Gość: guest
IP: *.*
27.07.02, 14:41
Moje nowe dziecko jest... jest zupełnie inne niż to starsze. Skąd mi przyszło do głowy , ze miało by być podobne? No...ale jest inne pod każdym względem. Wygląd - dokładnie na odwrót - jeden błękitnooki blondynek, drugi czarnooki brunet. Zdrowie: pierwszy urodził się duży i zdrowy, drobne problemy miał tylko ze skórą ( potówki , wysypki itp.), drugi: żadnych potówek ani wysypek, ale za to przedłużająca się żółtaczka i ropiejące oczka. Charakter: tu chyba najbardziej widać różnice: o ile Jacuś od początku potrafił się zająć sam sobą i nie wymagał noszenia na rękach ani spania z nami w łóżku to Rafałek ma chyba wbudowane jakieś czujniki odległości bo, jest spokojny pod warunkiem, że jest u mnie przy "cycu", w ostateczności nie dalej niż kilkanaście centymetrów od któregoś z rodziców. Po przeniesieniu do łóżeczka natychmiast się budzi i zaczyna kokosić. Nie, nie płacze, jest spokojny jak starszy brat, ale kokosi się , wierci, stęka, pojękuje, pomrukuje itd. Aż do chwili gdy go się wsadzi do naszego łóżka (noc) albo weźmie na ręce ( dzień). Tym sposobem mały sobie wywalczył praktycznie spanie na stałe z nami. A maż stwierdził , że on jest po prostu towarzyski i dlatego tak się zachowuje. No i od kilku dni przyjęło się : starszy jest nadal "Misiem" ,a młodszy został "Towarzyskim". Teraz porozumiewamy się tak: "o, Towarzyski znowu się wierci", "podaj mi Towarzyskiego do karmienia" albo " Towarzyskiego trzeba przewinąć". Acha, u "Misia" chwile "słabości" można było załatwić przy pomocy smoczka, "Towarzyski" zaś smoczka wypluwa z obrzydzeniem...