Potrzebuje Waszej rady, bo nie bardzo wiem co robic. Mysz mi sie wczoraj
rozlozyl. Przed poludniem byl lekko niemrawy, wieczorem marudny a w nocy
goraczka 39,1. Dalam czopka w nocy, ale i tak nie mogl spac. Minimalnie
kaszle, ale niezbyt mocno i rzadko. Rano byl w miare rzeski, ale niedlugo
potem znowu zmarkotnial. Temperatury znowu kolo 39 stopni

Daje mu duuzo
pic, apetyt ma niespecjalny. W ksiazce czytam, ze takie temperatury u dzieci
sie zdarzaja, sa naturalna reakcja obronna organizmu i ze jesli dziecko sie w
miare dobrze czuje, to nawet temperatury nie nalezy specjalnie zbijac.
Szczerze mowiac, nie wiem co robic za bardzo, troche sie boje to tak
"zlekcewazyc"... Do tej pory Mysz byl juz co prawda przeziebiony,
zakatarzony, ale goraczki nie mial nigdy. Poradzcie cos, prosze...