Dodaj do ulubionych

Tragedia matczynego serca

31.08.05, 22:20
Chodzi o instynkt macierzyński. Od początku był, ale rozszalał się, kiedy Kaj
skończył 4 mc i nie puszcza. A ja w poniedziałek wracam do pracy i ...wariuję.
Jeszcze chwila, a odwiozą mnie w kaftanie... jak sobie pomyslę, że za kilka
dni będę siedzieć za biurkiem, a wózek z moim karzełkiem pchać będzie niania,
że oglądać roześmiane oczka bedzie niania itp... najzwyczajniej w świecie
zazdrosna jestem. Mało tego, nic mnie pociesza, nawet fakt, że w tej niedoli
nie jestem sama... Od kilku dni - pomna zbliżajacego sie poniedziałku - ciagle
noszę mój skarb na rękach, całuję, ściskam, nie puszczam... normalnie
nienormalna jestem! A jak cierpię... Boże!
Obserwuj wątek
    • aada100 Re: Tragedia matczynego serca 31.08.05, 22:41
      Rozumiem Cię, pomimo, że ja zostawiałam moje dziecko jak miało rok i to z
      babcią. Ja szłam do pracy. Przez pierwsze dni dzwoniłam co godzinę, dwie a
      przecież wiedziałam, że nic jej się nie dzieje. A jak tęskiniłam! Ale na
      pocieszenie powiem Ci, że pierwsze dni są najgorsze a potem na pewno się
      przyzwyczaisz. Będziesz miała obowiązki pracowe, spotkania z ludźmi,
      koleżankami. Pewnie, że cały czas podświadomie będziesz myślała o maluchu.
      Jesteś Mmamuśką. Ale prawie wszystkie Mamuśki to przechodzą - dasz radę.
      Emocje na lejce i do pracy, do pracy... zarabiać pieniążki na zabaweczki!
      Powodzonka
    • mama_olka pamietaj tez kama72 31.08.05, 23:16
      ze w pracy bedziesz miala forumwink
    • sylwiawm Re: Tragedia matczynego serca 31.08.05, 23:27
      Ja nie potrafiłabym wrócić do pracy. Dzisiaj jak wyszłam po zakupy to jakoś źle
      się czulam. Brakowało mi wózka i dzieciaczka. Jak jej nie ma blisko mnie to
      warjuję. My tak bardzo kochamy swoje skarby a dzisiaj "matka"(raczej bestia)
      zasztyetowała swoje nowonarodzone dziecko. Wyobrażacie sobie, bo mi łzy w
      oczach stanęły
    • schaapje Re: Tragedia matczynego serca 01.09.05, 09:21
      ja bede to [rzechodzic za dwa miesiace. jak mnie dopada dol z tego powodu (a
      juz dopada!), to sobie mysle o mojej ginekolog, ktora wrocila do pracy 3
      tygodnie po porodzie. fakt, ze tylko w jednej pracy (a miala ich chyba ze trzy?)
      i 'tylko' 2x w tygodniu na jakies 8 godzin, no ale ja sobie tego nie
      wyobrazam... a wiem, ze bardzo kocha dzieci, wiec bylo jej na pewno cholernie
      trudno.

      trzymaj sie i koniecznie pisz, jak sobie radzisz w pracy bez malenstwa...
    • mkusiciel Re: Tragedia matczynego serca 01.09.05, 10:13
      Ja przeszłam to 2 miesiące temu zostawiłam dziecko z babcią ale mimo wszystko
      byłam niepocieszona bo ciągle mylę o małym a teraz to chyba wpadam w jakąś
      histerię bo wydaje mi się, że dziecko bardziej reaguje na babcie niż na mnie,
      że więcej śmieje się jak widzi babcie niż mnie i właśnie tak samo odczuwa to
      moja koleżanka z pracy która ma dziecko w podobnym wieku więc nie jestem sama.
      Gdybym miała możliwość to bez zastanowienia poszłabym na wychowawczy.
      Pozdrowienia mama Kacperka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka