Moje drogie,
chciałam się z Wami podzielić pewnym doświadczeniem, które uważam za istotne,
choć nie dotyczy ono bezpośrednio mnie lecz mojego męża i Srajdzinki.
Dziś mija 5 doba odkąd mała pożegnała się z cycusiem. Czuje ulgę, bo jest
coraz lepiej, dziś w nocy mała obudziła się tylko dwa razy

.
O północy wstał do niej Tata. Usłyszałma tylko ciche "ma-ma", a potem
..."ta-ta". Tata wziął ją ponoć na ręce, a ona spokojnie złożyła mu główkę na
piersi i ponownie zasnęła. Mąż wrócił do łóżka i choc było ciemno - czułam, że
ma w oczach łzy. Był dogłębnie poruszony i ...podekscytowany. Rozmawialiśmy
długo, bo oto zrozumielismy obydwoje, że... narodził się nowy TATA.
Tata, który poczuł sie w 100% potrzebny i bezwarunkowo kochany, tata, któremu
można zaufać, tata, który uspokoi, tata, który został w pewien sposób
nobilitowany. Przez te kilka dni wytworzyła się całkiem inna (pełniejsza?)
relacja między dzieckiem a ojcem, który teraz nie zmaga się
usypiając/uspakajając malucha lecz robi to zupełnie bezboleśnie.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę bynajmniej przez to powiedziec, że mąż nie
zajmował sie wczesniej Srajdzinką, bo począwszy od narodzin przewijał ją (czy
to w dzień czy w nocy), kąpał, nosił, bawił się z nią i w ogóle poświęcał jej
dużo czasu i energii. Sprawa dotyczy głębszych uczuć, które na pierwszy rzut
oka pozostaja niewidoczne. Mąż zawsze obdarzał córę pieszczotami, ale...
No własnie. Zawsze to JA i MOJA PIERŚ byłysmy dla Olenki najważniejsze, to
pierś była lekiem na całe zło, ona karmiła, koiła, pozwalała usnąć. Z rak Taty
córeczka wyrywała się do Mamy, bo tam zaznawała pełnego poczucia
bezpieczeństwa. Teraz - kiedy pierś zniknęła, nasze rodzicielskie "szanse" (że
tak to banalnie uproszczę) wyrównały się.
Widzę jak Olenka naturalnie garnie się do ojca, jakoś zupełnie inaczej, z
pełną ufnością i oddaniem, nie wybiera zdeterminowana potrzebą piersi. Trudno
to troszkę ubrać w słowa, bo jak zwykle, gdy chodzi o głębokie uczucia - słowa
zawodzą, ale mam nadzieję, że zrozumiecie o czym piszę.
Widzę też jak sam Tata nabrał ..hm..pewności siebie? zaufania do samego
siebie? Znów nie wiem jak to okreslić. Może po prostu przytoczę jego słowa. W
nocy stwierdził, że gdy mała położyła główkę na jego piersi ze słówkiem
"ta-ta" na ustach, poczuł jak otwiera się jego serce. Czy można nagle bardziej
pokochać dziecko? Może tak...
Zapytacie dlaczego o tym piszę. No właśnie. Kiedy postanowiłam odstawić
dziecko od piersi ten aspekt zupełnie umknął mojej uwadze. Skupiłam się nieco
egoistycznie na uczuciach swoich i Srajdzinki (rozpatrując raczej żal z powodu
nagłego braku), nie uświadamiałam sobie do końca jak ważna jest tu figura
ojca, który pozbawiony atrybutu, jakim jest pierś, czuje się (jest?) niejako
ułomny. I pełną "sprawność" odzyskuje właśnie w tych przełomowych dniach.
Owszem, miałam na uwadze obiegową opinię o tym, jak istotny jest Tata podczas
odstawiania od piersi, ale raczej w kontekscie pod tytułem "żeby dziecko nie
czuło piersi". Tak. To jest ważne. Ale równie ważne są emocje ojca.
Mam w rodzinie przykład chłopczyka, który karmiony jest piersią już 3 rok.
Dzieje sie to w normalnej, kochającej się i szanujacej rodzinie. Ale widzę
(teraz wyraźniej) jak relacje między ojcem a dzieckiem są lekko zaburzone.
Chłopczyk śpi od początku z mamą, wciąz dostaje pierś na żądanie (potrafi co
godzine podbiegać do niej i ssać), jest przyklejony do maminej spódnicy, ma
kłopoty by spędzić dłuższy czas wyłącznie z tatą (oczywiście o nocy bez mamy
nie ma mowy). Nie twierdzę, że długie karmienie piersią, eliminuje ojca z
życia dziecka i zakrawa na patologię. Boże broń! Chcę tylko podkreślić jak
ważny staje sie tata w trakcie i PO odstawieniu. Warto więc o tym pamiętć
PRZED, może to doda nam sił, motywacji, wiary. Takie są moje ostatnio
poczynione obserwacje i doświadczenia.
Piszę o tym, bo chciałam zwrócić Wam uwagę na tę sprawę, kiedy same będziecie
odstawiać swoje maluszki. Nie uważam się absolutnie za autorytet w dziedzinie
wychowywania niemowląt/dzieci i na pewno nie nalezy traktowac moich słów
niczym wyroczni, ale sądzę, że w momencie odstawiania dobrze jest znaleźć czas
by o całym procesie rozmawiać z partnerem. To niezwykle cenne, otwierajace
rozmowy, które pomogą budować nowe relacje między dzieckiem a rodzicami w
układzie "bez piersi".
To tyle madrości duramgamowych na dziś.
Czuje się dziś BARDZO spełniona i wiele pozytywnych uczuć mnie przepełnia

Czego życze i Wam. Miłego popołudnia.