...TEATRU!!!
Juhu! Od rańca latam jak na skrzydłach, mimo że wcale się nie wyspałam
(Srajdzinka jakoś nie chce przesypiac całych nocy, mimo że minął juz tydzień
od odstawienia

.
Miałam rezerwację na ostatnią niedzielę na "Rzeźnię" wg.Mrożka, ale Pan Mąż w
ostatniej chwili doniósł mi, że wieczorem pracuje. Miałam ochotę go
rozszarpać, ale powstrzymała mnie wizja Srajdzinki-półsieroty. Tak więc na
spektakl poszli tylko moi Rodzice i łaskawie oszczędzili szczegółów,
stwierdzając tylko lakonicznie "żałuj". A żałowałam, żałowałam...
A wieczorkiem pędzę na "Małego biesa" w Powszechnym. Niestety, przeczytałam
dziś kiepską recenzję.. hm... zobaczymy-ocenimy. Główną rolę gra Woronowicz
(moim zadaniem wielki talent!) więc chociażby dla niego warto iść.
No to sie pochwaliłam i teraz możecie mi zazdrościć

Pozdrawiam ciepło
p.s kolejny wierszyk mam na warsztacie (tzn. w głowie, bo tam mam swój
warsztat tkacki. Cieszę się, że przypadł Wam do gustu utworek o ZOO. Mam
nadzieję, że nasze dzieciaki będą zawsze wrażliwe na krzywdę każdej żyjącej
istoty)