pazuch
02.08.03, 02:16
Pół nocy ostatnio nie spałam preżywając jeszcze raz sytuację z placu zabaw.
Mój Kuba lgnie do dzieci i nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów.
Poszliśmy na niedaleki plac zabaw, na którym bawiła się grupa kilkuletnich
chłopców. Kuba próbował się do nich przyłączyć ale raczej gonił za nimi niż
się bawił. Po jakimś czasie dzieci zaczęły go zaczepiać, poszturchiwać, a
nawet - dla mnie największy szok - jeden z najstarszych szturchnął go między
pośladki... Nie wytrzymałam i nakrzyczałam na te dzieciaki. Mój syn nie
reagował, nie bronił się, nie uciekał - stał i pokornie przyjmował te
szykany, tak samo jak nie tak dawno temu "wiatrak" rąk swojego trzyletniego
(mniejszego i młodszego) kuzyna.
Jak go nauczyć samoobrony i instynktu samozachowawczego? Serce boli na samo
wspomnienie tej sytuacji. Czy to możliwe, że ja "zaprogramowałam" go
niechcący na taką "ofiarę"?