Dodaj do ulubionych

Pytanie do-w-cipne

12.01.06, 11:22
Dziewczyny, na badaniu kontrolnym, pół roku po porodzie, wykryto u mnie
nadżerkę. Podobno bardzo często się zdarza po ciąży. Cytologia grupa I. Dziś
idę na kontrol, bo jest szansa, że sama zlazła (zdarza sie tak z nadżerkami
pociążowymi), ale jeśli nie, czeka mnie wymrażanie.
Czy któraś ma doświadczenia z tym niemiłym, niestety, zabiegiem? Pytam
głownie o samopoczucie po, czy człowiek nadaje się do normalnego
funkcjonowania, czy mam raczej organizować męża, żeby na przykład nigdzie nie
wyjeżdżał przez parę dni?
Obserwuj wątek
    • izka_74 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:26
      Miałam parę lat temu. Nie jest ta ani bolesne, ani bardzo obciążające. Po
      zabiegu sama wracałam z gabinetu do domu. Uciążliwe są takie jakby wodniste
      upławy przez jakieś 2 tygodnie, kiedy te wymrożone komórki wypływają. Z tego co
      wiem, zabi8eg jest dość skuteczny i o niebo bezpieczniejszy od
      tzw. "wypalanki", po której zostają blizny i są np. problemy przy ciąży.
      • kangur4 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:31
        Bardzo Ci dziękuję. Co prawda po cichutku liczyłam na to, że po zabiegu trzeba
        leżeć plackiem przez parę dni, co by mnie bardzo urządzało wink
        • izka_74 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:33
          Wiesz, jakby co rodzina nie musi wiedzieć, że nie trzeba leżeć plackiem wink
        • mmala6 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:33
          Kangur, ale przeciez facet w zyciu nie bedzie wiedzial czy boli czy nie. Jakbym
          mojemu powiedziala, ze lekarza kazal tydzien lezec i odpowczywac to by wzial
          tydzien urlopu, hehe.A najlepiej to dokladnie opowiedziec co tam robili, to
          wtedy dla faceta jest to koniec swiata, oni swoich "skarbow" w zyciu nie dali by
          zamrozic, hihi
      • mmala6 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:31
        mnie tez to czeka, moj lekarz powiedzial ze trwa to chwile i nic nie
        boli....hmm....Kangur, daj znac czy przezylassmile
        • miodzio_k Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:42
          Ja następna. I tez jestem ciekawa jak to będzie. Brrrr jak sobie pomyślę!
          Koniecznie dajcie znać jak będziecie po!
          • kangur4 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:45
            Wszystko Wam opowiem w DETALACH.
            • alcia76 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 11:51
              oj koniecznie, ja w lutym ide na kontrole i jak nie znikla to pewnie beda mi zamrazac.Ojjjj nie podoba mi sie to za bardzo wiec szczegoly mile widzianesmile)))))

              Ala
              • mooh Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 12:32
                Dołączam się do chórku przedmówczyń.
                • duramgama Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 13:01
                  Mam niestety zgoła inne doświadczenie po usuwaniu nadżerki niż Izka...
                  Było to kilka lat temu więc szczegóły mi się prawie całkowicie zatarły, ale
                  pamiętam, że zabieg nie należał do najprzyjemniejszych. Oczywiście - dało się go
                  wytrzymać bez zbędnych celegieli (inna kwestia, że należę do istot
                  wytrzymujących duż i długotrwały ból -jak się okazało podczas porodu).

                  Fakt, że nadżerkę wypalała mi mało delikatna pani ginekolog więc moim
                  doświadczeniem się zbytnio nie sugeruj. Wszystkie moje znajome, które miały
                  podobną przypadłość (sztuk trzysmile wspominają zabieg jako rzecz bezbolesną i szybką.
                  No, ale ja zawsze muszę trafić w życiu na drobne komplikacje więc specjalnie się
                  nie zdziwiłam kiedy okazało się, że ból w domu się nasila.
                  Wizyta u innego ginekologa potwierdziła moje przypuszczenia, że zabieg został
                  spartaczony. Musiałam więc przejść go ponownie (tym razem obyło się bez bólu).
                  Potem, o ile dobrze pamiętam, aplikowałam sobie do-w-cipnie globulki.
                  Więcej niestety nie pamiętam. Zdaje się, że dość szybko wróciłam do normy.
                  W porównaniu z porodem to ogromne, bezbolesne NICsmile)))
                  • izka_74 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 13:25
                    Duramgamo ale to nie ma być zabieg "wypalania" tylko wymrażania. Ten pierwszy
                    robi się o ile dobrze pamiętam jakimiś ogniwami prądowymi i często bywa
                    bolesny. Wymraża się ciekłym azotem i to raczej nie powinno boleć.
                    Po wypalance często zdarzają się komplikacje, po wymrażaniu nie słyszałam. Co
                    najwyżej nie usunie się całej nadżerki i zabieg trzeba powtórzyć, ale to rzadko.
                    • enja11 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 13:46
                      Ja miałam wypalankę i było ok (o ile mozna tak powiedziećwink) Zabieg mało
                      przyjemny, ale w zasadzie bezbolesny, tylko lekkie pobolewanie w podbrzuszu jak
                      podczas okresu, potem nic nie bolało, lekkie upławy przez jakiś czas. Niedługo
                      wybieram się do gina - mam nadzieję, że mnie ta przyjemność tym razem ominie.
                      Chciałam jeszcze dodać, że w końcu odstawiłam Cerazette - po co antykoncepcja
                      jak chęci brak? Dla zainteresowanych dodam, że jest poprawawink)) Naprawdę! Nie
                      wierzyłam, że to te tabletki tak obniżają libido, myślałam, że to karmienie i
                      ogólne zmęczenie, ale wychodzi jednak, że niewink)
                      • duramgama Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 13:50
                        > Chciałam jeszcze dodać, że w końcu odstawiłam Cerazette - po co antykoncepcja
                        > jak chęci brak? Dla zainteresowanych dodam, że jest poprawawink)) Naprawdę! Nie
                        > wierzyłam, że to te tabletki tak obniżają libido, myślałam, że to karmienie i
                        > ogólne zmęczenie, ale wychodzi jednak, że niewink)

                        Ja też po Cerazette patrzyłam na Pana Męża jak zimny, marmurowy posągsad
                        Wzięłam jedno opakowanie i podziekowałam.
                        Teraz za to męczę się z Ciletsem. Ochoty na seks mi nie brakuje (wręcz
                        przeciwniesmile, za to ból głowy daje się we znaki...oj..
                    • duramgama Aaaa... 12.01.06, 13:47
                      To przepraszam. Chylę czoła. Nieuważnie przeczytałam post. Nie dam sobie uciąć
                      głowy, ale zdaje się, że ja miałam WYPALANĄ nadżerkę. No to trochę
                      namieszałam..., wybaczcie. Brak koncentracji mogę jedynie zwalić na nieustający
                      ból głowy, do którego, nawiasem mówiąc, zaczynam sie powoli przyzwyczajać...
                      • mmala6 Re: Aaaa... 12.01.06, 13:53
                        Duramgamo,
                        a propos bolow glowy, ktore jak wczoraj pislam mialam na potege, to juz nawet
                        zagladalam na forum MIGRENA!! a na "Zdrowiu" szukalam info o guzach mozgu,
                        tetniakach itp....Bol potrafi przycmic racjonalne myslenie...
                        Dobry jest Ibuprom Max i/lub Solpadeine.Nie wolno chyba mieszac ale glowa tak
                        bolala, ze bym ja do pieca rozgrzanego wlozyla, zeby tylko przestalowink
                        Po tych tabletkach bol calkowicie nie ustepowal ale byl mniejszy i pozwalal
                        myslec...
                        • duramgama dzieki Mmala 12.01.06, 14:03
                          kochana jesteś, że tak się troszczysz o obolałą Duramgamęsmile

                          Staram się jednak póki co nie faszerować chemią (jakby pigułki to nie była
                          chemia, he he).
                          Nie mam racjonalnego wytłumaczenia na ten stan rzeczy, ale odrzuca mnie od
                          wszelakich leków przeciwbólowych. Może dlatego, że wiem, iż likwidują odczuwanie
                          bólu, nie usuwając jego przyczyny...i zostawiaja nas w poczuci, że wszystko
                          wróciło do normy, a w organizmie i tak buzuje i tak...
                          Zazwyczaj staram się "pracować" z własnym bólem, co niekiedy przynosi świetne
                          skutki. Są jednak sytuacje, kiedy człowiek wybiera z konieczności drogą na
                          skróty, bo szybkie życie (tudzież dzieckowink go do tego zmusza.

                          Jeszcze trochę się wstrzymam, a potem -jeśli nie da się bólu złagodzić - pewnie
                          coś łyknę. Tylko czy to jest metoda długofalowa? Niestety nie.
                          Dam sobie jeszcze tydzień i wybiorę sie do gina po zmianę pigułek.
                          Jesli zmiana nie przyniesie poprawy - hm... będę się zastanawiać co dalej...
                          • mmala6 Re: dzieki Mmala 12.01.06, 14:10
                            Zazdroszcze Ci umiejetnosci pracy z wlasnym bolem.Czytalam kiedys o tym.Niestety
                            ja jestem zbyt niecierpliwa i wybieram droge "na skroty".Mnie glowa potrafila
                            bite dwa tygodnie bolec wiec....Po przerwaniu Cilestu pobolala pare dni (tak z
                            rozpedu chyba)i przestalasmile
                            I to jest w tym wszystkim pocieszajace!smile

                            Co nie zmienia faktu, ze musze isc do gina i chyba jakies badania na poziom
                            hormonow zrobic, eh....kobety to maja z tymi hormonami, no nie?wink
                            Zycze zdrowia!smile)
                          • ezrapound Duramgamo, 13.01.06, 12:54
                            Nie całkiem zgadzam się z Tobą co do środków przeciwbólowych, chociaż
                            oczywiście to co mówisz jest jak zwykle mądre i przemyślane. Ale likwidowanie
                            bólu to też jest LECZENIE. Tak się teraz uważa. I dusza sobie łatwiej z ciałem
                            poradzi jeśli ciało niepotrzebnie nie boli. Stosowanie leków przeciwbólowych
                            nie wyklucza świadomej pracy z ciałem, może ją nawet wspomagać. Co innego
                            podawanie ludziom zbyt dużych dawek środków przeciwbólowych, które otumaniają,
                            odbierają kontrolę nad ciałem. Ale rozsądne zwalczanie bólu to nie jest jedynie
                            niepotrzebna interwencja medyczna w naturę. Ale to tylko taka moja refleksja.
                            Być może gdybyś pomogła sobie farmakologicznie, potem łatwiej byłoby Ci samej
                            kontrolować ten ból głowy. Tak czy siak, wracaj do formy!
                            • ezrapound Re: Duramgamo, jeszce 13.01.06, 13:22
                              mi się jedna rzecz przypomniała - nie każdy ból jest objawem jakiejś
                              nieprawidłowości w organizmie. Bywa, że to sam ból jest nieprawidłowością. Nie
                              chcę skłamać, ale tak chyba jest w przypadku większości bóli migrenowych. A
                              więc w tym przypadku jedyne leczenie to leczenie bólu właśnie - bo jest nie
                              tylko objawem, a także samą w sobie anomalią. Wraz z postępem cywilizacji
                              takich rodzajów bólu jest coraz więcej.
                              No dobra, dość moich pseudomedycznych wywodów. Zdaje się, że zbuszowałam wątek
                              o nadżerce, którą, nota bene, też mam, i pewnie też mnie czeka wymrażanie,
                              dlatego czytam z ciekawością.
                              Pozdrowionka!!!
                            • duramgama Ezra... 16.01.06, 10:13
                              Nie powiem tu nic odkrywczego, ale ból jest zjawiskiem nadzwyczaj subiektywnym.
                              Ani go zmierzyć, ani zważyć, ani przekazać trafnymi słowy. Za każdym razem inny,
                              u każdego INNY. Jestem zatem w stanie wypowiadać się wyłącznie na temat własnych
                              z nim doświadczeń. Poznałam dość dobrze (oczywiście na ile to możliwe) swój
                              organizm i nauczyłam się rozróżniać przyczyny bólu np.głowy (choć nie jestem w
                              tym nieomylnasmile i pozbywać się go za pomocą różnych technik. Przetestowałam to
                              na sobie wielokrotnie z powodzeniem więc przypuszczam, że inne osoby mogłyby
                              pomóc sobie bez odwoływania się do farmakologii. Traktuję ból (myslę, że
                              słusznie) jako sygnał, który informuje mnie o tym, że z moim organizmem dzieje
                              się coś nie tak. Tłumiąc sygnał za pomocą proszka, od razu przekreślam szansę na
                              dotarcie do źródła bólu. Taka jest moja logika, tak podpowiada intuicja.
                              Niezmiennie uważam, że nadużywanie środków przeciwbólowych jest NIEKORZYSTNE (a
                              propos - czytałaś ostatni raport Polityki o lekach?). Wystarczy tylko chcieć
                              skupić się na sobie (co oczywiście wiąże się z poświęceniem sobie czasu, energii
                              itp. itd.). Moim zdaniem próby zwalczania bólu za pomocą zwykłych tabletek
                              przeciwbólowych, których działanie jest oparte tylko na tłumieniu lub osłabianiu
                              impulsów, nie prowadzi nas ani do prawidłowej diagnozy ani tym samym wyzdrowienia.
                              Oczywiście sprawa chronicznego silnego bólu w chorobach przewlekłych typu rak
                              (czego nigdy nie doświadczyłam i mam nadzieję nie doświadczyć...) to zupełnie
                              odrębna sprawa. Zdaję sobie sprawę, że wówczas przyjmowanie np. morfiny to
                              jedyna (?) możliwość na godne, w miarę znośne życie.

                              > I dusza sobie łatwiej z ciałem
                              > poradzi jeśli ciało niepotrzebnie nie boli. Stosowanie leków przeciwbólowych
                              > nie wyklucza świadomej pracy z ciałem, może ją nawet wspomagać.

                              Nie mogę zaprzeczyć temu stwierdzeniu, jednak znam rodzaje terapii (vide:
                              Psychologia Zorientowana na Proces), w których nieodłączne duszę i ciało poddaje
                              się wręcz amplifikacjii bólu, w celu dotarcia do źródła problemu, przepracowania
                              go i powiedzmy... "oczyszczenia pola" (może nie jest to zbyt trafne określenie,
                              ale jakoś nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy - z pewnością rozumiesz o
                              co mi chodzismile

                              Sumując moje chaotyczne wywody - w życiu staram się (choć PODKREŚLAM -nie zawsze
                              mi się to udaje) WNIKAĆ, nie UCIEKAĆ. Jak na razie mimo przeróżnych, niekiedy
                              strasznych odkryć na swój własny temat, żyje mi się z tym dobrze. Może dlatego,
                              że zawsze wolę wiedzieć, być świadomą nawet najgorszych prawd, by móc z tym coś
                              robic, działać, pracować, a nie stosować ciagłę uniki. Szanuję jednak wybory
                              innych i wiem, że nie każdy tak chce, potrafi, lubi. To tyle.

                              Serdeczne uściskismile)) i oby jak najmniej bólu w naszym życiu...smile

                              • ezrapound Re: Ezra... 16.01.06, 14:18
                                Hej! Dzięki za odpowiedź! Mi chodziło tylko o jedną rzecz: nie zawsze, tak jak
                                mówisz, ból jest sygnałem tego, że z organizmem jest coś nie tak. Bywa tak, że
                                sam ból jest własnie tą rzeczą, która jest nie tak. Że nie jest symptomem
                                jakiegoś schorzenia (duszy czy ciała) ale schorzeniem samym w sobie.
                                To absolutnie nie musi mieć związku z Twoim bólem głowy (który, mam nadzieję,
                                pokonałaś!), chciałam jedynie, w celach czysto polemicznych, zaznaczyć, że nie
                                możemy bólu sprowadzić tylko i wyłącznie do sygnału informującego nas o czymś
                                innym - o ile mi wiadomo, takie podejście (zarówno w medycynie, jak i
                                psychoteralii) należy już do przeszłości. Czasem tym co trzeba leczyć nie jest
                                chora wątroba ani skołatana dusza, ale sam ból właśnie. W takim przypadku
                                ustąpienie bólu jest równoznaczne z wyzdrowieniem. Tak jak napisałaś, są różne
                                rodzaje bólu, różna też może być etiologia. Ten ból, o którym mówię, nazywa
                                się, o ile się nie mylę, bólem idiopatycznym - podobno migreny często mają taki
                                właśnie charakter. Ale oczywiście zgadzam się z Tobą, że nie należy pochopnie
                                stosować leków przeciwbólowych, a wykształcenie w sobie umiejętności walki -
                                czy też pracy - z bólem niewątpliwie jest bardzo korzystne. Podsumowując: mam
                                nadzieję, że głowa Cię już tak nie boli jak parę dni temu, co?
                                • duramgama Re: Ezra... 16.01.06, 16:19
                                  Dzięki za postsmile

                                  Hm.. z tego co się orientuję, ból zwany przez lekarzy idiopatycznym to ból,
                                  którego przyczyn nie daje sie ustalić. Co, jak dla mnie - nie znaczy, że ich nie
                                  ma. Uogólniając: to, że człowiek nie potrafi czegoś znaleźć, zlokalizować czy
                                  nazwać nie znaczy, że to coś nie istnieje. Ale to tylko moje prywatne odczucia,
                                  niepoparte obiektywną wiedzą! Moje medyczne kompetencje są niestety znikome (a
                                  właściwie żadne, bo mogę uchodzić wyłącznie za domorosłą szamankę samej siebie,
                                  he hewink więc nie będę się na ten temat wypowiadać, żeby nikogo nie wprowadzić w
                                  błąd. Ale chętnie posłuchałabym/poczytała kogoś kto takową wiedzę ma i poparłby
                                  ją materiałami źródłowymi.
                                  Pozdrawiam.
                                  • duramgama Re: Ezra... 16.01.06, 16:26
                                    A jeśli chodzi o moją głowę, to dziekuję, na razie nie mogę narzekać. Jest
                                    znacznie słabszy i odpuszcza. Mam nadzieję, że mój organizm bombardowany
                                    sztucznymi hormonami z zewnątrz, zaczyna się do nich przyzwyczajać. Może
                                    całkowicie skapituluje?wink
                                  • ezrapound materiały źródłowe 19.01.06, 08:47
                                    Porozmawiam z mężem, czy może polecić jakieś materiały źródłowe na temat bólu,
                                    jeśli Cię ten temat interesuje, chociaż obawiam się, że pewnie nic ciekawego
                                    nie będzie miał, oprócz swoich medycznych podręczników. Ale skoro wypracowałaś
                                    sobie własną skuteczną metodę radzenia sobie z bólem to jakie znaczenie mają tu
                                    jakiekolwiek doniesienia medyczne?
                                    • duramgama Re: materiały źródłowe 19.01.06, 08:50
                                      ezrapound napisała:

                                      > Porozmawiam z mężem, czy może polecić jakieś materiały źródłowe na temat bólu,
                                      > jeśli Cię ten temat interesuje, chociaż obawiam się, że pewnie nic ciekawego
                                      > nie będzie miał, oprócz swoich medycznych podręczników. Ale skoro wypracowałaś
                                      > sobie własną skuteczną metodę radzenia sobie z bólem to jakie znaczenie mają tu
                                      >
                                      > jakiekolwiek doniesienia medyczne?

                                      To tak zwana ciekawośćsmile
                    • mmala6 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 13:48
                      ja mialam 100 lat temu raz jeden kurzajke na srodku dloni!!tak, tak, od strony
                      wewnetrznej, hehe musialam sie z jakas kurzjka witacwink i byla wlasnie usuwana
                      cieklym azotem.Nic nie bolalo.
                      Moj maz tez co mial trkatowane cieklym azotem (ale nie nadzerkewink)i jego tez
                      nie bolalo.A jak faceta nie boli, tzn ze naprawde nie boliwink)
        • sfinksx Re: Pytanie do-w-cipne 17.01.06, 18:20
          a mam pytanko wiecie dlaczego powsatje nadżerka?? ja też mam niestety ten
          problem i jestem ciekawa bo przed ciążaą też miałam więc skąd co???
    • rutkam Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 20:47
      Ja miałam wymrażaną nadżerkę i mogę z czystym sumieniem powiedzieć że to nie
      boli, leży się na fotelu w pozycji jak do badania,lekarz wprowadza jakieś
      urządzonko i włącza jakąś maszynę z której pewnie wydostaje się ten azot, bólu
      się nie czuje i trwa to kilka minut, ale czas pewnie zależy od wielkości
      nadżerki i grupy, po badaniu jest się w stanie o własnych siłach wrócić do domu,
      później przez 2 tygodnie są takie wodniste upławy,u mnie trwały m-c ale to
      szczegół,no i co najważniejsze, zabieg miałam 4 lata temu, a nadżeka nie wróciła.

      Pozdrawiam
    • nika1228 Re: Pytanie do-w-cipne 12.01.06, 21:58
      spokojnie to nic nie boli tylko w trakcie ma sie takie dizwne uczucie zimna ...
      a potem nie ma skutków ubocznych, wcale nei jest to jakieś ekstremalnie
      nieprzyjemne przeżycie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka