Gość: AnAn
IP: *.*
12.03.02, 19:15
Od jakiegoś miesiąca moja córcia (1 r.) zaczęła nieustannie mi towarzyszyć i jak jej tylko zniknę z oczu wpada w szał. Gdzie nie pójdę ona za mną, ma zwyczaj wyć pod drzwiami które blokują jej dostęp do mnie. Jak zostaje sama z mężem lub babcią bawi się świetnie, tylko ja się pojawię koniec, ona musi, musi być przy mnie. Nic jej już nie bawi, wszelkie próby zajęcia czymkolwiek spełzają na niczym. Wiem, że jest to kolejna etap w rozwoju dziecka jednak bardzo bardzo się marwię. Niedługo będę musiała zacząć pracować - może dość komfortowo - bo w domu, jednak przy szalejącej dzidzi na samą myśl o tym włosy stają mi na głowie z przerażenia. Powiedzcie jak z tym zachowaniem sobie radzić ? Jak długo to może trwać ?Pozdrawiam,AnAn