Dodaj do ulubionych

Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam dłużej

01.10.05, 14:25
Zapożyczyłam tytuł, bo to co chcę napisać to też o histerii, i też o dwulatku.
Moja córka przechodzi bunt tak intensywnie, że zastanawiam się jak długo to
wytrzymam bez pomocy psychiatry.
Jeśli cokolwiek idzie nie po jej myśli-ryk, przewróci się- nie dotykać, broń
boże-ryk!, syn powstrzymuje ją od zdemolowanie czegoś i chwyta za rękę ryk!
A w sklepie....Słuchajcie , ja naprawdę nie wiem co robić, ale wstydzę się
chodzić z nią gdziekolwiek. Nigdy nie sądziłam że będę się tak czuła, a
jednak. Przeprosiłam wózek, bo co prawda dawała radę iść na piechotę do
sklepu i z powrotem, ale szła baaardzo długo, nie zawsze w tę stronę co
trzeba, i zawsze w drodze jęczała okropnie. Jeśli w sklepie zabroniłam jej
ściągania towarów z półek-ryk! Wczoraj- stałam w kolejce do mięsnego,
siedziała w wózku, po chwili miała dosyć, zaczęła tak przeraźliwie
wrzeszczeć, że w ogóle nie mogłam jej uspokoić, nie wiedziałam co robić,
kiedy wzięłam ją na ręce zaczęła mnie kopać, aż w końcu przyleciała
ekspedientka z innego stoiska i kazała mi podejść. Dzisiaj chciałam kupić
mężowi prezent, wypuściłam ją z wózka, ale chodziła pod półkami, które mogły
na nią spaść więc wsadziłam ją do wózka z powrotem i zaczęło się-wrzask taki
jakby ktoś ją ze skóry obdzierał.
Zaznaczam, że bardzo rzadko chodzę do innych sklepów niż spożywcze bo chce
sobie zaoszczędzić stresu, ale czasami muszę.
Córka nigdy nie chodziła za rączkę,wyrywa się od razu, zawsze szuka dziur,
patyków, kałuż, chodzenie chodnikiem w ogóle nie jest dla niej, zaczyna
wdrapywać się na drzewa! i takie tam, może to typowe, ale ja już naprawdę nie
daję rady, ciągle mam w uszach jej przeraźliwy krzyk, ciagle mi ucieka,
ciągle się o nią boję, syn obrywa, bo dla niego nie mam już tyle cierpliwości
co kiedyś.Oczywiście nienawidzi się ubierać, zawsze mi ucieka i krzyczy jak
opętana.
Dodam, że córa nie jest nadpobudliwa, a jak jesteśmy " w gościach" zachowuje
się idealnie, i gdyby ktokolwiek ją widział w realu nie uwierzyłby, że to to
samo dziecko. Jednocześnie sybko traci taką wizytą zainteresowanie, podchodzi
do drzwi i chce po prostu wyjść. Nienawidzi jazdy samochodem dłużej niż
godzinę, nie chce w nim spać, zasypia na pół godzinki, po np. sześciu
godzinach jazdy i drze się jak opetana, że chce tuptup. Nie potrafi się
zaaklimatyzować, spokój jest tylko przez pierwsze kilka godzin, potem chce
już wracać z powrotem.
Jak się wychowuje takie dziecko? Ja chyba nie umiem, syn był spokojny i
bardzo posłuszny w jej wieku. Ja jestem dość surową i bardzo konsekwentną
mamą. Ale z córą chyba sobie rady nie daję. Mam ochotę wyjść z domu i wrócić
za dwa dni, a to i tak chyba za mało....
Dziadkowie poznali się na wnusi i nikt nie ma ochoty "wypożyczyć" ją sobie
ode mnie. Nie wiem, czy uważają, że leniwa jestem, ale ciągle słyszę, że oni
sobie radę dawali i nikt im nie pomagał. Syn poszedł do pierwszej klasy, ma
dodatkowe zajęcia na które go zaprowadzam (wszedzie chodzę z córką), latam na
pocztę (bo zajmuję się sprzedażą na allegro), jestem klasowym skarbnikiem,
mam zawsze czysto w domu, wyprasowane ubrania, świeży obiad. Zaczynam
nienawidzić wyjść z domu, wiem, że zawsze skończy się to wrzaskiem,
kładzeniem się na ziemi, wyrywaniem uciekaniem itp itd. Dzisiaj w sklepie,
mimo, iż "twarda" jestem mało brakowało a bym się połakała, chciałam
zawołać:pomóżcie bo juz nie mam siły! Mąż pracuje 6 dni w tygodniu, wraca
zazwyczaj przed siódmą i kąpie dzieci, a rano zaprowadza syna do szkoły (robi
mu przedtem śniadanie itd), wiem, że na więcej nie mogę liczyć, bo sam jest
przepracowany i zestresowany.
Przepraszam za chaotyczność i długość mojej wypowiedzi i proszę o
konstruktywne rady.
Co robić????
Obserwuj wątek
    • mamaestery Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 14:33
      rany..nie ciekawie,wszystko wskazuje na to ze twoje dziecko zachowuje sie jak
      rozpieszczony dzieciak ale z tego co piszesz jestes konsekwentna osoba i
      patrzac na to jaki byl twoj syn trudno powiedziec ze cos zle robisz....jedyne
      co ci potrafie poradzic to idz do psychologa dzieciecego,,moze wystarczy
      jedna wizyta zeby ci wytlumaczyl mechanizm doprowadzajacy twoja corke do
      histerii?..to nie wstyd prosic o pomoc a szkoda twoich nerwow...
      pozdrawiam cieplo!
      • pade Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 14:46
        Dokładnie tak!
        Teściowa zawsze mi mówi, ze za bardzo ją rozpieściłam. A ja się oburzam, bo ona
        często obrywa za nieposłuszeństwo (nagana, rzadko klaps, choś mam na to ogromną
        ochotę), nie pozwalam jej na histerię, staram się nie reagować, ale to się
        nasila i ja już tego nie wytrzymuję. Mój mąż, który jest aniołem cierpliwości
        nie raz juz córuni przyłożył, bo dzieciątko rzuca czym popadnie np telefonem
        jak jej się coś nie spodoba..
        Poza tym jest energiczna, bardzo wesoła, inteligentna, na placu zabaw bawi się
        tylko z dużo starszymi dziećmi od siebie (chociaż niewiele mowi, ale wszystko
        rozumie).Niezła z niej kokietka, potrafi być baaardzo słodka, zwłaszcza jak coś
        zbroi, tylko na mnie to już nie działa.
        Kłopoty z nią mam od urodzenia, nie chciała spać, darła się, szukałam przyczyny
        aż znalazłam, sama, po sześciu miesiącach, miała dwie operacje, teraz jest już
        ok. Ale od małego byla baaardzo absorbująca i bardzo niegrzeczna i zawsze ten
        wrzask! Może ja nie mam dla niej tyle cierpliwości ile powinnam miec?
        • mamaemmy Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 15:43
          Hejsmile
          Wypisz,wymaluj-moja chrzesnica!
          Często się nią opiekuje,więc to co piszesz nie jest mi obce.Dodam,że opiekowałam się dziecmi w jej wieku,i prawie żadne tak się nie zachowywało.Zreszta opiekowałam się też jej mamą od urodzenia -była zupełnie innym dzieckiem.

