Dodaj do ulubionych

"Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci.

02.08.05, 22:34
Moje dzieci nie przeklinają, bo mają dopiero niecały rok i niecałe 2 latka,
poza tym u nas w domu się nie klnie, chyba, że tatusiowi się wyrwie przy
meczyku niezwykle ekscytującym albo coś w ten gust. Moja Julcia przyniosła ze
żłobka kilka "ciekawych" słówek, a Darka i Łukasz od niej podłapali.
***
1. Julka zaczyna mówić znajomym "dzień dobly". Do jednej babki w kolejce
sklepowej, zaznaczam że była młoda ta babka, powiedziała "dzień dobly" chyba
z 5 razy. Za szóstym razem walnęła tą kobitkę i ryknęła.: "Kulwa, babo! Dzień
dobly!" Młodą kobitkę wryło w asfalt, mamusię zresztą też... =)
2. Kilka razy tatuśkowi wyrwało się "jebnę", nie wiem kiedy co prawda, ale
jednak. I nasz synalek niespełna roczny zastosował ten zwrot prędziutko, tyle
że w stosunku do siostrzyczki. Kiedy Darka mu coś zabrała, odezwał się do
niej "odaj bo jebne" co spowodowało, że tatuś się zadłwaił, a mamusia spadła
z krzesełka... =)
3. Moja Jula upuściła szklankę, rozbiła i krzyczy - "MAAAAĆ". I nic więcej.
***
A Wasze dzieciaczki klną? Nawet tak w "żartach", albo gdy nie wiedzą co to
znaczy? Piszcie... =)
Obserwuj wątek
    • cocosek1 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 02.08.05, 22:41
      mój ma 16 m-cy i z bardziej zaawansowanych słów mówi tylko "lego" i "gogle" ale
      nie o tym...
      twój post uświadamia mi jak ważne jest zeby zwracać uwagę na to co się mówi lub
      robi przy maluchach, bo im wystarczy tylko raz cos powiedziec lub pokazac a one
      to łapią. Ja drżę jak mojemu mężowi albo mi się wyrwie brzydkie słowo bo wiem
      ze lada moment mały to podchwyci. Widzę to po tym co robi naśladując nas, ale
      to już wykracza poza twoj wątek.
      • lola211 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 08:09
        Z nasladowaniem roznie moze byc.Mojemu facetowi czesto "sie wyrywa", takze
        przy dziecku.Nie wywolalo to skutku przeklinania przez córke, raz jej sie
        zdarzyla "k..wa" i to wszystko.
      • nangaparbat3 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 07.08.05, 01:58
        Ja drżę jak mojemu mężowi albo mi się wyrwie brzydkie słowo bo wiem
        > ze lada moment mały to podchwyci. Widzę to po tym co robi naśladując nas, ale
        > to już wykracza poza twoj wątek.

        Niekoniecznie. Ja bardzo lubię kląć, a moja córka nigdy tego nie robiła, i nie
        robi do dzis (14).
    • tynia3 Akcja z wakacji ;) 02.08.05, 22:49
      Znajomy wraca z córka (3,5r.) na kwaterę:
      -Amelciu, załóż buciki - mówi tata.
      -Czemu, muszęęę - marudzi Mała.
      -Musisz, bo tu już nie ma asfaltu i są ostre kamienie i szkiełka, możesz sobie
      skaleczyć stopę.
      -A dlaczego tu nie ma asfaltu? I dlaczego tam jest?
      -Bo tu nie położyli - odpowiada cierpliwie ojciec.
      -To nie mogli skur....ny tu też położyć?

      No i opad szczęki, bo w domu sie u nich nie przeklina wink.

      pzdr
      • ibulka Re: Akcja z wakacji ;) 02.08.05, 23:16
        tynia3 napisała:

        > Znajomy wraca z córka (3,5r.) na kwaterę:
        > -Amelciu, załóż buciki - mówi tata.
        > -Czemu, muszęęę - marudzi Mała.
        > -Musisz, bo tu już nie ma asfaltu i są ostre kamienie i szkiełka, możesz
        sobie
        > skaleczyć stopę.
        > -A dlaczego tu nie ma asfaltu? I dlaczego tam jest?
        > -Bo tu nie położyli - odpowiada cierpliwie ojciec.
        > -To nie mogli skur....ny tu też położyć?
        >
        > No i opad szczęki, bo w domu sie u nich nie przeklina wink.
        >
        > pzdr
        >
        Hahaha spadliśmy z mężem z krzeseł smile))
    • aada100 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 02.08.05, 23:07
      Kulta maać! Kinga-2 lata i 4 miesiace
      • agulka04 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 07:48
        Aga 17 m-cy - jak jej się coś nie podoba to idzie i mówi sobie pod
        nosem "bidzi, bidzi, bidzi...." tylko nie wiem co to znaczy smile
    • ikaes Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 08:41
      moje jeszcze nie mówi, więc nie klnie, ale w mojej rodzinie i wśród znajomych
      było tak:
      córka znajomych (ok. 3 lat), gdy jej tatuś powiedział "cholera jasna", bardzo
      poważnym tonem skarciła go: tatusiu nie mówi się cholera, to bardzo brzydko,
      mówi się kulwa mać

      Syn koleżanki z pracy (ponad 3 lata): byli w kościele i akurat grali jakąś
      pieść, która bardzo mu się podobała. Gdy przestali krzyknął na cały kościół:
      ku.. mać, czego oni już jej nie grają. A moja koleżanka uciekła z kościoła

      mój bratanek (4 lata): ciągle mówił do mnie: ty k....o (wyniósł to z
      przedszkola), ja powiedziałam mu, że wszystko powiem jego ojcu, zaczął mnie
      przepraszać, ciociu, ja więcej nie będę, tylko nie mów tacie, ja mówię dobrze
      nie powiem, a on na to: ty k..., chciałaś na mnie donieść
      • mama_michalka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 09:06
        Ania, gdy miala 2 latka, rozlala zupe: o zieś kulwa maćki! Myslalam, ze padne smile
        Ania, gdy miala 4 latka uwielbiala zdrabniac wyrazy (lozeczko, nie lozko,
        kanapeczka, nie kanapka, itd) Uslyszala gdzies slowo "dziwa" no i jedziemy
        autobusem, a ona: Mamusiu, ty dziwko! wysiadlam na najblizszym przystanku smile
      • ibulka Re: ikaes 03.08.05, 12:19
        Hahaha, nieźle smile))
    • aomega Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 09:32
      Ponieważ Jagoda mówi słabo i bardzo niewyrażnie to za nic w swiecie nie mogłam
      dojść do tego co znaczy słowo "pfuja" jak sie zdenerwuje.Przez przypadek
      odkryliśmy : ku..wa.
    • gagunia Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 10:15
      Moj maz klnie w samochodzie. Stara sie hamowac, ale czasem sie zapomina. Kacper
      mowi juz dobrze, wiec wszystko powtazra jak papuga. Ostatnio spodobalo mu sie
      cholera, a z tych "grubszych"
      1. jedziemy samochodem, wlaczam plyte, a Kacper: ZAJEBISTA MUZA
      2. Kacper zasiada do kompa, wali w klawiature i sie drze: UUWAA (k..wa) - tak
      robi moj maz jak gra w soccera smile
      3.jedziemy samochodem, a Mlody w szybe patrzy i mowi: STARY DZIAD JEDZiE
      4. na rondzie gosc wymusil i moj maz przeklal, a w domu Kacper
      latal i powtarzal : JE..NY, JE..NY!
      • g.a.b.i Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 11:15
        hehe
        moj maz podczas grania na kompie przeklina niemiłosiernie gdy mu sie cos nie
        uda.
        Ostatnio moj syn (3,5l) gral ze starsza siostra w Shreka2 i po kolejnym,
        nieudanym razie trafienia w kotka walnąl w klawiature i oznajmil:

        -O nie, juz mnie wkujwia ten je**any kot! Wypiejdole to gje!!

        Oboje z mezem zrobiliśmy TAAAKIE oczy (bo pierwszy raz mu sie cos takiego
        wyrwało) ale coz- dzieci sie szybko ucza, niestety.... wink
    • aurelia76 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 11:12
      Moja siostrzenica gdy sie zdenerwowała (miała wtedy ok. 2 lat) krzyczala: fatu
      fatu! jak jej się cos nie podobało. Nie bardzo wiedzieliśmy jak to tłumaczyć,
      okazało się że po prostu klnie po angielsku smile Oryginału cytować chyba nie
      muszę? smile)
    • martaglowacka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 11:28
      Mój Mateuszek po roku "edukacji" przedszkolnej zna co nieco brzydkich słów (na
      szczęście używa nie za często). Ostatnio wyrwało mu się "kur..", więc spokojnie
      tłumaczymy, że nieładnie itd... Mateusz bawi się dalej. Znowu coś nie wyszło a
      on na cały głos "KU..(chwila przerwy) FAJA" smile
      • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 12:22
        Hehe śmieję się i przestać nie mogę, bo te przekleństwa są niewinne smile) I
        dzieciaczki nie wiedzą za bardzo co one oznaczają - na szczęście smile) Staramy
        się bardzo, bardzo pilnować z mężem, ale wybaczam jak Michał ogląda mecz i gol
        dla przeciwników, czy jak mu toster spadnie na nogę jak w ostatnich czasach smile)
        • asientos Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 03.08.05, 20:16
          Mój brat (wtedy ok. 3 lat) wchodził i przy gościach oznajmiał powaznym tonem z
          palcem w górze: "nie mudi sów - gupi, gapi, kude blade i kodibobeka". Dla
          niewtajemniczonych - kozimbobkiem nazywał go tata.
          Ale z przedszkola przyniósł "międzynarodowy znak przyjaźni" i do na cały czas
          fakał, bo "w przedszkolu dzieci sie tak żegnają"...
          • edorota2 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 04.08.05, 00:29
            Powiecie,że się czepiam, ale co tam....
            A w którym momencie te "śmieszne przekleństwa" przestają was śmieszyć?
            Bo gdy słyszę u czwartoklasisty "ku... je...." to jakoś mi nie do śmiechu!
            Więc gdzie jest ta granica pomiędzy 3-latkiem a 11-tolatkiem? Klnący
            sześciolatek jeszcze wzbudzi śmiech czy już może zaniepokoi?
            Dorota
            • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 04.08.05, 14:06
              Chodzi o to, że takie małe dziecko przeklnie, bo gdzieś słówko usłyszy, spodoba
              mu się i potem wykorzysta, albo naśladuje starszych. U takiego dzieciaka, który
              kuma, że kur*a to strasznie brzydkie słowo, przekleństwa mnie absolutnie nie
              śmieszą. Jednak taki maluch, który nie wie co to znaczy i czasem mu się wyrwie,
              wzbudza we mnie śmiech. Oczywiście co za dużo, to nie zdrowo, i jak mojej
              dwulatce zdarzyły się trzy kur*y pod rząd, to powiedziałam, że nie wolno tak
              mówić bo wszystkim jest przykro, a ona jest dziewczynką i nie wypada. Poza tym
              jesteśmy rodziną religijną i jak się powie że to robi przykrość Bozi, to Jula
              też przestaje.
    • ikaes Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 04.08.05, 15:17
      może to nie na temat, ale mój dziadek mówił tak: o kur.....wagon przywieźli do
      Wąchocka
      • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 04.08.05, 23:05
        Ale to chyba nie dotyczy dzieci...?
        Albo ja nie zrozumiałam... smile)
        • lucia74 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 12:40
          Ibulka, genialne te Twoje dzieci, niepsełna rok, parę razy usłyszał i powtarza
          a na dodatek jeszcze wie kiedy tego użyć.
          • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 14:33
            Lucia, gdybyś uważniej czytała moje posty to zauważyłabyś, że synek i córcia
            mają niespełna roczek, ale starsza córcia ma 2 latka, dobrze mówi, a
            użyła "kur*y" kiedy była w sytuacji podobnej do tej, w jakiej to usłyszała... smile
            Poza tym faktycznie moje dzieci są najgenialniejsze, najmądrzejszie i
            najpiękniejsze, i chyba to jest normalne, bo jestem ich matką i takie dla mnie
            właśnie są... smile
            • axela Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:19
              Z calym szacunkiem (bo ja mama jeszcze nie jestem)naprawde dzieci niespelna
              roczne juz tak rozumnie mowia??? Nigdy sie z tym nie spotlkalam a kolezanek
              dzieciatych troche juz mam. Oswieccie mnie dziewczyny
              • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:20
                Tak, moje roczne dzici klepią jak najęte, Hanna Bielicka przy nich to pikuś...smile
                A tak serio to ile razy mam powtarzac, że to moja dwuletnia i dobrze już
                mówiąca córka rzuciłą kurwą, a nie niespełna roczne, gaworzące bliźniaki?!
                • axela Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:24
                  Alez nie musisz nic powtarzac poprostu nieco nieprawdopodobne mi sie to wydalo.
                  PS szybka obrona
    • axela Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:28
      2. Kilka razy tatuśkowi wyrwało się "jebnę", nie wiem kiedy co prawda, ale
      jednak. I nasz synalek niespełna roczny zastosował ten zwrot prędziutko, tyle
      że w stosunku do siostrzyczki. Kiedy Darka mu coś zabrała, odezwał się do
      niej "odaj bo jebne" co spowodowało, że tatuś się zadłwaił, a mamusia spadła

      No ale widzimy ze lukasz tez sobie radzi prawda????
      • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:34
        Mój syn lepiej mówi od siostrzyczki. Darka opanowała zwroty "mama tata baba
        dada" i jakieś takie podstawowe. Łukasz stosuje pełniejsze zwroty. "Daj
        am". "Odaj moje". A "oddaj bo jebne" prawdopodobnie bylo zwrotem "oddaj bo
        moje" tylko "moje" zastapil "jebne". Uslyszał - powiedział.
        Sorry za naskok ale wydawało mi się, że jak ktoś mówi "czy dziecko roczne tak
        nawija" skojarzyło mi się dziecko roczne nawijające jak Hanka Bielicka, i
        bijące na głowę przedszkolaka. Szczerze mówiąc sama jestem zdziwiona synkiem,
        ale jak już mówiłam - mówi podstawowe skróty.
        Zresztą i ja, i mój mąż wcześnie mówiliśmy. Pozdrawiam.
        • axela Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:40
          ok ja pytam bo nie wiem, jeszcze nie mam dzieci a zmowiacymi roczniakami sie
          nie spotkalam.
          Sama mowilam kwieciscie majac trzy lata
          Pojechalam z rodzicami na wies do cioci opierniczylam swinkom pol korytka
          ziemniakow z saletra i na pytanie mojej zszokowanej mamy jak moglam zjesc
          ziemniaki z saletra, z pelnym wdziekiem rzeklam: Podzilono sie ze mna, bardzo
          goscinne byly OWE swinki.
          I co?
          Elokwenty gnojek bylam
          • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:46
            "Owe świnki" mnie zrzuciły z krzesła na podłogę. Takiej elokwencji nie
            słyszałam smile) Gratuluję smile)
            • axela Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 15:48
              Dodam tylko ze rodzice choc wyksztalceni slowa owe nie uzywali wiec skad ono u
              mnie wtedy sie wzielo nie wiem
              Coz umysl dziecka jest jak gabka na szczescie i niestety zarazem
              • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 16:10
                Rodzice używają tych słów jak jest problem - mój mąż często ma problemy w pracy
                związane z zawodem, jakim nie powiem ze względów osobistych. Poza tym jak
                ogląda ważny mecz i nasi grają jak ostatnie cioty, to też się denerwuje. A
                dzieci albo wtedy śpią, albo są piętro wyżej smile
              • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 16:11
                A co do tych świnek i wykształconych rodziców - to widać, skoro słowo OWE u
                malucha smile) Pozdrawiam w każdym razie z uśmiechem, bo to o tych świnkach
                przeczytam, to się śmieję smile)
              • mifka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 16:14
                nie bede udawac swietej i twierdzic, ze nie przeklinam. przeklinam ja, moj maz
                i wszyscy ludzie dookola. przeklenstwa sa slowami, ktore ludzie uzywaja na
                codzien. zadko do kogos, bo to juz napasc, ale jako zwroty obrazujace nasze
                stany emocjonalne czy stosunek do danej rzeczy badz sytuacji.i chocbysmy
                staneli na glowie dzieci beda je powtarzac i bardzo szybko naucza sie poprawnej
                wymowy i dokladnego znaczenia.od naszych reakcji na dzieciece przeklanstwa
                zalezy to czy maluchy beda klely czy nie.jesli bedzie cie smieszyc przeklenstwo
                w ustach pieciolatka mozesz byc pewna, ze jako dziesieciolatek bedzie klnal.
                moja corka jakis czas temu tez probowala wybadac reakcje na przeklenstwa. my je
                totalnie ignorowalismy a ludzie dookola po porstu nie rozumieli (mieszkamy w
                anglii)i po kilku bezowocnych probach wzbudzenia smiechu badz sensacji znudzilo
                jej sie. po pewnym czasie przeprowadzilysmy rozmowe na temat znaczenia slow i
                uzywania przeklenstw, w ktorym przedstawilam jej moj punkt widzenia.staram sie
                tez aby miala rozbudowane slownictwo w zakresie uczuc i stanow emocjonalnych
                (i nie tylko) gdyz wierze, ze czlowiek, ktory potrafi nazwac pewne rzeczy nie
                potrzebuje slowek zastepczych.na razie moje podejscie do przeklenstw skutkuje.
                zobaczymy jak to bedzie gdy troche podrosnie.
                • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 18:22
                  Ależ ja nie mówię, że śmieszy mnie 5latek czy starsze dziecko, które przeklina!
                  Ja mówię, że śmieszy mnie, jak taki maluch to raz czy drugi zrobi, bo gdzieś
                  usłyszał, bo nie rozumie, a chce się "popisać" czy pochwalić. Tyle i tylko
                  tyle.
                  • lucia74 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 20:04
                    Ależ ja bardzo dokładnie przeczytałam Twój post, przeklinanie dwuletnich dzieci
                    mnie nie dziwi ale rocznych tak, dlatego pozwoliłam sobie wyrazic swój podziw i
                    widzę, że zostałam źle zrozumiana. Sama mam roczne bliźnaki, niewiele mówią a
                    już o budowaniu zdań nie ma mowy. Pozdrawiam.
                    • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 20:09
                      Lusia no to nie wiedziałam, sorry.
                      A tak na marginesie to uściski przesyłam dla rocznych bliźniaków smile)
                      Rówieśników moich "geniuszy"... smile)
                      • mamaemmy Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 05.08.05, 20:34
                        Moja kuzynka,dziś juz mama rocznej NIEMÓWIĄCEJ jeszcze Wikusi,kiedy sama miała
                        półtora roku,tez miała taki przypadek.Nie mogłam jej zapiąć kurtki-zamek się
                        zaciąl,a ona nagle usiadła i powidziała ze złością :KULWA!!

