Dodaj do ulubionych

...i sama nie wiem i już panikuję...

27.04.06, 20:55
Poszłam dziś z Dominiką do kontroli. Nie była ważona od równo 8 tyg., poza
tym chciałam troszke pediatre popytać o kilka spraw - wiadomo. Koleżanka
ostatnio mniej jadła, więc szłam z nastawieniem, że waga może byc
niezadowalająca.
I jakis taki mętlik w głowie, bo:
to, że podkurcza paluszki stopy pod spód i za Chiny Ludowe nie zamierza
stanąć "to normalne"
o podawanie Vigantolu (skoro daje vibowit) zapomniałam, kurde, zapytać (uncertain)-
mea culpa
to, że mało przybrała, bo tylko 500 g. "to nic, bo i tak mieści się w
centylach"
tego, co mam zrobić jak Dominika włącza syrenę na widok jedzenia tez się nie
dowiedziałam
dostałam tylko skierowanie na badanie posiewowe moczu (w związku z tym, że
mało, jak na jej dotychczasowe mozliwości, przybrała na wadze)
z "podejrzeniem ZUM"
Zero pytań dotyczących sposobu karmienia małej, jej refluksowych skłonności
itp.

I wyszłam z gabinetu w jakimś amoku, bo nie dość, że wizyta nie wniosła NIC w
moją wiedzę n.t. pielęgnacji dziecka, to poczułam się pobieżnie, obcesowo
wręcz potraktowana. Poza tym skierowanie na badania sprawiają, że budzi się
we mnie widmo kolejnego pobytu na oddziale dziecięcem... brrrr...
Z tego półsnu przebudziłam się niestety dopiero w domu...
Od Was więcej (a jakże!) się dowiem.

A...pocieszcie mnie, bom "zielona" - czy jak niemowle ma ZUM to jest to powód
do hospitalizacji?
Obserwuj wątek
    • ezrapound ZUM 27.04.06, 21:01
      czyli zapalenie układu moczowego, to moim zdaniem absolutnie nie jest powód do
      hospitalizacji. Z tego co mi wiadomo, jak dziecku coś jest, a nie do końca
      wiadomo co, zawsze najpierw sprawdza się, czy nie ma zapalenia układu moczowego
      (zwłaszcza jeśli dziecko jest dziewczynką). A więc tutaj lekarz miał
      stuprocentową rację, a Ty się na zapas nie przejmuj, przecież chodzi tylko o
      posiew moczu (moja córeczka też miała już robiony), badanie, które dla dziecka
      nie łączy się z żadnym cierpieniem. Co najwyżej może wyjść, że ma w moczu
      jakieś bakterie. I wtedy będzie trzeba się zastanowić co z tym dalej zrobić. A
      pewnie żadnych bakterii nie będzie (ale sprawdzić trzeba).
      Słabym przybieraniem na wadze też bym się nie przejmowała na zapas. Lekarz nie
      powie Ci dlaczego dziecko włącza syrenę na widok jedzenia, bo tego nie wie.
      Może ząbkuje? Może nie jest w stanie skupić się na jedzeniu bo ma miliard
      innych rzeczy do zrobienia?
      To przykre, że poczułaś się źle potraktowana przez lekarza - ale ja polskich
      lekarzy zawsze będę bronić, jeśli nie usprawiedliwiać - to przynajmniej
      tłumaczyć. Mogę wyjaśnić dlaczego.
      W każdym razie, zrób badanie, ale na zapas się nie zamartwiaj.
      • be-ko Re: ZUM 28.04.06, 11:43
        Co to ZUM to ja wiedziałm. Łapałam Małej siuśki na oddziale dz.- wówczas tam
        również było podejrzenie ZUM. Zastanawiałam się tylko, czy aby nas tam znowu z
        tego powodu nie wyślą. Ale dzięki za pocieszenie smile

        Swoją drogą - faktycznie jestem ciekawa dlaczego "będziesz zawsze tłumaczyc
        polskich lekarzy"?
        • ezrapound W obronie lekarzy 28.04.06, 20:54
          Ponieważ mój mąż jest lekarzem, a przez pewien czas pracował także w
          przychodni, jako lekarz pierwszego kontaktu, dobrze znam warunki ich pracy -
          nieludzkie godziny za poniżającą pensję, do tego system uniemożliwiający
          rzetelne wykonywanie swojego zawodu (limity badań, na które można skierować
          pacjentów, brak pieniędzy na jednorazowe rękawiczki, konieczność zdecydowania,
          czy morfologię zlecić kobiecie w ciąży, czy może starszej pani z cukrzycą, bo
          jeśli zlecisz w obydwu przypadkach, to skończysz płacąc za to z własnej
          kieszeni). Niekończące się kolejki pacjentów, wiecznie na wszystko wkurzonych,
          a zwłaszcza na to, że muszą czekać, a co za tym idzie konieczność całatwiania
          ich w biegu. Niekończące się papiery do wypełniania. Karty, formularze i inne
          pierdoły.
          Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że będę broniła wszystkich lekarzy -
          nie da się zaprzeczyć, że bywają też tacy, którzy nie mają już ani trochę
          dobrej woli w stosunku do swoich pacjentów. Być może dlatego, że są złymi
          ludźmi, a być może dlatego, że pracują na cztery etaty, żeby utrzymać rodzinę,
          i mają już wszystkiego serdecznie dosyć (mają też dość wiecznych pretensji ze
          strony pacjentów i ich totalnej niewdzięczności. Naprawdę, nie ma bardziej
          niewdzięcznego zawodu w Polsce). Są też oczywiście łapówkarze - tacy, którzy
          cynicznie wykorzystują ludzkie nieszczęście, oraz takich, którzy dzięki
          łapówkom mogą swoim dzieciom kupić jedzenie.
          Nie chodzi mi zatem o to, że będę bronić każdego pojedynczego lekarza - jeśli
          trafił Ci sie idiota, albo ktoś, kto Cię źle potraktował - to zdecydowanie
          naganne. Ale generalnie uważam, ze jest w Polsce wielu wspaniałych lekarzy,
          którzy nie mogą wykonywać swojej pracy jak należy ponieważ system opieki
          zdrowotnej całkowicie im to uniemożliwia.
          Synek naszego pediatry przed paroma miesiącami zachorował na ostrą białaczkę.
          Fakt, że ojciec jest lekarzem niczego nie ułatwił. Tak jak wszyscy, i on musi
          teraz żebrać o pieniądze na wykupienie leku ratującego życie jego dziecku
          (refundowanego przez NFZ tylko w połowie). To jest nasz ukochany kraj, w takim
          miejscu żyjemy.
          Nie zrozum mnie źle - nie kwestionuję tego, że mogłaś mieć złe doświadczenia.
          Ale narzekanie na lekarzy - często uogólnione i niesprawiedliwe - zawsze budzi
          mój sprzeciw.
    • pampeliszka Re: ...i sama nie wiem i już panikuję... 27.04.06, 21:28
      Powiem Ci, ze nasza pani doktor jest swietna, ale ja tez mam razenie, ze te
      wizyty kontrolne to strasznie rutynowo traktuje. Robie sobie zawsze liste pytan,
      bo inaczej wychodze z takim poczuciem jak Ty. Widocznie jesli wszystko jest OK,
      to oni juz sily nie maja na dodatkowe rzeczy.
      Vigantol mialam podawac do roku, po 1 kropli, a potem "wykonczyc buteleczke", co
      teraz czynimy.
      Jak bedziesz robic posiew moczu, to najlepiej kup sobie takie specjalne
      ustrojstwo do przyklejenia na pochwie, i wymyj małą dokładnie, bo sie moga
      wkrecic jakies "obce" bakterie i zupelnie niepotrzebnie bedzie leczona. I uzbrój
      sie w cierpliwosc, bo to łatwe nie bedzie raczej.
    • sarna73 Re: ...i sama nie wiem i już panikuję... 01.05.06, 19:30
      ZUM nie jest wskazaniem do hospitalizacji, chociaż nie podajesz jak malutka
      jest córcia. Mojemu maluszkowi podawano antybiotyk dożylnie, ale i tak byliśmy
      na oddziale. A mocz na posiew najlepiej łapać ze strumienia - umyj malutką
      rivanolem i uzbrój się w cierpliwość - środkowy mocz, prosto do pojemniczka na
      posiew ( taka tubka z płytką 2 kolorową ) - badanie będzie najbardziej
      wiarygodne.
    • wenus.z.willendorfu Re: ...i sama nie wiem i już panikuję... 01.05.06, 22:22
      Mogę tylko doradzić, żebyś przed każdą wizytą ulekarza zapisywała listę pytań-
      wtedy będziesz miała pewność, że niczego nie przeoczysz. Ja przyklejałam
      karteczkę na książeczce zdrowia Frutki i gdy tylko coś mi się przypomniało,
      zapisywałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka