echna
29.10.04, 06:29
Witam. Chcę opisać sytuację w poczekalni u laryngologa. Stasznie mnie to
oburzyło. Siedzę sobie z bardzo ruchliwym 6-latkiem w poczekalni do dziecię-
cego laryngologa. Trochę to trwa. Synek stara się być grzeczny, ale po
godzinie ma już dość. Zaczyna się kręcić, marudzić, nie może usiedzieć w
miejscu. Zresztą ja też już dość miałam. Parę razy go upomniałam. Ale nie
posłuchał, na to pan siedzący obok (lat ok 65 - po co tam był i to sama nie
wiem) powiedział do mojego syna: uspokuj się bo tam (w gabinecie lekarskim)
są terroryści i cię zabiją". W pierwszej chwili mnie zatkało, ale potem
powiedziałam co myślę o takim straszeniu dziecka. Inne mamy też były w szoku
jak można do dziecka tak powiedzieć. Było to parę dni po tragedii w
Biesłanie, więc tym bardziej wywarło to na wszystkich wrażenie. Na szczęście
mój synek nie ogląda wiadomości i nie uświadamiałm go nigdy co to terroryści
więc za badzo się nie wystraszył tylko zaczeła się lawina pytań: co,dlaczego,
czy pani doktor go zabije itp. Głupota ludzi nie zna granic.