Dodaj do ulubionych

Coś dla tych, które mają mocne nerwy

08.02.06, 21:40
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=35896445&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 08.02.06, 21:48
      A ja nie na temat ale many dzieci z tego samego dnia. Pozdrawiam.
    • z1mka Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 08.02.06, 22:04
      chętnie bym się zaglębiła w ten watek ale nie działa mi link do oryginalnego
      artykułu tego Adama, to naprawdę nie wiem o co chłopu chodzi
      • mooh Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 08.02.06, 22:10
        Chodzi mu o to, ze lekarz na porodówce nie ma obowiązku pytać Cię o zgodę na
        różne zabiegia Ty nie powinnaś przeszkadzać specjaliście w pracy głupimi
        pytaniami. Masz siedzieć cicho i rodzić jak Ci każą.
        • z1mka jesss 08.02.06, 22:24
          toż to ja nawet siły nie miałam żeby jęczeć, co dopiero pytać, żadać, czy
          sugerować cokolwiek, godzić sie na coś czy też nie.
          Przecież poród to jak operacja (no nie całkiem, ale coz w tym stylu). Uzgadniać
          to mozna przed... a w trakcie to lekarz ma wiedzieć co i jak, chyba że jest
          pijany - wiem makabryczny żart. I jak kobieta mu ufa, to w czym problem, jak ma
          zmiar nie ufać to idzie do prywatnej kliniki rodzić lub opłaca sobie cesarkę,
          mecyje.

          A swoją droga mnie nikt o nic nie pytał, o niczym nie informował... poza tym, że
          główka, że dziewczynka... że zszywanie, że lekarz chciałby zostać raczej
          psychiatrą...smile A szkoda, mogłabym się przecież na coś nie zgodzić
          • kubona Re: jesss 08.02.06, 23:37
            artykułu nie czytałam bo się nie che otworzyc, ale ja na porodówce jak mnie
            przyjmowali to podpisalałam na karcie że zgadzam się na niezbędne zabiegi i
            leczenie.....no to chyba potem juz nie musi lekarz pytać?
            • mmala6 Re: jesss 08.02.06, 23:40
              ja przeczytalam pobierznie i wydaje mi sie, ze to troche rozdmuchana sprawa.Ja
              bym nie chciala zeby sie mnie lekarz pytal co ma ze mna zrobic.Niech robi, zeby
              bylo dobrze, w koncu jakbym miala sama decydowac, to rodzilabym w domowej wannie.
            • mooh Re: jesss 08.02.06, 23:41
              Ale nie jest też tak, że mogą Ci podać zastrzyk, a na pytanie "Co to jest"
              odpowiedzieć "Lekarstwo" i sobie pójść. Rodząca chyba ma prawo do informacji,
              co z nią robią, jak postępuje poród itd.
              • mmala6 Re: jesss 08.02.06, 23:45
                no nie, nie tak.A tak bylo? sorry ale nie doczytalam.Mnie dawali i mowili.Za
                duzo mi tego nie dawali bo dwie rzeczy do zyly ale mowili i nawet pamietam co to
                bylowink
                • mooh Re: jesss 08.02.06, 23:48
                  Ja miałam cc w znieczuleniu przewodowym i byłam na bierząco informowana przez
                  miłą panią anestezjolog, co się dzieje. Potem też, za każdym razem mówiono mi,
                  co dostaję w kroplówce. I tak powinno być.
                  • mmala6 Re: jesss 08.02.06, 23:51
                    co innego informowanie co sie dzieje na biezaco i co jest pacjentce podawane, a
                    co innego pytanie jej o zdanie w kwestii podania czegostam czy zrobienia
                    czegostam.Odnioslam wrazenie po tych paru komentarzach, ze chodzi jednak o te
                    druga sprawe.
                    Jakos dzisiaj za duzo powaznych watkow....
    • izka_74 Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 09.02.06, 13:16
      Przejrzałam te dyskusje, bo sprawa mnie niezwykle interesuje. Przyznaję, że
      jestem gorącą zwolenniczką całej akcji rodzenia po ludzku. Od lat marzę o tym,
      żeby się zająć czymś, co będzie związane z ciążą i porodem - na zostanie
      położną narazie mam marne widoki, ale myślę o prowadzeniu szkoły rodzenia, a
      ostatnio o takich indywidualnych zajęciach dla rodziców przed i po porodzie
      oraz towarzyszeniu konbiecie w trakcie (np. gdy mąż nie chce bądź ona jego nie
      chce). Przy paru porodach już towarzyszyłam, w tym dwóch swoich i jestem
      przekonana, że to, co dzieje się na polskich porodówkach jest skandaliczne
      (zresztą w innych dziedzinach służby zdowia publicznej jest podobnie, tylko w
      czasie porodu kobieta jest na to dodatkowo bardzo uwrażliwiona).
      Mogłabym z pasją pisać eklaboraty, ale nie o to tu chodzi smile Powiem tylko, że
      poród Pawełcia postanowiłam - na przeciw całemu personelowi - przeżyć tak, aby
      go pięknie pamiętać. Udało się, choć musiałam zadać gwałt swojej naturze i
      ciągle się o coś wykłócać z lekarzami i połoznymi, będąc traktowaną jako
      dziwadło totalne (nie chce oksytocyny, chce łazić, nie chce być non stop
      monitorowana). Nacięcia krocza nie udało mi się uniknąć, bo sprawa w którymś
      momencie poszła bardzo szybko do przodu i skupiając się na oddychaniu dałam się
      położyć na płasko i naciąć (przy trzecim się wykłócę wink.
      • mooh izka_74 09.02.06, 13:34
        Moze razem rozkręcimy jakiś biznes. Mi to samo od jakiegoś czasu chodzi po
        głowie. Szlag mnie trafia, jak słyszę i widzę, co się dzieje na porodówkach i
        oddziałach noworodkowych. Jedyny sposób, by temu zaradzić, to edukować rodziców.
        • izka_74 Re: izka_74 09.02.06, 14:05
          Bardzo chętnie bym coś zrobiła - myślę o tym bardzo serio i jestem otwarta na
          propozycje. Myślę jednak, że edukować trzeba też równolegle lekarzy, a rodziców
          przede wszystkim w asertywności, żeby sobie nie dali kitu wciskać i mieli
          odwagę walczyć o swoje prawa nawet w tak trudnym momencie, jakim jest akcja
          porodowa.
    • z1mka Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 09.02.06, 13:57
      A ja wam jeszcze coś powiem.
      Ja kończyłam szkołę rodzenia i dzięki temu wiedziałam doskonale co mnie czeka, o
      co mogę prosić, czego mogę odmówić...
      Ale jak przyszło co do czego, byłam tak oszołomiona, że napradę, myślałam,
      róbcie ze mną co chcecie, bylebyśmy wszyscy troje przeżyli.

      Jak przyszedł do mnie lekarz, nie raczył mnie nawet poinformować, jakie mam
      rozwarcie... i czy rodzę, czy nie, czy nie wiem co jeszcze. Powiedział tylko sam
      do siebie: acha! położna kazała mi przeć a sama w tym czasie biegała po całej
      sali i oglądała inne kobiety, przy okazji szykując mi posłanie pod dzidziusia...
      i co, myślicie że parcie było skuteczne...?
      Kłuli mnie co chwilę sama nie wiem czym, a mogłam się przecież nie zgodzić,
      wszystko było tak gdzieś całkiem obok mnie, gdybym szkoły nie kończyła, to nawet
      bym nie wiedziała do dziś czy to naprawdę ja urodziłam...

      A jeszcze coś. Niektóre kobiety na informowanie reagują nieobliczalnie - znaczy
      ich organizm. Moja koleżanka miała piękne skurcze parte, położna mówi: za
      następnym skurczem rodzimy... i... skurczu nie było...
      więc nie wiem czy to takie dobre, pytać o wszystko np: czy panią rozciąć?
      Nienienienie!!! panika i cała akcja w łeb bierze...
      Więc jestem gorąco za tym żeby sobie móc wszystko ustalić ale przed porodem, nie
      w trakcie...
      • izka_74 Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 09.02.06, 14:03
        Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby położna rozmawiała z kobietą przed bądź np.
        na początku porodu - ustaliła jej preferencje itp. Niestety w naszej
        rzeczywistości sukcesem jest, kiedy połozna w ogóle chce rozmawiać z rodzącą
        kobietą.
        Poza tym - gdy poród przebiega w spokojnej atmosferze, kobieta ma wsparcie i
        rzeczywistą POMOC położnej, kiedy może aktywnie oddychać i przejść poród w
        swoim tempie, gdy może znaleźć odpowiednią dla siebie pozycję - to W WIĘKSZOŚCI
        PRZYPADKÓW (podkreślam, że w większości, bo oczywiście będą zawsze wyjątki),
        kobieta miałaby zupełnie inne wrażenia z porodu i przechodziłaby go znacznie
        lżej.
        • mmala6 Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 09.02.06, 14:08
          no i ja wlasnie takie mam i pewnie dlatego nie wiem w czym problemwinkgrzecznie,
          fachowowo, uprzejmie, pomocnie.Podejrzewam, ze swoje zrobilo "psycholog" w
          odpowiedniej rybryce w tych ichnich papierach, hehehe.Podejrzewam, bo i polozna
          mnie o to zagadywala i potem lekarz, ktory mnie zszywal ucial sobie z mna
          pogawedke na tematy psychologiczno-socjologiczne....Poza tym ja tez bylam w
          szkole rodzenia i ja tez wiedzialam co mnie czeka.Nie mogli mi wcisnac kitu, bo
          merytorycznie bylam przygotowana pewnie na rowni z poloznawinkPoza tym sama
          pytalam:po co, dlaczego, ile, jak dlugo, jaki bedzie skutek tego czy tamtego...
          Mialam super polozna i bardzo jej dziekujesmile
          A moze oni dla wszystkich tacy mili?smile
          • izka_74 Re: Coś dla tych, które mają mocne nerwy 09.02.06, 14:13
            Może smile U mnie miły był tylko lekarz, który przyszedł na nocną zmianę na sam
            poród i zszywanie mu przypadło w udziale. Twierdził, że pierwszy raz widzi taką
            uśmiechniętą rodzącą i szczęśliwą Reszta też się dziwiła przedtem, ale raczej
            jakoś tak negatywnie. Trudno im było zrozumieć, że można z siebie czerpać siłę
            i radość w czasie porodu, jak tylko nie będą przeszkadzać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka