Dodaj do ulubionych

Zgubiłam dziecko!!!

13.05.05, 12:48
Wczorajszy dzień był dla mnie jednym z najokropniejszych dni w życiu. Byłam w
parku ze swoim 5-letnim synem i tam zgubiłam go, albo on mnie - można to w
dwojaki sposób interpretować (chociaż ja uważam że jestem winna w 100%) .
Zaczął padać deszcz i umykająć przed nim do domu rozbiegliśmy się w dwie
równoległe alejki, które były odgrodzone żywopłotem, aby spotkać się u ich
zbiegu. Kiedy dobiegłam do końca mojego syna tam nie było, poczekałam chwilkę
ale jego nadal nie było, zaczęłam wychodzić mu na spotkanie ale jego na mojej
drodze nie było! Zaczęłam wołać, biegać po parku, pytać ludzi czy nie
widzieli małego chłopca w czerwonej czapce i okularach...niestety nikt go nie
widział oprócz jednej pani która zaoferowała mi pomoc w poszukiwaniach,
ponieważ twierdziła, że widziała mojego syna jak szedł w tamtą stronę (stronę
całkiem przeciwną niż powinien pójśc). Próbowałam byc opanowana..jeszcze raz
obiegłam cały park i zadzwoniłam do męża mówiąć mu, że zgubiłam dziecko!
Jedyne co mi jeszcze przyszło do głowy to to, żeby jak najszybciej pobiec do
domu i zobaczyć czy mój mały nie wybrał sie tam zorientowawszy się, że mnie
nie ma. Wyleciałam jak dzika na ulicę, w myślach mając najgorsze obrazy, że
przejechał go samochód, że wpadł do jeziorka w parku, że ktoś go zabrał, że
go więcej nie zobaczę!!! I wtedy zobaczyłam stojącego na przejściu dla
pieszych, czekającego na zielone światło małego chłopca w czerwonej czapce i
okularach - mojego syna, który właśnie wracał z domu! (gdzie nie zastał
nikogo) zpowrotem do parku w poszukiwaniach swojej mamy (bo mu się zgubiła
jak później mi powiedział). Nerwy mi puściły w momencie kiedy podbiegłam do
niego..nie mogłam przestać płakać ani wypuścić go z objęć. W tym samym
momencie zjawił sie mój mąż, który był blady jak ściana. To było najdłuższe
20 minut w moim życiu i nikomu tego nie życzę, przez cały wieczór nie
mogliśmy dojśc do siebie. Bogu dziękowałam, że czuwał nad moim dzieckiem i,
że jest ono na tyle mądre, aby zapamiętać moje przestrogi o przechodzeniu
przez jezdnie (a żeby dostać się do domu musiał przejśc przez 3 ulice, z tego
jedna to Nowowiejska - bardzo ruchliwa). Wieczorem kiedy był już wykąpany
przyszedł do mnie wdrapał się na kolana, objał mnie za szyję i
powiedział: "mamusiu jeszcze raz przepraszam i obiecuje, ze już nigdy cie nie
zgubię".

pozdrwaiam
kama

Powiedzcie, czy którejś z was przydażyło się coś równie okropnego?
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 13:13
      nie przydarzyło mi się w zyciu nic straszniejszego. Prawie sie popłakałam, jak
      przeczytałam tą historię. Uff, na szczęście jesteście cali i zdrowi razem w
      domu! Już po wszystkim!
      Pozdrawiam!
    • s.ivona Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 13:16
      Na szczescie juz po wszystkim!!! Ja kiedys "zgubilam" tez swoje dziecko. Szymon
      mial 7-8 miesiecy. zostawialm wozek przed sklepem (sklep byl maly, oszkolony,
      wszystko widzialam) ale nie opuscilam hamulca!! Kiedy po doslownie 5 min sie
      odwrocilam zeby sprawdzic czy wszystko ok - wozka nie bylo. Silny wiatr go
      popchnal i wozek odjechal jakies 10 metrow.
      Trzymaj sie!!! i usciskaj synkasmile) Buziaki
    • aniawroclaw1 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 13:27
      oj, kurcza. Prawie się popłakałam smile
      Różne zdarzają się sytuacje w życiu. Mały nie zginął, wszystko jest OK.
      Musimy poprostu przerabiać z dzieciaczkami do znudzenia, że jak się zgubią to
      poiwnny stać w jednym miejscu i się nie przemiszczać. I od małego uczyć adresu
      zamieszkania.
      Cały czas zabieram się aby mojej córce powszywać gdześ wew. kurtki adres, tel. -
      -
      Ania - mama Amelii ( 03.02.2003 )
    • anek.anek Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 13:38
      Ja też się o mało nie poryczałam. współczuję i Tobie i Twojemu synkowi - on
      musiał być równie przerażony jak Ty.
      Gratuluję, że próbował sam dotrzeć do domu.
      Mój ma 3,7 roku i ponieważ wyobraźna podpowiada mi takie historie, to młody od
      roku już zna na pamięć adres zamieszkania, nazwisko i wie pzy jakiej stacji
      metra mieszkamy - wiąże się to pewnie z innymi niebezpieczeństwami, ale
      ostatecznie to jedyne rozwiązanie.
      Współczuję, ale najwazniejsze, e wszystko zakończyło się dobrze.
      następnym razem umówcie scenariusz: jeśli mały wróci do domu, to musi stać
      murem pod drzwiami, albo pójśc do sąsiadki, która zadzwoni do Was na komórkę.
      Albo jak sięzgubi, to niech nie biega po parku, tylko stoi w jednym miejscu.
      • verdana Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 13:41
        Wiesz, współczuję, ale z drugiej strony... gratuluję. Udało Ci sie wychować
        niezwykle odpowiedzialne, rozsądne dziecko. Zrobił wszystko tak, jak należało -
        poszedł do domu, wrócił Cie szukać, czekał na zielone światło - jak dorosły.
        Takie dziecko, mimo przygód bedzie bezpieczne.
        • kanna Re: Zgubiłam dziecko!!! 17.12.14, 20:03
          Zrobił wszystko tak, jak należało -
          poszedł do domu, wrócił Cie szukać, czekał na zielone światło - jak dorosły.


          Bzdura. Zrobił wszystko nie tak. Jedyna sensowna zasadą w takiej sytuacji jest, że po zagubieniu dziecko ma stanąć i czekać, aż matka je odnajdzie. Inaczej mogą się szukać nawzajem w nieskończoność uncertain

          Jeśli rodzic nie wraca - powinno poprosić kogoś o zadzwonienie na komórkę rodzica (bez problemu da się nauczyć już trzylatka nr telefonu). Jeśli nie da - ma mieć kartkę w kieszeni kurtki.

          Współczuje, to musiała być straszna sytuacja.
        • koza_w_rajtuzach Re: Zgubiłam dziecko!!! 18.12.14, 11:22
          Moim zdaniem nie zrobił wszystkiego jak należy, ale to pewnie dlatego, że nie był przygotowany na takie sytuacje.
          Moje dzieci od zawsze były nauczone, że jak tracą mnie z zasięgu wzroku, nie wiedzą gdzie jestem, to mają stać i czekać, a na pewno je znajdę. Jeśli będą biegać, panikować, iść przed siebie , zachowywać się chaotycznie, to możemy się minąć i odnalezienie siebie będzie utrudnione.
          Mój syn (też 5-letni) był kiedyś ze mną na zakupach w Niemczech. Chodził po sklepie.. potem patrzę się, a jego nie ma. Obszukałam cały sklep, ale go nie znalazłam, więc wyszłam na zewnątrz. Stał w pobliżu sklepu i płakał. Był pewien, że my wyszliśmy ze sklepu, ale wiedział też, że jak pójdzie mnie szukać, to potem mogę go nie znaleźć (i słusznie! skąd miałabym wiedzieć w którą stronę poszedł?).
          Zabawa, że idzie się innymi alejkami się sprawdza, ale pod warunkiem, że jak dziecko pójdzie na jej koniec, to czeka i absolutnie stamtąd nie odchodzi. Żadne z moich dzieci na końcu alejki nie ruszyłoby się z miejsca, czekaliby, nie tylko w wieku 5 lat, ale i w wieku 2 lat. Nawet po supermarketach pozwalałam im chodzić w miarę swobodnie, oglądać sobie zabawki, ale mieli potem zatrzymać się w jednym miejscu i czekać na mnie. I nigdy tego nie nakazu złamali.
      • kamak30 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 15:12
        Własnie to cały czas mu mówiłam jak już cali i szczęsliwi wracaliśmy do domu.
        Powiedziałam mu, że jeślikolwiek by się zgubił i sam jakoś trafił do domu, to
        ma stac pod bramą i czekać i że mama lub tata napewno go tam szybko znajdą, a
        jeżeli się boi to ma pójść do sklepu obok w którym zawsze robimy zakupy i
        powiedzieć, że się zgubił, a pani napewno mu pomoże.
        Potem mu mówiłam, że jadank najlepiej jest zawsze poprosić jakąs panią o pomoc,
        zapytać sie jej czy może mu pomóc poszukać mamy, bo się zgubił.
        Mam nadzieję, że trafiło to w jakiś sposób do niego i zapamięta moje słowa tak
        samo jak zapamiętał te, żeby nigdy nie przechodzić na czerwonym świetle przez
        ulicę.
        pozdrawiam was wszystkie
        kama
        • biszkopty35 Re: Zgubiłam dziecko!!! 08.01.15, 16:29
          Współczuję, ja tez kiedyś zgubiłam. dwulatka. Ale co do zasady: dziecko ma stać i czekać, nie chodzić z żadną panią ani panem szukać mamy. Jeśli dorosły sam proponuje pomoc, dziecko ma powiedzieć: "mama nie pozwoliła mi odchodzić z obcym, nawet jak się zgubię." tego tekstu mają się nauczyć na pamięć.
    • cocosek1 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 13:58
      a ja się poryczalam. Bogu dzięki że się znalazł
    • ewasuwek Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 14:13
      popłakałam się strasznie...
      na szczęćie masz bardzo mądre dziecko...
      Pamiętam jak miałam 4 lata zgubiłam się na plaży. Szłam i szłam i zbierałam
      muszelki. Kiedy się zorientowałam że nie widzę rodziców byłam przerażona.
      Zaczęłam strasznie płakać, ludzie mnie zaczepiali i pytali gdzie są moi
      rodzice. To był horror. W końcu mama mnie znalazła....
      Moja mama która zajmuje sie moją córeczką ma w tej chwili prawie fobie jeśli
      chodzi o pilnowanie dzieci...
      Pozdrawiam

      Ewa
      • mamakochana Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 14:34
        Mi sie przydażyło cos podbnego z tym że na osidelu. Zoska miała z 2,5 roku.
        Weszłam do piekarni a ona poprosiła że chce zostać na zewnątrz (były jakieś
        dzieci). Ciąg sklepów od wewnętrznej strony osiedla więc pomyślałam że ok.
        Była mała kolejka. Wychodze a jej nie ma. Zimny pot mnie oblał.Pobiegłam
        kawałek w lewo, potem w prawo. Zapytałam starsza panie czy nie widziała. Nie.
        Podbiegłam dalej, tam gdzie sa takie zabawki do których wrzuca sie pieniążka
        (miałyśmy tam później pójść). Nie ma. Wiem co to znaczy jak mówisz że było to
        najdłuższych 20 minut w życiu. U mnie pewnie w sumie 3 a też swoje przezyłam.
        Wróciłam spod tych zabawek i widzę jak Zoska wychodzi z Panią ze sklepu z
        ubrankami (tam jej kącik dla dzieci). Pani się zorientowała się że cos jest nie
        tak jak zobaczyła takiego malucha samego w sklepie i zapytała ją gdzie jest
        mama a ta beztrosko: W piekarni.
        Jedna z najgorszych chwil w życiu, bezapelacyjnie.
    • lola211 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 14:27
      Kamak, z Wroclawia jestes? Bo park przy Nowowiejskiej, bardzo ruchliwej, z
      okna ogladam.
      Wiem doskonale co przezylas, bo mi córka zagubila sie na basenie, znalazla sie
      w pare minut, ale wiem co to za uczucie, gdy nie masz pojecia co sie stalo z
      dzieckiem, ja bylam przerazona tak po raz pierwszy w zyciu.To okropne
      doswiadczenie.
      • kamak30 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 15:21
        Tak jestem z wrocławia, a sytuacja ta miała miejsce w parku przy ul.
        Nowowiejskiej. Sama wiesz jak wyglądaj te okolice w godzinach szczytu. Tak więc
        moje dziecko miało albo dużo szczęści, alba słucha dobrze tego co do niego
        mówię.
        kama
    • misia695 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 14:31
      mój mąż zgubił małego na festynie pzu dwa lata temu.lotnisko bemowo,tysiące
      ludzi.mały skakał na dmuchanym zamku,poszłam po herbatę,maż miał go
      pilnować,wracam,a maż szuka syna.były dwa wyjścia z zamku.
      serce zamarło,ale zaczęłam działać,pobiegłam w kierunku sceny aby nadać
      komunikat.weszłam na scenę z prowadzącym,podałam rysopis dziecka i jak było
      ubrane.potem pytałam ludzi,chodziłam w miejsca gdzie były atrakcje dla
      dzieci,prosiłam ochroniarzy o pomoc.najgorsze pół godziny w moim życiu.
      poszłam znów w kierunku sceny,a tam komunikat,żę 4-letni hubert czeka na
      rodziców,imię było inne,ale pobiegłam do informacji.z daleka zobaczyłam
      synkasiedzącego na trawie,zajmowało się nim 2 ochotników,był zachrypnięty od
      płaczu.
      teraz unikamy ogromnych festynów,a gdy byliśmy w tym roku na polaccch
      mokotowskich na dniu ziemi trzymałam go mocno za rękę,na placu zabaw miałam
      oczy dookoła głowy i nie zostawiłam go samego z mężem.PILNUJCIE DZIECI.
    • lajlah Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 14:38
      Rozumiem, co czulaś, sama też kiedyś zgubiłam synka. Miał wtedy ze 2,5 roku,
      wyszłam z nim, żeby pojeździł na rowerku i uciekł mi na tym rowerku.Biegałam
      jak szalona, płakałam. Niedaleko mamy stację kolejową i ruchliwą drogę. Nagle
      zobaczyłam moje dziecko na rowerku roześmiane, szczęśliwe. Jakaś dziweczynka
      złapała go, bo chcial wyjechać na środek drogi. Boże jak jej dziękowałam. Do
      tej pory jak to wspomnę, dreszcze mi przechodzą. Naprawdę wystarczy moment i
      tragedia gotowa. Pozdrawiam.
      • morgen_stern Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 15:04
        Jak to czytam, przypomniał mi się numer, jaki wywinęłam mamie, kiedy miałam
        jakieś 5 - 6 lat. Poszłyśmy do sklepu, takiego super-samu, przed którym był
        zielony skwerek. Sama weszła do sklepu, a mnie kazała sie pobawić na tym
        skwerku i nigdzie się nie ruszać. A ja, wariatka, postanowiłam zrobić mamie
        niespodziankę (jeden z "cudownych" pomysłów dziecka) i pokazać, jaka już jestem
        duża i samodzielna - poszłam sama do domu! A zapewniam, że nie było to blisko!
        Możecie, drogie mamy, sobie wyobrazić moja rodzicielkę, która wyszła ze sklepu
        i mnie nie zastała... Biegała jak oszalała, płacząc i chwytając wszystkich
        wokół za rękawy, czy nie widzieli jej córki? To były oczywiście czasy
        przedkomórkowe, nie mieliśmy nawet telefonu w domu.
        Ojciec w domu mocno sie zdziwił, jak mnie zobaczył, ale pomyślał, że mama
        puściła mnie przodem i zaraz dojdzie.
        Mama w końcu wróciła do domu (pewnie po ojca na pomoc), cała zapłakana... Jak
        mnie zobaczyła, zadowoloną i uśmiechniętą... Powiem wam tylko tyle, że nie
        zapomnę widoku ojca trzymającego mamę, która już zupełnie nie panowała nad sobą
        i jak sama wspomina "myslałam, że cię wtedy zabiję!". Nigdy nie widziałam matki
        w takim stanie...
        • luxfera1 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 15:25
          świetny wątek,czytam a łzy mi oczy zalewają.Mam takiego synka który gubił nam
          sie kilkakrotnie,w dodatku uwielbiał nam sie chować,w końcu doszło do tego że
          stale ktoś go pilnował,był tuż obok.Potrafił schować sie w mieszkaniu tak ze
          nie moglismy go znalezc i chociaz okna i drzwi były zamknięte błagalismy go z
          płaczem zeby wyszedł...wychodził w końcu..czasem spod ubrań w szafie..potrafił
          zamknąć za sobą drzwi..wciskał sie w nieprawdopodobne szczeliny.2 razy schował
          siue w sklepie z ubraniami...szukali go wszyscy łacznie z obsługą a ja stałam
          bez ruchu i ryczałam..miał około 3 lat.Tez mi sie zdarzył zgubić biegnąc za
          nim...on pobiegł z 1 strony sklepu ja z 2 tuz pod blokiem...jeszcze widziałam
          jego łebek jak biegnie wzdłuż żywopłotu do klatki..sąsiadka siedziała w oknie i
          widziała że do tej klatki wbiegł..ja za nim...wpadam do domu...nie ma
          go..biegiem na ostatnie piętro...nie ma...z powrotem do domu...obudziłam
          męża..szukamy w domu w panice,mężowi z nerwów krew chlusnęła z nosa.?Wybiegłam
          na zewnątrz pytam wszystkich i widze moją przyjaciółkę z moim synkiem za
          rączkę...o Boże,najgorszemu wrogowi nie zyczę.Mały wbiegł jak sie okazało do
          klatki ale zaraz wybiegł,potem pobiegł wzdłuż bloku tuz pod sciana/ dlatego
          sasiadka go nie widziała/ ischował sie pod balkonami a jak juz sadził ze mnie
          zgubił ruszył biegiem na niedalekie boisko szkolne do starszego brata...miał
          wtedy 4 lata i sam to opowiedział pokazał za raczke nawet cała trase
          ucieczki..łobuz jeden.Tak nam sie porobiło że pilnowalismy go panicznie ...
        • dflorjan Re: Zgubiłam dziecko!!! 20.05.05, 11:42
          Na szczęście dziecka nie zgubiłam i mam nadzieję, że nigdy się to nie zdarzy.
          Ale ta historia przypomniała mi "numer" jaki zrobiłam, gdy miałam 5 lat.
          Chodziłam do przedszkola i strasznie mi się dłużyło, więc kiedyś sama wróciłam
          do domu (w domu była babcia). Wuobraźcie sobie, co przeżyła mama, która
          przyszła mnie odebrać i pracownicy przedszkola, kiedy okazało się że mnie nie
          ma. W domu nie mieliśmy telefonu, więc babcia nie mogła zawiadomić ani mamy,
          ani przedszkola. HORROR!!!!
    • kamak30 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 15:13
      Dzięki wam dziewczyny za miłe słowa i mam nadzieję, że nigdy nam się taka ani
      podobna sytuacja juz nie przytrafi.
      kama
    • tygrysiaczek2 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 17:06
      O rany mam łzy w oczach jak to czytam. Współczuję.
      • verdana Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 17:21
        A czy jest ktoś, kto nigdy nie zgubł dziecka? Ja swoje zgubiłam w Wesołym
        Miasteczku.
        • tygrysiaczek2 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 17:32
          mój ma 3,5 roku i czasem jak jestem w sklepie i on stoi za mną to ja wpadam w
          panikę i go szukam i wołam po imieniu,.. a on obok mnie, ale wystarczy parę
          sekund tej niepewności i mam ochotę umrzeć. Wiem co to za uczucie, choć
          (odpukać) niezgubił się, jedynie to te ułamki gdy tracę go z oczu, ale to jest
          straszne.
        • e_r_i_n Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 18:51
          Ja. Moje dziecko nigdy mi sie nie zgubiło (ma 3 lata i 7 mcy) i mam nadzieje,
          ze sie to nie zmieni.
    • atta Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 18:34
      Naprawdę podziwiam Twojego synka, a Tobie gratuluję wychowania! Ja zawsze, gdy
      idę z dziećmi w jakieś miejsce, gdzie potencjalnie mogłyby sie zgubić, ustalam,
      gdzie - w razie czego - umawiamy się. Pozdrawiam
      • allija Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 19:26
        Mój synek, miał jakieś 3 - 4 lata, zgubił się podczas wchodzenia do przychodni.
        Czasami nawet oczy dookoła głowy nie wystarczą.
    • nemein Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 20:26
      ciarki mnie przeszly jak to czytalam. cale szczescie wszystko dobrze sie skonczylo. trzymajcie sie cieplutko.
      • igusiasylwusia Re: Zgubiłam dziecko!!! 19.05.05, 00:24
        UFFFF jak to dobrze że po wszystkim! Mi nie udało się zgubic , 4-lt córki ale
        miałam przykre doświadczenie w inny sposób!
        Szłam z córką bardzo szerokim chodnikiem , ja od jezdi a Ona od strony sklepów,
        zobaczyłam że znad przeciwka jada dwie potężne ciężąrówki z przyczepami pełne
        buraków , zaczynaja chcmować i wtedy okropny pisk , tak ogłuszający że uszy się
        zatyka! Widzę moją córeczkę jak biegnie prosto na ulice , wołam ja ale Ona mnie
        nie słyszy , nogi robią mi się z ołowiu i nie moge ruszyć się z miejsca ,
        brakuje mi tylko dwóch kroków żeby ją chwycic za rączke , nie moge , krzyczę
        STÓJ i nawet nie doniej ale tego samchodu pod który biegnie córka , okropny
        piska wszystko zagłusza , dre się na całe gardło , i Ona zatrzymuje się
        paluszkami na krawężniku , pół metra od przyczpy pełnej tych cholernych
        buraków .! Ryczałam do wieczora , nie mogłam sie opanowac , ręcę drżały mi do
        rana ! Wiem , w tamtym momencie mogłam już jej nie miec , starciłabym swoje
        cudo , szczęście za które oddałabym życie , wiem żę zatrzymał ja Anioł , bo ja
        byłam tylko obserwatorem !
    • antonina_74 Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 21:23
      bardzo dzielny chłopak, świetnie sobie poradził!

      mój Kuba zgubił się raz a wlaściwie nie zgubił - byliśmy w sklepie i miał stać
      przy gazetach niedaleko wyjścia, grzecznie stał, jak płaciłam nadal stał, jak
      zapłaciłam to go nie było. Wybiegłam ze sklepu, Kuby nie ma, pod klatką - nie
      ma, obeszłam blok naokoło, Kuba stał pod wejściem do klatki od podwórka, z
      drugiej strony, i mówi z wyrzutem "czekam na ciebie mamo i czekam a ty nie
      przychodzisz!". Znaczy nie zgubił się a postanowił sobie sam wrócić do domu,
      ale co się nastraszyłam to moje sad
    • wegatka Re: Zgubiłam dziecko!!! 13.05.05, 21:48
      Oj Kamak, strasznie Ci współczuję tych przeżyć bo sama znam to uczucie - rok
      temu zgubiłam Agatę(nie miała jeszcze trzech lat). Byliśmy na wczasach.
      Niedaleko naszego domku był plac zabaw, na którym często bawiły się moje córki.
      W tym pechowym dniu na terenie ośrodka, w niewielkiej odległości od domków
      odbywał się festyn. Było bardzo dużo ludzi, więc ustawiliśmy sobie stolik i
      krzesła parę metrów od tego placu, żeby mieć dzieciaki na oku. Agatka bawiła się
      z jakąś dziewczynką i chłopcem, a ja z mężem i ze znajomymi siedzieliśmy przy
      kawce i rozmawialiśmy, co chwilę zerkając na dzieci. W pewnym momencie doznałam
      szoku, bo dzieciaki nagle zniknęły nam z oczu i nikt nie wiedział jak to się
      stało. Zaczęliśmy biegać i wołać, niestety bezskutecznie. Trwało to z 15 minut.
      Pobiegliśmy w końcu w ten tłum na festynie i po chwili kolega dojrzał Agatkę
      bawiącą się w najlepsze z innymi dziećmi w betonowym baseniku, na szczęście bez
      wody. W życiu nie czułam większej ulgi, niż wtedy gdy ją znalazłam całą i
      zdrową. A mała, roześmiana i rozbawiona, nie widziała w tej sytuacji nic strasznego.
      Ja nigdy wcześniej nie czułam takiego strachu i właściwie do dziś nie umiem
      sobie wytłumaczyć, jak to się mogło stać, że cztery dorosłe osoby, patrzące co
      chwilę na dziecko, nie potrafiły go upilnować. To był koszmar!!!
      • hanna26 Re: Zgubiłam dziecko!!! 14.05.05, 00:31
        Też niedawno zgubiałam moją dwulatkę (2 lata i 2 miesiące), trwało to może ze
        trzy minuty... Weszłysmy razem do Smyka, stanęłyśmy przy ubrankach dla
        niemowlaków (nasz rodzina wkrótce sie powiększy), córka zafascynowana malutkimi
        rzeczami, ja zapytałam sie o coś sprzedawczynię, chyba o spioszki. Miła
        panienka odpowiedział mi krótko, wtedy ja spojrzałam na córkę... ale jej nie
        było, dosłownie zniknęła podczas tego krótkiego pytania! Zaczęłam latać po
        sklepie jak oszalała, gdzie ten dzieciak mógł sie podziać, przeciez to było
        raptem kilkanaście sekund! W końcu jakaś pani powiedział do mnie: "Przepraszam,
        szuka pani tej małej?" Okazało się, że była przy wystawie wózeczków dla lalek,
        zobaczyła je z daleka, podleciała w te pędy i nawet sobie już jeden wybrała.
        Nie zdążyła tylko wyjść z nim ze sklepu, bo ją wcześniej dopadłam. Uffffff
        potworne uczucie
    • aniabezak Re: Zgubiłam dziecko!!! 14.05.05, 10:47
      mój synek miał 15 mies. kiedy zgubił nam sie pierwszy raz. w małym sklepie z
      art sportowymi podczes płacenia karta na 20 sek straciłam go z oczu, odwracam
      sie kacperka nie ma. zaczelismy go panicznie szukac razem z obsługa tym bardziej
      że. ze sklepu były dwa wyjscia na ruchliwy pasaz, nasz horror trwał jedynie 3
      minuty gdyż nasz ukochany synek z rozbawieniem leżąc na podłodze podgldał ludzi
      przebierających się w przebieralni na drugim koncu sklepu. wiem co czujecie bo
      wtedy całe moje dotychczasowe macieżyństwo stanęło mi przed oczami i obiecałam
      sobie że koniec swobody w bieganiu po sklepach (oczy wiście naszego syna).
    • steffa Re: Zgubiłam dziecko!!! 14.05.05, 13:09
      Mój syn uwielbia uciekać w sklepie z ubraniami. FAjnie jest się chować pośród
      wieszaków. Raz szukałam go dobre kilka minut i przeżyłam taką traumę, że teraz
      czytając twoją opowieść popłakałam się, jakby to było moje dziecko... Teraz już
      rzadko ucieka, ale zdażało mi się w sklepie przygważdżać go nogą do podłogi jak
      upolowanego tygrysa, żeby w ogóle móc zapłacić. On oczywiście śmiał się w
      najlepsze, bo uważał to za świetny dowcip.
    • kolorko My też zgubilismy 14.05.05, 14:15
      Wiem ,co czujesz, 2 lata temu mój synek ,wówczas pieciolatek zgubił nam sie na
      zatłoczonej plażysad Ja karmiłam piersią na kocu małą, a mąż obserwował synka,
      siedzelismy na kocu chbya z 10 metrów od brzegu( płaski brzeg i inaczej sie nie
      dało) a Jaś przynosił nam co chwila kamyki i muszelki, i idąc do nas trochę
      skrecił, nie zauważył nas i pomylił kierunki. Mąż mówił- przecież przed chwila
      go widziałem- najpierw pobiegł sie rozejrzeć, pózniej został z małą i dzwonił
      do straży, a ja szłam wzdłuż brzegu i powtarzałam sobie, że musi się znalezć.
      Niestety, szłam w innym kierunku niż moje dziecko. Jaśka przyprowadzili ludzie,
      którzy widzieli, że dziecko najwyrażniej kogoś szuka i spytali, czy cos się
      stało- powiedział jak się nazywa , z kim jest i skad przyszedłsmile Całe zajście
      trwało chyba ze 20-25 minut, ale były to najdłuższe minuty w naszym zyciu.
      A tobie gratuluję synka, świetnie się zachowałsmile
      • kolorko I jeszcze jedno- 14.05.05, 14:19
        Najbardziej przerażona byłam wizją porwania przez np pedofila i tym, że mogę
        już nigdy nie zobaczyć swojego dziecka, a nawet nie dowiedziec sie, co się z
        nim stało, do tej pory mam dreszcze, jak o tym myslęsad
    • w_ania Ja tez zgubiłam dziecko!!! 14.05.05, 20:58
      Byliśmy w czwórkę w Auchan tz my i nasza dwjak dzieci 2 latka i 3 miesiące w wózku.
      Starsza córka zawsze biegała po sklepie przed nami kilka kroków i tym razem też
      tak było. Staneliśmy przy wystawie i ubierałam młodszą córkę przy wylocie dwóch
      wyjśc.Mąż stanął koło mnie i zawołał Martynkę widzieliśmy że idzie w naszym
      kierunku więc dale spokojnie zapinałam kombinezon. kiedy oboje podnieśliśmy
      wzrok Martyny nigdzie nie było. W pierwszej chwili się nie zdenerwowałam bo
      stwierdziłam że wszła do boksu obok ale jej nigdzie nie było. Prawdopodobnie
      wyszła na ulice(parking)!!!!drugim wyjściem. Zaczęliśmy biegac po sklepie i po
      boksach nikt jej nie widział. Oblana zimnym potem podeszłam do ochrony.
      wiedziałam że jeśli weszła na market to jej nie znajdę. Okazało się że jacyś
      ludzie znaleźli ją zalaną łzami na parkingu. chyba było słychać jak kamień spada
      mi z serca. Byłam w takim szoku że nawet nie podziękowałam ludziom którzy ją
      znaleźli tylko więłam na ęce i mocno tuliłam. Oczywiście nie obyło śię bez uwag
      świętoszkowatych klientów sklepu w stylu:
      co za matka??? jak zaczęłam mówić że się tylko odwróciłam na chwilę to
      usłyszałam że oni widzieli ile ta chwila trwała. nie wiem co oni sobie myśleli
      że w nosie sobie dłubałam przez ten czas czy co??? skończyłam rozmowę bo po co
      język strzeępić na takich ludzi. Ale jak przyjechałam do dobu to prawie
      wymiotowałam z nerwów tak mi było niedobrze. martynka do dziś mi mówi że
      płakała bo mama się zgubiła. Ta lekcja ma swoje plusy od tego czasu chodzi
      wszędzie za rączke a tak nie szło jej wołami do tego zmusić.
      Ania
      • arla5 Re: Ja tez zgubiłam dziecko!!! 15.05.05, 21:42
        poplakalam sie...jak dobrze ze tak to wszystko sie skonczylo.moj Mikolaj jest
        tak ruchliwym dzieckiem,ma 17 miesiecy,wszedzie lata,chowa sie i naprawde
        trzeba go miec wciaz na oku,wczesniej dawalam mu troche wiecej swobody i tak
        bezustannie nie biegalam za nim, ale po ostatnich programach o wypadkach
        tragicznych dzieci jestem tak przeczulona ze jestem w krok krok za nim.
    • kubbik1 Re: Zgubiłam dziecko!!! 16.05.05, 08:54
      Witam
      Ja jak byłam mała miałam dokładnie identyczną sytuacje, z tym że mnie zgubił Tatasmile
      Też dwie alejki a między nimi żywopłot...i też tak jak twój synek jak się
      zgubyłam to po prostu niewiele mysląc wybralam sie do domu...z tym że ja do tego
      domu dotarlam (przez pól miasta).
      I wyobrax sobie zdziwienei moich rodziców którzy po poszukiwaniach dotarli pod
      blok i co tam zastali??? Swoją pięcioletnią corke (czyli mnie) grajaca z
      koleżankami w gumesmile))
      No w kazdym razie teraz ta historia jest tematem rodzinnych wspomnień ale wtedy
      rodzice miny mieli nietęgiesmile))
      Pozdrawiam
      • silvik Re: Zgubiłam dziecko!!! 16.05.05, 10:36
        Mój synek ma 2 latka, z charakteru, z wyglądu to zupełnie mój mąż w
        dzieciństwie-ruchliwy,ciekawski, nie usiedzi na chwilę w miejscu.Nie zdziwię
        się (niestety)jak mi kiedyś wywinie taki numer jak mój mąż swojej mamie.Otóż
        jako 5-latek, wraz ze swoim kolegą(7-latkiem)zamiast grzecznie bawić się w
        przydomowym ogródku wykorzystali chwilową nieuwagę teściowej(weszła na chwilę
        do domu po picie dla młodszego dziecka)i stwierdzili,że pojadą odwiedzić babcię
        jednego z nich.To nic,że do babci trzeba było jechać przez całe miasto
        autobusem,a później tramwajem.Niestety z wykonaniem takiego ambitnego planu
        było już gorzej-te wszystkie bloki w okolicy babci są takie podobne...Na
        szczęście jakaś pani zainteresowała się dwoma maluchami pałętającymi się po
        okolicy.Ta pani zaprowadziła ich do babci,stamtąd telefon do teściów,że
        dzieciaki są całe i zdrowe...Szczerze współczuję mojej teściowej, przecież to
        trwało kilka godzin...sad
        Pozdrawiam
    • abi28 Re: Zgubiłam dziecko!!! 16.05.05, 10:43
      Kamak, poryczałam się...serio....też mam 5 letniego synka i nie wyobrażam sobie
      czegoś tak okropnego...wiem jaki musiał Cię ogarnąć strach.....Aż strach
      pomyśleć...Dobrze że wszystko dobrze się skończyło. Trzymaj się..
      • kamak30 Re: Zgubiłam dziecko!!! 16.05.05, 11:21
        Dzięki...wczoraj gdy poszłam z małym do tego samego parku pograć w piłkę to
        czułam sie jak jego cień. Odległość między nami nie wynosiła więcej niż 50m,
        moje oczy były skierowane cały czas na niego! Mam nadzieję, że z czasem obsesja
        ta minie. W piątek moje dziecko idzie na urodziny do koleżanki z przedszkola,
        wcześniej miałam zamiar go tam (w domu koleżanki) zostawić i połazić 2 godziny
        po mieście, ale teraz zastanawiam sie czy to dobry pomysł.
        kama
        • mamuska.pl Re: Zgubiłam dziecko!!! 17.05.05, 19:19
          O raju! dobrze że już po wszystkimsmile mnie też przydażyło się zgubić moją córkę
          ale to było w szpitalnym budynku i trwało 4 (najdłuższe na świecie) minuty.
          Wiki ma 2 latka. Wychodząc z oddziału czekałyśmy w holu głównym na tatę.
          Czytałam wypis ze szpitala a ona stała przy mnie. Dosłownie na sekundę
          zawiesiłam się przy wypisie obracam głowe a jej nie ma. Na prawo pusty hol, na
          lewo dwa różne bloki szpitalne długie, puste korytarze i schody w górę i w
          dół.Próbowałam nie panikować ale latałam jak oszalała góra-dół i ani jednej
          żywej duszy wiec nikogo nie mogłam zapytać czy ktoś jej nie widział.Wparowałam
          do jednego z korytarzy a tam we wnęce moja niunia siedzi cichutko i usypia
          laleczkę na wózku dla chorych. Uff odetchnęłam z ulgą. Przez najbliższe pół
          godziny nie wypuszczałam jej z rąk. Na szczęście nasze historie dobrze się
          skończyły!Tobie Gratuluje takiego mądrego synka! A co do urodzin idź lepij z
          nim, dla własnej swobody psychicznej. Napijesz się kawki a po jakimś czasie
          wrócisz do "normy" to na następne urodziny (ze spokojną głową) póścisz go
          samego smile))pozdrawiam PA
          • ania.zalogowana Re: Zgubiłam dziecko!!! 18.05.05, 08:11

            A ja zgubiłam się mamie. Miałam wtedy 6 lat. Szliśmy na cmentarz 1 listopada.
            Przed bramą był taki tłok, że nie dało się iść za rękę. Jak już wyszłam z tłumu
            i stwierdziłam że mamy nie ma, poszłam do pierwszego grobu jaki mieliśmy
            odwiedzić...i czekałam tam na rodzinę jakieś 20 minut, bo oni szukali mnie
            przed cmentarzem...i milicję zdążyli zawiadomić o zgubiesmile

            PS Jestem w szoku - wątek dość długi, a nie posypały się na nasze głowy gromy
            od tych bardzo odpowiedzialnych mam które nigdy dziecka nie zgubiły i nie zgubią

            Ja mojego syna posiałam jak miał 2 lata. Byliśmy w sanatorium. Wrcaliśmy ze
            spaceru. Młody wbiegł do budynku-ja za nim-a jego nie ma-przede mną korytaż w
            lewo, w prawo,schody w górę, wejście na basen...Kiedy ja szukałam go w budynku
            on wyszedł na dwór i przez ulcę (naszczęście mało uczęszczaną) poszedł na plac
            zabaw. Przyprowadziły go znajome dzieci. oj serce miałam w gardle, a żołądku
            kamień. A najbardziej wkurzyło mnie wtedy to, że przed wejściem siedzieli
            ludzie, którzy widzieli, że mały wychodzi, wiedzieli ze go szukam i nie
            zatrzymali go. Wiem, że to nie ich dziecko ale...
            Pozdrawiam Ania
            • okruszek100 Re: Zgubiłam dziecko!!! 18.05.05, 19:03
              ja tez sie zgubilam w dziecinstwie.Plaza, morza szum i te sprawy.Bawilam sie
              nad brzegiem, mialam we wlosach kokarde, co zmylilo wciaz patrzaca na mnie
              mame.Jakas dziewczynka byla niesamowicie podobna no i ta kokarda! Mama pewnie
              przez zmruzone sloncem oczy wziela te dziewczynke za mnie a ja juz sobie szlam
              daleko przed siebie wzdluz plazy.I pamietam swoja rozpacz, ze juz na pewno sie
              nie znajde...A potem totalnie nie moglam zrozumiec dlaczego - kiedy juz
              doznalam pelni szczescia i zobaczylam rodzicow na horyzoncie-najzwyczajniej w
              swiecie dostalam klapsa w pupe.To bylo dla mnie niepojete, absolutnie
              niepojete! Nota bene= nauka z tej lekcji zostala mi do dzis.Ano taka,ze to co
              przezywa dziecko w takiej chwili( jesli ma swiadomosc,ze sie zgubilo)jest dla
              niego MEGA kara i nauczka.I nie trzeba juz zadnych wspomagaczy, naprawde.Choc
              rozumiem,ze ten klaps to byla nerwowa reakcja.Teraz rozumiem....
    • karinka17 Re: Zgubiłam dziecko!!! 18.05.05, 22:12
      Boże, jak ja wam współczuje dziewczyny sad
      Ja jak na razie nie zgubiłam małej, ale cały czas za nią biegamy, bo to mały
      wiercipięta (2 sec. nie usiedzi na miejscu). A jak musze gdzies stanąć na parę
      min aby coś załatwić to co 2 słowo powtarzam: STÓJ, ZOSTAŃ, NIE RUSZAJ SIE....
      jak do psa, ale to i tak nie pomaga zbyt wiele...
      -
      • winky2 Re: Zgubiłam dziecko!!! 18.05.05, 23:10
        Mój syn całe szczęście nigdy się nie zgubił, mam nadzieję, że nie jest podobny
        do mnie. Miałam 10 lat kiedy mama wysłała mnie do pobliskiego miasta do apteki,
        autobus, apteka i ten sam autobus powrotny ( w sumie 45 minut i sprawa
        załatwiona - nie pierwszy raz). Niestety pani w aptece nie chciała mi sprzedac
        leków, musiałam przyprowadzić kogoś dorosłego. Więc pojechałam po ciocię na
        drugi koniec miasta - do domu wróciłam po 5 godzinach. Nigdy nie zapomne wyrazu
        oczu mojego taty, który wpadł do autobusu i mnie w nim zobaczył. Najgorsze było
        to, że ja w ogóle nie rozumiałam w czym problem. Przeciez załatwiłam sprawe.
        Byłam z siebie dumna.
    • galia29 Re: Zgubiłam dziecko!!! 19.05.05, 14:17
      Ja swojego dziecka szczęśliwie jeszcze nie zgubiłam, ale kiedyś moja rodzina
      zgubiła mnie. Miałam 5 lat - mama wsadziła mnie w pociąg w naszym mieście,
      poprosiła siedzącą staruszkę o opiekę i wysłała w godzinną podróż do Katowic
      gdzie miała odebrać mnie babcia. Tylko,że mamy obie z mamą to samo imię i mój
      chorujący już wtedy na raka dziadek owszem przekazał babci kiedy i którym
      pociągiem przyjeżdza Ewa tylko nie przekazał ,że chodzi o 5 letnią Ewę. Na
      dworcu nikt na mnie nie czekał, staruszka mało zawału nie dostała ale
      postanowiła wziąć mnie do domu i zadzwonić do mojej mamy bo ten numer
      pamiętałam. Ale po drodze w Katowicach zobaczyłam tramwaj ^ i uparłam się że
      nim pojadę bo on jedzie do babci. Staruszka mnie puściła ale po powrocie do
      domu zadzwoniła pod numer który jej podałam.Rozpetało się piekło, bo do Babci
      jedzie się 9 a nie 6 i nie z Katowic tylko z Chorzowa gdzie mieszka.Ja pękłam
      dopiero po godzinnej jeździe tramwajem kiedy znalazłam się w Bytomiu i już
      kompletnie nie poznawałam okolicy. Zaczęłam płakać, robiło się ciemno i znowu
      przygarnęł mnie jakaś starowinka- zabrała do domu , nakarmiła i pojechała ze
      mną przeczesywać Chorzów w poszukiwaniu bloku babci bo adresu zapomniałam.
      Pociąg przyjechał o 13, do Babci dotarłam mocno po północy zapłakana bo w tym
      wszystkim zgubiłam głowę swej ukochanej lalki którą miałam cały czas pod pachą.
      Szukała mnie policja a moja mama do dziś chyba sobie tego nie wybaczyła choć
      minęło 25 lat. Ja jeszce przez tydzień miałam wysoką gorączkę ale tego co oni
      przeżyli to nawet sobie nie potrafię wyobrazić. Ja bym oszalała.ewa
      • grzybnia Re: Zgubiłam dziecko!!! 20.05.05, 15:02
        Witam.
        Ja biorę przykład z mojego taty, który stosował kilka zasad w celu niezgubienia
        mnie i moich braci.Mielismy mianowicie wbite do głowy jak należy postępować w
        przypadku zagubienia się;
        -jeśli wśiedliśmy do autobusu a rodzic nie zdążył i autobus odjechał należało
        bezwzględnie wysiąść na najbliższym przystanku, stać tam i czekać na rodzica
        -gdyby rodzic wsiadł a dziecko z jakiegoś powodu zostało na przystanku należało
        stać na nim i czekać aż tata lub mama wrócą
        -w zatłoczonych miejscach (festyny, sklepy) zawsze zaraz przy wejściu
        umawialiśmy sie na ew. spotkanie w jakimś charakterystycznym punkcie na wypadek
        zgubienia (np.przy drzwiach )
        -jeśli z jakichś powodów miejsce takowe nie zostało uatalone należało stanąć w
        miejscu utraty rodziców z oczu i czekać aż rodzice się odnajda (żadnego łażenia
        szukania a już napewno powrotów do domu)
        -w przypadkach zagubień beznadziejnych kiedy potrzebna była pomoc osób trzecich
        należało zwracać się do kobiet (nigdy do obcych panów) najlepiej z dzieckiem.
        Moje dzieci też mają ten "regulamin" wbity do głowy choć narazie jeszcze jego
        znajomość się nie przydała (i oby tak dalej)
        • monikaps Re: Zgubiłam dziecko!!! 21.05.05, 01:18
          Czytam ten wątek od jakiegoś czasu - bardzo pożyteczny!!!! Moja Ewunia dopiero zaczyna chodzić, ale już z niej urwis niezły. Wasze rady i doświadczenia bardzo mi się przydadzą. Pewnie innym mało doświadczonym mamom też.
          Pozdrawiam
          Monika i Ewa
          • balba_77 Re: Zgubiłam dziecko!!! 23.05.05, 14:59
            oj przydadzą się, przydadzą....... ale się wzruszyłam

            Ja też siekiedyszgubiłąm, tzn poszłam sobie z dużo starszym kolegą w odwiedzxiny
            do kolegi na drugie osiedle, nakitowałam mu że rodzice mi pozwolili, miałam
            wtedy 5 lat. Jak wróciłam do domu to cały blko mnie już szukał, a kolega sie na
            mnie obraził na parę lat bo dostał niezłe manto.
            A i mam kolegę którego ojciec zgubił w Limanowej jak miał 1,5 roku.
            Senny synek jechał na sankach przez ośnieżony las , sanki ciągną tatuś trochę
            rozkojarzony, dziecko mu wypadło z tych sanek , a że synuś już usypiał o to
            nawet nie kwękną a tatuś poczłapał dalej i dopiero pod domem zorientował się że
            sanki są puste.
    • i_re_na_ta Re: Zgubiłam dziecko!!! 24.05.05, 11:40
      Współczuję i gratuluję dzielnego synka.
      Mam też synka 4,5 ale jak na razie nie mieliśmy i mam nadzieję nie będziemy
      mieć tak przykrych przygód. Natomiast zdarzyło mi się już dwa razy pomóc
      maluchom, które się zgubiły. Raz na plaży, gdzie jak się okazało 3-4 letni
      chłopiec przeszedł już prawie pół kilometra w kierunku w którym jak mu się
      wydawało była jego mama. I podobnie na placu zabaw. W każdym z tych zdarzeń
      dzieci były zrozpaczone a wokoło mnóstwo ludzi patrzących na małego wędrownika.
      Ciekawe było to że żadne z tych rodziców nie wpadło na to że kiedyś ich dziecko
      moze maszerować w poszukiwaniu mamy w kierunku oczywiście nie tym co trzeba.
      Dlatego ja uczę moje dziecko że zasada jest jedna: wracamy do miejsca gdzie
      ostatnio się widzieliśmy. Na razie działa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka