mamaidwiebaby
10.12.04, 15:13
2 miesiące temu obok nas(dzieli nas tylko jeden płot) zamieszkało młode
małżeństwo z 6 latnią córeczką,Kamilką.Uszczęśliwiona że dziewczyny będą się
miały z kim bawić(wcześniej mieszkali tam emeryci)od razu zaprosiłam ich na
cherbatkę i ciasto.Powiedzieli że nie mogą.Nie pytałam czemu.Często widziałam
Kamilkę w swoim ogrodzie kiedy karmiła ptaki itp.Chciałam też ją zaprosić ale
mówiła że "mamusia nie pozwala".W końcu udało mi się to że Kamilka przyszła
do Natalki(7 lat)Po wizycie,wieczorem zobaczyłam Natalkę zaryczaną,na pytanie
dlaczego płacze odpowiedziała:Bo umrę,wiem żę tak,i ty umrzesz,i nasze ciała
będą gnić"zamurowało mnie totalnie.Powiedziała że wie to od
Kamilki.Następnego dnia zrobiłam małą awanturę jej rodzicom i kategorycznie
zerwałam kontakty z Kamilką.Jednak kiedy dziewczyny są w ogrodzie Kamilka
śpiewa piosenki o topielicach i grobach.Bardzo,bardzo jestem tym
zmartwiona.Nie wiem co mam robić.Udawać że nic się nie dzieje?Zadzwonić do
jakiś instytucji które się zajmują zaniedbywaniem dzieci??Mówiłam jej
rodzicom co się dzieje,co Kamilka robi.A oni na to:"Dobrze zajmiemy się
tym"Czym mam ingerować?Najgorsze że moje córeczki tego słuchają,dziwią się
czemu nie pozwalam się spotykać z Kamilką.Nie sądzę że to jakaś sekta czy
coś,może po prostu dziecko ogląda za dużo horrorów.Nie chciałam pisać
tutaj,ale boję się że to może wpłynąć też na dziewczynki.Poradźcie proszę.