kasia236
20.06.08, 00:02
Mati jak miał 2(teraz 3,7) latka miał przygodę z prądem,a dzisiaj
Zuzka wyleciała z impetem na buzię z leżaczka na podłogę ,chciałam
ją kawałeczek przenieść i pasy wyślizgnęły mi się z ręki,leżaczek
się przechylił a mała poleciała.Krew z noska się polała i wogóle
napędziła mi strachu.
Strasznie się spłakała i od razu zaczeła usypiać,to była Jej pora
spania,ale na wszelki wypadek wezwałam pogotowie,bo małej troszkę
nosek spóchł,no i bardzo bałam się o główkę.
W szpitalu Ją obejżeli,laryngolog Ją zbadał i mamy kontrolę w sobotę.
Staram się zawsze być ostrożna,mamy łóżko pod oknem więc nie ma nim
klamki,kiedy kąpię małą albo sama biorę prysznic zawsze zamykam
balkon,zawsze też zamykam balkon na noc,bo Matuś śpi mocno i myślę
że nawet bałby się w nocy wychodzić ale wolę nie ryzykować.
Pod wieloma względami staram się być ostrożna i zapobiegliwa,a
jednak zdarzyły mi się dwa przypadki kiedy pogotowie było potrzebne.
Mojej koleżnki córka spadła z łózka jak nie miała jeszcze miesiąca,a
innej dziecko spadło z przewijaka.
Czy wam też zdarzają się wypadki ? ciekawa jestem jakie wypadki wam
się przydażyły.
Może jak mamy napiszą to inne mamy(w tym ja)będą bardziej ostrożne.
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...
Pozdrawiam