kama72
31.08.05, 22:20
Chodzi o instynkt macierzyński. Od początku był, ale rozszalał się, kiedy Kaj
skończył 4 mc i nie puszcza. A ja w poniedziałek wracam do pracy i ...wariuję.
Jeszcze chwila, a odwiozą mnie w kaftanie... jak sobie pomyslę, że za kilka
dni będę siedzieć za biurkiem, a wózek z moim karzełkiem pchać będzie niania,
że oglądać roześmiane oczka bedzie niania itp... najzwyczajniej w świecie
zazdrosna jestem. Mało tego, nic mnie pociesza, nawet fakt, że w tej niedoli
nie jestem sama... Od kilku dni - pomna zbliżajacego sie poniedziałku - ciagle
noszę mój skarb na rękach, całuję, ściskam, nie puszczam... normalnie
nienormalna jestem! A jak cierpię... Boże!