          U niej jednak za pózno na klapsy(nic to nie daje),a wg mnie wynika to (u niej,Pade,nie u Ciebie) z bezstresowego wychowania.Oni zawsze myśleli,że jej się da wytłumaczyć i nigdy na nią nie podnosili głosu...efekt jest taki,że ona sobie ich wkoło palca owinęła.
          Ze mną jak jest jest juz teraz grzeczniejsza-jestem chyba jedyną osobą,która na nią potrafi krzyknac-ale to działa,bo wystarczy,że na nią spojrze-a juz jest grzeczna.
          Ja po prostu w chwilach histerii zostawiałam ja i odchodziłam.
          U nas jest sprawa o tyle gorsza,że trzeba uważać,bo Wiktoria czasem z płaczu przestaje oddychać-trzeba jej wtedy dmuchnąc w gardełko lub w gorszym przypadku przycisnąc język.Bogu dzięki,ja jeszce nie musiałam się do tego stosować.

          Napisz mi czy masz książkę"Język dwulatka"?

          pozdr.Danta
          • mamaemmy [...] 01.10.05, 15:47
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • pade Re: Język dwulatka i inne-dla Pade 01.10.05, 15:55
              Ja jej nie wychowuje bezstresowo, co to to nie. Tylko ileż mozna krzyczec na
              swoje dziecko? Zwłaszcza, że ona jest niegrzeczne przeważnie wśród innych
              ludzi? Prawdą jest, że jak huknę i to głośno to reaguje, z próśb i poleceń nic
              sobie nie robi. Ale czy tak można się wciąż odzywać do dziecka? Ochrypnę,
              gardło zedrę, a mój syn będzie się nadawał do leczeniasmile))
              • mamaemmy Re: Język dwulatka i inne-dla Pade 01.10.05, 16:20
                A napisz,jak "pomaga"klaps od Twojego męża?
                Pisałaś,że czasem jej przyłoży..Daje to coś?

                Każde dziecko jest inne.Ja Wiktorii nie uderzyłam,bo nie jest moim dzieckiem-choć jej mamę sprałam czasem,tyle,że większa byłasmile.Ale moje dziecko,jak pokaże mi taki numer dostanie klapsa.
                • mamaemmy Re: Język dwulatka i inne-dla Pade 01.10.05, 16:27
                  Tak sobie pomyślałam-może spytaj na forum emam psycholożek?One przecież o tym studiowały,no i znają też z autopsji.
                  Akurat ja się na pomocy psychologa nie zawiodłamsmile
                  co Ci szkodzi-tu masz link
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23931
                  • llidkaa Re: Język dwulatka i inne-dla Pade 01.10.05, 17:00
                    jak czytam ten wątek to jakbym o swoim dziecku czytala, moja corcia zachowuje
                    sie tragicznie, jak pojde z nia na plac zabaw to zanim wszystkie inne dzieci
                    zdązą pomyslec to ona juz obleci wszystkie zjezdzalnie piaskownice itd, nie
                    tylko ja to widze bo inne mamy rowniez zwracają mi uwage ze jest nadwyraz zywa,
                    jak cos nie po jej mysli to histerie zrobi na srodku ulicy, w sklepie rowniez
                    nie potrafi sie zachowac, w kosciele leci do oltarza i lapie ksiedza za sutanne,
                    jak ją chce zabrac to drze sie wnieboglosy, w sumie to wszedzie jest w centrum
                    zainteresowania a ja juz nie mam sil, a jeszcze 2 latek nie ma.
                    • mamaemmy Re: Język dwulatka i inne-dla Pade 01.10.05, 17:33
                      llidkaa napisała:

                      > w kosciele leci do oltarza i lapie ksiedza za sutanne
                      > ,
                      smile))))

                      a ja juz nie mam sil, a jeszcze 2 latek nie ma.

                      Wiktoria,moja chrzesnica tez jeszcze 2 nie skończyła..
                  • pade dziękuję:) 01.10.05, 19:17
                    klaps od męża pomaga, ale jego nie ma cały dzień, poza tym nie ma zamiaru
                    wracać z pracy i prać dzieci bo były niedobre, a ja po prostu nie mogę tego
                    robić, wiem, że klaps upokarza dziecko i jest wyładowywaniem frustracji, ale
                    jeśli się okaże, że tylko to skutkuje....
                    syn dostał kilka razy( z pięć w ciągu 7 lat) a ja do dzisiaj każdy klaps
                    pamiętam, nie mogłam się później pozbieraćsad
    • mruwa9 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 17:47
      IMHO norma dla wieku i nie warto z tym walczyc, tylko przeczekac. MOje dzieci,
      oprocz podobnych zachowan w sklepach, podobnie zachowywalyu sie, gdy
      gdziekolwiek szlismy w gosci. Moj sposob- zaakceptowac. To, ze dziecko chce sie
      wspinac po pniach i wchodzic do kaluzy, to normalny etap i ja akurat na to
      dziecku pozwalam. Oczywiscie problem jest, gdy sie spieszymy gdziekolwiek,
      wtedy mimo ryku wsadzam do wozka i idziemy. Zbawienna umiejetnoscia jest
      uodpornienie sie na komentarze i reakcje innych ludzi, krewnych i obcych.
      Dwulatki tak maja i koniec. Natomiast gdy nie ma pospiechu- niech mlodzi
      wskakuja sobie do kaluz. Ubieramy sie adekwatnie do mokrych zabaw i hulaj
      dusza! Z przedszkola mozemy wracac nawet poltora godziny. A nawet jesli wroca z
      przemoczonymi spodniami? Do sklepow staram sie nie zabierac dzieci, wiec robie
      je w weekendy, gdy maz w domu, lub gdy mozna zostawic dzieci z kims innym. W
      gosci niemal nie chodzimy, bo dla dzieci to meczarnia. Aha, jeszcze dosc pomaga
      ustalenie regularnego rytmu dnia: stale pory pobudek, posilkow, wyjscie do
      przedszkola, na spacer, spanie.. I tak najwazniejsze bedzie uodpornienie sie na
      reakcje otoczenia.
      • pade Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 19:21
        jetsem uodporniona na reakcje otoczenia-po prostu guzik mnie obchodzi co ktoś o
        mnie mysli.
        stały rytm dnia jest, deszcz pada - mają kalosze i się taplają
        do sklepu muszę pójść, nie da się kupić chleba na cały tydzień!
        "żywotność" to norma, wiem o tym, ale czy wrzask to też norma? nic o tym nie
        piszesz? czy Twoje dzieci też bez przerwy wrzeszczą?
    • anatemka Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 18:09
      kurcze, pade, nie uwierzysz, ale jej to przejdzie. Ona walczy o swoje miejsce,
      ma kobietka silna osobowość. Może popatrz na nia jak na małego człowieka, który
      nie radzi sobie z uczuciami?
    • anmala Re: Pomyślicie że wydziwiam ale... 01.10.05, 20:16
      A ja bym zrobiła badania dziecku w kierunku pasożytów owsiki, candidia,
      drożdzaki. Serio czasami te pasozyty i grzyby maja tak ogromny wpływ na dzieci i
      ich zachowanie, że dziecko moze byc podejżewane o autyzm. Czego nie życzę. Na
      obecnym etapie swojej wiedzy, ale to dumnie zabrzmiało, zrobiłabym te badania i
      umówiła sie z dobrym psychologiem. A czemu tak? Otóż kiedyś przez przypadek
      natknęłam się na stronę rodziców dzieci autystycznych, okazalo się że gro znich
      miało problemy z drożdzakami, że stosując odpowiednią diete zachowanie tych
      dzieci ulegało ogromnej poprawie. Piszę tutaj o skrajnej sytuacji, sądzę jednak
      że kontakt ze specjalistą może pomóc np z SINAPSIS. Nie nie piszę że mała może
      mieć autyzm, sugeriję tylko że może jej zachowanie wynikać z jakiś zaburzeń
      związanych z dieta i dlatego SINAPSIS byłoby dobre.
      • pade trafiłaś!. 01.10.05, 20:20
        Córa miała owsiki dwa razy-wyleczone, ma atopowe zapalenie skóry, drapie się
        pod brodą i po głowie, ale ani alergolog ani dermatolog niczego mądrego mi nie
        poradzili.
        aha, za duzo grzybów w kale, ale na to pediatra machnęła ręką.
        I co mam zrobić?
        • madziulaw Re: trafiłaś!. 01.10.05, 23:14
          Jeśli się drapie, i ma atopowe zapalenie skóry, + te grzyby --
          • pade Re: trafiłaś!. 01.10.05, 23:32
            Z histeriami w domu radzę sobie bez problemu, chodzi o to, że boję się
            wychodzić z domu!
        • julamimi Re: trafiłaś!. 03.10.05, 14:41
          czy to zachowanie to od grzybow - nie wiem (niewykluczone; poza tym czy na
          owsiki byli leczeni wszyscy w domu?), ale prawie na pewno pediatra sie
          przerostem grzyba nie zajmie (b wg klasycznych lekarzy to naturalna flora bla
          bla bla). Sprobuj skontaktowac sie z jakims homeopata albo izopata, no i
          oczywiscie dieta przeciwgrzybicza (duzo na ten temat na alergiach dzieciecych)
          pzodr
        • sylvi2 Re: trafiłaś!.(owsiki) 10.01.06, 11:36
          Cześć!

          Zauważyłam w kale swojej 17-cznej Córeczki owsiki. Zaczęłam szukać pomocy na
          forum i znalazłam Twój komentarz. Jakie leki stosowałaś, aby zlikwidować te
          pasożyty u Twojego Dziecka? Dzisiaj rano, razem z mężem wzięliśmy lek dla
          dorosłych, wizyta u pediatry dopiero za 3dni i zastanawiam się czy w ogóle
          istnieją leki dla dzieci poniżej 2 lat?

          Będę wdzięczna za rady i komentarze.

          Pozdrawiam noworocznie!
          Sylwia
          • pade Re: trafiłaś!.(owsiki) 10.01.06, 14:35
            są dla dwólatków i młodszych i starszych, to samo tylko w tabletkach albo w
            syropie.
            pediatra powinien Wam wystawić receptę na leczenie całej rodziny, za dwa
            tygodnie powtórz kuracjęsmile
            • pade dwulatków, przepraszam 10.01.06, 14:46

      • joszka30 Re: Pomyślicie że wydziwiam ale... 02.10.05, 22:14
        Biorąc pod uwagę, że kolejka do SYNAPSISU to ok. 100 dzieci, czyli realnego
        czekania ok. 6 m-cy..to rada nierealna..
    • anik35 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 23:23
      Nie dam Ci żadnej rady, bo też jestem bezradna.OPISAŁAŚ DOKŁADNIE MOJE
      DZIECI.tylko , że ja mam dwie bliźniaczki.Wiem co przeżywasz, ja wracam ze
      sklepu chora.Jedyna pociecha to to , że z tego się wyrasta.Mój syn był taki.A
      teraz jest fajnym , przystojnym facetem, gimnazjalistą i da się z nim
      pogadać.Życzę Tobie i sobie wytrwałości.Pozdrawiam.
      • pade Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 01.10.05, 23:33
        I obie takie? Współczujęsmile))
        i pozdrawiam serdecznie.
        • paulka25 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 02.10.05, 00:04
          Matko jak bym czytala o mojej coreczce. Jota w jote to samo. Czasami po calym
          dniu mam wszystkiego dosc. U nas jeszcze dochodzi problem ze spaniem. Mloda
          przed 24 nie daje sie zaciagnac do lozka. Jest ryk, wrzask, uciekanie,
          kombinowanie jakby tu jeszcze nie spac. Przestalam klasc ja spac w dzien zeby
          wczesniej zasypiala wieczorem ale nic z tego. Spi 9 godzin na dobe. Zaczelam
          powaznie rozwazac oddanie jej do przedszkola na 4 godziny dziennie zeby troche
          odetchnac bo wykanczam sie psychicznie. Z waszych postow wnioskuje, ze u nas
          problemem moze byc nieuregulowany tryb dnia. Musze nad tym popracowac i moze
          beda jakies efekty. Pozdrawiam wszystkie wykonczone mamy dwulatkow smile
          • anneczka22 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 15.01.06, 19:42
            Rzadko kiedy jest tak ze problem tkwi w dziecku, najlepiej i najlatwiej jest
            zrzucic wine na dziecko bo jest male , ma owsiki, alergie itp... Niestety
            prawda jest taka ze wina tkwi w nas doroslych.
            Dzieci owijaja nas sobie wokol palca BO IM NA TO POZWALAMY, poprostu.
            Ogladalam program angielski w ktorym matka miala to samo co ty, po prostu
            nieznozne dziecko.Okazalo sie ze dziecko prawie wogole nie bylo karane,sam
            krzyk nie wystarczy raczej pogarsza sprawe. Jest wiele sposobow na to by ukarac
            2 latka,tak zeby poczul co zle robi i wiecej nie pokazywal himerow ale to
            wymaga od nas odwagi i checi.
            Nie chce sie rozpisywac, bo nie jestem psychologiem.
            Jedyna moja rada to zacznij karac mala i nie sluchaj glosow ze samo jej
            przejdzie, bo zanim jej przejdzie ty mozesz sie wykonczyc.
            Moj synek tez jest nieznosny i uwierz mi to co piszesz: "klaps upokarza dziecko
            i jest wyładowywaniem frustracji" to istna bzdura.
            Juz tutaj widac Twoj najwiekszy problem.
            Jesli nie zastosujesz klapsa dziecko bedzie rzadzic Toba a to w przyszlosci nie
            wrozy zbyt dobrze Twojej rodzinie.
            Moj synek jak dostaje na pupe od razu inaczej sie zachowuje, nie chodzi tu o
            zadna frustracje. Chodzi o to ze nie ma innego wyjscia. Klaps mu nie zaszkodzi
            a za to stawia go na nogi.
            Musimy odroznic lanie dzieciaka tak jak to widac w telewizji coraz czesciej od
            zwyklego klapsa, po ktorym nie ma sladu.

            Wszystko co napisalam to TYLKO i WYLACZNIE MOJA OPINIA i nie musisz sie ze mna
            zgadzac.

            U mnie w domu bylo 5 rodzenstwa kazdy dostawal klapsy i dzisiaj kazdy jest
            zdrowy , ma dobra prace i szczesliwe zycie a rodzicom jestem wdzieczna za te
            klapsy bo nie wiem kim bysmy dzisiaj byli gdyby nie one.

            Pozdrawiam i zycze Ci duzo sil i cierpliwosci.
            Na pewno z czasem znajdziesz sposob na mala rozrabiake smile)
        • anik35 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 15:23
          Obie takie same.Ale już Ci pisałam syn był jeszcze gorszy i wszystko
          przeminęło.Gdy zobaczył kiedys duży samochód w sklepie w centrum miasta to
          położył się na betonowej podłodze i tak wrzeszczał i kopał, że az mu piana z
          ust szła.Nie miałam kasy by kupić samochód za 100 zł.Wokół zebrał się tłum
          ludzi.A ja go wzięłam pod pache, szłam jeszcze ze 200 metrów do taksówki.On
          darł sie i kopał tak, ze zgubił buta( na szczęście starego).Wpakowałam
          histeryka do taksówki i krzyk się skończył bo mały zainteresował się
          samochodem.Dzis mój syn to super uczeń, fajny chłopak.Wścieka sie jak mu
          opowiadam o tym jaki był.Moje dziewczyny też sa nie do wytrzymania.Raz jeden
          dałam im klapa na ulicy ale zrobiło mi sie wstyd, bo starsza pani mnie
          objechała.Powiedziała, że każdy zrozumie i nie będzie sie dziwił, gdy dziecko
          jest niegrzeczne, wrzeszczy i wscieka sie na ulicy.Ale nikt nie zrozumie
          nieopanowanej matki, która to dziecko bije.Zapamiętam to sobie do końca
          życia.Pozdrawiam.
    • szymko123 Ja bym jej podarował te przykre wizyty w sklepie. 02.10.05, 00:09
      Po co ją frustrować? Jeśli ja brałem moją Małą do sklepu, to z założeniem, że
      pozwolę jej dotykać wszystko. I to i tak nie było za mądre, bo ona uwielbiała te
      rzeczy wrzucać do naszego koszyka, a ja potem większość po kryjomu odkładałem na
      półkę. Sądzę, ze do 3 roku życia zabieranie dziecka do sklepu to bardzo średni
      pomysł...
      • mamaemmy Re: Ja bym jej podarował te przykre wizyty w skle 02.10.05, 01:47
        szymko123 napisał:

        >Sądzę, ze do 3 roku życia zabieranie dziecka do sklepu to bardzo średni
        > pomysł...

        Ale często nie ma innego wyjścia a przecież zakupy zrobić trzeba.
      • pade Re: Ja bym jej podarował te przykre wizyty w skle 02.10.05, 09:07
        Chyba nie doczytałeś, ściaganie towarów z półek to nie jest nasz główny problem.
    • charl75 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 09:02
      Hej, mysle, ze na pewno powinnas zwrocic sie do kogos - zaczac od psychologa i
      tak dalej, przeciez nie mozesz sie zameczyc na smierc, poza tym to ile mozna
      chodzic takim zestresowanym? Zupelnie bez sensu. ja na szczesie nie mam ()
      jeszcze) takich problemow, ale trzymam kciuki za Ciebie, jestes dzielna i
      dlatego musisz poszukac pomocy.
    • fugitive Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 10:15
      też się wypoweim, choć mam dwoje dzieci ponizej 4 roku życia i żadne na
      szczęśćie nie odpowiada temu opisowi. Ale chodzi mi o udzielane tu min. rady,
      piszecie nie chodź z nią do sklepu, bo to nie ma sensu dla dzieci poniżej 3
      lat, nie chodź w gości bo to dla dziecka mordęga. ale przeciez tak sie nie da,
      i nie chodzi mi o logistykę zagadnienia, no bo jesli można nawet rozplanować
      tak czas że zakupy robi sie bez dzieci, to tak naprawde te rady mówią ogranicz
      cała swoja aktywność życiową i zawęź ja do dzieci, nie spotykaj sie z nikim z
      dziecmi nie wychoź z dziecmi nigdzie, ale uważam że to nie jest absolutnie
      droga, dla dorosłych to dobre nie jest bo takie ograniczeni życia może w
      depresje wpędzic zwłaszcza matkę , chyba ze ma z kim dzieci bez problemu
      zostawić, ale tez dzieci powinny bywać w różnych sytuacjach życiowych właśnie z
      rodzicami i poznawac świat po za domem i piaskownica, bo to wpływa na ich
      rozwój , nie czekałabym do magicznej granicy lat 3 , bo to bez sensu
      • pade Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 13:50
        Masz zupełną rację.
        Z małą chodzę tylko do małych sklepików, do supermarketów jej nie bierzemy bo
        to dla nas stres i dla niej. Tak czy inaczej kiedyś musi nauczyć się inaczej
        zachowywać. Najgorsze dla mnie jest to, że ona naprawdę przestaje histeryzować
        jak dostanie klapsa. Ale to przecież nie o to chodzi, nie chcę jej bić!!!
        A tłumaczenie i przytulanie nc nie daje. Ona chyba musi czuć, że ktoś jest od
        niej silniejszy, nie wiem...
        • mamaemmy Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 13:57
          pade napisała:

          > Masz zupełną rację.
          > Z małą chodzę tylko do małych sklepików, do supermarketów jej nie bierzemy bo
          > to dla nas stres i dla niej. Tak czy inaczej kiedyś musi nauczyć się inaczej
          > zachowywać. Najgorsze dla mnie jest to, że ona naprawdę przestaje histeryzować
          > jak dostanie klapsa. Ale to przecież nie o to chodzi, nie chcę jej bić!!!
          > A tłumaczenie i przytulanie nc nie daje. Ona chyba musi czuć, że ktoś jest od
          > niej silniejszy, nie wiem...
          >