                        Moje dziecko pewnie też bedzie klnąć ,bo mój mąż niestety często stosuje łacinę
                        zamiast przecinków-też stres w pracysad

                        Pozdrawiamsmile
                        • natalia433 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 06.08.05, 13:05
                          moj dwuletni Dawidek wymyslil sobie ostatnio takie slowo jak " cholera mac" a
                          skad i gdzie to uslyszal to nie mam pojecia bo u nas raczejsie nie przeklina
                          choc nie powiem bo czasem sie moze i cos wyrwie choc staram sie nie przy
                          dzieciach.

                          pozdrawiam
                          • a_olszew Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 08.08.05, 23:34
                            Ta "cholera mać" to pewnie zlepek - nasza Ola też tak "przeklinała" jak miała 3
                            latka. Do tego miała jeszcze jedno mocniejsze- "no co jest kulwa kochanie?!"
                            Nie byłam w stanie jej zwrócić uwagi, bo zawsze szybko wychodziłam pokładając
                            się ze śmiechu. Myślę że podłapała to niechcący z filmu.
    • nangaparbat3 Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 07.08.05, 02:01
      Nie przekleństwo, tylko wyzwisko, i dziecko nie moje, tylko podsłuchana na
      ulicy kilkuletnia dziewczynka do chlopczyka:
      Ty dulniu, ty idioto, ty zięciu!
      • ibulka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 07.08.05, 13:22
        Hehehe, "ty zięciu"! smile) Znaczy podsłuchane pewnie w domu smile) Fajnie smile)
    • agagr Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 09.08.05, 10:17
      Mój synek w wieku okolo 4 lat (teraz ma prawie 7, w czasie podróży samochodem,
      kiedy stalismy w korku powiedział nagle:"jedź ty pierdoło". Musze przyznac, że
      zdarzalo mi się powiedzieć coś takiego. Zabrzmiało to niewiarygodnie śmiesznie,
      ale od tej pory hamuję emocje w samochodzie.
      • jagawi Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 09.08.05, 11:41
        Moj 3-letni synek (dawno, ale jakos mi utkwilo): Mamo, a co to jest "kufno"?
    • joannarc Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 10.08.05, 11:25
      Mój syn miał bardzo lekką mowę. Mając dwa lata chodził do żłobka i zaczął
      bardzo przeklinać. Zaznaczam, że w domu nie przeklinamy, dzieci w jego grupie w
      żłobku jeszcze mało mówiły, więc podejrzewam, że przekleństwa raczej słyszał od
      opiekunek. Panie w żłobku twierdziły, że żadnych przekleństw od dzieci nie
      słyszały, a one same też nie używają takich słów.
      Syn przeklinał wszędzie: w sklepie, w kościele, w przychodni ... I robił to
      bardzo często. Nie zwracanie uwagi nie pomogło. Po pewnym czasie zaczęłam
      tłumaczyć, ze to bardzo brzydko, że jest mi przykro itd.
      No więc pewnego dnia jedziemy windą. Jechała z nami Pani, która zagadała do
      mojego syna a on grzecznie odpowiadał. Winda się zatrzymała, drzwi się
      otwierają, Pani stoi za nami, a mój syn mówi: Mamo ja byłem bardzo miły dla tej
      Pani bo nie mówiłem ani ku.., ani cholera.
      Obecnie ma 5 lat. Z przedszkola przynosił brzydkie słowa typu: kupa i siusiu. W
      lipcu byliśny na kempingu, gdzie syn miał towarzystwo dziesięciolatków. No więc
      dorósł do towarzystwa bo pewnego dnia usłyszałam: kupa, siusu pie..ne.
    • ada.dobra Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 11.08.05, 13:52
      Wiadomo nie uniknione jest żeby dziecko nie słyszało nie ma szans, przynajmniej
      u mnie w domu. I tak więc moje dziecko poszło do kościoła z tatusiem i z
      wejścia na cały głos "ku..a mać ale wielka mucha". Mój mąż zbladł i od razu
      wyszedł z nią.
      Moja babcia mówiła do mojej córki (swojej prawnuczki) że już jest starą babą,
      na to moja córka w sklepie do kobitki pokazując palce "patrz stara baba" (a ona
      wcale nie była stara).
      Czasem zdarza jej się powiedzieć "o żesz".
      Pozdrawiam
      • abiedrzycka Re: "Śmieszne przekleństwa" naszych dzieci. 12.08.05, 11:11
        Martyna 2,5 roku - wraca do domu z przedszkola (odebrał ją tata). Od progu:
        Martysia: Nie lubie tatusia
        Ja: Nie wolno tak mówić. tatusia trzeba kochać.
        Martysia: nie lubie i jus
        ja: dlaczego?
        Martysia: bo on jest do dupy.

        Martysia na wakacjach. Wracamy z plaży, bo dostaliśmy sms, że przyjechała
        babcia w odwiedziny. Babcia wyszła nam na spotkanie. Martysia zobaczyła ją z
        daleka i biegnie krzycząc: O Boże babcia, ku...wa mać!!! O Boże!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka