jafima
21.05.05, 23:56
Mój synek 20 m-cy nigdy nie był niejadkiem. Budzi się głodny i od dawna sam
potrafi zjeść np. kaszkę. Ale mam poważny problem z rozszeżaniem menu. Na
jego dzienny jadłospios składa się:
1. kaszka na mleku (śniadanie i kolacja)
2. zupa
3. czasem coś z drugiego dania ale raczej odmawia
4. jogurt
5. owoce
6. herbata lub soczek
7. przegryzki typu: paluszki, wafelek, płatki kukurydziane
Nie jestem w stanie nakłonić go do zjedzenia chlebka, kromeczki, serka innego
niż homo, wędliny, warzyw w żadnej postaci. Odtrąca moją rękę i płacze. Nie
jest też tak, że opycha się przegryzkami. Daję mu je po głównych posiłkach i
raczej na wyjściu niż w domu. Prosi o jedzenie ale nie tknie nic z drugiego
dania, nawet jak próbuję go przetrzymać i nie daję nic w zamian nie chwyci
nic spoza "swojego" menu.
Nie wiem co robić. Inne znajome dwulatki w tym wieku jedzą kromeczki z
wędliną, pomidory, ogórki. Co mam robić????