          To chociaż tyle,że wiesz,że taki klaps może mieć na nią wpływsmile
          A przecież delikatny klaps to nie bicie ,Pade,żeby miała posiniaczoną pupinę,tylko,żeby wiedziała,że nie może wszystkiego,że ona nie rządzi.
          U większości dzieci klaps pomaga.
          • pade Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 14:23
            Ja wiem, mamoemmy, jesteś kochana,radzisz mi i pocieszasz.
            Tylko mam nauczkę po starszym synu. Dostał, i to ode mnie, kilka razy, za
            głupotę właściwie, do tej pory nie mogę sobie tego darować, tym bardziej, że
            wiem, że on to pamięta.
            Ale nie twierdzę, że mała nie dostanie "przypominacza" od czasu do czasu.
            Święta nie jestemsmile))
          • mruwa9 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 14:30
            delikatny klaps to tez przemoc fizyczna. Czy dopuszczasz mozliwosc, zeby Twoj
            maz, jesli nie zrobisz, o co Cie poprosi, wlepil Ci delikatnego klapsa i
            pokazal, kto tu rzadzi? A dlaczego wobec dzieci uwazasz to za dopuszczalne? W
            Polsce obowiazuje prawo zakazujace znecania sie nad zwierzetami, a ciagle
            panuje spoleczne przyzwolenie na przemoc fizyczna wobec dzieci. Gdzie przebiega
            granica miedzy delikatnym klapsem a porzadnym zlaniem tylka? Potem zaswiecacie
            swiatelka kolejnym skatowanym dzieciom. Nie ma tu logiki. Jesli masz grzeczne
            dziecko, ktore Cie zawsze slucha, ciesz sie i dziekuj Opatrznosci za taki
            prezent. Dwulatki maja bunt wpisany w nature tego etapu rozwojowego i bez
            przemocy tez mozna to przetrwac. Nie trzeba zawieszac wszelkiej aktywnosci
            zyciowej, ale jesli zakupy dla dziecka sa nudne i prowokuja histerie, podobnie,
            jak wyjscia w odwiedziny do kogokolwiek, to tego unikam, niekoniecznie dla
            dziecka, dla siebie samej (bo ja tez wowczas nie mam w tym przyjemnosci). Mozna
            wymyslic inne sposoby spedzania czasu, ja preferuje wowczas raczej gosci u
            siebie (dzieci na swoim terytorium lepiej funkcjonuja), a histeria? Przeczekac.
            Jesli dziecko tarza sie na ziemi, czekam bez bicia. Czasem kilka minut, czasem
            kilkadziesiat, czasem odnosze dziecko do jego pokoju i oznajmiam, ze moze wyjsc
            lub ja wroce, gdy sie uspokoi. W ten sposob daje sobie i dziecku czas na
            opanowanie zdenerwowania. Wczesniej czy pozniej ten etap minie.
            • mamaemmy Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 18:07
              Mruwa9 z jednej strony rozumiem Twój punkt widzenia,ale czy aby nie przesadzasz?
              Nie róbmy ze wszystkiego ideologii!Bo ta drogą to dojdziemy do tego,żeby nie robić dzieciom zastrzyków,szczepionek,bo jest to ingerencja w ich życie niepotrzebna.
              Teraz jest taka moda na bezstresowe wychowywanie,ale nie sprawdza się to u każdego dziecka,bo każde dziecko jest inne.
              Ty Twojego zostawiasz na chwile i jemu przechodzi,z moją chrześnicą jest podobnie,tylko w domu jest inna sprawa niż w sklepie...czytałaś jak pisała Pade?Ona sobie w domu radzi akurat.

              Pytasz gdzie przebiega granica między delikatnym klapsem a zlaniem tyłka?A skatowaniem dziecka?Naprawde tego nie wiesz?..

              "Czy dopuszczasz mozliwosc, zeby Twoj
              maz, jesli nie zrobisz, o co Cie poprosi, wlepil Ci delikatnego klapsa i
              pokazal, kto tu rzadzi"
              Nie ma co porównywać tego i tego,bo jest to zasadnicza różnica.


              Rady typu:sklepu unikaj-troszkę dziwne,bo wg mnie jedzenie jest potrzebne do życia i sklep do Ciebie nie przyjdzie...

              Nie traktuj tego jako napaśc na to co napisałaś,bynajmniej,każdy ma swoje zdanie i każdy chce swoje dziecko wychować najlepiej.Ja po prostu nie robię z jednego klapsa wstępu do skatowania.
              ----

              Pade,jesteś super mamą i rozumiem Twoje rozterkismileSpytaj może faktycznie na tym forum "emamy psycholożki".Ciekawa jestem co napiszą.
    • steffa Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 16:02
      Trudno tak naprawdę coś poradzić na odległość, bo każde dziecko mimo ogólnych
      zarysów 'podobieństwa' jest inne. Moje dziecko też było zawsze bardzo 'żywe'
      (che che) i ciężko mi z nim było dojść do ładu. Teraz ma trzy lata i też
      miewam ciężkie chwile, więc to nie jest tylko sydrom 2-lata. Potem jest lat 3,
      a potem i więcej i kolejne bunty. Z moich obserwacji wynika, że krzyk i
      przemoc na takie dzieci zupełnie nie pomaga, wręcz przeciwnie - totalnie
      nakręca. dlatego przed rodzicami najtrudniejsze - zachować totalny chłód w
      takim momencie. Czy ciebie stresuje tylko to, że ona 'się nie słucha', czy też
      także to, że dzieje się to wśród ludzi, którzy patrzą i oceniają i 'co oni
      sobie pomyślą'? Może trzeba wyluzować z tym przynajmniej. Inni ludzie zawsze
      mają pomysły na wychowanie naszych dzieci. Jeśli wrzeszczy i tarza się w
      sklepie, to niech się tarza. Staram się z moim dzieckiem POWAŻNIE rozmawiać o
      różnych jego 'niegrzecznościach', np bardzo niebezpiecznym uciekaniu. On
      obiecuje: "już nie będę, mamo", po czym dodaje: "postaram się...". Staram
      się sobie wyobrazić, że jemu jest bardzo trudno, bo "wnętrze go porywa". Poza
      tym trzeba w pewnych kwestiach wyluzować i pozwolić takiemu dziecku czasem na
      więcej wolności, bo im bardziej zaciska się pasa, tym gorzej z tym
      posłuszeństwem. A poza tym mówić, mówić, mówić, mówic. No i pewnie trochę
      wolnego sobie powinnaś wziąć wink
      • pade Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 03.10.05, 20:46
        Pierwsza sprawa: tak jak pisała mamaemmy sklep do mnie nie przyjdzie, na nianię
        czy Pania, ktOra zrobi zakupy czy posprząta mnie nie stać.
        Nie przejmuję się tym co ludzie o mnie myślą, kiedy mała histeryzuje, chodzi o
        to, że jej krzyk, wrzask i ciągłe pojękiwanie wytrzymuję średnio jakieś 6
        godzin (oczywiście nie bez przerwy, ale w ciągu tych 6 godzin są 3-4 awantury),
        potem już nie daję razy i klnę pod nosem.
        Po drugie mój syn jest w wieku: mamo a ona!, oczywiście wszystko powiedziane
        wysokim, jęczącym głosem.
        Po trzecie: córa zawsze się okropnie zachowuje, kiedy czuje że się gdzieś
        spieszę, albo gdy gdzieś wychodzimy. Wtedy jest wrzask, awantura, kładzenie się
        na podłodze itd.Nienawidzi się ubierać, dlaczego???
        Niby terminy mnie nie gonią, ale syn musi zdążyć na zajęcia albo ja przed
        zamknięciem poczty.
        Wiem, że krzyk i przemoc nie są żadnymi metodami wychowawczymi. Tylko
        zauwazyłam, że jak powiem Paulinko chodź tu, Paulinko nie wolno, chodź tu
        kochanie, i tak 20 razy, ona mnie po prostu olewa,a jak huknętongue_outaulina!
        zatrzymuje się. Jakby cwaniara doskonale wiedziała na ile może sobie pozwolić.
        Tylko że to mnie wykańcza, nienawidzę krzyczeć na swoje dzieci, nie wspominając
        już o klapsach. Bardzo je kocham, są słodkie, wspaniałe...
        Nie chcę popełnić jakiegoś poważnego błędu, nie chcę ich skrzywdzić...
        • steffa Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 05.10.05, 01:00
          To odpoczynek jest ci potrzebny. Masz jakieś 'wychodne'?
          Ja doskonale rozumiem, jak się możesz czuć, bo miewam podobnie. Ale chodzę do
          pracy, więc 'mam oddech'. wink
    • rapunzel1 o zakupach, mniej o dziecku 05.10.05, 12:41
      A może mocno przemyślisz logistykę. To się da zmienić szybciej niż dwulatek smile

