Dodaj do ulubionych

Styczeń 2003 :) cz.2

21.09.04, 15:34
Wiekszosc mam styczniowych opowiedziala sie za zalozeniem nowego
watku,poniewaz na starym mamy juz 3619 postow i ciezko sie otwiera.
Na mnie spadl zaszczyt zalozenia smile
Mam nadzieje,ze nic sie nie zmieni i dalej bedzie tak przyjaznie i milo.
Buziaczki-Jola
Obserwuj wątek
    • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.09.04, 16:33
      Hej! To ja wpisuje sie na nowym zeby jak najszybciej stary spadl i nie
      mieszal wink))
      Franca ja poprosze zdjecia ze spotkania na gazetowego wink))
      Zachryplam dzis w pracy tak totalnie ze musialam przerwac zajecia sad( a mam
      dzis kolejne zebranie z rodzicami w przedszkolu, ciekawe jak zdolam do nich cos
      powiedziec.
      Zosie ogromnie cieszy ostatnio jak mowie szeptem i sama z lobuzerska minka
      szeptem cos tam po swojemu opowiada.Ostatnio bawi ja do rozpuku jak pilka albo
      kolka od wkladania na patyk cos tam robia. Ostatnio nie karmi nie usypia juz
      lali czy misia tylko wozi w wozku pilke, wysadza ja siusiu i karmi caly czas
      zasmiewajac sie cala.
      Przylaczam sie do apelu Joli -hej styczniowe zguby prosze sie odezwac (Sowa -
      nieobecna usprawiedliwiona wink))a reszta?????
      Spadam nakarmic dziadki i na zebranie dobrze ze przestalo padac przynajmniej
      Skrzynka
    • franca1 znalazlam 21.09.04, 16:33
      jak w tytule - ale donosze ze link do nowego w starym nie dziala
      Tak czy inaczej trafilam ...
      • kini_franio Re: i my też sie odnaleźliśmy:)długie chyba 21.09.04, 17:20
        Witajcie!
        My owszem zamieszanie mamy w domu, ale nie z powodu pakowania sie a raczej
        porządków. Plany nam sie pozmieniały. Faktycznie powinnam sie teraz sposobić do
        podróży, jednak zmieniliśmy decyzję i Grecja troche nam sie oddaliła, niestety
        odwiedziliśmy kilka biur podróży i oferty nam nie odpowiadały, wszystkie prawie
        wyloty z Wa-wy co dla nas oznacza, ze trzeba wstać w nocy i jechać 5 h
        pociągiem, bo oferty które wybraliśmy miały wyloty w niedzielę a w dni wolne
        nie organizują tzw. dolotów ze Szczcina. Cóż, doszliśmy do wniosku że nic na
        siłę, a na dodatek czas Franka wyprowadzić do własnego pokoju i dokonać paru
        przeróbek przed zimą, stąd strata nie jest aż tak bolesnasmile)W marzeniach już
        moczyłam stopy w morzu...., dowiemy sie od Sowy jak byłosmile)
        Za to zwiedzamy inne pobliskie landy i wypiłam obiecaną kawę w Berlinie i
        odwiedziliśmy innego dnia słynną Momę (wystawę z nOwego Yorku) również w
        Berlinie, ale to temat na długie rozważania, stałam 10 godzin w kolejce zeby
        sie tam dostać!!!!!!!!!!Skończyłam już swoje podrózne jarmarczne przygodysmile,
        czas trochę pomieszkać.Chciałam jeszcze sie wybrać do Gdańska na
        impresjonistów, ale nie wiem czy zdążę. MUsze troszkę Franusiowi wynagrodzić to
        moje tułanie sie i nieobecnośc, zwłaszcza ze bidulek sie pochorował ostatnio,
        walczymy z katarem (półmetek) przedtem biegunka była. No i rozdrażniony trochę,
        noce paskudne. Do tego ataki agresji niekontrolowanej, chyba zaczynamy
        okres "zbuntowanego dwulatka". Nocnikowych prób nie robimy, a należałoby
        chybasmile. franek oszust chcąc sie wykąpać popołudniową porą ciągnie mnie do
        łazienki mówiąc:"Janio kupe jobił! Myć musi!"
        Cieszę sie z Waszych spotkań warszawskich, nam z Paty mozę sie uda spotkać w
        Ińsku, rozmawiałyśmy ostatnio przez telefon. Ach i jeszcze usprawiedliwiajac
        moją nieobecność- komp nam nie działał jak sie należy, teraz trochę lepiej po
        gruntownym czyszczeniu.
        Joluś, dużó o Tobie myśle i o Szymku i o Fasolce, z pewnoscią wszystko będzie
        jak najlepiej, a te lęki i obawy to normalne ze okresowo sie pojawiają,
        przeganiaj je byle daleko!!smile
        Jej muszę wrócić do Waszych postów , bo miałam co nieco napisać, ale w głowie
        zamęt. uciekam, bo spóźniony obiad czeka
        pozdrowionka
        • didi23 Re: 21.09.04, 20:19
          Super, że mamy nowy wątek, bo mi też niestety czesto wyskakiwał komunikat o
          odświeżeniu strony. HJolu fajnie, że to właśnie Ty go otwarłas, bo należysz do
          najaktywniejszych forumowiczek. Ta pogoda przygnębia, tym bardziej, że mnie
          choróbsko bierze. Mam nadzieję, że jutro na kontroli okaże sie, że dawciowi
          przechodzi i chrósko odejdzie w siną dal.
          Monia mój ślubny i ja kibicujemy CKM Złomrex Włókaniarz Czestochowa. Mój ślubny
          też inreresuje się prawie wszystkimi dyscyplianmi sportu, mam dość juz olimiad,
          piłki noznej i siatkówki. W dodatku dwa razy w tygodniu chodzi grać w siatkę z
          kolegami.
          Mam nadzieję, ze nadmorskie dziewczyny nie ucierpiały i za bardzo sie nie
          przestraszyły trzęsieniem ziemi.
          Kasi ja tez Ci zazdroszczę pomysłów i ochoty na robienie tylu rzeczy. ja
          przychodze z pracy i jestem padnięta. na pewno to wina organizacji czasu. musze
          koniecznie nad tym popracować.
          Jolu co do zajadów Dawciowi zrobiły się dwa razy, ale nic z nimi nie robiłam,
          bo były niewielkie i szybko się zagoiły.
          Zdjęcia ze spotkania warszawskich styczniaków są super.
          Oki spadam szykować brzdąca do spania i czas na walkę z żelazkiem.
        • monikam1 Re: i my też sie odnaleźliśmy:)długie chyba 21.09.04, 20:34
          Hej! Witajcie na nowym wątku. Właśnie umieram po wizycie u dentysty. Wymyśłiła,
          że mi zrobi leczenie kanałowe na zapas i nie potrafiła znieczulić (żeby nie
          było problemów w ciąży). Dostałam 3 zastrzyki znieczulające i nic. Wyglądam
          jakby mi wyrwali pół szczęki, a ona nawet nie dowierciła się do kanałów.
          Kobieta w aptece myślała, że jestem po rwaniu. A jutro idę znowu do tej
          rzeźniczki. I pomyśleć, że pobolewały mnie tylko dziąsła. Chciałąm sobie
          wyleczyć ząbki, bo w czasie ciąży miałam straszne kłopoty i robię wszystko, aby
          się hostoria nie powtórzyła.
          Obecnie przeżywam wyrzuty sumienia, bo na początku października wyjeżdzam na
          kilka dni na szkolenie do Redy. I myślę sobie, że może nie powinnam, bo 3 dni z
          dala od Gosi to dużo. A w listopadzie znowu 3 dni w Warszawiesad(( Zrezygnowałam
          już ze szkolenia w Zakopanym (miałam dziś wyjeżdżać) i myślę sobie, że nie mogę
          wszystkiego unikać, bo zostaję w tyle za resztą. Szkoda, że nie mogę zabrać
          Gośki.
          Nie cierpię ISO!!! Uważam, że to głupota i wyłudzanie kasy od firm (mój wydział
          się tym zajmuje - ale ja całe szczęście nie). Szczerze współczuję egzaminów z
          tego badziewia.
          Też myslimy o Grecji, a raczej o Cyprze w przyszłym roku, ale jak sobie liczę
          ile to kosztuje, to ciarki mnie przechodzą. Teściowa byla na b. porządnych
          wczasach w Sarbinowie za 660 zł na 10 dni. A znajomy właśnie przedwcześnie
          wrócił z Chorwacji, bo nie było pogody. Można by za to siedzieć miesiąc nad
          Bałtykiem - jak się trafi z pogodą może być lepiej niż nad Morzem Śródziemnym.
          Mnie się marzy wyjazd w prawdziwe góry na lepienie bałwana ( nie jeździmy na
          nartach).
          Pozdrawiam i idę jęczeć do lustra. Chyba kobietę jutro zabiję.
          Monika
          • sewerynki oszaleje - zapalenie płuc 21.09.04, 21:42
            no i tyle moge mieć do powiedzenia. Było wszystko dobrze, nie kaszlał, katar
            powoli bo powoli mijał. w nocy sie obudził i nie chciał spać ani cumla coś
            marudził, miał 39, zbiłam gorączkę i poleciałam rano do prywatnej lekarki w
            szpitalu która wysłuchała zapalenie płuc po jednej stronie. mamy Klacid, jakiś
            steryd ... wojtek ok. sie ma nie kaszle co chyba wcale nie jest dobrze, w domu
            jest zadowolony. ja jestem w dole. każdy katar to zapalenie płuc? dlaczego? co
            mu jest? czy to jakaś alergia, wpływ krakowiskiego brudnego powietrza, wszystko
            na raz? jak mu pomóc, jak przetrwać zimę i wiosnę nie na antybiotykach?
            pocieszcie błagam. szukam jakiś wiadomości o zapaleniu ale nie wiele moge
            konkretnych rzeczy znaleźć.
            buuuuuu a poprzedniego posta mojego chyba wcieło, wczoraj pisałam.
            iwona
            • kini_franio Re: oszaleje - zapalenie płuc 21.09.04, 22:07
              Iwonka trzymaj się, czasami tak właśnie jest z zapaleniem płuc, po cichu prawie
              i podstępnie. Kurujcie się mocno, a moze warto jeszcze zasiegnąć rady jednego
              lekarza?? Jakoś taka nieufna czasem jestem....Wojusiowi duzó zdrówka
              życzymy!!!!!
              MOnia Ty też sie trzymaj, na Twoim miejscu lekarkę omijałabym duzym
              łukiem....... A Grecja nie taka droga (choć Rodos i Cypr raczej tak), ale
              standard duzo niższy za te same pieniądze niż w Hiszpani czy Tunezji. Żal mi
              sie rozstawać z przewodnikiem po Kreciesad(, no ale to mam nadzieję na kilka
              miesięcy tylko.
              Danwik i jak tam Iso? Szczerze współczuję...
              Chłopaki w kąpieli a ja opracowuje graficznie moją strone.
              Jutro jedziemy do dziadków i mam zamiar zajrzeć do kilku sklepów, a wcześniej
              wielkie zbieranie kasztanów w parkusmilepozdrowionka i spokojnego nocy zyczę Wam
              no i sobie także bo ostatnio daleko naszym nocom do spokojnych...
              • jogaj Re: oszaleje -znowu dlugo ;) 22.09.04, 00:00
                Hihih,ale namieszalam z tymi linkami,no ale wszyscy i tak sie na pewno odnajda.
                Bylam dzis u gina (ginekologa),wzystko jest OK,nawt mi sie troszke hemoglobina
                podniosla po witaminkach.Na USG ide do innego gabinetu na lepszy sprzet,11 lub
                18.10.
                Dzis przezylam szok,zatrzeslo sie wszystko w mieszkaniu,podloga pod stopami sie
                ruszala,bylam przerazona,to byly te wtorne wstrzasy. Pierwszych nie czulam i
                pomyslalam,ze ja daleko od morza mieszkam wiec sie nie przenioslo,a potem takie
                cos. Mam nadzieje,ze sie to juz wiecej nie powtorzy,bo bylo okropne.
                Bylismy dzis w IKEA po swietlowke do mojej lampki do haftowania i kupilismy
                szafke po sprzet RTV na ktora chorowalam od bardzo dawna,ale droga,a dzis
                kupilismy ja za 215 zl,byla przeceniona,bo z wystawy i w calosci.Jestem
                zachwycona,a przy okazji Szymon poszalal w basenie chinskim,bo na dwor sie dzis
                wyjsc nie dalo. Zrobilo sie u nas z dnia na dzien potwornie zimno,wialo tak,ze
                urywalo glowy i jeszcze 3/4 dnia padalo.
                Moj maz poszedl opijac synka znajomych Jedrzeja,a ja zamiast isc spac siedze
                przy kompie smile
                Kini dobrze,ze sie odnalazlas,Grecja nie ucieknie wink
                Sewerynki to straszne,ze znowu antybiotyk,a moze faktycznie powinnas isc do
                innego lekarza. Wojtus powinien chyba dostawac cos na wzmocnienie,moze
                homeopatia?
                Szymon ma lekki katar i mam nadzieje,ze na tym sie skonczy,oj zaczelo
                sie,koniec lata=start chorobska.
                Buziaczki-Jola
                • danwik Re: oszaleje -znowu dlugo ;) 22.09.04, 07:57
                  Noooo teraz to otwarcie strony trwało "ino moment" (to po śląsku surprised))))

                  Wojtuś duuuużo zdrówka Ci życzymy. Sewerynki może faktycznie tj. radzi Jogaj
                  spytaj lekarkę o lek na wzmocnienie. Ja już pisałam wcześniej, że Wiktoria
                  dostaje RIBOMUNYL i jak na razie (odpukać!) nawet katarku nie miała ....
                  Monika okropnie Ci wspołczuję z powodu problemu z zębami. Trzymaj się !!! I nie
                  wiem co Ci radzić - może faktycznie zmień lekarkę. Przecież to niemożliwe, żeby
                  tak cierpieć. Ja też leczyłam zeby kanałowo i w zasadzie nic nie czułam!
                  Jogaj jak tam po trzęsieniu. Już w porządku ??? Aż mi się włosy na głowie
                  zjeżyły jak o tym usłyszałam (i od razu pomyślałam o forumowych nadmorskich
                  dziewczynach surprised).
                  pzdr. cieplutko. agnieszka.
                  • skrzynka3 Re: oszaleje -znowu dlugo ;) 22.09.04, 09:18
                    Hej! Sewerynki trzymaj sie dzielnie to straszne jak dziecko choruje w ogole a
                    jeszcze gorsze jak choroba powazniejsza. Ja tez mysle ze Wojtkowi przydalo by
                    sie cos na wzmocnienie. Chlopcy obaj brali kilka sezonow Ribomunyl i ja uwazam
                    ze widac bylo roznice. Alergolog kazal ich tez zaszczepic dodatkowo Pneumo
                    (chyba 23) bo to czesty sprawca zapalen pluc i oskrzeli.I wiesz co tak sobie
                    mysle moze idzcie z nim jednak do jakies poleconego dobrego alergologa. Troche
                    mnie zastanowilo jak powiedzialas ze nie kaszle? Cos czesto ma rozpoznawane te
                    zapalenia pluc i oskrzeli i za kazdym razem antybiotyk. Tak sie sama
                    zastanawiam... crying( U Henia tez tak bylo ze byle katar i od razu kaszel byl ale
                    alergolog twierdzil ze On reaguje podraznieniem oskrzeli (nawet bywalo ze byly
                    wtedy jakies zmiany osluchowe)i rzeczywiscie zawsze mu przechodzilo bez
                    antybiotyku na lekach przeciwalergicznych.
                    Jola dobrze ze U was wszystko ok (i z fasolka i po trzesieniu crying()W Suwalkach
                    sa jakies uszkodzenia na budynkach, w Olsztynie nawet ewakuowali jakis blok.
                    Kini szkoda Grecji ale co sie odwlecze.. smile)
                    Monika bardzo Ci wspolczuje to jakich horror!
                    Ja tez zwierze nie samochodowe -ciagle wszycy namawiaja mnie na prawko ale ja
                    mam wewnetrzny opor- bardzo czesto jak jedziemy samochodem i Kubi wjezdza na
                    skrzyzowanie to mnie sie wydaje ze samochody jada ze wszystkich stron i nigdy
                    nie wiem skad On wie ze teraz mozna (mowie o takich duzych skrzyzowaniach gdzie
                    samochody z kazdej strony, polowa skreca i jeszcze tramwaj wink)) Dodam ze On
                    naprawde jezdzi spokojnie i nie agresywnie.No ale dobrze ze tylko samochod
                    ucierpial. Moj Ojciec wjechal ostatnio pod autobus -im na szczescie nic
                    samochod rozwalony ale ubezpieczony. Jeszcze odszkodawanie dla MZA beda musieli
                    zaplacic ale to chyba tez z polisy.
                    Zosia byla ze mna wczoraj na zebraniu i zdecydowanie widac ze robi sie coraz
                    smielsza -dluga chwile zostala sama z chlopcami, pania i innymi dziecmi w innym
                    pokoju, potem zaczela troche plakac ale jak ja wzielam mimo sali pelnej obcych
                    ludzi przytaszczyla krzeselko i usiadla obok mnie a za chwile poszla bawic sie
                    lalkami i wozkiem. Jeszcze nie dawni nie dala by sie odkleic od moich nog w
                    takiej sytucji wink)
                    U nas dalej niestety wszyscy zachrypieni i zasmarkani, Henio wstal dzis z bolem
                    gardla i chrypka, Zosie katar budzil w nocy a teraz pokazuje palcem i
                    mowi "buzia ała" -chyba tez chodzi o gardlo sad(
                    Dobrze ze dzis nie pracuje tylko po chlopcow trzeba sie bedzie poczolgac.
                    Milego dnia zyczymy Skrzynka
                    • jogaj Re: oszaleje -znowu dlugo ;) 22.09.04, 09:33
                      Monika ja tez mialam leczone zeby kanalowo,w ciazy wiec bez znieczulenia i nie
                      bylo tak okropnie jak opisujesz,mnie bardzo boli wkluwanie znieczulenia wiec
                      sie nie znieczulam,no nie powiem,ze nie bolalo,ale twarz pozostla nie
                      zmienona,czy Ty na pewno wierzysz temu dentyscie?
                      Szymon tez zasmarkany.
                      Ale sie teraz super otwiera,co!
                      Buziaczki-Jola
                      • camilcia Re: oszaleje -znowu dlugo ;) 22.09.04, 11:03
                        no to my też się meldujemy smile rzeczywiście się super otwiera.
                        niestety Majci znowu dzisiaj zaczyna kapać z nosa, to pewnie wczorajszy spacer
                        wieczorny - trochę było chłodno.
                        Maja mi nie daje pisać 'mama oć' i buziaki przesyła. no więc zajrzę wieczorem,
                        pozdrawiam
                        • ebeatka1 Pozdrowienia z Wawy czyli straśnie długie ;))))) 22.09.04, 14:39

    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.09.04, 13:36
      Witam,
      u nas na szczęście lepiej, z nosa Matiemu już nie kapie i nie kaszle, ale
      martwie się, bo on miał już trzeci raz zapalenie ucha, drugi raz tego samego,
      żeby kiedys nie odbiło się to na jego słuchu. Za to dzis mnie kłuje w uchu,
      nigdy nie miałam zapalenia ucha i nawet nie mam pojęcia jak to boli, a kłuje
      mnie nawet przy przełykaniu sliny, mam nadzieje że to nie to. U nas pod biurem
      starsznie wieje (wieżowiec), moze mnie zawiało.
      Mam jeszcze pytanie, czy zakładacie dzieciakom rajstopy pod spodnie, bo w taka
      pogodę jak dzis to chyba by się przydało.
      Franca, oczywiście że chce zdjęcia, gazetowej skrzynki nie otwieram, poproszę
      na wojdar@poczta.onet.pl. Ja tez mam jeszcze kilka fotek i mogę wam przesłac.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.09.04, 14:27
        Czesc dziewczyny, fajnie, ze mamy nowy watek !!

        Ja dzisiaj zasszczepilam sie pierwsza dawka na wzw B i bylam w lekkim szoku, bo
        chcialam tez na wzw A, ale lekarz powiedzial, ze nie istnieje szczepionka
        skojarzona....a ja wiem dobrze, ze jest. W kazdym razie , za miesiac druga
        dawka, a potem do roboty (dzidzius !!!) Mam nadzieje, ze szybko sie uda, bo
        chce, zeby roznica wieku byla jak najmniejsza.

        Olka ostatnio kilka dni byla u tesciowej, bo moja mama wyjechala (normalnie ona
        sie Ola zaqjmuje jak ja ide do pracy). Nie wiem czym byla karmiona, ale kazdego
        dnia byla bardzie4j wysypana. Tak to jest z tesciowymi !!! Acha, wiem, ze
        jednego dnia zjadla 4 parowki, bo 'nic innego nie chciala '

        teraz spadam,

        kasia
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.09.04, 19:06
          Tak sie szybko otwiera,ze chce mi sie pisac co chwila.
          Beata pisz czesciej,dlugosc postu moze pozostac wink
          Ludikun to kiedy mozecie sie brac do pracy na dzidziusiem? ile trwa cale
          szczepienie?
          My dzis w przerwie miedzy ulewami chodzilismy po kaluzach i byla super
          zabawa,ale poza tym pogoda okropna,wieje,leje i zimno,ale chodzimy jeszcze bez
          rajstop pod spodniami.
          Macie juz kombinezony? jak Szymon juz nie sika w pieluche to chyba nie moge
          kupic jednoczesciowego,nie?
          Dzis na szczescie juz nie bylo trzesien,a dzidzia w brzuszku coraz mocniej
          fika smile
          Buziaczki-Jola
          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.09.04, 21:10
            Hej! Ja też bym radziła przekonsultować to zapalenie płuc z jakimś innym
            lekarzem. Vide mój przypadek - wczoraj baba chciała mi leczyć wszystkie zęby
            kanałowo, a dzis poszłam do jej męża, zabił ja wzorkiem, przejął mnie i robił
            mi dziś ząbek bez znieczuleń i nic mnie nie bolało - ba! Prawie zasnęłam na
            fotelu - serio smile)) (rehabilitował się chyba za żonę i zwykłą plombę wstawiał
            mi2 godziny). Ta dentystka ma nawet doktorat, ale widać nie przekłada sie to na
            umiejętności praktyczne. Choć jej mąż też niby ma, a mimo to jest naprwdę
            niezłym dentystą smile)) Gosia trzyma się dobrze. Nawet nie katarzy. Ja nie tylko
            skommltowałam ubiór zimowy, ale juz go używam. Dziś na popołudniowo-wieczorny
            spacer Gośka przyodziała się w jesienną kurteczkę. Mamy w domu niezliczoną
            ilość kasztanów. Bierzemy do łapy wiklinowy koszyczek i wędrujemy po uliczkch.
            Pomysł z nowm wątkiem to wrewelacja.
            U nas też ponoć można bło czuć wstrżasy, ale nic nie czułam. Nie czuł nawet
            Wojtek, choć pracuje na szczycie wierzowca.
            Ja szczepiłam sięna wzwB przed ciążą - tj. wzięłam 2 dawki, a trzecią z 10
            miesięcy po porodzie. Teraz jest żółty tydzień, więc jest taniej. Wysyłam męża.
            Pozdrawiam
            Monika
            • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.09.04, 21:30
              No faktycznie nieżle z tym wątkiemsmile
              Joluś dobrze ze z Wami ok. tak myślałam o Was po tym trzęsieniu, matoko co
              teraz się wyrabia - mam nadzieję ze sie nie powtórzy nigdy więcej...
              Beatko, dobrnęłam do końcasmileświetnie że masz tyle iście wiosennego nastroju w
              sobie!smile)
              My już mamy kurtkę + spodnie ocieplane na szelkach z zeszłego roku z cubusa,
              tera bedą ok. mam nadziejęsmileA słyszałyście o tym ze zima w tym roku ciepła? a w
              styczniu mam być 20 st.!!!!!smile
              A ja nie mam płaszcza i co gorsza takiego jeszcze nie uszyli, bo obleciałam
              wszystkie znane i lubiane przeze mnie sklepy. Puchy totalne...
              Franuś już mniejszy katarek, liczę ze to końcówka, ale przydałyby sie jakieś
              witaminki na wzmocnienie. A słyszałyście coś o bólach wzrostowych - jak rosną
              nóżki czy rączki - w nocy ostatnio obudzioł sie z płaczem i mówił ze nóżki go
              boląsad((
              Z naszych rozmówek: Ja: czytając przepisy kulinarne: " O indyk z ryżem!" n a to
              Franek sluchający jednym uchem odpowiada rozanielony: " Tak!!! Intyk lizaka
              lizie" no cóż głodnemu chleb na myślismile))
              A fRanuś to mniej całuśny sie zrobił, tuliński nadal straszny ale całusów juz
              nie rozdaje na prawo i lewo.
              uff koniec na dziś, zimno, ale wiecie co - lubię jesień, lubię zapach liści,
              ich szelest pod nogami, zachwycające kolory, zapach dymu z komina, chłodne
              rześkie powietrze i myśl że w ciepłym domu czeka na mnie herbatka z sokiem
              malinowym i cytrynąsmile)
              pozdrawiam jesiennie czyli kolorowo
              • kingabd1 O tym i o owym 22.09.04, 23:08
                Hej,

                stawiam się na nowym forum (swietny pomysl).

                Franca jakbys mogla to zdjecia na maila poprosze: kinga.belina@timsi.pl
                Moje zdjecia ze spotkania już zamiescilam. Jutro powinny być.

                Zuzia ostatnio dostaje tzw. malpiego rozumu. Nudzi się w domu strasznie
                szczególnie rano kiedy ja musze się wyszykowac zebysmy mogly wyjsc. Robi
                wszystko to czego jej nie wolno, a jak jej zwracam uwage to odwraca się w druga
                strone i udaje ze nie slyszy robiac przy tym usmiech „Mony Lizy”. Wyczytalam w
                jakiejs ksiazce ze dzieci usmiechaja się tak jak sa zadowolone ze udalo się im
                zwrocic na siebie uwage rodziecow. Ja nawet w chlodne dni staram się z nia
                wychdzic. Ostatnio jak mzylo to tez wyszlysmy – Zuzia w kaloszkach i z
                kolorowa parasolka wyladala komicznie.

                Najgorsze jest to ze ja czasem trace cierpliwosc jak ona po raz n-ty wystawia
                mnie probe. Zaczynam tez myslc o jakis zajeciacg dla niej przedpoludniem. Obok
                nas jest prywatne przedszkole gdzie przyjmuja takie maluchy. Pozlam pare dni
                temu żeby się dowiedziec o warunki i Zuzia była zachwycona. Pobiegla za
                dziecmi, malowala farbami i w ogole na mnie nie zwracala uwagi. Myslalam żeby
                ja posylac na 2-3 godziny dziennie (oddawac po sniadaniu i zabierac przed
                obiadem) ale musze jeszcze dogadac warunki finansowe, bo pani troche przegiela
                z cena.

                Ostatnio Zuzia w ramach Zworceni Uwagi Mamy porozrzucala wszystkie możliwe
                zabawki po calym pokoju. Wiec pytam się jej czy chce pojsc do dzieci,
                odpowiedz: Tak. To proszę posprzataj zabawki – NIE. To nie idziemy. Po czym
                siadam na kanapie i biore gazete do czytania. Co robi Zuzia: Bierze druga
                gazete i siada na fotelu.

                Zuza tez strasznie lubi się przytuac i calowac. Wlasciwie to moglabym caly
                dzien siedziec na kanapie a ona na mnie wchodzi caluje, przytula i tylko
                mowi „moja mama”. Mój cukiereczek smile))))

                Troche się rozpisalam. Nastepny raz pewnie w weekend. Buziaki
                • socka2 meldujemy sie 22.09.04, 23:46
                  hej wszystkim, tak szybciutko meldujemy sie, ze jestesmy, jest prawie ok, mamy
                  nadzieje ze bedzie lepiej. dopiero bede czytac zalegle posty, wiec nie
                  wypowiadam sie na zadne tematy smile))

                  caluski i lece czytac, pozdrawiamy i do zobaczenia czesciej na forum i gg
                  (niestety nie mam zadnych nr-ow bo mialam formatowany komputer).

                  Ania i Paula
                  • danwik Re: meldujemy sie 23.09.04, 07:42
                    Hej dziewczyny!
                    Wpadam tak na szybko bo zaraz lecę na ten paskudny egzamin i kurs z ISO. Kto to
                    cholerstwo wymyslił ?????!!!!! (przepraszam za wyrażenia - poniosło mnie).
                    Oczywiście ja maniak forumowy smile obiecałam sobie, że teraz (ZAMIAST siedzieć na
                    forum) powtórze co nieco nt ISO - no i co >????? (no comment)....
                    ale wogóle nie żałuję bo choć pogoda paskudna i czeka mnie kilkugodzinne
                    wynudzenie do bólu to ... tak pozytywnie mnie nastroił post Ebeatki surprised))))
                    SUPEERRR!!!
                    Co do cwiczeń - hmmm ja też nie mam silnej woli (i sama się sobie dziwię, że
                    jeszcze ćwiczęwink ale naprawde i szczerze muszę przyznac, że po takiej
                    gimnastyce czuje się duuużo lepiej (emocjonalnie też nie tylko fizycznie) i
                    chyba to właśnie mnie tak mobilizuje. Poza tym teraz już nie sprawia mi to
                    takiego problemu jak na początku, tzn. ćwiczę np. wieczorem i jednocześnie
                    oglądam coś w TV i wychodzi: przyjemne z pożytecznym surprised))) A co do słodyczy ...
                    na śniadanie zjadłam kawałek sernika surprised) PYCHA !
                    Wiktoria wchodzi w etap "buntu dwulatka" i ma jakies napady histerii i złości.
                    Wtedy to lepiej do niej niepodchodzić. Zauważyłam, że jak niereagujemy na jej
                    wrzaski i krzyki to po chwili sama się uspokaja i do nas przychodzi, bo
                    jakakolwiek próba odwrócenia jej uwagi wywołuje jeszcze większy krzyk.
                    Po "ataku" wszystko wraca do normy i mój ANIOŁEK grzecznie się bawi i tuli do
                    mnie surprised)))))))
                    no to tyle. spadam. buziaki. aga
                    • danwik Re: meldujemy sie 23.09.04, 07:44
                      Jeszcze jedno _
                      Aniu swietnie, że jesteś surprised)))) Czy to znaczy, że masz już stały dostęp do
                      netu ?????
                      pzdr. cieplutko. aga
                      • jogaj Re: meldujemy sie 23.09.04, 09:14
                        Kinga wyobrazilam sobie Zuzie na tej kanapie obok Ciebie i o malo nie padalam
                        ze smiechu smile))))
                        Aniu super,ze jestes pisz co u Was.
                        Danwik powodzenia na kursie.
                        My tez wychodzimy codziennie,ale nie na tak dlugo i potem szjba w domu z
                        niewybiegania,bo u nas ciagle leje od trzech dni wiec nie mozna sie cieszyc
                        zlota polska jesienia.
                        Buziaczki-Jola
                        • ebeatka1 Re: meldujemy sie 23.09.04, 12:01
                          Aga trzymamy kciuki za egzamin! Oby wszystko poszło jak po maśle smile
                          Kinga mój Maks też nie chce zbierać zabawek, wczoraj jedynie w przypływie
                          litości nad mama czołgajaca sie pod kanapami w poszukiwaniu jego klocków,
                          łaskawie wrzucił do pudła jeden klocek , po czym stwierdził " już" co
                          oznaczało ,że juz sie nasprzątał.
                          Ja też sie uśmiałam jak wyobraziłam sobie Zuzie na tym fotelu z gazetą smile)
                          Dzieciaki potrafią czasami rozbawic człowieka do łez.

                          U nas dzisiaj nieśmiało wygląda sloneczko ale zimno jak nie wiem.Maks jeżdżi
                          właśnie z tatą na rowerze, oczywiście w charakterze pasażera.Chyba zaraz wrócą
                          bo juz 12.00, a Maks o 12.30 idzie lulu.
                          A popołudniu idziemy do kolegi Kubusia, który obchodzi spóżnione 2-gie urodzinki
                          No to sobie troche poplotkuje...
                          Buziaki,
                          Beata i Maks z Wawy.
                          • ludikun Re: meldujemy sie 23.09.04, 13:26
                            Jola, do roboty biore sie po drugiej dawce, czyli za miesiac. Trzecia dawke
                            wezme po porodzie. Dziewczyny, ja mam straszna schize przed kolejnym porodem. A
                            wy brzuchate sie nie boicie ??? Ja, jak mialam rodzic Olke wcale sie nie
                            balam....ale sie przeliczylam !!!

                            Kini i inne mamy elokwentnych dzieci - ale wam zazdroszcze !!! Tak bardzo
                            chcialabym juz pogadac z moim dzieckiem !!! Tzn, Olka owszem gada jak najeta,
                            ale we wlasnym jezyku, np: zaba to baga (???) piesek to puta, itd...

                            Olka ostatnio przechodzi fascynacje koszem na smieci - nauczyla sie otwierac
                            naciskajac na pedal i teraz wszystko zrzuca na podloge, zeby potem wrzucic do
                            kosza.

                            Szkoda, ze pogoda taka podla. Olka dotychczas wiekszosc dnia spedzala na dworzu
                            a teraz sie wsciekas, ze musi siedzi w domu. No i chyba nma zapalenie
                            pecherza...

                            Trzymajcie sie coieplutko,

                            Kasia i Ola
                            • sewerynki Re: meldujemy sie 23.09.04, 13:43
                              ja to brzucha sie nie boje bo mam i tak bez ciazy smile a zajsc bym chciala tylko
                              jakos nie po drodze nam
                              zaraz ide pracowac wiec szybko
                              wojtek ma sie dobrze, gdyby nie rtg i badania z krwi, bardzo wysokie ob nie
                              uwierzylabym ze jest chory, goraczki nie ma, jest nawet nizsza niz powinna byc
                              ale to chyba skutek antybiotyku. niestety dalej nie kaszle mimo klepania po
                              plecach i syropow wykrztusnych, katar tez minal. bede jeszcze gadac z lekarka,
                              moja ta ze szpitala jest alergologiem wiec w tym kierunku tez bedziemy dzialac
                              ale musi byc zdrowy
                              dumam nad tym czy szczepic sie na grype czy nie, tyle slysze o powiklaniach ale
                              boje sie chorob w zimie ktore moge zlapac od dzieci, skrzynka camilcia -
                              szcepicie sie?
                              ania super ze jestes czytaj szybko i pisz co u was
                              wojtek tez ma napady 2latkowego buntu, przerazajacy ten upor
                              do nowej opiekunki jeszcze nie przyzwyczail sie w pelni. pomalu, na razie musi
                              przy niej ogladac teletubisie dla uspokojenia
                              pozdrawiam
                              iwona
                              • socka2 co u nas 23.09.04, 14:43
                                hej hej

                                tak szybko, co u nas: Paula praktycznie od przyjazdu do Wloch chora, najpierw
                                39 goraczki, katar i kaszel, potem bez goraczki , ale ciagle pociagajaca i
                                kaszlac i nic nie mija. Lekarz ciagle daje ten sam syrop. pociesza, ze oskrzela
                                i pluca czyste, no i w koncu dal antybiotyk - jak nie przejdzie, to chyba
                                bedzie jakies alergiczne proby robil, bo mu zasugerowalam, ze to moze na tle
                                alergicznym - nowe mieszkanie, dookola lasy, pola itp, i duzo psow. Mam
                                nadzieje, ze to szybko minie i jednak okaze sie ze jest dobrze.
                                Poza tym Paula bardzo duzo mowi zrozumialych wyrazow w obu juz jezykach.
                                Z siusianiem jest lepiej, ale jeszcze nie doskonale - zdarzaja nam sie mokre
                                spodenki i "pupa" w majtkach, ale jest lepiej - Gratulacje dla Szymka za
                                pozbycie sie pampkow!!!

                                Ja mam sie swietnie, brzuszka jeszcze nie widac, ale juz czuje kuleczke jak
                                leze na plasko smile))) serducho bije szybciutko i cudownie !!! aaa, ciagle chce
                                mi sie spac, wiec pewnie zaraz popedze do Pauli na 2-godzinna drzemke smile

                                Poki co mamy internet przez modem ale czekamy na stale lacze!!

                                Dziekujemy za pamiec o nas (sms-y i net), za mile powitanie po przerwie,
                                zyczymy zdanych egzaminow, zdrowia dla wszystkich chorujacych i ladnej pogody
                                (myslalam, ze to jakas powiesc - kasztany, opadajace liscie, rajstopki pod
                                spodnie i cieple kurtki - my nadal w krotkich rekawkach i sukienkach, pogoda
                                odlotowa chociaz ma sie powoli psuc i u nas).
                                Co do trzesienia, to i u nas zatrzeslo ktorejs nocy - szok, 15 sekund telepalo
                                lozkiem, az sie obudzilismy! Wierze tym, ktore to przezyly, ze sie bardzo
                                przerazily.

                                na razie tyle, jak mi sie cos przypomni to sie odezwe na pewno smile))) jeszcze
                                bedziecie mialy mnie dosyc wink))

                                Ania i Paula
                                • jogaj Re: co u nas 23.09.04, 15:41
                                  Aniu jak dobrze,ze masz net i mozesz nam napisac male co nieco.
                                  Z Paula to faktycznie dziwne,taka dluga choroba,ja sie nie znam,ale moze
                                  faktycznie to na tle alergicznym.Najgorsze jak nie wiadomo co sie dzieje.
                                  Hihihi u mnie brzuch to tez jest caly czas,ale teraz z tluszczykowego zrobil
                                  sie ciazowy,po prostu robi sie twardy smile
                                  Jestem z siebie bardzo dumna,bo przytylam do tej pory 1kg,a to juz 19 tydzien
                                  (jak juz to pisalam to przepraszam,ale czasem sie gubie co pisze gdzie,bo do
                                  siostry i kolezanki pisze maile wiec czasem sie powtarzam gdzies,a gdzie
                                  indziej czegos nie napisze)
                                  Dzis na spacerze czekanie na chwile bez deszczu i wyskakiwanie nie chwile z pod
                                  daszku,ale w sumie i tak dlugo bylismy,niech juz przestanie padac,bo ten deszcz
                                  najgorszy.
                                  Buziaczki-Jola
                                  • didi23 Re: a my nadal chorzy... 23.09.04, 17:04
                                    No to niestety u nas nie koniec choroby. Z zapalenia krtani przerodziło się
                                    zxapalenie oskrzeli. Mnie też nic nie przechodzi. Wieczorami robię powolo
                                    porżądki, już załatwiłam kuchnię, dziś juz pomyłam szkło w witrynie i pomyję
                                    szafki, na jutro łazienka. Dacio ma okropny katar, kaszel juz mniejszy.
                                    Zobaczymy co bedzie dalej. Martwię sie jak znów będzie przeżywał rozstasnie z
                                    nami jak bedzie chodził do przedszkola. Na razie ten tydzień ma z głowy. W
                                    czwartek za tydzień MiaŁY BYĆ ZDJECIA a w środę ortopeda.
                                    Aniu super że jesteś. Dawnik powodzenia. Musze kończyc bo mały mi skutecznie
                                    przeszkadza w pisaniu, moze wieczorkiem uda mi siecos skrobnąć.
                                    • camilcia Re: a my nadal chorzy... 23.09.04, 18:32
                                      No tak, miałam napisać wczoraj ale mi się nie udało – usnęłam razem z Majcią
                                      ok. 20.30!
                                      Beata, doczytałam i bardzo miło mi się czytało, zresztą fajnie jak piszecie
                                      długo.
                                      Jolu, z tymi wstrząsami to niezły numer – a ja podejrzewałam, że jak zwykle
                                      przesadzają w prasie uncertain A dlaczego nie kombinezon? Będziesz go wysadzać w
                                      zimę ‘w plener?’ ja ostatnio się boję żeby Majci nie przeziębić przez takie
                                      sikanie, a zimą to już sama nie wiem...
                                      no a dzisiaj miałyśmy awarię, tzn Maja w środku miasta ‘sisi’ a że ona na kupkę
                                      też sisi woła to z nią leciałam w ustronne miejsce, bo nie wiedziałam czego się
                                      spodziewać. Trwało to strasznie długo (brak zarośli) i na bank babka ze sklepu,
                                      z którego wypadłyśmy jak oparzone pomyślała, że coś zabrałam i zwiewam smile
                                      Ja też nie mam nic na jesień, w przeciwieństwie do Majci, no i wcale nie wiem
                                      czy sobie kupię, bo tak jak Kini – nic nie widzę ładnego : (
                                      Aniu – jak miło, że jesteś!
                                      Co do buntu dwulatka – Majka jakoś jeszcze spokojna, właśnie zakupiliśmy
                                      książkę polecaną nam przez moją kuzynkę (syn 8 lat, zawsze mi się podobało jak
                                      go wychowują) Jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły i jak mówić żeby dzieci nas
                                      słuchały – dopiero przeglądam, ale zapowiada się fajnie.
                                      My też wychodzimy codziennie, dzisiaj nawet było ładnie.
                                      Iwona, ja się nie szczepię, jakoś tak jest, że ja mam bardzo dobrą odporność
                                      (odpukać) i baaaardzo rzadko coś mnie weźmie, boję się że coś przyniosę do
                                      domu ale Majka w trakcie leczenia homeopatycznego więc nie szczepię, Marcin ma
                                      szczepienia w pracy jak chce i on się szczepi bo w przeciwieństwie do mnie
                                      łapie wszystko. Oj, aż mi się słabo robi na myśl o tych chorobach, oby jak
                                      najmniej.
                                      Jolu, my też jesteśmy dumne, nie pisałaś o tym 1kg jeszcze big_grin
                                      Aga powodzenia!
                                      Didi jak ty masz siłę do takiego sprzątania!?
                                      przed chwilą padało i świeciło słońce i była przecudowna podwójna tęcza!!! jaka
                                      wyraźna - no i pełna! aż się nijak nie mieściła w kadrze.
                                      Buziaki
                                      • jogaj Re: kombinezon 23.09.04, 19:11
                                        No wlasnie nie wiem jak to z kombinezonem i wysadzaniem w zime,z jednej strony
                                        wiem,ze zimno,ale w sumie nie usmiecha mi sie wizja powrotu do domu z powodu
                                        siku,no i czy on wytrzyma? zawsze mozna pojsc w osloniete miejsce i siknac.
                                        Sama nie wiem,poza tym nie widzialam nic godnego uwagi,czemu ja nie moge nic
                                        kupic od razu,tylko szukam jak glupia przez tyle czasu.
                                        Ja sobie nic nie kupuje,wystarczy mi co mam,musze tylko kupic buty na zime,bo
                                        juz dwa lata kupuje i nic ciekawego nie moge znalezc i chodze w
                                        jesiennych,ktore sie juz rozpadaja.
                                        Co do sprtow moj maz oglada sporadycznie,kiedys regatowo zeglowal,potem plywal
                                        na desce,teraz zapalil sie na cross i marzy mu sie motor,nawet sie na prawko
                                        zapisl,no i od wielu lat chodzi dwa razy w tygodni na siatkowke z kolegami. Mi
                                        sie ten cross calkiem nie podoba,ale co zrobic.
                                        Buziaczki-Jola
                                      • jogaj Re: Sugar urodzila :) 23.09.04, 19:38
                                        Wlasnie zobaczylam na forum emama,ze Sugar urodzila coreczke Amelke 21.09,pisze
                                        o tym,bo kiedys udzielala sie na naszym forum i niektore dziewczyny pewnie byly
                                        ciekawe co u niej.
                                        Pozdrowienia-Jola
                                        • ludikun Re: Sugar urodzila :) 23.09.04, 21:24
                                          A ja dzisiaj po raz 10 koncze 18 lat !!!

                                          Kamila czytalam ta ksiazeczke i musze powiedziec, ze rzeczywiscie jest swietna.
                                          Przede wszystkim, to, ze ma w wiekszosci forme obrezkowa, bardzo pomaga
                                          zapamietac i zastosowac te pomysly w praktyce.

                                          Chorutkim maluszkom i ich mamusiom, zycze zdrowka.

                                          Kasia i Ola
                                          • monikam1 Re: Sugar urodzila :) 23.09.04, 21:38
                                            Hej! Witaj Aniu! Danwiku! powodzenia. Jestem przekonana, że iso nie wymyślił
                                            nikt normalny, a że moja dentystka-rzeźniczka ma na koncie publikację o iso w
                                            gabinetach stomatologicznych tym bardziej uważam, że to cholerstwo.
                                            Gosia ma ciuchy na zimę z zeszłego roku - w tym dwa kombinezony, więc sumienie
                                            nie pozwala mi kupować zimowej kurtki.Fajnie, bo Gosia ma śliczny sztruksowy
                                            zielony kombinezonik w kotki, w którym wygląda bosko. A drugi nie mniej
                                            szykowny w pingwiny. Ale... Wyobrażam sobie, że kombinezony były dobre w
                                            zeszłym roku, gdy jeździła wózkiem. Myślę, że nie jest za wygodnie chodzić w
                                            czymś takim. To troche jak kosmonauci po księżycu - jeno, że my mamy
                                            grawitację. Więc myślę, że odczekam do grudnia i ruszę na przeceny zakupić
                                            jakąś super kurtkę, która starczy jeszcze na przyszły rok. Upatrzyłam jedną w
                                            Cubusie. Tam zawsze przeceny są zaraz po świętach i to o 50 %.
                                            Ludikun - STO lAT!
                                            Ania! Jak ja Ci zazdroszczę. Chociaż ja też lubię jesień i ksztany i nawet
                                            deszcze, szarugi i krótkie dnie. Szkoda tylko, że lata było w tym roku jak na
                                            lekarstwo i nie zdążyłam się nim jeszcze znudzić. A Gosi letnie sukienkinawet
                                            się dobrze nie wywietrzyły a już lądują w pawlaczu.
                                            Strasznie boję się porodu. Poszłam dziś do lekarza, który przyjmuje kołó mojej
                                            mamy polecanego przez koleżanki i gdy dowiedziałam się, że nie daje się namówić
                                            na obecność przy orodzie, zrezygnowałam. Poszukam kogoś kto da się skorumpoać i
                                            załatwi mi cesarkę. Miałam poród kleszczowy i jestem pewna, że drugim razem nie
                                            będzie łatwo. Ale przede mną jeszcze leczenie ząbków. Idę jutro na kosmetykę
                                            dziąseł - tj. ich wycinanie. Brrrrr... Ale wcześniej mała przyjemność -
                                            wybieramy się z koleżanką i naszymi styczniakami na wybory najmilszego brzdąca
                                            czy coś tam takiegosmile)) Nie mam wątpliwości, że wygramysmile))
                                            Pozdrawiam
                                            Monika
                                          • jogaj Re: do Ludikun 23.09.04, 22:20
                                            Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Kasiu. Milego swietowania wink
                                            Buziaczki-Jola
                                            • socka2 Re: do Ludikun 24.09.04, 09:45
                                              no to ja dolaczam sie do zyczen Joli, zdrowia, udanego zajscia w ciaze i samych
                                              radosci smile))
                                              Ania i Paula
                                            • kini_franio Re: do Ludikun 24.09.04, 09:48
                                              WSzystkiego dobrego Kasiu z okazji urodzin!!!! Świętuj sobie przyjemnie!
                                              Mi też już stuknęło na liczniku 29 niedawno...nastraja to do podsumowań, ale to
                                              moze innym razemsmile
                                              Aniu,fajnie że jesteś, sprawdźcie tego alergologa faktycznie, no a może to sie
                                              tak ciagnie bo nie wyleczone do końca, mozę ten antybiotyk coś pomoże jednak.
                                              My sie nie szczepimy, Franek ze wzgledu na uczulenie na bialko, a my odpukać
                                              nie tacy znowu chorowici, chociaż jak zapowiadają ciepłą zimę to wirusy będą
                                              się mnożyćsad((A moja garderoba jesienno - zimowa wieje pustkami, aż jestem w
                                              szoku, już przeszukałam wszelkie schowki i nic! W czym ja chodziłam w zeszłym
                                              roku???Znalazłam tylko reklamówę z ciuchami ciązowymi ale jak stwierdził
                                              obecny przy tym mój ojciec do zimy już nie zdążęsmile))
                                              Monika to wy też sie zabieracie do robotysmile? bo tak zrozumiałam.
                                              Danwik powodzenia na egzaminie, , nie daj sie tam!!
                                              Zazdroszcze mamom dzieciaczków bez pampków, ale my sie jakoś zabrac za to nie
                                              mozemysmile)
                                              Co do gadania, Kasia- ludkiun jeszcze będziesz miała dosyć!Przypuszczam ze i
                                              tak to co teraz mamy w doomu to jakieś przedbiegi, największe gadulstwo przed
                                              nami.
                                              Co poza tym: franek ostatnio cudnie bawi sie lalkamismile, zawsze na topie są małe
                                              samochodziki,traktory i ciuchcie, fantastycznie wprost bawi sie w gotowanie,
                                              lepienie plasteliną. No i niezmiennie kocha "citać baje" i oglądać kota budzika.
                                              ok. kończę, ocieplają nam balkony i strasznie hałasują, ide na kawkę póki
                                              Francik jedyneczkę ogląda.
                                              pozdrowionka
                                              • camilcia Re: do Ludikun 24.09.04, 10:42
                                                Kasiu! wszystkiego naj z okazji urodzin!
                                                Ja już po porannej lekcji, Maja z nianią, zabieram się za obiad i sprzątanie
                                                dopóki małej nie ma. co do niani to jednak zostaliśmy przy tej samej,
                                                wybaczyliśmy chwilowy poryw serca jak się okazało, rozliczamy to jakoś i
                                                jesteśmy bardziej ostrożni. w sumie ona się Mają zajmuje super, chociaż
                                                wątpliwości miałam i nie ufam jej tak jak kiedyś. zdecydował fakt, że o nową
                                                nianię niełatwo.
                                                do wieczora, życzę miłego dzionka.
                                                • skrzynka3 Re: do Ludikun 24.09.04, 10:55
                                                  Hej ! Kasiu duzo zdrowka i sloneczka zokazji urodzin smile))

                                                  A jakos tak ostatnio nawet mi sie pomyslalo ze ciekawe co tam u Sugar smile)))
                                                  Jola nie pisalas o tym kg -gratulacje wink))
                                                  Kini tak super opisalas ta jesien wink) nie moge sie doczekac -tylko na razie
                                                  pada i wieje a my zasmarkani crying((
                                                  Ja sie nie szczepie -nie mam super odpornosci i prawie cala zime chodze
                                                  zakatarzona i zachrypiona ale nic powazniejszego na szczescie. Jak nie cudze
                                                  dzieci to moje wlasne cos przyniosa i wszystkich w domu zaraza. A nasz pediatra
                                                  nie jest zwolennikiem szczepienia dzieci na grype.MOze jakos to bedzie.

                                                  Chlopcy odkopali zapomniana kolejke Lego rozlozyli na kortytarzu i od rana
                                                  super zabawa -Zosia oszalala z radosci -jedzie, jedzie slychac od rana
                                                  zachwycone okrzyki. Cala trojka w domu bo Henio zaflukany a Stas idzie dzis na
                                                  bilans 6 cio latka i nie oplacalo mi sie prowadzic do zerowki. Maialm Go tez
                                                  szczepic na odre i sama nie wiem on jakims cudem zdrowy ale wszyscy w domu
                                                  chorzy i nie wiem czy MU nie zaszkodze??
                                                  Wszystkim styczniakom zycze zdrowka -nie dajmy sie mikrobom!!

                                                  Aniu ale super Cie znowu "poczytac" mam nadzieje ze szybko bedziecie mieli
                                                  stale lacze.
                                                  Skrzynka
                                                  • skrzynka3 Re: kombinezon 24.09.04, 11:00
                                                    Zapomnialam crying Chlopcy mieli w tym wieku kombinezony gleboko rozsuwane . pod
                                                    spodem rajstopki i w razie naglego sisi jakos tam udawalo sie wyciagnac tego
                                                    siurka bez calkowitego rozbierania i zrobic co trzeba. Jak byl duzy mroz i
                                                    wiatr to i tak wychodzilismy na godzinke i wtedy wytrzymywali. Natomiast
                                                    zupelnie nie wiem ja bedzie z ZOsia. Juz teraz nie wyobrazam sobie wysadzania
                                                    Jej i wystawiania pupki na ten zimny wiatrcrying( ona dosc dlugo wytrzymuje ale
                                                    jednak czasem na dluzszym spacerze musi crying( A U nas w okolicy nie ma kafejek
                                                    itp zeby zalatwic sie w srodku. Skrzynka
                                                • didi23 Re: do Ludikun 24.09.04, 11:46
                                                  Kasiu STO LAT STO LAT. Spełnienia marzeń, usmiechu i radości oraz wile miłosci
                                                  i cierpliwosci.
                                                  Aniu ja też bym to skonsultowała z alergologiem, bo to wyglada na alergię choć
                                                  specem nie jestem.
                                                  Monia nie zazdroszcę kłopotów z zębami. Ja miałam problem z ósemkami, ktore
                                                  zatrzymały sie w kości i to był straszny ból. Skończyło sie usunięciem ich.
                                                  Pomimo znieczulenia bolało okropnie, ale juz mam za sobą, toche byłam
                                                  spuchnieta po i sina, ale poszło w zapomnienie.
                                                  My teraz zakładamy rajtuzki i cienkie spodnie w domku bo bardzo zimno, a mały
                                                  chory. Juz kaszel mniejszy, ale z noska schodza mu że tak sie wyraże gluty
                                                  okropne. Katarem to nie można nazwać. Co do kombinezonu to mamy z zeszłego
                                                  roku, mam nadzojeje że mały nie wyrósł, kupiony był wiekszy. Co do reszty
                                                  ciuszków to musze dokupić bluzeczki i wiecej spodni do przedszkola.
                                                  Oki musze kończyć bo małemu sie juznudzi wrzucanie do skarbonki kasy i trzeba
                                                  wiecnie rozdzilać go i psa bo trwa walka o ciastka. O ludzie!!!!!!!!!
                                                  Ostatnio Dawcio zapałał miłoscia do ogladania na kompi0e pewnej ropuszki oki.
                                                  UciekAM BO KATASTROFA GOTOWA
                                                  Papajki
                                                  Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
                                                  • didi23 Re: a takie tam wypociny 24.09.04, 12:10
                                                    No styuacja chwilowo opanowana. Kamila ja sprżatam wieczorami i jak mały śpi a
                                                    robie to żeby mnie nie połozyło do łóżka jak jestem na chodzie to jest mi
                                                    lepiej. Bronie sie przed tym choróbskiem jak mogę. Dzis moze uda mi sieskoczyć
                                                    na imprezke do kumpeli jak znajdę opiekę do małego smyka. Dzis energia go
                                                    roznosi. Próbuje nas ustawiać mały dyktator. Co do buntu to małemu siezdarzało,
                                                    ale teraz jest lepiej trzeba go zostawić na pare sekund w spokoju a potem
                                                    przytulic, czasmi wystarczy czymsć zajać. Jak on wytrzyma jeszcze tydzień w
                                                    domku, chyba mi go rozniesie. No a potem do przedszkola moze tam sie wyszaleje.
                                                    Oby tylko dalje nie chorował. Zbankrutujejak ede płąciła za przedszkole i leki.
                                                    Jak dojdzie do siebie to zaszczepie go hibem czy jakos tak to sie nazywa.

                                                    Ja sama tydzień temu zaszczepoiłam sie na grypę i od tej szczepionki zaczęła
                                                    się moja choba. Moze ja tak choruje. Ja mam słabą odporność. W zeszłym roku pod
                                                    rząd ze trzy razy co miesiac miałam zapalenie górnych dróg oddechowych, moze
                                                    żadne grypsko sie nie przypałęta po szczepieniu.
                                                    Aniu jak ja Ci zazdroszczę ciepełka, ja nie wiem w co sieubierać, w pracy zimno
                                                    rano okropnie zimno na dworze. Musze kupic sobie płaszcz, w zeszłym roku nie
                                                    znalazłam takiego jak chciałam. Moze w tym roku się uszył. Muszę koniecznie
                                                    kupić parę szmatek dla siebie. Znacie jakieś fajne stronki dotyczące pomysłów
                                                    na pomalowanie ścian, chce pomalować sciany bo juzsą nieładne i zmienic łóżko,
                                                    choć nie wiem czy nie za wczesnie na to bo mały urwis moze mi zabrudzić i
                                                    zniszczyć kolejne łóżko. Oki kończe moje wypociny, bo czas uspić małego w jakis
                                                    jeszcze mi nie znany sposób i posprzątać łazienikę i dość generalnego
                                                    sprzatania, przynajmiej na kilka dni.
    • dador1 Re: Do Ludikun i Camilci 24.09.04, 11:28
      Ja również przyłączam się do urodzinowych życzeń dla Kasi (Ludikun),
      wszystkiego co najlepsez, samych szczęśliwych dni, duzo usmiechu na codzień i
      oczywiście pociechy z Oli, i "dorobienia" się drugiego maluszka w najbliżsym
      czasie.
      Camilcia, a jaki ma tytuł ta książka o wychowaniu dzieci, chętnie bym poczytała.

      Pogoda paskudna, mam nadzieję, że w weekend bedzie lepiej, znowu zostajemy
      sami, mąż wybywa z teściem robić cos w domku na Mazurach, a my mam nadzieję, że
      wybierzemy się na kasztany.


      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • danwik Re: Do Ludikun i Camilci 24.09.04, 13:28
        Na początek - najwazniejsze czyli gorące życzenia urodzinowe dla Kasi /
        Ludikun - duuuużo zdrowia, spełnienia najskrytszych marzeń, uśmiechu każdego
        dnia i pociechy z rodzinki surprised))))))))
        ISO uffff temat zamknięty - tzn. nie dokońca. Test zaliczony, kurs na audyta
        też no a teraz przede mną część praktyczna ... ale to dopiero w październiku
        więc teraz odpoczywam, bo mam kompletny drenaż mózgu !!!!!!
        Co się tyczy zimowego zabezpieczenia Wiktorii - kupiłam śliczne kozaczki (dla
        mnie CUDO smile i trochę polarowych i welurowych ciuszków (bluzy, spodnie). Szukam
        fajnego kombinezonu ale niestety albo ceny z kosmosu albo nie w moim guście. Ja
        z kolei wolę kupić dwuczęściowy. (a jeden rezerwowy - w całości - mam jeszcze
        po Danielu i jest w bdb stanie a przy tym kolorystycznie unisex).
        Joluś ja też nie zauważyłam, żebyś pisała o 1 kg !!! I gratuluję !!!!!!!!
        No to na razie tyle. Dopijam kawkę w pracy i spadam do domciu (a po drodze na
        zakupy - szukam fajnych butów dla siebie, ale jak to stwierdził mój mąż "Ty
        chyba sama nie wiesz czego chcesz i nic Ci się nie podoba surprised(" Faktycznie
        jeszcze mnie żadne nie powaliły na kolana ze zdaniem na ustach "Te i tylko
        te"surprised))))
        buziaczki. aga
        • ewakop Re: Do Ludikun 24.09.04, 13:34
          Melduję się na nowym wątku, dzisiaj pierwszy raz. Teraz się super
          otwiera !!!!!!!!!
          Kasiu, z okazji urodzin przesyłam Ci najlepsze życzonka, pięknego w życiu
          słonka, smutków małych jak biedronka i szczęścia wielkiego jak
          smok !!!!!!!!!!!!!!!!!
          Moniko, współczuję walki z zębami. Ja należę do tej nielicznej grupy osób,
          którzy lubią chodzić do stomatologa !!!!!!!!!!!!!!!!! Mam to szczęście, że aż 3
          moje koleżanki z liceum są stomatologami. Jedna z nich ma własny gabinet na
          Gocławiu, jest też współwłaścicielką kliniki dziecięcej na Ursynowie. Ja zawsze
          leczę zęby pod znieczuleniem.
          Ciągle nie mam czasu napisać więcej,
          Ewa


      • sewerynki Re: Do Ludikun i Camilci 24.09.04, 13:38
        sto lat dla solenizantki!

        ja tez bym chciala zeby wojtek polubil nocnik ale dalej nie zamierza na nim
        usiasc choc na chwile, z lataniem z gola pupa poczekam az zaczna grzac

        dzis nie pracuje, ja tylko od pon-czw. a wojtek zrobil mi wsciekla histerie.
        dziewczyny doswiadczone, znowu prosze o rade. zjadl obiad po dlugich namowach
        do tv, no i zabieram sie za usypianie a on w ryk nieprzytomny, wil sie jak
        wegarz, darl w nieboglosy. po roznych probach uspokojenia i trzymania na rekach
        zostawilam go samego w pokoju, po chwili raczyl wziac cumla do buzi i sie
        uspokoil wiec wrocilam do niego a on znowu w ryk, probowlaam sie kolo niego
        polozyc na lozku a on mnie odpycha i ryczy, po czasie zaakceptowal ze siedze na
        tym samym lozku co on, potem sie polozylam obok az w koncu wzielam go na rece i
        zasnal. jestem przerazona jego reakcja. marudny byl caly dzien (ida zeby??) ale
        zeby cos takiego. wytlumaczenie mam jedno, nie chce sie obudzis albo najpierw
        nawet zasnac bo wie ze ja potem wyjde do pracy. wczoraj jak go obudzialm
        (mialam na później) strasznie sie ucieszyl ale potem przyszla Aga i jak
        zaczelam sie ubierac zaczal sie ryk, podobny do dzisiejszego. wiec pewnie
        dzisiaj bal sie powtórki sytuacji. co ja mam robić? nie pracować? nie wydolimy
        na lekarstwa! jak zostaje z babciami nie ma problemu, wtedy nie płacze ale one
        nie mogą przychodzić wiecej. ile czasu moge mu dac na zaakceptowanie nowej
        opiekunki, bo chyba z nia jest problem, chociaz jak pawel wraca wszystko jest
        ok, bawia sie itp. a probowanie z szukaniem kogos nowego, to znowu stres i nowa
        osoba ... pomocy! jak moge mu pomoc?

        z dobrych wiadomosci, lekarka dostala w koncy opis rtg płuc i nie było
        zapalenia. mówi ze antybiotyk był konieczny bo infekcja jak byk była, i
        gorączka i ob wysokie, nawet jak nie był konieczny to i tak musi skończyć go
        brać zresztą, mimo wszystko choć troche jestem zła to ciesze sie ze to nie było
        zapalenie płuc i ze wszystko jest w płucahc ok, tylko co ona tam wysłuchała?

        będę się z nia widziec za tydzien w sobote i mamy wszystko obgadac bo na razie
        wyjechala. o potencjalnej alergii też mamy gadać.

        no i tyle. weekend jest więc fajnie.

        bardzo was lubie.
        pa
        • kini_franio Re: Do Iwonki i reszta 24.09.04, 14:05
          Iwonko, wytłumaczenie raczej dobre, dla mnie takie zachowanie to nie
          pierwszyzna, franek często tak reaguje, bo po prostu nie chce spać, a Wojtus
          może faktycznie broni sie przed rozstaniem z Tobą. Ostatnio jak mnie Franek nie
          widział cały dzień, to w nocy obudził sie z histerycznym płaczem, wściekły na
          mnie zacząl mnie nawet okładać rączkami, dlatego od tygodnia nigdzie sie nie
          ruszamsmilei chyba już znowu pozwoli mi wychodzić z pokojusmileTAkie maluchy
          rozumieją wiecej niż moglibyśmy przypuszczać tylko nie potrafią tego wyrazić.
          Co na to poradzić że potrzebują mamy bezwględnie przez cały czas? A co mama ma
          poradzić na to ze ma jeszcze inny świat na głowie? ot takie dywagacje.
          Cholernie się męczę przy robieniu grafiki, czy ktoś może mi powiedzieć - jak
          eksportować grafikę do formatu jpg ale tak żeby tło było przezroczyste???????,
          bo już mnie szlag trafia.
          ide na forum komputerowe
          didi ciekawa jestem czy mój płasczyk też już sie uszyłsmile)
          • skrzynka3 Re: Do Iwonki i reszta 24.09.04, 15:43
            Hej! Iwona jak dla mnie diagnoza trafna, pytanie co robic dalej? Ano niestety
            tak bywa w zyciu ze czasem jestesmy zmuszeni podjac ciezka decyzje wbrew naszym
            maluchom. Nie wiem czy pamietasz jaka mialam depresje zeszlej jesieni kiedy
            Zosia rozpaczala po moim powrocie do pracy sad(( Ona nie krzyczala tylko byla w
            zwyczajnym dolku osowiala smutna niczym nie mozna bylo jej zajac. Stas swego
            czasu raczej mial model -przerazliwy krzyk -raz sasiadka przyszla zebym sie
            zainteresowala ta opiekunka czy Mu czegos nie robi bo tak strasznie krzyczal
            jak byl z Nia w ogrodku.Ja przemyslalam (w obu przypadkach) sprawe i doszlam do
            wniosku ze nie mam wyjscia. Staralam sie ograniczyc do min rozstania popoludniu
            i w weekndy. Z coraz mniejszym nasileniem adaptacja trwala okolo mc. Z
            perspektywy czasu widze ze i Stas i Zosia skorzystali na tym -zrobili sie
            samodzielniejsi, silniejsi, nauczyli sie nowych rzeczy innych niz ja ich
            uczylam.Pewnie jak ze wszystkim trzeba byc pewnym w srodku samemu ze tak ma
            byc, dzieci to bezblednie wyczuwaja jak sama bedziesz rozdarta i bedziesz miala
            lzy w oczach przy pozegnaniu i mysli -krzywde Mu robie, rozpacz bedzie wieksza,
            jak bedziesz mowic sama sobie tak musi byc, synku jest Ci trudno ale poradzisz
            sobie z kazdym tygodniem bedzie coraz lepiej.Musisz tez pogodzic sie z tym ze
            reakcja malucha nie koniecznie bedzie przyjemna -jego prawo. Zosia witala mnie
            steskniona i tulaca sie ale Stas byl na mnie zwyczajnie zly i obrazony i z
            trudem ale musialam to przyjac i nie probowac na sile "Go przeprosic" i
            przekupic zeby przytulil sie do mnie. Potrzebny byl Mu czas zeby pogodzic sie z
            nowa sytuacja.
            Na pocieszenie mnie to czeka od przyszlego tygodnia. Nowa opiekunka od
            poniedzialku bedzie sie wdrazac (z Babciami bylo super i nie bylo zadnych
            protestow jak wychodzilam ale One na stale po prostu nie dadza rady kondycyjnie)
            No spadam smazyc nalesniki Skrzynka
            Ps bilans chlopakow zrobiony ale nie zaszczepilam Staska nasza pani dr
            powiedziala ze lepiej poczekac.
            • paty_mama_olenki po przerwie 24.09.04, 20:17
              Witajcie

              Dawno sie nie odzywalam, ale jakos tak wychodzilo. Mam nadzieje, ze o nas nie
              zapomnialyscie.

              Ludikun STO LAT i zeby spelnilo sie Twoje marzenie o kolejnym dzidziusiu.
              Wszystkim chorujacym zyczymy duzo zdrowka.

              Monika wspolczuje problemow z zebami i trzymam kciuki zeby sie szybko i w miare
              bezbolesnie zakonczylo to leczenie. Ja tez akurat nie mam problemnow z
              dentystami i chodze, moze nie zeby chetnie, ale bez jakiejs niecheci
              szczegolnej. Trzeba to ide i juz.

              A u nas...tez sie zimno zrobilo. Wiarzysko takie ostatnio, ze glowe chce urwac
              ale mimo to wychodzimy na spacerki. Rajstop pod spodnie jeszcze Oli nie
              zakladam, ale wyjelam juz z szafy czapki i rekawiczki wink
              Bunt dwulatka w pelnym rozkwicie. Juz mam dosc czasami, bo Ola na wszystko
              mowi "nie" i wszystko na przekor, a ja do najbardziej cierpliwych osob nie
              naleze, wiec sie "klocimy". Poza ciaglym "nie" jest tez wrzask o wszystko czego
              nie wolno. Olenka wtedy stanaje i zaczyna poprostu wrzeszczec najglosniej jak
              potrafi. A mnie cisnienie rosnie. Co to sie stalo z moja grzeczna Coreczka??!
              Zrobil sie tez maly problem z jedzeniem, bo Ola by tylko parowki jadla,
              ewentualnie zolty ser i szynke, a na obiad tylko mieso. Dzis juz bylo blisko ze
              nie dostalaby kolacji bo nic nie chciala jesc. Ja bylam sklonna ja przetrzymac
              i jak by naprawde zglodniala to by zjadla. W koncu jakos tatus przekonal ja do
              kaszki, ktora notabene wczesniej sobie zazyczyla. Na kazde pytanie : co zjesz?
              Odpowiedz jest : "pajuje". No a przeciez nie moze jesc parowek na okraglo.
              Z drugiej strony jest wielkim przytulakiem i tak pieknie mowi do mnie od kilku
              dni "mamusia", ze mi serce mieknie.
              Kombinezon zeszloroczny niestety za maly juz. Mamy kilka kurtek, w tym jedna
              zeszloroczna. Musze tylko dokupic jakies spodnie ocieplane i buty zimowe i juz
              Ola bedzie gotowa do zimy.
              A moja garderoba podobnie jak wiekszosci z Was tez wymagalaby uzupelnienia bo
              tez nie wiem w czym zeszlej jesieni chodzilam wink

              No to sobie ponarzekalam troche na moja Coreczke Kochana wink

              pozdrawiam jeszcze raz zyczac zdrowka wszystkim zaflukanym Styczniakom i
              WIRUSOM PRECZ

              Patrycja
              • monikam1 Re: po przerwie 24.09.04, 20:47
                Hej! dziś traktuję forum jako tabletke przeciwbólową - jeetem po wycinaniu
                dziąsła i właśnie puszcza mi znieczulenie. Mogę więc zacząć pisać od rzeczy.
                Ale mój nowy dentysta to rewelka! Leżałam sobie i myślałam o krawcowej i co jej
                teraz zaniosę do uszycia. Wychodzi mnie szycie dużo taniej niż kupowanie
                gotowców i wreszcie mogę sobie sprawwić to na co mam rzeczywiście ochotę.
                Tak - rzeczywiście myślimy o wzięciu się "do roboty". Ale najpierw chcę
                wyleczyć zęby, zrobić roczny przegląd u ginekologa i znaleźć takiego, u którego
                bym chciała prowadzić ciążę i rodzić. Niestety - dostałam dziś od kolegi, któy
                się nie wyrabia propozycję przyjęcia obsługi na spółe pewnej spółdzielni. Będę
                musiałą więć zaplanować ciążę również z nimsmile)) Myślę sobie, że dobrze byłoby
                urodzić w styczniu 2006, to by Gosia poszła od września do przedszkola, a
                babcie miałyby pod opieką tylko jedno dziecię.
                My dziś byliśmy na wyborach brzdąca najmilszego. Ale nie wciągnęłymy z Marysią
                naszych maluchów do konkursu, bo to była męczarnia - kolejka na 30 osób do
                zdjęcia! Za to dzieciaki uczestniczyły w super zabawie!!! Polecam!!! Hubertowi
                się mniej podobało - ale generalnie chłopcom nie odpowiadała głośna muzyka i
                klimat imprezy. Dziewczynki były zachwycone. Gosia zaczepiała ciągle misia
                (przebrany facet) i pokazywała mu swojego różowego misiaczka. No i zaiwaniała
                radośnie po parkiecie. Były tańce, śpiewy, przedstawienie. Moglibyśmy tam
                siedzieć do wieczora, gdyby nie mój dentysta.
                Gosia ma etap niańczenia 15 misiów. Widząc co się kręci, resztę zamknęliśmy do
                szafy. Do obiadu szykujemy 15 zakrętek od słoiczków i 15 łyżeczek, do sikania
                15 "nocniczków", a wczoraj 15 nieźwiedzi legło do naszego łóżka. Powiedzieliśmy
                Gosi, że albo będą spały misie albo rodzice i że nie ma dla nas miejsca i
                spytaliśmy, gdzie w takim razie mamy spać. Odpowiedz była natychmiastowa: w
                pracysmile))
                Mam kiepskie doświadczenie z opiekunkami - bo mieliśmy opiekunkę na czas
                opracji mojej mamy. Gosia przyzwyczajała się powoli. Może po prostu babka nie
                miała jeszcze okazji przyzwyczaić do siebie małego?
                U nas w przychodni jest szcepionka Wzw A+B.
                Pozdrawiam
                Monika
                • monikam1 Re: do Danwika 24.09.04, 21:03
                  A! Aga! Gratulacje z okazji zdania egzaminu! Jako powszechnie znany w naszej
                  firmie krytykant wszelkich nowości z dziedziny zarządzania (choć rozumiem, że
                  każdy chce z czegoś żyć) jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy rozumieją z
                  tego cokolwiek. Po kilku latach iso w naszej firmie rozrasta się jednak grono
                  moich zwolennikówsmile)) Wychodzimy już nawet z podziemia! Dziś jeden z dyrektorów
                  stwierdził wręcz, że przez iso firma "schamiała". No bo niestety - staliśmy się
                  niewolnikami bezdusznych procedur i o wszystkich sprawach decyduje specjalista
                  ds. iso. Np. poszły na przemiał tony papierów, bo brakowało na nich nadruku, że
                  są zgodne z normą, o zgodę na dofinansowanie studiów można zwracać się tylko
                  raz w roku w ściśle określonym, terminie, a co najgorsze - nie ma gdzie się
                  wysikać w nocy smile))) miał człowiek taki problemsmile))
                  Pozdrawiam i życze powodzenia w audytowaniusmile)))
                  Monia
                  • ludikun buuuuuuuuuuuu 24.09.04, 22:10
                    Juz nigdy nie napisze, ze Olka ma dobra odpornosc, bo jak zwykle zapeszylam.
                    Dzisiaj od rana wymiotowala ok. 30 razy, co 10 - 30 minut. Przez calutki dzien
                    miala suchutka pieluszke, bo co wypila to cofka - strasznie sie boje, zeby sie
                    nie odwodnila...

                    Sewerynki, kiedy zostaje mi ok 20 minut do wyjscia do pracy, Olka zaczyna
                    nieodstepowac mnie na krok. Im blizej mojego wyjscia, tym bardziej sie do mnie
                    przylepia. Cale szczescie histeria zdarza sie bardzo rzadko. Ja niby pracuje
                    tylko 4 godziny dziennie i to po drugiej stronie ulicy, ale w sumie nie widze
                    sie z nia 7 godzin, bo Olcia chodzi spac o 13 na 3 godziny, a ja wychodze o 16.

                    Jola gratuluje jedynego kilogramka ale pamietaj, ze masz sie zdrowo odzywiac.
                    Nie wiem czy pisalam o tym , ale kiedy ja bylam w ciazy bylam wegetarianka. Moj
                    lekarz prowadzacy nie widzial w tym nic zlego. Niestety przyplacilam to anemia
                    w ciazy a Olka urodzila sie tylko 2700, choc w 40 tygodniu. A teraz jem mieso
                    na potege !!!

                    A teraz ide dyzurowac przy Olce.

                    I bardzo dziekuje za zyczenia. Swietowania nie bylo. Od tesciowej dostalam
                    spodnie - za male !!! (a myslala, ze beda za duze !!!) Ale wstyd !!!

                    Kasia i Ola
                    • monikam1 Re: buuuuuuuuuuuu 25.09.04, 13:38
                      Kasiu! Gosia każdą chorobę przchodziła ze starsznymi wymiotami. Na Twoim
                      miejscu szukałabym pomocy u lekarza, bo odwodnienie może być w tym wieku b.
                      niebezpieczne, bo o nie nie jest trudno. Trzymam kciuki!!! Może jest już
                      dzisiaj lepiej??? Jeśli napiszę, że musisz jej dawać dużo pić, na pewno nie
                      będzie to dla Ciebie żadna nowość. Trzymajcie się dzielnie.
                      Monika
                  • jogaj Re: wszystko 24.09.04, 22:35
                    Dzis widzialam sliczne kombinezony dla Szymona,dwuczesciowe,ale tak jak pisala
                    Skrzynka,gleboko rozpinajace sie,maja tylko taka wade,ze sa w bardzo jasnych
                    kolorach,blekitne i zielonkawe.Oczywiscie mu nie przymiezalam,bo chwile przed
                    dojsciem do sklpeu mi zasnal smile Nie wiem czy czekac na cos innego czy brac ten.
                    Butow zimowych jeszcze brak i dzieciecych i dla mnie.
                    Szymon byl dzis bardzo grzeczny,jechal w wozku bez problemu (chyba dlatego,ze
                    juz bardzo dawno nie bylismy nigdzie z wozkiem) i wytrzymal siku,bo oczywiscie
                    zachcialo mu sie w najmniej odpowiednim momencie.
                    Paty Olenka sie nie przejmuj to przeciez normalne,licz do dziesieciu i mysl jak
                    to dobrze rozegrac,zeby sie jak najszybciej skonczylo,milo Cie slyszec,pisz
                    czesciej.
                    Didi zycze Dawciowi zdrowka,a co do nowego lozka i malowania scian,to mysle,ze
                    jeszcze za wczesnie jak patrze na zabawy 3,5 letniego syna mojej kolezanki wink
                    Monika i jak sie czujesz,pisz jeszcze jak Ci to sprawia ulge.U nas jutro i w
                    niedziele te imprezy o ktorych piszesz i walsnie ze wzgledu na tlumy
                    zastanawiam sie czy sie wybierac na nie.
                    Sewerynki nie zazdroszcze problemow z zasypaniem,nie mam doswiadczenia w tych
                    sprawach wiec nie pomoge,my wlasciwie z Szymonem ciagle razem.
                    Danwik gratulacje ISO,wiedzialysmy,ze sobie poradzisz.
                    Jeszcz mialam napisac,bo kiedys Skrzynka i chyba Franca pisaly,ze sie nie
                    nadaja na kierowcow. Ja mam dwie takie kolezanki,ktore twierdzily dokladnie tak
                    samo,obydwie po pierwszych probach w samochodzie robily rzeczy takie,ze
                    przekonaly nie tylko siebie,ze powinny sie trzymac z daleka od kierownicy,a
                    potem jakos je zmusila sytuacja do zrobienia prawka i teraz smigaja ze hej.
                    Odnalazly sie doskonale,jedna to nawet sama i z dzieckiem jezdzi do rodziny
                    jakies 400 km bez problemu.Wiec czasem pozory moga mylic. Do kierownicy!!!! Ile
                    rzeczy robi sie latwiejszych wink
                    Buziaczki-Jola
                    • monikam1 Re: zabawa Bobofrut+angielski 25.09.04, 13:34
                      Hej! Jolu!!! Tłumy są do zdjęć, ale do zabawy z aktorami nie ma aż tylu
                      chętnych. A zabawa jest super. Starsze dzieci są przebierane w wiewiórki,
                      jeżyki itp i robią przedstawienie z misiem. Są tańce i wspólne śpiewy w stylu
                      brum, brum i ćwir, ćwir. Jest super, Gosia była zachwycona i w przyszłym roku
                      na pewno zarezerwuję sobie na to całe popołudnie.
                      Choć jak pisałam chłopcy byli mniej chętni do zabawy. Dziś byliśmy na
                      angielskim i muszę przyznać, że dziewczynki też się bardziej udzielały. Nie
                      podjęliśmy jeszcze decyzji czy będziemy chodzić, choć pani Ania i pozostałe
                      mamy patrzą na nas błagalnie, bo od nas zależy, czy się zawiąże grupa.
                      Dziewczyny! Pamiętam, że Iwona i Kamila coś wiedzą na temat tych zajęć.
                      Powiedzcie, czy rzeczywiście warto??? Gośka chodzi na zajęcia chętnie, jest
                      grzeczna, ładnie powtarza, cały czas jest roześmiana od ucha do ucha, zna już
                      kilka słówek (Wojtek mówi, że ma lepszą wymowę od Paniwink))), ale ja mam wyrzuty
                      sumienia, że pcham ją w edukację tak wcześniesad(( niby to tylko zabawa, ale
                      nawet wstyd przyznać się przed ludźmi, bo patrzą jak na idiotów.
                      Miłej zabawy Jolu!
                      Pozdrawiam
                      Monika
                      • sewerynki Re: zabawa Bobofrut+angielski 25.09.04, 13:50
                        z tym odwodnieniem to nie ma żartów, nam kiedyś bardzo pomogła kroplówka w
                        szpitalu niestety. wojtek rzygał i rzygał, nic nie sikał i potem leciał przez
                        ręce, po kroplówce zasnął i jak się obudził w szpitalu już po 1,5 h to nie było
                        to samo dziecko, był żywy itp. więc uważaj na małą. dawaj jej pić co 5 minut po
                        dosłownie łyżeczce wody lub może kup gastrolit w aptece. ja wcześniej dawałam
                        wojtkowi chyba za dużo naraz i wymiotował. teraz ponoć latają różne wirusy i
                        rotawirusy. moja mama dzwoni do mnie że na północy Polski świnka, żebym
                        uważał. pewnie w jakimś Fakcie to przeczytała. smile
                        w każdym bądź razie głowa do góry i nie dajcie się

                        dzięki za słowa pocieszenia w sprawie rozstań z młodym, chłonę wasze
                        pocieszenia jak gąbka. nawet kłóciliśmy się dzisiaj z pawłem kiedy wojtek
                        pójdzie do przedszkola, ja mówiłam że 2,5 to na pewno dla niego za wcześnie, a
                        paweł naciskał że to nie baba i że nie może być taki cycuś. poczytałam sobie
                        na forum o przedszkolach o strasznych rozstaniach i nie mam na to ochoty

                        w sprawie Helen Doron. dziś miałam rano super pokazówkę z dziećmi 1,5 rocznymi,
                        czyli w większości młodsze od naszych. było super, tylko jedna płakała.kilkoro
                        się zapisało ale mi chyba nie dali tej grupy wiekowej. jak tylko gosia się
                        dobrze bawi i was stać to ja bym zapisała. naprawdę może być fajnie. nie będzie
                        mówić płynnie po angielsku ale pokocha go i nauka będzie dla niej naturalną
                        zabawą a nie stresem i ciężkim przeżyciem, później też pewnie jej będzie
                        łatwiej. dziewczynki się z reguły super sprawdzają, choć ja mam teraz dużo
                        grup chłopców. brykają jak nie wiem co. nasz wojtek po pierwsze cały czas
                        ryczał, po drugie nie mam kiedy z nim chodzić, po trzecie boje się że przy jego
                        zerowej odporności coś będzie łapał przez zimę i poczekam jeszcze trymestr lub
                        rok. ale znajoma nauczycielka zapisała 14mc córę która zachowywaała się o wiele
                        lepiej niż wojtek.
                        całusy
                        iwona
                        • didi23 Re: różności 25.09.04, 15:59
                          Co do odwodnienia to maprawdę nie ma żartów, ja bym natychmiast konsultowała to
                          z lekarzem.
                          Dawnik gratulacje zdania egzaminu. My mamy ISO, jest wiećej papierków ale nie
                          jest źle.
                          Jolu istotnie nie pisałaś o tym 1 kg, gratulacje, ale odżywiaj się mądrze.
                          Wracajac do garderoby zimaowej to ja nie wiem co mam sobie kupic chyba jakiś
                          kożuch, bo mnie ciagle zimno. Buty to ja mam nawet fajne ciepłe i wygodne, ale
                          mały nie ma butów zimowych, na jesień kupilismy Bartki spuper, ale Dawcio juz
                          je tak ściorał że wygladaja jak używane co najmniej jeden sezon a miał je moze
                          z 5 razy. Ale fajnie sie chodzi na czworaka i buty wygladaja jak wygladaja, ale
                          zdrowie i radosć dziecka najważniejsze w koncusmile Musze rozejrzeć się wkrótce
                          za zimowymi trzewikami dla brzedąca.
                          Mały chyba zdrowieje, bo szaleje na całego. Wczoraj tak szalał, że zdarł sobie
                          brodę, ma teraz nieźle zjechaną. Dzis na tapecie były skoki z okna, łóżka,
                          wszędzie widzi mozwliość skakania, a na domiar złego dzis Teletubisie skakały.
                          Co do usypiania to u nas jest różnie. Dzis próbowalismy go uspioc od 12.30 a
                          usnał dopiero o 15.30 mała różnica niesmile Teraz śpi, a ja sobie moge spokojnie
                          poczytać i popisać.
                          Ja sie nie szczepiłam przeciw żółtaczce, ale chyba to zrobie przy okazji
                          jakiegos żółtego tygodnia. Teraz w szpitalach to rózne świństwa idzie złapać.
                          Mój tata w klinice onkologii złapał gronkowca. Niby mówia że to normalne, ale
                          ja tego nie moge pojąć. Idziesz na operacje i liczysz, że będzie oki, a tu co!!!
                          Monika moze masz jakieś fajne pomysły na garniturki, bo moje sie skończyły, ja
                          tez lubie szyć, teraz planuje uszyć Dawciowi spodnie moro, tzn. moja krawcowa.
                          Jeśli cos masz ciekawego to daj znać.
                          Dzis u nas nawet słonko zaświeciło, a ja od czwartku nie wychodze na dwór
                          solidarnie siedze z małym. Kto powiedział, ze katar przechodzi po 7 dniach!!!
                          Mnie to cholerstwo meczy i meczy.
                          A w sprawie przedszkola, to sprawa indywidualna. Dawcio szybko sie zaakceptwał
                          i rozstania juz przed chorobą nie były złe. Natomiast widze duo dobrych stron.
                          Mały inaczej sie zachowuje, juzinaczej siepróbuje bawić, a tego nie pozna z
                          babcia czy opiekunką. Ale sądze, że specem w sprawie przedszkola jest Skrzynka.
                          W kwestii opiekunek to ja nie mam za bardzo rozeznania, bo Dawcio był z babcia
                          a teraz jest przedszkole.
                          No no ale sie rozpisałam. Uciekam robić gofry, jak znajdę Skrzynkowe przepisy,
                          gdzieś je wraziłam.
                          Monia jak dziasełka? Mam nadzieje, ze Ci lepiej. Pisz, forum to lekarstwo, a
                          nawet wiecej forum jest jak narkotyk.Życzymy wszystkim zdrówka.
                          • skrzynka3 Re: różności 25.09.04, 17:20
                            Hej Jesli chodzi o katar to moj skonczyl dzis 2 tyg smile))))Mam nadzieje ze
                            miesiecznicy nie bedzie.
                            Wszyscy dalej prychaja i kaszla -szpital na peryferiach.
                            Z zimowych rzeczy -dostalam od kolezanki kombinezon, kurtka dobra z zeszlego
                            roku, spodnie mam po chlopcach. Tylko buty trzeba bedzie dokupic i to calej
                            trojce. (no i jeszcze kurtke Heniowi i spodnie od kombinezonu Staskowi)
                            Ludikun trzymajcie sie oby wszystko bylo dobrze.
                            Paty dobrze ze sie odezwalas.
                            Tak sobie czytam o tych Waszych porzadkach i zazdrosc mnie bierze -ja przez to
                            przeziebienie snuje sie bez sily crying((
                            Sewerynki mysle ze takie przedszkole to bardzo indywidualna sprawa. U mnie na
                            zajeciach sa maluchy 18 mc, ktore bardzo szybko sie zaaklimatyzowaly i zostaja
                            bez mamy i trzylatki ktore ciezko znosz rozstanie (ale i na odwrot maluchy
                            ktore wpadaja w panike jak mama wyjdzie do lazienki i trzylatki ktore wyganiaja
                            matke juz pierwszego dnia i nie chca wyjsc z przedszkola)Trzeba rozpoznac czy
                            dziecko jest juz gotowe -ja przekornie sobie mysle ze to nic wspolnego nie ma
                            czy chlopiec czy dziewczynka -odwrotnie ja mam podobne obserwacje jak inne
                            dziewczyny dziewczynki przecietnie lepiej znajduja sie w grupie sa bardziej
                            zainteresowane zajeciami i dlatego tak nie tesknia. Chlopcy sa czasem w pewnym
                            sensie wrazliwsi , bardziej zwiazani z mama ale mysle sobie ze nie koniecznie
                            na sile walczac z tymi uczuciami (bo niemeskie) wychowa sie twardych facetow.
                            To pewnie nasze skrzywienie ale my jak ognia unikalismy mowienia -nie badz
                            baba, facet nie placze itp.Pewnie czasem pokazuje -zobacz nie trzeba plakac, to
                            nic nie rozwiazuje sprobuj jeszcze raz albo popros o pomoc (to do Stasia bo Ona
                            ma tendencje do oplakiwania nieposlusznych sznurowadel itp)ale jesli placza ze
                            smutku (bo przyjaciel sie wyprowadzil) nigdy nie sa z tego powodu zawstydzani.
                            No dobra spadam bo Zosia marudna i chce sie ciagle przytulac -nos nie daje
                            oddychac sad((( Skrzynka
                            • camilcia Re: różności 25.09.04, 19:04

                              Kasiu, mam nadzieję że z Oleńką lepiej.
                              Didi, my nie malujemy ścian, ponieważ nie upilnuję Majki – po trochu sobie
                              rysuje jak nikt nie widzi i ja nagle odkrywam, że cała ściana pod stołem jest
                              pomazana, też mieliśmy robić malowanie ale jednak poczekamy.

                              Dorota, ta książka to ‘Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby
                              dzieci do nas mówiły’ autorki - Mazlish Elaine, Faber Adele.

                              Aga – Gratulacje! A jakie kozaczki? Bo my szukamy. Dla Majki mam kombinezon,
                              kupiłam w zeszłym roku Wójcika, super jakość, za 65 zl w komisie, przymierzałam
                              i jest dobry, mam też kurtkę upolowaną w Zarze w lutym, zastanawiałam się wtedy
                              czy brać, teraz się cieszę. Zresztą dużo zakupów tak robię, ostatnio np.
                              kupiłam Majci cudne ciuszki na lato (przyszłe) w H&M np. spódnica lniana biała
                              9zl, komplet spodenki i bluzeczka różowe bawełniane po 4,90, sukenka 9 zl itd.

                              Iwona, cieszę się że to nie zapalenie, no ale rzeczywiście :\ co za lekarz!
                              Co do niani to ja nie bardzo potrafię poradzić, Maja nawet chętnie zostaje, z
                              babciami też, jak wychodziłam do pracy ukradkiem to był płacz i potem nie
                              mogłam wyjść na krok, jak zaczęłam tłumaczyć i jawnie wychodzić to jest ok.
                              zresztą Skrzynka jak zwykle pięknie napisała to co trzeba smile
                              Paty, fajnie że się odezwałaś! Czasem każdej z nas brakuje cierpliwości, ja
                              wczoraj ledwo wytrzymałam do końca dnia.
                              Wczoraj nie mogłam odkurzać bo moje dziecko usypiało lalkę... ‘mama, ciiii’ ( z
                              palcem na ustach) – no rozbroiła mnie...

                              Monika, co do Helen Doron, są na ten temat różne opinie. Generalnie chodzi o
                              to, żeby dziecko język przyswoiło – tak jak polski. Nigdy nie uczy się zasad a
                              wie. Przykład: w polskim można ominąć podmiot, w angielskim nie – dziecko mając
                              kontakt z językiem i przyswajając go ustawia sobie w głowie takie zasady (są
                              ich tysiące), podświadomie. Do 6 roku życia dziecko jeżeli się nauczy języka
                              perfect to mówi jak rodowity. Ale – wiadomo, że w Polsce nie ma takiego
                              kontaktu z angielskim, nie do końca się da (najlepiej to wychodzi jak np.
                              rodzice mówią jedno w jednym języku do dziecka drugie w drugim). ½ h zajęć w
                              tygodniu to mało, jeżeli chcesz mieć efekty to naprawdę musisz pracować z
                              dzieckiem, słuchać tych kaset, czytać, powtarzać itd. Na pewno zajęcia to fajna
                              zabawa, nauka angielskiego będzie się Gosi kojarzyć z zabawą, nauczy się
                              melodii języka, paru słówek. Jest to pewna mobilizacja dla rodziców – zajęcia
                              zobowiązują, samemu nie jest tak łatwo. Ja na razie puszczam Majce filmy w
                              wesji ang, kasety Magic English (Disney) – są super i czytam. Jest bardzo dużo
                              ludzi, którzy uważają, że to za wcześnie. Też pewnie mają swoje powody, nie
                              wiem. Uczę dziewczynkę 9 letnią, z która przez rok zrobiłam prawie 3 poziomy i
                              chłonie jak gąbka, ale to pewnie też zależy od dziecka. Myślę, że na polskie
                              warunki to nawet jak dziecko idzie do 1 klasy to nie jest za późno. Tak jak
                              Iwona myślę, że jeżeli macie kasę i zapał to dlaczego nie.

                              buziaki
                              • jogaj Re: różności 25.09.04, 19:27
                                Ja tak na szybko poki leci Bob Budowniczy w TV.My dzis bylismy na basenie,takim
                                normalnym duzym,my i Szymon i moja mama.Generalnie fajnie,ale troche za zime
                                powietrze,wiec sie grzalismy co pewnien czas,Szymonowi woda sie podobala,ale
                                brak dna juz nie bardzo.Najlepsze bylo skakanie z brzegu do wody.Ratownicy
                                patrzyli jak zaczorowani,bo jak na pierwszy raz byl bardzo odwazny,no ale nie
                                dal sobie zalozyc kolka dmuchanego,ani plywaczkow.
                                Ja poplywalam malo,ale cos tam sie udalo i bardzo jestem zadowolona,bo kocham
                                wode.
                                Ja sie odzywiam dobrze,nie odchudzam sie,mam duzo za duzo i ciaza mnie motywuje
                                wlasnie zeby jesc rozsadnie,zeby nie przytyc zbyt wiele,oj zabym bez ciazy tak
                                umiala prawidlow jesc,echhhhh
                                Ludinkun mam nadzieje,ze u Was dobrze,ze nic zlego sie nie dzieje.
                                Chyba sie musimy przyzwyczaic do katarow,taka pora roku.
                                Syn wzywa smile
                                Buziaczki-Jola
                                • danwik Re: różności 25.09.04, 21:41
                                  Ludilun jak tam dzisiaj Oleńka ?????
                                  Monika jak tam samopoczucie ??? brrr sama nazwa "wycinanie dziąseł" brzmi
                                  przerażająco !!!
                                  Iso - cóz zgadzam się z Moniką, że tak naprawdę to nie wiadomo o co w tym
                                  chodzi... a jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o KASE!!! Kompania Węglowa
                                  zrzeszająca kilkanascie kopalń (które mają wejść do systemu zarządzania
                                  jakością) to naprawdę łakomy kąsek surprised(
                                  Dla mnie pomimo ukończenia kursu to w dalszym ciągu "czarna magia" i na dodatek
                                  nikomu nie potrzebna (bynajmniej nie na kopalni, na której w co trzecim biurze
                                  nie ma jeszcze kompa, jakieś 50% ma sieć a większość komputerów zahacza o lata
                                  90-te) .. no ale cóż ja biedna na to poradzę surprised((((((
                                  Camilcia przykro mi ale mnie zastrzeliłaś pytaniem o kozaczki, które kupiłam
                                  dla Wiktorii... niestety metki już zerwałam, pudełko wyrzucone a na samym
                                  buciku nie ma nazwy producenta. Mogę tylko powiedzieć tyle, że są czerwone, z
                                  mięciutkiej skórki, z szerokimi noskami i futerkiem w środku surprised)))))) Ale to
                                  chyba za mało, co ???? aaaa i były niedrogie - 65 zł. A wczoraj w Carreffurze
                                  kupiłam Wiktorii całkiem ładne jeansy (po 19,99) i princeskę (16,99 zł) surprised))))
                                  Dobra kończe i idę cosik przekąsić. PA PA. aga
                              • monikam1 Re: różności 25.09.04, 21:28
                                Hej! Iwono i Kamilo - dzięki za pomoc. Chyba się zdecydujemysmile) Przeczytałam
                                raz jeszcze stronę internetową. Ale najbardziej na decyzję wpłynęła Gosia,
                                która bez żadnych zachęt (nie mamy jeszcze płyt w domu) śpiewa sobie up, up,
                                down, down, wita się i żegna z misiami po angielsku i podśpiewuje "go, go, go".
                                Trochę żal mi kasy, bo za rok wychodzi ok. 1 tysiąca, ale zajęcia Gosi
                                sprawiają wiele radości, więc spróbuję oszczędzić na innych rzeczach. Nie
                                zależy mi specjalnie na nauczeniu języka - jeśli kiedyś będzie jej łatwiej się
                                angielskiego nauczyć - tym lepiej. Ważne, że jej się podoba i ma kontakt z
                                dziećmi. Takie zajęcia pozwalaja poznać tez lepiej swoje dziecko. Zawsze
                                myśleliśmy, że Gosia jest niesforna i niegrzeczna, a teraz widzimy, że jest
                                nawet wyjątkowo grzeczna, i mimo swojej może nadaktywności i ruchliwości,
                                potrafi się ładnie skupić, podporządkowuje się bez problemu regułom grupy i
                                sprawadza się w stosunku do niej horoskop małych koziorożców, który kiedyś
                                zakupiłam - podobno dzieci koziorożce doskonale czują się wówczas, gdy stwarza
                                im się pewne reguły czy regulaminy. Podobno będą czuły się w szkole, jak ryby
                                w wodzie. Zresztą Gosia ma pewien swój rozkład dnia i nie toleruje w nim
                                odstepstw - podobno to dla koziorożców typowe. Najbardziej jestem jednak dumna
                                z zachowania Gosi, kiedy maluchy miały sięgnąc sobie samochodziki - nie rzuciła
                                się natychmiast na karton z zabawkami, ale zacczekała aż wszystkie dzieci coś
                                sobie wezmą, a sama wybrała najmniejszy i njaskromniejszy samochodzik i ani
                                przez myśl nie przyszło jej włączyć się do walki o wielki autobus czy wywrotkę.
                                Nie mamy też problemu z tym, że po zabawie należy zabakę oddać Pani Hani. Muszę
                                przyznać, że chodze dziś zachwycona sswoją pociechą i mam nadzieję, że nie uda
                                mi się zapsuć jej charakteru. A w ogóle łza stanęła mi w oku, gdy zobaczyłam ją
                                w gronie koleżanek z plecaczkami na plaecah.
                                A w ogóle jest tam dość wesoło. Nastka (niecałe 2 lata) namawiała nas cały czas
                                na spacer, na polecenie sleep, powiedzieała, że nie można bez kocyka i weszła
                                pod dywan, Dominik wył cały czas i nie pozwalał włączać magnetofonu, a po
                                zabawie samochodami woła dramatycznie "Nie chować, nie chować", ciągle ktoś
                                właził na parapet, brał coś do buzi itp. Muszę przyznać, że ta praca wymaga
                                nadludzkiej cierpliwości.
                                Jeśli chodzi o płaszcze - widziałam kilka fajnych w nowym Avanti. Ja kupiłam w
                                zeszłym roku, więc się chyba nie skuszę.
                                Pomysły na szycie mam zwykle z głowy. Jak wchodzę do sklepu, w jednym oku mam
                                materiał, w drugim już gotowy ciuch. Czasem nie wyjdzie to co sobie
                                zaplanowałam - ale szycie to trochę ryzyk fizyk. Na nowym osiedlu odnalazłam
                                krawcową, która nie wszystko szyje tak jak bym chciała - ale ujdzie. Chodzę do
                                niej bo mam blisko, a poza tym ma córeczkę z zespołem Downa i myślę sobie, że
                                wole dać jej zarobić niż komuś innemu, bo musi mieć kasę na rehabilitacje.
                                Mniej mi więc przeszkadza, że marynarka nieco odstaje, bo inną kobietę bym
                                chyba zamęczała przeróbkami. Jeśli chodzi o kroje - nie lubię szokować - jestem
                                cała szczęśliwa, że wróciły jodełki i tweedy (czy jak się to pisze). Nie ma
                                więc ze mną większego problemu z szukaniem wykrojów. Proste spodnie, spódnice
                                ewentualnie z jakimiś plisami. Mój wydział potocznie nazywany jest Missalndem -
                                poniewac mam 4 wyjątkowo szykowne i powabne koleżankismile)) Staram sie nazbyt nie
                                odstawać - ale raczej to niemożliwe, ponieważ dziewczyny są rzeczywiście
                                wyjątkowo atrakcyjne. Na szczęście po remoncie siedze w pokoju tylko z kolegą i
                                panią rok przed emeryturąsmile))
                                Też muszę Gosi kupić buty. No i rajstopy. Reszta została z zeszłego roku.
                                Ścian nie zamierzam malować przez najbliższe 5 latsmile))
                                Pozdrawiam
                                Monika
                                • ludikun Re: różności 25.09.04, 23:30
                                  Dziewczyny, bardzo dziekuje za troske. Dzisiaj Olcia jak reka odjal. Nie wiem
                                  co to wczoraj bylo. 2 tygodnie temu wymiotowala przez kilka nocy, ale nie pod
                                  rzad no i wczoraj caly dzien. Rotawirus to chyba nie byl bo dluzej by ja
                                  trzymalo. Mam nadzieje, ze dzisiejsza nocka bedzie spoko.

                                  Didi, zolty tydzien juz trwa, chyba do 2 X.
                                  Co do lapania swinstw w szpitalu to znam to z autopsji - pierwszy tydzien po
                                  porodzie lezalysmy na antybiotyku !!! Nie musze chyba mowic ile sie najadlam
                                  strachu - wtedy glosno bylo o smiertelnych przypadkach. Straszne to
                                  bylo...nowonarodzone dzieciatko faszerowane antybiotykiem...

                                  Musze wam powiedziec, ze nie ma dnia kiedy nie dziekowalabym Bogu za to
                                  wszystko...za moje najwieksze szczescie. I prosze o to, zeby kolejne szczescia
                                  byly zdrowe !!!

                                  Skrzynka, ty chyba powinnas napisac ksiazke o wychowywaniu dzieci !!! Kupie na
                                  pewno !!!

                                  Ide wywieszac pranie, buzka

                                  Kasia i Ola
                                  • kingabd1 Re: różności 26.09.04, 00:07
                                    Hej,

                                    My dzisiaj caly dzien na powietrzu u znajomych w Izabelinie. Specer po lesie i
                                    male ploteczki z kolezanka to jest co czego mi brakowalo.

                                    Musze się Wam pochwalic sukcesami nocnikowymi Zuzi. Od tygodnia kupa tylko i
                                    wylacznie do nocnika. Siusiu robi w domu do nocnika ale na dworze zapomina się.
                                    Oczywiście chodzi jeszcze z pielucha ale budzi się nocy i wola siusiu i rano
                                    pielucha jest suchutka. Potrafi obudzic się o 6 i zawolac siusiu po czym
                                    zazyczyc sobie Shreka (maskotke) i pojsc dalej spac. Mam nadzieje ze jestemy na
                                    dobrej drodze.

                                    Ostatnio ogladajac Shreka na video zaczela zasmiewac się z dowcipow (zainwestuj
                                    w tic taki po ci jedzie). Nie wiem czy zrozumiala czy uslyszala cos co ostatnio
                                    może jest tonami. Szczegolie pomaranczowe.

                                    Jeśli chodzi o garderobe zimowa Zuzi to jeszcze na poczatku pochodzi w tym z
                                    zeszlego roku ale już sobie upatrzylam super kombinezon Quadri Foglio. Przede
                                    wszystkim jest bardzo funkcyjny. Wysokie spodnie rozpinane do samego dolu i
                                    kurtka z odpinanym kapturem. Nie wiem Jolu czy to nie jest ten sam o którym
                                    pisalas, bo ten tez wystepuje w dwoch kolorach zielonym i blekitnym. Buty
                                    oczywiście tez trzeba zakupic. W zeszly roku Zuzia miala Antylopy i bardzo mi
                                    się podobaly.

                                    Zuzia nauczyla się liczyc do szesciu i teraz wszystko liczy smile

                                    Ja ostatnio sporo czytam na temat buntow dzieci. Daje mi to mozliwosc
                                    przetrymania trudnego okresu Zuzy no i daje pewne wskazowki. Czasem trafne.

                                    Monika Ja przy porodzie mialam uzyty VE. Miala Gosia jakies powiklania?

                                    Już nie pamietam co miala napisac. Ide spac.

                                    Pa
    • kingabd1 Sygnaturka 26.09.04, 00:12
      Sprawdzam czy dziala sygnaturka
      • jogaj Re: Sygnaturka 26.09.04, 10:07
        Kinga to na pewno ten sam kombinezon,tez mi sie to rozpinanie podoba.
        Moj maz lezy w lozku i czyta gazete,a Szymon chodzi po kolejne ksiazeki i kaze
        mu czytac,zaraz go przysypie tymi ksiazkami smile
        Od poniedzialku moj maz wraca do normalnej pracy i nie wyobrazam sobie jak to
        bedzie,przyzwyczailam sie,ze rano jest w domu,a potem caly dzien go nie ma,a
        teraz wstawanie rano,oj jak to bedzie.
        Szymon przechodzi etap fascyacji tata,nie powiem,zebym narzekala smile,nawet nos
        moze mu wytrzec tylko tata,nie mowiac o ubieraniu,kapaniu,karmieniu,zrobieniu
        picia itd. ja mam labe,hihihihi ale fajnie.
        Ide sobie powyszywac,bo juz mi nieduzo zostalo i sie nie moge doczekac efektu
        koncowego.
        Buziaczki-Jola
        • socka2 zimno :( 26.09.04, 11:02
          hej, hej z rana, zimnego i deszczowego sad(( no to i my wyciagamy cieplejsze
          body, bluzki, kurtki itp. Jutro idziemy kupic jakies buciki jesienne i dla mamy
          kilka bluzek ciazowych, bo brzuszek wychodzi spod obecnie noszonych smile)
          Paula ma zapas kurtek - rok temu kupilismy kurtke i kombinezon, ktore o dziwo
          jeszcze sa dobre, a do tego kupilam kurtke coccodrillo na 98 cm i plaszczyk,
          wiec o to sie nie martwie.

          Kinga, gratulacje dla Zuzi za sukcesy nocnikowe - u nas chyba jednak trzeba
          troche poczekac, bo Paula najczesciej wola mnie po fakcie sad(( a jak ma do
          wyboru majteczki i pampka to woli to drugie sad

          Kasia ludikun, super, ze z Ola juz dobrze. Didi, mam nadzieje, ze katary Wam
          przejda, a Dawcio juz na dobre wyzdrowieje.

          Co do netu, to niestety dostalismy odmowna odpowiedz - teren gdzie mieszkamy
          nie jest "pokryty" cyfrowo i stalego dostepu nie bedizemy miec sad(( ale
          kombinujemy inne promocje smile)))

          achh, tyle mialam napisac ...Paula wlasnie kucajac i robiac kupe wola "mama, pi
          pi!!!" poczekamy zobaczymy.....

          pozdrawiamy i pedzimy sie ubierac - dzisiaj obiad u tesciowej

          Ania i Paula
          • skrzynka3 Re: bunty 26.09.04, 14:12
            Hej dobrze ze Oli juz lepiej smile)))
            Ania moze uda Wam sie wykombinowac jakas dorzeczna oferte. Trzymam kciuki.
            No to my dolaczamy do zbuntowanych na zycie styczniakow crying( Wczoraj o wszystko
            byl wrzask (krzykiem bym tego nie nazwala) i tupanie. MOj maz po kolejnym razie
            wzniosl oczy i zapytal z trwoga -to juz chyba bedzie to co? A moze pamietasz
            ile to mniej wiecej trwalo u chlopakow?? Hmm kurcze nie pamietam -znaczy na
            szczescie sie to zapomina.
            Na razie postanowilismy gdzie sie da nie mowic nie -trudno polowa zupy laduje
            na podlodze, na Zosi itp ale jest stanowcze -siam! i albo da sie Jej jesc samej
            albo nie zje nic z powodu histerii sad(. Gdzie trzeba powiedziec nie -jest
            krotkie i stanowcze i nie ma dyskusji -tez zauwazylam ze jesli nie zwracam
            uwagi na krzyki i tupanie i rzucanie przedmiotami znacznie szybciej przechodzi
            niz gdy probuje negocjowac i tlumaczyc -a jeszcze niedawno taka bylam
            zadowolona ze Zosia tyle juz rozumie i tak fajnie mozna jej wytlumaczyc sad((
            Mnie tez niestety nerwy puszczaja zwlaszcza jak sie spiesze albo akurat musze
            sie zajac chlopcami i zdaza mi sie wydrzec na Zochne ale to Ja rozdraznia
            jeszcze bardziej sad(
            Nie wiem jak w zyciu sprawdza sie moje teorie wychowawcze zobaczymy za
            kilkanascie lat jak czesto chlopaki beda korzystac z psychoanalityka wink, na
            razie Stachulec ma kryzys szesciolatka (obraza sie na wszystko i cwiczy
            robienie na przekor z uwaznym podgladaniem co my na to) a Henio nastepny etap
            rozwoju osobowosc czyli pierwsza powazna negacja autorytetu rodzicow w zyciu -
            potrafi dyskutowac KAZDE doslownie polecenie i prosbe obficie przy tym
            wykorzystujac swiezo odkryte zjawisko ironii -ja rzucam- wloz kapcie, odzew nie
            mam czasu, ja -masz katar i jest zimna podloga, odzew -oo naprawde? zwykle moj
            odzew jest juz prawie rykiem -tak naprawde wloz! odzew -no dobra wloze bo zaraz
            doscignie mnie karzaca reka sprawiedliwosci. Rece opadaja czasem do ziemi.
            Ide zakrecic sie za jakims obiadkiem.Skrzynka
            • socka2 Re: bunty 26.09.04, 15:34
              Kasienko, chyba jakies dobre fluidy wyslalas smile)) znalezlismy oferte - 9 godzin
              dziennie gratis za 15 euro mies. - chyba tyle mi wystarczy na kontakt z
              Wami wink)) od 9 do 18 wiec godziny tez znosne, bo potem albo wychodzimy albo
              idziemy spac.
              Jola, super z tym 1 kg - ja 2 tyg temu wazylam 56 kg, zobaczymy jak bedize na
              nastepnej wizycie. A jutro czeka mnie klucie, tysiace analiz i mam nadzieje
              najlepsze wyniki.
              Lece teraz surfowac, poki Pauletka spi a maz mecze oglada.
              Ania i Paula
              • kingabd1 Re: bunty 26.09.04, 17:19
                U nas z siusianiem dzisiaj kryzys. Kupa standardowo do nocnika i rano jak tylko
                wstala to tez zawolala ze chce a potem koniec i kropka sikala po nogach. Za
                szybko ja pochwalilam smile

                Pogoda dzisiaj fantastyczna, ale to juz chyba ostatnie podrygi takiego ciepelka.

                Dzis na forum cichutko chyba lapiecie sloneczko.

                Jalu jak ja Ci zazdrosze fazy na tatusia. U mnie na razie szans nie widze.
                Nawet jak W. chce ja wykapac to robi to podstepem i ja nie moge sie pokazywac w
                lazience bo klapa. Nawet kazala tacie w weekend do pracy isc.

                Zajrze jeszcze wieczorem. Naskrobcie cos. Ania fajnie ze jestes.
                • jogaj Re: bunty 26.09.04, 17:57
                  Hihihi Ania ja 56kg to chyba w podstawowce wazylam smile
                  Trzymam kciuki za dobre wyniki,moja morfologia ma sie lepiej,dzieki witaminkowm
                  i burakom na kazdy obiad jak jestem u rodzicow wink
                  Oj wiem,ze mi dobrze,ale na wszelki wypadek sie nie pokazuje jak oni cos robia
                  razem,zeby sobie o mnie nie przypomnial za szybko,wlasciwie cale wakacje
                  Grzesia widzielismy bardzo,bardzo zadko wiec moze dlatego teraz ta milosc.
                  Kapiel to zawsze byl obowiozek Grzesia,od samego urodzenia sie Szymona,wiec
                  przyzwyczajeni obydwaj.
                  U nas na szczescie jeszcze buntu nie ma,ale juz sie boje,mielismy etap wrzaskow
                  i zabierania wszystkiego na podworku i wszystkie zabawki byly jego,ale po dwoch
                  karach mu przeszlo. Kara byla okropna,ja wyszlam z siebie i stanelam oboki i
                  wymyslilam,ze wsadzilam go do wozka,zapielam i postawilam tak,zeby widzial jak
                  sie dzieci bawia. Dwa razy i bardzo pomoglo.
                  Moj maz sie zamkal w lazience zeby miec chwile spokoju,a Szymon bardzo chcial
                  wejsc do niego wiec wymyslil,ze chce mu sie siku,hihihihi no i juz jest z tata.
                  Zaraz idziemy do znajomych,obrazek skonczylam i wlasnie szykuje material do
                  nastepnego.
                  Ania teraz chyba mozemy liczyc na codzienne wiadomosci od Ciebie,przynajmniej
                  jeden post dziennie wink
                  Buziaczki-Jola
                  • monikam1 Re: bunty 26.09.04, 21:53
                    Hej!
                    Super, że z Olą już lepiej. Może to jakaś silna alergia??? Gosia tak reagowała
                    kiedys na mleko.
                    Gosia nie miała żadnych powikłań po porodzie kleszczowym. Przynajmniej dotąd
                    nic nie wyszło, ale ja mam uraz psychiczny do porodu i strasznie sie boję
                    rodzić naturalnie. Wracałam do szpitala z powodu zakażenia. Miałam clebsiellę
                    pneumonie, gronkowca i inne świństwa. Gosia na szczęście była zdrowa jak rydz -
                    znaczy się nie miałam nic przed porodem, bo też by miała, a zarazili mnie w
                    szpitalu. Choć po szpitalach wędrowała za mną dla towarzystwa.
                    U nas bunty w toku. Udajemy, że nic nie widzimy. Teraz Wojtek mówi czasem, ze
                    jak będzie się tak zachowywać, to nie pójdzie na angielski - pomaga! Zaciśnięte
                    piąstki, tupanie, czasem nawet legniecie na ziemię - zdarza się to nam kilka
                    razy dziennie. Najbardziej stresujące jest wyjście do kościoła. Z reguły nie
                    jest źle, ale Gosia łazi po kościele niczym Jaś wędrowniczek i z różnych
                    zakątków nawołuje mamę. oczywiście staram się mieć ją w zasięgu wzroku, więc
                    też wędruję. O siedzeniu w wózku nie ma mowy, bo robi sceny. Idziemy
                    zaopatrzeni w paluszki, bułkę, flipsy. Wystarcza to z reguły do końca kazania.
                    Raz jak siedziała spokojnie całą mszę sprawdzaliśmy co 5 minut, czy nie ma
                    gorączkismile)) Jej bunty to nic w porównaniu z Dominikem z angielskiego, kt. nie
                    pozwalał nawet właćzać magnetofonu. I nieustannie krzyczał oczywiście "nie".
                    Kupilismy dziś kilka par zimowych rajstop - kupuje tylko z "Woli" - sa moim
                    zdaniem the best. No i Tup-tusie. Wysiadają przy nich wszystkie firmówki, więc
                    wybrałam się po nie na tzw. giełdę. Jutro ruszam natomiast po flanelową piżamę -
                    kupiłam już jedną zeszłej zimy i sprawdza się fenomenalnie (taką w stylu Ally
                    McBeal). Sama takie uwielbiam na zimę. Gosia śpi w piżamach od 8 miesiąca życia.
                    Antylopy buty też polecam. Wybieramy się po kozaczki w przyszłym tygodniu.
                    Widziałam dzis jedne fajne - ale za ponad 150 zł.
                    Dziś nie śpimy już z 15 misiami - do łóżka wróciła lala Patyk. Co ja mam zrobić
                    z tym paskudztwem??? Chyba ją wyniose do pracy.
                    Gosia dziś nas wprawiła w osłupienie. Okazało sie, że zna na pamięć swoje
                    wszystkie 48 wierszowanych książeczek. Czytamy Gosi duzo od urodzenia, bo
                    pomaga to w jedzeniu. Od pół roku również prozę, ale nie mieliśmy pojęcia, że
                    zna juz wszystko na pamięć. Zatrzymałam sie na chwilę w środku zdania, a Gosia
                    je skończyła. A potem braliśmy różne książeczki i umiała skończyć 9 na 10 zdań.
                    Poza tym śpiewa dziś cały dzień "Panie Anie rano wstań" (Chyba myśli, że to o
                    Pani Ani od angielsiego) i skacze "Jump, jump". Niestety nie mówi jeszcze zbyt
                    wyraźnie. Np. pingwin (ma kubek w kształcie pingwina) to zamiennie Dżindżin
                    albo Pinda... Majtki to maja, arbuz - abizia itp.
                    Gosia Shreka się niestety boi. Histerycznie. Może spiratuję skądeś Garfielda.
                    Widziałam już dziś na giełdziesmile)) Musze się wypytac w pracy, bo mamy cale
                    mieszkanie obklejone nalepkami z Garfieldem.
                    Ale się rozpisałam. przeżywam ostatnio napady weny twórczej.
                    Pozdrawiam
                    Monika
                    • skrzynka3 Re: poniedzialek 27.09.04, 09:27
                      Ania jak dla mnie ta oferta moze byc wink))) 9 godzin chyba rzeczywiscie powinno
                      nam wystarczyc. Trzymam kciuki za analizy.
                      Monika bardzo mi sie podoba Twoja tworcza wena smile)) super sie czyta -tylko jej
                      nie strac za szybko smile)Gosia rozbrajajaca.
                      Kinga na pocieszenie Zosia tez nie ma fazy Tatusia jak na razie -choc nastapil
                      maly przelom w bulwie ostatnio ze dwa razy pozwolila sobie wytrzec pupe i
                      wczoraj sie wykompac Tatusiowi, bez entuzjazmu i caly czas dopytujac sie o mnie
                      ale i bez protestow.
                      Mam dosc chorowania : wczoraj dopadlo moja Mame i Stas oswiadczyl ze wszystko
                      go boli -zostal dzis w domu i ja sie zalamie ale przed chwila powiedzial -nie
                      musisz wylaczac radia bo to ucho boli mnie tylko troche !!! NIE TYLKO ZNOWU NIE
                      UCHO!!!Zosia zachrypnieta jak megafon na stacji PKP crying(((
                      Fajnie sie zapowiada nasz rocznicowy weekendowy samotny wyjazd sad(
                      Pedze do pracy (niestety)Skrzynka
                      • kini_franio Re: poniedzialek 27.09.04, 09:53
                        U nas weekend upłynął pod znakiem budowy szafy i objadania sie pysznym
                        jabłecznikiem. Franek o niczym innym nie mówił i niczego innego nie chciał
                        widziec jak tylko kawał ciasta specjalnie dla niego upieczonego, no powiem że
                        tym razem mojemu tacie udalo sie wprost rewelacyjne i niewiele różniące sie
                        smakiem od tradycyjnego. Aniu, gratuluję sukcesów nocnikowych i dostępu
                        promocyjnego do netusmileMam nadizeję też że wyniki będziesz miała świetne. Jolu
                        sok z buraków tez jest rewelacyjny, trzymał mnie przy życiu w czasie ciąży, bo
                        moja hemoglobina na granicy anemii przez całą ciążę. I zazdroszczę
                        okresu "tata", u nas nie wiem kiedy to nastąpi narazie jest coraz gorzej, mama
                        i mama, wszystko umiem lepiej: i bawić i karmić i jeszcze nie wiadmomo
                        co...Wczoraj nawet kazał Marcinowi zostac u moich rodziców a on pojedzie z mamą
                        samochodem i to mama będzie mu budować garaż...Co do samochodów - przełamałam
                        swój lęki i zaczęłam jeździć, ale nie czuje się urodzonym kierowca, o co to to
                        nie, niby lubię jeździć ale to dla mnie duży stres w dalszym ciągu, zwłascza ze
                        zmieniliśy samochod i historia wraca do pocątku - znowu boję sie wsiadaćsad((
                        Oj, łączę sie w bólusmile ze wszystkimi mamami buntowników bez powodusmile)), czasami
                        oszaleć idzie, a juz zaczyna sie marudzenie i wybrzydzanie przy wyborze
                        ciuchow, butków, nie mówiąc o tym co na talerzu, jaką bajkę czytamy itd.
                        Pierwsze i ukochane słowo" NIE!!!!!!!!!!!!!"
                        No a w nocy znowu płacz i zę nózki bolą, dziewczyny wiecie coś o
                        tym?????????????
                        pozdrawiam wszystkie chorowitki i niechorowitki, mam nadzieję zę u Stasia to
                        jednak nie ucho...
                        • danwik Re: do Kini 27.09.04, 10:57
                          Tak na szybko bo sterta papierzysk się piętrzy na biurku surprised(
                          Kini z tego co się orientuję to Frania męczą chyba tzw. "bóle wzrostowe".
                          Powinny Mu pomóc masaże nóżek i smarowanie maścią rozgrzewającą ... ale na
                          wszelki wypadek spytaj swojego pediatry.
                          Pzdr, buziaki. aga
                          ps. swoją drogą to moja Wiktoria też ostatnio okropnie sypia. Chodzi po całym
                          łóżku, stęka, kwęka, gada, woła mnie itd itp.
                        • camilcia Re: poniedzialek 27.09.04, 11:04
                          tylko na chwilkę, właśnie wróciłam z Mają od lekarza, cały weekend strasznie
                          kasłała, bałam się że coś poważnego ale na szczęście ok. kaszel od kataru
                          spływającego. uff
                          Kini, ja się nie znam na tym co prawda i nie pamiętam ile waży twój Franio. Mój
                          mąż był bardzo ciężkim dzieckiem, od 2 latek ciągle po lekarzach bo go bolały
                          nóżki, nikt nic nie wiedział, nawet doszli do wniosku że oszukuje (!!!!)
                          dopiero jakaś pielęgniarka go obejrzała przypadkiem i okazało się że ma
                          płaskostopie (jakieś przy którym koślawią się kostki). ponieważ diagnoza była
                          już późno postawiona, chyba miał z 6 lat, do dzisiaj ma problemy , pomimo
                          regularnych wizyt u ortopedy. tak mi przyszło do głowy, zawsze możesz
                          sprawdzić. chociaż ja byłam (przezornie) jakiś czas temu i ortopeda powiedział
                          że jeszcze za wcześnie, nóżka dopiero się kształtuje.
                          ok, lecę się szykować do pracy
                          • didi23 Re: poniedzialek 27.09.04, 13:40
                            Wczoraj nie zasiadłam do kompa bo lażałam pół dnia. Czułam sie okropnie. Dziś
                            byłam u kontroli i Dawciowi przechodzi, mamy wybrać antybiotyk do końca, dawać
                            syropki i znów dawać syropek na alergię. Ja trz była u lekarza i dostałam full
                            leków. Dobrze, że mam urlop do końca tygodnia to moze dojdę do siebie.
                            Co do malowania ścian to chcę je odświeżyć, Dawcio po nich nie maluje bo wie,
                            że nie wolno, ma do tego swój blok.
                            Mogę chwilke popisac, bo mały tańcy przy swojej płycie z pisenkami typu SDtry
                            niedźwieź czy jadą misie.
                            U nas okres taty minął. Tata wszsytko musial robić, a teraz jest etap mama.
                            Co do buntu to sama z siebie czasai wychodze, to ubranie nie pasuje, o włąsnie
                            juzpłyta nie pasuje, kolejną trzeba włączyć. No w końcu zaakceptował wierszyki
                            rynmowanki recytowane przez J. Sztura.
                            Wczoraj kolejny guz do kolekcji, tym razem pod okiem. małego rozpiera energia.
                            W przedszkolu przynajmniej sie wybiega i jest zmęczony.
                            Aniu super, ze piszesz. Trzymam kciuki za wyniki.
                            Co do zółtego tygodnia to teraz chyba nie mogę sie zaszczepić bo jestem chora.
                            oki uciekamy moze mały pójdzie spać.
                      • monikam1 Re: poniedzialek 27.09.04, 21:24
                        Skrzynko! Kiedy wreszcie pokażecie światu swoje zdjęcia???? Czekałąm na nie
                        bardzo niecierpliwie, bo podglądałam na zdjęciach z Blue City fryz Zosi.
                        Ściełam ją w końcu wczoraj "na Zosię", ale mi nie wyszło i jest paź. Wygląda
                        jakby jej się włosy rozmnożyłysmile))
                        A! Moje dziąsełka super. Nie musiałam nawet brać środków przeciwbólowych. Za to
                        po dentystce -rzeźniczce ma ślad widoczny - znikła już opuchlizna i jest siniak
                        na polikusmile)) Nikt mi nie wierzy, że to od znieczuleniasmile)) A ząbek jeszcze nie
                        ruszonysad(( Wszystko przede mnąsad(( Ale już u faceta, a nie jego ślubnej. Nie
                        pozwolę jej nawet założyć mi śliniaka.
                        Gosia dziś - ku mameu szczęściu - zapałała miłością do Sarah Brightman! Wiem
                        kiedy podoba jej się piosenka, bo zaczyna ją nucić razem z piosenkarzem. Trochę
                        jej "Time to say goodbay" nie wychodziło, ale cieszę się, bo mnie się to zawsze
                        starsznie podobało. Moja krew!
                        Pozdrawiam
                        Monika
    • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.09.04, 14:27
      Witajcie dziewczyny,

      Chyba jeszcze nie gratulowałam, Danwiku - gratulacje. Kasia - spóźnione, ale
      szczere życzenia z okazji urodzin.
      Bunt - ulubione powiedzenie Olgi "nie chce", "nie bede" hmm czasami wystarcza,
      że ja chce mam nadzieje, ze nikt mnie nie posadzi o przemoc. Nie chce mysc
      raczek - choc czarne jak ziemia, bo pomagala dziadkowi nosic miał. Ale potem
      okazuje się, ze jednak dalo się je umyc i się chcialo. Skrzynka zgadzam się, ze
      dzieci maja prawo mieć wlasne zdnie i wyrazac swoje emocje. U nas awantury orzy
      moim wyjscu do pracy zdarzja się bardzo sporadycznie, tlumacze Oldze ze mam
      niedlugo wroci, ze będzie z babcia się bawila, pojda na spacer czasami
      skutkuje. Scenka z soboty, wstalam rano (umowilam się na basen, Olga
      pociagajaca, wiec nie idzie) myje się w lazience, wpada Olga, patrzy tymi
      wielkimi oczyma na mnie i mowi "mama paff paff?", "nie kochanie mama nie jedzie
      dzisiaj do pracy", "mama dom z Ola i tata?", rozbroila mnie,
      Szczyt wyrażenia niezadowolenia - położenie się na podłodze w pozycji "żabki" -
      dzwne, że ćwiczy to tylko w domu. Poza krzyk i płacz. Moja cierpliwość ma
      granice, ale zauważyłam, że nie krzyczę tylko zdecydowanie egzekwuję i to na
      Olgę działa. Z wychodzeniem z domu w związku z tym nie mamy problemów.
      Przynajmniej na razie. A w sklepie wszelkim antydotum jest soczek z rurka
      czyli "picia" az się zastanawiam czy Olga nie wychodzi po mnie na stacje tylko
      dla tego soczku - po drodze mijamy spozywczy.
      Co do "przylepnosci" to teraz jest "tatuś" i "musia" lub "moja musia" poczym
      następuje seria buziaków w usta.
      W piątek Olga wracała ze mną pociągiem ja z pracy a ona przetransportowana
      przez idącą do pracy babcię - czasami mamy takie akcje wiazane: Wyglądała przez
      okno, dawała mi rączki do całowania, a potem pochyliła się, pokazuje na plecy i
      mówi "mama kiziaj" - ale jakoś ją przekonałam, że pociąg to nie najlepsze
      miejsce. Potem potrząc na sąsiadów z siedzenia przedstawiła mnie "mama" gdyby
      ktoś miał wątpliwości.
      Na pytanie jak Ola kocha mame mówi "kochasz" i ściska za szyję no i czyja jest
      Ola? "mami i tati".

      W sobotę zbieraliśmy kasztany a potem Olga serwowała je w filiżankach komu się
      dało. Załapały się koniki, lakli, misie, świnka ...

      Jola gratuluję kilograma. A co do bycia kierowcą ja prawa jazdy nie posiadam,
      bo nie mogę znaleźć czasu na chodzenie na jazdy (może trochę się też tym
      tłumaczeniem wykręcam). Co do bycia kierowcą - cały czas twierdzę, że się
      nadaję, potrafie jeździć samochodem, nawet kilka już testowałam na placu
      oczywiście, albo polnych drogach, ciężko powiedzieć czy dobrze czy źle, w
      każdym razie mąż nie krzyczał, nie zamykał oczu i nadal twierdzi, że samochód i
      motor są naszym wspólnym mieniem co tłumaczę sobie, że jak tylko pokazałabym
      odpowiedni papier podzieliłby się ze mną kluczykami. Zresztą wzdycha i marzy,
      że kiedyś ja będę go woziła na imprezy smile
      Macie może najnowsze testy? Bo postanowiłam, że to moje wyzwanie na najbliższy
      rok czyli zdobyć papier uprawniający do jeżdzenia.

      Monika jak dziąsła lepiej?
      Dorota próbowałam przesłać ci zdjecia z Blue City, ale wszystkie mi wracają,
      jaką pojemność ma 2 skrzynka? I jakiej wielkości maila przyjmuje?

      Troche się napislam, przepraszam ze pomijam niektóre watki, ale ostatnio nie
      jestem na bierzaco, strasznie duzo pracy, żeby nie siedziec po godzinach nosze
      już nawet komputer do domu, w sobote do pierwszej siedzialam oko w oko z
      monitorem a moje 2 misie spaly smacznie za sciana sad
      • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.09.04, 16:22
        juz po badaniach, wyniki niedlugo. Ja na razie mam przyjmowac zelazo, zadnych
        witaminek...

        Paula tez potrafi sie "burzyc" - staram sie jak moge byc cierpliwa, ale nie
        tyle jej krzyki (rzadko sie zdarzaja), co uciekanie strasznie mnie wkurza - nie
        patrzy, gdzie ulica tylko oglada sie czy ja gonie i zwiewa...to samo jest w kos
        ciele, sklepie itd . nie pomaga tlumaczenie, zdarzyly sie klapsy - teraz
        obiecalam, ze wsadze do wozka i bedzie siedziala przypieta albo w ogole nie
        bedziemy wychodzic na spacery wink wczoraj Natalii urodziny, Paula kladla sie na
        dywan, a Natalia probowala ja tulic a moje dziecko piszczalo jak alarm w
        samochodzie przy kazdym dotyku, ale ogolnie jest miedzy nimi niezle, nawet
        myslimy o wyslaniu ich do tego samego przedszkola.

        Widze ze wszystkich powoli ogarnia szal zakupowy - my dzisiaj idziemy po buty,
        bo rano sklepy zamkniete, sobie kupilam bluzke bawelniana za "jedyne" 30 euro,
        sweterek kosztuje "raptem" 80 euro!!! szok!!! dobrze ze mam troche ubran po
        poprzedniej ciazy.

        aaa, wczoraj znalazlam w sypialni....malutkiego skorpionika!!!!! myslalam ze
        padne! cala noc budzilam sie i ogladalam sciany, czy nic nie lazi po nich!!!
        moj maz juz sie rozglada za...nowym mieszkaniem z powrotem w miescie smile))))
        wkurzaja go dojazdy 12 km do pracy, po poludniu zawsze razem wychodzimy wiec ok
        50 i wiecej dziennie robimy, pokoje okazuja sie za male jak na nasze mozliwosci
        echhh.....ciekawe co to bedzie.

        Kini, ja tez mysle ze to bole wzrostowe czy jak to tam sie zwie - wystepuja
        szczegolnie w nocy.

        pozdrawiamy, tez sie dzisiaj rozpisalam...
        Ania i Paula

        PS. Jola, czy mialas skierowanie na alfa feto proteine?
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.09.04, 20:00
          Kini ja sie przylaczam do wiekszosci,ze to bole wzrostowe,wiem,ze zwykle
          wystepuje w pozniejszym wieku,ale zadzaja sie znacznie wczesniej jak dziecko
          zaczyna gwaltownie rosnac. To taki bol w stawach. Czyli bez wizyty u pediatry,a
          nawet ortopedy sie nie obejdzie,jezeli to to.
          Ania padalam jak przeczytalam o skorpionie.
          Nie mialam tych badan o ktrych piszesz,a co to za jedne?
          Didi Ty zamiast sprzatac odpocznij troszke to moze szybciej staniesz na nogi.
          Skrzynka pisz jak ucho Stasia.
          Franca podziwiam Olge,a przedtawienie mamy musialo byc fantastyczne smile
          W sklepach sa kombinezony tylko bardzo,bardzo jasne,buuuuuuu.
          Buziaczki-Jola
          • monikam1 Re:Do Joli 27.09.04, 21:16
            Hej! Czy wiesz coś może , Jolu, o hotelu Murat w Redzie? Wyjeżdżam tam w
            przyszłym tygodniu na szkolenie na 3 dni i wymyśliłam sobie, że zabiorę Wojtka
            i Gosię. Zapłacę za nich z wyżywieniem 120 złotych za dobę. Trochę
            zarobilibyśmy na kilometrówce, więc nie wyszłoby aż tak źle. Hotel w internecie
            wygląda bajkowo. Schody jak "W przeminęło z wiatrem". Zastanawiam się poza tym,
            jakie tam w Redzie są atrakcje? Chyba do morza daleko??? Ja bym siedziała na
            szkoleniu, a Wojtek z Gośką mogliby sobie zaczerpnąć świeżego powietrza, jeśli
            takie tam jest. Nie wyobrażam sobie opuścić Gośkę aż na 3 dni. mielibyśmy 1
            popołudnie na wspólny spacer. No i może jeszcze półsmile))
            Pozdrawiam]
            Monika
          • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.09.04, 21:28
            u nas nic nowego. dzis skonczylismy antybiotyk. jutro pomimo oporów chyba
            spróbujemy wyjść na zewnątrz. strasznie się boję że on znowu coś złapie. poza
            tym u nas bunt na równo. wojtek wydziera się jak coś mu nie podejdzie jakby go
            ze skóry ktoś obdzierał. staram się mądrze reagować. gdzieś ktoś mi poradził
            żeby wcześniej uprzedzać dziecko o czymś a potem konsekwentnie działać. typu:
            wojtusiu zaraz wychodzimy z wanny, wojtusiu mama policzy do 10 i wychodzimy. i
            wtedy mimo ryku wyciągamy człowieka. ponoć po kilku razach zaakceptuje że
            jesteśmy konsekwentne i nie ma co walczyć. czekam na to poddanie się, dziś było
            trochę lepiejsmile
            idę już.
            fajnie że dużo piszemy
            acha, co robicie żeby nasze dzieci nie popsuły video lub dvd, ja już nie mam
            siły go gonić, macie jakieś sposoby czy wasze nie wykazuja zainteresowania?
            • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.09.04, 22:12
              Czesc dziewczyny, ja tylko na chwile.Mam pytanko: Jak to jest z tym
              plaskostopiem? Czy nie jest tak, ze wszystkie male dzieci maja platfuska? A
              jesli tak, to w jakim wieku zaczyna sie profilowac stopka?

              Kasia i Ola
              • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.09.04, 22:28
                No mi sie wydaje,ze jeszcze stopki naszych dzieci maja czas na wyksztalcenie
                sie,nie wiem jaka jest granica,ale chyba jeszcze troszke.
                U nas ze sprzetem jest tak,ze w domu Szymon sie nie interesuje,robi tylko
                glosniej i ciszej,ale nigdy mu nie zabranialismy tylko uczylismy co do czego i
                tlumaczylismy,ze to moze popsuc,a to sie obi tak,zupelnie nie ma problemu. U
                moich rodzicow tylko wlacza i wylacza TV,a za wkadanie roznych rzeczy do video
                dostal w koncu w pupe,bo tlumaczylam 1000 razy i nic nie pomagalo,klaps pomogl
                natychmiast. U tesciow sprzet to owoc zakazany i ciagle probowal sie do niego
                dostac,kombinowal i majstrowal,na szczescie jestesmy tam zadko.
                Wlasnie czeka mnie wizyta tescia,na szczescie krotka,bedzie w Gdyni,ale w jakis
                sprawach i bedzie mial tylko chwilke,pod koniec tygodnia.
                Kupilismy dzis Szymonowi kurtke zimowa,sama kurtke,bo kombinezony,albo nie do
                przyjecia ze wzgledu na kolor (kumpela wybila mi z glowy ten jasny z QF
                opowiadajac o swoich doswiadczeniach),albo ze wzgledu na fason. Kurtka
                niebiesko-blekitna (wiecej tego ciemnego niebieskiego) z Cocodrillo,spodnie
                jakies dopasuje z niebieskimi nie powinno byc takiego problemu,kupilam bez
                wachania,bo byla przeceniona ze 159 na 99,bo zeszloroczny model zostal w
                sklepie.
                Dobra spadam spac,buziaczki-Jola
            • jogaj Re: do Moniki 27.09.04, 22:18
              Hotel Murat jest sliczny,jak powstal robi ogromne wrazenie,teraz juz nie jst
              taki nowy,ale i tak OK.Ja co prawda w srodku nie bylam,ale po wygladzie
              zwenetrznym moza sie spodziewac samego dobrego.
              Co do bliskosci morza,to nie wiem czy jest gdzies blisko,ale zawsze mozna
              podjechac do Wladyslawowa czy do Gdyni to nie jest naprawde daleko,a poza
              sezonem nie ma korkow wiec szybcikutko mozna sie dostac.
              Atrakcje w Redzie sa mi nieznane,ale blisko polwysep i Trojmiasto.
              Niedaleko Murata jest hotel Faltom i tam jest dosyc tani besen ze
              zjezdzalnami,a jak bedziecie mieli troche czasu to fajnie wpasc do aquaparku w
              Sopocie,Oceanarium w Gdyni,na Dar Pomorza,Blyskawice-Gdynia,molo w Sopocie,no i
              caly Gdansk choc nie wiem czy tam sa jakies atrakcje dla Gosi.
              Kiedy bedziesz dokladnie? Myslisz,ze znalezlibyscie czas zeby sie z nami
              spotkac?
              Jak masz jeszcze jakies pytania to pisz.
              Buziaczki-Jola
              • franca1 wtorek 28.09.04, 09:03
                Ania, nie zazdroszczę skorpiona w domu brrr
                Co do kombinezonu - my mamy jakiś QF w spadku, jasny niestety, ale bardzo
                ciepły. Plus zeszłoroczny komplet kurtka + spodnie z Wójcika powinien pasować
                jeszcze w tym roku czekają nas tylko zakupy kozaków. Szukam takich bardzo
                ciepłych nalepiej pokrytych czymś nieprzemakalnym - żeby Olga wytrzymała w nich
                cały dzień w śniegu na stoku - wiecie gdzie takie cudo można kupić?

                Ostatnio wsłuchałam sie w to co mówi a właściwie jak mówi Olga - "K" nie
                potrafi powiedzieć, tzn. koń to u niej brzmi jak "toń", kamień = tamień.
                Skrzynka czy "K" to trudna litera? "R" też nie mówi, ale to chyba w normie.


                magda
                • socka2 Re: wtorek 28.09.04, 09:39
                  Franca, Pauli tez zdarza sie, ze mowi t zamiast k.nie wiem czy to jest
                  specjalnie jakis duzy problem, chociaz...corka mojego kuzyna do 5 roku zycia
                  mowila kaka zamiast tata, gusi zamiast dusi, duzo literek jej sie mylilo, ale
                  juz jest dobrze.

                  Ten skorpion (ok 2-3 cm) nie jest podobno jadowity, ale sam fakt, ze byl w
                  domu....uffff....jak ja tu przezyje z tym robactwem??? nie cierpie wszelkiego
                  rodzaju pajakow, skorkow, itp blllleeeee

                  Wczoraj udalo nam sie kupic buty - trzewiki, sliczne i jak na wloskie ceny to
                  niedrogie, bo 35 euro z Primigi, a te zazwyczaj sa drogie. Byly tez chicco za
                  25 ale juz duzo wyzsze i raczej przypominaja kozaczki, z tym ze tutaj zadne
                  buty nie sa ocieplane, wiec albo cos w PL jak uda mi sie jeszcze pojechac, albo
                  Paula bedzie w grubych skarpetach chodzila i w zwyklych butach. Mierzylysmy tez
                  czapki, tzn Paula jak ja sobie bluzki wybieralam - latala po calym sklepie i
                  przymierzala wszystkie czapki ktore wpadly jej w rece smile

                  Paula chyba niedlugo bedzie robila za nauczycielke polskiego smile)) juz teraz jak
                  idzie do ksiedza po mszy, gdy dostanie jajko niespodzianke albo cukierki to
                  musi mowic dziekuje w obu jezykach, polowa znajomych zna juz podstawowe zwroty
                  i jak prosza o buzi to po polsku, wolaja chodz tutaj tez po polsku smile)))

                  Jola, alfa feto proteina to badanie krwi mamy zeby zobaczyc czy dziecko nie ma
                  zespolu Downa, edwardsa czy innych chorob genetycznych. NIe wiem czemu dostalam
                  skierowanie na to badanie (w 16 tyg), bo podczas rozmowy z ginkiem powiedzialam
                  ze nie interesuja mnie tego typu badania (sugerowal amniopunkcje). Nie wiem czy
                  je zrobie ...

                  No dobra, koniec dobrego

                  Pozdrawiamy
                  Ania i Paula
                • kini_franio Re: wtorek 28.09.04, 09:39
                  Dzieki dziewczyny za podpowiedzi, rejestruję Frania do pediatry naszego pewnie
                  na nastepny tydzień. Płaskostopie chyba jeszcze troche bedzie,a le kiedy
                  przemija nie wiem. Franca - ja korzystałam z prawa jazdy na interii wykupilam
                  dostep do testów przez tydzień, sa ok, jak chcesz to poszukam adresu, chyba ze
                  uda ci sie wejść z ich strony. My mamy koszmarne problemy z siecią, co jakis
                  czas mam dostep do netu zablokowany i pojawia sie tablica adeministratora ze
                  wirusa mamy, a to jakies bzdury, bo jest czysty.
                  Ania, uważajcie na te paskudztwa!!!!!
                  A jakie macie kapcie dla maluchów, wczoraj szukałam czegoś dla Frania i klapa,
                  wszystkie wydawały mi sie za ciepłe, szukam takich z solidnymi antyposlizgowymi
                  spodami, ale żeby nózki sie nie pociły.
                  Monika fajnie zę sie gdzies wybieracie, my teżsie wybieramy ale juz w ten
                  weekend - zakońćzenie sezonu w Ińsku:smile)))
                  Didi mam nadzieję że czujesz sie lepiej, cieszy mnie ze Dawcio taki dzielny
                  przedszkolak, od nastepnego tyg, i my zaczynamy poszukiwania dla Franka,
                  stęskniony za dziecmi .. własnie przerwał mi Franek: "Mama, Janio fajby kce!!,
                  Dzieci fajbami majują" edukacja tv nie idzie w las, w jedyneczce malują
                  farbami . franek mówi czasami wyraźnie czasem nie, nawet sie zastanawiam czy
                  nie bedzie seplenił tak wystawia języczek czasami, bardzo ładnie odmienia
                  wyrazy. Podobnie jak Gosia zna mnóstwo wierszyków i bajeczki na pamięć,
                  zaskakuje nas bardzo, i uszy nadstawia ciagle, potrafi sie pięknie bawić sam,
                  słaychać wtedy jak rozmawia z samochodzikami: "Samochody jadymy!!!Gajaź
                  budujemy" itp.
                  koncze bo niedlugo mój tata przychodzi i dalej walczy z szafąsmile
                  pozdrowionka
                  • camilcia Re: wtorek 28.09.04, 10:28
                    Ania! przeraziłam się tym skorpionem, ja też nienawidzę robactwa, aż mi ciarki
                    na samą myśl przechodzą!
                    Maja też mówi k zamiast t, mówi tata, ale nie 'tak' tylko 'kak' czasem coś
                    wyraźnie czasem mniej, zamiast m ostatnio jest p np pleko, pikajek (michałek)
                    ale cały urok w tym. wczoraj na kolację zażyczyła sobie 'koki plekiem' -
                    niestety babcia nie mogła zrozumieć tak oczywistej rzeczy 'cheerios z mlekiem'smile
                    dzisiaj zaczynam grupę pierwszoklasitów, mam nadzieję że będzie ok, idę
                    przygotowywać zajęcia.
                    wczoraj byłyśmy u homeopaty i odstawiamy wszystkie leki, mam nadzieję, że to
                    paskudztwo nie wróci, jak narazie buzia super, nawet jajka zaczęłam Majci dawać
                    i jest ok. Infekcjami kazał się nie przejmować, dopóki nie są poważne (np
                    katar, przeziębienie) to tylko rozwijają ukł immunologiczny.
                    Kini, u nas też co chwila coś się dzieje z netem, ja już jak dzwonię do tp to
                    wrzeszczę, oni mówią że to nasz komp, mamy już założone wszystkie firewalle,
                    servicepacki, antywirusowe itp, ograniczony dostep do stron - komp czysty! jak
                    był ISDN to było ok, neostrada tak działa! to jest jakiś nastepny bubel tpsa!
                    szkoda słów.
                    zdrówka dla chorowitków!
                    • part_two I'm back 28.09.04, 11:28
                      No znalazłam Was !
                      Melduję się na miejscu. Zdążyłam już obejrzeć trzy zdjęcia z Blue City i widzę,
                      że było cudownie. Bardzo żałuję, że Iwusia nie było - takie fajne babki !
                      Na Thassos było cudownie, ale co Wy zrobiłyście z tą pogodą podczas mojej
                      nieobecności ! A u nas w domku nie grzeją - musieliśmy pożyczyć od Teściów
                      konwektor, bo prania nie moge dosuszyć po wyjazdach.

                      Napiszę więcej, jak wróce do rzeczywistości.

                      Buziaczki
                      Sowa

                      P.S. Dobry pomysł z tym nowym wątkiem, bo nasz już był strasznie przeciążony.
                      • part_two Re: I'm back 28.09.04, 11:38
                        Sewerynki,
                        mam sposób na majstrowanie przy sprzęcie - nasz wisi na uchwycie na wysokości 2
                        metrów - pomogło wink))) Polecam uchwyt z Ikea - dosyć uniwersalny.

                        Sowa
                    • ewakop Re: wtorek 28.09.04, 11:56
                      Cześć,

                      W sobotę byliśmy we trójkę na zajęciach pokazowych „musicalbabies”. Mnie się
                      podobało, chociaż prawdę powiedziawszy nie mam porównania z innymi zajęciami.
                      Adasiowi też się podobało, na początku chciał wychodzić, pokazywał na drzwi, i
                      było „tam”. Później coraz bardziej mu się podobało i nawet „uczestniczył” w
                      zajęciach (tańczył, grał na bębenku, wykonywał polecenia pani prowadzącej). Na
                      koniec oczywiście tak mu się spodobało, że nie chciał wyjść. Zajęcia odbywały
                      się na Politechnice Warszawskiej i prowadziła je
                      pomysłodawczyni „musicalbabies” w Polsce. Docelowo w tym miejscu ma je
                      prowadzić jakaś pani, która jest śpiewaczkę oraz uczy rytmiki. Podobno będzie
                      przygrywała dzieciom. Może którąś z Was zainteresują te zajęcia. Szczegóły na
                      stronie. Dodam, że nie są drogie, 30zł wpisowe i 12zł za godzinę zajęć. Muszę
                      też się wybrać do Helen Doron.

                      Odnośnie nawilżacza powietrza. My mamy ultradźwiękowy „Boneco”, włączam go
                      tylko na noc i tylko wtedy, gdy powietrze jest suche (grzeją grzejniki albo
                      palimy w kominku). Pomimo, że jest to nawilżacz ultradźwiękowy, to jednak nie
                      jest całkowicie niesłyszalny, ale można się przyzwyczaić. Ja mam przesuszoną
                      skórę i często suchość w nosie, pewnie dlatego, że pracuję w klimatyzowanym
                      pomieszczeniu, gdzie na dodatek nie można otworzyć okien.

                      Garderobę na zimę i jesień mamy skompletowaną w całości, łącznie z
                      butami „Bartka”, właśnie takimi nieprzemakalnymi z „Sympateksu”. Kapcie ma
                      takie kupione w sklepie „Bartka”, ale to nie są „Bartka”, wysokie, ze sztywną
                      piętą, skórzane, przewiewne, bo mają dziurki, tylko chyba nie antypoślizgowe.

                      www.musicalbabies.pl/
                      Pzdr
                      Ewa
                      • ludikun Re: wtorek 28.09.04, 12:23
                        Ania, ja jak bylam w ciazy tez mialam skierowanie na takie badanie, bo moja
                        tesciowa urodzila dziewczynke z zespolem downa (czyli wieksze ryzyko u mnie).
                        Bilam sie z myslami ale w koncu stwierdzilam, ze bede kochac malenstwo bez
                        wzgledu na wszystko i nie poszlam. Poza tym zadne z tych badan nie daje 100%
                        pewnosci. Moja kolezanka opowiadale, ze jej znajoma miala na 80% urodzic chore
                        dziecko. Nie zdecydowala sie usunac i ma sliczna i zdrowa coreczke.

                        My, jak tylko bedziemy mialy z glowy wszystkie szczepienia, na ewno wyprobujemy
                        zajecia muzyczne dla dzieci i inne. Szkoda tylko, ze nie ma nic blizej nas.

                        A teraz lece na swoja uczelnie, bo mnie scigaja !!!

                        Kasia i Ola
    • dador1 Re: do kini_franio 28.09.04, 13:47
      Ja właśnie zakupiłam Matiemu bardzo fajne kapciochy Lemingo rozmiar 25,
      niedrogie 18 zł.
      Za to szukam dla niego obuwia i garderoby zimowej i nic mi się podoba. Jadę
      dziś do sklepu w Babicach, może tam coś znajde.
      • socka2 styczen 2003 28.09.04, 14:30
        Kasia ludikun, ja tez rezygnuje z tego badania.

        Dzisiaj w nocy znowu bylo u nas trzesienie ziemi - a ja prawie tego nie
        poczulam (i cale szczescie!!!).

        Oj, lece bo Paula krzyczy - idziemy spac a przedtem czytamy ksiazeczki
        Ania i Paula
        • skrzynka3 Re: styczen 2003 28.09.04, 15:01
          Hej!
          Ania zastrzelilas mnie tym skorpionem i trzesieniem -dobrze ze ani jedno ani
          drugie nie okazalo sie grozne!!!
          Zosia przeziebiona i na buzi od razu wysypka sad( Ucho sie uspokoilo a Staska
          roznosi energia -moze udalo mi sie przepedzic paskudztwo???
          Na pewno plaskostopie jest fizjologia do okolo 3 rz -ale Franusia pewnie lepiej
          pokazac ortopedzie -moze to faktcznie te bole wzrostowe ale lepiej niech
          wykluczy inne przyczyny.
          Bardo duzo dzieci zamienia k/t i g/d do 3 rz zycia to norma i zwykle samo
          przechodzi a nagminne jest mieszanie w wyrazach gdzie sa obie na raz-Zoska mowi
          tat/tak i kok/kot smile)) /r/ wg norm ksiazkowych powinno byc dopiero w 6 rz -choc
          oczywiscie wiele dzieci umie je wczesniej ale nie powinno sie tego przyspieszac
          (np usilnie meczac szkraba no powiedz rower!) bo moze z tego starania wyjsc /r/
          gardlowe ktore sie paskudnie potem wyprowadza.Tak w ogole to 3 latek ma prawo
          zamieniac gloski, tworzyc nowe slowa itp -caly urok dzieciecej mowy smile) Zosia
          mowi np cisiam /pisze,koke/mokre,bube/brudne, teś/pies, siasiam/przepraszam,
          kekka/chlebka, lal /woda itp. Wlascie tylko ja sie w tym orientuje no i o dziwo
          chlopcy, Tatusiowi trzeba juz tlumaczyc z Zosiowego na Polski smile))
          Jak milo znowu Cie slyszec Sowko smile)) i fajnie ze urlop sie udal.

          Trzymajcie sie wracam do pracy smile)) Skrzynka
          • franca1 Re: styczen 2003 28.09.04, 15:50
            Czuje sie uspokojona w kwestii "mowy" tak myslalam, ze nie ma sie czym martwic,
            ale lepiej sie upewnic.
            A u nas ostatnio etap uprzejmosci - wszystko co Olga podaje poprzedzone
            jest "prosie". Ale mam ulozone dziecko smile

            Ania - skorpiony, trzesienia ziemi - dbaja we Wloszech o poziom adrenaliny, nie
            zazdroszcze.

            Kapcie - Olga tradycyjnie befado - zapinane, z dziurami po bokach albo z
            przodu, dla mnie w porządku, dla niej chyba tez, bo bardzo lubi w nich chodzic.

            Mi chyba skonczyla sie wena tworcza, i szukam natchnienia - pisze "relacje" na
            strone internetowa i utknelam - ktos wie gdzie wena jest?
            Ja mam ten tydzien taki rozrywkowy - dzisiaj kolacja "sluzbowa", w piątek
            wieczor panienski (w niedziele kupowalam prezent, maz zaakceptowal mój wybor,
            wiec chyba będzie się podobal). W sobote kosmetyczka, za tydzien wesele - ale
            się rozrywkoi zrobilismy, ho ho. Byliśmy w factory i w intimissimi sa rajstopki
            dzieciece (grubsze , szare w kwiatki nawet ladne) po 2 zlote gdybyscie były
            zainteresowane.

            Zadzwonił dzisiaj do mnie kolega ze szkoły podstawowej (!) z propozycja
            spotkania - wszystko dobrze, ale z nazwiska niekoniecznie kojarze. Niesamowite.
            • jogaj Re: styczen 2003 28.09.04, 19:30
              Moj maz wyszedl do pracy o 6.20 rano i jeszcze go nie ma,oj fajnie sie zaczyna.
              Aniu u nas wiekszosc badan platnych wiec za bardzo nie wysylaja,standardowo
              prenatalne po 35 r.z i jak cos w rodzinie nie tak. Ja sama tez bym chyba nie
              zrobila,bo co to zmnienia,zadko daja 100% pewnosci,a jak mniej to jak
              zaryzykowac?,oj to na dluzsze pisanie.
              Kini my chodzimy od poczatku w kapciach Tombut i jestesmy bardzo zadowoleni,nie
              zmienilabym ich na inne,bo te so super.
              Sowa witaj po urlopie,super,ze odpoczeliscie i bylo fajnie,prosimy o relacje.
              Koncze,bo potwor mi nie daje pisac.
              Buziaczki-Jola
              • camilcia Re: styczen 2003 28.09.04, 20:22
                oj, Jolu, mogłabym napisać to samo, Marcin wyszedł na 7 a wróci jutro, tzn
                służba, po czym z czwartku na piątek też... nawet mi się nie chce pisać na ten
                temat.
                Sowa, a jak Iwo w wielkim świecie? ok?
                dzisiaj jak byłam w pracy Maja była z moją teściową i czekały na mnie pod
                pracą, teściowa przerażona, myślałam że coś z Mają ale widzę że nie, okazało
                się że wózek się popsuł! złamała się rączka!!! nie wiem jak ona tym wózkiem
                jeździła, nieważne, pękła i tyle, tylko my go kupiliśmy ponad rok temu, czy na
                to jest jakaś dłuższa gwarancja? przecież to chyba niedopuszczalne!!! właściwie
                to miałabym ochotę na nowy wózek, no ale nie planowałam wydatku!
                Maja już usnęła, znowu się zerwie rankiem, dzisiaj mam zamiar obejrzeć Dirty
                Dancing 2, może niezbyt ambitny, ale tylko na to mam siłę.
                • jogaj Re: styczen 2003 28.09.04, 21:41
                  No tak Kamila,ale moj maz ma sluzbe dopiero jutro,a dzis poszedl normalnie do
                  pracy i nadal go nie ma,ja wiem,ze dosyc dlugo go nie bylo,ale bez
                  przesady.Szymon go dzis nie widzial,pewnie go zobaczy dopiero w czwartek,ale
                  fajna perspektywa.
                  Moj lobuziak dopiero zasnal,czytalam i czytalam i juz myslalam,ze czeka na tate
                  i nie zasnie,ale w koncu sie udalo,ale z 30 mnut mu czytalam. On ma coraz
                  ciekawsze zabawy,w ogole go nie mozna sposcic z oka,jak byl mniejszy mialam
                  wiecej swobody smile teraz przebojem jest,tak samo chyba jak u Dawcia,wchodzenie
                  wysoko na co sie da i skakanie,albo rzucanie sie na lozko z szafki,krzesla itd.
                  Moje biedne nerwy.
                  Dzis nasze wyjscie na dwor polegalo na chowaniu sie przed deszczem,smialysmy
                  sie w wiekszej grupie matek stojac pod daszkiem pod sklepem,ze dzis tylko
                  zarzywanie swiezego powietrza,bez ruchu.
                  Jutro tez zapowiadaja u nas deszcz przez caly dzien sad
                  Kamila wiem,ze od maja tego roku na rzeczy typu wozek jest dwa lata gwarancji i
                  wiekszosc firm sporo czasu przed majem wydluzyla gwarancje,wiec sprobuj
                  reklamowac ten wozek. A to ten co mialas na spotkaniu z nami? nie wiem jak to
                  sie moglo stac,ale to chore. Powodzenia w walce.
                  Buziaczki-Jola
                • monikam1 Re: styczen 2003 28.09.04, 22:01
                  Hej! Jolu - dzięki za wyczerpującą informację. Wynegocjowałam dziś Wojtkowi 50
                  zł za dobę. Czekam na prognozę pogody. Plany może pokrzyżować teściowa, bo
                  planuje przyspieszony remont, bo majster się zbiera do Niemiec na roboty. Bedę
                  miała tylko jedno wolne popołudnie i to po 17 - tej - ale może uda nam się
                  spotkać. Jak nie pojade z Wojtkiem będę się telepać pociągami i taksówkami, bo
                  oczywiście nie czuję się na siłach jechać w taką trasę samochodem.
                  Boli mnie dzisiaj każda część ciała - Gosia spadł z ufy na głowę. (ma ostatnio
                  etap włażenia na wszystko i nie umie na tym spokojnie siedzieć). Też tak macie -
                  jak Gosia sobie coś zrobi, to mnie wszsytko boli. W ogóle siedzieliśmy niby
                  wszyscy przy obiedzie, wszystko pod kontrolą i nagle bum. O rany. Ile jeszcze
                  się tej krwi poleje???
                  U gosi nowy problem - nie możemy oglądać ukochanych muminków. Była sobie
                  dłuższa przerwa w oglądaniu bajek (nie licząc Teletubisi po angielsku), i dziś
                  w Geant kupiliśmy na pocieszenie po upadku z pufy kasetę z ukochanymi
                  muminkami. Łzy od pierwszej chwili, nie pomogło trzymanie za rękę, opowiadanie,
                  głaskanie i całowanie telewizora itp. A przy próbach wyłączania telewizora było
                  jeszcze gorrzej. Błedne koło. Nie mamy pojęcia, o co kobiecie chodzisad((
                  Skorpiony ... brrrrr....
                  Sowo! Jak było w Grecji? Mój mąż twierdzi, że przy życiu trzyma go tylko myśl,
                  że na wiosnę poleci do ciepłych krajów (mnie szkoda kasy)? Fajnie było? Jak
                  znieśliście podróż? Byłaś z Itaką? Dobrze pamiętam?
                  Zajęcia muzyczne! Super! Niestety - w Bydgoszczy babka się wycofała, a nie
                  znalazła się jeszcze nowa. To zajęcia wymarzone dla Gosi, bo Gośka uwialbia
                  muzykę. Śpiewa cały dzień. Ale mamy ewien problem - Gosia nie lubi gdy ktoś
                  śpiewa zbyt dobrze. Zaczyna płakąć i trzeba przerwać, powiedzieć, że Gosia
                  śpiewa najlepiej i zaproponować, aby coś zaśpiewała - wtedy gosia się usmiecha
                  i zapodaje jakąś swoją kompozycję, ewentualnie "Panie Anie".
                  Idę zobaczyć, czy mi zraziki jeszcze nie wyparowały.
                  Monika
                  • skrzynka3 Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 09:58
                    Na poczatek dobre wiesci. Stasiek poszedl do zerowy bo nie ma zadnych objawow -
                    sama nie wiem jak to mozliwe w niedziele sie slanial i mial 37,5 i zaczynala
                    leciec ropa z nosa w poniedzialek to ucho a od wczoraj cudowne ozdrowienie -to
                    prawda wtloczylam w Niego chyba wszystko co tylko przyszlo mi do glowy na
                    przeziebienie i caly czas pase Go rutinoskorbinemi czosnkiem ale az sama nie
                    wierze ze to moglo tak piorunujaca podzialac ??
                    Poczatki z nowa opiekunka super -po chwili Zosia dala sie namowic na pokazanie
                    swoich zabawek i jak zniknely w Jej pokoju to rozszczebiotana Zosia wynurzyla
                    sie po godzinie ledwo mnie zauwazajac i cos z przejeciem tlumaczac nowej cioci.
                    Wczoraj bylo gorzej bo po poludniu wypadla mi pilna konsultacja -Tata mial
                    wrocic najpozniej 18.30 i byc w odwodzie ale wrocil o 21!-przedluzajace sie
                    spotkanie (ja wiem ze nie ma prawa narzekac po tym co pisze i godzinach pracy
                    malzonka Jola i KAmila ale powiedzcie dlaczego tak sie zdarza zawsze kiedy mi
                    zalezy zeby wrocil normalnie???)Efekt jak tylko zamknelam sie w pokoju z
                    pacjentem Zosia zaczela koncert (slyszalam Ja przez dwoje zamknietych drzwi)
                    nic nie pomagalo i po 40 min musialam Ja wziac do siebie -a akurat byl to tak
                    zwany "skomplikowany przypadek". Chyba byla zazdrosna o to dziecko bo nawet
                    dzis rano pytala czy dzidzi juz nie ma?.
                    Dzis nowa ciocia przyszla znowu i na razie jest ok bawia sie w najlepsze
                    (kurcze to jednak jest zupelnie inna jakosc w porownaniu z poprzednia niania!).
                    Kapcie do tej pory "Postepu" a teraz mamy Lemigo i jestem bardzo zadowolona,
                    nie sa takie sztywne, bardziej przewiewne a w srodku tez skorkowa profilowana
                    wkladka no i cena!okolo 20 zl w Smyku.
                    Rajstopki z Factory tez polecam -uzywamy i ladnie sie nosza nie zbiegaja i nie
                    mechaca.
                    Zaczynam byc cala pochlonieta naszym wyjazdem. Po raz pierwszy zostawie Zosie
                    na 3 noce i ponad dwa dni! z jednej strony sie ciesze bo ten wyjazd byl
                    wymarzony przez Nas od dawna i czuje ze bardzo jest nam potrzebny ale z drugiej
                    jestem pelna obaw -jak zniesie to Zosia? Czy nie bedzie plakala w nocy?
                    No nic jakos bedzie mam nadzieje ze sie wyszalejemy na maxa i pozostana
                    wspomnienia na nastepne 10 lat smile))
                    Spadam prasowac i pakowac. Postaram sie jeszcze wpasc. Skrzynka
                    • jogaj Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 10:18
                      Skrzynka kiedy jedziecie?
                      Ja zaraz spadam do rodzicow,no nie chce mi sie samej siedziec znowu caly
                      dzien,no i chodzenie z psem jak jestem sama z Szymonem to dla mnie stres,wiec
                      jade na noc do rodzicow,u nas zgodnie z prognozami pada.
                      Szymon mnie cos dzis denerwuje i chyba dobrze mi zrobi jak sie troche zajma nim
                      dziadkowie jak wroca z pracy.
                      Buziaczki-Jola
                      • franca1 Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 11:13
                        Olga dostala w nocy goraczki, drugi raz w zyciu wiec dzisiaj babcia wedruje z
                        nia do lekarza. Innych objawow brak, wiec moze dopiero cos ja rozklada.
                        W kwestii bytnosci meza poza domem - to chyba nadal jestem nie do pobicia. U
                        nas zdarza sie, ze P jest poza domem w tygodniu wiecej niz w domu, wliczajac
                        noce. Taka praca. Czasami mnie to denerwuje, ale po tylu latach juz sie
                        przyzwyczailam smile

                        Czy ktoras z Was wybiera sie na te zajecia muzyczne dla dzieci? Ja sie
                        zastanawiam. No i tak jak Ewa napisala cena kuszaca.


                        Skrzynka nie pamietam czy pisalas - gdzie wyruszacie? Szampanskiej zabawy zycze
                        oczywiscie.
                        • ewakop Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 12:55
                          Witam środowo,

                          Wczoraj oddałam zatwierdzone półroczne sprawozdanie finansowe, także dzisiaj
                          jestem już odrobinę wolniejsza i mogę coś skrobnąć.

                          Skrzynko, nie martw się, na pewno wszystko będzie w porządku, jak Zosia
                          zostanie z dziadkami, przecież to już duża dziewczynka. Mój Adaś zostaje z
                          dziadkami na 10 godzin dziennie, od kiedy skończył 6 miesięcy. Nie protestował,
                          bo był wtedy za malutki, żeby zrozumieć, że mama i tata idą do pracy, teraz też
                          nie protestuje, bo to dla niego normalka, robi pa, pa i zostaje z dziadkami.
                          Często też wyjeżdża z dziadkami, najdłużej na tydzień. Albo my wyjeżdżamy, sami
                          bez Adasia, na weekend, albo na tydzień. Oczywiście tęsknimy i codziennie
                          dzwonimy, natomiast w ogóle się nie martwimy.

                          Mój mąż też dużo pracuje, ale w nocy jest w domu, chyba, że są jakieś
                          szczególne okoliczności np. przeprowadzka w firmie, inwentaryzacja itp. itd.
                          Gorzej jest z urlopami i dniami wolnymi, mój mąż ma własną firmę, i wyznaje
                          zasadę, że jak nie pracuje, to nie zarabia, więc nie może sobie pozwolić na dni
                          wolne.

                          Na sobotę, na 12.00 zapisałam się na zajęcia pokazowe do Helen Doron (do
                          Pruszkowa, bo mam najbliżej), może któraś z Was się wybierze ???????????????

                          Komputer mi coś wariuje i pisze tylko duże litery, jak jest włączony CapsLock i
                          jak jest wyłączony też pisze dużymi, więc kończę.

                          EWA
                          • didi23 Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 15:19
                            Hej
                            Dziś juz trace cierpliwość do tego buntu. Oczywiscie jedzenie nie jest dobre po
                            co siewysilać i jeść zupkę lepiej jeść ciastka i lizaki. Ani prosbą ani groźbą.
                            W koncu kara do końca tygodnia koniec ze słodkosciami moze go to cos nauczy.
                            PrZeprasz mnie, a potem robi na złość, a w furii rzuca czym popadnie. Połowa
                            jogurtu wyladaowała na stole bo blizej nie określone widzi mi sieksiażę miał.
                            Ostatno robi sie nie do zniesienia jeszcze troche i naprawde klaps sie die na
                            dupce. Co Wy robicie poradxcie. Skakanie z prapetu na razie opanowane, bo
                            postawiłam tam kwiatki, nie wiem na jak długo. Teraz na tapecie jest budowanie
                            wież z klocków i trąbki. Każe mi siadać i budować z nim. Dziś byliśmy w
                            przedszkolu zapłącić na uezpieczenie i neistety mały nire chciał isć do żadnej
                            z pań, chyba sie odzwyczaił. Juz eidze co bedzie w poniedziałek. Oki spadam bo
                            zaraz idziemy na któki spacerek.
                            Kini to na pewno sa bóle wzrostowe ja takie miałam w wieku ok 6 lat. Płakałam
                            po nocach. Ale naszczęście przeszło. dź skonsultuj to z lekarzem.
                            • didi23 Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 15:21
                              Skrzyn4eczko bawcie siedobrze, a o Zosię sienie martw na pewno bedzie dobrze.
                              Sowa witaj po urlopie. Napisz jak było parę słów.
                              • ewakop Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 15:28
                                Zamieściłam premierowe zdjęcia Adasia i testuję, czy się pojawi prawidłowa
                                sygnaturka?
                                • ewakop Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 15:31
                                  Jeszcze raz aby znaczniki entera zadziałały
                                  • ewakop Re: styczen 2003-sroda 29.09.04, 15:36
                                    Stwierdziłam, że tylko ja nie mam zdjęć i poprosiłam o pomoc kolegę z pracy,
                                    inforamatyka, aby je zamieścić. Miałam tylko takie zdjęcia wpracy, może nie są
                                    najfajniejsze, ale za to najaktualniejsze.
                                    Udało się !!!!!!!!
                                    Sama bym nigdy do tego nie doszła.
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.09.04, 16:09
      Dziewczyny słyszałyście o tym wybuchu w W-wie. Ja pracuje obok i strasznie się
      wszyscy wystraszyliśmy i jesteśmy zdenerwowani. Nas niestety nie ewakuowali,
      choć chyba powinni. Niby mówią, że tylko jedna osoba lekko ranna. Teraz mówili,
      że to była bomba. Z tego widać jaka jest ochrona w biurowcach, wejśc moze kto
      chce.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.09.04, 17:16
        Hej! Szybkopiszę bo zaraz lecę do dentystysad(( Mój temat przewodnismile)))
        Doroto - współczuję przeżycia. Od Ciebie się dowiedziałam o wybuchu. Będę
        oglądać widomości. Dobrze, że to nie Wasz budynek.
        Kamilo! Są dwa lata na zgłoszenie wady - było tak juz jak kupowałaś wózek,
        więc na pewno te 2 lata Cię obejmują. Trudno powiedzieć, czy to uwzględnią, ale
        radzę nie czekać ze zgłoszeniem, bo są terminy zgłoszenia od wykrycia wady.
        Sprawdz czy masz gwarancję, czy tylko obowiązuje ustawa konsumencka. To nie
        jest moja działka, ale jak co - mogę poszperac po przepisach. Warto postraszyć
        Rzecznikiem Praw Konsumenta/ A co to za wózek???
        Ewo! Zdjątka ssą super. Niezły przystojniaczek - szkoda, że już zajętysad
        POzdrawiam i idę szorować zęby!
        Monika
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.09.04, 17:42
          ale zalamka, musze znowu leciec na pobieranie krwi, bo za malo mi jej pobrali i
          brakuje, zeby reszte badan przeprowadzic surprised poza tym cena przyprawila mnie
          niemal o zawal - 75 euro! a niby jestem ubezpieczona!!!

          Dador, szok z tym wybuchem! dobrze, ze z Toba ok!
          Ewa, masz slicznego synka, ktory wyglada na starszego brata albo kolege tej
          laseczki ze zdjecia smile)))

          U nas znowu cieplej! hurrraaa! jutro 25 C!

          A mi dzisiaj glowa peka sad(( ani kawa nie pomogla, ani przeglad forum wink ani
          zakup nowej kurtki...mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej!

          Didi, Jola - ale fajne zajecia maja Wasze maluchy big_grin Paula na szczescie nie
          wpada na takie pomysly smile jej ulubione zajecia to rysowanie albo PISANIE
          (trzeba jej mowic, co ma pisac i wszystko pieknie jej wychodzi big_grin), czytanie
          ksiazek, prowadzenie samochodu (na szczescie bez kluczykow, ale wszyscy ktorzy
          zle zaparkowali leca przestawiac samochody, jak Paula zaczyna trabic smile

          Coraz ciekawsze i weselsze robi sie slownictwo mojej niuni - ostatnio weszla do
          kosciola: " Basso posied nacia" (don Basso - ksiadz poszedl, a niech to!
          (wloskie, w moim tlumaczeniu)
          to "ma nacia"(nie wiem jak sie pisze) to wlasnie ksiadz nauczyl i ostatnio
          stalo sie ulubionym powiedzonkiem Pauli smile
          no i jest juz tysiac nowych slow w obu jezykach

          lecimy na spacer, pozdrawiamy
          Ania i Paula
          • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.09.04, 20:51
            Splodzilam wlasnie wyczerpujacego posta, ale system mnie wylogowal i klops...
            Napisze cos jutro,

            Kasia i Ola
            • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 00:04
              No i znowu jestem, mam nadzieje, ze tym razem sie uda.

              Po pierwsze zrobilam sobie dzisiaj trwala i ...staram sie o tym zapomniec !!!
              Cale szczescie to headlines, ktora schodzi po 2 miesiacach.

              Wlasnie dostalam ochrzan od Tomka za to, ze jestem uzalezniona od edziecka!!!
              Juz kolejny raz suszy mi o to glowe. Rzeczywiscie, bywalo, ze przeginalam i
              spedzalam tu kazda wolna chwile, ogladalam sobie zdjecia itd. Teraz mam limit -
              15 minut dziennie. Swoja droga zastanawiaja mnie panny, ktore na emamie kluca
              sie o wszystko - one chyba nic innego nie robia tylko wesza afery.
              • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 00:11
                Postanowilam napisac w kawalkach, zeby mnie znow nie wylogowalo. Nigdy
                wczesniej nic takiego sie nie dzialo - co to moze byc ??

                Kupilam dzisiaj Olce kombinezon na zime 2 czesciowy. Pani bardzo mnie
                namawiala, a ja mialam bardzo malo czasu...w domu pozalowalam. Niestety zwrotow
                nie ma. A wlasnie, jak to jest z tymi zwrotami. Ja myslalam, ze towar mozna
                zwrocic w ciagu kilku dni, oczywiscie nieuzywany. A moze powinnam sie klucic??
                Jak myslicie??

                Sewerynki, testujemy twoj sposob na malego awanturnika i chyba sie sprawdzi.
                Skrzynka, udanego wyjazdu i swietnej zabawy.

                Kasia i Ola
                • danwik Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 10:29
                  Witam!
                  I znowu na szybko bo musze się przygotować do ch.... audytu, brrrrr NIECIERPIE
                  ISO !!!!
                  Aniu jak tam dzisiaj głowa, lepiej ????
                  Dador - szok - o wybuchu słyszałam, cieszę się, że z Tobą ok !
                  Ludikun - napewno trwa się ułoży a Ty się przyzwyczaisz (1-2 mycia głowy i
                  napewno będzie tak jak chciałaś surprised) Czekamy na zdjęcie !!!
                  Kombinezon - my jeszcze nie mamy, wczoraj wieczorem oglądałam na allegro, ale
                  większościowo są jednoczęściowe sad
                  Dobra spadam. pa pa buziaki. aga
                  • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 11:23
                    Dador jak się czujesz? Jak nastroje na "grzybowskiej"? Aniu współczuję bólu
                    głowy, mi już nic nie pomaga od dawna.
                    Aga powodznia z ISO, u nas w firmie na moje szczescie jak widze sa inni od
                    tego...

                    Pani doktor orzekla wczoraj ze Olga ma zapalenie jamy ustnej, fatalne i może
                    mieć przez jakis czas wysoka goraczke. Olga wesola, apetyt dopisuje, goraczki w
                    nocy nie było! Wiec może nie będzie tak zle. Do buzi nie daje zajrzec wiec nie
                    mogę ocenic co ona tam ma.

                    Zamiescilam nowe zdjecia Olki Fasolki - zapraszamy smile
                    • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 12:15
                      Cześć,

                      Na początek, dzięki za miłe słowa o Adasiu. Spróbuję umieścić kolejne zdjęcia.
                      Magdo, bardzo mi się podobają zdjęcia Oli czarno-białe. Też bym chciała takie
                      zrobić, ale nie znam techniki. Zdradź tajemnicę !!!!!!!!!!!!!

                      Wczoraj stwierdziłam, że jestem chyba czarownicą. Mojego szefa wkurzył
                      pewien „urzędnik” kontrolujący poniekąd naszą pracę. Więc ja do szefa „może
                      zrobimy jakiś sabotażyk przed Urzędem Kontroli ?”. O 13.00 byłam umówiona na
                      lunch, wracam, a chłopaki z mojego pokoju mówią o wybuchu. Więc ja im na to, że
                      to nie ja. Oni: „jak to nie ty, przecież Cię nie było w biurze, w tym czasie”.
                      No i się okazało, że „wykrakałam”. Rzeczywiście, pracuję niedaleko miejsca
                      wczorajszego wybuchu, ale nie w bezpośrednim sąsiedztwie.

                      Doroto, pracujemy niedaleko siebie !!!!!!!!!!!!!! No właśnie, jak tam dzisiaj
                      na Grzybowskiej ?????????? Słyszałam, że wczoraj było wszystko zablokowane,
                      ludzie nie mogli się dostać do swoich samochodów.
                      • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 13:50
                        Hej ja na szybko bo za godzinke wyjezdzam wink) Chyba nie pisalam -jedziemy na
                        trzy dni do Wiednia (na kawe i Cyganerie Pucciniego smile))))to nasz wspolny dlugo
                        planowany i oszczedzany wink)prezent na 10 -ta rocznice slubu.
                        Z jednej strony jestem cala w skowronkach z drugiej mimo wszystko troszke sie
                        martwie, Ja niestety Ewo nie mam dobrych doswiadczen z zostawianiem Zosi sad( Do
                        pracy wrocilam jak miala prawie 9 mc -babcie nie mogly, od razu byla opiekunka
                        i bylo baaardzo ciezko. Do tej pory raz wieczorem zostala raz z Babcia -firmowa
                        bibka u mojego meza - efekt kolacja nie tknieta Zosia zryczana padla kolo 22 my
                        wrocilismy okolo 24 i w tym momencie obudzila sie z placzem -usnela wtulona we
                        mnie, i drugi raz wyjechalismy na weekend na wesele do Krakowa (w nocy bylo
                        chlipanie i ciagle pobudki) W dzien nie ma juz problemu zwlaszcza z Babciami
                        zostaje chetnie, je, idzie na drzemke wstaje bez placzu ale wieczorem zyczy
                        sobie miec Mame (no z pewnymi oporami ostatnio moze byc Tata)Zobaczymy mam
                        nadzieje ze nie bedzie tak zle a nam ten wyjazd we dwoje bardzo chyba juz byl
                        potrzebny. W koncu to tylko 3 dni i w niedziele po poludniu bede juz z powrotem.
                        Dobrze Dziewczyny ze nic Wam sie nie stalo wczoraj.!!! Ja chyba przewrazliwiona
                        troche jednak jestem -dzis odprowadzilam Staska i juz wyszlam na zewnatrz a
                        wozna mnie wola czy to nie ja zostawilam plecak bo nie zauwazyla a ktos
                        postawil i nie wie kto. Juz odeszlam kawalek ale pomyslalam -kurcze tam zostalo
                        moje dziecko! trudno najwyzej pomysla ze wariatka. Wrocilam i poszlam do tej
                        woznej zebysmy moze jednak sprawdzily co z tym plecakiem, okazalo sie ze byl
                        pusty pewnie jakies dziecko przynioslo cos do przedszkola a pusty ciepnelo pod
                        sciane.Zeswirowac mozna od tego wszystkiego i czlowiek juz sam nie wie gdzie
                        konczy sie ostroznosc i rozsadek a zaczyna paranoja crying((
                        Zosia z nowa ciocia na razie super, poszly wczoraj na spacer, ja wyskoczylam
                        pozalatwiac jakies sprawy jak wrocilam Zosia nakarmiona spala wink)tak mysle
                        chyba dojrzewa dziewczyna wiec moze i to rozstanie nie bedzie teraz takie
                        zle wink))
                        Spadam cos przekasic i wychodze na trzydniowa randke z moim malzonkiem wink))))]
                        Trzymajcie sie zdrowo i cieplo i milego weekendu!
                        Ania kurcze co Oni z tymi badaniami u Ciebie crying((
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 14:14
      Witam, dziś już czuje się lepiej ale wczoraj do wieczora przeżywałam. Ulice
      wokół Kolmexu już czynne i sam budynek chyba też, mamy tam bank i oni pracują.
      Ludikun myślę, że nie tylko ty jesteś uzależniona od forum, ale my wszystkie,
      ja po przyjściu do pracy robię sobie kawke i czytam co nowego na forum, a
      robota czeka i tak codziennie.
      Ewa , zdjecia Adasia super, ależ on jest duży, ile ma wzrostu. A w którym
      biurowcu pracujesz , ja w WTT.
      Franca, mam do Ciebie pytanie, bo wiem że pracujesz w pobliżu, czy chodzisz do
      Landu, dziewczyny na forum zakupy pisały, że jest tam sklep z obuwiem dla
      dzieci i jest spory wybór wielu marek, dla mnie to nie po drodze, a nie wiem
      czy warto tam pojechać. W ogóle to nie wiem, czy szukać innych czy kupic
      Bartki, i jeszcze jedno zastanawiam się nad tymi z goretexu, ale sama nie wiem.
      Kombinezonu jeszcze nie mamy, chciałam mu kupić jednoczęściowy, taki ciepły na
      spacer i sanki, jedyne na 98 widziałam Cool Club w Smyku, ale jeszcze się
      zastanawiam.
      Kurtki mamy dwie, jedna z zeszłego roku jest jeszcze dobra, a spodnie już nie,
      a druga kupiłam bardzo fajną jak likwidowali Adlera za 25 zł, granatową
      pikowaną na polarze.
      Widziałam dziś super komplet czpka i szalik Disney’a ale cena mnie powaliła 68
      zł.

      Pozdrawiam
      Dorota
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 14:18
      Skrzynka zapomniałam życzyć Ci miłego wyjazdu, na pewno bedzie super nie martw
      się o dzieci, jakoś przeżyją, a wam jak pisałas to się bardzo przyda.
      • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 14:38
        Doroto, ja pracuję z drugiej strony, i trochę dalej, w budynku Warty na
        Chmielnej.
        Nie wiem dokładnie, ile Adaś ma wzrostu, bo jak byliśmy na szczepieniu, to się
        nie dał zmierzyć, na oko około 90cm. Przerósł już swoją koleżankę, z którą
        występuje na zdjęciach.
        Skrzynko, udanego wyjazdu, musisz myśleć pozytywnie a wszystko będzie dobrze.
        • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 15:57
          Witam laseczki
          Ja w biegu bo zabawki spod łóżeczka wyciagnięte a obecnie "przestawiaja sie
          wszsytki kapcie i buty w przedpokoju" co zaraz będzie to nie wiem.
          Dziś był jeden atak furii ale na szczęscie którki i został opanowany po
          włożeniu do łóżeczka. Boze jak małemu cios nie dam albo nie pozwole to
          wariactwo, ale usytepować nie bedę.
          Wczoraj byliśmy u krawcowej i mały bedzie miał uszyte spodnie moro i kamizelkę,
          ciekawe jak wyjdzie.
          Ostatnio uwielbia muzykę, mały tancerz z niego rośnie.
          Wczoraj moja znajoma urodziła chłopczyka, ale super, bardzo sie ciesze, bo
          bardzo chccieli mieć dzisziusia i po wielu kłopotach mały przyszedł na świat.
          Takie nowiny cieszą i napawaja optymizmem że jest jakaś sprawiedliwość na tym
          świecie.
          Dziewczyny ja dopiero dziś usłyszłam o tym wybuch, dobrze że z Wami wszsytko
          jest oki. Trochę mnie to przeraza bo pod koniec października mój mąż na ponad
          miesąc wyjeżdża do W-wy na szkolenie. Jak ja to przeżyję, będę na wysokich
          obrotach.
          oki musże konczyć bo krzesło idzie w ruch albo bedą skoki albo wspinaczka...
      • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 15:57
        Kasia, ten Wiedeń super - jeszcze raz udanej zabawy. Nie zamartwiaj sie, dadza
        rade, a Zosia na pewno będzie dzielna.
        Dador - jeżeli to chodzi o taki maly sklepik w "nowej czesci" Landu na dole -
        to potwierdzam calkiem spory wybor, (przynajmniej w lato był, bo bardzo dawno
        nie bylam tam) ja w tym sklepie kupilam bartki letnie dla Olgi.
        Ewa - zdjecie - nie ma się czym chwalic - bo niestety techniki zadnej nie
        zastosowala - wlaczylam w cyfrowce opcje "sepia" no i majac koncepcje w glowie
        czekalam az Olga będzie miala odpowiedni wyraz twarz. Zartuje oczywiście z tym
        czekaniem, ale koncepcje zdjecia mam zawsze smile
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 30.09.04, 16:16
          Kasia, to ja sie dolaczam do zyczen udanego pobytu w Wiedniu, a o Zosie i
          chlopakow chyba nie ma sie co martwic - beda pod super opieka dziadkow!!! i
          pewnie placzu nie bedzie.

          U nas znowu cieplusio, teraz 23 C, dzisiaj Paula szalala z Natalia a raczej
          odwrotnie - Pauli oberwalo sie kilka razy albo po raczkach albo buzi albo byla
          pchana, no coz....niektore dzieci naprawde wymagaja uwagi, poswiecenia i pracy.
          Ale ogolnie nie jest zle smile))

          Bol glowy przeszedl, ja nawet jak nie w ciazy albo karmiaca, to nie biore
          zadnych lekow przeciwbolowych. Teraz tez jakos udalo mi sie wytrzymac, ale z
          pobieraniem krwi poczekam do nastepnego tyg.

          Wy kupujecie rajstopki, a ja sie zastanawiam, co zaloze corce, jak nie pojade
          do PL. Tutaj do tej pory same "badziewiaste" znajdowalam - cienki i mechacace
          sie. Teraz przywiozlam dwie pary cieplych "tuptusiow", ale to za malo. Licze,
          ze po 8 listopada odwiedze nasza cudna jesienno-zimowa ojczyzne smile)) i zrobie
          troche zakupow.

          ide gotowac zupe - krem ze szpinaku dla mojej niusi

          Ania i Paula
        • part_two Thassos - długo 30.09.04, 16:38
          Nareszcie chwila spokoju, żeby spłodzić relację.
          Więc tak... Wiem, wiem, nie zaczyna się zdania od więc.
          Wiec ... powrót do deszczowej rzeczywistości po dwóch tygodniach w raju był
          rzeczywiście wyzwaniem.
          Thassos to piękna mała wysepka 18 km od lądu. Jeśli chodzi o zwiedzanie, to
          niezbyt zagospodarowana pod względem turystycznym, więc trzeba się nastawiać
          raczej na piękne plaże i zapierające dech w piersiach widoki (zwłaszcza
          wschodnie i południowe wybrzeże).
          Na Itakę nie narzekam, zwłaszcza, że z braku domków o standardzie za jaki
          zapłaciło biuro podróży dostał nam się domek o dużo wyższym standardzie z
          klimą, lodóweczką (ważne) i pieknym tarasem, na którym Iwo przepadał się bawić.
          Ośrodek był bardzo ok. , piękna , czysta, piaszczysta plaża i nie najgorsze
          wyżywienie. Tylko sporo Niemców, zaskoczonych tym, że Polacy mogą spędzać
          wakacje tam, gdzie oni.
          Za to poznaliśmy fantastycznych Austriaków nomen omen z Wiednia wink)) Ich
          Niemiecki jest tak piękny, że po szwargocie Niemców brzmi jak muzyka. No i są
          dużo przyjaźniej do nas nastawieni.
          Iwutek bardzo dobrze znósł podróż, może dlatego, że musiał wstać o 5.00, więc
          po porannych wrażeniach z lotniska i oglądaniu startujących samolotów zaczął mi
          odpływać podczas startu i przespał połowę lotu. Ogólnie było bardzo dużo osób z
          dziećmi, jedno nawet dwumiesięczne... chyba bym się nie zdecydowała wink
          Iwo wspaniale się bawił na plaży i co rano krzyczał do mnie : "baba, baba" -
          nie, że ja Jego baba, tylko, żebyśmy szli na plażę. Wrzucił połowę piachu z
          plaży do wody, a połowę morza poznosił kubełkami i wylewał na plaży, taaaa...
          W drugim tygodniu wynajęliśmy samochów i dzięki temu zjeździliśmy wyspę
          dookoła. Zastanawialiśmy się, ale na prawdę warto było, bo naprawdę było
          pięknie. Zwłaszcza plaże na południowym wybrzeżu, choć kamieniste, to naprawdę
          piękne i przy pływaniu z maską wspaniałe widoki. Mąż wyłowił dla mnie piękną
          muszlę z macicą perłową - cudo.
          Tylko wózek muszę oddać gdzieś do serwisu na czyszczenie, bo strasznie cięzko
          chodzi i kółka każde w swoją stronę, ale ma prawo, bo przeszedł próbę ognia.
          A teraz czas na powrót do krainy jesieni. Iwo wczoraj wrócił ze spaceru z całą
          siatką pięknych kasztanów. A poza tym coś Go chyba ugryzło, bo wczoraj Mu
          napuchła nóżka i jeżdziliśmy do szpitala na Litewską, ale tam powiedzieli, że
          to nic takiego, więc podajemy wapono i przykładamy sodą. Jak się da.

          No ale i u Was widzę, że sporo się działo. Jeszcze wszystkiego nie nadrobiłam,
          ale trochę już wiem.
          Przede wszystkim, Aniu , trzymaj się - pamiętaj, że Twoje nastawienie i wiara,
          że będzie dobrze, to połowa sukcesu. To mi się sprawdziło w ciąży, jak nigdy w
          życiu.

          Kasiu, wspaniałej zabawy na wyjeździe miodowym. Wiedeń jest piękny i na pewno
          będziecie mieli wspaniałe wrażenia. Zosi też to dobrze zrobi nawet jeśli na
          początku będzie Jej trochę ciężko. Ma przecież dwóch wspaniałych starszych
          braci - marzenie każdej dziewczyny wink))

          Franca - znowu piękne jesienne zdjęcia. Jak chciałabym chodzić na te zajęcia na
          polibudzie w sobotę, albo jakoś w tygodniu na po 17.00, ale teraz mam staszne
          urwanie głowy.

          Didi - dopiero zobaczyła zdjęcia z Waszych wakacji. Ale Dawid urósł, jeeeeny. I
          wcale się wody nie boi, prawdziwy Wodnik wink

          Całuję Was mocno i cieszę się, że jestem, bo już mi Was brakowało
          Sowa
          • jogaj Re: Thassos - długo 30.09.04, 20:37
            Sowa wyobrazalam sobie czytajac swoj opis i az mi sie cieplo zrobilo. BArdzo
            sie ciesze,ze taki mieliscie udany pobyt.
            Skrzynka zycze wspanialego miodowego weekendu,wszyscy na pewno sobie poradza,a
            faktycznie Zosia ma dwoch wspanialych braci,ktorzy pomoga przetrwac jej wasza
            nieobecnosc. Choc ja z tych co jakos sie nie moga rozstac z dzieckiem i juz sie
            czasem martwie jak to bedzie jak pojde rodzic smile
            No dziewczyny z Wawy nie zazdroszcze wybuchow,cale szczescie,ze to jednak nie
            waszych budynkach. Wiecie to bardzo dziwne,osobiscie z Wawy znam tylko
            Skrzynke,no i Kamile czesto tam bywajaca,ale jak cos uslysze,ze cos sie stalo
            to sie martwie czy Wy wszystki jestescie bezpieczne,kiedys przy wypadku atobusu
            czy teraz z tym wybuchem.
            Musze na razie konczyc,buziaczki-Jola
            • camilcia Re: 30.09.04, 21:05
              no to nieźle się dzieje, dziewczyny dobrze że Wam się nic nie stało! po raz
              pierwszy sobie pomyślałam, że dobrze że nie mieszkamy tam gdzie mieszkaliśmy -
              czyli na rogu Chłodnej i Żelaznej, a to bliziuteńko.
              dzięki za porady w sprawie wózka, jedziemy w sobotę i zobaczymy co powiedzą.
              W sobotę się wybieramy na zakupy, muszę kupić buty Mai i sobie, książki, coś na
              jesień może kurtkę albo płaszczyk, nie wiem właściwie, nie ominiemy Factory -
              calzedonia i intimissimi zawsze w planie zakupów, w atlanticu kupiłam też fajne
              majteczki dla małej.
              Skrzynka, już nie przeczytasz ale udanego wyjazdu! ale Wam fajnie, no i
              najlepsze życzenia!
              Sowa, wyobrażam sobie to ciepełko... rozmarzyłam się...
              kurcze, niedługo zapomnę jak mój mąż wygląda, ciągle go nie ma uncertain
              tak sobie zabezpieczyłam komp że mi się nie otwierają zdjęcia! sad muszę
              pozmieniać, ciekawa jestem tych nowości
              ok, trzymajcie się ciepło
              ps. bardzo lubiłam Kałużyńskiego, jakoś mi szkoda.
              • monikam1 Re: 30.09.04, 21:31
                Skrzynko! Udanej randki! Ja Tobie strasznie zazdroszczę!!! Zwłaszca tej opery!!!
                Sowo! Super relacja - pozwolę sobie pokazac ją mężowi.
                Franco! Super fotki! MAsz talent do robienia zdjęć. JA mam aparat "normalny" -
                dziś odebrałam najnowsze fotki, na połowie widać jedynie tyłek i plecy Gosi, bo
                się strasznie kręci.
                Z tym brakiem możliwości zwrotów to rzeczywiście porażka. Staram się umówić
                zawsze przy kupowaniu.. Zwykle okazują dobrą wole i pozwalają zwrócić
                następnego dnia, albo godzą się na wymianę. No ale kupuję dla Gosi wszystko
                właściwie tylko w jednym sklepie i mnie już tam nieco znają.

                Podrawiam
                Monika
                • jogaj Re: 30.09.04, 21:46
                  Ludikun jak masz metki i paragon to w ciagu 5-7 dni powinni Ci przyjac towar z
                  powrotem,w H&M teraz jest 28 dni na zwrot towaru.Jak juz bardzo nie beda
                  chcieli to sprobuj wybrac cos w tej samej cenie w tym samym sklepie.
                  Moj Szymon ma od wczoraj rozwolnienie i nie wiem czy to wirus,ktory teraz meczy
                  podobno co drugie dziecko czy cos zjadl.W ogole to jestem dumna z niego,bo
                  obudzil sie w nocy i poweidzial,si,troche polecialo w pizame i na lozko,ale
                  wiekszosc do nocnika,a to prawie woda z niego leciala. Poza tym jest radosny i
                  zadowolony i szaleje na maksa wiec to chyba nic grozniego.
                  Wlasnie jestem po wizycie tescia,byl 3 godziny,probowal wyprowadzic mnie z
                  roznowagi,ale mu sie nie udalo,na szczescie mam ta wizyte juz za soba,ufffffff.
                  Oj cos jeszcze mialam pisac,ale mnie wena opuscila.
                  Buziaczki-Jola
                  • ludikun Re: 30.09.04, 22:37
                    Ja tylko na chwileczke, wiec w skrocie:

                    Franca, moja Olencja miala zapalenie jamy ustnej, az jej dziasla krwawily. Nie
                    dawaj Oldze owocow w trakcie leczenia - kwasy owocowe podrazniaja sluzowke.
                    Ewa, Adas zeczywiscie jest bardzo wysoki. Ola jest kurdupel nosi jeszcze
                    sukienki na 76cm !!!
                    Skrzynka wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy. 10 lat to nie byle co !!!
                    Jola, fajnie, ze sie o nas martwisz. Ja mam caly czas straszna schize w zwiazku
                    z terroryzmem.

                    Dzisiaj kupilam Olce drugi kombinezon, tym razem z H&M i jestem bardzo
                    zadowolona. Nie jest moze najpiekniejszy (chlopiecy) ale jest mieciutki ma
                    ocieplana kozuszkiem pupe i oczywiscie wodoodporny. Naprawde polecam.

                    Buziaki, ide spac,

                    Kasia i Ola
                    • part_two Re: 01.10.04, 08:51
                      Dziewczynki, przeczytałam jeszcze raz moją relację i aż się zawstydziłam, bo
                      styl jest koszmarny, no i brak konsekwencji przy tym nadużywanym "naprawdę" ;-
                      ))) Sorry, ale naprawdę wink strasznie byłam wczoraj przemęczona. Wyszłam z
                      pracy o 19 i padłam usypiając Małego.
                      Moniko, jasne, że możesz pokazać Mężowi. Może łatwiej Ci będzie Go namówić na
                      wyjazd wink

                      A do Mam z okolic wybuchu: całe szczęście, że nic Wam nie jest. Sama się boję,
                      bo pracuję w nagromadzeniu biurowców, a były momenty, że helikoptery jakoś tak
                      blisko latały, brrrr. Ale nic, trzeba myśleć pozytywnie.

                      Buziaczki poranne
                      Sowa
                      • sewerynki Re: 01.10.04, 09:44
                        Ja też tylko szybciutko. Skrzynka – kolejnej cudownej setki rocznicowej! Bawcie
                        sie dobrze.
                        Warszawa – współczuję przeżyć bombowych. Ocho nie wiem czy popiszę, przyszedł
                        młody.
                        Byliśmy już 3 razy na spacerku!! Jutro mam nadzieje zobaczyc sie z nasza
                        lekarką. Ja już mam dzisiaj prawie weekend, tylko jedna prywatna lekcja! Moja
                        mamusia sie zgodzila przychodzic na ta godzinke.
                        Sowa – zazdroszcze wyjazdu, wspominajcie z rozkosza ta ciepełko ....
                        U nas wczorajszy dzien szalony ale chyba sie to dobrze wszystko skonczy. Pan
                        Bóg jest mądrzejszy ode mnie w koncu. Więc wczora j o 15 moja opiekunka
                        poinformowała mnie ze ma już grafik ma studiach i ze nie da rady ani razu
                        przyjść do Wojtusia. L Byłam przerażona. Bo to juz w poniedzialek. Nikogo nie
                        miałam na oku a Wojtek w tym tygodniu zaczał sie do niej przyzwyczajac. W
                        panice dzwonilismy gdzie moglismy, nawet dałam posta na Małopolskim ... w końcu
                        ktos zadzwonił do nas z pytaniem czy nie chcemy do domu kota bo ktos znalazł.
                        My że nie kota tylko opiekunke i tak po nitce do kłębka dzis jestem umówiona z
                        40-kilku letnią babcią, która opiekowała sie juz kims, ktos za nia ręczy, brzmi
                        miło, mieszka niedaleko, godziny mogą być i cena tez. A moze się uda? I Wojtus
                        pokocha ciocię Lile????
                        O tym marzę. Nie mam zbyt dużo wyjścia. Nie dało sie tego za bardzo
                        przewidziec, Aga jest na 4 roku i nigdy nie miala zajec w takich godzinach.
                        Kolezanki syn ma erytrocyty w moczu. Wiecie cos o tym? Chcieli go zostawicw
                        szpitalu ale sie nie zgodzili. Siostry cora kaszle świstajaca .... a pogoda do
                        wszystkiego pasuje. No nic. Ide sprzatac i robic pomoce do lekcji i probowac
                        przekonac wojtka ze moge to z nim wszystko robic. Ale i tak dal mi duzo
                        napisac.
                        Acha i moze jakos buty mu kupuimy, nie ma w czym chodzic a my w koncy mamy
                        wyplate!

    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 15:13
      Halo Witam. Chciałam się przywitać zaglądam tu po raz pierwszy ale bardzo mi
      się spodobało. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swojego grona.
      Przedstawie się: Mam na imię Ola i mam córcie Weronike z 7 stycznia 2003r. oraz
      córcie Karolinke z 11 grudnia 2003 r. Nie nie , nie pomyliłam się ma 2 dzieci z
      jednego roku i jak twierdzi mój mąż widząc reakcje ludzi " więcej się nie
      dało". Kocham te dwa szkraby bardzo i pomimo że Weronika biega jak szalona i
      jest już prawie samodzielna z większą częścią rzeczy, a Karolinka dopiero co
      zaczyna chodzić, to przecież razem pójdą do szkoły.
      Na co dzień jest z tą moją dwójeczką cięzko wytrzymać, bo naprawde jest co
      robić ale postaram się poudzielać tu troszke i poznać pare osób, zwyczajnie
      porozmawiać, Pozdrawiam
      • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 15:44
        Cześć Ola !!!!!!!!
        Pozwól,że ja jako pierwsza Cię powitam. Mam na imię Ewa, mój synek to Adam. Do
        tej pory ja byłam "nowa" na wątku "styczniaki 2003", jestem od sierpnia 2004.
        Teraz już nie jestem "nowa".
        Bardzo szybko się zaklimatyzowałam i czuję się, jakbym była z Dziewczynami i
        Styczniakami od bardzo dawna. Szybko się uzależniłam. Jest naprawdę bardzo
        sympatycznie i miło.
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 16:34
          Hej Ola, witaj na forum!!!! Ale super Wam sie udalo z dziewczynkami!!!smile)))
          Dwie w jednym roku i nie blizniaczki smile))) Musisz koniecznie Je nam pokazac!

          U nas po staremu, tzn dobrze. Co prawda znowu zaczynamy szukac jakiegos
          mieszkania w Potenzy,ale tym razem nie jest to naszym celem zyciowym - jak sie
          znajdzie, to ok, byleby szybko smile))
          Pogoda nas rozpieszcza, ciagle ponad 20 C i az sie nie chce wierzyc, ze to juz
          pazdziernik! A kasztanow tutaj jak na lekarstwo sad(( chyba do jakiegos lasu sie
          przejdziemy chociaz liscie pozbierac smile

          Jola, wiesz cos na temat lotow z Gdanska do Rzymu ? (mowilas o tym w Poddabiu)
          juz nie moge sie doczekac, kiedy znowu pojade do domciu smile

          pozdrawiamy i calujemy
          Ania i Paula
          • jogaj Re: do Ani 01.10.04, 20:39
            Nic nie wiem o tych lotach,zapowiadali,ze beda,ale sprawdzalam na stronie i nie
            ma takich niestety. To mial latac WizzAir.
            Mam nadzieje,ze niedlugo uruchomia,moze jakas inna linia lotnicza wejdzie.
            Buziaczki dla Ciebie i Pauli-Jola
      • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 16:34
        Witaj Olu, ja już prawie zapomniałam mój pierwszy post, w którym
        pisałam "jestem nowa", dawno było ...
        Zacznę od ... jestem pod wrażeniem 2003 roku, dobrze że napisałaś, że to nie
        pomyłka, no no, ale podziwiam cię jak dajesz radę z 2 takich maluchów.
        Napisz coś więcej o swoich dziewczynach, skąd jesteście, pisz dużo i często.

        Sowo - powitam Cię jeszcze raz tym razem na forum i powtórze, miło Cię znowu
        słychać i mam nadzieję, że niedługo też oglądać.

        Kasia dzięki za info o "kwasach owocowych" i zapaleniu jamy ustnej. Nie daję,
        Olga ma też zakaz jedzenia słodyczy wszelkich.

        Monika dziękuję za miłe słowa o moich "zdolnościach" fotograficznych. Moim
        niespełnionym marzeniem było ukończyć szkołę fotograficzną albo dobry kurs ale
        zabrakło funduszy, a potem czasu. Tak to jest jak człowiek za młodu nie zna
        wszystkich możliwości jakie daje życie.
        Kończę żegnam się do poniedziałku. Miłego weekendu.
        A myślami jestem juz na tym dzisiejszym wieczorze panieńskim.
        Coś mi sie dzieje z komputerem, bo jedna literka czarny ekran, druga literka
        czrny ekran .... czyżby coś się psyło.

        pa pa
        Magda
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 20:20
          WItaj Ola na naszym forum,czekamy na duzo postow,jestem Jola mam Szymona z 24
          stycznia i jestem w 20tc, no ja tez jestem pod wrazeniem dwie takie male
          coreczki,a ja czasem mowie,ze Szymon bedziej jeszcze taki malutki jak sie
          drugie urodzi smile))
          Juz sie rano cieszylam,bo kupa byla ladne,ale teraz znowu okropna
          rzadzizna,macie jakies dobre rady? mojej kolezanki synkowi lekarka dala
          antybiotyk mowiac,ze to wirus,a przeciez chyba antybiotyk jest na bakterie,a
          nie wirusy.
          U nas nie jest cieplo,ale przynajmniej nie pada wiec mozna spacerowac i
          spacerowac.
          Buziaczki-Jola
          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 20:55
            Hej! Witaj Olu. Moja Gosia tez urodziła się 7 stycznia! Jest jeszcze jeden
            styczniaczek urodzony tego dnia na naszym forum - Kacperek. (A swoją drogą
            dawno nie było na forum Joasi). Super miec dzieci w tak podobnym wieku. Bardzo
            Ci zazdroszczę. Gosia musi jeszcze poczekać na rodzeństwo.

            Magdo! UWażam, że koniecznie powinnaś zacząć coś robić ze swoim talentem, bo
            oglądanie Twoich zdjęć to prawdziwa przyjemność. Masz coś więcej niż dobry
            aparat i nie powinnaś tego marnować. moja Ciotka została malarką w wieku 40 lat.

            A przy okazji! Zapraszam do obejrzenia nowych jesiennych fotek Małgosi.

            Jolu! Nie będzie nas jednak w Redzie. ZMieniłam sobie szkolenie i będę w tym
            czasie w Warszawie. Jadę bez Gosi i tylko na 2 dni. A w ogóle to mamy wspólnych
            znajomych - tj. moja koleżanka z forum w oczekiwaniu mówiła, że tam się
            udzielasz trochę (Maja 0 nie znam pseudonimu). Oczywiście ja ją namówiłamsmile))

            Gosia ma straszny katar, więc nam się szykuje ciekawa noc.

            Obejrzałam najnowsze fotki Magdy i Kamili i stwierdzam, że coś nas wszystkie
            łączy - kasztany. My zapewne mamy najwięcej, bo ulice na osiedlu są nimi
            obsadzone. Ludzików jednak jeszcze nie robilimy. Może skorzystamy jutro z
            pomysłu.
            No nic - idę gotować rosołek. Pozdrawiam
            Monika
            • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 21:09
              Monika szkoda,ze sie nie spotakmy,ale pamietaj o mnie jak bedziesz gdzies w
              okolicy trojmiasta.
              Mocno poweidziane,ze ja sie udzielam na forum W oczekiwaniu,bo od czerwca
              napisalam z 7 postow,u nas tyle pisze w ciagu 3 dni smile))) A Maj na tamtym forum
              troche jest wiec nie wiem o kogo chodzi.
              Zaraz mnie czeka czytanie na dobranoc,mam nadzije,ze Skrzynka sie super bawi w
              Wiedniu.
              Buziaczki-Jola
            • danwik Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 21:15
              Hej hej dziewczyny!
              W pracy nie dałam rady ;0 ) więc teraz co nieco nastukam ..
              Na poczatku witam serdecznie Olę i jej dwie córeczki. No, no musze przyznać, że
              ja tez jestem pod wrażeniem i serdecznie gratuluję „nie-bliźniaczek” surprised))))
              Ja jestem Agnieszka i mam również dwójkę dzieci: Daniel lat 10 a Wiktoria
              urodziła się 16.01.2003. Mieszkamy w Bytomiu. Olu pisz o swoich córeczkach i
              jeśli to możliwe to ja tez przyłączam się do apelu o zdjęcia dziewczynek surprised)))
              Skrzynka już w Wiedniu (i nie zdążyłam z życzeniami udanego weekendu 10-
              miodowego) ale na pewno świetnie się bawią a Zosienka z braćmi już smacznie
              śpią.
              Sowo – fajnie że wróciłaś a opis z wakacji baaaaaaardzo mi się podobał,
              naprawdę surprised))))) I naprawdę az się rozmarzyłam i tak jak i Jogaj zrobiło mi
              się tak fajnie cieplutko surprised)
              Sewerynki – a właściwie Wojtusiu – powodzenia z nową opiekunką. Na pewno będzie
              OK. surprised)
              Monika jeśli masz program CorelDraw (photo) to tam też możesz „przefarbować”
              zdjęcie kolorowe na „sepie”.
              No i oczywiście zgadzam się z dziewczynami co do fotograficznych zdolności
              Magdy ... a Olga jest prześliczna !!!!!!!!!!!!!!!
              Pzdr. Cieplutko i życzę udanego weekendu. aga
    • jogaj Re: do Kini 01.10.04, 22:47
      Na Zdrowiu znalazlam cos takiego odnosnie bolacych nozek
      dziecka,cytuje: "Jedyne co poleciła nam lekarka, to w przypadku bólu nacierać
      nóżki jakąś maścią rozgrzewającą dla dzieci (Vick, Rub - aron) i masaż"
      Pozdrawiam-Jola
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 01.10.04, 23:10
      Witam z wieczorka, bardzo dziękuje za słowa powitania. Przyznam, że w tej
      chwili dużo nie napisze bo po prostu oczy mi sie zamykają ze zmęczenia.
      Obiecuję że pokaże Wam niedługo moje pociechy. Oj dziewczyny jak ja Was
      wszystkie spamiętam... hehehe no czas zrobi swoje. Pozdrawiam, do jutra.
      Ps. Karolinka [Kaka - tak wymawia imię siostry, Weronika] właśnie dostała swoje
      2 pierwsze ząbki, pewnie będą następne bo za przeproszeniem bardzo dużo robi w
      pieluche.
      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 17:04
        Hejka
        Ja szybciutko, bo niedługo przyjdą goście a ja jeszcze nic nie naszykowałam.
        Po pierwsze witam Olę i jej dziewczynki. Super Wam sieudało. Ja jestem Didi
        czyli Sylwia i mam synka Dawidka z 23 stycznia 2003 r. On jest jedynakiem i
        raczej tak zostanie choc nie móię nigdysmile
        Sowa Twoja relacja jest superaśna. Ja też chcę jeszcze raz jechać do Grecji.
        Dawcio od trzech dni nie spał w dzień. Na szczęście dzis odwiedziła nas
        teściowa i zabrała małego na spacer na którym usnął, a my spokojniem mogliśmy
        zrobić porzadki w pawlaczu i powyciągać ciepłe rzeczy.
        Magda poprosze o wskazówki odnoscie ustawoania ostrości itp w aparacie tak, aby
        wychodziły tak fajne zdjęcia. Skrzynka pewnie fajnie się bawi, a niech sie bawi
        aby starczyło jej sił na następne 10 lat.
        Aniu dobrze, że głowa Ciebie juz nie boli i macie tak ciepło. Oki uciekam juz,
        miłego weekendu.
        Papajki
        Didi ze swoim kochanym urwiskiem Dawciem
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 17:49
          hej hej, u nas dzisiaj prawie lato smile)) ale wieczorki juz chlodne...

          Didi, faktycznie juz lepiej, bol glowy przeszedl, ogolnie czuje sie swietnia i
          wcale nie widac, ze jestem w ciazy - nadal jeansy sprzed ciazy w uzyciu i inne
          spodnie. Wszyscy sie dziwia, ze to juz 4 miesiac sie zaczal, zreszta ja tez sie
          dziwie.

          Jola, dzieki za info, mam nadzieje, ze jeszcze cos otworza do Gdanska.

          Sowa, ja taka sierota i nie przywitalam Cie po przyjezdzie sad((( super, ze Wam
          sie wyjazd udal!!!!

          A u nas od wczoraj ciche dni ....wykrakane przeze mnie wczorajszego ranka big_grin
          coz, mezus ma kilka wyjsc ...ja tam w Polsce swietnie bede sie czula smile)))

          Pozdrawiam letnio
          Ania i Paula

          PS. Skrzynka, zdawaj relacje jak tylko wrocisz do domu!!!
    • joannakw Re: Styczeń 2003 :) Zaległości 02.10.04, 18:30
      Witam bardzo cieplutko chociaż jesiennie !!
      Ja jak zwykle mam mase zaległości, i to nie tylko na forum. Ale nic to jakoś to
      nadrobię.
      Nas choróbska na razie omijają, Kacper zdrowy i chociarz ma jakieś krostki na
      buzi myślę że to po soku malinowym, ale musze to jeszcze sprawdzić. Mały bardzo
      rozbrykany, ja nie wiem co go tak nakręca, skąd on ma tyle energii, i pomysłów.
      Do łużeczka wchodzi przez góre po krześle. Mówi coraz wyraźniej i ja –
      jestem „masia” połączenie mamy i asi, a tata to tatuś-oczywiście. Już
      październik czyli u nas zmiana nianiek na miejsce dwóch młodych cioć wraca
      ciocia ostatnio nazywana ciocia IKA.
      Pozdrawiam i musze kończyć bo już wstał mały a reszcie napisze jutro
      • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) Zaległości 02.10.04, 20:20
        przede wszystkim witam Ole z dziewczynkami. Gratulacje. Ja jestem Iwona, mam
        syna Wojtusia 9.01 i jestem z Krakowa. na razie tez nie w ciąży.
        Socka - ja też chce być szczupła!!!!
        My byliśmy dzis u naszej lekarki. Lekarstwa, wizyta i buty - 300 zl. Koszmar.
        Dostaliśmy Ribumunyl na pół roku i Zytrec na nasz kaszel wysiłkowy. Mamy taki
        od dłuższego czasu. Tzn. jak wojtek biega to zaczyna kaszleć, musi sie pożądnie
        zmęczyć ale przy jego ruchliwości o to nie łatwo. Słyszałyście o czymś takim?
        Jakos nie mam specjalnej nadziei że Zytrec cos da. Ige na alergie mamy
        podwyższone ale nie tak bardzo, norma 60 a on ma 77. COś lekarka mówiła o
        wziewnych sterydach ale ja sie tego boje.
        Synek 2,5 roku koleżanki ma zapalenie kłębuszkowe nerek. Bardzo się martwią i
        ja też nimi.
        Buty kupiśmy antylopy czy coś takiego. Fajne. Może w koncu przygotuje te nasze
        najnowsze zdjecia.
        Wojtek robi histerie ze nie chce ze spaceru wracac do domu. liczenie do 10 nic
        nie pomaga. Drze sie przez cala klatke a potem 20 minut w domu. Zdzarza sie wam?
        Ciekawe czy Ribomunyl pomoże i coś da - strasznie to drogie.
        Jolu - czy Szymon wiecej mówi? Ja poważnie myśle o szukaniu jakiegos logopedy.
        Skrzynka, gdybyś tylko mieszkała bliżej ... może dasz nam jakieś propozycje
        ćwiczeń albo namiary na kogoś dobrego w Krakowie w te klocki. Jak sprawdzić co
        u niego może być nie w porządku? Oczywiście jak wrócisz z Wiednai i odpoczniesz.
        szkoda że sobota tak prędko minęła.
        całuski
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 20:21
      Witajcie dziś w bardzo bardzo smutnym nastroju. Moja mama miała dziś zawał,
      jedyne dobre w tym wszystkim to, to że szybko trafiła do szpitala i do dobrych
      specjalistów. Jak to wyrazili się lekarze dali jej "nowe życie".
      A teraz ide se strzelić drina po pierwsze z rozpaczy, po drugie że to się tak
      skończyło, po trzecie odstresować się trzeba. Pozdrawiam a dziewczynki Wam
      oczywiście przedstawie tak jak obiecałam.
      • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 21:00
        olu strasznie mi przykro. nasi rodzice sie starzeja i jest to dla mnie
        przerażające. Mam nadzieję że twoja mama będzie się dzielnie trzymać i że
        szybko wróci do zdrowia. Ty też musisz się mocno trzymać dla niej. Na pewno
        mieliście dzisiaj straszny dzień i nerwy niesamowite. Bardzo, bardzo mi przykro.

        udało mi się wysłać zdjęcia wojtka, nie wiem kiedy moderator je puści ale są
        pod Styczniaki 2003 - Wojtek.

        idę juz idę
      • danwik Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 21:14
        Olu strasznie mi przykro z powodu Twojej mamy. Najważniejsze, ze trafiła w
        ręce dobrych specjalistów i największe niebezpieczeństwo minęło. Zyczę z całego
        serca szybkiego powrotu do zdrowia i pełni sił a Ty Olu trzymaj się dzielnie !!!

        Ania ja też na ścieżce wojennej z moim ślubnym surprised( Ale powoli mi przechodzi i
        mam nadzieję, że niedzielę spedzimy w MIŁEj rodzinnej atmosferze.
        Seweryniki - jak już wcześniej pisałam Wiktoria tez bierze RIBOMUYL i jak na
        razie (odpukać !) jest zdrowa. Nie wiem jakie dawki Wam lekarz zalecił ale Wiki
        tylko w pierwszym m-cu brała 4X4 saszetki a w kolejnych tylko 1x4 (więc i
        finansowo ulżyło surprised)
        Kończę bo Daniel się "ciśnie" na komputer. Pzdr cieplutko. agnieszka
        • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 21:38
          Olu! Trzymaj się! Z zawałam i jest tak, że liczy się najbardziej pierwsza
          chwila - jeśli ktoś trfaia do szpitala, to z reguły znaczy, że wszystko będzie
          ok.
          Joasiu NAreszcie! Nie było CIę wieki na forum!!!
          Iwono! Myślę, że nasze maluchy mają jeszcze czas na mówienie. Mojej koleżanki -
          zrezstą logopedy - córka zaczęła mówić w wieku 2,5 roku, a jest nieprzeciętnie
          bystrym dzieckiem. Pamiętam, że Alina jej nigdzie nie ciągala i sama tez nic
          nie ćwiczyła z nią. Teraz Zośka ładnie mówi. Ja się więc szczególnie nie
          niepokoję. Gosia rozgadała się teraz dość mocno, choć zdania składa nadal
          marnie. Nie ulega wątpliwości, że wszytko rozumie i zna swoje bajki na pamięć.
          Zna już za to z 20 30 słówek po angielsku i odkąd chodzi na H.Doron postępy w
          mówieniu są większe - jak pisałam ogląda bajki po angielsku i teraz nie robi
          tego juz biernie, ale powatrza za teletubisami słowa i liczy np. one, two,
          three, four, pięćsmile)) Muszę przyznać, że sama jestem zaskoczona, że tak łąpie
          angielski, bo ze względu na dość słabe mówienie po polsku, nie bardzo byłm
          przekonana, czy słusznie ją tam zapisujemy. Ale Gośka te zajęcia uwielbia. Aż
          szkoda, że to tylko raz w tygodniu.
          Niestety - zdjęć Wojtka jeszcze nie znalazłamsad((
          Pozdrawiam
          Monika
          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 02.10.04, 22:47
            Ola trzymaj sie,szukajtych dobrych stron,najwazniejsze,ze mama szybko trafila
            do szpitala,wiec na pewno szybko wroci do zdrowia.Jestesmy z Toba.
            Mnie tez przeraza,ze rodzice sie starzeja,jak czasem o tym pomysle to az mnie
            sciska i lzy same plyna do oczu,ale zaraz sie otrzasam i ciesze sie z tego co
            jest teraz,bo nie ma sensu zamartwianie sie na przyszlosc.
            Iwona Szymon mowi ciut wiecej,ale to jakies szczatki w porowaniu do wiekszosci
            na naszym forum,jestesmy bardzo daleko w tyle jezeli chodzi o mowienie. On
            czesto cos mowi i nawet spiewa,ale po swojemu. Slownik:
            mama,tata,baba,dziadzia,cocia,lal(pies),am,brum-brum,daj,aa(spac),opa(skok i
            podniesc),bam,ihaha(kon) i mu(krowa),a i jeszcze tam. To wszystko nawet jezeli
            chodzi o picie to cmoka,a nie mowi,ze chce pic. Ja sie jeszcze nie martwie,bo
            ma czas,jeszcze nie maja dwoch lat (ja mam porowanie na placu zabaw,ze dzieci
            sa bardzo rozne),chlopcy zaczynaja pozniej mowic (poza Frankiem i Fieldkiem),no
            i najwazniejsze,ze rozumie polecenia i je czasem wykonuje. Skrzynka prawda,ze
            nie ma sie co martwic?
            Kamila chyba mnie nie przebijesz, moj maz: w pon wrocil o 19,wt. 2230,sr-sluba
            cala dobe,czw. 2030,pt 17!!! w sobote do pracy do 1830,jutro WOLNE i pn znowu
            sluzba,dalej nawet sie nie pytam,bo nie chce wiedziec. Hihihi ale dzieki
            temu,ze go nie ma prawie w domu nie mamy szansy na ciche dni,bo nie ma kiedy.
            Moje malenstwo w brzuszku fika jak oszalale,to jest cudowne uczucie,chyba
            moglabym miec tak caly czas smile Szymon jak sie pytam gdzie jest dzidzia
            podchodzi do mnie,podnosi bluzke i pokazuje na moj brzuch,a dzis sie nawet
            przytulal do dzidzi.
            Buziaczki-Jola
            • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.10.04, 11:42
              Hejka
              Olu bardzo mi przykro z powodu mamy. Ale to, ze tak szybko udało się zareagować
              to znak, że ktoś czuwa tam u góry. Bądź dzielna, bo z pewnością Twoja mam
              będzie Ciebie potrzebowała.
              Aniu super, że taką masz linię, pewnie chciałabyś, żeby było widać brzuszekJ
              Jola Wy z Anią pomimo swego stanu wyglądacie bosko.
              Co do słownictwa Dawcia to nawet nieźle sobie radzi. Oto jego słownictwo to co
              pamiętam: mama, mamu – mam, mamusiu, tata, tatu – tata tatuś, baba – babcia,
              dadu – dziadzius, jujcio – wujcio, niem – nie ma, bach – spadło, upadło, pesek –
              piesek, ato – auto, koło – koło, kuki – kulki, am – jesć, siu – nalać picie,
              moj – mój, pasiek – ptaszek, Dacio – Dawcio, pa – patrz, daleko, dam – daj, nie
              cie – nie chcę, si – siku, nie, ne – nie, tak – tak, Oja – Ola, Gesiu –
              Grzesiu, bam bam – bębenek, tiu, tu – tu, tam – tam, niu niu – nie wolno, ce,
              cie – chce, pam – pan, bobty – buty, ten – ten, ał – boli, ma – masz, to – to,
              la – śpiewanie muzyka, tsi – trzy, ka – piłka, Tete – Czika, Dada – Wiktoria,
              tój – stój, bum bum jechać autem, be – brzydkie, ba – bajka, ide – idzie,
              ciacia – ciastko, tu tu - trąbka, bam - zegar. Pokazuje czesci ciała i jak
              wujek pali papierosy śmiesznie wydmuchując powietrze, pokazuje jak małe dzieci
              płaczą, naśladuje krówkę, kotka, pieska (najlepiej) konika, kaczkę, gęś. Robi
              idzie kominiarz i idzie rak. Ale koniec chwalenia się. Ostatnio napisałam coś w
              rodzaju pamiętnika Dawcia kiedy wyszedł mu pierwszy ząbek, kiedy wstał i
              postawił pierwszy ząbek. Na razie to jest brudnopis, trzeba wprowadzić parę
              poprawek, ale to potem, zarys już jest.
              Jutro wracam do pracy po urlopie aż mi się nie chce. Najgorzej boję się powrotu
              Dawcia do przedszkola. Przez to, że siedział ze mną bardzo się do mnie
              przyzwyczaił i wszystko co chcę, żeby zrobił ze ślubnym to jest „tatu nie”. W
              piątek chciałam małemu zrobić parę fotek, ale oczywiście jak tylko widział, że
              pstrykam to się odwracal do obiektywu i uśmiechał się i z powagi i zaskoczenia
              nici. Oki uciekam szykować powolutku obiadek. Ciekawe jak Skrzyneczka. Kasiu
              zdaj relacje z wyjazdu. Już nie mogę się doczekać opowieści.
              • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.10.04, 13:57
                Ja szybko zanim wyjdziemy na spacer. Zrobiłam przy pomocy Joli listę.
                Połączyłam listę Joli urodzinową z listą Kamili kontaktową i oto co wyszło.
                Zainteresowane mamy listą prosze o przesyłanie emaili na
                cool_szkrabek@poczta.fm. Prosże również o poprawki i uzupełnienia.
                • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.10.04, 20:37
                  Olu, witaj na forum, rzeczywiscie wam sie udalo smile
                  przykro mi z powodu mamy... wierze ze bedzie dobrze
                  didi, z tą listą fajny pomysł, dzięki smile
                  zakupy sobotnie niezbyt udane, najważniejsze czyli ksiazki do pracy kupione,
                  jakos mi sie nie podobalo nic, nie wiem, moze nie mialam humoru. w Factory
                  rajstopki oczywiscie kupilam - 5 par fajnych grubych, kolorowych - 4 pary
                  cienkich dostalam gratis! niezbyt piekne ale na zime pod spodnie moga byc.
                  odwiedzilismy znajomych - ta czesc akurat super, ale generalnie to sie
                  zmeczylam tym kupowaniem niczego wink
                  dzisiaj caly dzien prawie na spacerach, bylismy nad zalewem i obserwowalismy
                  wiewiorki Maja zachwycona.
                  pisze szybko, Majka sie drze z lazienki - ciagle nie wim co z tym myciem
                  glowy... musze isc na dol i sie z nia polozyc bo tatus cos przez ta nieobecnosc
                  sobie nagrabil i jest w odstawce.
                  • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 10:05
                    Hej, dziewczyny, witamy po krótkiej przerwie, w zeszłym tyg. oczywiscie net mi
                    szwankowałsad a weekend spędziliśmy fantastycznie w Ińsku. Pogoda była świetna,
                    humory dopisały, mieliśmy przez kolejne dwa wieczory ogniska i tańce, pyszne
                    jedzenie i udane towarzystwo. Franek został okrzyknięty głównym tancerzem
                    imprezy, przez 2 h w piatek nie mogłam go ściągnąć z parkietu: "Janio tańcić
                    kce!!!!"- wykrzykiwał przy moich próbach odciagniecia go na bok (parkiet był
                    pełen).Słoneczko przyświecało nam przez cały weekend w sobotę odwiedziła nas
                    Paty z rodzinką, Franek próbował nawet zaciagnąć Oleńkę na ognisko, ale
                    rodziców Oli nie udało sie przekonać.
                    Witam Olę serdecznie wraz z dziewczynkami (też myślałam ze daty źle
                    przeczytałamsmile), przykro mi z powodu Twojej mamy mam nadzieję żę jest już
                    lepiej, dobrze ze w porę trafiła pod dobrą opiekę.
                    Mam nadzieję zę Skrzynka dobrze sie wybawiła w Wiedniu a Zochna dobrze to
                    zniosłasmile
                    Ludikun - w H&M czy Cubusie nigdy nei robią problemów, ja zawsze umaiwam sie na
                    zwrot lub zamianę, ale jak to jest prawnie tego nie wiem. Sowa...ach
                    rozmarzyłąm sie odrobinkę, cieszę sie że wyprawa udała sie tak znakomicie,
                    czekamy na zdjęcia.
                    Sewerynki z tym zyrtekiem na kaszel wysiłkowy to jestem zaskoczona, bo my
                    bierzemy na co innego, ale moze sie nie znam. Kaszel zawsze utrzymuje sie
                    jeszcze przez jakis czas. cieszę sie że Wojtuś zdrowieje.
                    My tez zabieramy sie moze od przyszłego tyg. za poszukiwanie zajęc dodatkowych
                    dla Franka, moze jeszcze raz zobaczę " Małe Nutki", pdoobno w Szczcinie też
                    gdzieś są zajęcia. Jolu dzieki za radę, w czw idziemy do lekarza. Jolu ja i tak
                    podziwiam tez z was dziewczyny, które mają mężów od przypadku do przypadkusmile,
                    rozumiem taka specyfika pracy, Maricn też czasami musi dłuzej zostac albo coś
                    załatwia popołudniu i wtedy cały świat mi sie wali na głowęsmileAle postanowiliśmy
                    od tego tyg. że jeden dzień, lub jedno popołudnie spędzamy tylko razem albo w
                    dwójkę albo w trójkę, w zależności od chęci i mozłiwości, wiecie ze w Ińsku
                    pierwszy raz od 2 miesiecy byliśmy razem w trójkę na spacerze???!I nie
                    popędzamy tego zycia tak nadmiernie i tak czas sam tak szybko płynie....a my
                    ciagle wybiegamy naprzód, wiecznie zaganiani.
                    ok. kończę bo czas na spacer, niewyspana jestem okrutnie dziś. ojej ale
                    składnia!!Ach Aniu cieszę sie że u Ciebie ok. miło "czytać" Cię częściej, niech
                    Ci już nie zabierają tyle tej krwi!!!
                    pozdrowionka i całusy
                    • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 14:02
                      Co tu tak pusto? wszyscy na spacerkach?
                      Wojtek śpi a ja czekam na nową nianię - Lilę i jej 13 letnia córkę Martynkę
                      która ma przyjść przekupić wojtka swą osobą. Ostatnio ładnie się razem bawili.
                      Ciekawe jak to będzie.

                      Znalazłam nasze zdjęcia na Zobaczcie, czyli juz są. Pod Styczniaki 2003-
                      Wojtuś. CHyba źle je zatytułowałam. Może dołoże jakoś nowe ale nie umiem zrobic
                      tak żeby stad dało sie tam wejść. sad Ale i tak go zobaczcie!!

                      Ola jak tam Mama? Mam nadzieję że lepiej.

                      Mój małżonek za tydzień znowu zaczyna zajęcia - co znaczy że nie będzie go co
                      drugi weekend.sad Ale jeszcze rok i mam nadzieję napisze pracę i się to skończy.

                      U nas dziś ciepło jak w lecie.

                      Uspokoiłyście mnie trochę że z tym mówieniem to nie taka tragedia. Dzięki Jola,
                      choć Wojtek mówi mniej chyba nawet od Szymona. Paweł i tak chybe będzie szukać
                      jakiegoś logopedy od siebie z przedszkola. czy wy wiecie że mój mąż jest
                      przedszkolanką? nie wiem czy o tym pisałam. zawsze wszyscy się dziwią. smileMi nie
                      przeszkadza.

                      pa pa
                      • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 16:11
                        Olu, przykro mi z powodu mamy! Mam nadzieje, ze wszystko jest w najlepszym
                        porzadku i mama wkrotce wroci do domu - mocno Wam tego zycze!!!!

                        Sewerynki, to chyba pogoda tak podzialala na dziewczyny - trzeba korzystac poki
                        ladnie na dworze. U nas kolejny dzien lato - krotki rekawek + kurtka jeansowa,
                        ale chyba wlasnie przez to jestem ciagle senna.

                        JUtro pobieranie krwi, za tydzien wizyta kontrolna u ginka - mam nadzieje, ze
                        bedzie ok.

                        Pozdrawiam wszystkich cieplutko, jakos nie mam weny na pisanie sad((

                        Ania i Paula
                        PS. Kamila, Majeczka jest cudna!!! Paula siedziala ze mna i ogladala bimbe i
                        mowila, ze to Paula smile))) faktycznie czasem wydawaly mi sie podobne smile
                        • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 16:37
                          Ania, wiesz miałam napisać o tym podobieństwie - ja też odniosłam kilka razy
                          wrażenie, że w Majce i Pauli jest jakieś podobieństwo i to nawet duże.
      • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 16:39
        Olu, naprawdę bardzo mi przykro, chyba nic więcej nie można napisać, ale na
        pewno będzie dobrze!
    • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 15:55
      Didi - co do ostrości - może wreszcie uda nam się spotkać na stoku, to pogadamy
      i wszystko Ci pokaże - motywacja jest teraz tylko musimy zgrać terminy, ale
      może dopiero z pierwszym śniegiem będziemy ustalać konkrety.
      Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa na temat moich
      umiejętności, naprawdę bardzo smile
      Ja teraz szukam chwilki i powolutku oglądam wszystkie Wasze zaległe zdjęcia.
      Kamilka "dzień malarski" super smile u nas wyszedł trochę skromniej, ale był w
      końcu realizowany przy okazji.
      Muszę się pochwalić, że my też wczoraj byliśmy na spacerze w lesie. Olga
      biegała między drzewami i tylko było słychać "patyk, patyk" mamusi, tatusia i
      wręczała nam kolejne patyki.
      Jak zawsze zaciągnęła nas do pizzeri, ale zważywszy na pore późną wzieliśmy na
      wynos - tym razem z orzechami i serkiem marscapone pychota!
      Co do słownictwa Olgi, nie chwalę się, bo tego już nie da się spisać - zrobiła
      się straszna gaduła. Nadal troche w swoim narzeczu, ale coraz bardziej
      zrozumiale, a nawet bardzo zrozumiale, nie ulega wątpliwości, że wszystko
      świetnie rozumie. Wracaliśmy z lasu po zmroku - mojemu mężowi czasami się
      zdarza użyć słowa "pierdzielę" - zapomina się chłopak czasami. No i stało się
      Olga podłapała. Siedziała mu na barana i na całą ulicę wydzierała
      się "piebiele" "piebiele".
      Wczoraj wykombinowała sobie, że jak nie pożegna się ze swoimi kuzynkami, to nie
      odjadą. Więc na: Olga zrób cześć i pa pa z Dominiką i Agatą (czyli Nika i Gata)
      krzyczała "nie chce!".

      Ola zauważyłam jest bardzo wrażliwa, niesamowicie łatwo ją rozmieszyć, ale
      i "zranic" czasami wygłupiamy się we trojke i P. mowi moja mam i mnie przytula,
      i udaje ze Oldze nie da się do mnie przytulic, robi ona wtedy taka podkowke,
      smutne wielkie oczy, no mowie Wam, raz to przecwiczylismy po tej minie już się
      tak nie bawimy.
      W piątek wieczorem wyszlam na wieczor panienski, wiec P powiedzial Oli, ze
      pojechalam do pracy, rano bylam u kosmetyczki, a potem przez cala sobote Olga
      nie odstepowala mnie na krok (wieczorem dala się skusic na spacer z dziadkiem),
      ale autentycznie bala się zasnac - w dzien w ogole nie spala, choc widac było,
      ze oczy jej się kleja. I tylko pytala mama paff paff? Strasznie mi przykro
      wtedy, no ale jednak nie da się nie pracowac sad Zaczynam się bac, ze mi dziecko
      się zstresuje, wiec będziemy się jeszcze bardziej starac żeby maksymalnie duzo
      czasu spedzac we trojke. W niedziele się udalo.


      pozdrawiamy
      • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 16:18
        Franca - poplakalam sie z tego "piebiele" big_grinbig_grinbig_grin u nas tez sie zdarza, ale po
        wlosku, bo ja po polsku nie uzywam takich slowek - ale zdarzy mi sie
        powiedziec "che cuglia" (np o osobie, sytacji beznadziejnej, nudnej itp) i
        Paula potem powtarza "kuja, kuja"

        Ania
        • part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 18:36
          Ola, bardzo mi przykro z powodu tego co przeszła Twoja Mama, a Ty razem z Nią.
          Mam nadzieję, że już czuje się lepiej, będzie bardzo dbała o swoje zdrowie i
          nie będziecie musiały przez to więcej przechodzić.
          Ja na myśl, że coś mogłoby się stać mojej Mamie po prostu wpadam w panikę,
          więc w ogóle nie dopuszczam jej do siebie (myśli a nie Mamy wink)) Sorry za
          czarny humorek, ale przy migrenie to się zdarza...
          Ania i Magda, strasznie zazdroszczę postępów w mówieniu bąbli, nie mówiąc juz o
          Kini, która po prostu nas nokautuje wink))
          Ale nic to, podobno potem będę żałowała, że już mówi. Może i tak, ale teraz nie
          mogę się doczekać. Zwłaszcza takich jednych słów, ale do tego to już chyba w
          ogóle daleko.

          Zmykam dziewczynki, bo się dziś późno, a raczej wcześnie położyłam.

          Buziaczki
          Sowa

          P.S. A'propos podchwytywania łaciny - siostra mojej koleżanki w dzieciństwie
          chciała powiedzieć do swojej mamy "thank you", ale wyrwało jej się "fuck you".
        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Witajcie :)) 04.10.04, 18:43
          Hej! Ja juz z powrotem. Wyjazd mimo tego ze wszystko sprzysieglo sie przeciw
          nam zaliczam do udanych. Zaczelo sie od mojej fatalnej migreny ktora
          spowodowala ze zaraz po starcie z Okecia mialam ochote wysiasc (o nie nie
          jestem zwierzeciem latajacym!!!)Nafaszerowana paracetamolem (ja tez staram sie
          nie brac ale zalezalo mi zeby nie posuc Kubie wyjazdu moja pekajaca glowa)
          dzielnie ruszylam zwiedzac Schonbun (jakkolwiek sie to po niemiecku pisze wink))
          Kurcze mieli rozmach w tej Cesarsko Krolewskiej Monarchii! Wieczorem podczas
          szalenstw na Praterze rozbolalo mnie gardlo i zaczelo mna telepac zimno crying(
          Rano juz nie mowilam i mialam 38,8.Dzieki specyfikom z apteki gdzie bardzo mile
          pogadalam sobie z Pania Magister po lacinie, angielsku i na migi wink)dalam rade
          obejrzec Hofburg i Katedre Sw Stefana.Potem Kubi ruszyl w miasto sam a ja
          dogorywalam w Hotelu cryingZaparlam sie i dotarlam wieczorem do Opery czego nie
          zaluje bo bylo niesamowicie.Prosto z lotniska pojechalismy do lekarza ktory
          orzekl angine i z antybiotykiem zapakowal mnie do lozka na tydzien sad( Mimo to
          bede wspominac dlugo. Wieden to naprawde magiczne, czyste miasto, wiedenczycy
          przesympatyczni i zyczliwi, zazdroszcze im spokoju na ulicach, opartych o
          sciane pozostawionych bez opieki na noc rowerow, swietnej sieci sciezek
          rowerowych, czynnych do 24 knajpek (w ktorych zamiast kawy wypilam hektolitry
          goracej herbaty z cytryna smile)rowniutkich chodnikow.
          Dzieci stesknione Zosia nie odstepuje mnie na krok, glaszcze i mowi moj mama,
          moj mama jest. W dzien bylo w miare ok ale wieczory i noce byly ciezkie i
          przeplakane crying( wiec pewnie szybko nie zdecyduje sie Jej znowu zostawic na noc.

          Teraz szybko zaleglosci:
          Witaj Olu. Gratuluje coreczek i podziwiam Cie -miedzy moimi starszymi chlopcami
          jest rok i 8 mc roznicy i do tej pory wydawalo mi sie ze to mala roznica wink))
          Trzymaj sie dzielnie -w zawale najwazniejsze sa pierwsze godziny, moj ukochany
          Tesc mial powazny zawal 4 lata temu nie wiadomo bylo czy przezyje a teraz
          normalnie pracuje jezdzi na rowerze i na nartach, chodzi na basen i uczy wnuki
          plywac.Mam nadzieje ze z Twoja Mama tez wszystko bedzie dobrze.

          Sewerynki Henio tez dlugi czas mial po kazdej infekcji taki kaszel wysilkowy -
          to nadwrazliwosc uszkodzonych wirusami oskrzeli. Tez dostawal Zyrtec -na nim
          niby napisane ze jest na katar alergiczny ale podobno dlugo podawany dziala i
          na kaszel -u nas chyba pomogl. Juz pisalam ja tez mam o Ribomunylu dobra opinie.
          Co do mowienia ja bym jeszcze spokojnie poczekala to naprawde bardzo
          indywidualne. Co najmniej do skonczenia 2 roku zycia a tak naprawde jeszcze
          kilka miesiecy. Wyjatek kiedy trzeba wczesniej szukac pomocy: jesli dziecko w
          wieku naszych styczniakow nie wydaje ZADNYCH artykuowanych dzwiekow ( chrzaka,
          piszczy, krzyczy i tyle itp), jesli cale rozwija sie z opoznieniem, jesli mialo
          jakies klopoty neurologiczne i bylo rehabilitowane (zeby wykluczyc czy nie ma
          jakies przeoczonego podczas rehabilitacji niedowladu w obrebie ust i jezyka)
          jesli jest podejrzenie niedosluchu.
          Ok spadam do lozka bo kreci mi sie juz w glowie.
          Buziaki dla wszystkich Skrzynka
          Ps Sowa ja tez jestem pod wrazeniem relacji i zapachnialo mi cieplym morzem, i
          podpisuje sie pod opinia o zdjeciowych talentach Francy (zdjecia z Blue City
          ktore dostalam od Ciebie sa swietne smile
          • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2Witajcie :)) 04.10.04, 19:12
            Hej, hej
            Kasiu cieszę sie że wyjazd pomimo takich przygód zaliczasz do udanychsmile), i
            wracaj do zdrowia prędko!!!
            Sowa, przestań z tym nokautowaniemsmile), chociaż sam Franek potrafi mnie
            zastrzelić że aż miło:popędzając mnie w łazience przed spacerem: "Mama, no ić
            sisi jób!!!", albo dziś w piaskownicy widząc małego fiata wjeżdżajacego na
            parking: " Mamo, ziobać Maluch jedzie!!!"
            Włąsnie Marcin wrócił ze spaceru i opowiada mi scenkę, mało śmieszną ze
            zjeżdzalni, Franuś chciał zjeżdżać ze zjeżdżalni, zjeżdzał jakis czas i za
            którymś razem Marcin zauważył dwóch 10- 12 letnich chłopaków przy zjeżdżalni.
            Wyobraźcie sobie ze zdążyli opluć całą zjeżdząlnię, Marcin mówi ze nie
            zauważył kiedy - pomagał Franiowi wchodzić - po czym siedząc obok chichotali i
            pytali sie Frania czy będzie zjeżdżał! Dobrze ze Marcin zorientował sie o co
            chodzi, chłopaków objechał słownie a ponieważ Franek awanturował sie że chce
            dalej zjeżdzać wytarł ślizgawkę bluzą jednego z chłopaków, wiecie nie wiem czy
            to było ok., ale mozę ich to czegoś nauczy. NIe cierpię gdy takie dzieciaki są
            tak butne i aroganckie, człowiek robi sie wtedy naprawdę wściekły. uff, no a
            tak poza tym to mój mąż to oaza spokoju, wiec musieli go nie nieźle wkurzyć
            uciekam, jej wpadłam tylko na chwilkę a stukam i stukam
            • monikam1 Rany! Co z niej wyrośnie!!! 04.10.04, 22:18
              Ufff... Cieżki to Był dzień. Ale najpierw! Skrzynko - szkoda, że angina dopadła
              Cię właśnie na czas wyjazdusad(( Ale magii Wiednia nic nie może zepsuć.
              Olu! Jak mama???
              Znalazłam Wojtka! Niezły przystojniaczek nam się szykuje. Weź Iwono zapisz
              skrót na pulpicie, wejdz w "Moje forum" - tam w okienku tekstowym wpisz:
              <a href="tu bez spacji wklej skrót">tu bez spacji możesz napisać np. Wojtuś</a>
              Po takiej kombinacji powiinaś uzyskać skrót na WOjtka pod każdym postem na
              forum i powinno się ukazywać zamiast magicznych cyferek i literek wybrane słowo.
              Ale się mądrzę - a niedawno mnie dziewczyny uczyłysmile))
              Przedszkolanek to super zawód - mój kolega w przedszkolu marzył o założeniu
              prywatnego przedszkola. Podziwiałam go, a właściwie jego niezwykłą wrażliwość i
              podejście do dzieci - niestety na marzeniach się skończyło
              GOsia nam dała ostatnio nieźle w kość. Dziś po pracy, gdy byłyśmy same w domu,
              nieopatrznie wylałam kupę do "Wisły" bez pokazania jej i co gorsze bez
              pozwolenia. Rezultat był taki, że Gosia 20 minut darła się w niebogłosy,
              rzucała się na dywan, nie pozwalała ubrać majtek, przynosiła z łazienki
              wszytkie nocniki, wpadała w spazmy, histerie, gile sięgały jej do pasa, bluzka
              była mokra od łez. W końcu zaczęłam powątpiewać, czy chodzi tylko o pominięcie
              ceremoniału wylania kupy i zadzwoniłam do Wojtka żeby przyjechał do domu (był u
              teściowej), bo może trzeba jechać na pogotowie. Gosia uspokoiła się dopiero,
              gdy właczyłam Teletubisie, dałam jej z kuchni wszystkie puszki i porcelanowe
              słoniki (to było posunięcie dość ryzykowne, bo w każdej chwili mogły wylądować
              na ścianie). Tata przyjechał do domu w stanie przedzawałowym. Ba - jeszcze nie
              doszedł do siebie. Ale najgorsze było dopiero przed nami. Otóż Wojtek pytał się
              Gosi, dlaczego tak strasznie płakała, na co Gosia spojrzała na niego swoimi
              modrymi niewinnymi oczętami i powiedziala: Mama zrobiła Gosi bam! A gdzie mama
              zrobiła Ci bam? Tu Gosia pokazała na futrynę od drzwi w kilku miejscach,
              kuchenną podłogę i ścianę. Stałam jak wryta. Gdyby scena ta rozegrała się przed
              sądem - niechybnie pozbawionoby mnie praw rodzicielskich. Na szczęście Wojtek
              nie dał wiary kłamstwom i za chwilę spytał znowu, dlaczego płakała. Tym, razem
              okazało się, że puściłam Gosi muminki...( Gosia od tygodnia dostaje spazmów,
              kiedy leci w telewizji coś innego niż Teletubisie, Klan lub programy
              informacyjne - nie możemy nawet oglądać niedawno jeszcze ukochanych Muminów,
              Kota Binki czy Myszaniołka). Wiedziałam, że Gośka potrafi urządzić scenę, ale
              to że potrafi już kłamać było dla mnie całkowitym zaskoczeniemsad
              Wczoraj w kościele biegała między ławkami, ja oczywiście musiałam ruszać w
              pogoń za nią. Nie obyło sie bez uwag starszych panów, że się nie chodzi o
              kościele i rodzinnej awantury, bo oczywiście wszystko to "moja wina". Gosia od
              kilku dni twierdzi, że jesteśmy be. No i tata powiedział butnie, że w takim
              razie on pójdzie do innych dzieci. Zamiast aktu skruchy usłyszł "bye, bye".
              Na szczęscie pewien Dominik musiał przestać chodzić na angielski bo wpadał w
              spazmy i wieczorem mówiliśmy Gosi, że jak bedzie się tak zaachowywać, nie
              bedzie mogła chodzić na angielski. Na jakiś czas poskutkowało. Do czasu
              kąpieli. Od Tygodnia Gosia nie lubi już się kąpaćsad
              O rany! Za tydzień wyciągnie z pudła z klockami nóż sprężynowy.
              A ja tu siedzę znowu obolała. Tym razem męczy mnie ucho - może od Gosinych
              spazmów, może od zębów. Jutro idę do laryngologa. Przymierzałam nawet wczoraj
              chustkę na głowę, ale nie zaryzykowałam ubrania jej na głowę, bo wyglądałam jak
              muzułmanka i wystraszyłam się linczu. Wiesz Skrzynko - mnie ta choroba też nie
              na rękę, bo w czwartek jedę na szkolenie. Może Warszawa to nie Wiedeń, ale
              zależy mnie na tym szkoleniu, bo przez te wszystkie urlopy macierzyńskie i
              szkoleniowe jestem już strasznie z tyłu za innymi i nadrabiam tylko miną. A
              swoją drogą. Będę nocować w Ząbkach - daleko jest stamtąd do jakiegoś centrum
              handlowego z H$M??? (mamy służbowe auto, więc nie musimy się zdawać na
              komunikację miejską).
              Pozdrawiam
              MOnika
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 21:56
      Witam z wieczorka. Bardzo dziekuje za słowa otuchy. Rzeczywiście byłam dziś u
      mamy jest dużo lepiej. Jutro będzie mogła chodzić... czyli powoli wracać do
      normalności ma naprawde świetną opieke " mam za co dziękować lekarzom" bo
      wszystko to co się działo, że jest już tak dobrze z mamą zawdzięczam im i to
      bez "smarowania" [o co przyznacie w dzisiejszych czasach ciężko]. A
      dziewczynki .. no cóż Weronika jakaś podziębiona jest na syropkach i kropelkach
      do noska, Kace idą ząbki więc nocki z głowy. Sam miód hehehe. No ciesze się, że
      dziś mi uśmiech wrócił. Jeszce troszke i obiecuje,że zamiast pisać co u mnie to
      i Was zaczne zagadywać,, tylko jeszcze ciężko spamiętać. Jak Wam pokazać
      dziewczynki, czy ktoś wie jak to zrobić, moge przesłać Wam na skrzynki.?
      Pozdrawiam
      • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 22:21
        Olu! Poszukaj na edziecku "Zobaczcie" - tam jest instrukcja. Mój adres - jakby
        Ci się nie udało - monika.dom@interia.pl. Zobacz też mój poprzedni list.
        Dobrze, że z mamą lepiej!
        Monika
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.10.04, 23:19
          Ale duzo postow,jak fajnie tyle poczytac,no i nareszcie jest ktos kto pisze
          posty dluzsze nic moje,hihihi,dzieki Monika,bo teraz juz tylko jestem
          najczesciej,a nie najdluzej.
          Skrzynka bardzo mi przykro z powodu choroby,bo tez nie miala sie kiedy
          przypaletac,no ale najwazniejsze,ze w sumie wyjazd na plus,a poza tym teraz
          bedziecie miec powazny pretekst zeby powtorzyc wyjazd smile Zdrowiej szybciutko.
          Kini pisz czesciej,bo fajnie Cie poczytac,no a teksty Franka nie z tej ziemi.
          Ja tez sie przylaczam do chwalenia Francy,zdjecia rewelacyjne. W koncu
          dziewczynki doganiaja chlpakow w mowieniu.
          Ania pisz wiecej,bo jakies takie bardzo krotkie te Twoje posty.
          Ola ciesze siemze z mama lepiej,skad jestes? Najlatwiej zdjecia nam pokazac na
          forum,jest forum Zobaczcie i tam sie zamieszcza zdjecia,tam mozesz zobaczyc
          wiekszosc naszych dzieci,kazde w osobnym watku.Najlepiej przeczytaj instrukcje
          moderatora tamtego forum,a jak dalej cos bedzie niejasne pytaj,my pomozemy.
          Dzis moj maz na sluzbie,zabral psa ze soba wiec zostalam w domu,mialam umowiona
          wizyte u dentysty,ktory ma gabinet obok mojej klatki i w zwiazku z tym
          zostawilam Szymona z moja kolezanka u niej w domu (blisko mnie),on nawet nie
          zauwazyl,ze mnie nie ma,mimo,ze sie z nim zegnalam. Szymon zna bardzo dobrze
          kolezanke,bo codziennie chodzimy razem na spacer i do siebie,poza tym ona ma
          dwoch synow,a co za tym idzie mnostwo zabawek ciekawych i nieznanych wiec bylo
          mu u niej bardzo dobrze.
          Monika z tego co piszesz Gosia to dziweczynka z duzym temperamentem,wyobrazam
          sobie,ze nie jest Ci lekko czasami,ale jej chyba bedzie latwiej w zyciu,bo umie
          wlaczyc o swoje.
          Kupilam Szymonowi buty zimowe,ale teraz sie zastanawiam czy nie za malo za duze
          mu kupilam i czy ich nie wymienic na wieksze.Wiem,ze jak sie nie widzi trudno
          doradzic,ale moze jednak sprobujecie.On teraz chodzi w 23,a kupilam mu 24,jak
          stoi na wkladce to ona jest tak z 0,5 cm wieksza od stopy.Co robic?
          Buziaczki-Jola
          • part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 08:56
            Witam bladym świtem !
            Jola, ja bym te butki wymieniła. Zwłaszcza zimowe, bo one zwykle i tak dobrze
            się trzymają, a poza tym ciepła skarpetka do tego dojdzie.
            Kasiu, strasznie mi przykro, że ta angina akurat w zasłużonej podróży poślubnej
            Cię dopadła. Wyobrażam sobie, jak się męczyłaś nie chcąc zepsuć zabawy Kubie.
            Myślę, że spadek odporności mógł spowodować też stres z powodu zostawienia
            Zośki samej. Ale i tak fajnie, że się trochę oderwaliście. Wiedeń to piękne
            miasto i przyznam, że też największą moją zazdrość budzą te zostawione rowery.
            Strasznie bym chciała żyć w takim społeczeństwie, ale niestety oni nie mieli 40
            cudownych lat komunizmu. No nic.
            Jeszcze się pochwale, wczoraj podczas kąpieli Iwo, mąż mnie zawołał do łazienki
            i pokazał mi, jak Iwo sam szoruje ząbki okrężnymi ruchami, po czym odkręca
            wodę, płucze szczotkę i jeszcze szoruje itd. Robi się samoobsługowy, idę na
            emeryturę wink
            Didi dzięki za listę - super pomysł.

            Dobrego dnia
            Sowa
            • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 09:30
              Jolu, też bym raczej wymieniła butki, my będziemy kupować 25 (właśnie dziś sie
              wybieramy na zakupy), są o cm za duże ale chodzi w takich dobrze (ma letnie
              sandałki Bartka, które latem były za duże a teraz chwilowo zastępują kapcie).
              MOnika, faktycznie masz dziecko z temperamentemsmile, no ale nic dziwnego że tak
              sie denerwuje - w tym wieku każdy drobiazg potrafi wytrącić z równowagi..
              Brawo Iwo za piękne, samodzielne czyszczenie ząbków, u nas głównie piękne
              samodzielne zjadanie pasty sie odbywasmile)
              Bardzo chciałabym zobaczyć Wiedeń, choc powiem Wam że mnie Berlin bardzo
              zachwycił swoim rozmachem i nowoczesnością, uprzejmością kierowców, no i
              oczywiście te rowery wszędzie i ścieżki rowerowe...Mam nadzieję Kasiu, zę
              angina juz Ci powoli odpuszcza...
              A co do kłamania naszych dzieci -już od dosyć dawna zauważyłam ze Franek ma
              lekką skłonność do fantazjowaniasmile. Wczoraj próbował wydębić ode mnie plasterek
              opatrunkowy twierdząc ze ma ała w paluszek, boli go i krew leciała...To
              ostatnie mnie zastrzeliło, w wydaniu Franka brzmiało to "plewa leciała"...A w
              samochodzie nie jeździ juz z nami żuk (nie wiem czy pamietacie , dawno temu
              pisłąm o tym , ze mamy wyimaginowanego zuka), tylko w pobliżu Franka fotelika
              zadomowił sie ....wążsmile)Na szczęście własnej matki nie oskarża jeszcze ..smile))
              (oczywiście Franek nie wążsmile
              uciekam na kawke, jakaś niezorganizowana jestem, a jeszcze wczoraj
              jprzegladałam zdjęcia, które dostałam od Paty z naszych wspólnych spotkań i
              rozmarzyłam sie patrząc na morze...
              pozdrawiam
              • part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 13:45
                Moniko, przepraszam Cie, ale ubawiłam się trochę czytając "zeznania" Małgosi
                obciąające Twoją osobę wink)))
                Z warszawskich centrów handlowych, to najbliżej będziesz miała do Dworca
                Wileńskiego lub centrum Targówek, ale ja, jeśli chodzi o zakupy najbardziej
                lubię Wola Park, choć mi tam zupełnie z Wilanowa nie po drodze. Ale mają tam
                najlepszy H&M, jeśli chdzi o dziecięce uranka, KappAhl, Zara, C&A i ogólnie w
                jednym miejscu, pod dachem dużo fajnych sklepów.
                Ja mam najbliżej do Sadyby, ale tam mało sklepów, które lubie (tylko Chicco i
                Cottonfield i ostatnio Reserved).
                Udanych zakupów
                Sowa
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 09:59
      Witam, na początku witam Olę z dziewczynkami, mam na imię Dorota i mam synka
      Mateuszka 25.12.2002 ale zaliczam się do „styczniaków”, mieszkamy niedaleko
      Warszawy. Dobrze, że mama czuje się już lepiej, najważniejsze, że trafiła na
      super lekarzy i w odpowiednim czasie, to jest najważniejsze.
      Sowa, fajnie, że urlop się udał, jak czytałam twoją relacje to zapragnęłam
      gdzieś jechać do ciepełka.
      Sewerynki, myślę , że nie masz co się martwić mówieniem Wojtka. Mati też
      niewiele mówi, porównując np. do Frania, jego słownictwo to: mama, tata, cioci,
      łu (wujek), Besi (pies teściów), siasie (skarpetki), kapka (kapcie), sia
      (usiąść, siadaj), ja i dwa nowe słowa: dim (na pytanie co leci z komina
      odpowiada dym) i dzi (dzwi). Nie martwię się, bo synek koleżanki ma 2lata i 4
      miesiące i mówi niewiele więcej.
      Skrzynka, szkoda, że choroba dopadła Cię akurat na wyjeździe, ale jak piszesz
      nie popsuło Wam to planów. Wracaj szybko do zdrowia.
      U nas w miarę spokojnie, choć Mati też pokazuje co potrafi. Wczoraj wieczorem
      byliśmy sami, Darek poszedł do dentysty, ja robiłam coś w kuchni a on wyciągał
      wszystko z szuflad, stłukł mi dwa aromaty do ciasta, już nie mam gdzie chować
      wszystkiego wysoko, skrzyczałam go za to, bo wcześniej mówiłam że nie wolno
      tego ruszać a się nie posłuchał, po czym kazałam mu iść do pokoju, żebym mogła
      posprzątać, poszedł ale położył się na podłodze i płakał do póki do niego nie
      poszłam, przytulił się do mnie i przepraszał. Wtedy serce mi się rozkleiło, i
      jak tu być złym na takiego szkraba. Darek jak przyszedł, to mówi co tak tu
      pachnie, ale mu nic nie powiedziałam co się stało, bo oczywiście by mówił, że
      to moja wina, że mu pozwoliłam.
      W weekend byliśmy na Mazurach, chyba ostatni raz w tym roku, ale kto wie jak
      będzie ładna pogoda, pozabieraliśmy wszystko co się da z domku, nie mieliśmy
      jeszcze włamania, ale lepiej na zimne dmuchać. Mati się wyganiał, wzieliśmy mu
      jego samochód. Byliśmy na spacerze w lesie, niedaleko jest ośrodek wojskowy i
      jest tam plac zabaw, byliśmy tam w sobote, w niedziele rano jak się obudził to
      od razu chciał iść na ziuu czyli na zjeżdżalnie.
      Jola, myślę ,że buty na zime powinny być większe dwa numery, bo przecież
      jeszcze do zimy trochę a jak gruba skarpete założysz i żeby starczyły do końca
      zimy. Mati teraz nosi 25, i kupię mu na zimę 27. A jakie kupiłaś buty, ja też
      się rozglądam, ale nic mi nie wpadło w oko.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 10:15
        napiszę wiecej później bo się spieszę,Monika próbuję tą sygnaturkę ale jakaś
        tępa jestem, działa?
        • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 10:19
          no i chyba nie działa
          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 11:04
            Sewerynki wpisz w sygnaturce w Miom forum: <a href="tu wklej link">nazwa
            linku</a> i powinno byc doobrze.
            Monika najdziwniejsze skad Gosia sobie takie rzeczy jak bicie o futryne
            wymyslila? fantazja fantazja,ale to moim zdaniem niepokojace,z kim Gosia jest
            jak Ty jestes w pracy? moze jakies programu w TV nieodpowiednie. Sie nie
            wymadrzam tylko zastanawiam.
            Dzis pogadam z mezem i moze pojade jednak wymenic te buty.
            Kupilam Bartki,bo wszyscy wokolo mi je polecali,duzo kolezanek mialo dla dzieci
            i zadna nie mogla zlego slowa powiedziec wiec mysle,ze warto,noga sucha, nie
            spocona i dzieci je lubia.
            Pozdrowienia-Jola
            • kini_franio Re:do Joli 05.10.04, 11:24
              Jolus mozesz mi podać mój nr gg, od czasu jak formatowliśmykompa nie mam gg,
              teraz wreszcie ustawiłam zgodność gg z XP i działa jak należy, ale nr sowjego i
              hasła zapomniałam , już mam nowy, ale moze ten stary jeszcze mi sie przypomni?
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 13:27
      Zamieściłam nowe zdjecia Mateuszka.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • jogaj Re: do Kini 05.10.04, 13:39
        Moj numer gg:289324
        Twoj numer gg,ktory ja mam w swoim kompie:3045444
        Pozdrowionka-Jola
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 14:18
      Z tymi zdjęciami zrobiłam zgodnie z instrukcją. Na pasku widziałam jak przesyła
      wszystko więc niby ok ale nie pokzała się żadna stronkaże mi się to udało...
      tylko na dole w tym samym pasku pojawiło sie słowo gotowe... Sprawdzałam
      jeszcze czy zdjęcia można zobaczyć więc narazie nie.. ale może trzeba czasu?
      Jak co to będe jeszcze próbować. Wątek zatytułowałam "Córeczki - Olja".
      Szok z tą anginą w podróży... no ale może kurowanie będzie bardzo bardzo
      przyjemne... czego życze! A z tymi bucikami to faktycznie kupuje się nr
      większe bo to i skarpetka grubsza i zima trwa troszke a nóżki dziecka rosną.
      Moja werka też myje ząbki , za to problem mamy z nocnikiem , siada i może
      siedzieć ale nic nie robi i to trwa tak już 2 miesiące i nic , zero zmian. hmmm
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 14:25
        Zdjecia na Zobaczcie ukazuja sie przewaznie nastepnego dnia,bo moderator musi
        je zaakceptowac,pracuje zwykle do poludnia,soboty i niedziele ma wolne,wiec
        zamieszczone w piatek ukazuja sie dopiero w poniedzialek.
        Lece oglac nowe zdjecia.
        Buziaczki-Jola
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 15:31
          Kasia, szkoda, ze tak Cie polamalo w Wiedniu - faktycznie miasto jest piekne, a
          zamek to Schoenbrunn smile)) Pamietam, ze na praterze na diabelskim mlynie
          wtulalam sie w obca osobe, tak sie balam wysokosci smile

          Gosia, podobnie jak Dador, ubawila mnie swoim klamstewkiem - ciekawe skad
          dzieciom takie rzeczy przychodza do glowy??? Ale pewnie dla Was to nie byl
          powod do smiechu.....

          Sewerynki, Ty naprawde nie przejmuj sie tak mowa Wojtka - Natalia (corka
          kolezanki), ktora juz skonczyla 24 miesiace tez bardzo malo mowi - przewaznie
          jest to ciag slow w jej wlasnym jezyku z jednym zrozumialym slowem na koncu.
          Najczesciej wszyscy sie pytaja, co mowi....

          Ola, fajnie,ze juz lepiej z mama!!!!

          Jola, ja bym chciala wiecej pisac, ale czasem brak tematow, czasu, sily....od
          dwoch dni znowu mam bol glowy, dzisiaj pobieranie krwi, spacer (Paula kupila
          dzidzi czapeczkesmile)) Cale szczescie, ze R na zwolnieniu, wiec posprzatal,
          ugotowal obiad i przyjechal po nas do miasta.

          My na razie kupilysmy buty na jesien - trzewiki sznurowane, nr ...21. Czy
          ktoras dziewczynka ma taka mala nozke??? W 22 Paula nie umiala chodzic i bucik
          wyraznie "latal" na nozce. Ogolnie stope ma mala, ale...np. Natalia ma
          niewiele wieksza, a Ania kupila jej 24... ja zawsze mierze tak: but na noge, a
          potem sprawdzam, czy z tylu wchodzi jeden palec - tak bylo jak kupowalysmy
          pierwsze buty i pani mierzyla.

          Dzisiaj prawie lato u nas - Paula latala w krotkim rekawku, zreszta my tez. Ma
          tak byc przez najblizsze dni - super, nie trzeba ogrzewac, lepiej sie spi, no i
          nie ma problemu z deszczowymi nudnym popoludniami, chociaz farby, kredki,
          malowanki, ciastolina itp leza przyszykowane smile

          Wczoraj prawie caly dzien Paula bez pieluchy, sukces do wieczora, a potem na
          spacerze kupa w pampku, a po godzinie siusiu do majtek, bo nie zalozyla
          pieluchy. Dzisiaj znowu kupa w pampek (na spacery ubieram pieluchy),ale siusiu
          do nocnika. Mam nadzieje, ze uda nam sie odstawic pieluchy zanim zrobi sie
          zimno...

          Pozdrawiamy wszystkich goraco
          Ania i Paula

          PS. Jola, mam nadzieje, ze chociaz troche sie poprawilam z dlugoscia wink)) A
          moje gg nie dziala, win xp ciagle wskazuje na blad (Kini, co zrobilas, ze u
          Ciebie dziala?).
          • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 15:52
            Skrzynka z tą anginą - fatalnie, ale dobrze, że jednak wyjazd się udał.
            Monika - ale Gośka sobie wymyśliła, naprawdę mąż nie uwierzył w jej
            opowiadanie, a wygląda na takie niewiniątko.
            Ja raczej nie podejrzewam, że jej opowieść wynikała z własnych doświadczeń.
            Raczej coś skojarzyła i wyszła taka a nie inna opowieść. Po prostu dziecięca
            fantazja. Tak jak wąż Frania (Kini niezły ubaw musicie z nim mieć). Olga przez
            całe lato pokazywała, że Maja ją ugryzła (czyli pszczoła, nie Maja Camilci),
            moim zdaniem najwyżej komary mogły ją pogryźć. Ostatnio opowiada, że będzie
            spała z dzidzią - skąd ta dzidzia nie wiem, ale w przypadku bardziej
            dociekliwych pytań twierdzi, że od musi. Mam nadzieję, że nie są to jakieś
            aluzje.
            Buty zimowe - też się już rozglądam, może w tym roku udam się wcześniej na
            zakupy. Rok temu zastał nas śnieg i braliśmy to co było.
            Co do stopy - to Olga ma (tak mi się wydaje) całkiem spore - bartki nr 22 są
            prawie akurat.
          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 21:24
            Gosia też ma 21.
        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 15:43
          Hej! Pomalu mi lepiej przynajmniej goraczki nie mam.Kurowanie takie sobie bo
          akurat moi wspolmieszkajacy Tesciowie na urlopie, moi Rodzice na wycieczce
          (odpoczywaja po ciezkim weekndzie z wnusiami he he he)malzonek jutro w
          delegacji crying Ja glownie odwoluje zajecia przez telefon i prosze dobrych ludzi
          zeby zawiezli i odebrali chlopcow z "placowek oswiatowych". Jak na razie udaje
          mi sie i nie musialam wychodzic.
          Taka piekna pogoda ze az mi zal ze my z Zosia i chlopcami nie na kasztanach w
          parku crying((
          Jolu ja tez bym sie przylaczyla do frakcji -"wymienic na wieksze" smile))Ja co
          sezon zastanawiam sie jakie buty i zarzekam ze moze nie Bartki a i tak sie na
          nich konczy bo inne jakos mi nie podchodza. Jak dojde do siebie bede musiala
          zrobic rundke zeby nas snieg nie zaskoczyl w adidasach.
          Olu bardzo sie ciesze ze z Mama lepiej -oby tak dalej.
          Monika nie daj sie, ucho to paskudna sprawa i tym bardziej jeszcze jak trzeba
          byc przytomnym i skupionym a nie mozna zaszyc sie w cieple.
          Gosia ma rzeczywiscie temperament nie z tej ziemi, mysle ze rokuje to jak
          najlepiej na przyszlosc tylko teraz musicie miec kilometry cierpliwosci. Ze
          zmyslaniem to chyba troche taki wiek Zosi zdarza sie skarzyc na braci ze
          zrobili kuk (puk) czy bam a czasem jestem akurat caly czas w tym samym pokoju i
          widze ze nic takiego nie mialo miejsca. Nagminnie tez zmysla pytana kto cos tam
          jej dal (zwykle okazuje sie to absolutny idol Stas jest autorem wszystkich
          prezentow)Czasami przy tym smieje sie szelmowsko jakby jednak wiedziala ze to
          nie zupelnie tak.
          Oki ide na nastepna ciepla herbatke. Buziaki Skrzynka
          • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 15:58
            A co do fantazjowania - to swojego czasu, zanim Olga się pojawiła, zanim nawet
            zaczęłam o niej myśleć, śnić i marzyć (no zagalopowałam się trochę). Bardzo
            dużo czasu spędzałam z Karolkiem wtedy ponad 2-letnim. Dostał ode mnie kiedyś
            piłkę - hit nad hity, lepszego prezentu nikt nie miał, no poza tym fajna babka
            jestem, nie i to tez pewno miało wpływ. Wszystko co dostał, dostał od cioci
            madzi. Siedzimy kiedyś i on opowiada, że był w górach (nie był nigdy), na
            pytanie z kim oczywiście "z ciocią madzią".
            A więc dziewczyny pewno przed nami wiele historii podobnych do sytuacji z
            Gosią. No więc szykuje się dobra zabawa! Gotowe na śmiech ....?
            • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 17:15
              Witam,

              Ja jak zwykle opóźniona, trochę o weekendzie.

              W sobotę byliśmy na zajęciach Hellen Doron w Pruszkowie i mamy mieszane
              odczucia. Mojemu mężowi nie podobały się zajęcia, więc od razu po zajęciach dał
              z Adasiem nogę. Ja co prawda rozmawiałam z Panią prowadzącą placówkę i z innymi
              uczestnikami zajęć, ale nie mogliśmy się dogadać. Po pierwsze nie pasowała mi
              godzina (zajęcia były o 12.00, a Adaś o tej porze chodzi spać), Pani prowadząca
              powiedziała, że w tamtym tygodniu była grupa 5 osobowa i wszystkim pasowała ta
              godzina, z tym, że z tamtej grupy na 100% zapisała się 1 osoba. Po drugie, Pani
              robiła wielką „łachę” i zalecała najlepiej od razu podpisać umowę i wpłacić
              pieniądze, bo inaczej to się grupa nie zawiąże. Nie wiem, czy to tylko tam jest
              takie beznadziejne podejście do klienta, czy wszędzie? Może spróbuję jeszcze w
              Grodzisku Mazowieckim, ale nie wiem czy warto ? Poza tym zajęcia trwały tylko
              pół godziny, nie wiem, czy tak jest standardowo? Moniko, jak jest u Was? (jak
              mi się dobrze zdaje to pisałaś, że to są godzinne zajęcia).

              Po południu przywieźli mi meble do kuchni, (cały czas się jeszcze urządzamy)
              robione na zamówienie. Okazało się, że wszystkie przyłącza nie są w tych
              miejscach co trzeba, (chociaż wszystko było wcześniej konsultowane z Panem od
              projektu). Po za tym „Panowie – Mechesi” wwiercili się w kabel z prądem
              (mieliśmy więc dodatkową atrakcję, siedzenie przy świecach, bo wyskoczył korek
              zbiorczy, gdzieś na słupie). Skończyło się tym, że niewiele zrobili, wszystko
              rozgrzebali i zostawili do następnego razu. Ale za to nowa kuchnia, to raj dla
              Adasia, co chwila chowa coś do lodówki (jeszcze nie podłączona), najbardziej
              lubi siedzieć w zlewie (też jeszcze nie podłączony), grasuje po szafkach itp.
              itd.

              Odnośnie fantazji, Adaś też wymyśla historie nie z tej ziemi. Ostatnio jest
              faza lwa. Opowiada, że lew jest za oknem i że się boimy. Wtedy udajemy, że się
              chowamy od lwa np. pod kołdrę i tak 18 razy.

              W weekend zrobiłam przegląd garderoby Adasia i dopiero się przekonałam,
              dlaczego mamy tak ciasno w szafach, naliczyłam 6 par butów jesienno-zimowych, 2
              kurtki wiatrówki, 2 kurtki cieplejsze, jeden zestaw kurtka + spodnie z polaru,
              drugi zestaw kurtka + spodnie narciarskie, jeden kombinezon jednoczęściowy.
              Najpierw kupuję wszystko, co mi wpadnie w ręce, a później narzekam.

              Moniko, zapraszam do mnie na kawę, do Nadarzyna, co prawda na przeciwległy
              koniec W-wy. Możemy się wybrać do H&M w Jankach.
              • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 21:10
                Hej! Sowo! Dzięki za rady co do miejsca zakupów. Jestem dziś trochę wkurzona,
                bo mieliśmy jechać słuzbowym samochodem z kierowcą, który gotów był mnie
                obwieźć po wszystkich centrach handlowych. Niestety - mój kolega obszedł
                wszelkie instacje i załatwił, że jedziemy jego autem na kilometrówkę. No i
                wątpię, czy będzie chciał o 19 jeździć ze mną do Wola Parkusad(( Zwłaszcza, że
                pewnie będzie jakaś impreza. Na wszelki wypadek kupię jutro klocki w Bydgoszczy
                i zapakuję do torbysmile)) Byłam dziś w Brio, ale mnie ceny wytorpedowały na
                zewnątrz. Dzxięki za zaproszenie do Nadarzyna - ale może następnym razem Moze
                sobie kiedyś wykupię wczasy w Warszawie - są takie? wreszcie będę miała czas
                odwiedzić rodzinę i znajomychsmile))
                Wieczorem Gosi "zeznania" już tez mnie śmieszyły. Zastanawiam się jednak, co
                dalej z tym m fantem. Niestety, Jolu, Gosia w kontaktach z dziećmi nie jest aż
                tak przebojowa - przeciwnie, nie walczy o zabawki i raczej ustępuje. Ma
                niewątpliwie ognisty temperament, czemu daje wyraz za każdym razem w
                przychodni. Obawiam się jednak, że może to być rezultat znerwicowania. Chodzimy
                ciągle z mężem zestresowani, Gosia kończyła ze mną aplikację i może to się
                udziela. Cóż - nie ma szans żeby opowieści o rzucaniu dziecka o futryny miało
                jakieś realne podłoże, bo opiekują się nią dwie babcie naraz, przy czym (serio)
                nie puszczają jej ani na chwilę smej. Chodzi cały czas za rękę! Więcej ma więc
                szans na kontuzję przy nas niż przy nich. Zobaczymy dalej.. Dziś postep - udało
                nam się obejrzeć wieczorynkęsmile))
                Ewo! U nas angielski też ma 1/2 godziny. Chodzę z Gosią 15 minut wcześniej żeby
                pobawiła się z dziećmi. Niestety - nie mamy wyboru. Po dziś dzień dostaję na
                skrzynkę odpowiedzi, że "przykro im, ale w Bydgoszczy tych zajęć nie
                prowadzimy" (miałam nawet propozycję jedne prowadzićsmile)). Pani Hania jest ok.
                Gosi się podoba, więc zdecydowaliśmy się chodzić.
                Oglądałam sobie wczoraj Wasze fotki (i dziś też)! Super! Dziewczynki są boskie,
                chłopcy superńscy! Nabrałam stąd ochoty na zakupy ubranek dla Gosi -kreacje
                dziewczynek przyprawiły mnie o lekką zazdrość. Niestety, nie mamy zbyt wielu
                ciekawych sklepów w Bydgoszczysad(( Na pewno wybiorę się w najbliższym czasie po
                kozaczki - chyba rozmiar 22. Muszę powiedzieć, że analiza fotek doprowadziła
                mnie do wniosku, że Gosai jest najchudsza i najdrobniejsza na całym forum. My
                cały czas donaszamy rozmiar 74, 80 jest akurat, a 86 zalega jeszcze w szafach
                (dzięki temu płacimy niższy Vat smile))
                Oj tak ! Ja się potrafię rozpisać. Uśmiałam się Jolu gdy mi to napisałaś, bo
                skojarzyłąm sobie, że zachowuję się trochę jak moje emerytki. (piszą do mnie do
                pracy różni starsi ludzie - tj. pierwszy raz napisali, żeby im np. umorzyc
                jakieś zadłużenie, a teraz piszą juz o wszystkim. Że się z córką pokłócili
                albo że mąż chory. Chyba zacznę im polecać jakieś odpowiednie forumsmile)) JA mam
                powłóczysty styl, więc pewnie każdą moją odpowiedź odczytują jako zachętę do
                dalszej korespondencjismile)) I tak należy odbierac moje posty - proszę również
                pisać duzo i długosmile
                Skrzynko! Jak zdrówko? Ja jutro idę na wymazik z gardziołka. Najdałam się
                nurofenu i jest ok.
                Pozdrawiam serdecznie
                Monika
                • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 23:13
                  Monika mi nie chodzilo o to,ze Gosie ktos bije,ale ze oglada w TV cos nie
                  takiego,ale pewinie ja sie naczytalam jakies psychologicznych poradnikow smile
                  Bylismy dzis na spacerze i znowu afera w zwiazku z psem,oj mialam dosyc,nie
                  chce mi sie pisac dokladnie,bo za duzo mieszania,ogolnie Gines (bokser)
                  przyczepiony na smyczy do plotu (bez kaganca),siedzi sobie,my na placu
                  zabaw,podchodzi babka ze sznaucerem miniatura bez smyczy,ktory obszczekuje
                  Ginesa,w koncu zaczyna go atakowac,Gines odskakuje i probuje uciekac,ale nie ma
                  gdzie wiec odszczeknal. Baba bierze psa na smycz,stoi obok mojego psa,puszcza
                  go i ten znowu na Ginesa,Gini odskakuje,odkakuje,ale tamten nie odpuszcza wiec
                  Gines tez pokazal zeby,nic mu nie zrobil,ale baba robi afere,ze nasz pies bez
                  opieki i kaganca. Rece mi opadly,jej moze bez kaganca,bo jest maly,wszystko sie
                  ciagnelo,straszyla,a jak wychodzilismy probowala zobaczyc gdzie my mieszkamy.
                  Znowu mi sie zachcialo na bezludna wyspe.
                  Szymon dzis skakal z fotela na kanape i zrobil fikolka,troche w powietrzu,
                  normalnie mnie zatkalo z wrazenia i przerazenia.
                  Pozdrowionka-Jola
                  • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 05.10.04, 23:33
                    hej,

                    ja tak na chwilke. Może w weekend uda mi na dluzej. Przebrnelam przez cala mase
                    postow i tak w skrocie:

                    - Witam Ole z dziewczynkami i podziwiam. To się nazywa pracowity rok smile
                    - Skrzynka wszystkiego naj… naj… z okazji rocznicy. Angina minie a wspomnienia
                    zostana.
                    - Franca dzieki za zdjecia. Super
                    - Moniko jak będziesz w Zabkach to najblizszy H&M masz w Promenadzie na
                    Ostrobramskiej lub (troche dalej) Centrum Targowek na Glebockiej. Jeśli
                    będziesz miala czas i ochote możemy się umowic w Promenadzie na kawke bo ja
                    mieszkam dosyc blisko.

                    Aha i najwazniejsze dzisiaj Zuzia była pierwszy zdzien w przedszkolu. Co prawda
                    ze mna ale ja staram się trzymac z boku bo jak dobrze pojdzie i się przelamie
                    to od pryszlego tygodnia będzie sama. Chce ja zostawiac tylko na 2-3 godziny
                    bez zadnych posilkow ale i tak mam niezlego stracha czy ona nie jest za
                    malutka. To jest co prawda przedszkole w prywatnym domu kilka krokow ode mnie
                    ale i tak mam mnostwo watpliosci . Didi powiedz mi jak ty sobie radzilas na
                    poczatku i czy tez ci się wydawalo ze Dawid nie da sobie rady i ze na tle tych
                    innch dzieci jest taki nieporadny? Może ja przesadzam bo moje dziecko było
                    zachwycone.

                    Nawiazujac do awantury Gosi to niestety znam te napadu placzu czekam tylko az
                    zacznie walic glowa w podloge. Ostatnio była draka z podobnego powodu. Zrobila
                    siusiu do nocnika, muzyczka gra a ona dalej siedzi wiec pytam się jej czy już.
                    Nie. siedzi dalej ale ponieważ była w pizamce gole stopki i wlasciwie powinna
                    już spac zaczelam podejrzewac ze mnie wkreca żeby się nie polozyc. Poczekalam
                    jeszcze chwile i pytam już. Tak. No to ja podnosze a ona zmienila zdanie i
                    jeszcze. Oczywiście już jej nie pozwolilam bo wiedzialam ze robi mnie w balona
                    no i afera na calego o godzinie 22 cale osiedle ja slyszalo.

                    No i wreszcie kupilam wymarzony kombinezon dla Zuzi. QF, ten o którym tez Jola
                    mowila. Jasny bo blekitny wiec mam nadzieje ze będzie biala zima. Na szczesice
                    ma jeszcze z zeszlego roku spodnie i kurtke Wojcika wiec będzie na zmiane.

                    Nie wiem czy to wszystko co zapamietalam z postow jak sobie przyomne to napisze

                    Zamiescilam nowe zdjecia Zuzi - zapraszam
                    • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 06.10.04, 09:03
                      no to ja znowu o poranku. dzięki za miłe komentarze na temat wyglądu Wojciecha.
                      Spróbuję dodać jeszcze jakieś zdjęcia.

                      Dziewczyny co to jest to H&M - to musi być jakiś fajny sklep chyba, nic takiego
                      nie ma w pobliżu Krakowa. sad

                      Kupiliśmy nawilżacz na Allegro i musimy go zwracać bo jest cała powyginana
                      uszczelka która jest b. ważna i nie da się jej dokupić. Fatalny początek na tym
                      allegro.sad

                      dzięki też za słowa uspokojenia w sprawie rozwoju mowy WOjtka. Mój mąż
                      oczywiscie zmarszczył się na to (a nie mówiłem) buntując się że wasze słowa
                      mają dla mnie większe znaczenie niż jego. Poczekam więc do stycznia i może
                      potem będziemy szukać logopedy. A Wojtek faktycznie miał obniżone napięcie
                      mięśniowe. po cesarce chyba albo na skutek leków które brałam na hamowanie
                      przedwczesnych skurczy. czy to może miec wpływ na rozwój jego mowy? Ruchowo
                      jest wszystko ok, ale rehebilitowaliśmy go ostro przez ok. 4-5 mc. I wyszedł na
                      prostą.

                      Ewa - lekcje dla takich maluszków zawsze trwają 1/2h. Dla nich to w zupełności
                      wystarczy a są i takie które nie wytrzymują nawet tyle. Myślę że dużo zależy od
                      prowadzącej/cego. Ciekawe jakby wam było u mnie? Ja juz pisałam że miałam demo
                      dla 1,5 roczniaków i było super. Całkowicie inaczej niż gdy uczyłam jak
                      jeszcze Wojtka nie było na świecie. Ale w tym roku nie będę mieć takiej grupy
                      wiekowej. Wszystkie moje najmłodsze dzieci wyrosły i teraz mają już po 4
                      latka smile

                      Jola współczuję historii z Ginesem. Moja mama zawsze też się wkurza na duże psy
                      ale jej Benek jest zawsze na smyczy (York).

                      Wojtek z lepszych rzeczy ostatnio zrywa (taaaaak zrywa) tapety w swoim pokoju,
                      które były chyba nie najlepiej położone. A wczoraj urwał całe żaluzje z okna.
                      Siła destrukcyjna w pełni.

                      pa pa
                      • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 06.10.04, 10:31
                        Cześć,
                        Pytałam o czas trwania zajęć, ponieważ zajęcia „musical babies” trwają godzinę,
                        tylko, że tam nie ma podziału wiekowego, dzieci roczne i czteroletnie chodzą do
                        jednej grupy. Co sądzicie o takich grupach ?

                        Iwona, szkoda, że tak daleko mieszkasz, bo jestem przekonana, że najlepiej
                        naszym Styczniakom byłoby na zajęciach u Ciebie.

                        H&M to szwedzka sieć sklepów odzieżowych, dla dzieci i dla dorosłych , Hennes &
                        Mauritz to jest również mój ulubiony sklep. Mają bardzo fajne ciuszki, bardzo
                        dobrej jakości po rozsądnych cenach. Adaś ma większość ciuchów właśnie z tego
                        sklepu.

                        W poniedziałek napisała do mnie jakaś kobitka, która została oszukana na
                        allegro, a kupowałyśmy od tego samego sprzedawcy. Ku przestrodze zacytuję jej
                        maila:
                        “Pozwoliłam sobie napisać do Pana bo mam mały problem z “nazwa sprzedawcy” i
                        nie tylko ja.Pani Agnieszka okazała sie oszustką i naciągneła na pieniądze dużo
                        osób.Panu się udało odzyskać towar potrząc po wystawionym komentarzu.Mam prośbę
                        na przesyłce która Pan dostał widnieje adres wysyłającej.Czy ma Pan jeszcze ten
                        kwit i czy mógłby mi podać adres który tam widnieje.U innych osób był to adres
                        budki telefonicznej,może akurat Panu przez przypadek podała dobry.Jeżeli to
                        Panu nie sprawi kłopotu to bardzo proszę,to dla mnie bardzo ważne bo naciągneła
                        mnie na duże pieniądze.Czekam na odpowiedz.Zyczę aby Panu się nic takiego nie
                        przydażyło.”

                        Na początku umawiałam się ze sprzedawcą na odbiór osobisty mojego towaru, ale z
                        powodu choroby poprosiłam o przesyłkę. Nie byłabym zachwycona, jakby pod
                        umówionym adresem zastała budkę telefoniczną i do tego ciemną nocą (umawiałam
                        się z nią na godzinę 21.30).

                        Adaś też był rehabilitowany, urodził się z kręczem szyi. Zaczęliśmy
                        rehabilitację, jak miał 6tyg. Później z kręczem było ok., to się okazało, że
                        się za słabo rozija ruchowo (bo dziadkowie cły czas go nosili na rękach) i
                        znowu mieliśmy rehabilitację.


                        Moja najlepsza przyjaciółka (sąsiadka, która nas namówiła na kupno działki i
                        budowę domu) jest w ciąży. W marcu będzie miała trzecie dziecko. Czekają na
                        chłopaka, bo mają dwie dziewczynki. Bardzo się cieszę, bo przybędzie Adasiowi
                        kompan do zabawy.
                        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Sewerynki 06.10.04, 11:22
                          Hej! Sewerynki leki na zatrzymanie skurczow (pewnie niesmiertelny Fenoterol)
                          nie maja raczej wplywu -sadzac po moich dzieciatkach spasionych nim obficie
                          (zwlaszcza Henio ktory wchlonal go najwiecej rowniez w kroplowie a gadula z
                          NIego byl prawie jak Franek wink))Natomiast cesarka i obnizone napiecie miesniowe
                          jakis tam zwiazek z pozniejszym startem mowy teoretycznie moga miec (choc wcale
                          nie musza). Jesli moge Wam cos poradzic na odleglosc: sprobujcie troche
                          pomasowac Wojtkowi okolice ust a jak sie da to i jezyk (nie za gleboko zeby nie
                          mial odruchu wymiotnego) tak ze dwa razy dziennie po pare minut w ramach
                          pieszczot albo mycia zebow, palcem kolistymi ruchami dosc mocno +lekko
                          obszczypujac wargi, pukajac w nie palcami itp.To nie ma byc masaz relaksujacy
                          tylko raczej pobudzajacy smile) PO za tym bawcie sie z nim jak najwiecej w miny
                          (caluski, chomiki nadymajace policzki, kotki pijace jezyczkiem i oblizujace sie
                          z mleka, zujaca krowa co tylko przyjdzie Wam do glowy a co spowoduje ze bedzie
                          w roznorodny sposob ruszal buzka i jezykiem i w ten sposib ja sobie cwiczyl)
                          Swietne jest tez dmuchanie baniek i zdmuchiwanie swieczek bo cwiczy oddech. No
                          i wszystkie zabawy z tak zwanymi wyrazami dzwiekonasladowczymi (odglosy
                          pojazdow na samogloskach iiiooo, eeeooo, ooooouuuuu, aaaaaeeee itp, odglosy
                          zwierzakow wszystkich typow, wszystkie puk stuk, halo wiatr ktory robi ffffff i
                          co tylko przyjdzie Wam do glowy.Wazne zebyscie traktowali to jako zabawe z nim
                          a nie cwiczenia (bo od razu da noge i tyle bedzie z tego)takiego malucha nie da
                          sie zmusic ani wytlumaczyc ze musi trzeba Go zwabic podstepem i atrakcyjna
                          forma smile)))sami najlepiej wiecie co moze zainteresowac Wojtaka.
                          Acha ja tez przylaczam sie do wyrazow podziwu dla Faceta w czerwonym
                          plaszczu smile)) i kierowcy -super fotki.Pozdrawiam i jakbys cos chciala dopytac
                          pisz na maila gazetowego -zebysmy nie nudzily dziewczyn smile)Skrzynka
                        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 06.10.04, 11:36
                          Hej! Po malu wychodze na prosta.
                          Monika nieladnie zalatwili Cie z tym samochodem sad( O uchu nie piszesz wiec mam
                          nadzieje ze lepiej? W razie planowania wczasow w stolicy bardzo prosze wziac
                          pod uwage herbatke w Ursusie wink)))A a propos fantazjowania Zosia chciala mi
                          dzis wepchnac chrupke kukurydziana do nosa na moja uwage ze nie wklada sie
                          chrupek do nosa dziecie oswiadczylo spokojnie ze przeciez: mama zosi wklada
                          chrupki do nosa.Powtorzyla to kilka razy dla podkreslenia kiwajac glowka i
                          mowiac tak, tak.
                          Zosia na etapie budowania coraz bardziej nawarstwionych zdan a ze z odmiana i
                          szykiem wyrazow w zdaniu na razie krucho czasem trudno pojac kto komu i co ma
                          zrobic smile)))
                          Jola szkoda slow na takie baby naprawde ale wiem ze nawet jak czlowiek sie
                          stara to i tak trudno sie nie zagotowac sad(( Trzymaj sie i zycze dzis spacerow
                          bez przygod.
                          Cos jeszce mialam napisac ale jak zwykle mi wylecialo. Na razie Skrzynka
                          • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2zdjecia 06.10.04, 11:52
                            No juz wiem co mialam jeszcze napisac.W ramach chorowania zamiescilam nowe
                            zdjecia tylko wkleily mi sie jakos bez sensu za wysoko zaraz pod komentarzami
                            na temat zagli cryingW kazdym razie zapraszam sa tam i moje pierwsze "dziela"
                            cyfrowe i urodziny mojego malego kumpla Spidermana smile).
                            Ps jak zmienic w sygnaturce zeby otwieraly sie od razu nowe fotki???
                            Podejrzewam ze trzeba skopiowac link majac otwarte wlasnie nowe i wkleic w
                            sygnaturke? Tylko maly szczegol zapomnialam jak sie kopiuje crying(( To bylo Shift
                            cos tam a przy wklejaniu Shift Insert? Probowalam rozne kombinacje i nic nie
                            wyszlo cryingBuziaki ide uspac Zosie Skrzynka
                            • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2zdjecia 06.10.04, 14:31
                              Hejka
                              Troszke siezaniedbałam, ale niestety głowa mi ostatnio pęka. chyba to wina
                              zatok. Kupiłam ibuprom zatoki i podziałało, a tak sie namęczyłam.
                              Teraz po kolei:
                              - Kasiu super, że wyjazd Ci sieudał pomimo anginki, życze szybkiego powrotu do
                              zdrówka. Co do wskazówek dla Adasia to ja chetnie czytam i z pewnoscia nie
                              zanudzicie nas własna korespondencja na ten temat. Co do kopiowania to jest
                              kombinacja Alt i C, a wklejania Alt i V.
                              Jolu przykro mi z powodu tej historii z pieskiem. Ludzie to maja tupet.
                              Przyznam sie że zdarza mi sie chodzić z moim pupilkiem bez smyczy ale ona mnie
                              słucha. Czasami doskakuje do duzych psów i je obszczekuje ale jak krzykne to
                              wraca.
                              Olu fanie, że mama wraca do zdrówka.
                              Aniu widze, że ból głowy mamy wspólny, tylko ja mam ten komfort, ze mogę sie
                              naszprycować lekami.
                              Kinga co do przedszkola to ja przeżywalam bardzo to że mały tam jest. Jednak
                              widzialam ,ze krzywda mu sie nie dzieje i szybko sie przystosował. Powiem
                              tylko, że po 2 tygiodniowej przerwie poszedł w poniedziałek i nie było źle bo
                              tylko przy pozegnaniu troszke pomarudził, ale potem bawił się i jadł, tulił sie
                              do pań i siedział u nich na kolanach. My niestety nie mozęmy sobie pozwolic,
                              aby mały był tylko 2 - 3 godzinki. Oczywiscie codziennie dzownie jak mały dzis
                              siezachowuje i szczegółowo wypytuję. Ponadto przy odbiorze też o wszystko
                              pytam, czy bawił się, czy nie płakał, czy zjadł. Ogólnie ja jestem zadowolona.
                              Okazało się w poniedziałek, że mały łobuz zepsuł nam stacjedsyków, o ile
                              naprawiłam, że dyskietka wchodzi i wychodzi tak nie czyta jej, to chyba
                              głowica. No cóż do telefonu doszła stacja. Ciekawe co jeszcze z grubswzych
                              rzeczy bedzie zepsute, bo o pilocie i zabawkach nie wspomnę. Oki kończe, bo
                              niedługo zmykam do przedszkola odebrać brzdąca.
                            • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2zdjecia 06.10.04, 15:20
                              zaznaczasz link wciskasz ctrl+C wstawiasz w miejsce starego i nowa sygnaturka
                              gotowa.
                              Lece na spotkanie, a potem moze znajde chwilke na obejrzenie zdjec. Mam
                              cos "duzego" do zrobienia, ale dzisiaj nie skoncze wiec zabieram sie jutro z
                              samego rana.
                              • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2proba sygnaturki 06.10.04, 15:24
                                Cos mi nie wychodzilo z tym Alt (otwieralo sie menu pomoc) ale zanim
                                przeczytalam rade Francy sprobowalam jeszcze raz swoja metoda "na okolo" smile))
                                Jak nie wyjdzie to sprobuje jak Magda radzila. Uwaga proba mikrofonu Skrzynka
    • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 06.10.04, 16:11
      Skrzynka, zdjęcia fantastyczne jeszcze kilka i zacznę myśleć o powiększaniu
      rodziny smile
      Jutro testuję nowy sposób wychodzenia do pracy. Zazwyczaj wychodzę do pracy jak
      Olga jeszcze śpi. Zaraz po moim wyjściu budzi się i biegnie mnie szukać. Przez
      telefon P. opowiadał jak była rozczarowana, rozżalona i smutna jak mnie już nie
      było i jak mu opowiadała "mama paff paff pracy Ola bu". Jutro zmuszę się do
      wstania wcześniej, tak żebyśmy rano jeszcze zdążyły pogadać i napić się
      herbatki. Może żal będzie odrobinę mniejszy.
      Ewa - ale Wam się fachowcy trafili. My już chyba od 2 latch remontujemy tzn.
      mój mąż i już przestałam sie nawet stresować, że np. płytki w łazience do
      połpwy zafugowane.

      Monika - wczasy - u mnie czyli pod Warszawą jest piękny pałac. Sowa może
      potwierdzić. Należy do KRUSu i są tam wczasy dla rolników - wiem, że to inna
      branża ale ....
      A Gosia rzeczywiście drobna, dla Olgi 86 jest akurat lub ciut przykrótkie
      zależnie od firmy. Chyba wdała się w tatusia. Już nawet przestała mówić że
      będzie duzia jak mama, teraz tylko mówi że będzie taka duzia jak tatuś. Oby nie!

      Wczoraj robiłam zupe krem z brokułów, Olga wcinała fasolke i skończyła więc
      zabawiałam ją śpiewm - fałszuję przeokropnie - przypomniała mi się Zuzia lalka
      nieduza - Potem śpiewałyśmy raze ja swoje Olga swoje "jozai jozia, lala duzia,
      duzia lala, matek".

      do jutra pa Magda
      • camilcia Re: długo :) 06.10.04, 22:19
        Uff, długo nie zaglądałam, ale beznadziejny tydzień! w nocy z niedz na pon
        Majka wymiotowała - obudziłam się a ona cała i całe łóżeczko! przecież mogła
        się udusić! Byłam przerażona! potem całą noc nie spałam, ona jeszcze 3 razy, aż
        nie miała biedna czym. Nie wiem cos jej chyba zaszkodziło bo rano było już
        dobrze. wczoraj ja miałam 38 gorączkę i mnie telepało, dzisiaj już dobrze.
        dzisiaj zadzwoniła moja przyjaciółka, byliśmy u nich w sobotę. rozmawiałyśmy ze
        jest w 8 tyg ciąży, ale nikomu nie mówi bo ona w lutym poroniła, dzwoni i mówi
        ze miała krwotok i ze chcą ją znowu na łyżeczkowanie i chce iść do mojego
        lekarza.
        zgodził się ja przyjąć na 18.30 i wyobraźcie sobie ze jej męża nie chcieli
        zwolnić z pracy 1 godz wcześniej żeby dojechali na czas!!! powiedzieli ze
        oszukuje! nawet jak pokazał zasw ze szpitala to nie pozwolili! no wiec -
        pojechałam po nią do Warszawy. i dobrze, może ja kiedyś będę potrzebowała
        pomocy.
        okazało się ze miała w 1szej ciąży jakąś nietolerancje czegoś (nie wiem
        dokładnie) i to była przyczyna, a jej lekarka mówiła ze wszystko ok. teraz nie
        wiadomo dlaczego poroniła, będzie robiła badania.
        była zdołowana i płakała, a ja tak naprawdę nie wiedziałam co powiedzieć...
        cholernie mi przykro. no i tak mi upłynął dzień, właśnie niedawno pojechali bo
        mąż po nią przyjechał jak już skończył prace.
        Dziewczyny z Wawy, macie namiary na dobrego lekarza?
        mam nadzieje ze jutro będzie lepszy dzien.

        Teraz po kolei:
        Maja też jak ogląda dzieci, to mówi że to ona np. Olga i Paula, to chyba przez
        włosy dłuższe, no nie wiem. Fajnie że Wam się podoba.
        Skrzynka, cieszę się, że pomimo nienajlepszej kondycji weekend udany, to
        prawda – Wiedeń jest piękny!
        Kini z tą bluzą to niezły pomysł, ja bym się pewnie nie odważyła, ale należało
        się!
        Monika – no ale awantura, ale żeby tak własną matkę rodzoną oskarżać o bam o
        futrynę itp.! Niezły kombinatorek ta Gosiunia wasza wink tylko czekam jak Majce
        przyjdzie do głowy oszukiwanie.
        Sowa, ja też głosuję na Wola Park! Jak pojadę gdzie indziej to jestem zawsze
        niezadowolona.
        Ewa, ja na myśl o remoncie się złoszczę. Jak nam panowie wymieniali stare rury
        od centralnego to nie uważali jak niosą i całą zawartość (jak smoła) wylewali
        gdzie popadnie! Załamka...
        Jolu – Szymon akrobata?! wink
        Magda, fajnie czytać cytaty smile
        Majka też śpiewa:
        razem - ‘kolololo kedki’
        ja – w pudełeczku
        M- nonie(czyt noszę)
        razem – kolololo kedki
        ja- bardzo lubią
        M – nieeeeeee (czyt.mnie)
        Robi przy tym niesamowicie śmieszne miny

        'idę' oglądać zdjęcia
        • kini_franio Re: długo :) 06.10.04, 22:56
          hej, hej ,zobaczymy czy i mi uda sie cos skrobnąć, czytam Was od rana z
          przerwami i już z 10 razy zapomniałam co miałam napisać, Marcin próbuje uspić
          Frania (powodzenia!smile, a ja szybciutko stukam. Rozśmieszyły mnie
          dzisiaj: "powłóczysty styl" Moniki i jej emerycismileoraz wyobrażałam sobie
          grasującego Adasia w szafkach i zlewozmywakusmile))
          Aniu - wejdźna strone gadu-gadu tam podpowiedzą (FAQ)jak uzyskać zgodnosć
          systemu z gg, u nas pomogło.
          Kupiliśmy dziś wreszcie kapcie : chicco, za aż 75, zł, koszmar, no ale takie
          już mieliśmy podobne i sie sprawdziły doskonale (ze skarpetą). Paty w H&M nie
          było rozmiaru dla Franka, a i spody nie do końca mi sie podobały, mam nadzieje
          że u Was sie sprawdzają.
          Scenki z dzisiejszego dnia:Marcin zakłada wieczorem Franiowi pieluszkę, nagle
          słyszę wrzask Franka :"Za mocno!!!!", no nie! pomyślałam to ten mały pędrak już
          nawet takie rzeczy gada a na nocnik nie chce!!!!!!!!
          Reszta scenek jutro, usypianie zakończyło sie fiaskiemsad czyli Matko to dzieła!
          • didi23 Re: długo :) 07.10.04, 07:52
            Kasiu rzeczywis ie CTRL i C przepraszam, przez ten ból głowy coś mi sie
            pokiełbasiło. Wczoraj bardzo sie ucieszyłam jak poszłam po małego do
            przedszkola i mały tak słodko biegł do mnie z okrzykiem mama i tym zadziornym
            usmiechem. Był grzeczny w przedszkolu, mój kochany przedszkolak. Poszlismy na
            plac zabaw na zjeżdżalnię, pozjeżdżał był bardzo zadowlowony. Potem nie chciał
            wracać do domku, była anantura żeby się rozebrać. Oczywićie mały kałbuje na
            całego, np. że tata mu wyłaczył długopis, albo cos mu sie nie pozwala. Co do
            kłamstewek Gosi to ma niezłą wyobraźnię dziewczynasmile Oki kończe bo mam duzo
            pracy moze uda mi sie cos później skrobnąć. Kasiu jeszcze raz przepraszam, ale
            ja juz przez ten bół głowy przestaję mysleć, chyba dzis pójdę do lekarza. Mam 4
            tydzień katar to juz przesada.
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 08:54
      Witam,
      mam dzis nie najlepszy humor,wczoraj pokłociliśmy sie z Darkiem o wychowanie
      Mateuszka, oczywiście miał do mnie pretensje, że go rozpusciłam i na wszystko
      mu pozwalam, czego efektem jest to, że jak ja coś powiem to nie słucha a jak
      Darek to tak. A zaczęło sie od tego, że nie chciał jeść wieczorem kaszy,
      złoscił się jak posadziłam go do krzesełka i zaczęła sie histeria, Darek dał mu
      klapsa, czego efektem był płacz przez 15 minut, potem znowu miał do mnie
      pretensje, że wzięłam go na ręce i przytuliłam. Co ja poradze, że mama takie
      miekkie serce. W rezultacie zjadł od taty kasze, wcale nie w krzesełku (jak ja
      go karmie to wsadzam go do krzesełka, żeby nie uciekał)ale cały czas chlipiąc i
      patrząc błagalnie na mnie.
      Jak to jest u was, czy też sie kłócicie o wychowanie dzieci.

      PS. Ola, czy na pewno zamieściłaś zdjecia dziewczyne, szukałam i nie ma.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 10:24
        Hej!
        Camilcia niesamowita jestes zeby spamietac wszystkie watki i na kazdy
        odpowiedziec, mnie zwykle polowa tego co chce napisac ucieka winkMam nadzieje ze
        i z Majcia i z Toba juz dobrze. Strasznie mi przykro z powodu Twojej kolezanki ;
        ((Jesli chcesz to moge dac Ci namiary na lekarza ktory konsultowal mnie w ciazy
        z Zosia-ja uwazam ze jest dobry wlasnie zwlaszcza w sytuacjach trudnych (kilka
        moich znajomych tez Go przetestowalo). Niestety nie pracuje w zadnym panstwowym
        szpitalu i przyjmuje tylko w prywatnych klinikach. Nazywa sie dr Pazio ja
        chodzilam do Niego do Consilium na ul. Postepu tel 0-22 853 15 15.Jest tez
        dobrym specjalista od USG i w tej klinice maja bardzo dobry sprzet.
        Didi no co Ty nie przepraszaj kazdemu zdarzy sie machnac a ja w koncu
        poradzilam sobie na okolo (i dumna bylam z siebie jak paw wink)) Ale masz
        dzielnego przedszkolaka! Trzymaj sie taki katar tyle czasu to rzeczywiscie
        wkurzajace zeby Ci sie nie przerzucilo na zatoki albo cos podobnego. Calkiem
        ladna jeszcze pogoda a nas juz drecza chorobska strach pomyslec co sie zacznie
        jak przyjdzie prawdziwa plucha.
        Dador my tez niestety czasem sprzeczamy sie o dzieci, przy czym ciekawe w
        przypadku chlopcow czesciej ja staje w ich obronie (staram sie tego nie robic w
        trakcie akcji w ich obecnosci ale nie zawsze mi sie udaje crying(a w przypadku Zosi
        to Kuba czesciej leci bronic coruchny jak tylko zaplacze.I tez sie pilnuje zeby
        nie wkraczac jak ja z nia akurat o cos wojuje ale tez czasem ojcowskie serce
        nie wytrzyma, zwlaszcza ze Zosia nauczyla sie ze jak cos nie po jej mysli jej
        kaze od razu zalewa sie lzami i leci na pomoc do taty. Na pocieszenie u nas tez
        byla wczoraj awantura o kolacje Zosia ostatnio jest na etapie -siam! no i
        dobrze zdaza sie ze cala kaszke zjada wlasciwie sama tylko wygarnac trzeba ale
        wczoraj zamiast jesc taplala w niej rece, co Kubi z lyzka do Niej ryk i
        odpychanie ze ona sama bedzie jesc, no dobrze ale jedz, a tu oczywiscie guzik i
        dalej nici z jedzenia. W koncu po pol godzinie takiej zabawy nakarmil ja
        oczywiscie sam ale kasza byla wszedzie a spazmy slyszeli chyba wszyscy
        sasiedzi crying( co ciekawe natychmiast po skonczeniu zdjela sliniak i zaczela
        slodko szczebiotac i sie przymilac do Niego jakby calej tej awantury nie bylo.
        Czy ktos zrozumie kobiete ????
        Henio ma jako prace domowa narysowac drzewo genealogiczne. Musze przyznac ze
        wszyscy mamy z tym mase zabawy. Dzwonie po calej rodzinie zeby ustalic jak
        miala z domu na nazwisko moja Prababka od strony Ojca mojego Taty i takie
        tam wink))Przy okazji odkopalismy w szufladzie pamietniki Babci mojego meza -
        rocznik 1903(po ktorej Zosia miala sukienke do chrztu) O kurcze ale to byla
        kobieta!!! Nie moglam zagnac chlopakow do spania bo ciagle chcieli sluchac,
        moje biedne gardlo zachryplo calkiem, no ale opis zalecania sie Dziadka do
        Babci -pierwsza klasa!A Jej poglady na malzenstwo i to jak starala sie Mu wybic
        z glowy ze bedzie posluszna, cicha i ulegla zona! Ryczelismy ze smiechu wszyscy.
        No dobrze niestety musze sie zabrac za opisywanie wynikow badan przesiewowych
        mowy jak co roku nie znosze tego, bo to nudne wstukiwanie godzinami w tabelki
        plusikow i minusikow brrr. Zajrze pozniej Skrzynka
        • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 11:07
          Skrzynka, ale fajnie z tym pamiętnikiem babci, też bym chciała taki mieć, to
          prawdziwe cudo musi być, nam zostały tylko stare fotografie z pięknymi
          dedykacjami.
          Co do kłótni bywa różnie, to ja częściej sie wsciekam i czesto mamy różnice
          zdań, ale raczej kłótnią bym tego nie nazwała.
          A ja znowu mam na buzi plamysad(taka sucha swędząca wysypka) pojawiają sie tak z
          przerwami od ok. 3 ;lat, wiem, wiem do dermatologa i alergologa czas najwyższy.
          Cóż nieco szpetna dzis będęsmile)
          Franus wczoraj jadł makaron pierwszy raz od x-czasu, dziś sie drapie ale i tak
          koszmarnie nie jest, czyli pszenicę znowu stanowczo odstawiamy, ale bedziemy
          próbować moze za miesiąc, dwa.
          Camilcia, mam nadzieję ze doktor polecany przez Skrzynkę pomoze twojej
          koleżance...
          Didi, na bank masz zatoki "zawalone" mówie ci to jako stary zatokowiecsmilemarsz
          do lekarza!!!
          Wczoraj usypiając Franka zaklęłam okrutnie - Franek z całej siły (swojej
          bezwładności) uderzył mnie prosto w nos, normanlnie wszystkie gwiazdy
          zobaczyłam, niestety czesto to sie zdarza wiecznie jestem trącana, skubana itp.
          Miałam was zapytać czy Wasze dzieci też są tak przewrażlwione: a to skarpetka
          sie przekrzywiła - wrzask!, a to rękawek uwiera - wrzask, paluszek
          przybrudzony - wrzask (w błocie to by sie taplał bez ograniczeń), z butkiem
          coś nie tak, już biegnie kulejąc...i tak mozna by mnożyć ...
          Jolu nie wiem czy dziekkowałam za nr gg, no to dziękujesmile
          Na zobaczcie jest kilka wakacyjnych fotekm.in. z Oleńką Paty, moze uda mi sie
          zamieścić link. Dziś idziemy do lekarza, ciekawa jestem czy dojdziemy, bo
          wizyta 14.15 a Franek zasypia 13-14, bóle jakoś minęły a nie wiem co z wit. D3
          czy Wasze maluchy beda brać przez zimę????
          A jutro mamy pogrzeb ojca bliskiego kolegi Marcina, prawdopodobnie pójdziemy
          razem z Marcinem, nie cierpię pogrzebów, zresztą kto je lubi?
          I na koniec: Franek powtarza całe zdania i końcówki zdań, bawi go to
          przeogromnie i tak wychodzimy od rodziców , przed klatką sąsiad rozmawia przez
          telefon i mówi:"Witek?" Na co Franek na cały głos: "Witek!, Witek! Ha! Ha!",
          ubawił sie strasznie a sąsiad nie wiedział o co chodzi, podobnie było (włąsnie
          przerwało mi dobiegajace z pokoju " Mamo! Pomoci!" - nie mógł sie wtarabanić na
          jeździdło")gdy szliśmy z moją mamą, która mówi "no to nie jest ze mnie taki
          gamoń.." na co Franek uszczęśliwiony: " Janio gamoń!, Janio gamoń!" itd. ale
          sie rozpisałam coś mnie wena chwyciła i trzymasmile)
          A co tam z danwik, bo coś Cie nie widać ostatnio?
          lece bo mam w pokoją skarpetkowe pole, Franek pranie porozrzucał.no i pogoda u
          nas przepiękna wiec zmykamy na dwór, czy to aby naprawdę październik?
          • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 15:20
            hej, hej, na króciutko bo obiad w polusmileMy po wizycie u lekarza, mamy zrobić
            wyniki z krwi i mocz, oj nie lubię tego, ale trzebaw wykluczyć stany zapalne.
            franek uszczęśliwiony jak nigdy u lekarza - tyle nowych zabawek, złapał
            pierwszy lepszy samochodzik i w nogi z okrzykiem"Idziemy!"
            \Pogoda piękna ale wiatr głowy urywa, dzieci nie ma na podwórkachsad
            objechaliśmy chyba z 10 placów zabaw...Franek bez dzieci nie chce sie bawić,
            chciał nawet jechać do przedszkola ("Janio pskola idzie", " do dzieciów")
            Pani doktor chciałaby widzieć Frania na 2 urodziny bez pieluchy, ale mnie
            zestresowałasad, chyba przestaję być w tych sprawach wyluzowana, niektóre z Was
            sie martwią o mówienie, a ja o sikanie w pieluchysmile
            ok. lecę gotować fasolkę, mozę jeszcze mi sie uda jakieś zdjęcia pooglądać
    • kini_franio Re: próba sygnaturki 07.10.04, 11:14

      • kini_franio Re: próba sygnaturki 07.10.04, 11:17
        no to jeszcze raz
        • ewakop Re: próba sygnaturki 07.10.04, 12:31
          Cześć,

          Mój „gini” jest z „Medicoveru”, to jest nasza firmowa lecznica. Różne słyszałam
          o nim opinie, także nie wiem, czy mogę go polecić. U mnie się sprawdził, ale ja
          akurat nie miałam problemów z ciążą. Dowiem się od znajomych, może mają jakichś
          sprawdzonych lekarzy, zawsze to lepiej mieć paru lekarzy, żeby móc skonsultować
          diagnozy oraz sposób leczenia.

          Okazało się, że moja koleżanka, ta co jest w ciąży, jest w szpitalu. Nie wiem
          dokładnie, co się dzieje, dzwoniłam do niej dzisiaj, jutro wychodzi ze
          szpitala, więc ją odwiedzę w domu ( od niej też wezmę namiary na lekarza). Ona
          miała problemy z drugą ciążą, jej córeczka jest wcześniakiem, urodziła się w 7
          miesiącu i ważyła ponad kilo.

          Ja też mam często odmienne, od mojego męża zdanie, na temat wychowywania
          dzieci. Często różnimy się w poglądach z teściową. Mój mąż i teściowa pozwalają
          małemu na takie rzeczy, na które ja bym nigdy nie pozwoliła.

          Na długi weekend listopadowy wyjeżdżamy do Zakopanego. Już mamy zarezerwowane
          miejscówki. Znowu się zebrała niezła ekipka, 22 osoby. Już się cieszę i nie
          mogę się doczekać wyjazdu, a to jeszcze długi miesiąc.

          Pogoda w W-wie dzisiaj brzydka, pochmurno, ciemno, chociaż temperatura
          nienajniższa.
          • skrzynka3 Re: he he 07.10.04, 14:14
            He he ale sobie zawziecie pracuje wink) Jak ktos ma ochote poogladac Styczniaki
            to niebywala okazja prawie wszystkie(te co znalazlam) wyciagniete przez moje
            komentarze na pierwsza strone wink) To oczywiscie w ramach ciezkiej pracy.
            Gwoli komentarza piramida ze skrzynek to pomysl ich wlasny nauczyli juz Zosie
            ze na komende- Zosia wieza -mala wdrapuje sie na szczyt. A dostawienie malego
            stolika i danie kredek i malowanki to jedyny sposob zeby chlopcy mogli w
            spokoju poodrabiac te lekcje inaczej maly szkodnik chwili spokoju im nie da
            zwedzajac z biurka co sie da i wrzeszczac -ja teś, ja teś cisiam (ja tez pisze)
            Ola ja tez nie znalazlam dziewczynek crying((Nie wiem jak to robilas u mnie po
            nacisnieciu na dole posta "przegladaj" otwieraja sie zasoby mojego kompa i
            wtedy musze znalezc i otworzyc zdjecie o ktore mi chodzi a w
            okienku "przegladaj" pojawi sie zapis sciezki do niego (tak to sie chyba
            nazywa) i tak po kolei wszystkie trzy. Wtedy trzeba kliknac "wyslij" powinien
            pokazac sie komunikat wiadomosc zostala wyslana ukaze sie kiedy moderator ja
            zaakceptuje. Zdjecia nie moga miec wiecej jak po 64 kb i 700 pikseli szerokosci
            bo nie przejda. Ja osobiscie za rada Jogaj zmniejszam je w programie Paint i
            uwazam ten sposob za genialny dla takich zdolnych komputerowo inaczej wink) jak
            ja. No oki biore sie za nastepne przedszkole crying(( Skrzynka
            • kini_franio Re: post wyzej mi sie wbił 07.10.04, 15:20
              Sorki dziewczyny jakos tak wyszło - szukajcie wyzej moich wypocinwink
            • kini_franio Re: ale aktywna jestem:) 07.10.04, 15:24
              No, no tak sie przyjrzałam i niezła frekwencję robięsmile
              Wiesz Skrzynka zawsze marzyłam zeby miec starszego brata,a tu Zosia ma aż
              dwóch, szczęściara!!!smile)
              • skrzynka3 Re: ale aktywna jestem:) 07.10.04, 17:21
                Znalazlam znalazlam!!! Ja Ci Kini dzis wtoruje smile))to wszystko przez te
                przesiewowki ktore niby od rana tak pilnie robie wink)
                A co ta pani dr taka ambitna??? Przeciez wiele dzieciakow pozniej dojrzewa do
                kontroli zwieraczy i na sile raczej przyspieszyc sie nie da. Wiekszosc
                wspolczesnych poradnikow radzi dopiero po drugich urodzinach zaczynac proby,
                wiec sie odstresuj z powrotem wink)))Na pewno Franek w swoim czasie posiadzie i
                ta umiejetnosc. Na razie ciesz sie ze nie masz problemow naglego sisi (a co
                gorsza kupki) w czasie podrozy, zimniastego wiatru na spacerze itp-wszystko ma
                plusy i minusy. Buziaczki Skrzynka
                Ps czuje ze zaczyna mnie ogarniac lekka glupawka. Hmm zebym tylko nie
                nawypisywala jakis glupot w tych wynikach
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 19:38
      Starałam się jak mogłam z tymi zdjęciami widocznie mi nie wyszło, postaram się
      to zrobić jeszcze raz a jak się nie uda to niestety... poprosze mego chłopa
      aby mi pomógł .. Dziś u nas święto Karolinka dostała nowe dwa górne zęby [to ta
      młodsza] a Werka właśnie "kołuje" ojca że zasypia, pewnie jeszce tak z pół
      godziny będzie ściemniać z tym spaniem. Mój obiecał że zrobi spagetti [jak
      tylko skończy z tym usypianiem] i musze przyznać że czekam z niecierpliwością
      bo nie chwaląc się mój ma niebywały talent kulinarny.
      A moja Werka dziś po raz pierwszy wykazała się pełną znajomości słów z "kosi
      kosi łapki" fajnie tak razem pośpiewać, strasznie śmiesznie to wychodzi. Z mamą
      dużo lepie prawdopodobnie jutro wychodzi. Pozdrawiam .
      PS. Ide na inną strone walczyć z tymi zdjęciami.
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 20:40
        Jak sie milo zdziwilam, jak zobaczylam ile postow przybylo.
        Skrzynka i Kini zawsze poprosze taka frekfencje smile))
        Natomiast Ani chyba sie nalezy nagana,ze tak zadko pisze.
        Ja znowu na noc u rodzicow,bo tata wyjechal.
        U nas pogoda przecudowna,az ciezko uwierzyc,ze to pazdziernik,jest
        cieplutko,slonce swieci,mozna chodzic w krotkim rekawku w poludnie,w lipcu bylo
        zimniej niz teraz.
        Skrzynka ja tez jestem zachwycona zdjeciami,szczegolnie piramida,do do
        kopiowania i wklejania ja wlasnie jestem zwolenniczka nie pamietania,ale
        czytania tzn prawy przycisk myszy i tam wybranie odpowiedniej komendy z menu
        rozwijalnego,po co to pamietac.
        My tez mamy czasem odmienne zdanie na temat wychowania,ale ja stram sie
        wysluchac racji Grzesia i przedstawic swoje,no i stweirdzilam,ze nie zawsze mam
        racje smile
        Kamila przykro mi z powodu kolezanki,mam nadzieje,ze trafi w koncu na
        porzadnego lekarza.
        Wczoraj szukalismy z Szymonem kasztanow tam gdzie mieszkaja moi rodzice,bo u
        nas na osiedlu nie ma wcale,a tam tez nie za wiele, duzo na drzewach,chyba
        jeszcze za wczesnie u nas na kasztany.
        Skrzynka ja uwielbiam tabelki,moze Ci pomoge smile dla mnie to super takie
        porownania,statystyki,moj maz sie smieje,bo ja wiekszosc rzeczy wklepuje do
        excela np wage Szymona.
        Drzewo genalogiczne mialam kiedys zrobic i nawet troche wiadomosci pozbieralam
        jak moja babci jeszcze zyla,ale jakos nie moge sie zebrac,zeby je zrobic
        porzdanie,mam na brudno. Zazdroszcze pamietnika babci to niesamowita
        pamiatka,hihihi ja po sobie tez zostawie,tylko,ze moje sa stare,bo pisalam od 4
        klasy podstawowki do 3 roku studiow,a potem jakos mi czasu brakowalo,mam niezla
        kolekcje zeszytow z zapiskami.
        U nas jak cos sie nie podoba Szymonowi to on raczej przejety jest,ale sie nie
        awanturuje,przybiega pokazuje i musze poprawic.
        Kini Ty sie w ogole ta lekarka nie przejmuj,Franio ma czas z pieluchami,ja mam
        duzo kolezanek ze strszymi dziecmi jeszcze w pieluchach,nawet rok starsze od
        naszych. Poza tym podchodz do tego na luzie,jak sie zestresujesz nic z tego nie
        bedzie,ja podeszlam calkiem na luzaka,poweidzialam sobie,ze sprobujemy w lato,a
        jak sie nie uda to w nastepne lato. Poza tym Skrzynka ma racje, czasem by sie
        chcialo zalozyc pieluche,a nie zatrzymywac sie w polowie drogi na si lub biegac
        w sklepie w poszukiwaniu wc,nie mowiac o sytuacjach typu rozwolnienie kiedy nie
        mozna sie z domu zbyt daleko ruszyc.
        Ola czekamy na zdjecia,w koncu sie uda,jak cos to pytaj.
        Pozdrowienia-Jola
        • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 07.10.04, 21:45
          Skrzynka, ja wcale nie pamiętam! Piszę swoim ulubionym sposobem tzn otwieram
          okno z forum, drugie z dokumentem worda i piszę po kolei czytając posty. Taki
          to sekret mojej pamięci wink
          Zazdroszczę pamiętnika prababci... ja mam drzewo ze strony mojej mamy sześć lub
          siedem pokoleń wstecz, już nie pamiętam, czasem brakuje takich zapisków, może
          coś by się łatwiej znalazło.
          Dorota, nie obraź się, ale aż się zezłościłam! Nigdy nie zmuszam Majki do
          jedzenia, pamiętam jak mnie zmuszali i na złość siedziałam godzinami przy
          stole, Maja jak nie chce zjeść kolacji to nie je. Pije coś, je owoce. Ciągle
          się kłócę z teściową, bo ona wmusza jedzenie. Czasem odpuszczam a potem za
          chwilę znowu coś proponuję. Czasem Majka je tyle że aż mnie zadziwia.
          Kini, my już D3 nie dajemy od zeszłego lata, a pieluchami się nie przejmuj, nic
          na siłę.
          Zdjęcia super!!!
          Aga gdzie jesteś?
          • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 08.10.04, 08:32
            Hejka
            No to sie dorobiłam przewlekłego zapalenia zatok. Birę antybiotyk i jakieś inne
            leki. Za tydzień do kontroli. A głowa mnie dzis boli potwornie.
            Dador co do wychowania to my czesto mamy rózne zdania bo ja jestem
            przeciwniczka klapsów, ale niestety zdaża mi sie bardzo rzadko daćc klapsa jak
            juz nic nie skutkuje. Staramy sie raczej nie rozmawiać o tym przy małym, ale
            wiadomo w jednym pokoju z kuchnia nic da sie tego unoknąć. Ślubny uważa, że
            małego rozpuściłam, a on teraz ma czesto faze buntu i naśladownictwa.
            Kamila przykro mi z powodu koleżanki. Mam nadzieje, ze uda sie jej znaleźć
            właściwego wlekarza, ktory pomoze jej donosić ciaże i urodzic zdrowe dziecko.
            Kasiu ten pamienik babci to proawdziwy skarb. Ja kiedys próbowałam zrobic
            drzewo ale nie bardzo mi to wychodziło bo babcia nie miała za duzo informacji,
            dokopałam sie tylko takiej informacji że Kazimeirz Puławski to moja rodzinka smile
            Kini co do pieluch to Dawcio też je jeszcze ma trocheto i moze moja wina bo nie
            miałam czasu go potrenować, ale sieza bardzo tym nie przejmuję. Jak zacznie
            siesezon grzewczy to bedziemy ćwiczyć. Co do witaminki D3 samej w sobie nie
            dajemy, ale dajemy cebionmulti a tam jest ta witaminka.
            Do jedzenia tez nie zmuszam, nie teraz to późneij zje, a jak nie to to co
            innego. Oki ide popracoweać, choć nie potrafie się skupic przez ten ból głowy.
            My jutro robimy malowanie pokoju wiec na noc idziemy do rodziców, przy okazji
            wypiorę dyan i łóżko bo na razie go nie zmieniamy.
          • danwik ahoj tu danwik 08.10.04, 08:41
            HEj HEj dziewczyny mam nadzieję, że nie zostałam już wykreślona z listy emam
            czniaków" surprised)
            A tak poważnie to miło mi, że o mnie nie zapomniałyście surprised) pomimo tego, że nie
            pisałam od wieków. Niestety przeczytałam tylko kilka ostatnich postów i nie
            bardzo jestem w temacie surprised( ale w weekend muszę nadrobić braki. U nas wirus o
            nazwie ISO rozpanoszył sie po całej Spółce do tego stopnia, że nie mam wogóle
            czasu a wieczorami po prostu padam. W pn mieliśmy audyt na naszym zakładzie.
            Wyszło nieźle a w środę ja z kolei byłam na audycie na innej kopalni (wyjazd
            5,oo rano powrót 17,oo !!!!) brrrr mam alergię na ISO !!!!!!! Dodam tylko, że
            oprócz tego że ja musiałam wstać o 4,oo to Wiktoria też z płaczem i rozżaleniem
            wstała co wiązało się też z obudzeniem Tomka a później i Daniela surprised( No cóż
            zabawa ciastoliną o 5,oo rano musi być naprawdę pasjonująca (choć nie wiem
            dlaczego Tomek wcale nie podzielił mojego entuzjazmu surprised) a Daniel powiedział,
            że jak jeszcze raz usłyszy "My jesteśmy krasnolutki ..." to chyba
            zwariuje surprised))))
            Buciki na zimę kupiliśmy rozm. 25. Wiktoria nosi ubrania w rozmiarze 92 (coraz
            mniej, 98 i nawet zdarza się na 110). Kombinezonu jeszcze u nas niet surprised(
            Skrzynka hmmm tworzenie "drzewka" przeszliśmy już chyba z 3 razy surprised) ale muszę
            przyznać, że nie zapuszczaliśmy sie aż tak daleko. Pamiętam, że na jednym z
            drzew obok zdjęcia Daniela, Daniel umieścił duuuuży znak zapytania surprised)
            Koniecznie muszę pooglądać zdjęcia styczniaków (o umieszczeniu naszych nowych
            nawet nie wspominam bo aż mi wstyd - od wakacji nic nowego nie wrzuciłam na
            Zobacznie surprised(
            Co do przymuszania do jedzenia - hmmm ja prawie codziennie "walczę" z moją
            mamą, która twierdzi że Wiktoria stanowczo za mało je ( jest duża i waży 12,5
            kg !). Uważam inaczej, owszem nie je np. kaszek ale za to pije kakao, wcina
            jogurty, serki a nawet kefir (wczoraj np.dzwoniła moja babcia, która
            stwierdziła, że powinnam jej wprowadzić butle z kaszą! a przecież Wiki WOGÓLE
            nie pije/je nic z butelki i napewno nie będę tego zmieniać). Staram się jej nic
            na siłę nie dawać choć przyznam uczciwie, że gdy Wiki ma dzień "niejedzenia" to
            po prostu biegam za nią i podsuwam łyżkę z zupą w trakcie zabawy itp.
            aaaa nocnik u nas stoi całkowicie nieruszany od jakiś 2-3 tygodniu i wogóle nie
            przeszkadza Wiktorii, że coś jej w pampku a mało tego na pytanie kto zrobił
            kupkę do pampersa dowiadujemy się, że wszyscy po kolei z lekkim znakiem
            zapytania w głosie: tatuś? mamusia? danie? babusia? dziadziu? wuła (wujek)? itd
            itp tylko nie Wiki rzecz jasna. Oj ciężko to widzę.
            Dobra na razie zmykam do pracy. Pzdr Was dziewczyny i zasyłam wirtualne
            buziaczki dla wszystkich Styczniaków. aga
            • danwik Re: to znowu ja 08.10.04, 09:06
              Jeszcze jedno – bo dopiero teraz doczytałam – Didi przykro mi z powodu Twoich
              zatok i zw. z tym bólu głowy. Mam nadzieję, że leki pomogą surprised)
              Kamila oczywiście mnie też jest przykro z powodu Twojej koleżanki. Miejmy
              nadzieję, że jeśli już zna przyczynę to po krótkim leczeniu szczęśliwie urodzi
              swoje dzieciątko. Życzę Jej tego z całego serca !!! No i .... fajnie, że ma w
              Tobie taką przyjaciółkę. To naprawdę prawdziwy skarb i choć może sama teraz
              sobie z tego nie zdaje sprawy i może wolałąby być sama to uwierz mi, że nawet
              sama Twoja/przyjaciół obecność (telefon) jest bardzo pomocna. Gdy ja poroniłam
              to nie chciałam z nikim rozmawiać i robiłam to niejako „z grzeczności” ale z
              perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to że moi przyjaciele byli wtedy obok
              naprawdę pomogło mi stanąć na nogi. Jedna z moich najbliższych przyjaciółek
              czekała na mnie pod drzwiami gdy wracałam ze szpitala i choć na początku byłam
              zła to już po kilku minutach jej obecności byłam jej wdzięczna. Poza tym –
              poroniłam tydzień przed 30-tymi urodzinami – z góry zaznaczyłam, że żadnych
              urodzin nie obchodzę – a jednak w tym dniu przyszli do mnie zarówno przyjaciele
              jak i najbliższe koleżanki z pracy. Gdy z kolei nasz bliski kolega uległ
              poważnemu wypadkowi samochodowemu (leżał przez blisko 2 tyg. nieprzytomny na
              OIOM) to chyba nie było dnia żeby ktoś z nas nie był u niego, tak samo gdy
              trwała jego rehabilitacja i leżał w domu. Mieliśmy ustalony dosłownie grafik
              kto kiedy idzie do Krzysia a nasz Daniel, który był mniej więcej w wieku
              naszych Styczniaków do Jego rodziców mówił Dziadek, Babcia i jadł z Nimi
              posiłki (z jednego talerza surprised). ...
              Ale się rozpisałam. Pa pa aga
              Ps.Witaminy D3 nie dajemy od czerwca ale również Wiki dostaje Cebionmulti
              • jogaj Re: to znowu ja 08.10.04, 10:45
                Didi moze sobie troche odpuscisz ten remont i odpoczniejsz? tak chora,a Ty
                mowisz o malowaniu,czyszczeniu dywanow i kanapy.Glosuje,za odopczynkiem dla
                Didi.
                Danwik milo Cie widziec smile Widze,ze ISO daje Ci w kosc,no ale dzis juz pocatek
                weekednu wiec sobie odpoczniesz.
                Ja zaraz zmykam nad morze,moj maz ma dzis pozegnanie kolegi co idzie do cywila
                wiec wielkie picie,w zwiazku z tym mam samochod i wolny caly dzien,jutro bedzie
                leczyl kaca,a w niedziele znowu sluzba. Oszalec mozna.
                Wymienilam buty Szymona na wieksze,dzieki za rady.
                Buziaczki-Jola
              • skrzynka3 Re: jedzenie-dlugie 08.10.04, 10:48
                Hej! To ja sie troszke naraze i stane w obronie Dador sad((.Kazda z nas ma
                troche inny styl wychowywania i kazda pewnie czasem targaja watpliwosci czy
                dobrze robi. Generalnie zgadzam sie z teza ze do jedzenia nie powinno sie
                zmuszac. W dziecinstwie moja mama uwazala ze jestem niedozywiona i
                systematycznie wmuszala we mnie jedzenie. Nie wspominam tego dobrze i
                obiecywalam sobie ze nigdy nie bede zmuszac do jedzenia swoich dzieci -beda
                jadly kiedy ile chca.Ale zycie mnie naprostowalo nieco. Stas je warzywa i owoce
                i sery tylko dlatego ze wie ze kategorycznie musi bo inaczej nie wstanie od
                stolu (sam z siebie zywilby sie szynka i frytkami), moi synowie zapytani czy
                chca jesc teraz ZAWSZE udziela dwoch sprzecznych odpowiedzi, gdyby kazdy jadl
                kiedy chce nie wyszlabym z kuchni.Lubia zupelnie inne potrawy -kazdy ma czarna
                liste trzech typow ktorych nie dostaje do jedzenia, reszta nawet jak mniej
                lubiana ma byc zjadana bez grymaszenia -my tez z Kubim podpadamy pod ta
                regule smile)I teraz z podworka styczniakow -Zosia jak wszystkie przechodzi okres
                buntu i stanowczego forsowania swojego zdania -no i super ale brutalnie mowiac
                musi czasem przyciac swoje budujace sie ego do potrzeb i mozliwosci reszty
                rodziny. Kiedy gnamy rano do szkoly nie moge pozwolic jej na fanaberie przy
                sniadaniu bo nie zabiore Jej na zimny dwor z pustym brzuszkiem, a po powrocie z
                odprowadzania chlopcow gnam juz do pracy i na Zosi sniadanie nie ma juz wtedy
                czasu a bez niego moja panienka jest rozdrazniona i zla jak osa. Podobnie z
                kolacja -przetestowalismy spanie z pustym brzuszkiem nie wychodzi, noc do tylu,
                dlatego Zosia nawet jak poczatkowo kreci nosem musi zjesc choc troche kolacji
                (jasne jak ma gorszy dzien nie wmuszam calej porcji)najpierw probuje sposobu
                (nakarm lale, zjedz sama)ale jak nie dziala kategorycznie mowie ze jemy i
                koniec, zwykle po wetknieciu pierwszej lyzki w wykrzywiajaca sie buzie reszta
                wchodzi gladko. Bo chyba tak naprawde wcale nie chodzi o to ze nie ma ochoty
                jesc tylko o pokazanie ze ma wlasne zdanie.
                U Dador chyba zreszta poszlo glownie o siedzenie w foteliku i tu tez Ja
                rozumiem. Ja tez nie zawsze mam ochote ganiac za Zosia po calym mieszkaniui
                wszedzie siac placki kaszki zwlaszcza jak jemy wspolna kolacje. Rozumiem ze
                Zosia czasem nie ma ochoty w nim usiasc ale sa sytuacje kiedy mozemy negocjowac
                i ja moge sie dostosowac do Jej zyczen ale sa i takie kiedy niestety Ona musi
                dopasowac sie do mnie.Czasem to bywa bolesna lekcja ale ja uwazam ze juz taki
                niespelna dwulatek uczy sie pomalu ze obok sa inni i trzeba sie z nimi liczyc.U
                nas o to latwiej bo duzo czesciej wychodzi naturalny konflikt interesow i
                uwazam ze ani dla chlopcow ani dla Zosi nie bylaby zawsze dobra zasada -ustapmy
                Jej ona jest jeszcze malutka.(Co nie znaczy ze nie trzeba dawkowac kazdemu
                wymagan do wieku i mozliwosci)-ale mnie poniosl krasomowczy zapal wink)
                Wszelka polemika z ww wywodami mile widziana i pozadana nie mam monopolu na
                prawdy objawione (na szczescie)wink)))
                Z innej beczki Didi uwazaj na te zatoki i lepiej je wygrzej (lozko i dywan
                poczekaja) a przewlekle zapalenie zatok to naprawde straszne swinstwo. I bardzo
                Ci wspolczuje mialam kiedys zapalenie zatok i cierpialam strasznie -pomagalo mi
                nagrzewanie bolacej okolicy sola mocno nagrzana na patelni i wsypana do
                poszewki na jaska -sposob mojej mamy zatokowca weterana.
                Aga super ze jestes -bardzo mi ciebie brakowala, nie daj sie pogrzebac pod ISO ;
                (((Ciastolina i krasnoludki o 5 rano hmmmm czuje te klimaty wink
                Pozdrawiam wszystkich cieplutko Skrzynka
                • ewakop Re: jedzenie-dlugie 08.10.04, 12:06
                  Ciao,

                  Skrzynko, jak Ty ładnie o wszystkim piszesz, aż miło poczytać. Zauważam u
                  Ciebie niesamowite zdolności humanistyczne, wiedzę psychologiczną (chyba z
                  racji wykonywanego zawodu), a przy okazji zdrowy rozsądek i mądrość życiową (tu
                  się kłania chyba doświadczenie związane z wychowywaniem dzieci). Jestem pod
                  wrażeniem.

                  Kini, te plamy, o których pisałaś, tak może objawiać się stres. W książce,
                  którą czytam pt. :Nie wiem, jak ona to robi Alison Pearson, (taka babska
                  książeczka) główna bohaterka też ma coś podobnego i to wszystko z powodu za
                  szybkiego tempa życia.

                  Didi, ja też miałam kiedyś miałam problemy z zatokami, ale okazało się, że to
                  chyba nie do końca były zatoki, bo słyszałam, że zatoki, to nic przejściowego,
                  a ja teraz nie odczuwam żadnych dolegliwości z tej strony. Przypomniała mi się
                  przy okazji zabawna historyjka, jak mi robili prześwietlenie zatok. Poprosili
                  mnie do tego aparatu, a pan co robił zdjęcie mnie pyta: „Pani, to ma coś z
                  głową”. A ja na to : No wie Pan co, jak Pan może ????? Ale był to chyba jego
                  standardowy żart, bo się później tylko uśmialiśmy.

                  Wczoraj u nas dzień pod znakiem fryzjera. Do strzyżenia Adasia były
                  zaangażowane trzy osoby: babcia, dziadek, no i ja. W końcu się udało, wygląda
                  nienajgorzej. Najfajniejsze było jednak to, jak mój maż przyszedł do domu (po
                  21.00), chciałam napisać po pracy, ale nie po meczu (wczoraj grał w nogę na
                  hali), a Adaś go przywitał : cześć tata, dziadek obciął Adasiowi włosy,
                  kosiarką !!!!!!!!!!!
                  • jogaj Re: jedzenie-dlugie 08.10.04, 13:43
                    U nas zrobilo sie tak zimno,ze nie pojechalam nad morze tylko ogladalismy
                    budowe u nas na osiedlu. Wczoraj goraca,a dzis zamarzalam w swetrze i
                    kurtce,zalowalam,ze nie mam rekawiczek,no cos okropnego.
                    Ja na szczescie nie mam problemow z jedzeniem Szymona,on je chcetnie,sam
                    grzecznie siada lub stoi przy stole w trakcie posilkow. Samodzelne jedzenie
                    troche jest ciezkie ze wzgledu na balagan dookola,ale jakos sie musi nauczyc
                    jesc,poza tym mam na szczescie psa,ktory stoi obok Szymona i zjada wszystko co
                    mu spada wiec czesto nawet nie mam nic do sprzatania smile))
                    Buziaczki-Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka