szukalam na 'niemowleciu', ale wychodzi mi, ze taka przypadlosc pojawia sie
zwykle w pierwszych trzech miesiacach (podobnie jak kolki) i potem mija.
nas zaczelo meczyc w zeszlym tygodniu i jestem troche zaskoczona i
zdezorientowana. Glizdeczka miala kolki, ale bierze Debridat, w nocy podaje
jej tez Infacol i jest lepiej. w temacie kolek, bo teraz pojawily sie te
dziwne gazy. karmie piersia, ale moja dieta jest juz tak drakonska, ze
naprawde nie jem nic, co mogloby powodowac wzdecia u niej lub u mnie

.
nawet bulki juz nie jem, bo spulchniacze no i pszenica moze powodowac
uczulenie...
nie jest to mail rozpaczy, bo jakos sobie z tymi baczkami radzimy (masujemy
sie, ciepla kapiel i odbekiwanie, a czasem pomoze termometr), ale po prostu
nie rozumiem, czemu pojawilo sie to teraz, kiedy wlasnie wszystkie
dolegliwosci powinny ustepowac (za trzy dni konczymy 3 m-ce). i nie wiem, co
jeszcze moglabym zrobic, zeby sie bidulka nie budzila z tego powodu w nocy.
pije (i troche podaje jej) herbatke HIPP wspomagajaca trawienie, ale czytalam
sprzeczne opinie nt kopru (ze niby ulatwia odgazowanie, ale tez zwieksza
ilosc gazow) no i nie wiem, co robic. do lekarza idziemy 16.09 i moglabym w
zasadzie wczesniej, no ale jak pisalam nie jestem jeszcze zdesperowana...
a gdyby nie te gazy, to bylaby juz takim fajnym dzieckiem - zadowolona,
usmiechnieta, no po prostu kumata

)