Dodaj do ulubionych

nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko

IP: *.* 17.12.02, 22:59
Czy ktoś spotkał się z tym problemem już niemowlaka???Mam 6 miesięcznego synka i do tej pory myślałam że jest poprostu ruchliwym dzieckiem. Od urodzenia niewiele spał, szczególnie w ciągu dnia, ale duzo dużo się ruszał. Teraz za to rusza sie jeszcze wiecej, prawie już raczkuje, ciągle coś musi robić coś łapie, klepie, przekręca się we wszystkie strony na brzuch, plecy oba boki, jednocześnie rzucając grzechotką czy inną zabawką, tuląc do siebie poduszki itp., na rękach jakby mógł wyskoczyłby bo widzi tyle ciekawych rzeczy, w kąpieli trzymamy go z mężem z calych sił bo inaczej nie zdążylibyśmy go w ogóle umyć, nie mówiąc już o przewijaniu. Przy tym jest wesoły i bystry, choć trudno mu na dłużej skupić uwagę na jednej rzeczy.Radości nam przysparza wiele, tylko pani neurolog nas zmartwila że niewykluczone że może wyrosnąć na dziecko nadpobudliwe (a mamy do niej zaufanie). A jakie są wasze dzieciaki????Czy może to jest norma??? Ania mama Bartusia
Obserwuj wątek
    • Gość: Siunia Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 17.12.02, 23:06
      Mam podobny problem. Choć moja córcia jest już starsza, ale zaczynało się wmiarę podobnie.Jednak mnie uspokoiła troszke neurolog, że w tym wieku za wcześnie by stwierdzić nadpobudliwość.Stwierdzic można najprędzej ok. 3 roku życia (ponoć).jednak jeżeli ma sie to na uwadze, to pewne rzeczy szybko mozna wychwycic i starać sie pracowac z dzieckiem i nad dzieckiem jak z nadpobudliwym, by zmniejszyć ryzyko lub ewentualnie szybko reagowac.Pozdrawiam- Siuniaps, czy ja tu za bardzo nie namieszałam? :)
      • Gość: Edyś Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 18.12.02, 01:46
        Nie wiem czy będzie to gorący wątek cy przejdzie mało zauważony ( czy emamy się ze mną zgodzą czy będą inego zdania). Chciałam podzielić sie moimi dośiwiadczeniami na temat nadpobudliwości. Jeszcze na studiach (jestem po pedagogice) mówiono, że napobudliwość psychoruchowa dotyka bardzo małej zaledwie 3% grupy dzieci.Kiedy starałam się o dziecko i namiętnie kupowałam gazety mamowo-dziecinne to w każdej pojawiała się nadpobudliwośc psychoruchowa jako problem. Tak jak by dotyczył wszystkich dzieci ( tak jak edukacja nocnikowa). Wiele mam martwi się tym, że ma nadpobudliwe dzieci, wielu mam suguerują to życzliwi znajomi. Mi też wiele osób mówiło (i mówi, że moja mała jest nadpobudliwa), bo nie chciała leżeć w gondolce jak skończyła 3,5 miesiąca, bo lubi towarzystwo w zabawie, bo czasem popłakuje na spacerze, bo zaczęLa szybko siadać raczkować i wstawać.Ja jednak nie daję się zwariwać, bo wiem, że z diagnozowaniem nadpobudliwosci nie jest tak łatwo i nie każde dzieko które płacze, wcześnij niż rówieśnicy rozwija się psychoruchowo jest nadpobudliwe. O nadpobudliwości możemy mówić dopiero wtedy gdyu dziecka występuje:- przewaga pobudzania nad hamowaniem,- nadmierna ruchliwość często bezcelowa- rozrzutność działań (zaczyna i nie kończy i dotyczy to wszystkiego)-gadatliwośc, krzykliwość, płaczliwość- agresja w stosunku do siebie innych-łatwość zminiany nastroju- nadpoudliwcy nie dają się wyciszyć nigdy i nikomu- budzenie w nocy z nieuzasadnionym płaczemSame sobie odpowiedzcie czy macie dzieci napobudliwe czy zdrowe tylko ruchliwe. :)- nie
    • Gość: emkaes Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 18.12.02, 09:20
      Aniu, mamo Bartunia,Wg mojej własnej teorii po prostu wszystkie Bartki tak mają. Moja koleżanka ma Bartusia, znajoma ma Bartusia i ja mam Bartusia. Wszystkie mają to samo. Są bardzo żywymi dziećmi. Już jako noworodek na badaniach kontrolnych wpisywano mi - b. żywy noworodek. Moje dziecko nie uleżało nawet chwili spokojnie. Nie płakał, ale cały czas się ruszał. Spał bardzo mało. Teraz ma 17 miesięcy i cały czas jest bardzo żywym dzieckiem, śpi w ciągu dnia 30-40 min. i to mu wystarcza. Myślę, że nie masz się co martwić, naprawdę niektóre dzieci takie są (opinia 3 lekarzy). Zawsze z koleżanką (tą od Bartka) śmiejemy się, że kiedy nasze inne koleżanki spokojnie spacerują ze swoimi dziećmi ja mojego wyciągam zza lady najbliższego sklepu a Kinga swojego z pobliskiej budowy (nie może go dogonić, a ma dopiero 21 miesięcy).Pozdrawiam Ciebie i Twoje SzczęścieMagda, mama Bartusia
      • Gość: Gabii Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 18.12.02, 10:00
        Mój Wiki był jako niemowlak dokładnie taki sam.Juz w wieku 3 mies nie dal sie wykapac, przebrac, podnosil sie tak na łokciach, ze wypadal z lezaka. Z czasem było gorzej. Nie mógł wogole ulezec w jednym miejscu i w wieku 4,5 mies zaczal raczkowac, za miesiac siedziec, w wieku 6,5 mies chodzic przy meblach. Wiesz najzabawniejsze jest to, ze wszystko przeszlo jak mały zaczal chodzic. Tez mialam obawy podobne do Twoich ale teraz wiem, ze to po prostu żywe dziecko, ciekawe swiata... Odkąd chodzi jest ciagle usmiechniety, nie placze, bawi sie, biegnie wszedzie, gdzie tylko coś stuknie, puknie... Gdy wezmie to co go interesowalo to potrafi siedziec nawet godzine i sie tym bawic (np. garnkiem, kubkiem i łyzeczką)- przedtem te rzeczy widzial, ale były dla niego nieosiagalne, potrafi siedziec w łozeczku 2 godziny, po czym dostanie picie i sam zasypia... Po prostu zmiana o 180stopni :) Zyczę Ci aby Twoje dziecko rowniez okazalo sie małym, ciekawym swiata czlowieczkiem :)Pozdrawiam- Gabi z szalonym Wiktorkiem ;)
    • Gość: kn Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 18.12.02, 11:21
      Witaj,Twój opis pasuje idealnie do mojego dziecka :)Tyle, że moje ma obecnie latek trzy, więc etap "szalonego niemowlaka" ginie nam już trochę w mrokach niepamięci.Etap zastanawiania się, czy to jest normalne, przeżyłam, kiedy Krzyś miał ... trzy miesiące, a ortopeda, zdumiony widokiem niemowlaka, usiłującego przyjąć pozycję "raczkującą" (pupa do góry i podnoszenie się na rączkach) wysłał nas do neurologa, z uwagi na zagrożenie nadpobudliwością właśnie lub "innymi zaburzeniami"(spanie miałam tej nocy z głowy); trafiłam do miłej starszej pani, która wysłuchała mnie spokojnie, pobawiła się chwilę z Krzysiem i spytała: "To pani pierwsze dziecko?""Tak""To niech pani wraca do domu i cieszy się, że synek się tak wspaniale rozwija"Wyjaśniła mi również, że "medycznie" nadpobudliwość można stwierdzić najwcześniej u 4-5 latka, a i to nie z całkowitą pewnością, natomiast zapobiegać jej powinno się dopiero wtedy, kiedy dziecko ma z tego powodu problemy w adaptacji szkolnej.Pociechą ;) była dla mnie również książka p. Samsona pt. "Ksiązeczka dla przestraszonych rodziców", w której twierdzi on, że o wiele bardziej niepokojący od żywiołowości małego dziecka jest ... przesadny spokój tegoż.Dziś jest dla mnie oczywiste, że powiedzenie synkowi "uspokój się" jest niemal równoznaczne z propozycją, żeby przestał oddychać - co nie znaczy, że tak łatwo przyszło to zaakceptować. Nadal nie udaje się przekonać go do zabaw wymagających dłuższego skupienia, najlepsza rozrywka to wspinanie się po regale z ksiązkami, a czuły uścisk kochanego maleństwa powoduje u mnie trwały wytrzeszcz gałek ocznych.Ale za to: Krzyś jest dzieckiem b."chłonnym" jeśli chodzi o wszelką wiedzę, otwartym, odważnym, zafascynowanym nowymi sytuacjami, nowymi osobami i miejscami (nie mieliśmy żadnych problemów z debiutem przedszkolnym :D ), nawiązującym kontakt natychmiast i z każdym.Czyli każdy kij ma dwa końce ;)Pozdrawiam serdecznie Ciebie i maluszka:hello: Kasia
      • Gość: guest Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - UWAGA BAAARDZO DŁUGIE... IP: *.* 18.12.02, 16:36
        Witajcie.Mialam juz nic nie pisac o nadpobudliwosci, bo w zasadzie wiekszosc napisala Edyś. Do tego, co napisala o nadpobudliwosci, chcialam tylko dodac ewentualnie, ze dzieci nadpobudliwe maja ZNACZNIE wieksze, niz ich rowiesnicy problemy z koncentracja uwagi i nie dotyczy to tylko porzucania zabawy, ale takze niemoznosci skupienia sie na tym, co rodzice, opiekunowie, wychowawcy do nich mowia. Postanowilam jednak co nieco napisac, poniewaz koniec koncow uwaza, ze problem nadpobudliwosci psychoruchowej jest bardzo istotny. Co ciekawe, nie jest wyznacznikiem to, czy rodzice "daje sobie rade z dzieckiem", czy nie - nie leczona nadpobudliwosc moze stac sie przyczyna innych, wspolwystepujacych "dolegliwosci", ktore beda utrudniac zycie, nei Wam drodzy rodzice, ale dzieciom.Na poczatku tylko ustosunkuje sie do kilku stwierdzen z listu kach"y:kach napisała/ł:> Etap zastanawiania się, czy to jest normalne, przeżyłam, kiedy Krzyś miał ... trzy miesiące, a ortopeda, zdumiony widokiem niemowlaka, usiłującego przyjąć pozycję "raczkującą" (pupa do góry i podnoszenie się na rączkach) wysłał nas do neurologa, z uwagi na zagrożenie nadpobudliwością właśnie lub "innymi zaburzeniami"(spanie miałam tej nocy z głowy); Nie ma w tym nic zlego, ze lekarz prosi o konsultacje w wyjatkowych sytuacjach. Oczywiscie, dla rodzica jest to sytuacja stresowa, ale o ilez bardziej zczal by sie stresowac, gdyby sie po kilku miesiacach okazalo, ze jednak sa jakies problemy neurologiczne. Na forum dot. porodow jest watek poswiecony "lkarzom-rzeznikom", ktorzy zasluzyli sobie na to miano w opinii taty chlopca wlasnie tym, ze nie skierowali odpowiedno wczesnie dziecka do neurologa. Moim zdaniem lepiej nie spac jedna noc, a potem juz spac spokojnie, niz przespac spokojnie kilka miesiecy, a potem przez kilka lat cierpiec. I patrzec na cierpienie dziecka. Ale to tylko taka uwaga moja na marginesie...>rafiłam do miłej starszej pani, która wysłuchała mnie spokojnie, pobawiła się chwilę z Krzysiem i spytała: > "To pani pierwsze dziecko?"> "Tak"> "To niech pani wraca do domu i cieszy się, że synek się tak wspaniale rozwija"No i o to chodzi - lekarz neurolog rozwial niepokoje. Ja osobiscie bardziej sie boje pediatrow, ktorzy twierdza, ze "dziecko z tego wyrosnie" niz tych, ktorzy chca dmuchac na zimne.> Wyjaśniła mi również, że "medycznie" nadpobudliwość można stwierdzić najwcześniej u 4-5 latka, a i to nie z całkowitą pewnością, natomiast zapobiegać jej powinno się dopiero wtedy, kiedy dziecko ma z tego powodu problemy w adaptacji szkolnej.I tutaj pani neurolog bardzo sie pomylila. Ale jak sama pisalas, jest osoba stasza - ma prawo nie wiedziec tego, co obecnie o zespole nadpobudliwosci wiadomo. Dzisiejszy pogląd na temat istoty objawów w ADHD różni się diametralnie od opinii sprzed kilku zaledwie lat. Okazuje się bowiem, że ADHD nie jest zaburzeniem uwagi jako takiej. Spowodowane jest ono raczej nieprawidłowym rozwojem obwodów neuronalnych, odpowiedzialnych za hamowanie i samokontrolę. Brak samokontroli prowadzi do upośledzenia innych ważnych funkcji mózgowych, zasadniczych dla procesów uwagi, w tym także zdolności do rezygnacji z natychmiastowej nagrody na rzecz większej, choć późniejszej gratyfikacji. Najbardziej widocznym, a często bardzo uciążliwym dla otoczenia objawem nadpobudliwości jest nadmierna - zaznaczam NADMIERNA (w stosunku do obserwowanych rowiesnikow) ruchliwosc. Napobudliwość przejawia się również w całym szeregu drobnych ruchów, jak manipulowanie przedmiotami, poprawianie garderoby, szarpanie włosów, czasem ogryzanie paznokci, lub kołnierzyków czy chusteczek do nosa oraz wykonywanie innych ruchów zbędnych w danej chwili. Trzeba zdac sobie sprawe z tego, ze wzmozone reakcje dziecka nadpobudliwego są często następstwem jego nadmiernej pobudliwości emocjonalnej. U innych dzieci przejawy uczuć są opanowane lub modyfikowane w zależności od oceny sytuacji, w jakiej się pojawiły. Oczywiscie dzieci, a szczególnie te młodsze, nie są jeszcze zdolne do tego rodzaju samodzielnej oceny, a zatem ich reakcje emocjonalne bywają nieadekwatne do sytuacji. regulować mają je przede wszystkim dorośli, których zadaniem jest od wczesnego dzieciństwa uczenie dziecka opanowania reakcji uczuciowych, niewłaściwych z punktu widzenia społecznego. U dzieci nadpobudliwych psychoruchowo nie dochodzi do pełnego zrównoważenia stosunku między reakcjami emocjonalnymi a ich przyczyną. Obserwujemy u nich zachowanie świadczące o nadmiernej pobudliwości emocjonalnej przejawiającej się w postaci wybuchów złości, impulsywnego działania, łatwego obrażania się, płaczliwości, którym towarzyszy nasilona aktywność ruchowa. Ponadto dzieci te charakteryzuja sie labilnoscia nastrojów, ktore przechodza gwaltownie od euforii do na przyklad wscieklosci. Wszystkie ich reakcje emocjonalne sa na 100% - wszystko jest czarne, albo biale, nic poza tym. Dalej - dzieci nadpobudliwe charakteryzuja sie dużą męczliwością, ale co ciekawe, nie rozpoznają swojego zmęczenia - zamiast odpocząć - one wtedy zaczynają jeszcze bardziej szaleć i denerwować się. Nadpobudliwość przejawia się również w działalności umysłowej dziecka. W tym zakresie obserwuje się objaw, który przez Pawłowa nazwany został "wzmożonym odruchem orientacyjnym". Manifestuje się on kierowaniem przez dziecko uwagi na każdy bodziec płynący z otoczenia, co oznacza, że takie dziecko nie będzie potrafiło "segregować" bodźców - wybierać tych w danym momencie istotnych i tych mniej wartych zainteresowania. Wydaje się to śmieszne, być może głupie - ale tylko dla osób u których Odruch Orientacyjny wykształcił się prawidłowo. Wyobraźmy sobie bowiem życie w sytuacji, gdy każdy nowy ruch w otoczeniu, każdy dźwięk, osoba itp odrywaja nas od działania. Na przykład - czytasz, a wtem do Twoich uszu dobiega sygnał karetki. Z duzym prawdopodobieństwem mozna stwierdzić, że jeżeli lektura jest interesująca, zignorujesz słyszany dźwięk. natomiast dziecko nadpobudliwe natychmiast porzuci książkę i pobiegnie do okna, patrzeć co to jedzie. tam z kolei przyciągnie jego uwagę wykruszający sie z framugi okna kit i natychmiast zapomni o karetce by zając się wydłubywaniem kitu. Itd Itd.Albo jak żyć w pokoju w którym na półkach są miliony zabawek, na ścianach feria kolorów, a do tego jeszcze telewizor i magnetofon, jeżeli nie potrafi sie zapanować nad OO? najpierw rozsypiępuzzle, żeby się nimi pobawić ale w tym samym momencie moja uwage przyciągnie samochodzik na baterie, więc pobawię się samochodzikiem. Przechodząc obok telewizora pstrykne go, a za chwilę włoże na głowe walkmena. Życie dziecka nadpobudliwego, jeżeli nie jest one specjalnie chronione przypomina rozsypana układankę i w konsekwencji takie dziecko baaardzo cierpi, bo jego potrzeby poznawcze nigdy nie moga byc zrealizowane. Stale cos nowego je zajmuje. Takie dziecko nie jest wyjatkowo żądne wiedzy - dziecko żądne wiedzy realizuje swoje potrzeby poznawcze konsekwentnie - niezależnie od wieku. Juz niemowlak może długo i wnikliwie badać swoje paluszki, a tymczasem jego kolega zagrożony - podkreślam ZAGROŻONY nadpobudliwością będzie krzyczał i krzyczał i krzyczał.... A krzyczy, bo nie wie czym ma się zająć - w końcu w otoczeniu jest tyle ciekawych rzeczy... Ale nie sposób wyłonic tej w danym momencie najciekawszej. > Pociechą ;) była dla mnie również książka p. Samsona pt. "Ksiązeczka dla przestraszonych rodziców", w której twierdzi on, że o wiele bardziej niepokojący od żywiołowości małego dziecka jest ... przesadny spokój tegoż.To sie zgadza. A dlaczego? Ma to również związek z Odruchem orientacyjnym. U dziecka PRZESADNIE spokojnego odruch orientacyjny też będzie zaburzony - ale w odwrotnym kierunku. Będzie on osłabiony, albo w skrajnych przypadkach nie będzie go wcale. Takie dziecko teżnie bedzie realizowało potrzeb poznawcz
        • Gość: Isia Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - UWAGA BAAARDZO DŁUGIE... IP: *.* 18.12.02, 17:56
          Acha, czy mogłabyś skontaktować się ze mną na priva? Niestety, nie mogę znaleźć Twojego adresu. Pozdrawiam :)Isia
          • Gość: guest do ISI IP: *.* 18.12.02, 18:16
            napisalam dwa razy na adres zawartyw twoim profilu, ale maile mi wracajasad(Moj adres :acha@komuna.art.plpozdr.acha
        • Gość: kn Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - do achy - uwaga jeszcze dłuższe ;) IP: *.* 19.12.02, 12:25
          Acha :)ze zrozumiałych względów poczułam się wywołana do tablicy ;) jednak nie tylko dlatego chciałabym odpowiedzieć na Twój post.Twoje podejście do sprawy jest szalenie naukowe (z całym szacunkiem, rzecz jasna) ja natomiast reprezentuję podejście, które nazwałabym zdroworozsądkowym (lub, jeśli wolisz, pragmatycznym) - pewnie wyjdę w tym zestawieniu na chłopka-roztropka, ale trudno.acha napisała/ł:> > Nie ma w tym nic zlego, ze lekarz prosi o konsultacje w wyjatkowych sytuacjach. Oczywiscie, dla rodzica jest to sytuacja stresowa, ale o ilez bardziej zczal by sie stresowac, gdyby sie po kilku miesiacach okazalo, ze jednak sa jakies problemy neurologiczne. Na forum dot. porodow jest watek poswiecony "lkarzom-rzeznikom", ktorzy zasluzyli sobie na to miano w opinii taty chlopca wlasnie tym, ze nie skierowali odpowiedno wczesnie dziecka do neurologa. Zgadzam się,że jednorazowa konsultacja, nawet jeśli jest zbędna, ani dziecku ani rodzicom nie zaszkodzi, jednak w praktyce zbyt często, moim zdaniem, jest tak, że co lekarz to opinia, jeden straszy, drugi bagatelizuje, skołowani rodzice są odsyłani od Annasza do Kajfasza, w międzyczasie są nerwy, lęki, itp. co na dziecko z całą pewnością wpływu najlepszego nie ma, a w końcu okazuje się, że nie było się czym martwić; czy nie lepszy jest rozsądny pediatra, który wyjaśni jakie objawy mogą być powodem do niepokoju i zaleci RODZICOM obserwację dziecka? Gdzie takiego szukać, to już inna sprawa ;) > I tutaj pani neurolog bardzo sie pomylila. Ale jak sama pisalas, jest osoba stasza - ma prawo nie wiedziec tego, co obecnie o zespole nadpobudliwosci wiadomo. > Dzisiejszy pogląd na temat istoty objawów w ADHD różni się diametralnie od opinii sprzed kilku zaledwie lat. Okazuje się bowiem, że ADHD nie jest zaburzeniem uwagi jako takiej. Spowodowane jest ono raczej nieprawidłowym rozwojem obwodów neuronalnych, odpowiedzialnych za hamowanie i samokontrolę. Na temat samego ADHD mówi się ostatnio i pisze sporo i, jak sama zauważyłaś, jest to temat w dużej mierze kontrowersyjny.Ja osobiście do autorytetów naukowych i "najnowszych odkryć badaczy" mam ograniczone zaufanie (wiem, że to niemal bluźnierstwo w dzisiejszych czasach ;) ) z tego prostego powodu, że owe autorytety mają skłonność do zmiany poglądów co parę lat mniej więcej, a wiele jedynie słusznych opinii okazuje się po jakimś czasie mniej słusznymi.W sprawie ADHD najbardziej niepokojąca jest dla mnie płynność granicy pomiędzy NADpobudliwością a pobudliwością - ta druga niekoniecznie, również zdaniem wielu psychologów, jest wskazaniem do jakiejkolwiek terapii.Jesteś doskonale zorientowana w temacie, więc pewnie wiesz, że w USA "odkrycie" ADHD spowodowało lawinę przypadków aplikowania dzieciom terapii farmakologicznej w przypadku "zdiagnozowania" ADHD (w cudzysłowie, dlatego, że ta diagnoza oparta była o bardzo wyrywkową obserwację dziecka).I jeszcze jedno: "nieprawidłowy rozwój obwodów neuronalnych" brzmi groźnie, powiedz mi jednak jak to się ma do konsultacji neurologicznej w polskich warunkach - czy lekarz jest w stanie stwierdzić tego typu nieprawidłowości na podstawie kilkuminutowej obserwacji dziecka, które poza nadmierną ruchliwością nie zdradza innych objawów? Nie znam przypadku skierowania małego dziecka na specjalistyczne badania z uwagi na ZAGROŻENIE nadpobudliwością.Brak samokontroli prowadzi do upośledzenia innych ważnych funkcji mózgowych, zasadniczych dla procesów uwagi, w tym także zdolności do rezygnacji z natychmiastowej nagrody na rzecz większej, choć późniejszej gratyfikacji. Brak samokontroli jest moim zdaniem immanentną cechą dziecka, przynajmniej do czwartego roku życia (jeśli nie dłużej - każde dziecko jest inne). Ty sama to stwierdzasz poniżej. Oczywiscie dzieci, a szczególnie te młodsze, nie są jeszcze zdolne do tego rodzaju samodzielnej oceny, a zatem ich reakcje emocjonalne bywają nieadekwatne do sytuacji. regulować mają je przede wszystkim dorośli, których zadaniem jest od wczesnego dzieciństwa uczenie dziecka opanowania reakcji uczuciowych, niewłaściwych z punktu widzenia społecznego. I tu się baaaaaaardzo nie zgadzam.Pomijając - jako skrajność - działania zagrażające zdrowiu i życiu innch ludzi,jakie reakcje są "niewłaściwe z punktu widzenia społecznego"? CO TO JEST społeczny punkt widzenia? Zdanie większości? Polityczna poprawność? Jakaś średnia? A dlaczego, przepraszam? "Mniejszość" (np. cholerycy, o ile to mniejszość ;) ) też ma prawo żyć. A reakcje uczuciowe jako takie, nawet przesadne, są według mnie lepsze niż brak reakcji uczuciowych. Manifestuje się on kierowaniem przez dziecko uwagi na każdy bodziec płynący z otoczenia, co oznacza, że takie dziecko nie będzie potrafiło "segregować" bodźców - wybierać tych w danym momencie istotnych i tych mniej wartych zainteresowania. Opisane przez Ciebie zachowanie jest - moim zdaniem - całkowicie naturalnym zachowaniem w przypadku małego dziecka z tej prostej przyczyny, że nie umie ono zastosować kryteriów oceny "istotności" bodźca - każdy człowiek uczy się tego stopniowo, równolegle do kształtowania własnej wrażliwości emocjonalnej i nie tylko.> Przy okazji - zapewniam, że to, co uważamy za normę jest baaardzo szerokie i obejmuje zarówno dzieci spokojne, jak i ruchliwe. Kluczem jest słowo nadmiernie. Taki klucz jest wybitnie trudny do zastosowania w praktyce: wyrażenie "nadmiernie" zakłada (etymologicznie rzecz biorąc) przyjęcie jakiejś "miary"; jeśli ustalenie zakresu normy jest trudne, to znalezienie miary tym bardziej.Jeszcze raz powtórzę - każde dziecko jest inne, i każde wymaga (z psychologicznego punktu widzenia) innej miary. Wczesna diagnoza w wypadku w/w zaburzeń jest bardzo istotna - tak jak w wypadku duzo cięższych schorzeń - im wcześniej zaczniemy na dziecko oddziaływać - tym lepiej, nawet, jeżeli chuchamy na zimne. Nie zaszkodzi, a może nie dopuścic do rozwoju zaburzeń w kierunku pełnoobrazowego ADHD, Co to znaczy "wczesna" diagnoza i na czym się ona opiera? Wiele zachowań, które opisałaś jako syndromy ADHD, to zachowania zupełnie naturalne w przypadku małych dzieci (np. nieumiejętność dłuższego skupienia się); co z tymi zachowaniami, z których dziecko w sposób naturalny "wyrasta"? Czy jest na tym padole taki lekarz, który może z całą pewnością stwierdzić, że u np. rocznego dziecka nadruchliwość (bez innych objawów, bo w tym wieku ich po prostu jeszcze nie ma) wynika z zaburzeń neurologicznych a nie z predyspozycji charakterologicznych ? W tym kontekscie - horrendalna bzdura jest stwierdzenie wspominanej przez Kasie lekarki, że rozpoznawać można nadpobudliwość dopiero w wieku przedszkolnym a zapobiegać w szkolnym! Jak samo słowo wskazuje - "zapobiegać" należy ZANIM wystapia problemy! To zdanie może, podkreślam - może, implikować stwierdzenie: "zapobiegajmy problemom, zanim wystąpią". A jeśli nie wystąpią? Powiesz mi, że są pewne symptomy. Zgoda, ale ja dalej się upieram, że w kwestii rozwoju małego dziecka wszystko jest szalenie płynne i trudne do przewidzenia. Znam we własnym otoczeniu kilkanaście przypadków dzieci, które we wczesnym dzieciństwie były "aniołkami" a potem nagle diabeł w nie wstąpił (zdaniem rodziców ;) ); sytuacja odwrotna też się zdarza.>> Aż 65% dzieci z wszelkimi cechami z kontinuum nadpobudliwychości, zgłaszanych do placówek pomocy, ma trudności z posłuszeństwem i wykonywaniem poleceń. Są one uparte, wybuchowe, często agresywne.Jeszcze r
          • Gość: guest Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - do achy - uwaga jeszcze dłuższe ;) IP: *.* 19.12.02, 20:51
            Droga Kasiu!od razu uprzedze - nie mam zamiaru nikogo przekonywac, ze jego dziecku cokolwiek dolega. Kazdy rozsadny rodzic sam widzi, czy jego dziecko rozwija sie prawidlowo. Piszac swoj elaborat o nadpobudliwosci chcialam tylko rzucic troche swiatla na to zagadnienie. I tyle. A teraz konkretnie do Twoich uwag:kach napisała/ł:> czy nie lepszy jest rozsądny pediatra, który wyjaśni jakie objawy mogą być powodem do niepokoju i zaleci RODZICOM obserwację dziecka? Byc moze lepszy. Ale wspolczesna medycyna nie traktuje czlowieka calosciowo, tylko specjalistycznie. ja nie mowie, ze to jest dobre - ale poki co tak jest. Inna rzecz - troche trudno wyobrazic sobie lekarza, ktory zna sie na wszystkim - od onkologii na chirurgii skonczywszy. Zwlaszcza przy obecnym ogromie wiedzy medycznej. Inna rzecz - czy pediatra powinien zalecac obserwacje rodzicom? Moim zdaniem nie - powinien najpierw skonsultowac sie ze specjalista, ktory to ew. moze dac szczegolowe wytyczne rodzicom w jakim kierunku obserwowac dziecko. powody j.w.mechanizmy jakimi rzadza sie emocje rodzicow sa bardzo skomplikowane i czesto przeslaniaja zdolnosc do racjonalnej oceny rozwoju dziecka. A jezeli rodzcie jednak ne zaobserwuja niepokojacych objawow, podczas gdy one obiektywnie beda? jestem o tym gleboko przekonana - a przemawia za tym wiele argumentow, ze im wczesniej zacznie sie prace z dzieckiem nad okreslonym deficytem - tym dla dziecka lepiej. > Ja osobiście do autorytetów naukowych i "najnowszych odkryć badaczy" mam ograniczone zaufanie (wiem, że to niemal bluźnierstwo w dzisiejszych czasach ;) ) z tego prostego powodu, że owe autorytety mają skłonność do zmiany poglądów co parę lat mniej więcej, a wiele jedynie słusznych opinii okazuje się po jakimś czasie mniej słusznymi.Nie jest to dla mnie zadne bluznierstwo - masz prawo do takich pogladow. Ja mam nieco inne, poniewaz widze zasadnicza roznice w efektach terapii dzieci dzis, a chocby 10 lat temu. i porownanie wypada zdecydowanie na niekozysc lat wczesniejszych. A to, ze zmieniaja sie opcje, poglady? To chyba dobrze, inaczej cala nauka stalaby w miejscu i ludzie nadal umieraliby masowo na zapalenie pluc, a smiertelnosc okoloporoowa matek i noworodkow bylaby duuuuzo duuuzo wyzsza. Chociaz dzisiaj, patrzac wstecz, wiadomo juz ze niektore metody pomocy okoloporodowej sa niewlasciwe z punktu widzenia chocby psychologicznego i dzis sie od nich odchodzi - jednak dzieki nim kilkadziesiat lat temu udalo sie przystopowac wskazniki umieralnosci noworodkow. Ale w miedzyczasie nastapil postep w innych dziedzinach medycyny i mozna juz od tamtych sposobow odejsc.To samo ma miejsce w psychologii, pedagogice i we wszystkich tych dziedzinach nauki w ktorych oddzialuje sie bezposrednio na organizm czlowieka.> Jesteś doskonale zorientowana w temacie, więc pewnie wiesz, że w USA "odkrycie" ADHD spowodowało lawinę przypadków aplikowania dzieciom terapii farmakologicznej w przypadku "zdiagnozowania" ADHD (w cudzysłowie, dlatego, że ta diagnoza oparta była o bardzo wyrywkową obserwację dziecka).no dobrze - to wiedza wszyscy - nie tylko lekarze i terapeuci. Ale to chyba oznacza, ze teraz juz nie robi sie takich rzeczy? Przynajmniej ja sie nie spotkalam. Nie wiem jak tam w USA, ale w Polsce nie spotkalam sie jeszcze z przypadkiem zbednego wprowadzenia farmakoterapii przy ADHD. raczej wrecz przeciwnie - u nas jest taka przeczulica na tym punkcie, ze predzej pozwoli sie dzieciakowi z glebokim ADHD cierpiec do 14 - 15 r.z niz wprowadzi sie leki. A niestety - czasem jest to konieczne. > I jeszcze jedno: "nieprawidłowy rozwój obwodów neuronalnych" brzmi groźnie, powiedz mi jednak jak to się ma do konsultacji neurologicznej w polskich warunkach - czy lekarz jest w stanie stwierdzić tego typu nieprawidłowości na podstawie kilkuminutowej obserwacji dziecka, które poza nadmierną ruchliwością nie zdradza innych objawów? Nie znam przypadku skierowania małego dziecka na specjalistyczne badania z uwagi na ZAGROŻENIE nadpobudliwością.A na jakie chcialabys je skierowac? To sa zaburzenia zdefiniowane na drodze badan naukowych a nie klinicznych. Sa znane, ale nie da sie ich ot tak diagnozowac za pomoca na przyklad tomografii, czy rezonansu. Owszem, sa badania definiujace jakosc przewodzenia miedzy neuronami, ale na ogol sa one zbedne - po prostu to widac i na podstawie obserwacji dziecka oraz prostych badan neurologicznych mozna postawic diagnoze nadpobudliwosci. "nieprawidlowy rozwoj obwodow neuronalnych", albo "zaburzona rownowaga miedzy wytwarzaniem i funkcjonowaniem substancji przekaznikowych (neuroprzekaznikow)" to nie diagnoza - to potwierdzone wieloma badaniami naukowymi przyczyny nadpobudliosci. Okreslaja tylko punkty na jakich w zakresie leczenia neurologicznego nalezy sie skoncentrowac, by pomoc dziecku. Kompleksowa terapia dziecka nie moze klasc nacisku tylko na modyfikacje zachowan, bo po pierwsze nie da efektow, a po drugie jest etycznie watpliwa. > > Brak samokontroli jest moim zdaniem immanentną cechą dziecka, przynajmniej do czwartego roku życia (jeśli nie dłużej - każde dziecko jest inne). Ty sama to stwierdzasz poniżej.Ale ten sam brak samokontroli u dziecka starszego jest chyba powodem do niepokoju, prawda? Poza tym, wybacz, ale przynajmniej czesciowa zdolnosc do, chociazby odroczenia gratyfikacji osiagaja juz dzieci 3-4 letnie. A jezeli nad swoimi reakcjami emocjonalnymi nie panuje dziecko starsze, to moim zdaniem nie jest dobrze. Nie dla rodzica, czy spoleczenstwa - rodzic moze byc aniolem, a spoleczenstwo koniec koncow wzruszy ramionami i w najgorszym wypadku odsunie sie od delikwenta. Ucierpi na tym dziecko - w domu nauczone, ze wszyscy akceptuja jego zachowanie potem zderzy sie z brakiem akceptacji u obcych. W domu dostanie na to przekaz - nie martw sie, coreczko, synku - my cie kochamy. tyle, ze w pewnym momencie milosc rodzicow mlodemu czlowiekowi nie wystarcza do szczescia. > I tu się baaaaaaardzo nie zgadzam.> Pomijając - jako skrajność - działania zagrażające zdrowiu i życiu innch ludzi,jakie reakcje są "niewłaściwe z punktu widzenia społecznego"? (...) "Mniejszość" (np. cholerycy, o ile to mniejszość ;) ) też ma prawo żyć. A reakcje uczuciowe jako takie, nawet przesadne, są według mnie lepsze niż brak reakcji uczuciowych.Ychy. Oczywiscie, ze tak. Przekonaj tylko do tego kilkuletnie dzieci, ktore w skupieniu buduja wielka wieze z klockow a tu nagle nadlatuje huragn w postaci ich "mniejszosciowego" kolegi i z pelna swiadomoscia tego co robi - burzy ich dzielo. Inna rzecz, jezeli w takiej sytuacji nauczycielka mowi dzieciom, ze Stasiu, czy Krysia ma taki problem probuje w ten sposob zwrocic na siebie uwage, bawic sie z nimi i inaczej nie potrafi, a potem rozmawia z rzeczonym Stasiem/Krysia jak inaczej moze sie bawic z dziecmi i gdy ten chocby na chwile zmieni sposob zachowania goraco go pochwali. A inna rzecz, jezeli tylko grupie pokrzywdzonej powie, ze Stasiu/Krysia taki juz jest i ze oni musza to zaakceptowac. A "mniejszosciowego" kolege otoczy parasolem ochronnym i tyle. Dzieci na poczatku rzecz jasna usluchaja pani, ale gdy beda troche starsze i rzecz juz nie bedzie tyczyla sie zburzonych klockow, ale na przylklad dokuczania, wyzywania i szturchania na przerwie szkolnej zapewne nie przyjma takiego tlumaczenia do wiadomosci, tylko za ktoryms razem wtluka Stasiowi/Krysi za rogiem. No, jezeli beda milsze to po prostu zaczna go unikac i ignorowac. Ciekawe jak sie bedzie Stas czul?Albo jak sie bedzie czula Krysia gdy z powodu niemoznosci zrozumienia, ze na dwor dzieci wyjda po obiedzie, a nie teraz, najpierw zrzuci talerz na podloge, a potem sama sie na niej polozy i bedzie plakac, plakac, plakac, podczas gdy inne dzieci beda sie z niej smialy, smialy, smi
            • Gość: guest Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - do achy - uwaga jeszcze dłuższe ;) IP: *.* 19.12.02, 23:58
              Acha, chylę czoła przed tobą. Poruszasz bardzo ważny problem i robisz to profesjonalnie. Znam to z nieco innej strony ( mój syn ma pewne cechy ADHD przy innym zaburzeniu), więc wiem o czym piszesz i dlaczego.Ostatnio o nieludzkiej porze ( 2 nad ranem) w TV pokazywano film o dziecku z ADHD, widać, że scenariusz pisali fachowcy. Ukazano tam dramatyczny przypadek rodziny zrujnowanej psychicznie przez problem dziecka z ADHD... Nie spałam do 4 rano i ogladałam film rozumiejąc aż nadto z czym musi się zmierzyć to dziecko i jego rodzina. W Polsce , o ile wiem nie stosuje się Ritalinu, w przypadku bohatera filmu, lek ten okazał się skuteczny i pozwolił chłopcu na jako takie funkcjnowanie. Temat- rzeka...Pozdrawiam serdeczniemegi
              • Gość: Isia Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 20.12.02, 00:06
                Megi kochana! Dowiedziałam się, że Retinal jest sprowadzany i stosowany np. przez lekarzy w przychodni na Litewskiej. Wprowadza się go w warunkach szpitalnych i pod ścisłą kontrolą lekarską. W tej przychodni pracują prawdziwi specjaliści od ADHD, m.in. dr Wolańczyk i pani dr Skotnicka, którzy popełnili bardzo mądrą książkę o nadpobudliwości. Niestety dostać się tam graniczy z cude - teraz zapisują na czerwiec, w prywatnej lecznicy do dra Wolańczyka zapisują już na sierpień przyszłego roku. Wyobrażacie sobie co znaczy tyle miesięcy dla udręczonej rodziny?
                • Gość: guest Ritalin IP: *.* 20.12.02, 09:02
                  Jest sporo poradni w ktorych mozna leczyc dziecko Ritalinem i podobnymi lekami.Dla osob przerazonych opisami w prasie polskiej, gdzie slowo "RItalin" przebywalo zwykle w bezposrednim kontakcie ze slowami "narkotyk", "psychotrop", "oglupiacz" itp.:RITALIN NIE JEST NICZYM Z W/W!!!jak czytam wypociny dziennikarzy silacych sie na wielkich specjalistow od leczenia dzieci z ADHD to mam ochote mordowac.Okreslenia typu "Ritalin - rodzaj amfetaminy"... grrrrLeki RITALIN, DEXEDRINE, CYLERT - poprawiają przebieg procesów neurochemicznych zachodzących w mózgu - substancja aktywna w tych lekach to metylfenidat - owszem pochodna, pochodna, (a nie tozsama) amfetaminy! Zacpac sie zadnym z tych lekow nie mozna. Mozna otrzymac z nich na drodze w sumie malo skomplikowanych procedur chemicznych substancje podobna w dzialaniu do amfetaminy ( siarczan deksamfetaminy, ale ich proces neutralizacji przez organizm jest szybszy niz w wypadku amfetaminy) ale po pierwsze trzeba zrobic to swiadomie, po drugie trzeba wiedziec jak to zrobic. Jak widzicie - nie sciemniam, nie mowie, ze te leki to witamina C - ale caly czas podkreslam, ze nie sa to zadne narkotyki! Ich dzialanie terapeutyczne jest potwierdzone i to nie przez panow z USA, ktory to kraj jak wiadomo cechuje sie pewna nadgorliwoscia w rozmaitych z reszta adpektach zycia - nie, leki te sa uznane na CALYM swiecie. Z reszta stosuje sie je nie tylko w ADHD.I wobec watpliwosci jeszcze troche konkretow od strony medycznej - kto nie chce niech nie czyta, nie bedzie zadnych sformuowan emocjonalnych:Leki stosowane w ADHD sa to paradoksalnie leki stymulujace -przyspieszajace neuroprzekazniki, a zwlaszcza serotonine, dopamine i noradreanaline. Generalnie leki z tej grupy maja za zadanie poprawnienie funkcjonowania OUN u dziecka.Osoby cierpiące na ADHD mogą mieć specyficzne wzorce pracy mózgu. Dotyczy to zwłaszcza kory przedczołowej obu półkul, struktur głębokich, spoidła wielkiego, móżdżku - dziecko ma za mało zdolności do wewnętrznej kontroli i hamowania.Mózg dziecka nadpobudliwego psychoruchowo funkcjonujeinaczej niż u dziecka zdrowego. Zaburzone są w nim procesy analizy i syntezy, czyli te, które zdrowemu człowiekowi pomagają odbierać i porządkować bodźce z otaczającego nas świata.Dziecko nadpobudliwe bombardowane jest przez różne bodźce, w których nie może się połapać. Jego wewnętrzny świat jest chaotyczny i niespokojny. U dzieci z ADHD zaburzona jest równowaga między wytwarzaniem i funkcjonowaniem dopaminy i noradrenaliny - substancji przekaźnikowych, które łączą komórki mózgu. Dopamina odpowiedzialna jest zaselekcję bodźców docierających do mózgu i umożliwia skupienie się na jednym wybranym.I te wlasnie funkcje mozgu sa regulowane przez leki. bardzo czesto nie ma sensu wogole rozpoczynac terapii psychologicznej, czy pedagogicznej, jezeliwczesniej nie wejdzie sie z lekiem.I na zakonczenie jeszcze raz - w Polsce wiekszym problemem od naduzywania lekow w terapii ADHD jest ich nie uzywanie.a spowodowala to nakrecona przez niekompetentna prase histeria. Mimo, ze lubie te pisma, to do diabla - ani "Wprost", ani "Polityka", ani "Newsweek" to nie sa czasopisma medyczne! Powtoze - zadaniem dziennikaza jest grac ludziom na emocjach, zeby kupowali gazety (i jak widac w wypadku w/w lekow udalo sie swietnie), a zadaniem lekarzy jest leczyc, choc oczywiscie "po pierwsze nie szkodzic".Za pomoca takich metod, ktore okaza sie skuteczne.pozdr.acha
                  • Gość: guest Re: Ritalin IP: *.* 20.12.02, 09:40
                    zgadzam się, Acha, masz rację. W Polsce przyjął się model nazwijmy go -pseudoekologiczny. W filmie o którym wspomniałam po podaniu dziecku Ritalinu rodzice osłupieli ( dziecko pierwszy raz w życiu odrabiało samo lekcje) ale dziadkowie byli zgorszeni i ze współczuciem powiedzieli matce" Biedne dziecko, taki młody a już na lekach uspakajających", co matka podsumowała" nic nie zrozumieliście- to nie lek utumaniający, tylko usprawniający pracę mózgu". W USA rzeczywiście chyba z Ritalinem przesadzają, ale nagonka tyle dała, że w Polsce praktycznie nie leczy się dzieci. Wprawdzie nie piszę o mojej sytuacji,ale znam ją bardzo dobrze.Znajoma matka chlopca z ADHD leczy się u psychiatry( tak, ONA się leczy jako " ofiara" wychowywania przez 10 lat dziecka z ADHD)a synkowi za bardzo obecnie nie może pomóc medycznie.Nie wiem, ktore z nich bardziej cierpi...No, cóż... Pozostaje wierzyć, że choć nastawienie społeczne do rożnych schematów w myśleniu się zmieni i dzieci w końcu uzyskają zrozumienie , nie mówiąc o rodzicach.Pozdrawiammegi
          • Gość: guest Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - do achy - uwaga jeszcze dłuższe ;) IP: *.* 19.12.02, 20:51
            aly.jezeli dzieci beda wiedzialy, ze krysia jeszcze nie umie, ale sie uczy jak opanowywac zlosc, smiac sie nie beda, a gdy zuwaza, ze Krysia potrafi juz wysiedziec do konca obiadu z pewnoscia zaczna sie do niej zblizac. Na to Krysia zrobi sie pogodniejsza i bedzie chciala tym bardziej nauczyc sie panowac nad takimi zachowaniami. itd. itd.> Opisane przez Ciebie zachowanie jest - moim zdaniem - całkowicie naturalnym zachowaniem w przypadku małego dziecka z tej prostej przyczyny, że nie umie ono zastosować kryteriów oceny "istotności" bodźca - każdy człowiek uczy się tego stopniowo, równolegle do kształtowania własnej wrażliwości emocjonalnej i nie tylko.Nie masz niestety racji. naturalnych mechanizmow obrony organizmu dziecka przed nadmiarem bodzcow w okresie niemowlecym jest bardzo wiele - i dziecko, ktore nie ma problemow z odruchem orientacyjnym - nawet bardzo male nie bedzie reagowalo na kazdy bodziec plynacy z otoczenia. ty piszesz o mozliwosciach segregacji bodzcow na drodze procesow intelektualnych, a ja odruchowych. To sa dwie inne rzeczy. > Co to znaczy "wczesna" diagnoza i na czym się ona opiera? Wiele zachowań, które opisałaś jako syndromy ADHD, to zachowania zupełnie naturalne w przypadku małych dzieci (np. nieumiejętność dłuższego skupienia się); co z tymi zachowaniami, z których dziecko w sposób naturalny "wyrasta"? No wlasnie - jezeli wyrasta. A co, jezeli nie wyrasta? Jezeli 4 latek prezentuje taka zdolnosc koncentracji uwagi jak dziecko kilkunasto miesieczne?Jezeli 3 latek prezentuje takie wzroce reakcji na na przyklad odmowe jak dziecko roczne?Jezeli 8 latek jest tak ruchliwy jak czterolatek?Albo jezeli niemowle bez zadnych obiektywnych medycznie przyczyn krzyczy jak oszalale przez kilka dni bez przerwy? Przerywa krzyk tylko na posilek, ktory po chwili wymiotuje w calosci i dalej zaczyna krzyczec? Ktory sztywnieje przy probie przytulenia go? ktory zamiast sie uspokajac przy piersi zaczyna zaciskac bardzo mocno szczeki i gwaltownie posapywac az do utraty tchu? przyklady mozna mnozyc.Tzw. dojzalosc spoleczna bada sie w podobny sposob jak "zwykla" inteligencje. Czy testy do oceny zdolnosci intelektualnych tez kwestionujesz? Sa oparte na dokladnie tych samych zasadach, co testy oceniajace zdolnosci spoleczne w tym tzw. modna dzis "inteligencje emocjonalna".> Znam we własnym otoczeniu kilkanaście przypadków dzieci, które we wczesnym dzieciństwie były "aniołkami" a potem nagle diabeł w nie wstąpił (zdaniem e, wybuchowe, często agresywneTyle, ze w ich wypadku zachowanie nie ma nic wspolnego z nadpobudliwoscia. natomiast jezeli takie zachowanie jest poprzedzone wyraznymi (przykro mi, ale one sa)_ symptomami swiadczacymi o nadpobudliwosci - to sprawa jest dosc jasna. tyle, ze nastolatek nienadpobudliwy, a nawet bardzo "zdiablony" bedzie nadal aniolkiem przy nastolatku nadpobudliwym i nie leczonym. Chyba nigdy nie mialas do czynienia z nadpobudliwym nastolatkiem. I obys nie musiala. Ja co prawda jestem takim dziwadlem, ze lubie takie dzieciaki, ale niewielu ludzi potrafi z nimi dlugo wytrzymac..> > Notabene - dziwnym trafem upór właśnie u ludzi dorosłch jest postrzegany jako cecha raczej pozytywna (wiąże się przecież z umiejętnością dążenia do celu, z obroną własnych opinii, choćby niepopularnych) - w jakim stopniu i w imię czego powinniśmy tak naprawdę z nim walczyć u dzieci?A nie mylisz przypadkiem cech "konsekwentny" z "uparty"? ja tam nie lubie upartych doroslych - sa bardzo nieprzyjemni w obejsciu i trudni w kontaktach.> Tutaj też pozwolę sobie się nie zgodzić- co prawda na poparcie swojej teorii mam tylko jednostkowy przykład własnego dziecka, które jest nadruchliwe od urodzenia i jednocześnie obdarzone (przez mądrą naturę, która na ogół dąży do zachowania równowagi ;) ) zadziwiającą zdolnością spadania zawsze na cztery łapy.No, ale Twoj syn nie jest nadpobudliwy, o ile pamietam? Dziecko z ADHD naprawde jest bardziej narazone na urazy.> > (przypadki ewidentnie neurologiczne, gdzie diagnoza stawiana jest na podstawie specjalistycznych badań, to inna kwestia, sądzę jednak że dotyczą one niewielkiego odsetka dzieci); Nie ma specjalistycznych badan pozwalajacych zdiagnozowac ADHD. jedynym specjalistycznym badaniem jest obserwacja, wywiad kliniczny i ew. calosciowe badanie psychologiczne.natomiast stwierdzenie ryzyka nadpobudliwosci, hiperaktywnosci, czy deficytow uwagi nie wymaga wcale dlugiej obserwacji. w kwestii zas wspolpracy z rodzicami - bez niej nie ma mowy o diagnozowaniu jakiegokolwiek zaburzenia rozwojowego. To rodzic stawia, albo nie tzw. protodiagnoze.> Dlatego tak ważny wydaje mi się zdrowy rozsądek rodziców, którzy znają swoje dziecko najlepiej.(...)działania (może się okazać, że pomoc psychologa jest bardziej potrzebna rodzicom niż dziecku)i tu sie zgadzam calkowicie - tyle, ze to osobny temat - czyli "delegowanie dziecka do bycia problemem w rodzinie"; jestem natomiast zdecydowanie przeciwna wtłaczaniu dziecka w jakieś wydumane "normy społeczne" na siłę; zadaniem rodziców jest moim zdaniem czuwanie (...) wprowadzanie niezbędnych w kontaktach z innymi reguł i ewentualne wskazywanie źródeł powodzeń i niepowodzeń, chociaż tutaj dziecko, które osiągnęło już etap "społecznej gotowości" tzn. zależy mu na opinii innych i ma ona wpływ na jego samoocenę, samo jest w stanie stwierdzić, co robi "dobrze" a co "źle".Zgadza sie. tyle, ze dziecko nadpobudliwe do tego etapu dochodzi bardzo, bardzo wolno. Albo wcale. Albo gdy juz dojdzie ma jeszcze caly, potezny bagaz wspolistniejacych zaburzen zachowania. Ale o tym juz pisalam.pozdr.acha
          • Gość: Isia Re: nadpobudliwość!!! znam to z doświadczenia IP: *.* 19.12.02, 23:57
            Kasiu, ja przeczytałam do końca :) Tak się składa, że ten temat jest mi bardzo bliski, znam go z autopsji. I wybacz, ale czytając Twoją wypowiedź, miałam wrażenie, że opisujesz cukierek, nie odwijając go z papierka. Na pewno pocieszyłaś parę mam, które niepokoją się ruchliwością swojego dziecka. Ja sama zawsze cieszyłam się, że mój synek jest żywy i energiczny. Ale ADHD to nie tylko ruchliwość, to raczej niewielka część problemu. Bo problem ISTNIEJE. Przestałam już zwracać uwagę na uwagi typu: to wymysł rodziców, którzy nie radzą sobie z własnymi dziećmi, albo takich, którym się nie chce poświęcić dziecku czasu, kiedyś dzieci były po prostu niegrzeczne albo źle wychowane, a dziś to się nazywa ADHD. Przyszedł mi do głowy przykład drastyczny, może się oburzycie na mnie, ale czy dzieci autystyczne nazywa się odludkami, a dyslektyków tępakami czy leniami? Mam nadzieję, że wiedza na temat ADHD również się poszerzy.Dziewczyny, jeśli macie wątpliwości, czy dziecko jest nadpobudliwe, to ono z całą pewnością takie nie jest. Powtórzę: nadpobudliwość to nie tylko ruchliwość, a nawet nie tylko brak koncentracji. Towarzyszy temu cały szereg innych zachowań, często poważniejszych. Jeśli dziecko jest nadpobudliwe, to NIC nie jest w stanie go zatrzymać w biegu ani wyciszyć, NIKT nie ukoi jego ataku histerii, za żadne skarby świata nie usiądzie do rysowania, gdy ma akurat ochotę skakać z fotela. Ryzyko może zwiększyć trudny poród, niedotlenienie czy mikrourazy mózgu podczas porodu. Dodatkowo wchodzą tu również w grę czynniki genetyczne.Jednak uważam, że pewne cechy nadpobudliwości można już zauważyć u niemowlaka, a jeszcze dokładniej je widać u 1,5-2-latka. Zwróćcie uwagę, jak dziecko bawi się zabawkami, w jaki sposób ich używa - czy zgodnie z ich przeznaczeniem, czy tylko np. do rzucania nimi o ścianę. Czy bawi się jedną, dwiema zabawkami czy też wszystkimi jednocześnie? Czy jego czynności są przemyślane (w stopniu oczywiście stosownym do wieku), np. czy próbuje układać kółka w kolejności od najmniejszego do największego i co robi, gdy mu się to nie udaje (np. czy wpada w histerię). Czy potrafi ułożyć wieżę z klocków, czy wieżę układa mama, a dziecko ją tylko burzy? Czy często próbuje postawić na swoim i jak głośno (to akurat nie dotyczy tzw. okresów buntu)? Czy mówi dużo, bardzo głośno, głośno się śmieje, głośno płacze (co za łagodne określenie)? Czy zrobi dosłownie wszystko, żeby się znaleźć w centrum zainteresowania (np. rozbijając coś wtedy, gdy mama rozmawia przez telefon)? Czy pozwala się zbadać lekarzowi? Czy potrafi nieomal odruchowo, impulsywnie uderzyć, skrzywdzić inne dziecko (wydaje się, że samo tego nie zauważyło)?Nie wspominam tutaj o braku koncentracji, bieganiu, skakaniu, uciekaniu i wielu innych bardziej znanych aspektach ADHD. Wbrew temu, co radzą niektórzy psychologowie, nie czekałabym z diagnozą do późnych lat przedszkolnych. Wiem z doświadczenia, że później terapie psychologiczne, konsultacje lekarske, badania specjalistyczne zajmują naprawdę dużo czasu i może się zdarzyć, że dziecko wyląduje ze swymi problemami w szkole. A więc w potencjalnie nieprzyjaznym środowisku.Niestety ciągle brakuje specjalistów, którzy wiedzieliby na ten temat trochę więcej niż piszą podręczniki. Ile razy słyszałam od psychologów, że to są zwyczajnie błędy wychowawcze, zazdrość o rodzeństwo albo zbytnia pobłażliwość. A tymczasem ADHD nie wiąże się raczej ze sposobem wychowywania dziecka, mierne skutki przynoszą też terapie psychologiczne. Pisałam już kiedyś na ten temat, również na temat leczenia farmakologicznego. Proszę, nie sugerujcie się tym, co czytacie na temat podejścia do problemu w USA. Póki co, na szczęście, nie we wszystkim im dorównujemy - również całkowitej utracie rozsądku w wielu dziedzinach. I oby jak najdłużej. Bardzo chętnie porozmawiałabym z rodzicami, którzy mają podobne problemy, albo z tymi, którzy przeczuwają problem. A może ktoś wie, jak sobie radzić wtedy, gdy wydaje się, że ani chwili dłużej nie wytrzymam?Pozdrawiam gorąco i życzę dużo cierpliwości :)Isia
            • Gość: guest Re: nadpobudliwość!!! znam to z doświadczenia IP: *.* 20.12.02, 08:36
              Dzieki isia!Isia przedstawia Wam problem w sposob bardziej osobisty niz ja. Ja tak chyba nie potrafie, mimo, ze z problemem nadpobudliwosci rowniez zetknelam sie w rodzinie, nie tylko w pracy z dziecmi.Ale wlasnie dlatego, ze znam go od dwoch stron, probuje sie z Wami podzielic moimi wiadomosciami na ten temat.Nie probuje przekonac kasi do zmiany pogladow, ani nikogo innego. tak na prawde zalezy mi na tym, zeby rodzice dzieci hiperaktywnych, z deficytami uwagi, nadpobudliwych czy w koncu z ADHD uslyszeli tez inne glosy - nie tylko te, ktore bagatelizuja odczuwany przez nich problem nawet na drodze dzialania w dobrej wierze, czyli uspokajania, ze nic sie nie dzieje, ze to po prostu ruchliwe dzieci itd.Zespoly nadpobudliwosci tym wlasnie sie charakteryzuja, ze nie sposob omawiac ich poszczegolnych cech osobno - wlasnie na tym polega tragedia dzieci z ADHD - to sa zespoly zachowan!Isia ma racje i chyba wie o czym mowi, ze mozna zauwazyc u dziecka cechy ryzyka nadpobudliwosci juz w niemowlectwie - z reszta gadalam o tym przez dwie ogromne szpalty i nie mam zamiaru tego powtazac. Wiem, ze te osoby, ktore potrzebuja takich wskazowek skorzystaja z nich, a z kolei osoby, ktore nie znaja tego problemu i tak nie zmienia swojego zdania na temat "ruchliwych dzieci".Raz jeszcze podkreslam - nie mam ambicji zmieniania czyichkolwiek pogladow, czy stwierdzania via siec, czy jakies dziecko jest nadpobudlie, czy nie. Tego sie zrobic nie da. Zaburzenia zachowania nawet u malych dzieci nie musza wynikac ani z ADHD,c y pokrewnych, ani z cech charakteru. Przyczyn moze byc tysiace. To zawsze ocenic musi zespol specjalistow. O ile oczywiscie w ogole rodzic dostrzega jakis problem. A zareczam, ze rodzic dziecka z ADHD, chyba ze jest aniolem w ludzkiej skorze - nie wytrzyma i po pomoc sie zwroci. Po prostu mimo najwiekszej milosci do dziecka,z jego nadpobudliwoscia nie sposob zyc, podkreslam <b>z jego nadpobudliwoscia</b> nie z dzieckiem. I nie sposob zyc spokojnie patzac jak cierpi dziecko z ADHD.pozdr.acha
              • Gość: kn Re: nadpobudliwość!!! znam to z doświadczenia IP: *.* 20.12.02, 14:04
                Drogie Panie :)Chyba trochę wbrew mojej woli została mi w tym wątku przypisana rola adwokata diabła, co ma jednak tę dobrą stronę, że dyskusja się rozwija :)Mimo to, albo właśnie dlatego, chciałabym odpowiedzieć na ostatnie posty Achy i Isi.Przede wszystkim mam wrażenie, że generalnie mówimy o tym samym, tylko trochę inaczej, a może to ja się wyrażam niezbyt jasno.Chcę zatem wyjaśnić kwestię podstawową: NIE twierdziłam i nie twierdzę, że nadpobudliwość (czy konkretnie ADHD) to nie jest choroba, że zaburzenia tego typu nie wymagają leczenia, że najlepszym wyjściem jest udawanie, że problemu nie ma, albo czekanie, aż sam zniknie lub dziecko z niego wyrośnie. Powtarzam: niczego takiego nie twierdzę.Odnoszę się z dużym szacunkiem do wiedzy fachowej, którą dzieli się z nami Acha, zgadzam się, że propagowanie takich informacji jest potrzebne. Nie było moim zamiarem atakowanie jej samej ani tym bardziej jej (czyichkolwiek) poglądów.Isia przedstawiła problem od strony osobistej, na podstawie własnych doświadczeń i myślę, że każda z nas ma prawo w ramach tej dyskusji zrobić to samo - co też ja uczyniłam w pierwszym poście. A był on odpowiedzią na post (początkowy) emamy, która opisuje problemy z "żywotnym" (nie wiadomo czy nadpobudliwym !)niemowlakiem. Odpowiedziałam, ponieważ moje własne dziecko zachowywało się b. podobnie, a jednak nadpobudliwe nie jest. Moja podstawowa myśl była taka: napobudliwość jest terminem nadużywanym przez laików (a są nimi niemal wszyscy poza specjalistami w tej dziedzinie) i - według mnie - często używanym jako taki worek, do którego wrzuca się wszystko jak leci: dziecko nie może usiedzieć spokojnie 5 min. - pewnie nadpobudliwe, w wieku 3 lat nie umie się skupić na dłużej niż 10 min. - nadpobudliwość, jak nic, i wreszcie - rodzice nie potrafią zapanować nad dzieckiem - na pewno nadpobudliwe.Polemizując z Achą, stawiałam pytania, wyrażające moją podstawową wątpliwość: gdzie przebiega granica pomiędzy normą, w której mieści się "żywe" dziecko, a odchyleniem od normy, wymagającym terapii. A wszystko to w kontekście niemowlaka (przypominam post początkowy), który m.in. nie daje się przewinąć (zaraz mi się oberwie za uproszczenie).Mój synek bardzo często bywał kwalifikowany jako dziecko nadpobudliwe (przez osoby, które tak naprawdę nie bardzo wiedzą co ten termin oznacza) tylko dlatego, że nie jest dzieckiem, które siądzie cichutko w kąciku i zajmie się samo sobą wtedy, kiedy dorośli chcą spokojnie porozmawiać. Przecztałam uważnie listę symptomów, które mogą niepokoić, przytoczoną przez Isię i stwierdzam, że kilka z tych zachowań - z tym, że nie w postaci skrajnej - mogłam zaobserwować u swojego dziecka na jakimś etapie rozwoju. Jednak z perspektywy widzę, że zachowania takie stopnowo zanikły całkowicie lub zostały/zostają "zmoderowane" pod wpływem okoliczności; przykład: kiedy Krzyś poszedł do przedszkola zdarzało mu się zabierać zabawki innym dzieciom lub burzyć to, co inne dziecko zbudowało, dochodziło do rękoczynów (zachowywała się w ten sposób większość chłopców w grupie, to też istotne w świetle dyskusji o normach); stopniowo jednak przyswajał sobie, że zabawki są wspólne, że trzeba się dzielić, że nie wolno niszczyć komuś, itd - w tej chwili problem już prawie nie występuje. Tego typu przykładów mogłabym przytoczyć wiele, ale do czego zmierzam: w ocenie symptomów nadpobudliwości istotne jest, sądzę, jak wiele z nich występuje, w jakim natężeniu oraz to, czy nasilają się one czy też ustępują w miarę upływu czasu. Dlatego wyrażałam wcześniej swoje wątpliwości w sprawie stwierdzenia z całkowitą pewnością nadpobudliwości u niemowlęcia. Z tym, że to moja wątpliwość, a nie twierdzenie, że Acha absolutnie nie ma racji.Nadal sądzę również, że w związku z nadużywaniem hasła nadpobudliwość istnieje spore ryzyko wystąpienia sytuacji, w których rodzice umęczeni lub zirytowani żywotnością/płaczliwością/niesubordynacją dziecka dają sobie zasugerować rzekomą nadpobudliwość (przez otoczenie lub niekompetentnego lekarza), ponieważ stwierdzenie konkretnej dolegliwości jest łatwiejsze do przyjęcia niż poczucie winy (nie radzimy sobie jako rodzice) lub mgliste przeczucie, że z dzieckiem jest coś nie tak. A tymczasem rozwiązanie problemu może - może!, nie musi - tkwić w konieczności poświęcenia dziecku więcej uwagi, zorganizowania regularnego trybu życia, w zdobyciu się na wychowawczą konsekwencję.Jeszcze raz powtórzę (do znudzenia ;) ): nie twierdzę, że jakiekolwiek symptomy trzeba lekceważyć na zasadzie "samo minie", nie twierdzę, że nie ma dzieci nadpobudliwych, wymagających terapii, leczenia farmakologicznego, ani rodziców, którym trzeba pomóc. Opisuję jedynie pewien aspekt "nadpobudliwości", z którym często spotykam się "na własnym podwórku", w rozmowach z innymi rodzicami.Nie daje mi to oczywiście podstaw do podważania choćby w najmniejszym stopniu wyników badań medycznych przytaczanych przez Achę, podkreślałam jednak, że chcę przedstawić swój własny - pragmatyczny - punkt widzenia w sprawie nadpobudliwości (a raczej pseudo nadpobudliwości)że tak powiem, w praktyce. Nie zgadzam się jednak z Achą w sprawie, która dotyczy nie tyle nadpobudliwości w kontekście medycznym, co ogólnej kwestii "norm społecznych" lub zachowań społecznie akceptowalnych; Acha napisała, że mylę upór z konsekwencją i że ona osobiście ludzi upartych nie lubi... Możę mylę, a może są to dla mnie cechy w pewnym stopniu pokrewne, w każdym razie nie zamierzam swojego syna wychowywać z myślą o ewentualnym lubieniu/nielubieniu przez otoczenie - o powodach długo by pisać, a i tak się już rozpisałam, najważniejszym w każdym razie jest sprawa ponoszenia konsekwencji własnych zachowań (przez dzieci i dorosłych) i granice "temperowania" własnego charakteru.Isia napisała z kolei, że pewnie kilka mam swoim postem uspokoiłam: dziękuję Isiu za to stwierdzenie, jeśli faktycznie mi się to udało, byłabym bardzo szczęśliwa, nawet jeśli chodziłoby o jedną jedyną osobę, która po przeczytaniu postu Achy wpadła w panikę, nie mając do tego uzasadnionych powodów.Pozdrawiam niezmiennie serdecznieKasia
        • Gość: kn Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - do achy - uwaga jeszcze dłuższe ;) IP: *.* 19.12.02, 12:25
          az to samo pytanie: upór i wybuchowość to cechy usposobienia - moim zdaniem ani lepsze ani gorsze od np. nieśmiałości czy marzycielstwa, po prostu inne. Gdzie - według Ciebie - przebiega granica pomiędzy uporem "zdrowym" i "chorym" i czy w ogóle taki podział jest możliwy?Notabene - dziwnym trafem upór właśnie u ludzi dorosłch jest postrzegany jako cecha raczej pozytywna (wiąże się przecież z umiejętnością dążenia do celu, z obroną własnych opinii, choćby niepopularnych) - w jakim stopniu i w imię czego powinniśmy tak naprawdę z nim walczyć u dzieci?>Należy też zauważyć, iż nadpobudliwe dzieci - z powodu swojej impulsywności, nieuwagi oraz trudności w planowaniu i przewidywaniu konsekwencji swoich zachowań - są bardziej niż inne narażone na przypadkowe urazy fizyczne i wypadki komunikacyjne. Tutaj też pozwolę sobie się nie zgodzić- co prawda na poparcie swojej teorii mam tylko jednostkowy przykład własnego dziecka, które jest nadruchliwe od urodzenia i jednocześnie obdarzone (przez mądrą naturę, która na ogół dąży do zachowania równowagi ;) ) zadziwiającą zdolnością spadania zawsze na cztery łapy.Podsumowując: nie będę twierdzić oczywiście, że ADHD jest jedynie wymysłem nadgorliwych lekarzy - wierzę, że są przypadki, w których można to schorzenie jednoznacznie zdiagnozować i skutecznie leczyć; upieram się jednak, że taka diagnoza wymaga długiej, żmudnej i rozsądnej obserwacji dziecka przez psychologa we współpracy z rodzicami (przypadki ewidentnie neurologiczne, gdzie diagnoza stawiana jest na podstawie specjalistycznych badań, to inna kwestia, sądzę jednak że dotyczą one niewielkiego odsetka dzieci); upieram się również, że nawet najtęższe głowy mogą mieć problem z ustaleniem granicy pomiędzy ruchliwością a NADruchliwością, pobudliwością a NADpobudliwością, wrażliwością a NADwrażliwością etc.Dlatego tak ważny wydaje mi się zdrowy rozsądek rodziców, którzy znają swoje dziecko najlepiej. Dobrze by było, żeby oni właśnie zastanowili się czy nad?/pobudliwość/ruchliwość dziecka jest - tak naprawdę - problemem dla dziecka czy też dla nich i w zależności od tego podejmowali konkretne działania (może się okazać, że pomoc psychologa jest bardziej potrzebna rodzicom niż dziecku); jestem natomiast zdecydowanie przeciwna wtłaczaniu dziecka w jakieś wydumane "normy społeczne" na siłę; zadaniem rodziców jest moim zdaniem czuwanie nad naturalnym i nieuchronnym procesem socjalizacji małego człowieka, wspieranie go w chwilach nieuniknionych porażek (nie ma typu charakteru gwarantującego społeczny sukces), wprowadzanie niezbędnych w kontaktach z innymi reguł i ewentualne wskazywanie źródeł powodzeń i niepowodzeń, chociaż tutaj dziecko, które osiągnęło już etap "społecznej gotowości" tzn. zależy mu na opinii innych i ma ona wpływ na jego samoocenę, samo jest w stanie stwierdzić, co robi "dobrze" a co "źle".Wątpię czy ktoś poza Achą przeczytał całość, ale i tak pozdrawiam wszystkie mamy bardzo żywotnych :bounce: dzieciKasia
      • Gość: guest Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko - UWAGA BAAARDZO DŁUGIE... IP: *.* 18.12.02, 16:36
        ych. A jednak rzeczywiście jest w gorszej sytuacji od swojego rówieśnika nadpobudliwego, ponieważ dziecko nadpobudliwe w końcu przynajmniej fragmentarycznie i chaotycznie ale potrzebe poznawczą realizować będzie. dziecko z osłabionym OO wymaga specjalnej stymulacji i motywacji z zewnątrz - bez tego nie dośc, że mało co je frapuje, to jeszcze mało co z tego zapamiętuje... A dziecko u którego OO nie wystepuje? Nie zycze nikomu na własnej skórze poznac co znaczy praca z takim dzieciaczkiem. Bo człowiek cierpi za dwoje widząc jak niewiele bez OO człowiek może zrobić. A wypracowanie OO może baaardzo długo trwać i przynieśc tylko częściowe efekty.Z tej perspektywy, rzeczywiście dziecko NADMIERNIE spokojne jest w o wiele gorszej sytuacji niz to NADMIERNIE ruchliwe.Przy okazji - zapewniam, że to, co uważamy za normę jest baaardzo szerokie i obejmuje zarówno dzieci spokojne, jak i ruchliwe. Kluczem jest słowo nadmiernie. > Dziś jest dla mnie oczywiste, że powiedzenie synkowi "uspokój się" jest niemal równoznaczne z propozycją, żeby przestał oddychać - co nie znaczy, że tak łatwo przyszło to zaakceptować(...)> Czyli każdy kij ma dwa końce ;)Tak, kazdy kij ma dwa konce - to prawda. Ale skoro piszesz, że "nadal nie umie, nie potrafi itp. " to znaczy, że jednak dostrzegasz pewną nadruchliwośc (nie będe mówiła o nadpobudliwośći w wypadku dziecka którego nie znam, bo może nie byc wogóle mowy o nadpobudliwości, a jedynie o pewnego rodzaju wzmożonej ruchliowści)i coś w tym kierunku próbujesz robić, żeby synkowi pomóc. I świetnie - na ogół rodzice z łagodnymi formami wzmożonej aktywności u dziecka, albo z łagodnymi formami osłabionej koncentracji radzą sobie świetnie sami. Z resztą - to co piszesz o przedszkolu jest rzeczywiście uspokajajace - dzieci nadpobudliwe na ogół mają straszne problemy od początku "trafienia" do przedszkoli, nie mówiąc juz o szkołach. Nie potrafia współpracować w grupie, wydają się byc nieposłuszne, złośliwe, są nielubiane przez rówieśników. Jeżeli tego nie ma to ok. Prawdopodobnie nie ma się czym martwić.A teraz elaboratu dalsza część - juz niezależna od listu Kasi. Hiperaktywnośc i deficyty uwagi to jeszcze nie nadpobudliwość. nadpobudliwośc to nie tylko ADHD. jest to temat w gruncie żeczy kontrowersyjny - moim zdaniem należy byc ostrożnym w stawianiu diagnozy, ale nie nadmiernie ostrożnym. Lepiej bardzo wcześnie zdiagnować dziecko jako zagrożone naspobudliwościa, albo jako hiperaktywne bez deficytów uwagi, albo wręcz przeciwnie - z deficytami uwagi, ale bez hiperaktywności niż wszystko podciagać pod ADHD. Wczesna diagnoza w wypadku w/w zaburzeń jest bardzo istotna - tak jak w wypadku duzo cięższych schorzeń - im wcześniej zaczniemy na dziecko oddziaływać - tym lepiej, nawet, jeżeli chuchamy na zimne. Nie zaszkodzi, a może nie dopuścic do rozwoju zaburzeń w kierunku pełnoobrazowego ADHD, które - należy to sobie jasno i wyraźnie powiedzieć jest poważnym zburzeniem rozwoju dziecka i wymaga terapii w bardzo wielu zakresach oddziaływań, podczas, gdy praca z maluszkiem jest lekka i przyjemna, zrówno dla dziecka jak i rodzica. Zaznaczam, ze mówiąc te słowa myśle tylko o pracy z dziećmi zagrożonymi nadpobudliwością! W sytuacjach, gdy dziecko jest ciężko chore, bądź niepełnosprawne terapia może bycniestety baaardzo uciążliwa juz od samego początku. Ale konieczna. W tym kontekscie - horrendalna bzdura jest stwierdzenie wspominanej przez Kasie lekarki, że rozpoznawać można nadpobudliwość dopiero w wieku przedszkolnym a zapobiegać w szkolnym! Jak samo słowo wskazuje - "zapobiegać" należy ZANIM wystapia problemy!Na zakończenie - konsekwencje psychologiczne DLA DZIECKA nie oddziaływania na jego zaburzenia z kręgu wszelkich hiperaktywności, deficytów uwagi, współwystępujących z nimi zaburzeń sensorycznych a w końcu nie leczenia ADHD.Aż 65% dzieci z wszelkimi cechami z kontinuum nadpobudliwychości, zgłaszanych do placówek pomocy, ma trudności z posłuszeństwem i wykonywaniem poleceń. Są one uparte, wybuchowe, często agresywne. Współwystępowanie zaburzeń zachowania bardzo niekorzystnie wpływa na rokowanie w omawianym zespole. Dzieci, u których oprócz nadpobudliwości rozpoznaje się współistniejące zaburzenia zachowania, mają większe szanse na popadnięcia w uzależnienie od substancji psychoaktywnych i/bądź przyłączenie się do grup przestępczych, a także przedwczesne porzucenie szkoły. Kontakty dziecka nadpobudliwego z kolegami przebiegają burzliwie, dziecko wpada w zabawę innych i nie ma umiejętności dostosowywania się go jej reguł, chce przeforsować swoje, tak, że nawiązywane znajomości są krótkotrwałe. Nadpobudliwe dziecko nie ma wielu kolegów i przyjaciół, co też wreszcie obniża jego własną samoocenę. Dziecko jest często spostrzegane przez grupę jako łamaga, fajtłapa, błazen, z którego można się pośmiać, jako ten, na kim skupi się i tak cała uwaga nauczyciela - tzw. kozioł ofiarny. Zmiana takiej sytuacji jest dosyć trudna. Należy też zauważyć, iż nadpobudliwe dzieci - z powodu swojej impulsywności, nieuwagi oraz trudności w planowaniu i przewidywaniu konsekwencji swoich zachowań - są bardziej niż inne narażone na przypadkowe urazy fizyczne i wypadki komunikacyjne. Dziekuje za uwagę - dośc to przydługie było, ale uważam, że temat jest na tyle ważny, by go w miare szczegółowo omówić. I tak nie powiedziałam wszystkiego - zarysowałam problem.Jeżeli będzie zainteresowanie, chętnie napisze jak można pracować w warunkach domowych z dzieciaczkami (nawet w wieku niemowlęcym) które wprawiają rodziców w stan zaniepokojenia ich nadruchliwością, płaczliwością, agresją, niemożnością skupienia się i inne takie.pozdr.achaps. I jeszcze bardzo ważne - większośc dzieci nadpobudliwych jest bardzo inteligentna (o ile nie jest to nadpobudliwośc współwystepująca z niepełnosprawnościa intelektualna, ale to zupełnie inna bajka) ale przez swoje problemy nie może sie rozwijac tak jakby na to wskazywał ich poziom intelektualny. Czy warto im odbierać tę możliwość?
    • Gość: ilka Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 18.12.02, 12:14
      Skąd ja to znam...Mój synek najpierw był b. spokojniutki i rozwijał się powoli, główkę zaczął unosić, tak porządnie, w 3/4 m-cu, zabawki też późno zaczął chwytać, za to potem poszło jak burza. Stawał w łóżeczku w wieku 6 m-cy, raczkował jak miał 7 m-cy, nauczył się chodzić w 10 m-cu.Teraz 14 m-cy i nie można go spuścić z oka na 5 sekund, inaczej jest nieszczęście. Nie jest w stanie usiedzieć chwilki w jednym miejscu, ani zająć się jakąkolwiek zabawką (no chyba, ze jest to szczotka do kibla, kosz na śmieci, komórka, pilot lub kontakt). Ze swojego łóżeczka wychyla się i wypada - wchodzi, wkłada do łóżeczka poduszkę, kocyk, cokolwiek, wchodzi na to i fik przez barierkę. Dostał ostatnio klocki Lego w kubełku, który może również służyć jako siedzonko, wg producenta. Wg Jurka kubełek służy do tego aby na niego wejść, złapać się jedną rączką gałki od komódki (cud, że szuflada się nie otworzyła), a drugą nóżką sobie pomachać....Jeżyk lubi też wchodzić na łóżko, kanapę lub fotel i rzucać się z niego na podłogę, tak bezwładnie, że nawet rączek nie wyciąga przed siebie, zawsze go łapię, ale mało zawału nie dostaję...Poza tym wchodzi na stół w kilka sekund, wkłada łapkę do kibelka, wyciąga gary z szafek i rozkłada je na środku pokoju. Ubrania z szafy wywala na środek pokoju itd. Nie wymieniłam 1/100 tego co Jurek potrafi zrobić w pół minuty. I robi to bez ustanku... Śpi niewiele, budzi się w nocy kilkakrotnie...Jak się mu czegoś zabroni to z impetem wali głową w podłogę. Jest bez przerwy posiniaczony i ma przynajmniej jednego guza na głowie. Czy jest nadpobudliwy nie wiem, wiem tylko, że jego starsza siostra była aniołem, czego nie doceniałam wcześniej.
    • Gość: eBeata Re: nadpobudliwość!!!czy poprostu żywe dziecko IP: *.* 18.12.02, 12:33
      Może cos faktycznie z tymi Bartkami jest ;-)?Mój też miał być Bartoszem, zmieniłam w ostatniej chwili, tuż przed drzwiami urzędu i chyba o tę chwilę za późno :-).Nie jest nadpobudliwy /w prasie były testy, artykuły/ ale jest pobudliwy.Ciągle w ruchu. Nie potrafi się dłużej nad czymś skupić. I do tego mało snu potrzebuje!!!!!! Skończył 4 latka, zasypia o 22-23, w przedszkolu rzadko śpi. Normalnie Napoleon ;-).Bardzo męczący i baaaaardzo kochany ten mój szkrabek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka