bobas w samolocie

IP: *.* 21.08.02, 12:38
Kochani! Lecimy we wrześniu z naszą 8,5 mies. córeczką do Portugalii. Lot długi - ponad 4 godz. i obawiam się nie tylko wszędobylskości mojej małej i niskiej odporności na nudę połączonej z odmawianiem snu w ciągu dnia, ale przede wszystkim zmian ciśnienia. Czasem nas dorosłych bolą uszy po starcie, a zwłaszcza po lądowaniu, a dzieciaczki są jeszcze mniej odporne. Wiem, że należy dawać pić, ale opiszcie mi swoje doświadczenia i dajcie jakieś rady mądrzy rodzice małych podróżników.Całuski - Ania mama Joasi
    • Gość edziecko: justyna.m Re: bobas w samolocie IP: *.* 21.08.02, 15:04
      Aniu,Spróbuję coś Tobie poradzić. Kiedy pracowałam jako stewardesa miałyśmy dwa sposoby na bolące uszy przy zmianie ciśnienia. Pierwszy: do plastikowej szklanki wkładasz papierową chusteczkę i zalewasz odrobiną gorącej wody, następnie przykładasz do ucha. Brzmi dziwnie, prawda? Ale działa :) Drugi sposób to guma do rzucia lub cukierek. Poza tym trzeba pamiętać aby nie latać z katarem. U mnie się to skończyło poważnymi konsekwencjami laryngologicznymi. Pozdrawiam justyna
      • Gość edziecko: guest Re: bobas w samolocie IP: *.* 22.08.02, 22:50
        Justyna,mam do Ciebie pytanie, skoro pracowałaś jako stewardesa to proszę powiedz mi czy latają mamy z 3 miesięcznymi bąblami? Jak się takie małe dzieci zachowują? A i jeszcze -czy może pamiętasz jaka panuje temperatura w samolocie. Będę Ci wdzięczna za odpowiedzi. Całuski Mafa
        • Gość edziecko: guest Re: bobas w samolocie IP: *.* 27.09.02, 09:18
          Czesc Stroskana Mamo!Mysle ze moge odpowiedziec na Twoje pytanie,choc nie jestem stewardesa.Pierwszy lot mojej corki odbyl sie gdy ta miala wlasnie trzy miesiace i trudno w to uwierzyc ale trwala 22 godziny!!!Droga z Melbourne do Polski strasznie sie dluzyla ale mam wrazenie ze tylko nam rodzicom,bo malutka cala droge smacznie spala.Budzila sie na jedzienie.W naszym przypadku (karmilam butelka) bylo troche zamieszania,ale zaloga wspaniale nam pomagala (przynosili gorcaca wode a ja mialm w pojemniczkach odmierzona mieszanke).Podejrzewam ze mamie karmiacej piersia byloby jeszcze latwiej.Jeszcze jedna "rada" podczas startowania i ladowania radze dac bobasowi do ssania butelke lub smoczek (nie zatyka uszu-niby!).A-ha na pokladzie samolotu jest dosyc zimno.Cieple ubranko plus czapeczka wskazane,kocyk tez sie przyda.Udanej podrozy.Pozdrawiam.AGA.
    • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: bobas w samolocie IP: *.* 21.08.02, 16:21
      Czesc !Ja mam za soba 9 godzinny lot z Toronto do Warszawy i z powrotem ( przyznasz ze Twoje 4 godziny to przy tym pestka ;) ) . Wylatywalam z 9.5 miesiecznym brzdacem ( wracalam z 11.5 :) ) wieczorem, ok. 23, tak wiec Kuba szykowal sie do spania. Podalam mu butle z mlekiem. Niestety, poniewaz wylatywalismy z polgodzinnym opoznieniem, skierowano nasz samolot chyba na jakis zastepczy pas startowy. Butla sie skonczyla, Kuba slodko spal, a my wciaz kolowalismy i kolowalismy. Mimo to start odbyl sie bez problemow, Kuba nawet sie nie poruszyl i spal nieprzerwanie przez nastepne 4 godziny.W drodze powrotnej, juz w ciagu dnia, Kuba byl tak zainteresowany co dzieje sie wokol niego, ze stanowczo odmowil i butelki z piciem, i z mlekiem, i smoka. Nie chcial i juz. Nie zauwazylam u niego zadnych niepokojacych objawow, bolu, itp. Start samolotu przebiegl bezproblemowo. Ja jednak bylam zabezpieczona, i tak jak napisalam, mialam i picie, i mleko ( przygotowane przed samym startem ), i smoczka. Mozna oczywiscie podac piers, jezeli ktos karmi piersia. Inne sprawy ...Mialam ze soba wozek, ktory zabieraja przed samym wejsciem do samolotu. Po wyladowaniu wozek na mnie czekal przy wyjsciu. Mialam ze soba sloiczki ktore bez problemu stewardessa podgrzala. W jedna strone mialam miejsca w srodkowym rzedzie pod samym ekranem, tam jest wiecej miejsca na nogi, tak wiec Kubus mial tam zrobione wygodne legowisko, i spalo mu sie wysmienicie. Niestety w drodze powrotnej nie mialam juz tych miejsc, ale siedzielismy w srodkowym rzedzie ( lecialam jeszcze ze starsza corka ) i stewardessa przesadzila pana ktory kolo nas siedzial, tak wiec zyskalismy dodatkowe miejsce dla Kuby. Kuba siedzial grzecznie w fotelu przypiety pasami i chyba wydawalo mu sie ze jest w wozku bo zachowywal sie w sumie nienagannie, a najwazniejsze ze nie chcial latac po samolocie ( a od ponad miesiaca juz normalnie chodzi ). Ja bardzo balam sie tej podrozy, a jednak wszystko przeszlo prawie bezbolesnie :) mimo ze mielismy rowniez przesiadki i 3-godzinne oczekiwanie na lotnisku w Warszawie.Powodzenia, nie taki diabel straszny jak go maluja :lol:i baw sie dobrze w Portugalii,Agnieszka :hello:
    • Gość edziecko: szwedka Re: bobas w samolocie IP: *.* 22.08.02, 08:38
      Aniu!Wróciłam pod koniec lipca z Portugalii z wakacji.Nie wiem czy jedziesz na wyjazd zorganizowany, jeśli nie - chętnie podpowiem gdzie jest naprawdę pięknie.
      • Gość edziecko: guest Re: bobas w samolocie-do Gosi IP: *.* 22.08.02, 08:54
        Gosiu, wyjazd stacjonarny (Abufeira), ale chcemy wypożyczyć samochód na 2-3 dni i pojechać do Lisbony i Sewilli. A"propos - czy do samochodu dostaje się fotelik, czy trzeba brać ze sobą? Bez fotelika nie ma mowy (patrz post "ku przestrodze").Poza tym jesteśmy wolne ptaki nie ograniczone niczym oprócz wytrzymałości naszej Joasi.Też jechałaś z dzidziusiem? I jak? Rozumiem, że kraj cywilizowany i w razie czego opieka medyczna, leki, żarełko, itp. się znajdzie...BuziaczkiAnia
        • Gość edziecko: szwedka Re: bobas w samolocie-do Gosi IP: *.* 22.08.02, 09:31
          Nie znam tej miejscowości.My byliśmy na własną rękę, z 2,5 rocznym Mikołajem. Najpierw samolot, później w samej Portugalii autobusy, więc nie wiem, jak jest z fotelikami. Może być problem, bo w Portugalii nie ma obowiązku przewożenia dzieci w fotelikach, wszyscy jeżdżą jak chcą, nawe dzieci na motorach bez kasków - straszne.W Lizbonie poruszanie się samochodem jest chyba bardzo trudne - tłok i często wąskie ulice.My byliśmy w Porto (piękne, ale pada), w Lizbonie (polecam największe w Europie oceanarium na terenach Expo), nie warto isć na tamtejszy zamek - nic ciekawego, katedra ładna, no i słynne Balem i tam obok zakon hieronimitów - perełka. Po Lizbonie bez problemu możecie poruszać się metrem i tramwajem.Na samą Lizbonę, żeby zwiedzić pobieżnie, to trzeba 2 dni.Później byliśmy w nadmorskiej miejscowości Villa Nova de Millafontes w rejonie Alantejo (czyli "za Tagiem"). Tak sobie, dla mnie za dużo ludzi.I wreszcie "nasze" miejsce w Portugalii, w ich najsłyniejszym rejonie wypoczynkowym Algarve, miejscowość Sagres, na samym dole, przepiękne, siedem wspaniałych plaż do wyboru do koloru, mało turystów. Stamtąd Vasco da Gamma popłynął do Indii...Napisz mi w jakim rejonie jest ta Abufeira - ja widziałam to w ofertach biur podróży. Na własną rękę jest chyba taniej. Spędziliśmy tam trzy tygodnie, na jedną osobę wyszło po 3500 złotych, w tym przelot 1600.Ale ja muszę sama gotować dla dziecka, jest alergikiem, to często i my razem z nim jemy to samo.Dla dzieci to oni mają dziwne potrawy w słoikach - z pomidorami od szóstego miesiąca np., soki od czwartego z kwaskiem cytrynowym, ale jeśli nie jest alergikiem, to pewnie coś dla dziecka znajdziesz. Lekarz i apteki bez problemu - my niestety chorowaliśmy.Też mieliśmy apetyt n Sewillę, ale to jednak jest daleko.To już lepiej przenocować w Lizbonie i troszkę ją zwiedzić, bo warto.I może Fatima?Pisz, jeśli mogę jeszcze coś podpowiedzić.Dzieci chyba bez problemu znoszą latanie - na przykładzie mojego synka.
    • Gość edziecko: Cicha Re: bobas w samolocie IP: *.* 22.08.02, 10:05
      Ja ostatnio odbyłam podróż do Norwegii, przez Kopenhagę, z moim 15-miesięcznym synkiem. Pamiętałam o bólu uszu, przerażało mnie to najbardziej. Gdy samolot startował próbowałam dać synkowi cyca: ssał, ale nie przy każdym starcie. Nie było żadnych oznak bólu z jego strony. Największą przeszkodą było to, że nie może chodzić i pod koniec jednego z lotów był mocno zniecierpliwiony, tzn. darł się. Dobrze jest, gdy ma się do dyspozycji wolne miejsce obok, nawet przestrzeń przed fotelem. Nam udało się mieć wolny fotel obok, po starcie posadziłam tam małego, dałam zabawki, kubeczki itp. i było ok. W jedną stronę nawet usnął przy cycu i miałam spokój. Nie mogę Ci dać żadnych rad więcej niż te, które przeczytałaś już. Bądź dobrej myśli, bo nie jest tak źle. Ja myślałam, że ani razu nie będzie spał, a tymczasem...Nie nastawiaj się natomiast na kupno jedzenia dla dziecka w nowym kraju. Ja jechałam w odwiedziny do brata, ale wzięłam ze sobą cały arsenał słoiczków i deserów. W sklepach proponowano słoiczki Nestle z daniami np. z mięsa łosia...Fotelik proponowałabym również zabrać ze sobą. Na bagaż dziecka dozwolone jest 10 kg.Miłej podróżyDorota
    • Gość edziecko: olaaaa2 Re: bobas w samolocie IP: *.* 22.08.02, 11:46
      Kilka tygodni temu byliśmy z córeczką (wtedy skończone miała 10 miesięcy)w Hiszpani i też bardzo bałam się z nią lotu. Przy starcie dałam jej cyca, ale była tak zainteresowana tym co sę dzieje że jeść nie chciała - stewardesa poleciła mi dać dziecku do rączki jakieś ciastko, chrupka, czy paluszka cokolwiek co mogłaby jeść i jednocześnie wszystko widzieć - i podziałało. Troszeczkę pospała przy cycusiu, ale większość lotu oglądała ludzi i jadła. ps. co do fotelika - to polecam wziąć !!!! nie wiem jak jest w Portugali, ale w Hiszpani przy wypożyczeniu samochodu nie dawali. ola
      • Gość edziecko: Zilka Re: bobas w samolocie IP: *.* 22.08.02, 16:12
        A czy ktoś latał z jeszcze mniejszym dzieckiem? We wrześniu wybieram się z (wtedy) 6-tygodniową Florką do Holandii i też nie wiem czy samochodem czy samolotem. Bo wydaje mi się, że i tak źle i tak niedobrze ale chyba lepszy ten samolot bo krócej.zilka
        • Gość edziecko: lizak Re: bobas w samolocie IP: *.* 25.08.02, 20:24
          Zilka,Ja lecialam pierwszy raz z niespelna osmiotygodniowa Tosia do Dusseldorfu i uwazam, ze duzo lepiej jest samolotem niz samochodem (kiedys potem jechalam samochodem i mala potem caly dzien odsypiala, a po samolocie praktycznie byla jak skowronek). Karmilam tudziez poilam ja w czasie zmian wysokosci, jak mi uszy zatykalo i wszystko bylo w porzadku. Mialam ze soba fotelik zamontowany na sasiednim siedzeniu, wiec mala sobie spokojnie siedziala i nie musialam jej trzymac na reku. W niektorych liniach trzeba fotelik spakowac pod siedzenie na czas startu i ladowania, w Locie nie, byle fotelik byl przypiety pasami . A w duzych samolotach po starcie dostajesz specjalne lozeczko, montowane przed siedzeniami na srodku, w pierwszym rzedzie i maluch sobie moze spac.Aha, jesli podrozujesz z dzieckiem teoretycznie mozesz miec albo wozek albo koszyk, ale praktyka troche odbiega od teorii (na szczescie na korzysc dla nas) - ostatnio lecialam z dwoma wozkami (jeden na bagaz) i fotelikiem i nikt nie marudzil.Pozdrawiam i zycze udanej podrozy, a jak co, to pisz na privaIza
    • Gość edziecko: guest Re: bobas w samolocie-dzięki IP: *.* 23.08.02, 08:53
      Bardzo dziękuję za sympatyczne rady i pocieszenie, że nie jest tak źle. Dla Gosi całuski za "przewodnik" po Portugalii - skorzystamy niewątpliwie (acha! - Abubeira jest na wybrzeżu Algavre)!No to frrrrrrr - odlatujemy (już wkrótce)!:hello:A.
    • Gość edziecko: guest Re: bobas w samolocie, DO ZILKI I MAFY IP: *.* 23.08.02, 20:09
      Kiedy bylam rok temu w Kanadzie kolezanka mojej kolezanki musiala czekac, az dziecko skonczy 4 miesiace, zeby moc z nim leciec samolotem. Takie tam sa zalecenia pediatrow. Jesli dziecko jest mlodsze, grozi lot samolotem komplikacjami laryngologicznymi. Pogadajcie ze swoimi pediatrami i badzcie ostrozne!!!Ja lece z Gabrysiem 3. pazdziernika z San Francisco przez Londyn i Warszawe od Krakowa, uff... Bedzie mial wtedy 6,5 miesiaca.K
      • Gość edziecko: mafa Re: bobas w samolocie, DO Kasi IP: *.* 23.08.02, 22:24
        Kasiu, bardzo Ci dziękuję i życze powodzenia w czasie podróży. Buziaki, Mafa
      • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: bobas w samolocie, DO ZILKI I MAFY IP: *.* 24.08.02, 10:22
        Zaciekawilo mnie to co napisala Kasia o zaleceniach pediatrow w Kanadzie bo wlasnie tam mieszkam i nigdy o tym nie slyszalam. Jak na zlosc nie moglam nic na ten temat znalezc ( a moze za slabo szukalam :) )Ale na stronach www amerykanskiej Akademii Pediatrii znalazlam uwage ze latac nie powinny dzieci ponizej 6 tygodnia zycia ( ze wzgledu na niedojrzale pecherzyki plucne )To tyle :)Dziewczyny, milych podrozy !Agnieszka :hello:
        • Gość edziecko: Zilka Re: bobas w samolocie, DO ZILKI I MAFY IP: *.* 25.08.02, 07:47
          I bądź tu człowieku mądry... No nic, ale dziękuję za sygnały, do głowy by mi nie przyszły te pęcherzyki płucne, bo komlikajce laryngologiczne to może jeszcze. Zaczynam wobec tego polowanie na pediatrów i porównywanie opinii.Dzięki wielkie dziewczyny :)
Pełna wersja