      1) Chleb można kupować 2-3x w tygodniu, a nie codziennie. Moze lepsze czerstwe
      (nadaje się na grzanki) niz kolejna awantura.
      Ja wolę supermarket od małych sklepików (ale mam blisko, choć 2x dalej niż do
      małych), bo:
      - przejścia między półkami szerokie,
      - stoję do kasy raz, a nie kilka razy
      - "tradycyjna buka" najpierw jedziemy do pieczywa, dziecko dostaje kawałek
      bułki lub rogala do obgryzania, a ja szybko robię objazd cały czas zagadując do
      dziecka.
      BTW: niektóre rodzaje mięsa w supermarketach są jadalnesmilewybór niewielki ale
      stały więc można zaplanować menu.

      2) Raz w tygodniu mąż robi duże zakupy, a ty kąpiesz dzieci

      3)Zorganizuj allegro tak by bywać na poczcie np.2x tygodniu, w porze kiedy nie
      ma ruchu (jak nie wiesz kiedy to, zapytaj pracowników), NIE tuż przed
      zamknięciem. Dziecku daj wtedy koperty do potrzymania lub książeczkę do
      oglądania

      > mam zawsze czysto w domu, wyprasowane ubrania, świeży obiad.
      Odpuść sobie trochę w innych dziedzinach, zrób czasem nieświeży obiad z
      mrożonkiwink. Nie prasuj tego, co ujdzie i bez prasowania, a wiele ujdzie jeśli
      dobrze rozwiesisz.

      Oszczędzaj siły
      Dwulatkowy bunt mija (podobno, u mojego dziecka w pełnym rozkwicie) ale powoli
      powoli powoli

      Rapu







      • modrooczka Re: o zakupach, mniej o dziecku 05.10.05, 22:08
        Jeszcze jesli sie mieszka gdzies w okolicy Leclerca to mozna zrobic zakupy
        przez internet, maja troche narzutu, ale moja sasiadka twierdzi ze nie wiecej
        niz w osiedlowych sklepikach a nawet mniej wychodzi.
        • pade Re: o zakupach, mniej o dziecku 06.10.05, 19:36
          Niestety nie mieszkam w pobliżu Leclerca.
          Poza tym, same wiecie jak to jest: kupuję wędliny tylko w jednym sklepie, z
          kolej chlebek i bułeczki mają najlepsze gdzie indzie, a to buty trzeba do
          szewca zanieść, a to koszulkę na gimnastykę synkowi kupić, itd.
          Zorganizowana jestem bardzo dobrze, wzbudzam podziw wśród moich koleżanek, bo
          zawsze jestem "na bieżąco", tylko ile mnie to kosztuje to tylko ja sama wiemsad
          Ale nie potrafię olać zakupów, odkurzania, prasowania czy gotowania. Po prostu
          nie potrafię. Może to ja powinnam pójść do psychologa a nie moja córcia?smile))
          • annaalex Re: o zakupach, mniej o dziecku 06.10.05, 23:00
            Sama doszlas do sedna sprawy. Wydaje mi sie ze za duzo czasu poswiecasz sprawa
            domowym, a za malo corce, i ona moze to okazywac przez sprzeciwianie sie tobie,
            aby zwrocic na siebie uwage.
            Oprocz tego badz konsekwentna, jesli ona histeryzuje, wez ja pod pache i do
            domu, i tak z 20 razy, az przestanie. Nie koncz zakupow, rzuc wszystko,
            trudno, ale ona musi zobaczyc ze to ty tu rzadzisz.
            • pade Re: o zakupach, mniej o dziecku 06.10.05, 23:22
              Wiesz, tylko jak ja się poświęcam "sprawom domowym" to ona się bawi koło mnie,
              albo bajeczkę oglada albo się ganiamy. Generalnie kiedy jestem z nią w domu do
              poLudnia jest super, schody zaczynają się przy każdym wyjściu z domu i na
              dworze.
              Dzisiaj doszłam do wniosku, że moje dzieci zachowują sie całkowicie normalnie,
              tylko ja nie mam już cierpliwości i sił.
              Niestety rodzina uważa, że te które "siedzą " w domu nudzą się okrutnie i
              należało by im właściwie jeszcze jakieś zajęcie dołozyć. Jak czasem opowiadam
              teściowej jak to ganiałam do szkoły i z powrotem (3 razy na drugie piętro) z 15
              kg córą na rękach to słyszę, że narzekam.
              A mnie się marzy wyjście z domu bez dzieci, marzy mi się imprezka z winkiem,
              marzy mi się praca na pół etatu...itp. na razie mąż jedzie odpoczywać na trzy
              dni (firmowa imprezka), a ja w niedzielę pewnie na nos padnę ze zmęczeniasad
              • steffa Re: o zakupach, mniej o dziecku 08.10.05, 01:32
                No i o tym właśnie mówiłam: odmiana, odpoczynek, oddech smile
                Zorganizuj, żeby to było możliwe.
                Nie możecie na weekend gdzieś dzieci 'dać'?
    • miirabelka Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 07.10.05, 22:02
      Hej dziewczyny!!!

      Byc może się powtórzę - nie mam siły czytac wszystkich postówsad , ale chyba dwa
      tygodnie temu w niedzielę oglądałam kolejny odcinek serialu produkcji
      brytyjskiej,w którym poruszane były problemy mam i propozycje ich rozwiązania.
      Bohaterką tego właśnie odcinka była mała "terrorystka" i jej zdesperowana i
      umęczona mama. To po prostu niewiarygodne, ale już po kilku dniach postępowania
      zgodnie ze wskazówkami "specjalistki" od tego typu problemów, dziewczynka
      zmieniła się nie do poznania. Najważniejszą rada jaką otrzymała mama, było nie
      reagowanie na histerie małej. Pierwsza wizyta w sklepie wyglądała następujaco:
      dziewczynka jak zwykle krzyczała, płakała, kopała itd.(wszystko to siedząc w
      sklepowym wózku), obserwując przy tym reakcje mamy. Natomiast mama postępowała
      zgodnie ze "scenariuszem" :nie odzywała się do córki, nie krzyczała na nią,
      kiedy było to konieczne wyjmowała produkty z jej rączek i kładła poza jej
      zasięgiem i wszystko to bez kontaktu wzrokowego(to bardzo ważne!). Kiedy córka
      zasłużyła na pochwałę mama chwaliła ją, patrząc na nią. Dziewczynka bardzo
      szybko doszła do wniosku, że jeśli chce żeby mama rozmawiała z nią musi byc
      grzeczna.
      Awanturowanie się w domu rozwiązano poprzez chwilowe "izolowanie" małej(drzwi
      trzeba było czasami przytrzymac - jako bardziej odporny psychicznie robił to tata).
      Po kilku dniach to było nie to samo dziecko. Co ciekawe, jak sie póżniej
      okazało, dziewczynka była "uciążliwa" nie tylko dla mamy. Po tych kilku dniach
      "terapii" jej starsza siostra przyznała, że z powodu jej ciągłych napadów
      złości zabawa z nią była męczarnią i że bardzo się cieszy że to się zmieniło.

      Pozdrawiam goraco!!!

      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
      • babsee Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 10.01.06, 11:57
        Podaj mi swojeo Priva- wysle Ci genialny rozdział z ksiązki jak zachowywać sie
        w takich sytuacjach.Ja z mężem stosujemy rady tam zawarte od 5 dni i od 5 dni
        nie mielismy sceny!!!!możeznajdziesz cos dla siebie.Pozdrawiam
        • babsee Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 10.01.06, 12:15
          Oj,teraz przeczytałam całość.Pade, wyśle Ci jak chcesz.U nas to działa na
          jęczenie i płacz o byle co.A Mała ma dopiero 19 mies.Tyle ze tak naprawde
          najbardziej trzeba poparacować nad soba a nie dzieckiem.Dziecko wrzaskiem i
          płaczem usiłuje dowiedzieć sie,gdzie są granice.Na ile Rodzic pozwoli.Brak
          poczucia istnienia granic, brak jakis twardych zasad sprawia,ze dziecko sie
          mota.Czuje sie zagubione.Brakuje mu tak naprawde rodzicielskiego,stanowczoego
          NIE.Ja tylko pisze co wyczytałamPowiem Ci,ze ciagłe jęki mojej córeczki i mega
          płacz jak cos nie po jej mysli doprowadzał mnie już do takich nerwów ze
          wzbierała we mnie agresja.nie wolno tak.Więc chyba Cie rozumiem.daj znac na
          forum czy chcesz rozdział z Tracy Hogg.
          • pade do babsee! chcę! 10.01.06, 14:38
            i z góry dziękujęsmile
            moja mała jest marudna zwłaszcza gdy szykuje się choroba, albo po prostu się
            nudzismile))
            cwana bestia z niej, juz potrafi się z nami komunikować, coraz częściej słowami
            a nie wrzaskiemsmile))
            • jogaj Re: do babsee! chcę! 12.01.06, 14:42
              moge ja tez prosic na gazetowego? kolezanka ma ten problem.
              Jola
              • karina1974 Re: do babsee! chcę! 16.01.06, 10:04
                ja tez poproszę, zawsze sie przyda jeszcze czegoś nauczyć smile
          • pade na gazetowy 10.01.06, 14:59

            • babsee Re: na gazetowy 12.01.06, 13:50
              Wyslalam Ci Pade.
          • dagi80 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 10.01.06, 15:43
            nasza córka jest identyczna jak Pade. stosowaliśmy metody zaczerpniete z telewizji ale nic nie dały. jak tylko zamknelismy ja w pokoju dostawala jeszcze wiekszej histerii i plakala az sie dusila. Może mnie tez wyslesz ten rozdział ksiązki i zobaczymy co da sie zrobić. przeslij na adres dangola@poczta.onet.pl. pozdrawiam
    • cyborgus Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 10.01.06, 23:23
      Twoja mala robi ci po prostu tantrum.
      W Stanach jest popularna metoda 1-2-3 na takie sytuacje, jesli jest stosowana
      konsekwentnie, to przynosi trwale zmiany w zachowaniu juz po paru miesiacach.
      Gdy dziecko zaczyna pokazywac rozki mowisz co sie stanie gdy doliczysz do
      trzech i zaczynasz: "raz" (metoda musi byc wczesniej dziecku wyjasniona zeby
      wiedzialo o co chodzi za pierwszym razem), to jest sygnal dla dziecka ze mama
      jest serio. Jesli doliczysz do trzech ( i zadnego ulamkowania), to musisz
      konsekwentnie zrobic to co powiedzialas, nawet jezeli to oznacza calkowita
      zmiane twoich planow. Np. gdy cala rodzina jest na wesolym miasteczku i jedno
      dziecko szaleje, mozesz powiedziec: jesli dolicze do trzech, to dla ciebie jest
      juz koniec wesolego miasteczka na dzisiaj. Jest to latwe gdy jest dwoje
      doroslych - jedno siada z nim na lawce na uboczu i czeka na reszte rodziny,
      albo moga pojechac do domu. Czasem to moze oznaczac ze cala rodzina musi
      wrocic. Na ogol takie drastyczne metody sa potrzebne tylko na poczatku, gdy
      dziecko jeszcze nie wierzy ze rodzice mowia serio.
      Ta metoda uczy tez dziecko, ze jego poczynania maja konsekwencje i ze tak
      naprawde ma wplyw na to co sie stanie, i to zalezy tylko od niego - cecha wazna
      tez w doroslym zyciu.

      Ale jezeli mimo doliczenia do trzech, dasz sie zlamac , to wielkich skutkow
      raczej nie bedzie.
      a w sklepie jak ma tantrum - jak odlliczysz do trzech, to po prostu wyjsc i
      wrocic do domu. wiem ze to dla ciebie niewygodne i nie zrobisz zakupow, ale
      moze przez jakis czas trzeba zrobic priorytet z tego, aby potem miec spokoj.
    • vatum Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 13.01.06, 18:46
      Och, to tak jak moja mała bestia smile
      Chodzę z nią do psychologa bo ma małe dziwactwa, które są dla mnie okropne - np. nie włoży nowego ubrania i tak chodzi w za małych już rzeczach. Psycholog na każdym spotkaniu powtarza mi żeby pozwalać jej na wszystko, chyba że coś zagraża jej życiu lub zdrowiu. A wiadomo, że czasem nie ma się ochoty pozwalać na coś dziecku i siedzieć i obserwować co ono robi. Jeśli twoja mała wdrapuje się na drzewa to niech się wdrapuje. Jeśli interesuje się towarem na półce, niech tam pogrzebie (jeśli ma czyste ręce smile). No i niestety musisz zwolnić. Nie biec do sklepu i spowrotem ciągnąć małą za sobą. Niech obejrzy na swój sposób świat. Chce wejść w kałużę, niech wchodzi - załóż jej kalosze i tyle.
      Ja chodzę na pocztę dwa przystanki dalej bo ona tam nie szaleje. Wybieram sklepy, które mała lubi. Oczywiście nie zawsze jest tak pięknie - raz się uda, innym razem nie.
      Kiedyś stałyśmy w kolejce w banku, mała dostała histerii i ja już opadłam z sił ale inni ludzie pomogli. A najdziwniejsze było to jak każdy do mnie podchodził i mówił że mi współczuje - szczerze i bez szyderstwa. Czułam się jakbym odbierała kondolencje uncertain Ale to miłe być rozumianym. Bardzo często pomagają mi ludzie, na prawdę, to aż dziwne, że zamiast drzeć się na mnie, że źle postępuję z dzieckiem to z każdej strony mam pomocną dłoń od całkiem obcych mi osób. Może to kwestiua szczęścia, niewiem.
      Jeszcze jedno, co powiedziała psycholog: nie krzyczeć i nie denerwować się! Jeśli dziecko wpada ci w histerię i ty przez to wpadasz w histerię to ona ma ten wzorzec cały czas. Musisz spokojnie spojrzeć jej w oczy i wytłumaczyć jak dorosłemu człowiekowi. Od razu lepiej nie będzie ale już niedługo poznasz efekty.
      Ja też się zapominam i drę się na małą bo już sił mi brak, bo 15 minut jej jęczenia zwala mnie z nóg. Są dni kiedy idę razem z nią spać w ciągu dnia, bo wiem, że jeśli nie odpocznę to ją chyba rozszarpię - i to baaardzo pomaga.
      Życzę ci wytrwałości no i postępu w efektach wychowawczych smile
    • anianj Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 14.01.06, 10:17
      Ja też tak mam... tyle, że od samego początku, to trwa już całe 19 miesięcy!
      Jestem wykończona i załamana.
      Na spacer wychodzę zawsze w stresie bo wiem jak to się skończy - nienawidze
      przez to spacerów - najchętniej siedziałabym cały czas w domu!
      O robieniu z synkiem zakupów nawet nie wmyślę, no chyba, że idziemy razem z
      mężem i wiem, że jakby co to on po prostu wyjdzie z małym ze slepu. A to "jakby
      co" następuje zawsze, koszmar!
      W domu nie jest lepiej, mój syek chyba nigdy jeszcze nie płakał, on od razu
      zaczyna od skranej histerii, o byle co! Metoda przetrzymywania go w tym stanie
      to nie jest metoda na niego, tylko pogarsza sytuację. Nawet nasz lekarz mi to
      kiedyś powiedział, że przy tak nerwowym dziecku nie reagowanie na jego
      zachowanie to największy błąd jaki można popełnić. Metody jakie nam
      podpowiedział czasami skutkują ale nie zawsze od razu, mnie jednak martwi w tym
      wszystkim to, że mój synek z tego nie wcale wyrasta! A ja co chwilę słyszę
      właśnie takie teorie, jak był młodszy to było: "jak usiądzie to zbaczy świat z
      innej strony i się uspokoi" - wcale się nie uspokoił, potem było: "jak zacznie
      chodzić to wszystko będzie go interesowało będzie się sam bawił a ty
      odpoczniesz" - NAJWIĘKSZA BZDURA ZE WSZYSTKIEGO CO USŁYSZAŁAM! Zaczął chodzić i
      było tylko gorzej a sam to nie bawił się jeszcze nigdy!
      Mogłabym tak pisać jeszcze długo... o tym jak wygląda u nas ubieranie na spacer,
      przewijanie, bicie nas, walenie głową w podłogę, ściany itd.
      Nawet boję się myśleć jak będzie wyglądał bunt dwulatka w wykonaniu mojgo dziecka!
      • vatum Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 14.01.06, 14:41
        Kochane! Zgłoście się gdzieś do specjalisty od integracji sensorycznej. My idziemy w lutym razem z naszą psycholog do takiej osoby właśnie a z tego co wyczytałam na ten temat to wydaje mi się idealnym wyjściem z tej sytuacji. Poprzez ćwiczenia dziecko nauczy się prawidłowo reagować na różnego rodzaju bodźce, ponieważ 2- 3 latek może mieć jeszcze niedorozwinięty układ nerwowy i dlatego tak się zachowuje - bo sobie nie radzi z tym co odczuwa.
        Mam nadzieję, że uda wam się znaleźć wspaniałego psychologa - ja znalazłam taką kobietę, darmo, jest bardzo zaangażowana w sprawy mojej małej i do logopedy czy innego specjalisty chodzi razem z nami. A mała ją uwielbia i pierwsza biegnie do drzwi jak zjawiamy się w poradni smile Bardzo mi się podoba jak buduje w niej poczucie własnej wartości. No i psycholog radzi sobie z nią pierwszorzędnie - pierwszy raz właśnie u niej moje dziecko posprzątało klocki, teraz nie ma problemu ze sprzątaniem zabawek w domu. Wcześniej jak ją prosiłam by pochowała zabawki to śmiała mi się w nos wywalała wszystko z pudła, kosza itp.
    • karina1974 Re: Skrajna histeria-w sklepie....nie wytrzymam d 16.01.06, 10:02
      jakbym czytała o swojej Paulinie w wieku 2 lat tongue_out (teraz ma 3,5). Nigdie z nią
      nie wychodziłam sama - jedynie na spacerki. Nie szło z nią wyjść ani do sklepu
      a ni w gości na dłużej. W sklepie wiecznie biegała między półkami (zawsze
      miałam wizję potłuczonych słoików i butelek), albo urządzała histerię z
      rzucaniem sie na podłogę, u kogoś grzeczna była tylko ze 30 min i to jeszcze
      jak były inne dzieci. Jak coś było nie po jej myśli to biła, ryczała i rzucała
      sie na podłogę. A na każde "nie wolno" z mojej strony reakcja była odwrotna sad
      Kiedyś w drodze ze sklepu (nie miałam wuzka, ale to była nasze oststnie wyjście
      bez niego) urządziła mi taki pokaz histerii, walania sie w złosci na ziemie, ze
      jakbym sie nie powstrzymała to chyba bym ja tam udusiła ze złośći!! A szłyśmy
      do domku jakieś 20 min. Dla mnie to był HORROR!
      Do kościoła wcale z nią nie chodzimy, bo biega po całym kościele, wchodzi pod
      ołtarz i popisuje sie przed innymi, na zewnątrz ucieka na ulicę i na ogródrk
      koleżanki sad
      Teraz ma 3,5 lat i trochę jej przeszło. Lepiej sie dogaduje z dziećmi, jest
      grzeczniejsza, w sklepie już dawnoi nie urządziła "pokazu"... mysle, to takie
      wiek po prostu. Trzeba przeczekać, przeprosić sie z wuzkiem i uzbroić w
      cierpliwość.
      Nasza córcie, też wszyscy określają jako "zywe srebro" i jeszcze musze na
      nią "ryknąć" aby coś wyegzekwować, ale jest lepiej smile
      Życzę cierpliwości i powowdzenia smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka