Dodaj do ulubionych

Mam kryzys. Pocieszcie mnie!

17.12.05, 13:27
Mam cudowną, zdrową, pogodną, prześliczną sześciomiesięczną córeczkę. I
strasznego doła. Od pół roku ani razu się nie wyspałam, nie mam czasu na nic
poza pracą i opieką nad dzieckiem. Nie mam czasu zrobić sobie maseczki, nie
mam czasu czytać dla przyjemności, od trzystu lat nie byłam w kinie. Powinnam
być szczęśliwa - mam śliczne, zdrowe dziecko - co jest ze mną nie tak? Co
wieczór mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej spała, ale z tygodnia na
tydzień jest coraz gorzej. W trzecim miesiącu spała po 7 godzin bez pobudki,
teraz budzi się najczęściej co godzinę lub półtorej. Nie chce ssać piersi
więc odciągam pokarm i karmię ją z butelki (mam wrażenie, że przysysanie się
do laktatora to moja jedyna forma rekreacji w ostatnich tygodniach). W
dodatku coś mi się w piersi zrobiło, prawdopodobnie torbiel, którą trzeba
będzie usunąć - z powodu tego cholernego karmienia piersią. Proszę,
powiedzcie mi, że to minie - dziecko zacznie spać, a ja odzyskam siły.
Powiedzcie mi, że też tak miałyście i że nie jestem zboczonym potworem.
Obserwuj wątek
    • r.kruger Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 13:50
      ładna nazwa "zboczony potwór" bardzo ładna
      Strasznie kocham moje dzieci, udane są. CZasem pozwolą mi się wyspać choć od
      kiedy jest ich dwu-to zadanie mało wykonalne. Męczy mnie pogoda i zamknięcie w
      domu, od kilku miesięcy jestem odcięta od swiata i tylko przez internet nie
      zgłupiałam z samotności. Ale rozrywek mi brak, czasu dla siebie-solarium,
      spotkań ze znajomymi itp. I mam czasem ochote zostawić ich i wybiec z domu,
      przez kilka godzin robić co się zamarzy...albo nie wstać w nocy tylko zatkać
      uszy by nie słyszeć płaczu
      Ale to minie, zmieni się. Z dnia na dzień będą inne radości i inne obciążenia
      będzie dobrze smile
      a skoro odciągasz pokarm - zostaw dziecko i butelke komuś i zrób sobie przerwe,
      coś dla siebie, albo niech raz w tygodniu w nocy wstanie tatuś a nie ty.
    • agagaby Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 15:10

      • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 15:14
        Dzięki za słowa wsparcia! Z tą piersią to niestety poważniejsza sprawa jest.
        Zapalenie (z antybiotykiem i wysoką gorączką) zaliczyłam dwa miesiące temu. Tym
        razem to jest torbiel, miałam już USG i nawet biopsję (bo wyglądało to nawet
        straszniej niż torbiel). Daję już córeczce przeciery owocowe, a wczoraj
        spróbowałam poraz pierwszy zupkę jarzynową (bez powodzenia). Spróbuję może z tą
        kaszką na noc. Dzięki za ciepłe słowa!!!
        • agagaby Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 22:15

          • agagaby Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 22:19

            • ezrapound do agagaby 18.12.05, 08:07
              Dzięki, czekam na to co napiszesz! Myślisz, że urozmaicenie diety zapewniłoby
              jej lepszy sen?
              • agagaby Re: do agagaby 21.12.05, 20:55

    • maretina Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 19:07
      wszystko jest z toba ok! po prostu nie da sie zyc samym dzieckiem. matka musi
      miec czas tylko dla siebie.moim zdaniem do pelni szczescia "tylko" czasu ci
      brakuje. nie masz kogo poprosic o pomoc?
      moze na noc odcigaj mleko i podawaj z butli? moze tak dziecko zje wiecej na
      jeden rz i wiecej przespi?
      moj syn jest na sztucznym mleku ( mialam malo pokarmu a poza tym... karmienie
      piersia bylo ponad moje mozliwosci fizyczne i psychiczne)i przesypia cala noc
      albo wstaje raz ok 4-5 na zerowanie.
      nie jestes zadnym potworem!!!!!
      • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 19:41
        U mnie to już też są ostatnie podrygi karmienia piersią - pocieszam się, że
        jak dam mieszankę, to może będzie lepiej spała... sęk w tym, że ona budzi się
        nie tylko z głodu - jakiś taki ma ten sen bardzo płytki. A to smoczek trzeba
        dać, a to jeść, a to jej się zbierze na gaworzenie i zabawę o 3 nad ranem. W
        sumie w ciągu doby śpi tylko około 12-13 godzin. Chyba najgorsze ze wszystkiego
        jest to niewyspanie. Ja nawet mam kogo poprosić o pomoc, ale ponieważ trochę
        pracuję, staram się tę pomoc wykorzystywać głównie wtedy kiedy jestem zajęta
        pracą. I kończy się tak, że oprócz pracy i dziecka nie mam życia.
        • maretina Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 17.12.05, 20:01
          w marcu wraam do pracy... obawiam sie, ze oprocz pracy i dziecka tez nic nie
          bede mialasmile
          no chyba, ze zrobimy desant kajtkowy dziadkom a sami do kina lub gdzies
          indziej. teraz raz na tydzien tak robimy. nie na dlugo, na 2-3 godzinki, ale to
          naprawde duzo daje. wracam steskniona, cierpliwa i glodna synka.
    • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 08:06
      Kolejna potworna noc i kolejny beznadziejny ranek. Przespałam nieprzerwanym
      snem może ze 2,5 godziny, potem już tylko po parę minut udawało się złapać. Czy
      to normalne, żeby sześciomiesięczne dziecko spało 9-10 godzin na dobę? Jestem
      załamana. Mam wrażenie, że macierzyństwo polega przede wszystkim na ogromnej
      stracie - samej siebie i wszystkiego tego, co się w życiu miało. Nie jestem
      pewna co się dostaje wzamian. Oczywiście bardzo siebie nienawidzę za takie
      myślenie. Nie jestem w stanie nawet uśmiechnąć się do swojego dziecka bo cały
      czas chce mi się płakać. Jestem wykończona.
      • maretina Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 09:27
        hejsmile
        kajtek zwykle przesypia cala noc, ale dzis obudzil sie o 1 i chcial sie bawic.
        gugal i czkal jak szalony. nie chcial sie napic... jak sie zasmiewal to puscil
        baczka... z baczkiem polecialo troche kupki... przewijanie. walka samej ze
        soba, zeby z nim nie gadac i nie smiac sie do niego. postanoilam nigdy nie
        uskuteczniac nocnych zabaw.... bo jeszcze sie do tego przyzwyczai, a ja
        niebawem wracam do pracy i musze jakos funkcjonowacsmile
        zatem podaj lapke!smile ja dzis tez jestem zmeczona, ale mimo wszystko radosna.
        dzieki bogu syn chcial sie bawic a nieplakacsmile
        ps. mam nadzieje, ze ta nocna rozrywka w krew mu nie wejdziesmile to drugi raz sie
        zdarzylo dopierosmile
        pozdrawiam
        • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 11:26
          Radosna - jak Ci zazdroszczę. Ja już nie pamiętam co to znaczy.
      • maretina Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 09:28
        jeszcze jedno: kochaj siebie. na pewno jestes dobra.
        swiat jest na tyle brutalny, ze nie raz skopie Ci tylek, zatem Ty o siebie
        dbaj jak umiesz.
    • mooh Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 11:01
      A nie przyszło Ci do głowy, że Twoje dziecko moze po prostu ząbkować? Daj na
      noc Viburcol, posmaruj dziąsła Dentinoxem, jeśli nadal karmisz piersią, pij
      dużo melisy (swoją drogą przyda się również Tobie. U nas metody te pomagają,
      choć oczywiście nie likwiduję problemu. Mamy juz dwa zęby i jeśli intuicja mnie
      nie myli, idą następne.
      • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 11:25
        Od kilku tygodni zwalałam te nocne pobudki na ząbkowanie. Viburcol nie działa
        nawet w najmniejszym stopniu (ja zresztą nie wierzę w homeopatię, ale mimo to
        próbowałam), żele na dziąsła, mam wrażenie, pomagały troszkę przy ząbkowaniu.
        No ale od tygodnia mamy piękne dwie dolne jedynki, a spanie się nie polepszyło -
        z dnia na dzień jest w zasadzie coraz gorzej.
        • mooh Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 12:12
          To znaczy, że chyba jeszcze nie koniec smile U nas dokładnie tak samo
          • mooh Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 12:15
            Spróbuj może w takim razie melisę podać bezpośrednio z butelki. Tylko nie taką
            mocną jak dla dorosłego. Moja mała nie wie, co robić z butelką, więc ja się
            poję melisą, aż mi uszami wychodzi. Ale Ty masz zadanie trochę ułatwione, skoro
            Twoja córka pije z butli.
            • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 13:39
              Spróbuję z melisa. A jak Ty się sama czujesz po tej melisie? Nie usypiasz?
              • xemm1 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 13:40
                Bobovita chyba ma specjalnie skomponowaną mieszankę - herbatkę uspokajająca...
              • mooh Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 19:11
                ezrapound napisała:

                A jak Ty się sama czujesz po tej melisie? Nie usypiasz?

                Nie na mnie to tak bardzo nie działa, chociaż chyba spokojniej wszystko znoszę.
                Od chwili narodzin Klusi nie spałam nieprzerwanie dłużej niż 2,5-3 godziny. Na
                początku organizm bardzo się buntował, ale potem się przyzwyczaił, chociaż
                zmęczenie czasem daje się we znaki. Klusi, jak już pisałam, od dwóch miesięcy
                wychodzą zęby. Jest rozdrażniona, ból odbiera jej chęć do zabawy, w ciągu dnia
                nie chce ssać, więc żeruje w nocy, szybko się irytuje. Dla mnie to też męczące,
                ale jej jest chyba trudniej. Staram się uspokoić ją na wszelkie sposoby: Melisa
                + Viburcol + Dentinox + w ekstremalnych sytuacjach spacery po mieszkaniu i/lub
                oglądanie prania w pralce. Musisz niestety jakoś to przetrzymać. Nie wiem, czy
                rezygnacja z karmienia piersią jest dobrym pomysłem. Mała dostanie bardziej
                kaloryczne posiłki, ale może i tak domagać się zaspokojenia potrzeby bliskości,
                którą dawało jej ssanie piersi. Jestem przekonana, że po chwilowym załamaniu
                znajdziesz siłę i swoje własne sposoby na ulżenie i jej, i sobie samej.
                Pozdrawiam i życzę powodzenia.
                • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 19.12.05, 08:48
                  Czesc Mooh, moja mała już od dawna nie ssie piersi - nienawidzi tego. Daje jej
                  swoje mleko z butelki, odciągnięte laktatorem.
    • pampeliszka Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 13:40
      Wiesz co, ja tez chodze wiecznie niewyspana, bo Malgol sie budzi po 6-7 razy w
      nocy i strasznie mnie to wkurza. Mysle powoli o tym, zeby ją skonczyc karmic
      piersia, ale sie nie moge jakos na to zdecydowac.
      Ale depresje miewam tylko czasem (pewnie dlatego, ze jej magnez na kopy,
      hehe).Znajdz sobie cos, na co sie bedziesz cieszyc- ja teraz sie zastanawiam,
      dokad pojedziemy na wakacje, chocby na tydzien i szukam ofert na necie na
      wrzesien. Jak mam dosyc, to gadam z przyjaciolka na gg, albo z Wami na forum,
      albo robie konkursy i sie ciesze, ze cos wygram, albo cos sobie pisze.
      Glowa do gory-kiedys sie wyspimy przecie...
      • duramgama Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 14:56
        Ezra...bardzo chciałabym moc Ci powiedzieć, że z pewnością wszystko sie szybko
        ułoży, ale sama nie tak dawno przeżyłam gorzki zawód, bo... miało być tak
        pieknie, a nie jest!

        Moje dziecko (rok i miesiąc) NIGDY nie przespało całej nocy. Od ponad roku
        wstaję do niej minimum 2 razy, ale bywało, że budziła się i 10 razy. Zaciskałam
        zęby, karmiłam w nocy piersią i myślałam sobie -"taka moja rola". Jej usmiechy w
        ciagu dnia wynagradzały mi wszystko. Noce były koszmarem...
        Miało pomóc wprowadzenie stałych pokarmów, ale wielkie g..! Kaszki, zupki,
        warzywka... owszem, zjadała, ale pozytywnego wpływu na jej sen, nowe menu nie
        miało żadnego.
        Chodziłam ledwo żywa ze zmęczenia, ale wszyscy pocieszali mnie - "a!to pewnie
        zęby..." Zęby wyszły, a Srajdzinka nadal budziła się w nocy. I nie był to ani
        głód, ani ból (choć nie wykluczam, że i te motywy sie pojawiły) lecz potrzeba
        bliskości i przyzwyczajenie, że mama pojawia się przy jej łóżeczku, kiedy tylko
        zapłacze. Na wszelkie "metody" (o czym pisała nie raz) jestem za miękka i serce
        krwawi mi kiedy dziecinka wpada w histerię. Wybrałam świadomie role
        męczennicywink I musiałam, chcą nie chcąc w niej tkwić.

        I wreszcie - światełko w tunelu - mnóstwo matek powiedziało mi, że po
        odstawieniu od piersi dziecko zacznie przesypiac noce. Podjęłam decyzję (co
        łatwe nie było, o czym pisałam tu na forum) i odstawiłam.
        Raz dziecko przespało 5 godzin bez budzenia! Hurrra! Potem 7 godzin! Absolutny
        sukces, którym nie omieszkałam sie pochwalić. Tylko, że niestety to były
        sporadyczne wypadki przy pracy. Srajdzinka budzi się nadal co noc od 2 do 5 razy
        . Czasami wysiadam i nad ranem biorę ją do nas do łóżka, choc z pewnością
        popełniam błąd, dając jej przyczynek do budzenia się i wołania ("mamo, chcę do
        was!")

        Wierz mi - załamałam się, bo ostatnia decha ratunku zawiodła. Dlatego chyba
        jestem teraz w momencie, w którym doskonale Cię rozumiem.
        Niemniej jednak nie tracę nadziei. Bywa okropnie, wtedy myślę sobie, że natura
        wyposażyła mnie w wielką siłę, jakiś macierzyński gigantyczny napęd, do tego by
        przetrwać. Jak napisała Pampeliszka (której też nie jest łatwo) kiedyś się
        wyspimy...

        Ciagle szukam powodów, dla których moja córeczka cierpi na zaburzenia snu (od
        urodzenia!) i sposobów na to , by temu zaradzić. Przyczyn może byc wiele - od
        czysto fizycznych (kolki, refluks), po lęki, chęć bliskości, złe nawyki (a
        kształtowanie nawyków, to niestety -nasza sprawkasmile
        Zdaję sobie sprawę, że cierpię chronicznie na brak konsekwencji i pewnie to w
        dużej mierze przyczyniło się do obecnej sytuacji. Ale nie będę wdawać się w
        szczegóły, bo i tak dość napisałam...

        Ezra, wysyłam Ci dużo dobrej energii,bo tyle tylko mogę. Jestem z Tobąsmile
        Kiedy jest mi bardzo, bardzo źle i nosem dotykam ziemi, żeby sie podeprzeć-
        powtarzam sobie w myślach słowa pewnej mniszki buddyjskiej, które nie raz
        pozwoliły mi wstać i iśc dalej:
        "Jedynie ulegając zniszczeniu, możemy znaleźć to, co w nas niezniszczalne".

        Masz w domu wielki skarb - małą istotę, która obdarza Cię bezwarunkową wielką
        miłością. I mimo że masz czasami ochotę uciec od niej, to własnie ona daje Ci
        najwiekszy życiowy napęd. I teraz, i w przyszłości. Daj sobie czas, by to
        poczuć. Jesteś z pewnością wspaniałą matką, najlepszą jaką możesz być...
        ściskam serdeczniesmile
        • agagaby Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 22:16

        • ezrapound Duramgamo, ogromne dzięki 19.12.05, 08:53
          za Twoje ciepłe, mądre słowa. Będę sobie powtarzała tę myśl buddyjskiej
          mniszki.
          Zaczyna mi się też wydawać, że po prostu mam depresję i chyba muszę szukać w
          tej sprawie. Wszystko wydaje mi się czarne, spowite jakimś takim ciemnym
          woalem. Brakuje mi cierpliwości, a jednocześnie bez przerwy o wszystko się
          obwiniam. No nic, trzeba przetrwać. Ja też będę o Tobie ciepło myślała, bądź
          silna, tak jak do tej pory.
    • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 18.12.05, 21:44
      Poniżej wklejam link, w którym opisywałam, jak poradziłam sobie z problemami ze
      spaniem u moich dzieci

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=30174436&a=30174436
      Pozdrawiam

      Kasia
      • ezrapound marzec7 19.12.05, 08:56
        Dzięki kochana! Czytałam już kiedyś ten Twój wątek. Problem w tym, że moje
        dziecko od pierwszych dni po urodzeniu zasypia samo w swoim łóżeczku. Był czas,
        że przesypiała ładnie całe noce, z jedną pobudką na jedzenie. Konsekwentnie
        przyzwyczajaliśmy ją do samodzielnego zasypiania, i nagle, z dnia na dzień,
        przestała spać. A więc z całą pewnością nie jest to kwestia złych
        przyzwyczajeń. Nadal zasypia sama w łóżeczku, zazwyczaj na całe... 40 minut.
        Ale przejrzę chętnie jeszcze raz Twój wątek i poczytam Twoje rady.
        • pampeliszka Ezra 19.12.05, 10:01
          Ezra, u nas bylo tak samo, kiedys Malgol sie budzil tylko raz, a odkad
          wrocilismy z wakacji w Polsce i zaczely sie zabki, skonczyla sie sielanka. Dzis
          np. obudzila mnie 7 razy, a ze mam goraczke i wciaz jestem chora, to nie naleze
          do osob usmiechnietych w ten sliczny ranek. Zaraz pojdziemy obie (mam nadzieje)
          dosypiac.
          Duramgamo, jak zwykle trafnie to wszystko opisalas. Ale mnie zmartwilo, ze
          odstawaienie od biustu niczego nie zmienilo, cholera.
          • ezrapound Pampeliszko, 19.12.05, 10:06
            trzymam kciuki, zebys odespala. I moze tez wezme sobie magnez, na wszelki
            wypadek. Kiedys sie wyspimy.
            • pampeliszka Re: Pampeliszko, 19.12.05, 10:11
              tak, to bedzie nasza mantra powtarzana do znudzenia "kiedys sie wyspimy, kiedys
              sie wyspimy, kiedys sie cholera jasne wyspimy, nie?"
              • ezrapound Re: Pampeliszko, 19.12.05, 10:52
                Kiedys się, cholera jasna, wyśpimy, kiedyś się, cholera jasna wyśpimy, kiedyś
                się wyśpimy... chyba mi trochę lepiej od tej mantry.
                • pampeliszka Re: Pampeliszko, 19.12.05, 11:13
                  tak? to ja tez sobie powtorze z 10 razy...
    • izka_74 Słabe pocieszenie... 19.12.05, 10:57
      Jeśli pociesza Cię fakt, że inni nie mają lepiej, to mogę dołączyć swoją
      historię. Pawełciu od początku swojego życia nie przespał NIGDY dłużej niż 3 h.
      A i to zdarzyło mu się tylko kilka razy. Z reguły nie przesypia sam dłużej niż
      45 min do godziny. Najchętniej spałby z cyckiem w buzi, i w nocy to właśnie
      praktykuje. Śpi ze mną, bo nie wyobrażam sobie, jak miałabym tyle razy do niego
      wstawać w nocy. Nasza noc wygląda w ten sposób, że przekładam go z jednej
      piersi do drugiej, i tak nawet kilkanaście razy w ciągu nocy. To nieustający
      koszmar – niewyspanie i potworny ból kręgosłupa. Ale próby pozostawienia go w
      łóżeczku, aby się wypłakał i sam zasnął, są chyba jeszcze gorsze. Jak tak stoi –
      zapłakany, wyciągający rączki, to serce mi pęka i nie mogę go tak zostawić.
      Jak miał pół roczku i miałam wracać do pracy, to nauczyłam go zasypiać w
      łóżeczku – pomarudził trochę i zasnął. Oczywiście nie na długo, ale miałam
      chociaż pewność, że pod nieobecność moją (a raczej piersi), będzie umiał
      zasnąć. Niestety odkąd nauczył się obracać na kolana a potem wstawać, za nic
      nie chce dać się położyć do łóżeczka. W efekcie przy mnie zasypia tylko przy
      piersi, a jak mnie nie ma to w wózku lub na rękach. Wprowadzenie stałych
      posiłków ani nawet butla mleka modyfikowanego na noc nic nie dało.
      Pozostaje więc tylko przetrwać. Mi pomaga czasem taka dłuższa perspektywa, ale
      naprawdę dłuższa – mówię sobie, że w końcu jak pójdzie do szkoły, to już nie
      będzie mnie w nocy potrzebował.
      A jeśli podejrzewasz, ze to może być depresja, to zwróć się koniecznie o pomoc
      do specjalisty. Nasze dalekie „dobre rady” nie pomogą na długo, a szkoda, żebyś
      to najwcześniejsze dzieciństwo swojego maleństwa zapamiętała w samych czarnych
      barwach.
      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło
      • ezrapound Izka, 19.12.05, 12:40
        wygląda na to, że Tobie jest jeszcze ciężej. Twoje dziecko nie chce wypuścić
        piersi z pyszczka a ja niedawno przeżywałam załamanie, że moja córeczka
        całkowicie odrzuciła pierś. Czy te małe diabły nie mogłyby czasem trochę
        wypośrodkować? Trzymaj się mocno. W końcu pójdą do przedszkola, potem na
        studia... zdaje mi się, że dzisiaj od rana powraca mi zmysł ironii, chyba będę
        żyła.
        • izka_74 Re: Izka, 19.12.05, 13:53
          Bo to my kobiety jesteśmy pełne sprzeczności. Ja modlę się, żeby mały
          zrezygnował z piersi, ale jakby teraz to zrobił to pewnie też poczułabym się
          odrzucona. Całkowity brak logiki smile
          Jakoś to przetrzymamy i za parę lat będziemy z rozrzewnieniem wspominać.
          • ezrapound Re: Izka, 19.12.05, 14:55
            To nie jest tak, że nie jesteśmy logiczne - jest raczej tak, że kobiety są w
            stanie wyjść poza logikę, na wyższy poziom rozumowania. Na tym polega nasza
            wyższość wobec mężczyzn. Nie ma nic dziwnego w tym, że można czegoś
            jednocześnie chcieć i nie chcieć - wszyscy doświadczamy takich paradoksalnych
            sytuacji. Masz dość karmienia bo wszystko Cię boli i jesteś wycieńczona - a
            kiedy się skończy, przecież nie będziesz opłakiwać obolałych pleców - będziesz
            opłakiwać bliski kontakt z dzieckiem, czułość, fizyczną więź. To całkiem
            zrozumiałe.
            • nika1228 Re: Izka, 19.12.05, 16:29
              ja bym jednak spróbowała mleka modyfikowanego na noc od kiedy ja tak ksarmie
              młoda budzie sie tylko raz na jedzenie - to metoda na wyspanie mam nadzieje, a
              poza tym po prostu na prawde masz depresje, ale moze odpoczynek Ci pomoze
            • izka_74 Re: Izka, 19.12.05, 18:28
              Dokładnie, to całkiem oczywiste. Choć mężczyznom trudno to zrozumieć smile Tak
              samo jak to, ze czasem wystarczy się po prostu wygadać, aby było lepiej.
    • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 19.12.05, 20:12
      Witaj

      Ja bym jednak radziła Ci spróbować nauczyć swoją malutką przesypiania nocy
      wspomnianą przeze mnie metodą. Wydaje mi, że nie jest to tylko kwestia
      zasypiania w swoim łóżeczku, ale nieumiejętność pownownego zaśnięcia po
      wybudzeniu. Każdy z nas wybudza się w nocy kilkukrotnie, ale zasypiamy z
      powrotem. Dzieci, które wybudzają się w nocy nie mają po prostu wyrobionego
      nawyku zasypiania po wybudzeniu. Ale naprawdę można to zmienić.

      Po drugie dziecko jest istotą, która stale się zmienia. Twoja mała mogła z
      jakiegoś powodu się rozegulować i trzeba jej teraz pomóc, na nowo wykształcić
      dobre nawyki. To my rodzice jesteśmy za to odpowiedzialni.

      W dzień warto wprowadzić dziecku jakiś rytm. Zobaczysz, jak szybko Twoja
      córeczka się do tego przyzwyczai, a Ty będziesz miała czas dla siebie. Rytm ten
      może przykładowo wyglądać następująco: spanie, jedzenie, zabawa ( tym
      samodzielna, dziecko w tym wieku naprawdę może bawić się samo, potem z mamą) i
      znów spanie itd. Warto ten cykl powtarzać w miarę regularnie.

      Życzę powodzenia i jakbyś miała jakieś pytania pisz

      Kasia
      • ezrapound do Marzec7 19.12.05, 21:15
        Czesc Kasiu! A w jaki sposób nauczyć, żeby sama ponownie zapadała w sen? Ona
        budzi się gotowa do zabawy, całkiem trzeźwiutka. W dzień śpi niewiele, około
        2,5-3 godzin. Są to zazwyczaj trzy niedługie drzemki, czasem dwie. Do niedawna
        umiała się sama pobawić, niezbyt długo, parę - paręnaście minut. Ale ostatnio
        bez przerwy jęczy. Może to odzwierciedlenie mojego stanu ducha...
    • malwus Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 20.12.05, 08:52
      Jestem też mamusią 6-miesięcznej córeczki. U mnie to samo.Do 3 miesiąca pięknie
      spała. Potem...zasypiamy same w łóżeczku, po 3 godzinach budzimy się i tylko
      mama może zaradzić...efekt jest taki, że ląduje w naszym łóżku. Budzimy się ze
      cztery pięc razy w nocy. Wstajemy o piątej...Ja śpię zmiażdżona na ścianie, mąż
      też prawie z łóżka spada...Królewna zadowolona. Wstaję do pracy o 5 rano i
      jestem półprzytomna, ale widzę,że organizm się przystosował do snu przerywanego
      i nawet jak Daria "przegapi" jakąś nocną pobudkę to i tak ja się budzę...

      NIestety widzę, że jesteś po prostu zmęczona. Potrzebujesz choć 30 minut dla
      siebie. Wiem ,że to trudne. Mi paradoksalnie pomógł powrót do pracy. Wyrwałam
      się z monotonii i teraz jak na skrzydłach lecę do dziecka.

      Trzymaj się ciepło,
      malwa z darią
      • ezrapound Dzięki Malwus, 20.12.05, 09:06
        masz świętą rację, muszę wygospodarować sobie trochę czasu na odpoczynek. Mi
        powrót do pracy jakoś nie pomógł, chociaż bardzo lubię moją pracę i jest mi
        potrzebna jak powietrze. Może po prostu jestem przemęczona. Ale czy któraś z
        nas nie jest... Pozdrawiam serdecznie.
    • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 20.12.05, 22:01
      Jak Twoja córeczka budzi się po dziennej drzemce i nie chce dalej spać, to
      trzeba ją wyjąć z łóżeczka. Widać już się wyspała. Z wybudzaniem to miałam na
      myśli spanie w nocy. Każdy z nas budzi się w nocy co pewien czas, ale potem z
      powrotem zasypia. Dzieci, które budzą się w nocy i potrzebują piersi, butelki.
      kołysania itd. mają nieprawidłowe nawyki i potrzebują takiego "wspomagania",
      aby zasnąć. Książka "Uśnij wreszcie" pomaga nauczyć dzieci przesypiać całą noc
      bez wybudzania, tzn. od wieczora do rana. Możliwe też, że jak nauczy się spać
      dobrze w nocy, to będzie też dobrze spała w dzień.

      Jeżeli chodzi o samodzielną zabawę to trzeba i można dziecko tego nauczyć.
      Najlepiej zacząć naukę, gdy dziecko jest wyspane i najedzone, np. po dziennej
      drzemce. Po prosu zostawiasz dziecko np. na kocyku wśród kilku zabawek i
      zajmujesz się czymś innym, będąc nadal w polu widzenia. Gdy zaczyna marudzić
      podchodzisz do niej, rozmawiasz chwileczkę, dajesz zabawkę i znów odchodzisz.
      Ważne aby być pewną, że dziecko niczego nie potrzebuje tzn. p. nie jest głodne.
      Istotne jest też, aby nie zabawiać dziecka zbyt długo i nie zacząć nosić.

      Po pewnym czasie Twoja córeczka nauczy się samodzielnie bawić przez pewien
      czas, ważne aby wysyłać jej cały czas ten sam komunikat „teraz bawisz się sama,
      a mamusia jest obok” i mieć świadomość, żę nauka zajmie trochę czasu i wiele
      powtórzeń.
      • pampeliszka Marzec, 20.12.05, 22:16
        zazdroszcze, ze u Ciebie to działa. Jak wprowadzilismy "usnij wreszcie" kiedy
        Malgol mial jakies 2 m-ce, to bylo fantastycznie. Niestety po wakacjach i przy
        ząbkach wszystko sie rozregulowało.
        Mała sie potrafi bawic sama i długo, tylko musi mnie widziec.
        Powoli juz sie zdecydowalam na "usnij wreszcie- reaktywacja", ale to juz po
        swietach i powrocie z Polski.
        Ezra, moze Ty tez? Bedzie nam razniej, jak młode będą wyć, to bedziemy sie przy
        kompie pocieszac...
        • ezrapound Pampeliszko, 21.12.05, 19:29
          własnie pisałam Marcowi, że nie jestem pewna na ile u nas to jest kwestia złych
          nawyków, bo moje dziecko wieczorem usypia samo, w łóżeczku, po ciemku, beze
          mnie, bez wspomagania. Na całe 40 minut...
          Tak czy siak trzymam kciuki za powodzenie Twojej akcji "uśnij wreszcie" - bądź
          konsekwentna! I koniecznie napisz o efektach!
      • ezrapound Marzec7, 21.12.05, 19:26
        Hej! Dzięki za rady. Jeśli chodzi o wybudzanie się, miałam na myśli noc. Ona
        budzi się wielokrotnie w środku nocy i jest całkowicie przytomna, gotowa do
        zabawy. O spaniu w dzień to ja już prawie zapomniałam. Stosowałam łatwy plan
        konsekwentnie od jej narodzin. Do końca trzeciego miesiąca działało. UMIAŁA
        sama się bawić. Spanie i samodzielna zabawa skończyły się z dnia na dzień.
        Nadal samodzielnie usypia - co z tego, jeśli potem budzi się kilkanaście razy i
        domaga się jakieś uwagi z mojej strony. Wieczorem UMIE sama zasnąc. Sama w
        pokoju, po ciemku, bez wspomagania. Dlatego sądzę, że nie jest to kwestia złych
        nawyków. Mimo wszystko, Twoje rady są dla mnie cenne.
    • gosiamp12 Ciesz sie zdrowym dzieckiem a pozatym .. 21.12.05, 10:42
      kryzys minie, a ja jak poczytałąm sobie forum STRATA DZIECKA,CHORE DZIECKO to
      wszystkie chandry z powodu niewyspania, przemęczenia moze córci ida zabki
      jeszcze wytrzymaj ja tez po porodzie4 miałam doła ale trzeba nauczyc sie cieszyc
      • ezrapound Re: Ciesz sie zdrowym dzieckiem a pozatym .. 21.12.05, 19:33
        Wiesz, wogóle mnie nie pociesza to, że inne dzieci są chore. Potrafię całymi
        dniami katować się rozmyślaniem o tych dzieciach z telewizyjnych wiadomości,
        zamęczonych przez swoich rodziców. Strasznie mnie to dołuje, podobnie jak każda
        informacja o dziecku chorym na raka, na trąd, umierającym z głodu. Masz rację,
        powinnam docenić fakt, że moje dziecko jest zdrowe. I ja to doceniam. Ale
        radość po prostu nie przychodzi - nie można sobie postanowić, że będzie się
        czuło radość. Czemuś myśli mi lgną do samych smutnych rzeczy - takich jak te
        chore dzieci na przykład. Mówisz, że też miałaś doła? Po jakim czasie Ci minęło?
    • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 21.12.05, 20:41
      Przeczytaj książkę "Uśnij wreszcie", tam jest opisana metoda PRZESYPIANIA nocy
      przez dzieci. To że zasypia w łóżeczku to jedno, ale Twoja mała powinna nauczyć
      się zasypiać w trakcie nocy bez Twojego udziału. Spróbuj z tą książką,
      zobaczysz, jak świetnie to działa, a jak się wyśpisz to doły miną. Twoja
      córeczka jest w idealnym wieku do zastosowania tej metody, później może być
      trudniej. Podaj maila to Ci ją wyślę (NIE gazetowego)

      Kasia
      • agagaby Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 21.12.05, 21:13

        • gosiamp12 Przechodzi po ok roku, przynajmniej ja do roku 23.12.05, 12:01
          czasu mialam cały czas doła myslałam ze bede musiała isc do psychologa ale
          obeszło sie , zobaczysz wyjdziesz z tego !
      • ezrapound Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 21.12.05, 22:06
        Hej! Wielkie dzięki! Mam "Uśnij wreszcie". Nie stosowałam nigdy tej metody bo
        bardziej podobała mi się metoda Tracy Hogg. Nie pamiętam co tam było a propos
        przesypiania nocy - wiem, że główna zasada była taka, że jeśli dziecko umie
        zasnąć samo wieczorem to i w nocy samo da rade zasnąć. No ale muszę jeszcze raz
        zajrzeć bo widocznie czegoś nie pamiętam. To, co mi utkwiło w pamięci, to
        stwierdzenie, że właściwie nie ma dowodu na to, że ząbkowanie jest bolesne - to
        mi się wydało niemądre. Moja córeczka ma dwie jedynki, kiedy wychodziły, bardzo
        ją bolały, w dzień i w nocy. Wtedy pomagał nam paracetamol. Nie mam za bardzo
        zaufania do tej ksiązki, ale skoro mówisz, że u Ciebie tak się sprawdziło, to
        jeszcze raz solidnie ją przestudiuję. Rady Tracy Hogg też nam się sprawdzały
        tylko w pewnym stopniu - moje dziecko nigdy nie zasypiało w dzień na dłużej niż
        20-30 minut (i spróbuj wtedy wprowadzić łatwy plan).
        A powiedz mi, ile godzin Twoje dziecko wytrzymuje w ciągu nocy bez jedzenia?
        Serdecznie dziękuję za Twoje odpowiedzi i bardzo mocno pozdrawiam.
        • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 21.12.05, 22:46
          Od kiedy nauczyłam moją małą przesypiać noce, tj. jak miała 6 miesięcy, nie je
          całą noc, tj. od ok. 20-20.30 do 8.-8.30 rano, czyli ok. 12 godzin.

          Z książkami jest tak, że trzeba z nich wziąć to, co dla nas dobre i skutkuje, a
          odpuścić sobie to, co nie działa. A metoda z "Uśnij wreszcie" działa, tylko
          trzeba ją zastsować bardzo dokładnie wg instrukcji.
          • malwus Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 22.12.05, 07:25
            czy możesz mi przesłać "uśnij wreszcie". Jest coraz gorzej...

            dzięki
            malwa i daria

            malwus@gazeta.pl
          • ezrapound marzec7, 22.12.05, 16:23
            Jak sądzisz jeśli moje dziecko jest głodne po czterech godzinach od zaśnięcia,
            czy to znaczy, że nie najada się wystarczająco dobrze w dzień? Zaczynam
            wprowadzać stałe pokarmy, może to pomoże. Czy mogę w razie czego pisać do
            Ciebie na priva, jeśli zbiorę w sobie siły na eksperymenty z "uśnij wreszcie"?
        • kangur4 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 22.12.05, 12:52
          Ezra, dziecko, które waży ponad 6 kg, jest w stanie wytrzymać prawie całą noc
          bez jedzenia - ma prawo obudzić się bardzo rano.
    • em73 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 22.12.05, 19:52
      Napewno mam duzo szczescia, bo moje polroczne szczescie wlasnie zaczelo
      przesypia cala noc (no prawie), ale pomogly w naszym przypadku dwie rzeczy. Po
      pierwsze kaszka/kleik z mlekiem na noc. Mala sie najada i mozemy wykluczyc
      budzenie sie z glodu. Po za tym pomocne bylo to ze musialam ja ostatnio
      zostawic na pare dni sama (wyjazd sluzbowy). Nagle sie okazalo ze potrafi
      przesypiac cale noce, ew budzi sie raz czy dwa. Wystarczy ja poglaskac i dac
      smoczek (wiem, wiem zgryz i te sprawy ale Mloda bez smoczka nie usnie) i idzie
      spac. Po prostu maz wstawal do naszej corki tylko jak zaczynala plakac, a nie
      jak np. krecic lub posapywac, jak to bylo w moim wypadku. Nie wiem, czy spisz z
      malutka w tym samym pokoju, ale moze sprobuj nie reagowac przez jakis czas.
      Wiem, ze to trudne, ale inaczej nie nauczy sie zasypiac sama. Ja sie wlasnie
      pare dni temu przenioslam z powrotem do naszej sypialni i mimo to nadal budze
      sie w nocy nasluchujac, czy Misia mnie nie wola. Okazuje sie ze potrafi sobie
      swietnie radzic bez mamy sad
      Po za tym musisz koniecznie czasem zrobic cos dla siebie i to nie zwiazanego z
      praca. Malutka nie ucierpi jak wyskoczysz do kina, a ona zostanie z kims
      zaufanym. Moze masz jakies znajomych, u ktorych mozna zostawic corke, ew
      dziadkow chetnych do pomocy.
      Bedzie lepiej,
      Ewa&Marysia
      • ezrapound em73 22.12.05, 21:50
        Dzięki za ciepłe słowa. Niestety jestem teraz sama z dzieckiem (mąż pracuje
        przez część czasu za granicą) i muszę sama radzić sobie z jej kiepskim snem.
        Ale wiesz co, dzisiaj spróbuję nie reagować na postękiwanie. Kiedyś włożyłam
        sobie korki do uszu... i tak słyszę najcichsze zakwilenie, ale przynajmniej
        stękanie wtedy mnie nie budzi... okropna, podła, wyrodna matka ze mnie.
        Pozdrawiam i dobranoc.
    • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 22.12.05, 20:15
      To, że dziecko budzi się po 4 godzinach, NIE znaczy, że jest głodne. Budzi się
      z przyzwyczajenia i trzeba je od tego odzwyczaić. W tym wieku dzieci nie
      potrzebują jedzenia w nocy.

      Pozdrawiam

      Kasia
      • ezrapound do Marzec7 - a propos jedzenia 22.12.05, 21:07
        No nie, tak kategorycznie to nie możesz mówić. Dzieci są różne. Jedne
        potrzebują jeść, inne nie. To, że przeczytałaś tak w dwóch książkach i że w
        przypadku Twojego dzieciaczka się sprawdziło, to jeszcze nie znaczy, że to jest
        ostateczna i absolutna prawda. To, czy dziecko jest głodne po czterech
        godzinach snu może przecież zależeć od tego ile zjadło w ciągu dnia (nigdy nie
        byłaś głodna w środku nocy? a co jeśli z jakiegoś powodu nie zjadłaś kolacji?)
        Cały czas usiłuję powiedzieć, że moja córeczka przesypiała już ładnie całe
        noce. Była nauczona. Przestała z dnia na dzień. Jakim cudem może to być skutek
        złego nawyku????? Uwierz mi, jest głodna. To akurat jestem w stanie ocenić.
        Nagle, z dnia na dzień, zaczęła potrzebować karmienia po 4 lub 5 godzinach od
        zaśnięcia. Poza tym budzi się jeszcze kilkanaście razy z różnych innych
        powodów - wcześniej tego problemu wogóle nie było. Oczywiście, że zajrzę do
        polecanej przez Ciebie książki, ale naprawdę ona nie zawiera ostatecznych
        odpowiedzi na wszystkie pytania. Ile znasz sześciomiesięcznych dzieci, które
        faktycznie przesypiają całą noc, bez pobudek (czy to na jedzenie, czy to z
        innych przyczyn?) Ja znam jedno - Twoje. Strasznie Ci zazdroszczę, że się
        wysypiasz. Ale to nie jest kwestia cudownej mocy ksiązki "Uśnij Wreszcie" (a
        jak Ci się podobają fragmenty o wymiotującym Jasiu - który rzekomo próbuje w
        ten sposób coś na rodzicach wymusić? Wyobrażasz to sobie? Twoje dziecko
        wymiotuje z nerwów, a Ty spokojnie czekasz, aż uśnie?) tylko tego, że masz
        wspaniałe dziecko i jesteś wspaniałą matką. Umiałaś sobie ze swoją dziecinką
        poradzić. Dlatego wszystkie Twoje rady są dla mnie bardzo cenne, ale nie mogę
        zgodziś się z takim kategorycznym stwierdzeniem.
        • duramgama Ezra 22.12.05, 21:19
          Przeczytaj sobie mój nowy wątek o Usnij wreszcie.
          Co do jedzenia - Twoje maleństwo być może wkroczyło w etap nagłego wzrostu i
          rzeczywiście potrzebuje dodatkowego jedzenia. Wsłuchaj się w siebie i w swoja
          matczyna intuicję. To NAJLEPSZY wskaźniksmile))

          Z tego co czytam, nie ma obaw, że zrobisz krzywdę swojemu dziecku. Jestem o Was
          bardzo spokojna, dziewczynki. Obyście szybko przetrwały kryzyssmile

          p.s.
          Mnie też wszyscy mówli, żebym nie dawała pić Srajdzince w nocy, bo ona z całą
          pewnością nie chce pić, to tylko zły nawyk! Cholerka, skąd ta pewność? Ja sama
          często w nocy mam wysuszone garło, bo u nas w domu jest suche powietrze.
          Nawilżam, ale łyka wody nic mi nie zastąpi. Często mała budzi się, pociągnie
          łyczka i błyskawicznie zasypia. Nie twierdzę, że to dobry nawyk i służy
          "niewybudzaniu", ale przecież nie umiem stwierdzić na 100%, że mała nie jest
          spragniona...
          • ezrapound duramgamo, 22.12.05, 21:33
            idę szukać Twojego wątku. Serdeczności!
    • marzec7 Re: Mam kryzys. Pocieszcie mnie! 22.12.05, 21:16
      Uśnij weszcie podziałało nie tylko na dwoje moich dzieci, ale też na kilkoro
      innych, które znam. Poza tym poszukaj na forum Niemowlę, i innych, a znajdziesz
      takich więcej.

      Ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że to tylko Ty jesteś odpowiedzielna za
      to, co chcesz robić ze swoim dzieckiem. Każdy ma swoją koncepcję na
      wychowywanie dzieci.
      • ezrapound marzec7 22.12.05, 21:32
        Kasiu, naprawdę wydaje Ci się, że o tym nie wiem? Że tylko ja jestem
        odpowiedzialna za moje dziecko??? Trochę to zabrzmiało, jakbyś była urażona, że
        nie przyjmuję z ochotą Twoich rad (ale ja je przyjmuję, bardzo uważnie czytam,
        jestem za nie wdzięczna, tyle, że nie wszystko mnie przekonuje) i chciała mi
        powiedzieć - no, to rób jak chcesz. Ja Ci daję rozwiązanie, a Ty je odrzucasz,
        więc jesteś sama sobie winna. To nie jest takie proste, naprawdę. Pozdrawiam
        Cię mocno!
        • marzec7 Re: marzec7 22.12.05, 22:22
          Nie jestem urażona, miałam dokładnie to samo co Ty na myśli. Każdy z nas
          wybiera to, co dla nas dobre, a co nam nie pasuje odrzuca. To wszystko.
          • ezrapound Re: marzec7 23.12.05, 09:11
            To super. Strasznie Ci dziękuję za rady! Wczoraj znowu zaczęłam czytać "Uśnij
            wreszcie" - ale jedna rzecz mnie cały czas nurtuje. Autorzy mówią już we
            wstępie, że problem polega na tym, że dziecko "nie nauczyło się jeszcze
            zasypiać". Nie jestem pewna jak to się ma do dziecka, które po pierwsze zasypia
            samo, a po drugie przesypiało już kiedyś całe noce. Boje się, że dzieci są
            bardziej zróżnicowane niż zakładają autorzy tej książki. A oni sami mówią już
            we wstępie, że trzeba być do tej metody stuprocentowo przekonanym.
            No nic, zobaczymy co będzie. Jeszcze raz dzięki za Twoj czas. Pozdrawiam
            najserdeczniej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka