Dodaj do ulubionych

Akt desperacji

15.11.05, 09:28
Zdarzyło się wczoraj późnym wieczorem. Podczas wieczornej toalety przyjrzałam
się sobie uczciwie. Następnie chwyciłam za suszarkę, wałki, pianki, okrągłe
szczotki, ale nie pomogło. Musiałam przyznać szczerze - moje włosy to
kompletna porażka. Niestety, 3.5 miesięczne dziecię zaborcze (a może mama
nieco nadopiekuńcza)i chyba ząbkujące, więc o wyprawie do fryzjera nie ma
mowy. No i w akcie desperacji dałam mężowi nożyczki do ręki. Tnij waść,
wstydu oszczędź! I uciął. Mąż z wykształcenia humanista, z konieczności
rynkowej finansista, machał wokół mnie machając nożyczkami, mówiąc z
dumą "degażuję, degażuję"... Czyż nie trzeba desperacji, odwagi a może nawet
braku wyobraźni, żeby dać się ostrzyc komuś, kto nie wie co to
znaczy "degażować"?
Obserwuj wątek
    • alexsc Re: Akt desperacji 15.11.05, 09:33
      A jaki efekt???
      • wiolkak Re: Akt desperacji 15.11.05, 09:37
        no właśnie?
        swoją drogą niezwykle odwazna jesteś, ja bym wolała zapuszczac niz oddać sie w
        rece mojego mężawink
        • mmala6 Re: Akt desperacji 15.11.05, 09:46
          no i jak wyszlo?? to jest pytanie podstawowe??moze wlasnie odkrylas sposob na
          oszczednosci w budzecie domowym?wink a moze maz finansista bedzie dorabial
          "degazujac" inne mlode mamy?wink
          Moj mi raz farbowal wlosy.Wyszlo niezlesmile
          • mooh Re: Akt desperacji 15.11.05, 10:05
            Jak wyszło? Nooooo... Nie wiem czy mąż taki zdolny, czy po prostu mogło być już
            tylko lepiej, ale nie musze poruszać się po mieście kanałami. Może to jest
            jakaś myśl, żeby męża przekwalifikować. Na tym "degażowaniu" pewnie lepiej
            zarobi niż na doradzaniu, a wystające kosmyki są przecież trendy smile
            • wenus.z.willendorfu Re: Akt desperacji 15.11.05, 10:32
              Rozbawiłaś mnie swoim opisem aktu desperacji!
              I jakiego masz zdolnego męża! Mój to najwyżej mi włosy farbuje...
              • xemm1 Re: Akt desperacji 15.11.05, 11:12
                ale Ci nasi mężowie wszechstronni... wink)
                • alexsc Re: Akt desperacji 15.11.05, 11:17
                  mój jak słyszy włosy i fryzjer to spieprza gdzie pieprz rośnie! I w zyciu nie
                  dałabym mu nożyczek do ręki żeby fruwał dookoła mojej głowy ! Ale macie
                  zaufanie do swoich połowekwink)) no no
    • myszka785 a dałam nożyczki do ręki mojemu 2 miesiące temu... 15.11.05, 12:53
      obciął tylko z 10cm z długości (zniszczone końcówki!) i nie pomogło! sad
      jutro przyjedzie do mnie znajoma fryzjerka i mam nadzeję, że coś zaradzi na
      moje włosy (cienkie, wypadają i cały czas są "przylizane")...
      poczekam do jutra na efekty!
      pozdrawiam!
      • xemm1 Re: a dałam nożyczki do ręki mojemu 2 miesiące te 15.11.05, 14:38
        Myszko może skontaktuj się z mężem Mooh wink)
        • miodzio_k Re: a dałam nożyczki do ręki mojemu 2 miesiące te 15.11.05, 14:51
          Gratuluję odwagi, ja bym się chyba nie odważyła.
        • myszka785 oddam się... 15.11.05, 18:23
          ... jutro w ręce fryzjerki, mam nadzieję profesjonalistki!...
          a kolor już kupiłam "indian summer" czyli miedż na moje oko - mam nadzieję, że
          na moich ciemno-brązowych włosach wyjdzie to ciut ciemniej!...
          pozdrawiam!
          papapa
    • viviene12 ja bym chyba raczej ubrala dziecie 15.11.05, 22:10
      zapakowala mezowi w wozek i niech sie kreci w kolko fryzjera, kiedy bym sie
      robila na bostwo. Watpie, zeby moj maz dal sie namowic na takie eksperymenty.
      Sadze, ze predzej by wynalazl fryzjera, co domowe wizyty robismile
      • sylwiawm Re: ja bym chyba raczej ubrala dziecie 15.11.05, 23:04
        Mój nigdy by się nie podjął

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka