Dodaj do ulubionych

przedzieranie się z wózkiem po śniegu

04.01.06, 13:12
W związku z pogodą - dajecie rade przedzierać się przez nieodsnieżone
chodniki? Bo ja szczerze mówiąc nie. Brnięcie w mokrym sniegu wymaga nie lada
siły. Szczególnie, że są takie zaspy z mokrej brei. Normalnie ludzie chodząm
po ulicy, ale z wózkiem to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo nie da się
szybko uskoczyć przez zaspę na chodnik. A wariatów jest sporo. Czy tylko ja
jestem taka strachliwa i już drugi dzień poprzestanę na werandowaniu? Czy mimo
wszytsko pchać się w ten snieg po kolana, bo jednak spacer to spacer?
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:15
      Jesteś normalna. Jak już pisałam, ja też nie mam skłonności do masochizmu i
      zdarza mi się spacer odpuścić, zwłaszcza, że pchanie podwójnego wózka Graco na
      małych skrętnych kółkach po śniegu to katorga.
      • moniszek1 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:16
        ja mam wózek tako - sprawdza się, ale cieżki w cholere. raz tak się zakopłam, że
        musiałam prosić o pomoc przypadkowego przechodnia.
    • jamile odpuszczam z czystym sumieniem n/t 04.01.06, 13:17
    • b.bujak Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:19
      moj wozek sprawdza sie w kazdym terenie; poza tym mozna pospacerowac bez
      koniecznosci przebijania sie przez zaspy sniezne
      • mama_kotula Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:27
        Najpierw trzeba dojść do terenów, gdzie nie ma zasp smile))))) czasem trwa to
        dłużej, niż spacer na terenie niezaśnieżonym.
        • b.bujak Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:29
          to ja mam dobrze, bo u mnie od razu nie ma zasp smile
    • renard1 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:33
      Witajcie!A ja mieszkam "na końcu świata" tzn hen daleko za lasami, na wsi gdzie
      pług ostatnio nie ma zamiaru przejezdzać i siędzę w domku. Ostatnio wybrałam
      się na taki spacerek dla zdrowia malutkiej i efekt jest taki że przemokły mi
      buty i siedzę z gorączką. Ale chyba na chwilkę wyjdę, bo malutka tego
      potrzebuje. Spacerek drogą bitą tam i z powrotem 200m. Zazdroszczę Wam
      dziewczyny z miast w zimę!Ale latem u nas pieknie!!!!!!!!!!!!!!!Powietrze-
      kryształ.
      Ale wyrzuty sumienia są przez te opuszczone spacerki.
      • mama_kotula Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:42
        W miastach nie jest lepiej, nie łudź się "zima znowu zaskoczyła drogowców",
        ech...
        Ja pewnie dziś na sanki dzieciaki zabiorę.
    • nicolaya79 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 13:48
      przedzieranie sie przez zaspy to niezly koszmar. Sprobowalam, wzbogacilam swoj
      slownik wyrazow brzydkich i zaniechalam na razie prob. Na balkonie tez jest milo
      smile Syn zadowolony spi, matka zadowolona odpoczywa smile
      Pozdrawiam
    • mamolivierka Na mnie spadła lawina śniegu z dachu !!! 04.01.06, 13:52
      U mnie podobnie. Na drogach śnieg, na chodnikach tym bardziej! Ale wczoraj
      wyjść musiałam. Wracam już do domu, wdłuż bloków, wąską wydeptaną ścieżką,
      pcham wózek, spocona i zmęczona aż tu nagle coś mnie powaliło na kolana. Tona
      śniegu! Oli w płacz. Patrzę wózek cały przysypany, syna ni widu ni słychu! Ale
      z góry dalej wali śniegiem. Podniosłam się, szukam syna w wózku, biorę za
      szmaty i... przewróciłam się na bok lądując w pobliskiej zaspie! Odkopałam
      synowi buzie, cały zapłakany, zasmarkany. Nikt mi nie pomógł z przechodniów.
      Dzwoniłam na straż miejską, ale kazali mi iść na skargę do administracji.
      Porażka!!! Mieszkam w drugim co do wielkości mieście w województwie i ani
      odśnieżone, ani posypane. Kpina totalna! Spacery odpuszczam sobie narazie.
      Pozdrawiam ciepło
    • sayyes Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 15:44
      Ja szczerze mowiac przekalkulowalam, co mi sie bardziej oplaca smile Moja malutka
      niewiele spi- no chyba ze przy cycku albo na rekach- albo na spacerze wlasnie!
      A i po spacerze potrafi dospac w domu z poltorej godziny, a ja mam czas dla
      siebie (teraz np.). W zwiazku z tym brne przez te sniegi, byle dotrzec do
      bardziej ubitych uliczek- dalekie spacery odpadają, ale przeciez nie o to
      chodzi. Jak mala juz dobrze zasnie, to moge nawet nie jeździc, wozek stoi,
      czasem nim tylko podyrdam, to sie nie namecze.
      Wozek mam zresztą swietny, bebe confort, bardzo dobrze amortyzowany - na ale
      kazdy wozek swoje wazy, a przeciez trzeba go pchac- teraz to nawet w sensie
      doslownym. w zwiazku z tym modle sie o odwilz- bo na drogowcow, dozorcow itp.
      raczej nie ma co liczyc...
    • jakw Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 15:55
      Ale pomyśl - ile kalori się w ten sposób spala. Od razu się zrobi lepiej... btw
      nie wiem, dlaczego nie ma dźwigienki z płozami przy wózkach. Można jeszcze wyjść
      z chustą bądź nosidełkami.
    • clio1979 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 17:14
      Ja parę razy odpuściłam spacer, dziecku nic nie było, ale pies błagał o
      woreczek.
    • babajaga78 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 17:22
      Uhhh, ja niestety musze, choc nie mam na to specjalnej choty - dziecko chodzi do zlobka i nie mam wyjscia jak w najgorsza choc pogode ruszyc sie z domu. A wozek to typowa spacerowka z "mikroskopijnymi" kolkami sad. A ten pomysl na wozek z plozami calkiem logiczny tongue_out
      • variacja w Warszawskich parkach nie lepiej... 04.01.06, 17:27
        w Warszawskich parkach nie lepiej...na spacerze na szczęście nie byłam sama
        tylko albo z męzem albo z tatą (dziadkiem małej wink. Pchanie wózka to niezłe
        ćwiczenie mięśni! Szkoda byłoby mi małej, zeby nie była na powietrzu więc
        przedzieramy się przez wodniste breje... Zobaczymy jak zniesie to nasz wózek
        (BEBECONFORT...)
        • renka14 operator Graco 04.01.06, 18:57
          tylko że nami drogowcy się nie przejmują, a samochodziarze płaczą nawet w
          prasie, po tych kilku dniach męki niech mi żaden kierowca, nawet znajomy, nie
          narzeka, bo marny jego los
    • figrut Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 19:42
      Ja na snieg biore sanki. Jak mlode byli jeszcze na etapie lezenia, to mialam
      dorobione przedluzone do przodu oparcie. Gruby kocyk, mlodego na lezaco i na
      snieg - pod warunkiem ze chlapy nie bylo.
      • kocianna Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 19:57
        Albo mocowanie gondoli na sankach - też dobre rozwiązanie.
        Problem pojawia się w dzien taki jak dzisiaj - mokro, i nawet sanki się zakopują.
        U mnie balkon odpada, bo rocznej żywiołowej dziewczynki nie da się utrzymać w
        wózku, który się nie rusza. Musialam wyjść po zakupy i się przedzierałam jakoś -
        najgorzej na przejściach dla pieszych, wąziutka ścieżynka wydeptana do jezdni, a
        dookoła zaspy po odśnieżaniu - ostatnio prosiłam kogoś, żeby mi pomógł przenieść
        wózek.
        Teraz jeżdżę Inglesiną Magnum z wielgachnymi kołami - ale kiedy byłam u rodziców
        spacerówką, to po śnieżycy niosłam ją po prostu razem z dzieckiem.
      • agam26 trójkołowiec 04.01.06, 23:09
        a ja się śniegu nie boję bo mamy trójkołowiec bebecaru na duzych kołach. Małą
        nie telepie i z żalem patzrę na dzieciaczki, które sie trzęsą w wózkach na
        malutkich kółkach.
