01.12.04, 15:20
Moje córeczki mają 7 i 5 lat.Do tej pory dziewczyny święcie wierzyły w
brzuchatego dziadka w czerwonym płaszczu,a ja się bardzo cieszyłam że
czują "magię świąt" itp.Ale ostatnio moja starsza zapytała:Mamo Agnieszka
(koleżanka) nie ma komina,więc jak Mikołaj tam do nich wchodzi?Nie wiedziałam
co odpowiedzieć.Kilka dni później zabaczyłam ją rozbeczaną że "dziewczyny
mówią" że nie ma żadnego Mikołaja.Zaczęłąm ją zapewniać że jest z dwóch
powodów:

-Nie chcę żeby naopowiadała czegoś młodszej która ma jeszcze prawo wierzyć.
-Byłoby jej bardzo przykro.
-Mósiałabym się przyznać że ją okłamywaliśmy przez 7 lat.

No i co teraz robić??????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • aniasc Re: Mikołaj 01.12.04, 15:46
      ja jestem jeszcze przed tym etapem, kiedy dziecko zaczyna poznawac pewne prawdy
      tego swiata smile
      ale powiem ci jak z tego wybrneli moi rodzice.
      najpierw byl mikolaj i koniec!, a jak ktos probowal podwazyc ten fakt to znaczy,
      ze cos nie tak bylo z jego glowa. Pozniej Mikolaj powoli zaczal sie coraz
      bardziej starzec, tzn czasami byl przeziebiony i musial zostac w lozku, a wtedy
      przy wyborze i hmmm... kombinowaniu prezentow potrzebowal pomocy rodzicow.
      Potem, kiedy robilam sie coraz starsza, owo brzemie mikolajowej pomocy wzielam
      tez czesciowo na siebie i zaczelam w tajemnicy robic prezenty siostrze, mamie i
      tacie. Oczywiscie Mikolaj pisywal do nas systematycznie, bo niby od kogo
      dostawalysmy listy z dalekiej polnocy? Malo tego: moj tata spotykal czasmi
      Mikolaja, glownie w Wigilie, kiedy wychodzil wyrzucic po kolacji smieci.
      Zabieral nas wtedy do pokoju dziecinnego, zebysmy obejrzeli worek, ktory
      przekazal mu zapracowany i zabiegany Swiety. W worku za wiele zwykle nie bylo,
      za to kiedy wracalismy do duzego pokoju pod chonka lezala juz cala masa prezentow.
      Przy okazji, jako ze to ja bylam starszym dzieckiem, rodzice stopniowo
      "wtajemniczali" mnie w swoje sprawy, tzn, mowili, ze moja siostra jest jeszcze
      mala i o pewnych sprawach nie powinna wiedziec, a ja sie cieszylam, ze mam
      jakies wspolne sekrety z doroslymi. No i najwazniejsze: to czy Mikolaj jest, czy
      go nie ma przestawalo byc powoli wazne. O wiele istotniejsze bylo to, ze
      robienie komus prezentu niesie ze soba obustronna radosc smile
      • grrrrw Re: Mikołaj 01.12.04, 15:52
        www.wiara.pl/tematcaly.php?curr_hit=10&idenart=1099853651
        • verdana Re: Mikołaj 01.12.04, 16:24
          W ogóle nie jestem zwolenniczka oszukiwania dzieci, nawet w "temacie Mikołaja".
          A juz na pewno po prostu nie wolno mowić dziecku nieprawdy, jesli zaczyna się
          czegos domyślać. Przede wszystkim dlatego, ze podwazamy wiare dziecka w jego
          zdolność logicznego myslenia. Spostrzegło "luki" w opowieści o Mikołaju,
          zaczęło watpić, wykonało bardzo trudną i logiczna prace intelektualną, a my mu
          zaczynamy wmawiać, ze sie myli. Tymaczasem ono sie nie myli! Jak wiec moze mieć
          zaufanie do innych wniosków, do których samo dojdzie?
          Po drugie - w tym wieku moze już skompromitowac sie wiara w Mikołaja przed
          kolezankami. Po co fundować dziecku taki wstyd?
          Po trzecie - chyba lepiej, aby pięciolatka dowiedziała się prawdy, która jej
          nie zaszkodzi, niż siedmiolatka została okłamana. O ile bowiem, z pewna
          niechęcią, moge przyjąć że opowiadanie o Mikołaju przynoszaym prezenty dzieciom
          to taka bajeczka, to negowanie stwierdzenia dziecka, że Mikołaja nie ma to po
          prostu kłamstwo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka