (przez uczniów oczywiście!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaadama4 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 17:58 Pewnie za parę lat taka 5-latka bęzie tak jak koleżanki z klasy mojego pasierba gimnazjalisty biegać codziennie do solarium, prostować sobie włosy prostownicą na przerwach w szkole, przychodzić do szkoły w szpilkach, farbować włosy itp. W końcu też można powiedzieć, że wychowawczyni się czepia, bo to przecież sprawa rodziców. No to gdzie przebiega granica, kiedy to już nie jest tylko sprawa rodziców, ale jakieś ogólnie obowiązujące normy? Stringi u 5-latki to kompletny debilizm. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 19:45 miałam 5lat gdy zaczełam wsadzac sobie majtki w rowek -bo tak mi było wygodnie. rodzice mi nie pozwalali bo miała odparzenia od zwiniętego w rulon materiału i wrzynających sie gumek. gdyby wtedy były stringi na pewno bym nosiła. dlaczego stringi są niezdrowe?bo???-noszę odkąd można je było kupić i nie znam wygodniejszych gaci. i basta Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:00 Najwidoczniej juz pewnie jako pieciolatka mialas "brudne" mysli i ogolnie bylas nieobyczajna. I zaloze sie, ze teraz latasz z bluzka przed pepek, farbujesz wlosy na blond, nosisz 5 cm tipsy, a zycie seksualne zaczelas przed 12tka. A zawodowo zajmujesz sie tanczeniem na rurze... Prawda, ze zgadlam??? ))) A ja pamietam w podstawowce kiedys badala nas pielegniarka na wady postawy, to wielce byla zawiedziona, ze nie nosimy gaci wlasnie "w rowku" i kazdej z nas (bo po pare wchodzilysmy do gabinetu) pokazywala "jak sie powinno nosic majtki" i ze takie pannice a nie wiedza ) Pierwsze stringi, ktore zalozylam byly dla mnie tortura. Zalozylam ponownie, bo chcialam byc modna. Od tej pory ze stringami sie nie rozstaje - nie znam nic wygodniejszego (oczywiscie musza byc wykonane z odpowiedniego materialu). Mojej siostrze kupilam kiedys w prezencie stringi. Stwierdzila, ze jestem glupia bo ona tego w zyciu nie zalozy. Obecnie lata tylko w stringach... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka dosia 19.05.07, 20:05 hehehe myśli nie miałam nieobyczajna nie byłam pepka nie pokazuje włosów nie farbowałam rok tipsy raz w życiu a życie seksualne po 12 rż z pewnościa a zawodowo to jestem historyk i politolog i 1 semsestr fizjoterapii zaliczylam- ale nie pracuję bo wychowuje niepełnosprawne dziecko (i drugie sprawne ) a gacie mam w doopie jednak Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: dosia 19.05.07, 20:09 )) No ja bylam bardziej nieobyczajna - bo juz w podstawowce myslalam o chlopcach (zwlaszcza ministranci mnie pociagali). Chwala Bogu, ze bylam typem brzydkiego kaczatka, wiec zaden nie odwzajemnil moich uczuc, bo strach pomyslec kiedy moglam to zycie seksualne rozpoczac... Ale stringi zaczelam nosic dopiero po studiach... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: dosia 19.05.07, 20:11 i pewnie nosiłaś żeby chłopa zaciągnąć do łóżka i żeby bakterii załapać bo jak bakterie załapałaś to był pretekst zeby iść do gina a do gina chciałaś iść żeby ci dogodził. no bo po co innego chodzi się do gina? ale ty to jestes wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: dosia 19.05.07, 20:19 Patrz, to sie wszystko zgadza! Zycie seksualne rozpoczelam dokladnie wtedy gdy zaczelam nosic stringi )) A ile sie tych bakterii nalapalam to moje. Specjalnie zakladalam nawet tyl na przod, bo zdecydowanie czesciej chcialam latac po ginekologach... A siostrze dalam w prezencie bo pozazdroscilam, ze ona zadnych infekcji nie lapie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:41 Pierwsze stringi, ktore zalozylam byly dla mnie tortura. Zalozylam ponownie, bo > chcialam byc modna. Od tej pory ze stringami sie nie rozstaje - nie znam nic > wygodniejszego (oczywiscie musza byc wykonane z odpowiedniego materialu). Mojej > siostrze kupilam kiedys w prezencie stringi. Stwierdzila, ze jestem glupia bo > ona tego w zyciu nie zalozy. Obecnie lata tylko w stringach... łomatko, tak walczysz o te stringi i takim uwielbieniem o nich piszesz że to chyba jakis Twój fetysz czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:52 Nie walcze tylko nie cierpie jak ludzie pisza glupoty o czyms czego nigdy nie sprobowali i cos im sie wydaje i z tonem nie znoszacym sprzeciwu glosza swoje brednie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:56 d.o.s.i.a napisała: > Nie walcze tylko nie cierpie jak ludzie pisza glupoty o czyms czego nigdy nie > sprobowali A skad wiesz że nie spróbowali? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 21:36 Bo gdyby sprobowali to nie pisaliby glupot o tym, ze stringi sa niewygodne. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 21:51 d.o.s.i.a napisała: > Bo gdyby sprobowali to nie pisaliby glupot o tym, ze stringi sa niewygodne. Na takiej samej zasadzie to pisza jak Ty- że są wygodne. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 22:12 ??? Nie rozumiem logiki Twej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 19:35 d.o.s.i.a napisała: > ??? Nie rozumiem logiki Twej wypowiedzi. Jak by Ci tu pomóc..... Jeśli mówisz takie głupoty że stringi są wygodne to widać nigdy nie próbowałas ich nosić. Zresztą możesz sobie nawet nosić stringi tył na przód i może Ci byc nawet tak wygodnie- to Twoja sprawa, jestes dorosła. Ale dziecku po co stringi? żeby inne dzieciaki sie posmiały? to może jeszcze staniczek i pończoszki? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 20:04 Po co dziecku stringi? Moze chcialo sprobowac? moze podpatrzylo u mamy. Moze mu wygodniej...? I nie rozumiem dlaczego inne dzieci sie maja smiac. Po piersze raczej dzieci w samych majtkach w przedszkolu nie biegaja (co Tobie jakos chyba umyka) po drugie nie rozumiem co dla 5letniego dziecka jest smiesznego w stringach... No chyba, ze jedno z drugim ma madra inaczej matke, ktora nauczy dziecko, ze z innych dzieci nalezy sie smiac. Bo raczej dzieci z same z siebie z innych dzieci sie nie smieja. Chyba, ze sa zle wychowywane. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 20:58 d.o.s.i.a napisała: Po piersze raczej dzieci w > samych majtkach w przedszkolu nie biegaja (co Tobie jakos chyba umyka) Wystarczy że razem przebierają sie na gimnastykę, na leżakowanie albo razem korzystaja z toalety po drugie > nie rozumiem co dla 5letniego dziecka jest smiesznego w stringach... Goły tyłek koleżanki Bo raczej dzieci z same z siebie z innych dzieci sie > nie smieja. Chyba, ze sa zle wychowywane. U pięciolatków proces wychowania cały czas trwa, wiec nie ma mowy o tym że sa juz wychowane lub nie wychowane. Chyba kompletnie nie znasz zachowań dzieci w grupie jeśli twierdzisz że dzieci sie nie śmieją z siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 22:12 O prosze, piecioletnie dzieci smieja sie z golej pupy? To rzeczywiscie chyba musza miec niezbyt madrych rodzicow, skoro w tym wieku widok golej pupy sklania ich do smiania sie z rowiesnika. A jak wspolnie korzystaja z toalety to akurat beda sie smialy z golej pupy w stringach, a nie ze wszystkich pozostalych golych pup? Bardzo sie to kupy trzyma, nie powiem. Rozumiem, tez ze generalnie swoim dzieciom nie pozwalasz na indywidualizm, czy jakies tam male fanaberie, bo "beda sie dzieci smialy"? Zalosne. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 08:03 d.o.s.i.a napisała: > O prosze, piecioletnie dzieci smieja sie z golej pupy? To rzeczywiscie chyba > musza miec niezbyt madrych rodzicow, skoro w tym wieku widok golej pupy sklania > ich do smiania sie z rowiesnika. Może i niektóre mają niezbyt mądrych rodziców, chociaz raczej w przedszkolu ich przy dzieciach nie ma wiec nie ma ich kto skłaniać... > A jak wspolnie korzystaja z toalety to akurat beda sie smialy z golej pupy w > stringach A co nie smieszne??? > Rozumiem, tez ze generalnie swoim dzieciom nie pozwalasz na indywidualizm, czy > jakies tam male fanaberie, bo "beda sie dzieci smialy"? Zalosne. Kobito my tu rozmawiamy o stringach u pięciolatki a nie o walce o indywidualność dzieci. To Ty jestes żałosna i śmieszna z tą obroną stringów i nadawaniu temu rangi walki o wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 08:31 mama303 napisała: > To Ty jestes żałosna i śmieszna z tą obroną stringów i nadawaniu temu > rangi walki o wolność. Taa, symbol wolności sobie wybrała... Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 09:29 Swoje zdanie juz wyraziles nie raz i wiecej mi nie potrzeba. Nie o wolnosci jest ten watek, a o zachowywaniu rozsadku w pewnych sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 10:47 Dośka, co Ty robisz o 9:29 na forum?! Toż to środek nocy prawie! Odpowiedz Link Zgłoś
angela100 Re: Stringi u pięciolatki 21.05.07, 12:05 Zrób transparent z napisem:... .... stringi nośmy, pełne rozsądku tośmy; ....nawet dzieci szczęśliwe, że mają w półdupkach niciwe".... hehe.... jest o co walczyć przecie... co nie?.... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 08:00 d.o.s.i.a napisała: > Pierwsze stringi, ktore zalozylam byly dla mnie tortura. Zalozylam ponownie, > bo chcialam byc modna. Od tej pory ze stringami sie nie rozstaje - nie znam > nic wygodniejszego (oczywiscie musza byc wykonane z odpowiedniego materialu). > Mojej siostrze kupilam kiedys w prezencie stringi. Stwierdzila, ze jestem > glupia bo ona tego w zyciu nie zalozy. Obecnie lata tylko w stringach... Przełamałem się, lecę kupić! O nie! Dzisiaj niedziela! Nic to, -może w Realu będą? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 08:03 chciałabym cię w nich zobaczyć Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Stringi u pięciolatki 20.05.07, 08:58 guderianka napisała: > chciałabym cię w nich zobaczyć A wstyd! Grzecznej dziewczyce nie wypada! Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:05 > gimnazjalisty biegać codziennie do solarium, prostować sobie włosy prostownicą > na przerwach w szkole, przychodzić do szkoły w szpilkach, farbować włosy itp. W > > końcu też można powiedzieć, że wychowawczyni się czepia, bo to przecież sprawa > rodziców. Bo Ty oczywiscie do osiemnastki nosilas kokardki we wlosach... Ach jak to zapomnial wol jak cieleciem byl. Ja tam sobie w wieku 12 lat na koloniach rozjasnialam wlosy woda utleniona (i nie tylko ja!), w siodmej klasie zaczelam sie malowac (i nie bylam wyjatkiem) - byla to zalotna fioletowa kreska pod okiem (i tak szlam do kosciola lypac okiem na ministrantow), a mama mi nakrecala walki na wlosy (bo ladniej wygladalam w lokach), bardzo modne bylo rowniez gofrowanie. A tu prosze, wszyscy wokol okazuje sie, ze swieci byli - szkoda, ze nie tak pamietam moje kolezanki z tamtych lat... I jakos nie zarabiam na zycie tanczac na rurze... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaadama4 Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:26 Czy naprawdę stringi są na tyle wygodne, żeby 5-letnie dziecko czuło się w nich komfortowo? Dorosły nie siada w paskownicy, nie tarza się po podłodze (przynajmniej nie tak często jak dziecko), jego aktywnośc jest jednak inna niż 5-latka. Poza tym skóra dziecka i śluzówki są jednak delikatniejsze a tym samym bardziej podatne na uszkodzenia niż u dorosłego. Dlatego choćby można sobie darować tego typu garderobę u dziecka. Jeżeli natomiast noszenie stringów przez dziecko wynika z chęci wystrojenia go, podkreślenia jego wyjątkowości czy atrakcyjności to też bez sensu - bo u 5- latki naprawdę można zrobić to na wiele innych sposobów. (a w szkole nie nosiłam warkoczywków - miałam za krótkie włosy) Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 19.05.07, 20:50 No ale przeciez to dziecko nie biega w samych majtkach chyba? Czyzby nie mialo spodenek, dresu, czegos dodatkowego? Stringi naprawde sa bardzo wygodne - sa sporo wygodniejsze od normalnych majtek. Zreszta chyba dziecko by powiedzialo, gdyby cos go uwieralo, prawda? Innym slowem - dziecko nie lata z pupa na wierzchu, tylko oprocz majtek ma jeszcze inne czesci garderoby. I dopoki nie skarzy sie, ze mu nie wygodnie, nie widze w czym ma byc afera. A juz oskarzenie o ujemny wplyw na jej rozwoj seksualny, czy gorszenie innych dzieci jest smieszne - przeciez dziecko nie swieci gola pupa w przedszkolu, tylko raczej jest w cos ubrane, takze inne dzieci nawet nie wiedza ze te stringi tam sa. Odpowiedz Link Zgłoś
asia0212 Re: Stringi u pięciolatki 22.05.07, 22:03 Jakoś nie chce mi się wierzyć,że stringi nie uwierały pięcioletniego dziecka w d...ę tzn.w szparę pośladkową. Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 15:33 za czasów mojej babci nie pozwalano dziewczetom chodzic w przejrzystych laicra rajstopach (prowokujące i zbyt seksualne; za czasów mojej młodości mojej mamy (lata 60-te) w szkole obowiązywał zakaz noszenia spodni przez dzieczęta (potwierdzone przez kolezanki); majtki o kroju bikini (nie mówiąc już o stroju kąpielowym bikini) uważane były za prowokujace i niemoralne; a w I dekadzie XXI wieku mamy małą fobie stringów czy ktos wie, gdzie mogę mojej 7-letniej córce kupić majtki o porzadnym babcinym kroju, bo po pracowitym przeczytaniu tej dyskucji stwierdziła, że te które ma zbytnio kojarzą się Bardot? Może to niemoralne? I będzie tańczyć przy rurze? troche rozsadku, za 5 lat chyba wszystcy się zdziwią ze aż takie emocje wzbudził temat kroju majtek a w ramach ciekawostek - fobii: kossak - szczucka uważała, ze malujące się kobiety są grzeszne.... i że wojna jest karą zesłaną za takie niemoralne zachowanie. A to przecież inteligentna kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 20:35 Swiete slowa. Na szczescie sa w kazdym spoleczenstwie jednostki, ktore kwestionuja sensownosc pewnych norm, testuja ich falszywa "moralnosc" i "grzesznosc" i wyznaczaja nowe normy. I dzieki temu swiat idzie do przodu. W przeciwnym razie do tej pory tkwilibysmy w barchanowych majtkach, zakrytych kostkach, sukniach po szyje i seksie przez przescieradlo z dziurka. Najgorsze to akceptowac rzeczywistosc bez pytania "dlaczego?" i tego samego uczyc swoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 22:57 Nie bądź demagogiczna! To, że kogoś rażą stringi u pięciolatki, nie oznacza, że nie docenia on postępu cywilizacyjnego i nie bierze pod uwagę ewolucji norm moralnych. Tylko gdzie kończy się ewolucja, a zaczyna relatywizm i negowanie istnienia norm w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Stringi u pięciolatki 28.05.07, 23:49 To nie demagogia tylko stwierdzenie faktu. Jak swiat swiatem tak normy spoleczne i moralne zmieniaja sie. To co nieakceptowane sto lat temu, dzis juz nikogo nie dziwi. Podobnie moga te roznice uwidaczniac sie w obrebie roznych spolecznosci w jednym czasie - gej na ulicy Nowego Jorku nikogo nie dziwi, w Pcimiu Dolnym nadal jest przedmiotem ozywionej dyskusji. To samo ze stingami. Mnie nie dziwia, sa bielizna jak kazda inna. Dla Ciebie sa niemoralne i chcesz aby regulamin przedszkola ich zabranial. A za pare lat takze Tobie spowszechnieja i tez stana sie neutralne. Pod warunkiem oczywiscie, ze masz gietki umysl i czasem zadajesz sobie pytanie o sens takiej czy innej normy. Bo takie pytania warto sobie zadawac. Czesto. Nie wierze relatywizm. Nie neguje rowniez norm w ogole. Dla mnie granica norm moralnych przebiega tam gdzie zaczyna dziac sie krzywda innemu czlowiekowi. Prosta sprawa. Natomiast nie uznaje sztucznosci, wymyslanego zgorszenia i wymyslania regul po to tylko aby istnialy, a nie dlatego, ze maja sens. A to zakrywamy dekolty, bo piersi niemoralne, a to nie podnosimy wzroku na mezczyzn bo to grzeszne, a to nie mowimy glosno jak dorosli rozmawiaja, a to nosimy kapcie na zmiane, a to jemy owsianke na sniadanie, a to uchwalimy regulamin, bo regulamin musi byc. Mozna by mnozyc. Ja takich zasad nie uznaje. Sztucznych tworow, ktore niczemu i nikomu nie sluza. Ja nie mowie, ze zasad nie powinno byc, ze regulamin przedszkola jest niepotrzebny - ale w momencie kiedy wkracza on w sfery prywatne w sposob nie uzasadniony potrzebami to to jest sztuka dla sztuki, nie przynoszaca zadnego pozytku spolecznego. Dzieci nalezy uczyc radzenia sobie z regulaminami, zasadami - uczyc zycia w spolecznosci, nie czynienia krzywdy drugiemu czlowiekowi, ale takze nie ulegania wszelkim regulom, ktore na czlowieka czyhaja, uczyc ich takze wlasnych wyborow, chocby mialy byc niedoskonale. Jak to sie mowi - regulamin jest po to, zeby go lamac. Nie chcialabym zyc w swiecie, w ktorym dzieci nie chodza czasem na wagary, albo nie bija sie, albo nie zrobia czegos innego, rownie glupiego. Takie wybryki, testowanie jest potrzebne dla prawidlowego rozwoju, do nauki tego co jest spolecznie pozadane, a co nie. Dzieci glupie nie sa. Wydaje mi sie, ze dziecko wtloczone nadmiernie w ramy tego co wolno, czego nie wolno, traci szanse na taki rozwoj. Sumujac moj przydlugi wywod, noszenie stringow nie powinno byc regulawane regulaminem przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: Stringi u pięciolatki 31.05.07, 08:22 d.o.s.i.a napisała: > To nie demagogia tylko stwierdzenie faktu. No bo któryż demagog przyzna się, że jest demagogiem? > Jak swiat swiatem tak normy spoleczne i moralne zmieniaja sie. To co > nieakceptowane sto lat temu, dzis juz nikogo nie dziwi. To poczekam sto lat, aż mnie stringi u pięciolatki przestaną razić. Na razie mnie rażą skandalicznie, na razie uważam to za przejaw skrajnej głupoty rodzicielskiej - i nie pozwoliłbym. > Nie wierze relatywizm. Nie neguje rowniez norm w ogole. Dla mnie granica norm > moralnych przebiega tam gdzie zaczyna dziac sie krzywda innemu czlowiekowi. > Prosta sprawa. Jak dla mnie zbyt prosta, by nie rzec prostacka. Ja jestem głęboko przekonany, że żeby dobrze przeżyć swoje życie i nadać mu prawdziwą wartość, nie wystarczy "nie robić krzywdy drugiemu człowiekowi". > Natomiast nie uznaje sztucznosci, wymyslanego zgorszenia i wymyslania regul > po to tylko aby istnialy, a nie dlatego, ze maja sens. Im jestem starszy, tym bardziej doceniam sens istnienia reguł, które za młodu wydawały mi się zupenie bez sensu. > nosimy kapcie na zmiane, a to jemy owsianke na sniadanie, a to uchwalimy > regulamin, bo regulamin musi byc. Mozna by mnozyc. Ja takich zasad nie uznaje. To w sprawie stringów u pięciolatki będziesz się musiała dostosować. Manifestuj sobie swoje ja w życiu prywatnym, przedszkole jest przestrzenią publiczną. > Nie chcialabym zyc w swiecie, w ktorym dzieci nie chodza czasem na > wagary, albo nie bija sie, albo nie zrobia czegos innego, rownie glupiego. > Takie wybryki, testowanie jest potrzebne dla prawidlowego rozwoju Zawsze zależy to od konkretnego przypadku i wszystkich okoliczności, nie generalizuj. Czasem pójście na wagary jest wygłupem, czasem może świadczyć o początkach demoralizacji nieletniego. Ale nawet dziecku, u którego jest to wygłup, nie wolno dać do zrozumienia: nie przejmuj się, to normalne zachowanie, taki wybryk potrzebny ci do normalnego rozwoju - i pogłaskać po główce. > Sumujac moj przydlugi wywod, noszenie stringow nie powinno byc regulawane > regulaminem przedszkola. Ceterum censeo Karthaginem esse delendam. Odpowiedz Link Zgłoś
lilka11333 Re: Stringi u pięciolatki 31.05.07, 15:46 Moim zdaniem przedszkolanka powinna osobiście spotkać się z matką bądź opiekunem dziewczynki i delikatnie podjąć temat. Niestety celowo napisałam delikatnie, gdyż obecnie rodzice mają zbyt dużo do gadania w szkołach i przedszkolach i niejeden mógłby zrobić dużego smrodu po zwróceniu tego typu uwagi. Dawniej to było nie do pomyślenia, dzieci i rodzice widzieli w nauczycielach autorytet, liczyli się z ich zdaniem. Niestety teraz instytucje oświatowe nauczają i opiekują się, lecz nie wychowują, bo mają tą sprawę utrudnioną właśnie przez rodziców, którzy nie są skłonni do współpracy i jednolitego oddziaływania na dziecko. Wracając do sprawy, uważam że pani w przedszkolu ma prawo zwrócić uwagę rodzicowi, gdyż dziecko nie daje dobrego przykładu innym, nie wspominając o niej samej, bo mam rozumieć, ze w wieku dziesięciu lat, będzie nosiła makijaż,pas do pończoch i podwiązki???????? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Stringi u pięciolatki 31.05.07, 11:22 > Dla mnie granica norm > moralnych przebiega tam gdzie zaczyna dziac sie krzywda innemu czlowiekowi. > Prosta sprawa. Natomiast nie uznaje sztucznosci, wymyslanego zgorszenia i > wymyslania regul po to tylko aby istnialy, a nie dlatego, ze maja sens. Dobrze gadasz Przejmowanie się moralnością i zgorszeniem innych ludzi do niczego nie prowadzi. Jest pewna grupa ludzi, którym wszystko przeszkadza i którym nie da się dogodzić. Życie nie polega na spełnianiu zachcianek innych ludzi. Jak komuś przeszkadzają stringi na dupie pięciolatki albo kolczyk w nosie dwunastolatki, to on ma problem a nie ta pięcio czy dwunastolatka i ich rodzice. A jak nie mogą sobie z tym problemem poradzić to niech wyprowadzą się na jakieś totalne zadupie, gdzie do najbliższego miasteczka to będzie wyprawa na pół dnia, to wtedy nie będą narażeni na takie gorszące widoki > Wydaje mi sie, ze dziecko wtloczone nadmiernie w ramy tego co wolno, czego > nie wolno, traci szanse na taki rozwoj. Słusznie Ci się wydaje. Ścisłe przestrzeganie wszelkich norm, nakazów, zakazów, reguł, regulaminów to idealny sposób na wychowanie niewolnika. Jak takiemu każą chodzić w kolorowym kapeluszu i podskakiwać na lewej nodze do trzy kroki, to tak będzie robił bo tak nakazano. Większość przepisów to są jakieś koszmarki prawne, które tylko i wyłącznie utrudniają życie. Nawet Kodeks Drogowy mógłby się ograniczać tylko do kilku zasad, czyli ruchu prawostronnego, pierwszeństwa z prawej strony i znaków drogowych. Cała reszta to kupa bzdur nie mających odzwierciedlenia w rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
shady27 jak dla mnie to moze nic nie nosic 28.05.07, 23:07 mnie nic do tego. Nie wtracam sie w takie rzeczy. Jak mama pozwala jej nosic stringi to jej sprawa, nie widze w tym nic zlego. Ostatecznie nie nosi ich na wierzchu Odpowiedz Link Zgłoś
moon11 W poprzednim wieku żeby zobaczyć pośladki 01.06.07, 21:29 to trzeba było rozchylić majtki a w w XXI wieku żeby zobaczyć majtki trzeba rozchylić pośladki. Odpowiedz Link Zgłoś