Dziewczyny drogie, piszę po rocznej przerwie i mi się nazbierało
1. Spanie czyli o matko, znowu to samo

Dziecię moje zasypia przy piersi (no wiem), śpi ze mną i budzi się w nocy of kors, krzycząc "pić!" na całą gardziel, ojciec się wyekspediował na sofę w dziecięcym, gdzie urządził sobie przytulny kawalerski kącik z używkami i dostępem do wifi

Mamy lekko dość, więc nowe łóżeczko dla Młodej w drodze. Plan jest taki, że małżonek wraca tam, skąd przyszedł, a dziecię ląduje u siebie. Pytanie brzmi: czy lepiej nocne odstawienie połączyć z nowym łóżeczkiem i (bardziej) samodzielnym zasypianiem, czy najpierw przeprowadzić okrutną akcję "no nightmilk", a potem dopiero zaprzyjaźnić z łóżeczkiem? I dwa: czy jest ok rozkład dnia - pobudka 6.30/7.00, drzemka 11.00-12.30, sen nocny 20.30, czy ten sen nocny jest za późno? Wcześniej nie chce zasnąć, ale może jest przemęczona?
2. Nocnik, czyli o matko, znowu to samo

Jakiś miesiąc temu z dziką radością odnotowałam fakt, że Mała informuje o zbliżającej się kupie, daje się posadzić na nocnik i z niego korzysta

Czasem nawet i siusiu się udało. Teraz jest jakiś total regres: krzyczy, że nie chce nocnika (więc nie zmuszam) i chowa się na "dwójkę". Co robić? Odpuścić? Proponować nocnik mimo to? Puścić ją kiedyś bez pieluchy? Ma 24 miesiące i 6 dni
3. Czy odstawienie dzienne połączyć z nocnym, czy najpierw wyeliminować jedno, potem drugie?
4. Rowerek biegowy - od kiedy polecacie?