Dodaj do ulubionych

bezbronny czterolatek

02.08.03, 02:16
Pół nocy ostatnio nie spałam preżywając jeszcze raz sytuację z placu zabaw.
Mój Kuba lgnie do dzieci i nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów.
Poszliśmy na niedaleki plac zabaw, na którym bawiła się grupa kilkuletnich
chłopców. Kuba próbował się do nich przyłączyć ale raczej gonił za nimi niż
się bawił. Po jakimś czasie dzieci zaczęły go zaczepiać, poszturchiwać, a
nawet - dla mnie największy szok - jeden z najstarszych szturchnął go między
pośladki... Nie wytrzymałam i nakrzyczałam na te dzieciaki. Mój syn nie
reagował, nie bronił się, nie uciekał - stał i pokornie przyjmował te
szykany, tak samo jak nie tak dawno temu "wiatrak" rąk swojego trzyletniego
(mniejszego i młodszego) kuzyna.
Jak go nauczyć samoobrony i instynktu samozachowawczego? Serce boli na samo
wspomnienie tej sytuacji. Czy to możliwe, że ja "zaprogramowałam" go
niechcący na taką "ofiarę"?
Obserwuj wątek
    • mrowka110 Re: bezbronny czterolatek 02.08.03, 07:24
      Hej, nie pomogę Ci niestety, ale przyznam, że mam ten sam problem.
      Mój 4-roletni synek również nie potrafi się bronić, odezwać w obronie czy nawet
      oddać, z czego bym się w desperacji nawet ucieszyła (a następnie zwróciła
      uwagę, że to nieładnie smile ).
      Niestety mały sobie nie radzi nawet z młodszymi, myślę, że nie dlatego, że się
      boi (jest duży i silny) ale nie przychodzi mu to niestety do głowy i myślę, że
      nie rozumie, że można kogoś popychać i stuknąć ot tak, bez powodu, przez co
      nieprzygotowany, stoi i duma.
      W piaskownicy da odebrać sobie zabawki, choć są mu potrzebne...
      Jest mi przykro i również martwię się czy moja wtym wina i co zrobić, bo od
      września idzie do przedszkola..........
      Monika
      ps. poczytam Twoje odpowiedzi, jeśli pozwolisz...
    • balbinkaa Re: bezbronny czterolatek 02.08.03, 09:50
      To przykra sytuacja,ale wydaje mi się że dość łatwo jej zaradzić. Wystarczy
      dziecku puścić kilka agresywnych kreskówek, kupić jakiegoś akszynmena czy
      innego powerrengersa i ono przejmie zachowania tych postaci. Widzę taki efekt u
      mojego synka, który ze spokojnego dziecka gryzionego przez o połowę niższą
      kuzynkę zmienił się w zawziętą bestię. Czyli łatwo przesadzić w nauce agresji.
      Teraz tłumaczę mu ,żeby ustąpił, wziął inną zabawkę,że nie wolno bić Piotrusia
      bo płacze itp.
      Myślę,że Wy powinnyście tłumaczyć swoim dzieciom,że czasem trzeba się bronić,
      odchodzić od dziecka które bije, nie oddawać każdej zabawki.
      A poza tym akceptować charakter dziecka, bo ostatecznie dobrze ,że jest
      spokojne , ma szansę nauczyć się pokojowo rozwiazywać problemy.
      Pozdrawiam.
    • hedom1 Re: bezbronny czterolatek 02.08.03, 12:06
      Witam,
      Moja helenka w październiku będzie miała 3 lata a od września też idzie do
      przedszkola i podobnie jak wasze czterolatki nie potrafi oddać, wyrwać zabawki
      czy kogoś popchnąć. Ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że w przyszłości
      znajdzie sobie takie towarzystwo w którym będzie czuła sie dobrze ze swoimi
      zasadami a jeśli chodzi o przedszkole to tam z pewnością będzie lubianą
      koleżanką bo te dzieci które na podwórku zgrywają wszechwładnych i
      wszechmocnych w przedszkolu zmuszone są spokornieć bo innaczej są po prostu
      izolowane przez same dzieci. Rozwiązania w stylu brutalnych kreskówek i
      actionmanów jest dla mnie nie do przyjęcia- wolę aby moje dziecko pozostało
      takie jakie jest bo w przyszłości co innego liczy sie w życiu niż siła i
      przemoc. Intelektem i stanowczością można wszystko osiagnąć.
      Pozdrawiam
    • odalie Re: bezbronny czterolatek 02.08.03, 12:16
      Hej!

      Dzięki dziewczyny za ten wątek, bo już podejrzewałam, że nasza córeczka jest
      ewenementem i dziwadłem na skalę światową smile))) Jak pisałam o jej zachowaniu,
      czasami nie dowierzano mi smile)) a ona jest naprawdę taka wzrokowo-refleksyjna i
      opanowana.

      Też idzie do przedszkola (4,5 roku) i też się trochę martwię.

      Myśmy nawet próbowali uczyć ją, jak mam się bronić (odpychając, blokując ciosy)
      ale ona naprawdę jest bardzo spokojna, nie lubi angażować się w agresywne
      konflikty.
    • pazuch Re: bezbronny czterolatek 03.08.03, 00:42
      To jeszcze raz ja. Dziękuję za wsparcie. Ja wyznaję zasadę, że lepiej używac
      siły argumentu niż argumentu siły i jakoś tam się cieszę, że nie
      wychowuję "łobuza". Balbinkaa niestety nie trafiła z rozwiązaniem problemu:
      Kuba gdy bawi się sam najchętniej strzela do wszystkich i ze wszystkiego, np. z
      pałeczki do grania na cymbałkach. Tak czy tak, zawsze to pocieszające, że nie
      jest się samemu z problemem.
      Pozdrawiam gorąco Mamy Małych Pacyfistów wink
      • grajka11 Re: bezbronny czterolatek 05.08.03, 10:23
        Chciałabym pocieszyć wszyskie strapione mamy. Moja Kasia też taka była,
        spokojna, ułożona, unikała konfrontacji i awantur,nigdy nie pchała się do
        pierwszej pary, a nie pytana nie odzywała - myślałam jakaś ciapa z niej
        wyrośnie, a mąż chciał ją uczyć agresji. Poszliśmy na kompromis i
        tłumaczyliśmy, że ma prawo się nie godzić na czyjeś zaczepki i ma nie
        ustępować jeżeli uważa, że ma rację i mimo, że nadal jest spokojna i jakby
        wyciszona ma swoje zdanie, którego umie bronić, dąży do celu bez
        spektakularnego widowiska, krok po kroku realizuje wyznaczone cele i przy tym
        jest lubianą dziewczynką (tak mi się wydaje po ilości koleżanek i kontaktów
        telefonicznych) i jestem bardzo zadowolona, że nie jest pyskatą, rozdartą i
        apsorbującą wszystkich pannicą. Tak więc z perspektywy czasu te spokojne
        dzieci nie musza być ofiarami, mogą być klasa samą w sobie, tylko my musimy
        ich podtrzymywać na duchu i dodawać wiary w siebie.
        Pozdrawiam Grajka.
        • grajka11 Re: bezbronny czterolatek 05.08.03, 10:31
          A zapomniałam dodać, że Grześ jest podobny do Kasi spokojny i nie przychodzi
          mu do głowy kogoś uderzyć i np. w żłobku już był trzy razy ugryziony przez
          kolegę, bo się nie broni nie krzyczy i cicie nawet nie wiedzą kiedy się to
          dzieje, więc uczę go, że ma głośno wołać "ała" by mogły ciocie zareagować i
          zwrócić uwagę na gorąco,bo skarcenie musi być tu i teraz a nie po godzinie jak
          ktoś zauważy "zegarek" na ręku dziecka, a on jest za mały aby uniknąć
          konfrontacji ze starszym, a nie będę go uczyć, żeby się bił. W domu jest
          rozbójnik, a w żłobku spokojny i ułożony aż ciocie się dziwią, że taki mały a
          taki posłuszny. Mam jednak nadzieję, że tak jak Kasia będzie miał kiedyś
          pożytek z tych cech.
          No to kończę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka