Zjedliśmy obiad, siedzimy jeszcze przy stole - atmosfera ogólnego odprężenia
i błogiego relaksu.

Młody, chociaż chory, zjadł cały obiad, zostawił tylko
trochę ryżu. Niespiesznie popija sok przez rurkę. W pewnym momencie tonem,
jakby mówił o pogodzie, mówi do mnie: "Wiesz co, mamo, a na drugi raz to mi
ugotuj coś, co mi będzie smakowało".