    • asia710 a w chucsie albo w nosidelku? 04.01.06, 20:07
      z 2-miesiecznym maluchem rozwiazanie jest bardzo proste - wkladam mala do
      chusty i w minute jestesmy na swiezym powietrzu (inny problem ze nie zawsze mi
      sie chcesmile
      • anilewel Re: a w chucsie albo w nosidelku? 04.01.06, 20:44
        Spacer można odpuścić ale jak trzeba z dzieckiem do lekarza, a do przychodni
        kawałek drogi? Dochodzę do wniosku, że matki z dziećmi w wózkach to istoty
        nieporządane zimą...jak chodniki odśnieżone to jedzie debil samochodem i cię
        breją potraktuje...a widzi ślepa komenda, że matka wózek pcha...albo chodnik
        przejezdny, dochodzisz kobieto do przejścia dla pieszych a tam przejście
        zasypane bo właśnie jechał spychacz i cały śnieg z drogi zepchnął na przejście
        dla pieszych. Dzisiaj zeszłam na ulicę z wózkiem to jeden taki inteligentny za
        kółkiem chciał mi zrobić garaż! chociaż zdarzył się człowiek "kurtularny" i
        poczekał aż dojdę do miejsca gdzie jest szerzej. Po autostradach się nie
        włóczę, zaznaczam. No cóż, w naszym kraju rację bytu mają tylko kierowcy, bo o
        zasypanych przejściach dla pieszych się nie mówi.
        Pozdrawiam wszystkich walczących z żywiołem.
        Byle do wiosny.
        • b.bujak Re: a w chucsie albo w nosidelku? 04.01.06, 21:10
          ja dzisiaj zostałam ukarana za krnąbrne łażenie po zaśnieżonym świecie; jeszcze
          przed spacerem pisalam, ze my zawsze z przyjemnoscia chodzimy na spacery i
          niczego sie nie boimy - no i dzis wrocilam ze spaceru z piesnia na ustach -
          łacińską ! zamiast przedreptac swoje po osiedlowych alejkach polazlam w
          strone "wiejskiej" czesci naszego miasteczka ( bo zawsze w srody chodzimy tam
          do dziadka, ok godziny marszu ); wieksza czesc drogi idzie sie wzdluz niezbyt
          ruchliwej jezdni, brne dziarsko w sniegu az otrzezwil mnie prysznic z blota
          sniegowego, ktory wylecial spod kol przejezdzajacego samochodu; dziecko w ryk,
          zachlapane lacznie z buzia, ja mokre cale spodnie - czysta rozkosz; ale ide
          dalej a tu drogowcy z maszynami usypali gore sniegu, kopara ladowala ten snieg
          na wywrotke, przejazd niemozliwy, nie bede sie pchac pod kola manewrujacych
          maszyn, czekam, mlody w koncu w ryk, przestalo mu sie podobac czekanie,
          wymieklam, zawrocilam i poszlam po auto - cudowny mielismy dzis zimowy
          spacer...
          • marchefka27 Re: a w chucsie albo w nosidelku? 04.01.06, 23:02
            Taa zima co roku zaskakuje drogowców...
            Pomijajac zaspy na chodnikach, obrzydliwą breję, to ostatnio rozwalilo mnie co
            innego. Przechodzilismy z mezem kładką nad trasą. Doszlismy do zjazdu dla
            wozkow i oczy nam stanely w slup - jakis debil odsniezyl chodniki zgarniajac
            snieg wlasnie na zjazd...we dwoje jakos znieslismy wozek ale jakbym byla sama
            to kaplica...gdzie trzeba miec mozg ???

            Moj synek nie chce spac w wozku stojącym na balkonie - raz probowalam go
            oszukac to skonczylo sie dzikim wrzaskiem, wiec albo sie zwlekam na spacer albo
            odpuszczam. Ostatnio wymyslilam jeszcze inny sposob - opatulam malego, wkladam
            go do kolyski, ktora ma kolka, otwieram okna i jezdze po pokoju az maly
            usnie smile takie male oszustwo wink nie moge tego zrobic w wozku bo trzymam go na
            dole - za duzo wazy zeby targac go na 3pietro...
          • b.bujak Re: a w chucsie albo w nosidelku? 05.01.06, 10:19
            dodam, ze jak tak po tym prysznicu szlam uparcie dalej wzdluz tej drogi, to na
            widok jadacego z naprzeciwka samochodu ostentacyjnie zatrzymywalam sie i
            odwracalam wozek od drogi - na wiekszosc kierowcow dzialalo! zjezdzali bardziej
            na lewy pas i omijali nas lukiem! fakt, ze nie jest to mocno uczeszczana droga
            i jest to mozliwe
      • mama_kotula Re: a w chucsie albo w nosidelku? 05.01.06, 10:41
        asia710 napisała:

        > z 2-miesiecznym maluchem rozwiazanie jest bardzo proste - wkladam mala do
        > chusty i w minute jestesmy na swiezym powietrzu (inny problem ze nie zawsze
        mi sie chcesmile

        Asia, normalnie ci zazdroszczę smile
        To jest myśl tongue_outPP jedno nosidło na brzuch, drugie na plecy, w rękach siaty z
        zakupami - i ile na karnecie do siłowni zaoszczędzę... smile))))
        A - i ze swoim ciężarem w taki sposób za pług śnieżny mogę robić smile i praca
        społeczna z głowy smile
    • jeska1 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 04.01.06, 23:14
      mieszkam w miasteczku całkowicie zasypanym śniegiem więc córcia od tygodnia w
      domu.Zupełnie nie potrafię dostosować się do wymogu spacerków - nie znoszę
      pchać wózka, szczególnie w śniegu.
      • asia06 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 02:28
        Też jestem przeciwna takim manewrom na śnieguTeż bym sobie spacerki w takich
        warunkach odpuściła. Mam szczęście, bo chwilowo mieszkam w takim miejscu, gdzie
        śniegu jak na lekarstwo.
        • renka14 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 10:05
          sanki odpadają, bo jak na złość, zawsze się zdarzy kilka odcinków odśnieżonych
          przesadnie, tak na ironię, jak nie muszę nie chodzę - tylko do lekarza albo do
          szkoły po starszą córkę, wózka się też zdrowo nanosiłam z moją dwulatką w
          środku, trzymajcie się ciepło
    • baaasiiia Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 10:01
      Słuchajcie, zima nie zaskoczyła w tym roku drogowców - ona ich rozłożyła na
      łopatki!!!!!! Ja jestem fanką spacerów i z moim synkiem zawsze dużo chodziłam.
      Ale przedwczoraj sie poddałam i wczoraj nigdzie nie wyszłam. Trudno - werandy
      ani balkonu nie mam więc siedzieliśmy w domu!. Przedwczoraj wyszłam i wróciłam
      zachlapana, przemoczona i zmęczona - pchanie wózka po drogach u mnie to sport
      ekstremalny!!! Mieszkam w jednej z podwarszawskich miejscowości i wydawałoby
      się, że może będzie ok. A gdzie tam - drogi tu chyba 70 kolejności odśnieżania,
      czyli w ogóle!!!!1
      Pozdrawiam
      Basia
    • majca1 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 10:27
      Szczerze mówiąc nie sprawia mi to większych problemów. Mamy wózek na
      pompowanych kółkach, dość ciężki ale nie szeroki i na sztywnym zawieszeniu.
      Poprostu podkręcam amortyzatory i nie mam takiej bujany.
    • dinarowa Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 11:17
      Ja z małym nie wychodzę. Wózek mam ok bo z duzymi pompowanymi kołami, ale jest
      ciężki więc stoi w garażu, który jest oczywiście zasypany i nie byłabym w
      stanie jedną ręką odgarniać śniegu, otwierać bramy a w drugiej w nosidle Kuba!
      Byle do wiosny!!!
    • moniszek1 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 11:42
      Dzisiaj to już w ogóle odpada, bo oprócz tego śniegu, wieje na conajmniej 100
      wisielców. Okna nie trzeba otwierać, bo świeże powietrze samo wpada. Więc
      siedze, pije kawe, mała w wózku śpi. Niech choć tyle ma z życia...
    • monidelko Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 12:23
      Hej dziweczyny! Cieszę się że jest nas więcej wink)) ja też wracam ze spacerów
      uchetana po pachy, mamrocząc pod nosem 'nigdy więcej', złorzecząc dozorcom ,
      drogowcom ... czekam aż to wszystko spłynie wreszcie ... ze spacerami różnie -
      dziś sobie odpuściłam, po prostu nie mam siły ... wózek niestety na małych
      kółkach ( nie wszystko da się przewidzieć a i coś kosztem czegoś - taki jeszcze
      daję radę wnieść po schodach z małą w środku - blok, podjazd ale do windy 10
      stopnisad które jakoś trzeba pokonać i jedyny co mieści się w bagażniku
      cienkiego ).
      Pozdrawiam wszystkie 'atletki' byle do wiosny wink))
      • moniszek1 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 12:27
        Co do schodów - co za debile to robią! U mnie do bloku tez podjazd, a do windy
        strome schodziska. No i musze polować na sąsiadów. Na szczęście nikt nie ma
        serca odmówić, choć nie wszytkim podoba się dżwiganie. Ale przecież nikt nie
        powie młodej, uroczej mamie z niemowlęciem, żeby spadała na drzewo.
        • monidelko Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 12:46
          U mnie tak - dwa wyjścia z bloku, jedno szerokie schody na których bez problemu
          mozna by zrobić podjazd, wyjście od strony podwórka więc i bezpieczniejsze ,
          zamknięte na głucho a to czynne wąziutkie schodki i wyjście bezpośrednio na
          ulicę po której jeżdzili szaleńcy ( we wrześniu położyli nam 'policjanta' więc
          troszkę się uspokoiło ) też poluję na sąsiadów albo - dźwigam ... Takich
          kwiatków więcej i to na każdym kroku - poczta, tabliczka że obsługują
          inwalidów, tylko weż na nią wejdź, takie drzwi że zdrowy człowiek nieźle się z
          nimi naszarpie, podjazdy na rozstaw kół chyba samochodowych itp itd A w centrum
          Warszawy przy centralnym przejść podziemnych jak na s..... a podjazdu ani widu
          ani słychu ... Debile to robią święte słowa!!!
          • mama_kotula Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 13:20
            monidelko napisała:

            > podjazdy na rozstaw kół chyba samochodowych itp itd

            Jejku, gdzie są takie? Ja mam odwrotny problem, bo jeżdżę podwójnym wózkiem i
            wszędzie za wąsko smile)))
            • monidelko Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 13:26
              Ja mam spacerówkę PegPerego, jakoś nie wydaje mi się specjalnie wąska ale
              spotkałam się z takimi podjazdami że ni du du ( w Warszawie smile)), ale wiem że z
              podwójnym wózkiem problem może być w drugą stronę wink)) a takiego to nawet
              dźwignąć się nie da ... zima nie sprzyja 'wózkowcom' bariery architektoniczne i
              siły natury bywają nie do pokonania smile))
    • driadea Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 12:57
      Jak macie (niektóre z Was mają, wiem smile) dzieci już siedzące to sadzajcie je na
      sanki i już! A jak maluchy już chodzą, to nie ma nic zabawniejszego niż łażenie
      po zaspach śnieżnych!
      • mama_kotula Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 13:04
        Pod warunkiem, że dziecko się śniegu nie boi i nie brzydzi ;PPPP
        • monidelko Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 13:06
          o tak moja starsza na widok sanek się darła a co dopiero ja na nie posadzić ;-
          ))) młodsza już dwa razy miała przejażdżkę ( ma 11 miesięcy ) jest oki pod
          warunkiem że idziemy tylko na spacer bo już jak po drodze trzeba zrobic jakieś
          zakupy zaczynają się trudności ...
    • tuwenda Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 13:24
      My zamiast wozka wyjezdzamy na sankach na spacer. Synek niedawno skonczyl rok.
      Nie wiem czy z calkiem malymi dzieciaczkami jest sens wychodzic na sanki, ale
      moj roczniak ma niezly ubaw.
    • jagoda051 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 15:58
      ja wczoraj to koszmar przeżyłam. Koło mnie nic nie odśnieżone i co chwilę
      zakopywałam się w sniegu. Meczyłam się jak głupia. Już myślałam ze do domu nie
      dojdę. A najlepsze jest to że w momentach jak wyciągałam resztką sił wózek z
      zaspu to kilka razy metr obok mnie stał jakiś facet i patrzył się czy mi się
      uda - nikt nie zapytał czy mi nie pomóc!!! Paranoja!!! Kto wychował tych
      facetów!!
      • burka11 Re: przedzieranie się z wózkiem po śniegu 05.01.06, 18:49
        a ja chodze codziennie, moj wozek ma szerokie opony i mogę pokonać zaspy śniegu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka