Dodaj do ulubionych

Wypadki w domu,zdarzaja się wam ?

20.06.08, 00:02
Mati jak miał 2(teraz 3,7) latka miał przygodę z prądem,a dzisiaj
Zuzka wyleciała z impetem na buzię z leżaczka na podłogę ,chciałam
ją kawałeczek przenieść i pasy wyślizgnęły mi się z ręki,leżaczek
się przechylił a mała poleciała.Krew z noska się polała i wogóle
napędziła mi strachu.
Strasznie się spłakała i od razu zaczeła usypiać,to była Jej pora
spania,ale na wszelki wypadek wezwałam pogotowie,bo małej troszkę
nosek spóchł,no i bardzo bałam się o główkę.
W szpitalu Ją obejżeli,laryngolog Ją zbadał i mamy kontrolę w sobotę.
Staram się zawsze być ostrożna,mamy łóżko pod oknem więc nie ma nim
klamki,kiedy kąpię małą albo sama biorę prysznic zawsze zamykam
balkon,zawsze też zamykam balkon na noc,bo Matuś śpi mocno i myślę
że nawet bałby się w nocy wychodzić ale wolę nie ryzykować.
Pod wieloma względami staram się być ostrożna i zapobiegliwa,a
jednak zdarzyły mi się dwa przypadki kiedy pogotowie było potrzebne.
Mojej koleżnki córka spadła z łózka jak nie miała jeszcze miesiąca,a
innej dziecko spadło z przewijaka.
Czy wam też zdarzają się wypadki ? ciekawa jestem jakie wypadki wam
się przydażyły.
Może jak mamy napiszą to inne mamy(w tym ja)będą bardziej ostrożne.


Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • alika77 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 00:15
      Kiedy bylam operka spadl mi z przewijaka 9-miesieczny podopieczny,
      jego 2,5-letniej siostrze utknela noga w szczebelkach lozeczka,
      narobila krzyku odlozylam malego na przewijak i sekunde pozniej
      spadl. Od tamtej pory jestem strasznie przewrazliwiona na punkcie
      bezpieczenstwa dzieci (na szczescie nic sie malemu nie stalo) i
      przewiduje wszystko co mozna przewidziec. Aczkolwiek wszystkiego
      przewidziec sie nie da... wink I tak np. corka spadla mi ostatnio z
      kanapy udarzajac sie o stol w czasie, kiedy ja bylam w kuchni.
      Przygryzla sobie policzek po wewnetrznej stronie, wiec bylo troche
      krwi, ale na szczescie na tym sie skonczylo.Coz, chyba nie pozostaje
      nam nic innego jak myslec i przewidywac, przewidywac i myslec...
      Zwlaszcza, ze maluchy bardzo szybko robia sie pomyslowe i to wpadaja
      na takie pomysly, jakie nam by nie przyszly do glowy wink
      • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 09:19
        Wypadki sie zdarzają i zdażać się będą-nie przewidzisz-ale kto
        zostawia dziecko samo na przewijaku??
        kto przenosi dziecko w nosidełku nie zapinając pasów??
        kto zostawia dziecko na kanapie i idzie do kuchni??
        te rzeczy mogłyscie przewidzieć! i napewno więcej nie zostawicie
        malucha w takiej sytuacji.Nam sie wydaje że to przeciez chwilka, ze
        nic się nie stanie ale jak same doświadczyłyście -zawsze coś się
        stać może.Sa przypadki z winy opiekuna i z przyczyn niezaleznych.Ja
        jestem nadmiernie wyczulona na tym punkcie i nie jedną wojne słowną
        tutaj prowadziłam-tn dzieci wypadających z okien, z balkonów-a
        wystarczyło pomyśleć .
        moja córka idąc za rękę ze mną potkneła sie i rozcieła czoło-ale
        szła za rękę -mimo to miałam wyrzuty ze mogłam ja z drugirj strony
        priowadzić to by nie miała o co uderzyć.
        Wystarczy drogiee mamy nie robic tego czwego robic nie wolno!!!!!
        a na resztę miec oczy otwarte.
        -nioe zostawiamy samego malucha abni na przewijaku ani na kanapie,
        zabezpieczajmy kontakty, nie zostawiajmy niebezpiecznych narzedzi,
        zapinajcie je w pasy,nie wpuszczajcie do kuchni podczas gotowania,
        nie zostawiajcie gorących napojów na ławie -to tylko niektóre
        nieliczne uwagi dzięki którym mozna zminimaliziowac
        niebezpieczeństwo.Pozdrawiam i zycze aby nie było wiecej potrzeby
        wzywac pogotowia.
        • mw144 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 11:28
          A nie bezpieczniej nauczyć, że nie dotyka się gorącej herbaty, nie
          wkłada rąk do wrzątku w garnku na kuchni, nie wychyla przez okno, bo
          można wypaść, nie wkłada drutów do gniazdka, bo to niebezpieczne
          oraz nauczyć obsługi niebezpiecznych przedmiotów? Niemowlę wiadomo -
          trzeba pilnowac, ale 1,5-2 letnie dziecko powinno wiedzieć co do
          czego służy i jakie są niebezpieczeństwa korzystania z tego.
          • zenalka Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 13:06
            No tak oczywisie że najlepiej byłoby nauczyc dzieci że nie dotyka
            się niebezpiecznych urządzeń itd. No więc ucze mojego 1,5 rocznego
            synka że nie dotyka się gniazdek bo tam jest prąd, nie wolno dotykać
            kuchenki, nie wolno, nie wolno, nie wolno... i co-tłumaczę
            niestrudzenie (synek doskonale rozumie co do niego mówię)ale i tak
            robi swoje!!! O kontaktach to juz mu naprawdę setki razy tłumaczyłam
            i spokojnie i uniesionym głosem i na wszystkie mozliwe sposoby a on
            i tak swoje!!! Więc trzeba było zabezpieczyć co się da i mieć oczy
            naokoło głowy i tyle! Przed niektórymi wypadkami nie da się dziecka
            uchronić i już!
          • magdalas Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 15:44
            pewnie że bezpieczniej. Moja córka ma 1,5 roku i bardzo dobrze wie że nie wolno
            wchodzić na schody które mamy w mieszkaniu, na górze są 2 pokoje które jej nie
            dotyczą. Ale raz weszła i spadła z drugiego stopnia. Myślę że jednak trzeba
            pilnować.
            Spadła też z naszego dużego łóżka na którym uwielbia się tarzać i zazwyczaj nie
            spada. Też staram się uważać ale nie można dziecka trzymać cały czas za rękę. A
            stare przysłowie mówi - jak się nie przewróci to się nie nauczy.
          • asia06 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 15:57
            Nie, półtoraroczniak i dwulatek to za małe dzieci na takie nauki.
            Oczywiście uczyć trzeba, ale do takich małych to jeszcze nie dotrze
            (pomijam genialne wyjątki). Raczej stawiałabym na trzylatka. Choć
            też nie byłabym pewna reakcji w każdej sytuacji. Bo jak np. moge
            uwierzyć, że trzylatka nie wsadzi druta doo kontaktu, to już nie za
            bardzo uwierzę, że sprawdzi paluszkiem szklankę nim ją zacznie brać;
            będzie pić chciała, to chwyci od razu i wyleje na siebie wrzątek.
            Więc nauka - oczywiście, ale rozsądek rodziców - jeszcze bardziej
            oczywiście.
          • jakw Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 22:48
            U 2-latków to ja bym jednak oszałamiających rezultatów tej nauki nie
            oczekiwała. Nie możesz założyć, że skoro tyle razy powatarzałaś, to
            delikwent sobie przyswoi. Takie założenie mogłoby być wręcz
            śmiertelnie niebezpieczne. Więc ja jednak wolę mieć zabezpieczenie
            na oknie, zaślepki na nieużywanych kontaktach i dbać o
            bezpieczeństwo w kuchni.
            Równie dobrze możesz uczyć 2-latka prawidłowego przechodzenia przez
            ulicę, ale samego przez ulicę to jeszcze go nie puścisz przez
            następnych kilka lat.
          • ma_dre Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 21.06.08, 00:50
            czy ty aby na pewno masz dzieci? bo twoja wiedza na temat ich rozwoju wydaje mi
            sie dosc znikoma... jest wiele rzeczy, ktorych dziecko nie jest w stanie
            zrozumiec, chciazbys mu tlumaczyla non stop, zanim jego umysl nie dojrzeje do
            stopnia, pozwalajacego na zrozumienie. Pewnych rzeczy uczy sie niestety na
            wlasnych bledach, a NASZA rola jest zapewnic mu bezpieczne otoczenie.
          • mary_boo Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 07.07.08, 11:37
            ja jestem zwolenniczką złotego środka, albo inaczej bezpiecznej
            asekuracji - uczyć zasad bezpieczeństwa w ćwiczeniach praktycznych,
            ale jednoczesnie kontrolować poczynania młodego pokolenia.
            Wszystkiego nie przewidzimy, zresztą chyba nie byłoby najlepszym
            pomysłem nie pozwolić się dziecku ani razu przewrócić czy walnąć w
            głowę, ale powinniśmy być obok, żeby móc zareagować. Jak nie możemy
            zareagować (np. śpimy)- unikać zagrożenia. Oczywiście dotyczy to
            ryzyka "normalnych" uszkodzeń, rzeczy (czynności) stwarzające wysoce
            prawdopodobne zagrożenie życia (otwarte okna z mozliwością włażenia
            na nie, żelazko, wrzątek, prąd itp) - ABSOLUTNIE poza zasięgiem
            • pikum mary_boo 07.07.08, 20:27
              A możesz mi powiedzieć jak sprawić, żeby włażenie na okno 3.5
              letniego dziecka było ABSOLUTNIE poza zasięgiem?Nie dam rady stać
              przy niej pół dnia i trzymać za rękę żeby nie spadła.Mam także
              drugie dziecko które wymaga poświęcenia uwagi.Niestety nie wymontuje
              grzejnika spod okna,zresztą to pewnie musiałabym usunąć także
              parapet i powynosić z domu wszystkie rzeczy,które dają jej możliwość
              znalezienia się nawet 5 cm nad podłogą.Absolutnie nie bagatelizuje
              tego upadku,ale szukam złotego środka i jakoś nie mogę znaleźć.Jak
              narazie to wyłarzenie na okno się skończyło i mam nadzieje,że w
              końcu córka zrozumiała,że może zrobić sobie krzywde.
        • olga50 arioso1 20.06.08, 21:15
          Mam nie wpuszczeć dziecka do kuchni podczas gotowania ani nie
          zostawiać dziecka samego to co mam zrobić?Rozdwoić się czy nie
          gotować?
          • alanta1 Re: arioso1 26.06.08, 21:36
            Wystarczy zamontować osłonę na kuchenkę
            • ira2121 Re: arioso1 03.07.08, 01:19
              chyba osłonę na dziecko, bo kuchenka to nie wszystko.
    • agnieszka_i_dzieci Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 09:46
      Wypadki bywają, nie da się ich całkiem uniknąć.
      U nas z najgorszych było rozbicie czoła o kaloryfer. Patryk mając koło 2 lat
      potknął się o mnie (kurcze!!) i walnął głową w kaloryfer.Skutek-
      taksówka,szpital, 3 szwy... Na szczęście poza raną do zszycia nie było innych
      problemów.
      • nullik Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 10:05
        Mój młody ma 15 miesięcy. Wczoraj potknął się o dywan i wywrócił.
        Uderzył w podłoge buzią. Przegryzł wargi. Polała się krew. Płaczu
        było co niemiara. A potem jeszcze raz wywrócił się na spacerze i
        poprawił...
        Co i rusz siniak na czole, bo przeciez spokojnie nie może chodzić
        tylko musi biegać a nie asekuruje się jeszcze rączkami przy upadku.
        Kiedyś wieczorem usypiałam go na łóżku. Odeszłam do słownie na
        moment, kiedy juz spał. Chyba chciał zmienic pozycję i po prostu sie
        stoczył z łózka.
        Każdy jego upadek to dla mnie duzy stres. Łapię sie na tym, że kiedy
        on chce isc sam, ja na sile go przytrzymuje za raczke. Jak on sie ma
        nauczyc samodzielnego chodzenia? Jestem przewrazliwiona.
        • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 10:49
          Oj wypadki zdarzają się.Dziennie jest ich dość sporo.Nie licząc
          wywrotek i wypadania z łóżeczka to ostatnio córka spadła z parapetu
          na podłoge głową w dół.Popłakała 15 min po czym znów weszła na
          parapet.Syn swego czasu chciał zeskoczyć mi z kolan i zachaczył
          brodą o stół.Efektem tego był przegryziony język na wylot.To chyba
          był najstraszniejszy wypadek.Krew lała się jak cholera i gdyby nie
          mąż,pewnie pognałabym na pogotowie.Ale na szczęście ogarnął moją
          panike i po 5 min.krew przestała tryskać.
      • maja4021 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 11:17
        zdarzaja i to nawet tym bardzo opiekunczym.Moja mała 22miesiace
        teraz ma raczke w gipsie.Ja z mezem byłam w kuchni a ona poszła do
        dziadka ,i usiadła obok niego na fotelu.Dziadek wstał zeby tylko
        siegnac pilota od tv i ...mała spadła z nislkiego fotela.Reka 3
        tygodnie w gipsie ,złamanie proste nad łokciem u lewej raczki ech
    • mama-ola Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 10:58
      Jak synek był mały, to mi parę razy spadł z łóżka. Na szczęście
      dzieci mają twarde głowy wink
    • bunia231 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 12:13
      Mój syn kilka razy podknoł się o rozrzycone zabawki czy dywan
      skutkie czego była rozwalona warga lub broda. Syn ma 18 miesiecy
      • agusia19-84 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 12:23
        W domu nie przypominam sobie niczego strasznego. Najgorszy uapdek
        miała na "sali zabaw", kiedy to potknęła się i z całym impetem
        rąbnęła na ziemię i łukiem brwiowym zatrzymała się na kancie szafki
        na buty. Ja zamarłam. Gdyby nie super mega gruba zimowa czapa
        naciągnięta na czoło w najlepszym wypadku skończyłoby się na szwach
        a w najgorszym to nawet nie chcę myśleć. A tak miała tylko przez
        parę dni czerwoną krechę wzdłuż łuku brwiowego. Ja stałam obok. Córa
        ma prawie 2 lata.
    • mama_frania Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 12:26
      Mój synek jak mial 6 m-cy to zlecial z naszego łóżka (okazało się że właśnie
      nauczyl się obracać z pleców na brzuch i odwrotnie), skończyło się tylko na
      strachu. Dwa razy zlecial z krzesła i uderzył głową o stół upadając (od tamtej
      pory nie szaleje przy stole). Na szczęście żaden z tych wypadków nie był
      powazny, ale myślę, że jeszcze wiele przede mną (ja się ciągle rozbijałam jak
      byłam dzieckiem).
      • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 12:54
        -a co małe dziecko robiło samo na parapecie?
        -a kto normalny pozwala dziecku skakać ze swoich kolan?
        czy wraz z wodami płodowymi wypłynął rozum????????????
        ta i podobne zdarzenia to nie sa wypadki- to są zaniedbania
        • ika1979 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 13:36
          Nie oskarżaj i nie bądź bezczelna!!!!!!!
          Może Ty masz czas by 24 na dobe byc przyklejoną do dziecka ale
          niektórzy maja jeszcze inne rzeczy do roboty takie np. jak zrobienie
          obiady małemu.
          Mój mały kilka dni przed swoimi pierwszymi urodzinami przewrócił się
          na autko (niedużą ciężarówkę)i rozciął łuk brwiowyi poszedł do
          szycia a wyszłam tylko pić mu nalać bo wołał.
          Za drugim razem stałam obok niego,schyliłam się po zabwkę a mały w
          tym czasie zacząl strasznie płakać do dzisiaj nie wiemy jak to się
          stało że stojąc kolo mnie pekła mu kośc śródstopia(podejrzewamy że
          stanał źle na klocka) i miał gips na 2 tyg - wiek 15 miesięcy.
          2 miesiące później zabrało nas pogotowie bo przerwał sobie
          wędzidełko w wardze,cała chałupa we krwi, nie mogłam zatamować więc
          po godzinie wezwałam erkę.Przestało lecieć w gabinecie i wrócilismy
          do domku.
          Niektóre dzieci są bardzo ruchliwe i "obijające" taki jest mój młody
          dzisiaj niecałe 3 latka.Zawsze ma jakieś siniaki bo nigdy nie idzie
          normalnie zawsze biega,włazi gdzie nietrzeba a na placu zabaw to juz
          nawet nie będe pisać..................
          Ale czy mi rozum wypłynął z wodami płodowymi??
          Zastanawiam się gdzie Twój się podział skoro obrażasz i zarzucasz
          innym że nie potrafią się zająć własnym dzieckiem!!!!!!!!
          • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 19:45
            > Niektóre dzieci są bardzo ruchliwe i "obijające" taki jest mój
            młody
            > dzisiaj niecałe 3 latka.Zawsze ma jakieś siniaki bo nigdy nie
            idzie
            > normalnie zawsze biega,włazi gdzie nietrzeba a na placu zabaw to
            juz
            > nawet nie będe pisać..................
            > Ale czy mi rozum wypłynął z wodami płodowymi??
            > Zastanawiam się gdzie Twój się podział skoro obrażasz i zarzucasz
            > innym że nie potrafią się zająć własnym dzieckiem!!!!!!!!

            NIE MÓW MI O RUCHLIWOŚCI-BO MAM SYNA Z adhd I WIEM co to jest
            ruchliwe dziecko.
            więc uważasz że skoro idziesz dziecku obiad zrobic to wolno ci go
            zostawić -na balkonie, na parapecie, na schodach, w poblizu żelazka
            na desce do prasowania,na leżaczku, a nawet na przewijaku tak?bo jak
            idziesz gotowac to ono jest bezpieczne tak?
            Nie mowa tu o wypadkach nie do przewidzenia a o zaniedbaniach -czego
            konsekwencją sa-poparzone dzieci, dzieci wypadające z okien,dzieci
            pogryzione, dzieci utopione, połamane-bo mądra mamusia poszła po
            piciu i zostawiła małego na wersalce-
            mam troje dzieci -nigdy nie zdarzyło mi się ani nawet 1/10tego co
            tu piszecie-są siniaki są guzy są rany szarpane, ale mnie dziecko
            żadne sie nie popażyło ani nie wypadło z okna- poprostu nalezy
            myslec i przewidywać a przedewszystkim ZAPEWNIĆ dziecku
            bezpieczeństwo-a nie sadzac na parapecie i klaskac żeby skoczyło
            • pikum do arioso1 20.06.08, 20:30
              Po pierwsze córka spadła z parapetu, ale nie była sama w
              pokoju.Bardzo często wychodzi i patrzy sobie przez okno.Od 1.5 roku
              średnio 35 razy na dobe mówie do niej,że nie wychodzi się na parapet
              bo można spaść i niestety....A jeżeli chodzi o syna to niestety nie
              stał na moich kolanach tylko siedział.A że siedzieliśmy blisko stołu
              i młody nagle poczuł chęć ucieczki to sorry....Ja myśle,że to był
              wypadek a ty myśl sobie co chcesz.
            • kasia236 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 21:45
              arioso1,no cóż ,myślałam że jesteś idealną matką ale zawiodłam się
              po obejżeniu zdjęć w twoim albumie.
              Twoja córka stoi przy telewizorze(włączonym !)to chyba nie jest zbyt
              zdrowe dla jej oczu,obok stoi sprzęt,coś jak dvd,cóż dziecko jest
              nieprzewidywalne więc mogłoby pociągnąć to na siebie i rozbita głowa
              gotowa,do tego wszystkiego dziewczynka stoi przy szafce z
              szybkami !!! czy nie powinnaś przewidzieć że córka może kopnąć nóżką
              albo przewracając się udeżyć w szkło,a to mogło wbić się w jej
              nogę !!
              Nie lubię hipokryzji.
          • jakw Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 23:12
            Ale Arioso ma rację. Nie zostawia się dzieciaków na przewijaku, na
            parapecie czy sam na sam ze szklanką wrzątku albo nożem; nie powinno
            się też zostawiać ledwo stojących dzieciaków w miejscach, w których
            padanie nie jest w miarę bezpieczne (ciężarówka to pikuś, wyobraż
            sobie rocznego młodego walącego np. głową w jakieś marmurowe kanty w
            łazience; jeśli byś go w takim miejscu nie zostawiła to masz
            doskonały przykład rzeczy, których się nie robi)
            Niektóre dzieci są rzeczywiście bardziej "urazowe" i rzeczywiście
            trudno za nimi nadążyć. Ale tym bardziej trzeba przestrzegać pewnych
            zasad.
            Moja młoda z pół roku temu usiłowała zjeść termometr - moja wina, bo
            nie powinnam go kłaść w zasięgu jej łap.
            • mary_boo Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 07.07.08, 11:54
              Wszystkie święcie oburzone panie - Arioso naprawdę ma rację! Pewnych
              rzeczy przy małych dzieciach nie robi się i już. Co innego nie móc
              zapobiec wypadkowi, a co innego dopuścić do niego. Jak wiem, że mam
              wyjątkowo nakręcone dziecko, to powinnam też wiedzieć, że może sobie
              w każdej chwili nabić guza. Fakt, że zostawiam je same sobie nie
              zmniejsza tego ryzyka.
              Moja dwulatka też jest z tych wyjątkowo żywach, ale - odpukać -
              większej krzywdy do tej pory nie pozwoliliśmy jej sobie zrobić,
              chociaż nie raz, nie dwa i nie dziesięć było baaardzo blisko i nawet
              nie chcę myśleć, co byłoby, gdyby nikogo przy niej nie było.
              I żeby było jasne - nie przeszkadza mi to gotować, prać, ani
              sprzątać, jeżeli jest taka potrzeba. Okien tylko nie myję, jak
              jestem z nią sama.
              Aha, wracając do tłumaczenia - jak najbardziej, ona wszystko wie,
              ale obawiam się, że w tym wieku to dla niej tak naprawdę czysta
              abstrakcja. Dlatego jeszcze raz mówię - złoty środek
        • maja4021 Re: do arioso1 20.06.08, 18:33
          własnie nie badz bezczelna bo sie mozesz rozszczelnic ...i wiesz co
          wtedy tez mozesz wylac to co w głowce mozliwe ze masz .Bo mowimy tu
          o wypadkach ktore naprawde kazdemu moga sie zdarzyc
          • arioso1 Re: do arioso1 20.06.08, 19:31
            wiesz sa wypadki i niedbalstwa-a pozwALANIE DZIECKU NA SPACEROWANIE
            PO PARAPECIE I STAWIANIE SOBIE GO NA KOLANACH ABY SOBIE POSKAKAŁO-
            TO JEST NIEBYWALE GŁUPOTA I NIEDBALSTWO
            • kasnova Re: do arioso1 20.06.08, 23:02
              Ja też obejrzałam Twoje zdjęcia i wybacz, ale według Twoich dziwnych
              teorii zostawianie takiego małego dziecka samego na łóżku czy
              pozwolenie mu na wspinanie się po walizkach z ostrymi kantami przy
              meblach grozi niesłychanymi ciężkimi obrażeniami. Więc nie bardzo
              rozumiem, jak Ty, taka odpowiedzialna matka mogłaś dopuścić do
              takich sytuacji.
              A co do skakania na kolanach - nie znam dziecka, które by tego nie
              robiło i nie lubiło.Rozumiem, że noszenie dziecka "na barana" też
              jest straszną głupotą i nieodpowiedzialnością?
    • aannaa6 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 13:08
      Jasne że się zdarzają. Spałam z synkiem - roczniakiem, tak mi przyfasolił głową
      w mój nos że krew poszła. Ale skubany nawet się nie obudził.
    • tijgertje Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 14:24
      Moj mlody ma ponad 4 lata, dotychczas jakos unikalismy wypadkow.
      Przewracania nie licze, bo przewraca sie na prostej drodze do tej
      pory i guzy, poobijane kolana i lokcie to norma. Wielu wypadkow
      mozna uiknac, wystarczy tylko uruchomic wyobraznie.

      Od urodzenia NIGDY dziecka nie zostawilam na sekunde samego na
      lozku czy przewijaku. Jak musialam po cos siegnac czy wyjsc, a
      dziecka nie moglam przytrzymac jedna reka, to albo kladlam w
      lozeczku czy kojcu albo na podlodze, stamtad nie mogl spasc. Jak
      tylko zaczal sie przewracac, to lozeczko i kojec zostaly obnizone.
      Moj artysta turlal sie we wszystkie strony jak mial 6 tygodni.

      W wannie czypod prysznicem do tej pory malucha nie zostawiam na
      sekunde samego. Zawalu malo nie dostalam, jak raz poszlam do
      sasiadki, a ta zostawiwszy roczne dziecko samo w duzej wannie (miala
      sie z nim kapac) zeszla na dol otworzyc drzwi. wedlug mnie to
      pytanie o problemyuncertain

      W wozku czy foteliku samochodowym zawsze zainam pasy, nawet jesli
      mam do przejechania kilka metrow, nigdy nie wiadomo, na kogo sie po
      drodze terafi, nawet jesli jest sie samemu super ostroznym.

      Od okien poodsuwalam wszystkie meble, po ktorych dziecko mogloby sie
      wspiac. Jak zaczal pelzac, to przy schodach zamontowalismy bramke,
      dluugo wybieralam taka, zeby solidna byla i naweet jak moj ponad
      100kilowy maz wpadlby na nia z impetem, to wytrzyma, otwiera sie od
      schodow, w razie, jakby ktos zapomnial zamknac i byla przymknieta,
      to jak sie dziecko o nia oprze nie poleci w dol.

      Wszystkie gniazdka maja antydzieciowe wtyczki. W kuchni szafki mam
      na magnetyczne zamki, mlody do tej pory ich nie rozpracowal, zreszta
      nie mial okazji, bo klucze-magnesy wisza wysoko.

      wszystkie leki sa w powieszonej wysoko szafce zamykanej na klucz, a
      klucz kladziemy na niej, ja ledwie dostaje, wisi w takim miejscu, ze
      nie ma sie jak do niej wspiac.

      NIGDY nie pilam kawy czy herbaty z dzieckiem na reku czy na
      kolanach. Wiecie, ze najczesta przyczyna poparzen u dzieci jest
      goraca herbata? W czasie gotowania jezeli nie potrzebuje wiecej niz
      2 palnikow, to uzywam tylko tych z tylu, Mam plyte ceramiczna,
      stygnie strasznie dlugo, wiec po gotowaniu przykrywam ,chocby duzym
      garnkiem z zimna woda, zeby dziecko nie dotknelo palnika (moj urwis
      juz nieraz usilowal wspiac sie do szafek czy plyty po zabawkach czy
      krzeselkachuncertain Garnki i patelnie ustawiam tak, zeby z przodu nie
      bylo uchwytu, patelnie uchwyty z tylu kucenki, nie ma ryzyka, ze
      dziecko wstanie i cos wrzacego na siebie zciagnie.

      Pilnuje kabli zelazka, tostera, czajnika, wszystko ustawiam tak,
      zeby dziecko nie moglo nic na siebie zciagnac. Teraz jest starszy i
      wie, ze niektorych rzeczy nie wolno, ale dziecko pozostaje dzieckiem
      i nigdy nie jest do konca przewidywalne. Np bramke przy schodach
      zawsze zamykam na noc i pewniejeszcze kilka lat tak bede robic, zeby
      zaspany lobuz idac do lazienki nie pomylil kierunkowuncertain

      O oparzeniach jeszcze cos: nigdy mi to samej nie przyszlo do glowy,
      ale na prezentacji w przedszkolu prowadzaca zwrocila uwage na
      odkrecanie kranow. Oczywiscie najbezpieczniejsze sa te z
      termostatem, ale jesli sie takowych nie ma, to warto wyrobic sobie
      nawyk odkrecania ZAWSZE najpierw zimnej, potem goracej wody.
      Dlaczego? Dziecko nawet 5-6 letnie czesto robi cos bezmyslnie i nie
      zastanawiajac sie nad tym automatycznie powtarza zachowania
      doroslych. Odkreci wode, wlozy reke i poparzenie gotowesad Jesli
      odkreci najpierw chocby troche zimnej wody, potem goraca, tonawet
      jak sie oparzy, to z mniejszym stopniu.

      W sumie to powinnam jeszcze pare rzeczy w domu zmienic, zeby byl
      bardziej dzieciolubny, ale najwazniejszego chyba dopilnowalam, a z
      reszta jakos sobie radzimy. U mnie drzwi sa normalne, u znajomych
      wszystkie klamki sa skierowane do gory. Dziecko zwykla klamke umie
      otworzyc jak tylko do niej dosiegnie przez powieszenie sie na niej,
      jezeli jest skierowana do gory, to maluchy dlugo nie potrafia
      rozpracowac jak to otworzyc, a jesli nawet zwykle nie maja
      wystarczajaco sily, zeby to zrobic. Polecam! w ten sposob mozna np
      zrobic pokoj dziecka super bezpieczny i w czasie gotowania jest
      pewnosc, ze z niego nie wyjdzie, to samo w drzwiach do kuchni,
      garazu czy lazienki.
      Oczywiscie nie mozna wszystkiego pzrewidziec, nie da sie tez dziecka
      przed wszystkim ochronic, niektore maluchy po prostu maja wiecej
      pecha;-/ Jedna z nauczycielek mojego syna czuje sie strasznie winna,
      bo wszystkie wypadki mlody zalicza akutrat jak ona sie klasa
      opiekuje. A to zawadzil gdzies na zjezdzalni i pieeeknie rozdarl
      nowe spodnie, a to tuz przed wielkanoca sie przewrocil na podworku i
      nabil na czole pisanke wielkanocna (wieksza od przepiorczego jaja),
      kilka dni temu jego kolega robil mlynek plastikowa lopatka i moj syn
      znalazl sie w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i
      zanim pani zdazyla zareagowac, to mlody dostal w brew. Krew sie lala
      ponoc ciurem , dzieci przerazone, panie spanikowane, a mlody nicsmile
      Pojechalismy do lekarza, na szczescie nie trzeba bylo szyc, choc
      niewiele braklo, bo 1-2cm dalej i byloby po oku.

      Kochane mamusie, wypadki maja to do siebie, ze sie KAZDEMU moga
      przytrafic i nie sadze, ze ktos jest lepszym czy gorszym rodzicem,
      jesli ma ich mniej czy wiecej na kacie. Wielu jednak mozna uniknac i
      naprawde wypadki typu upadek z lozka czy przewijaka to nie wypadek,
      a zaniedbanie i bezmyslnosc. Przejdzcie po domu na czworakach,
      przyjrzyjcie sie wszystkiemu z perspektywy dziecka i zabezpieczcie
      co sie dasmile Nauczcie sie przeceniac maluchy, czasem maja pomysly,
      ktore nam nie przyszly by do glowy i zwykle potrafia wiecej, niz
      sadzimysmile
    • zuzanka89 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 14:58
      Raz moja coreczka (miala gdzies z 1,5 roku) wyskoczyla mi z luzeczka
      tak jak kot na 4 lapy. Choc materacyk miala na nainizszym poziomie
      to udalo jej sie stojac na palcach dosiegnac lokciami gornej listwy
      (tej nad szczebelkami) a potem to juz sekunda - podskok, bosymi
      stopami po pionowych szczebeklach (tak jak na filmach ludzie co
      chodza po scianach) i wyskoczyla na podloge. To byl jedyny raz gdy
      niedocenilam jej mozliwosci.
      Dla swojego spokoju mieszkanie mam bardzo dobrze zabezpieczone i
      przyjazne dziecku, wymogl to temperament coreczki. Teraz moja
      coreczka ma 20 miesiecy i rozumie co znaczy "nie wolno" ale majac 12
      miesiecy nie rozumiala a byla juz na tyle sprawna by wejsc na
      jakikolwiek mebel, chocby na ta centymetrowej groboci listwe co
      mocuje szybe w drzwiach by sobie te drzwi otworzyc. Moim zdaniem gdy
      mozliwosci dziecka znacznie wyprzedzaja zdolnosc pojmowania
      odpowiednie zabezpieczenie domu jest koniecznoscia by opiekun mogl
      wyjsc spokojnie do toalety czy wypic kawe.
      • maja4021 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 18:31
        acha ja jeszcze chce dodac ze tez rozcieła wedzidełko jak miała 18
        miesiecy,spadła z bujaczka
        • mamapinezki Do tijgertje 20.06.08, 20:40
          O rany! Więcej miejsc zabezpieczonych przed zrobieniem sobie krzywdy
          jest chyba tylko w szpitalu psychiatrycznym...a może i nie? A dajesz
          dziecku nóż i widelec...tym też można sobie zrobić krzywdę. Wykłuć
          oko na przykład. Dzieci jak piszesz do różnych rzeczy są zdolne. A
          niech mu się ręka omksnie. No chyba, ze podczas posiłku też jesteś z
          dzieckiem? Według mnie przesada, ale podziwiam za umiejętność
          zadbania o szczegóły i przewidywania.
          • jakw Re: Do tijgertje 20.06.08, 23:42
            Ja tam 3-latce nie daję widelca do samotnego jedzenia, a noża to
            jeszcze do ręki nie dostaje (chyba że jest to nóż plastikowy).
            Nie zostawiam też jej samej w wannie.
            Na oknach mam zabezpiecznia i też gotuję na tych dalszych palnikach.
            I zanim wypiję herbatę to doprowadzam ją najpierw do przyzwoitej
            temparatury.
            I owszem, nie da się wszystkiego uniknąć i wszystkiego przewidzieć.
            Ale jednak czym innym jest "omsknięcie ręki" np 5-latka i pokrojenie
            sobie nożem łapy po czym mama szybko przyklei plaster bo jest obok,
            a czym innym ściągnięcie na siebie gorącego garnka przez dzieciaka
            swobodnie buszującego w kuchni podczas gdy mama robi np. siusiu.
            Wiadomo, że wysikać się kiedyś trzeba, ale zamyka się wtedy kuchnię,
            a dzieciak ma być na zewnątrz.
            • trojakowamama Re: Do tijgertje 21.06.08, 08:41
              Moje 3 latki widelcem zjadają obiad, jak mają ochotę coś sobie
              pokroić np banana na kawałki i włożyć do miseczki to też i noża
              używają!
          • tijgertje Re: Do tijgertje 21.06.08, 09:47
            mamapinezki napisała:

            > O rany! Więcej miejsc zabezpieczonych przed zrobieniem sobie
            krzywdy
            > jest chyba tylko w szpitalu psychiatrycznym...a może i nie? A
            dajesz
            > dziecku nóż i widelec...tym też można sobie zrobić krzywdę. Wykłuć
            > oko na przykład. Dzieci jak piszesz do różnych rzeczy są zdolne. A
            > niech mu się ręka omksnie. No chyba, ze podczas posiłku też jesteś
            z
            > dzieckiem? Według mnie przesada, ale podziwiam za umiejętność
            > zadbania o szczegóły i przewidywania.

            widelec i noz mlody dostaje do obiadu, a obiad jemy zawsze wspolnie
            cala trojka, co uwazam jak najbardziej za dobrty zwyczaj a nie
            przesade. Sniadanie i lunch rowniej jem z mlodym, nieraz wspolny
            posilek to jedyny moment w czigu dnia,z e mozna pogadac i pobyc
            razem. Od 8.30 do 15.15 szkola i 45 min.przerwy na lunch w domu, po
            szkole nieraz umawai sie do kogos na wspolna zabawe i wraca na
            obiad, godzine pozniej kapiel z tata i spanie, wiec wspolne posilki
            sa dla nas wazne. Czasem je cos sam, ale jest to kanapka (jedzona
            rekami) albo owoce to samo), wiec oka sobie nie wybije, chyba, ze
            palucha wsadzismile Szpital psychiatryczny? Dobresmile Jak wspomnialam,
            nie sadze, zebym przesadzala, bo znam takich, co wszedzie ukladaja
            dywany, zeby sie dziecko nie stluklo za mocno jak sie przewroci,(u
            mnie sa plytki z nierownymi kantami) zdejmuja zaslony i firanki
            (zeby karnisza na siebie nie sicagnelo), pozbywaja sie zwierzakow i
            roslin, zeby zwerzak nie ugryzl albo nie podrapal i nie zjadlo ziemi
            albo lisci z kwiatkow (u mnie jest 15,5m dlugosci akwarium i duzy
            staw w ogrodzie, wokol ktorego oczywiscie postawilismy tymczasowy
            plot, szyba akwarium na razie przezyla proby pukania do rybek,
            ufff...), maja zamykane na specjalne zamki sedesy i lodowki, na
            kantach plastikowe narozniki, siatki w oknach, ktary w balkonach
            itp. Ja mam tylko jednego utrwisa i mysle, ze jego bezpieczenstwo
            jest wazne, ale nie wpadam w paranoje.
    • royalmail Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 21:10
      Pewnego dnia zostawiłam w pokoju bawiącego się syna (miał wtedy ok.
      1,5 roku) i poszłam umyć zęby smile. Młody bawił się samochodami i
      świata nie widział poza nimi.
      Jak wróciłam do kuchni(ok. 4 min. ?), to młodzian z błyskiem
      zadowolenia w oku obserwował fajczący się narożnik kuchenny oraz
      panel ścienny. Oczywiście trzymał się w bezpiecznej odległości.
      Po moim wejściu do łazienki błyskawicznie wydobył z szafki
      zapomnianą od lat (nikt do tej pory nie wie, skąd się tam wzięła), a
      pochodzącą z okresu "studenckiego" grzałkę do herbaty i podłączył ją
      szybko do kontaktu, położył ją (rozżarzyła się momentalnie) na
      skajowy narożnik i zapalił się też panel ścienny...
      Nigdy mi nie spadł. głowy nie rozwalił. nie poparzył się, na
      podwórku zawsze jestem z nim, bo mimo, że pies jest u nas 11 lat to
      mu nie ufam i pilnuję itp.dzięki naszej ostrożności i wyobraźni
      uniknęliśmy pewnie wiele- ale moja wyobraźnia nie podsunęła mi
      takiej akcji - bo nie wiedziałam, że ta grzałka tam jest. A co by
      było, gdyby podszedł bliżej i zapaliło się jego ubranie...brr.
      Schowajcie grzałki smile
      • phantomka Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 20.06.08, 21:29
        Ja jestem z tych, co to staraja sie przewidziec wszystko, zanim dam
        jakis przedmiot to sto razy go obejrze i obmysle, co corka glupiego
        moze z tym zrobic, ale i tak to nic nie daje. Raz spadla z kanapy w
        nocy, spala pomiedzy nami, przeleciala jakos przeze mnie i rozwalila
        sobie potwornie wedzidelko, krew sie lala strumieniem. Ostatnio u
        lekarza wsadzila sobie do buzi jakis element puzzli i sie krztusila,
        dzisiaj u znajomej - kuleczke szklana. A niby dawno jej minal etap
        wkladania do buzi. A na uduszenia szczegolnie bylam wyczulona i jak
        widac, nie udaje mi sie calkowicie tego uniknac...ech na zawal zejde
        chyba.
      • tijgertje Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 21.06.08, 09:54
        Dobry urwis. zabezpiecz gniazdka, to niczego nie wlaczy. Ja pamietam
        z mojego dziecinstwa podobna historie. Mama wyszla po cos do
        piwnicy, a ja z trojka mlodszego rodzenstwa zostalam na chwile w
        domu. Pewnie wiele z was pamieta czy, kierdy mieszkania dogrzewalo
        sie tzw. Farelka? Mialam wtedy jakies 6-7 lat, moj najmlodszy brat
        (okolo 2 lat wtedy) postawil ja tak, ze dmuchala na wykladzine.
        Nietruudno sobie wyobrazic mine mamy, gdy weszla do mieszkania, a my
        siedzimy wokol grzejnika patrzac co sie stanie. Niewiele brakowalo,
        bo wykladzina zrobila sie czarna i gorna warstwa zuplenie sie
        stopila, chwila dluzej i pewnie bysmy cakla czworka za zywe
        pochodnie robiliuncertain Mimo, ze glupim dzieckiem nie bylam, to
        ciekawosc zwyciezyla nad rozsadkiem, dlatego uwazam, ze nawet do
        starszych dzieciakow w niektorych sytuacjach trzeba miec ograniczone
        zaufanie.
    • gabbie Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 21.06.08, 00:43
      oj
      lubiłam sadzać moje dziecie na kuchennym blacie, obok stał czajnik,
      dziecię samo go włączylo i polało sobie rączkę wodą
      a ja, (nie)mądra mamunia, zareagoałam za wolno bo byłam pewna że tam
      zimna jest woda
      na szczęście nia ma śladu a ja już nie sadzam na blacie wink
      • tijgertje Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 21.06.08, 09:57
        Nauczycielka mojego syna w dziecinstie potknela sie i wpadla prosto
        do plonacego kominka, na szczescie rodzice szybko zareagowali,
        skonczylo sie dlugim chlodnym prysznicem i blizny nie zostaly, mimo,
        ze miala oparzenia 2-go stopnia na twarzy, szyi i ramionach.
        • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 21.06.08, 19:18
          Ja też obejrzałam Twoje zdjęcia i wybacz, ale według Twoich dziwnych
          teorii zostawianie takiego małego dziecka samego na łóżku czy
          pozwolenie mu na wspinanie się po walizkach z ostrymi kantami przy
          meblach grozi niesłychanymi ciężkimi obrażeniami. Więc nie bardzo
          rozumiem, jak Ty, taka odpowiedzialna matka mogłaś dopuścić do
          takich sytuacji.
          A co do skakania na kolanach - nie znam dziecka, które by tego nie
          robiło i nie lubiło.Rozumiem, że noszenie dziecka "na barana" też
          jest straszną głupotą i nieodpowiedzialnością?

          ---SZYBY W SZAFKACH-Mam nietłukące-
          ---prad w domu ma czujniki wystarczy lekki skok i wyłącza sie prad
          tzw inteligentna instalacja ( do nabycia za granica dla chętnych )
          ---walizki walizki zawierają w sobie coś co wazy ponad 20kilo- nie
          przesunie tego nawet moja 12 letnia córka-zresztą stały tam akurat
          chwilowo bo rz\az w tygodniu wykładam je -ktoś po nie przychodzi na
          codzień nie stoi to wszystko.
          - nie jestenm matjką idealną ale NIGFDY nic sie moim dzieciom nie
          zdarzyło-było uderzenie o kant stołu o szafkę o drzwi,były przycięte
          palce szuflada(mimo zabezpieczenia zresztą) ale moje dzeci nie
          spacerują po parapecie aby oglądac swiat-zresztą jeżeli ktoś był w
          pokoju to jakim prawem dziewczynka spadła????? ten ktoś był
          trzezwy???
          -gotowanier obiadu-kurcze zawsze sobie znajdziesz wymówkę aby nie
          pokazac nieodpowiedzialności???
          mam liczną rodzine gotuje codziennie dla 5-6 osób,pieke ciastka
          ciasta-prawie codziennie,robię przetwory, piorę sprzątam czasem
          prasuje i jakos moje dzieci nigdy w tym czasie nic sobie nie
          zrobiły-wystarczy organizacja.Jakos można dziecko do łóżeczka,kojca
          połozyć-dziecko spi-mozna gotowac ale przeciez trzeba by pomyślec
          jak uchronić dziecko przed wypadkiem a to juz wyższa filozofia
          prawda??? jak nie umiesz zorganizowac sobie czasu jako pani domu to
          albo zatrudnij kucharke albo do baru- bo jakoś inne matki gotują i
          dzieci są bezpieczne.
          Potem powiesz we szpitalu-panie doktorze ja tylko gotowałam obiad-
          jestem niewinna?
          zresztą powtarzam kolejny raz- wypadki typu potknięcie, czy tym
          podobne to wypadki a poparzenia, wypadnięcia spadnięcia to
          zaniedbania.
          Moje dzieci skacza po moich kolanach owszem ale od tego jestem ich
          matką a raczej człowiekiem z wyobraznią ze zeskakiwac nie pozwalam.
          • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 21.06.08, 20:00
            pikum napisała- 20.06.08, 20:30
            Po pierwsze córka spadła z parapetu, ale nie była sama w
            pokoju.Bardzo często wychodzi i patrzy sobie przez okno.Od 1.5 roku

            A to przepraszam skoro nie była sama w pokoju i do tego spadła z
            parapetu to jesteś usprawiedliwiona-absolutnie !!!
            Czyli gdyby była sama to jest to zaniedbanie a jak ktoś stoi obok i
            nie umie zapobiec to jest to ...no własnie co to jest.
            Może faktycznie ta osoba była nie teges .
            A myślisz że dziecku wystarczy wytłumaczyć?
            skoro wiesz ,ze ona tam wychodzi to pilnuj jej tym bardziej-mam
            nadzieję ze chociaz masz zablokowane klamki w oknach bo jak
            wypadnie i się zabije,to niezaleznie od ilości osób przebywających
            w tym samym pokoju mozesz awansowac na morderczynię swojej córki-
            takze Uważaj
            • pikum Re: arioso1 21.06.08, 21:44
              Wiesz jesteś troszke śmieszna!W żaden sposób sie nie usprawiedliwiam
              i nadal twierdze,że to był wypadek.Tak siedziałam w tym pokoju i
              wyobraź sobie,że byłam trzeźwa.Niestety nie dam rady wymontować spod
              okna kaloryfera po którym córka wdrapuje się na ten nieszczęsny
              parapet.Ale czytając niektóre wypowiedzi myśle,że niektórzy popadają
              jednak w paranoje.A Tobie gratuluje
              zapobiegliwości,przewidywalności,super bezpiecznego
              domu,inteligentnej instalacji elektrycznej,nietłukących szyb itp....
              • b-life Re: arioso1 22.06.08, 00:06
                Jestem przerażony czytając niektóre wpisy. Mam wrażenie że
                rzeczywiście nie spuszczasz na chwile oka z dziecka i nie pozwalasz
                mu na nic, co może być wg ciebie niebezpieczne. Jak zatem twoje
                dziecko ma się czegokolwiek nauczyć? Małe dziecko nie rozumie co
                mówisz do niego. Musi samo sprobować. Musi wlożyć reke do ciepłej
                wody aby poczuć cieplo, musi włożyc ręke do loda aby wiedziec co to
                zimno, musi zmoknać na deszczu aby poznać deszcz... musi 10 razy
                spaść z tapczanu, aby za 11 razem nauczyć się schodzić ostrożnie...
                Musi przewrócić się,aby nauczyć się chodzić. Czy stojąc cały czas
                koło dziecka albo nosząc je na rękach uchronisz je od wypadków?
                Pewnie w większym stopniu, ale będziesz tak musiała stać wiele lat,
                bo twoje dziecko będzie wymagało coraz więcej opieki, a w wieku 3
                lat będzie już mocno opóźnione w porównaniu do rówieśników!
                • tijgertje Re: arioso1 22.06.08, 12:22
                  b-life napisał:

                  Małe dziecko nie rozumie co
                  > mówisz do niego. Musi samo sprobować. Musi wlożyć reke do ciepłej
                  > wody aby poczuć cieplo, musi włożyc ręke do loda aby wiedziec co
                  to
                  > zimno, musi zmoknać na deszczu aby poznać deszcz... musi 10 razy
                  > spaść z tapczanu, aby za 11 razem nauczyć się schodzić
                  ostrożnie...

                  Powaznie??? Mojemu synowi pozwalalam na bardzo duzo (za duzo wedlug
                  babci), ale zawsze w granicach rozsadku. Nauczyl sie schodzic z
                  wysokiego lozka jak mial niespelna rok, na poczatku pilnowalam, zeby
                  zawsze najpierw spuszczal nogi i jakos nigdy nie spadl, z czasem
                  weszlo mu to tak w krew, ze jak nie umie z czegos zejsc, to zawsze
                  najpierw nogismile A ja nie musze sie martwic, ze sobie kark skreci.
                  wtedy juz by sie prawidlowego schodzenia nie nauczyl. Zimne i goraca
                  tak, jak mlodego ostrzegalam przed czyms goracym, to nieraz bralam
                  jego raczke w swoja, druga reka go przytrzymywalam tak, zeby nie
                  mogl sie wyrwac i pomalu zblizalam jego raczke do zrodla ciepla. Jak
                  poczul cieplo, to go odsuwalam na bezpieczna odleglosc. Wolalam,z
                  eby w ten sposob sie nauczyl plyta kuchenki, kaloryfer, kubek z
                  herbata, piekarnik, zelazko, niz zeby za kazdym razem paryl paluchy.
                  Chyba niezly sposob, bo mlody nawet do zimnego zelazka sie nie
                  zbliza, a jak mowie, ze cos moze byc gorace, to opomalutku zbliza
                  raczke do momentu, az poczuje cieplo, nigdy niczego nie dotyka i
                  nigdy sie nie oparzyl, mam nadzieje, ze tak mu zostanie.
                  • tijgertje Re: arioso1 22.06.08, 12:24
                    Aaa. opozniony wcale nie jest, ma problemy z wspinaniem i przewraca
                    sie na prostej drodze ale tylko i wylacznie ze wzgledu na wiotkosc
                    stawow, ale nie odbiega od rowiesnikow.
                • baenshee Re: arioso1 22.06.08, 12:22
                  jak narazie zaliczyliśmy mnóstwo gózów i siniaków,bo młoda jak jej
                  sięnie chce chodzić, to kombiuje i się przewraca. raz zleciała z
                  łóżka, miała wtedy 8 miesięcy,moja wina, bo zasnęłam z myślą ,że ona
                  też śpi. nie spała skubana tylko zwiewała z łóżka i zapomniała,że
                  jak się łóżko kończy to spadnie, bo dalej nie pójdzie. spadła z
                  tapczany u znajomej ,po którym skakała - znowu moja wina, bo jak
                  zobaczyłam , co robi<byłam w innym pokoju i weszłam na kontrole> to
                  się wydarłam. gdybym poszła po cichu i zabrała samobójczynię nic by
                  nie było. rymnęła glacą o podłogę , bo jej się wywrotka omsknęła -
                  znowu moja wina, mogłam gnojka z niej zdjąć,na szczęście odległość
                  od ziemi wynosiła ok 5 cm. siedzi szkodnik mój na parapecie i
                  owszem, ale ZAWSZE stoję przed nią i ją trzymam. jakoś jeszcze nie
                  spadła. i do głowy by mi nie przyszło zostawić małego kaskadera
                  samego na oknie. aha, było jeszcze kilka razy krwawo - rozbita
                  warga. rutynowe próby samobójcze pt. włażenie na krzesła i zwisanie
                  z nich , próby wskakiwania do łóżeczka na główkę i inne takie mam
                  opanowane i zawsze reaguję.
              • arioso1 PIKUM 22.06.08, 13:20
                PIKUM NAPISAŁA;> Wiesz jesteś troszke śmieszna!W żaden sposób sie
                nie usprawiedliwiam
                > i nadal twierdze,że to był wypadek.Tak siedziałam w tym pokoju i
                > wyobraź sobie,że byłam trzeźwa.Niestety nie dam rady wymontować
                spod
                > okna kaloryfera po którym córka wdrapuje się na ten nieszczęsny
                > parapet.Ale czytając niektóre wypowiedzi myśle,że niektórzy
                popadają
                > jednak w paranoje.A Tobie gratuluje
                > zapobiegliwości,przewidywalności,super bezpiecznego
                > domu,inteligentnej instalacji elektrycznej,nietłukących szyb
                itp....


                TO chyba ty śnmieszna jestec i nieodpowiedzialna- siedzisz sobie
                spokojnie w pokoju i obserwujesz jak dziecko n kaloryfer i na
                parapet wychodzi?
                wiesz może wizyta u terapeuty by pomogła z jednej strony nauczy jak
                oduczyc dziecka pewnych niebezpiecznych zachowań a po drugie
                mogłabycś nauczyć się jak byc bardziej czuła matka która widząc że
                jaj dziecko wychodzi na parapet- ruszy dupsko!!!
                pewnie napiszesz zaraz ze odwróciłas się na momencik albo że coś tam-
                jezeli jesteś swiadoma tego co robi albo co moze zrobic twoje
                dziecko lepiej by było dla ciebie a raczej dla zycia córki abys
                popracowała nieco nad swoim postępowaniem-bo za 6 lat parapet jej
                nie wystarczy
                • pikum Re: kończe dyskusje choć...... 22.06.08, 19:41
                  Pewnych spraw niestety nie przeskoczymy,a co poniektórych nie
                  przegadamy.Ja mam swoje zdanie na temat wypadków i raczej nie
                  krytykuje innych,bo do końca nie znam sytuacji ani dziecka.Nie
                  jestem matką która non stop lata za dzieckiem,co by czasami nie
                  potknęło się i nie nabiło guza.Nie jestem także wróżką i wszystkich
                  niebezpiecznych sytuacji niestety nie przewidze.Nie wyniose z domu
                  także mebli, dywanów, lodówki,pralki,bo musiałabym zostawić gołe
                  ściany ,żeby dom był w pełni bezpieczny.Bo przecież wszystko jest
                  potencjalnie niebezpieczne dla dziecka.A jeżeli chodzi o to na co
                  moja córka będzie wychodziła za 6 lat,to myśle,że będzie już na tyle
                  duża i rozumna,że będzie umiała ocenić niebezpieczeństwo i wybrać
                  odpowiednie postępowanie.Niestety nie będę jej towarzyszką do 18
                  roku życia ,by upominać ją,aby czasami nie wyszła na drzewo bo może
                  spaść.
          • kasia236 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 22.06.08, 13:54
            "walizki walizki zawierają w sobie coś co wazy ponad 20kilo- nie
            przesunie tego nawet moja 12 letnia córka-zresztą stały tam akurat
            chwilowo bo rz\az w tygodniu wykładam je -ktoś po nie przychodzi na
            codzień nie stoi to wszystko".
            Po pierwsze walizka mogłaby się przewrócic na bok,i przygnieść
            np.nóżkę twojego dziecka,a jeżeli stały tam chwilowo to wiedz droga
            mamo że wypadki zdarzają się właśnie w czasie tych krótkich chwil.
            Po drugie pisałam o szkodliwości TV na oczy dziecka,po trzecie o
            sprzęcie ,zdaje się że dvd lub kino domowe,które raczej 20kg nie
            waży i córka mogłaby je spokojnie na siebie zrzucić,kiedy mama
            najpokojniej w świecie pstryka zdjęcia.
            Piszesz "były przycięte palce szuflada"skoro wiedziałaś że
            zabezpieczenie jest do kitu,to tak jakby go wcale nie było,to gdzie
            byłaś,kiedy Twoje dziecko bawiło się szufladą ??? Życzę Ci żeby
            Twoim dzieciom nadal nigdy nie zdarzały się "wypadki" a jeżeli by
            się jednak jakiś przydażył to mam nadzieję że uderzysz się w pierś i
            przyjdziesz się pochwalić swoją głupotą.
            Dodam jeszcze że w wielu wypowiedziach sie z Tobą zgadzam,uważam że
            masz rację,tylko to teoria,ale życie samo pisze scenariusze i sama
            widzisz że pewne sytuacje są do przewidzenia,ale dzieci są od nas
            szybsze,dziewczynka,która wchodziła na parapet,jestem przekonana że
            robiła to w 10 sekund,czasem wystarczy sie odwrócić właśnie na
            chwilę.
            Masz racje jeżeli chodzi o przypadki,kiedy to jesteśmy ewidentnie
            winni,ale każdy przypadek jest inny i nie należy wszystkich
            uogólniać obraźliwym stwierdzeniem że komuś mózg wypłynął z wodami
            płodowymi.


            Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...

            Pozdrawiam
            • koteczka12 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 23.06.08, 07:26
              Mojej starszej córce (prawie 3 lata) wolno wchodzić na parapet (b.
              szeroki, a okna z kratami), ale młodszej (niecałe 1,5 roku) nie.
              Zdejmuję ją średnio raz na 5 minut, ale zdejmuję. Dobrze mi to robi
              na linię smile A jak wychodze z pokoju, jest w łóżeczku. Obiad gotuję z
              dziewczynami zapiętymi w fotelikach. Naprawdę wszystko się da
              rozwiązać ....
              • kasia236 Re: koteczka12 23.06.08, 11:33
                Zapinasz trzylatkę w fotliku i gotujesz obiad ?
                Mi ugotowanie obiadu zajmuje czasem 40 minut a czasem 1,5h ! Masz
                chyba bardzo spokojne dziewczynki,zwłaszcza tę starszą.
                • koteczka12 Re: koteczka12 23.06.08, 13:12
                  Mam raczej spokojną. Poza tym prawdziwe przygotowania do obiadu to
                  raczej 20 minut - góra pół godziny, a reszta to gotowanie, w czasie
                  którego nie muszę być na miejscu (najwyżej od czasu do czasu
                  zobaczyć, małe moga byc wtedy w łóżeczku). Te niebezpieczniejsze i
                  osobiste prace robię kiedy małe i tak jedzą śniadanie, co zwykle
                  raczej długo trwa (bo młodsza się guzda a starsza wszystko sama,
                  oczywiście - dziwne, jak jajecznica potrafi uciekać z łyżeczki ...).
                  Poza tym obie córy od 13 do 15 śpią, więc jeśli nie zdążyłam rano,
                  kończę wtedy. No, jeśli jestem w domu - trzy dni w tygodniu chodzę
                  do pracy, wtedy tak samo robi niania.
            • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 23.06.08, 17:20
              kasiu 236

              walizki nie maja prawa się przewrócić- gdyby był choc minimalny cień
              obawy o to nie stały by tam abi sekundy-sprzet rtv-jest złozony
              listwą mocującą - przytwierdzony do mebla-mój małż jest szczególnie
              wyczulony i naprawdę posiadam zabezpieczenia dzieki czemu nie
              latam za córeczka krok w krok.tv posiada wbudowaną fabrycznie siatke
              napięciową-nie szkodzi w oczka a zreszta córka z reguły patrzy w tv
              10-15 minut-tylko wtedy mogłam zrobić jej zdjęcie- to ze w tym
              momencie tam była nie oznacza ze stoi tam godzinami.
              po drugie- nawet jesli dziecko w sekunde wychodzi na okno to matka
              swiadoma tego nie powinna pozwolić na wychodzenie tam a jesli juz
              winna stac tuz obok i nie odwracac sie ani na sekundę-po drugie i
              na to jest sposób- tylko trzeba pomyslec.
              córka przycieła palce w ten oto sposób-
              stała koło mebla a ja obok-nagle zauwazyłam ze zabezpieczenie jest
              krzywo zasrubowane-wyjełam je aby poprawic nakładkę -córka obok
              stala-niczym poprawiłam nakładke ta otwarła szuflade i zamkneła z
              palcami w srodku- fakt placzu nie było bo leciunio sobie przycieła-
              ale przyznaje sie do własnej nieudolności ze mogło byc gorzej i
              powinnam była zrobic te naprawe pózniej lub pozbyć sie córki na
              dwie minuty do łóżeczka-lecz nie porównuj szuflady dl spacerujacego
              dziecka pooknie i nic nie robiacej sobie z tego mamuski-
              • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 23.06.08, 21:14
                Arioso1 plis nie wymyślaj jakichś niestworzonych historii
                naszpikowanych tragizmem.Córka ma wcale nie spacerowała po oknie,
                tylko siedziała(chyba wyrażnie napisałam)Pozdrawiam super mamo
                • patrycja25.live Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 24.06.08, 17:53
                  W życiu nie pozwolilabym dziecku samemu siedziec na parapecie. Mi tez wyglada to na zaniedbanie, moim zdaniem powinnas byla wstac i ja z parapetu zabrac, a nie dalej sobie siedziec. U nas jedynie pare guzow przy nauce chodzenia i wstawania (synek 13 m-cy). Staram sie przewidywac i eliminowac niebezpieczne sytuacje. Nie mam zadnych zabezpieczen, ani kontaktow, ani szafek. Na szczescie nigdy nic powaznejszego sie nie stalo i mam nadzieje, ze nie stanie, ale nigdy nic nie wiadomo. Wszystkiego nie da sie uniknac, choc rola rodzica polega na tym by zapewnic dziecku bezpieczenstwo.
              • natemi Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 26.06.08, 22:39
                arioso1 napisała:

                > walizki nie maja prawa się przewrócić- gdyby był choc minimalny
                cień
                > obawy o to nie stały by tam abi sekundy-

                Ale może wspiąć się na te super stabilne walizki i uderzyć gówką (
                no nie uwierzę, że są z antypoślizgowego materiału dostępnego za
                granicą wink)upadając w siatke napięciową rozpostartą fabrycznie na
                telewizorze
                Pozdrawiam
                • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 28.06.08, 15:05
                  moja córka sie nie wspina na walizki-
                  droga pikum-obrażajac mnie zagłuszasz swoje wyrzuty sumienia i brak
                  wyobrażni- wcale nie powinnas mieć dzieci bo mogą niedożyć do
                  pełnoletności przy twojej głupocie
                  • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 28.06.08, 15:23
                    zresztą jak wcześniej pisałam są wypadki i są zaniedbania.
                    na placu zabaw jak 5 latek wyjdzie na drabinkę i się poślizgnie to
                    będzie wypadek a jak mamusia pozwoli 2 latkowi wychodzić na
                    drabinki a sama siedzi na ławce oddalonej o 20 metrow i dziecko
                    spadnie to uważam za zaniedbanie.Tak samo jak pozostawienie dziecka
                    na łóżku,na przewijaku,czy w kuchni przy gorącym piecu i pozwalaniem
                    na wychodzenie na okno!!!Nie nadinterpretujcie tego co piszę!Siniaki
                    i guzy to normalne u dzieci-moje tez mają ale ja nie zostawim
                    goracych napoi na stole i nie zostawim 18miesięcznej córki na
                    hustawce samej.A chyba to jest różnica między wypadkiem a
                    zaniedbaniem.Idę o zakład że te co tak wszystko na wypadki zwalaja
                    siedza i malują paznokcie a dziecko robi co chce w domu a potem
                    jest że to był wypadek-
                    • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 28.06.08, 15:24
                      a telewizory z siatka napięciowa produkowane sa na rynek polski od 4
                      lat-więc to żadna nowość
                  • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 28.06.08, 20:28
                    Arioso,moja droga!Nie wiem w którym miejscu Cię obraziłam,ale skoro
                    tak sądzisz to przepraszam serdecznie.Wyobraź sobie,że nie mam
                    żadnych wyrzutów sumienia i z wyobraźnią całkiem nieźle u
                    mnie.Troche "pojechałaś"ze stwierdzeniem,że nie powinnam mieć
                    dzieci,ale żyjemy w demokratycznym kraju i każdy ma prawo wyrażać
                    swoje zdanie.Równie dobrze ja mogłabym powiedzieć to samo,ale
                    niestety (a może i stety)nie znam Cię i takie stwierdzenie byłoby
                    grubo nie na miejscu.Nie martw się o moje dzieci,lepiej zatroszcz
                    się o swoje.A na te metalowe kanty przy walizkach proponuje jakieś
                    zabezpieczeniA,no chyba że na zdjęciu ich nie widać.Czasami córka
                    może się potknąć o jakiś papierek i ....wypadek czy zaniedbanie?
              • widosna Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 04.07.08, 23:50
                Ty Aristo, ależ Ty jesteś głoopia baba! Nie chodzi mi o to, że dbasz o swoje
                potomstwo i troszczysz się o potomstwo innych upominając inne mamy, ale o ton
                Twoich wypowiedzi, o to jak się przechwalasz, wymądrzasz i krytykujesz inne mamy
                obrażając je. Świetnie, ze jesteś taka super mama ale popracuj jeszcze nad swoim
                stosunkiem do innych - trochę więcej kultury!
                • widosna Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 00:05
                  Ah, Arioso (nie Aristo) - przepraszam za zniekształcenie
          • ruminacja Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 04.07.08, 13:19
            dla chętnych-instalacje inteligentne są także dostępne w Polsce i coraz bardziej
            popularne (jakby komuś przeszło przez głowę żeby dzieci zostawić i po nie
            jechać-już nie musiwink
    • prologica Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 25.06.08, 09:34
      jak milo, arioso idealna po raz kolejny, suuuuuper lejdi domestos

      moja corka z rok temu IDĄC przez salon, w ktorym nie ma na podlodze
      nic, nawet dywanu, upadla i uderzyla glowa w kant stolu - rozbila
      glowe

      niedawno biegla przez ten sam salon, ja odkurzalam, miala w rekach
      pudelko z kreda, potknela sie o rure od odkurzacza, a kredy nie
      chciala wypuscic, wiec zaryla w panele lokciami - myslalam ze
      polamala rece... skonczylo sie na spuchnietych siniakach

      z rok temu wchodzac do klatki schodowej, stojac jakies 10cm ode
      mnie, potknela sie o schodek i uderzyla ustami w kant betonowego
      schoda. krew leciala tak, ze czekalam tlyko az zacznie pluc
      zebami.... skonczylo sie na rozwalonym dziasle, krwiaku na
      wewnetrzenj stronie ust, ktory przybral czarna barwe na drugi dzien,
      ogolnie wygladala na ofiare znecania sie co najmniej...

      no ale coz, w wieku 5 lat pewnie powinna chodzic tylko za reke albo
      na smyczy, a w czasie odkurzania powinnam zamykac ja w klatce

      pozdrawiam
      • pikum Re: Prologica 25.06.08, 10:37
        Super lejdi domestos!!!Dobre.Zbierając wszystkie rady
        arioso,myśle,że powinnaś iść do terapeuty,żeby wytłumaczył córce,że
        upadając musi wypuszczać pudełko z kredą z rąk.Poza tym może masz
        coś z podłogą nie tak.A wogóle to powinnaś mieć wyrzuty sumienia do
        końca życia,że dziecko twe tyle razy zrobiło sobie krzywde w Twoim
        niebezpiecznym domu.Wszelkiego rodzaju zamykanie w
        klatce,przywiązywanie do fotelików miło widzianesmile
        • prologica mało tego! 25.06.08, 11:10
          wlasnie przypomnialam sobie jak ostatnio corka bawila sie na placu
          zabaw (plac z rodzaju tych bezpiecznych - zero kantow, rogow,
          wystajacych czesci). wchodzila na taki podest, lapala sie drabinki,
          hustala sie na rekach i skakala w dol (miedzy jej nogami a piaskiem
          pod spodem bylo moze ze 30cm). w pewnym momencie leci z lzami w
          oczach i czerwonymi oczami dookola. pytam co sie stalo, a ona mowi
          ze skoczyla i uderzyla sie nogami pod oczy. pytam czy kolanami sie
          uderzyla. ona ze nie - i pokazuje mi ze czubkami butow...

          do tej pory nie wiem jak to technicznie realne, ale podbila sobie
          wlasnymi butami dwoje oczu... to tez pewnie moja wina, bo na plac
          zabaw powinno piecioletnie dziecko patrzec, a nie w nim sie o zgrozo
          bawic...
    • zebra12 Hhehehe, dobre to ostatnie 25.06.08, 15:11
      Przypomniała mi się historia moje koleżanki z liceum. Kiedyś na wuefie
      skakałyśmy w dal. No i dziewczyna się bardzo przejęła. Skoczyła jak mogła
      najdalej. Ale jej część dolna ważyła nieco więcej niż górna i zatrzymała się w
      piachu, podczas gdy część górna chciała nadal szybować. Tymczasem siła ciążenia
      dołu zatrzymała ją nagle i nie wiedzieć czemu jej własne zębiska wbiły się w jej
      własne udo!
      Krew się lała. Skończyło się na pogotowiu założeniem kilku szwów.
      • natemi Re: Hhehehe, dobre to ostatnie 26.06.08, 22:35
        hahahahaha, no niezłe historie!!! Moja mała ma szczególny chyba dar
        do nabijania sobie guzów, np przewrócić się i nabić guza okładką
        niesionej książeczki, takiej z grubej tektury...
        A tak z ciekawości... siatka napięciowa na monitorze telewizora to
        co to? Ale do tego sprzętu RTV to coś można wcisnąć, jak widać
        dzidziuś próbuje. Nie prościej postawic poza zasięgiem małych
        rączek. Nietłukące się szyby w szafkach... taaaa...
    • oyate Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 02.07.08, 18:13
      Wypadki sie zdarzaja i będą. Nie zgodzę się z tym, że należy dziecko
      pilnować we wszystkim...raczej tłumaczyc i pilnować ale bez
      przesady. Potem widzę dziecko 3 letnie, które nie umie samo wchodzić
      czy schodzic po schodach bo opiekun trzyma i traktuje je jak
      maleństwo. Mój syn jak miał 1,5 roku chodził po drabinkach na
      naszych łóżkach pietrowych...inna matka by nie pozwoliła wejść a ja
      na odwrót pozwoliłam tylko pilnowałam powoli zmniejszając opiekę.
      teraz ma 2 lata i 4 miesiące i sam wchodzi na wszelkie łóżka
      drabinki, achody, zjeżdżalnie. Dziecko musi się uczyć
      samodzielności, nie może być wyręczane przez opiekunów bo bedzie w
      przyszłości mało zaradne.
      • zenalka Przesada!!! 04.07.08, 15:45
        Wiecie co ja tez mam zabazpieczone gniazdka i ostre kanty przy
        szafkach czy stołach ale to by było na tyle! Moje dziecko (19 m-cy)
        otwiera szuflady, szafki, wchodzi na łóżka czy fotele i jakos nie
        jest przesadnie poobijane! Moim zdaniem robienie z z domu fortecy
        ekstra bezpieczej to przesada. Może się myle ale dzieci muszą się
        kiedys nauczyć jak się otwiera szuflady a jesli bedą zawsze
        zabezpieczone to kiedy sie naucza? Kiedy skończą 18 lat i beda
        wystarczająco dorosłe? Wg mnie wszystko powinno mieć swoje granice,
        zarówno dbanie o bezpieczeństwo jak i pozwalanie na samodzielną
        naukę.
    • alicja0 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 04.07.08, 23:51
      synek mając nieco ponad rok, oparzył sobie palce, a zrobił to tak:
      byłam w kuchni, przy garach na wprost kuchenki, on siedział jakieś 3
      metry dalej, tyłem do mnie i bawił się samochodzikami.
      Odwróciłam się od kuchenki, wyszłam z kuchni na mniej niż 0,5 minuty
      (chciałam coś przestawić na szafce kilka metrów dalej, poza
      kuchnią). Wróciłam do kuchni i widzę, że synek trzyma dłoń na płycie
      kuchennej z nietęgą miną, więc jego łapsko szybko pod zimną wodę,
      chwilkę popłakał i poszedł się dalej bawić, a ja zostałam w kuchni z
      lekkim zawałem serca, bo po obserwacji jego dłoni wiem, że złapał za
      brzeg patelni z rozgrzanym olejem. Moja wyobraźnia już mi
      podpowiedziała, co byłoby dalej, gdyby pociągnął za tą patelnię..
      Na ręce miał bąble, ale pojechałam do chirurga i założyli mu
      opatrunek tak, aby szybciej się goiło. A ja tego samego dnia
      pojechałam na drugi koniec miasta do Ikei i kupiłam taką prostą
      ramkę metalową do kuchenek - coś jak ogrodzenie bez jednej ścianki,
      które się mocuje do kuchenki właśnie w tym celu, aby zapobiec
      grzebaniu w garach przez dzieci. Ramka się podnosi do góry, więc da
      się przy tym manewrować na kuchence.
      Najlepsze jest to, że 1. widząc kiedyś dzieci po oparzeniach w
      szpitalu zwracałam szczególną uwagę na to, aby moje dziecko się nie
      oparzyło 2. do tego momentu sądziłam, że synek jest za niski, aby
      sięgnąć do płyty kuchennej, a on jakoś tak się rozciągął, stanął na
      czubkach palców, że skubany dosięgnął.
      A ostatnia akcja synka: jedziemy windą, której drzwi są dzielone na
      pół i przy otwarciu, wpierw chowa się jedna połowa, a na nią nasuwa
      się druga połowa drzwi, tak że między tymi dwiema płytami jest
      szpara. I synek akurat walił rękami w drzwi - obok stałam ja i mąż.
      Drzwi się otwierają, a ja widzę, że dziecko nie cofa ręki, tylko
      trzyma na płycia, a ta się chowa - palce synka wchodzą między jedną
      płytę a drugą i zaraz się zaklinuje cała dłoń. Mąż się gapił, a ja
      jakimś cudem przytomna wyrwałam rękę synka z tej szpary na tyle
      szybko, że synek tylko się zdziwił. Za chwilę by się darł i nie wiem
      czy udałoby się szybko i łatwo wyciągnąć. brrr.. Trochę mojej winy,
      bo liczyłam ma uwagę męża, który stał bliżej, a ja zajmowałam się
      córką. Nie warto ufać nawet mężowi wink
      Z córką natomiast miałam inny wypadek: uczyłam ją schodzić z kanapy
      nogami w dół, a ta uparta próbowała schodzić głową w przód. Dlatego
      postanowiłam pokazać jej, że to niebezpieczne i kiedy tak córka znów
      opuszczała głowę w dół wisząc z kanapy, pozwoliłam jej na to, ale
      przy tym trzymałam ją za tułów.. i w planach miałam, że córka
      spadnie na głowę, ale asekurowana, lekko, bokiem, na tyle, zeby
      zobaczyła jak to wygląda, a nie żeby się potłukła.. Tylko, że córka
      była cieżka i spadła na dywan jednak nieco solidniej niż było w
      planach. Nic sobie nie zrobiła, ale miałam chwilę grozy, bo czułam
      jak po prostu mi się wyślizguje z rąk. I jakoś załapała, że nie
      warto schodzić głową w przód.
      • widosna Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 00:04
        Pewnie zaraz Aristo Cię zakrzyczy...
        Współczuję poparzenia paluchów - pomysł z osłoną super. Też myślałam nad nią ale
        czy nadaje się do tradycyjnych kuchenek gazowych (nie płyta)? Też bardzo boję
        się poparzeń i pilnuję moje żywe sreberko.
        U mnie dzisiaj była nieprzyjemna sytuacja. Moja córa 15 miesięcy wszystko pcha
        do buzi. Oczywiście znam jej nawyki i drobicę trzymam z dala ale dzisiaj skubana
        odkęciła zasypkę i nakrętkę wsadziła do buzi (średnicy około 6 cm) - zrobiła to
        w mgnieniu oka przy mnie gdy na nią patrzałam. Oczywiście przestraszyła się i w
        ryk. Nakrętkę wyciągnęłam ale ona przestraszona zamykała buzię. Boję się bo
        wkłada do buzi wszystko i zakazy na razie nic nie dają. Nic innego jak patrzeć
        na nią cały czas - co naprzemiennie z małżem i moimi rodzicami robimy (ale jak
        widać refleks ma szybszy niż my)
        • babcia47 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 02:15
          Boję się bo
          > wkłada do buzi wszystko i zakazy na razie nic nie dają.
          Ariosto by pewnie napisała, ze na wszelki wypadek jej młode chodzi w
          takim kagańcu jak Hannibal Lecter..smile
          • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 19:44
            Ale mnie korci żeby coś dopisać,ale nie narażam się już, bo znów
            usłysze ,że powinnam udać sie do terapeuty(a Arioso wie co mówi).A z
            kagańcem to dobre wyjście nic nie połknie i nikogo nie pogryziesmile
            • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 20:55
              pikum napisała:

              > Ale mnie korci żeby coś dopisać,ale nie narażam się już, bo znów
              > usłysze ,że powinnam udać sie do terapeuty(a Arioso wie co mówi).A
              z
              > kagańcem to dobre wyjście nic nie połknie i nikogo nie pogryziesmile

              A to jeszcze nie byłaś??? zeby nie było za pózno
              • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 21:13
                Uderz w stół a nożyce się odezwą-tak to i nasza Arioso dała
                głos.Może polecisz mi jakiegos zaufanego,bo jak dobrze
                zinterpretowałam jesteś obeznana w temacie.
                • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 21:38
                  tak moja droga, jestem obyta w temacie ze tak powiem-
                  W krakowie jest bardzo dobre centrum leczenia uzaleznień-zwłaszcza
                  od wymądrzania się i biernej opieki nad potomstwem-na
                  ul.Krakowskiej.Wyobraz sobie ze ja nie potrzebuje terapii gdyz
                  moje dzieci w przeciwieństwie do Twoich sa bezpieczne
                  • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 22:08
                    Leczenia uzależnień?chyba coś pomyliłaś.No ewentualnie mogłabym się
                    zgłosić w sprawie palenia papierosów.A jeżeli chodzi o wymądrzanie,
                    to analizując wszystkie posty,jesteś jedyną wymądrzałą kobitą
                    wypowiadającą sie w tym temacie.Umiesz tylko agresywnie atakować
                    innych a siebie wychwalasz pod niebiosa.Może to ty powinnas się udać
                    do tej poradni?ale skoro jesteś obyta w temacie leczenia
                    uzależnień...Apropos,gdybyś mogła podać mi definicje biernej opieki
                    nad potomstwem to będę bardzo wdzięczna.
          • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 20:49
            nie moja droga babciu- moje dziecko nie chodzi w kagańcu ale nie
            ma w zasięgu dotyku nic co może wkładac do buzi.A młode to ma kot
            albo pies.
            Ponadto nigdzie nie napisałam ze nalezy krok za krokiem malca łazic
            i pilnowac i na nic nie pozwalac , ani takze że wyzabezpieczac
            wszystko co tylko sie da!!! Ale jeśli ktos nie umie nicku
            przeczytac i przepisac go poprawnie ,to ma prawo
            nadinterpretować.Wyraziłam sie chyba na tyle jasno że dzielimy
            wypadki od zaniedbań ,bo to chyba normalne że dziecko potrafi się
            przewrócic na prostej drodze i rozbic głowe, a także jakims cudem
            odgryzc koło od samochodziku i sie nim zaksztusic a także zatrzec
            oczka piaskiem jak i równiez przewrócic sie na schodach.
            Ale mopje drogie nie mówcie ze zostawianie niezabezpieczonych
            kontaktów , gorących szklanek na stole, pozostawienie samego
            niemowlecia na przewijaku czy na wersalce lub w niezapientym
            lezaczku to normalne i dopuszczalne zjawisko.
            Bardzo prosze naprzyszłosc dokładnie czytac moje wypowiedzi w
            których jasno i wyrażnie wyrazam MOJE zdanie na ten temat
            • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 05.07.08, 20:54
              widzisz widosno- wiesz jakie ma nawyki twoje dziecko i chowasz
              drobne rzeczy, a ze sie przypadkiem zdarzyło-trudno, jednak
              doskonale wiesz ze dziecie twoje wklłada do buzi wszystko i
              przytomnie chowasz przed nią - tak wg mnie jest ok-inaczej więc by
              było gdybyś wiedziała a mimo to pozostawiła ja ,w około
              drobniutkich elementów ,kulek i sama poszła np do łazienki na
              kilka minut-tak?wiec poraz kolejny nie mieszajcie tego co pisze z
              tym co sie wam wydaje
        • alicja0 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 06.07.08, 19:20
          Ta osłonka z Ikei jest do każdej kuchenki, zarówno płyty jak i z
          palnikami, bo można ją przyczepić na różne sposoby. Ja jednak nie
          przykręciłam na stałe tej osłonki, bo mąż nie chciał wiercić dziur
          itd. a ta osłonka jest dość ciężka i dość wysoka, że jak dziecko
          dorośnie do tej wysokości, to będzie już na tyle kumate, że nie
          będzie (mam nadzieję) wsadzało łapsk do gorących garów. Na razie się
          to sprawdza, a synek dał spokój tej osłonce, bo wpierw to faktycznie
          bardzo go intrygowała wink
          Z tym pchaniem do buzi.. moja siostra miała kilka lat jak wsadziła
          sobie do nosa malutki kompas (były takie kiedyś w skórzanych paskach
          do zegarka), a rodziców nie było w domu. Jak przyszli, to już ledwo
          było widać kompas w nosie, bo przesuwał się dalej. Ojciec w ostatnim
          momencie wyciągnął go pincetką.
          A moje dziecko wsadziło sobie naklejki do buzi - naklejki były
          starszej siostry, która mu akurat okazyjnie udostępniła. Wsadziłam
          palce do gardła i wyciągnęłam. A ja jestem z tych co to dużo myślą i
          przewidują i naprawdę było wiele okazji, gdzie moja asekuracja
          zadziałała... a jednak przytrafiają mi się też takie niespodzianki,
          o których można by powiedzieć, że "trzeba było myśleć".
          A ewentualnych krzyków na moje domniemane zaniedbania, nie boję się -
          mam taką domową "aristo" pod ręką, co to krzyczy i wytyka mi zawsze
          wszystko, a sama pozwoliła synkowi pojechać buzią po betonie. wink)
          Naszą forumową Aristo zresztą rozumiem, bo naprawdę są czasem takie
          zaniedbania oczywiste, ale też nie ma co się z tego tytułu
          awanturować, bo efekt będzie odwrotny - zamiast ludzi ostrzec przed
          zaniedbaniami, tylko potęguje to bagatelizowanie (przynajmniej na
          forum wink)
          • alicja0 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 06.07.08, 19:23
            Aj i przepraszam za pomyłkę w nicku - spisałam z innego postu, a
            teraz spojrzałam i chodzi oczywiście o Arioso smile)
            Generalnie - Arioso masz rację, tylko nerwy nie dają takiego
            wychowawczego efektu (a o to chyba chodzi docelowo), jak łopatologia
            i spokój smile)))))
            Pisałam to ja, nerwus do kwadratu wink
            • arioso1 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 06.07.08, 20:21
              dlatego pisze od samego początku ze sa wypadki i zaniedbania co
              podałam w wyraznych przykładach.
              Droga pikum- nigdzie siebie nie chwaliłam pod niebiosa-nigdy i
              nigdzie, .
              Wiesz co ci powiem na koniec aby zakończyc te zbedna dyskusje z Tobą?
              Nie chciałabys teraz w tej chwili kiedy ja piszę byc na moim
              miejscu i byc zmuszona pisac -ze przeżyłaś sytuację utraty dwujki
              dzieci chłopca w wieku 4 lat i dziewczynki 7 lat obojgu
              jednoczesnie , gdzie szukałam swoich dzieci jak obłąkana przez kilka
              dni, gdzie nie wiedziałam co robia gdzie są i czy zyja wogóle.I
              wcale nie chucham i nie dmucham na moje dzieci i nie trzymam za
              rączki ale na boga nie siedz spokojnie kiedy twoje dziecko
              wychodzi na okno, tak samo nie zostawiajcie swoich dzieci tam gdzie
              byc moze coś im sie stanie, i obyscie nie musiały kiedys doceniac
              tego co straciłyście bo to jest naprawdę trudniejsze niz poprostu
              przemyślane opiekowanie sie dzieckiem.Myslisz że mnie obchodzi czy
              twoja córka spadnie z okna czy nie? To Twoje dziecko , twój dramat
              bedzie - to nie moja sprawa ,bo nie mam zadnego interesu w tym abys
              szczególnie pilnowała dziewczynki czy każda z Was zeby pilnowała to
              są wasze sprawy nie moje , to ty bedziesz sie meczyc do końca zycia
              z wyrzutami sumienia nie ja .Ja tylko piszę zebyście nie
              bagatelizowały tego że dziecko jest naprawdę kruche i wbrew pozorom
              tak łatwo je stracić czy zeby kaleka było- bo zadne na to nie
              zasługuje-zadne.Ani zadna matka nie zasługuje na to aby nosiła taki
              ból w sercu.
              Więc naprawdę rozgraniczcie wypadki od zaniedbań.Moje dzieci tez
              sie przewracają , potykają , przecinają maja guzy, rany dziury
              podbite oczy,poobijane ręce i nogi i wszystko co tylko moze miec 7
              latek z adhd, czy ledwo chodząca dziewczynka-ja nie mówię ze
              rodzic zaniedbuje jak dziecko nabije guza!
              zaniedbuje kiedy wiedząc o zagrozeniu jednak pozostawia malca w
              niebezpiecznym miejscu nie pomysliwszy uprzednio ze coś dziecku
              grozi-
              na przewijaku w wózku przed blokiem, czy na wersalce, na parapecie
              czy nawet w każdym innym miejscu gdzie istnieje choć małe
              prawdopodobieństwo wyrządzenia krzywdy.
              Kiedy wy w końcu zrozumiecie o czym piszę!
              • pikum Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 06.07.08, 21:46
                Myśle,że każda matka wie na co stać jej dziecko.Każda matka także ma
                swoją definicje wypadku i zaniedbania.Napewno nie wybaczyłabym sobie
                nigdy w życiu,gdyby któremuś mojemu dziecku stało się coś
                poważnego.Wyszła na parapet bo tysiące razy wychodziła i schodziła
                sama(raz pod kontrolą a innym razem zupełnie poza moim
                zasięgiem).Nie jest już malutką dziewczynką,ale niestety tak
                niefortunnie chciała się obrucić,że spadła.Nie tłumacze się ani nie
                wybielam,ale wiem na co stać moje dziecko.Gdybym dostrzegła
                jakiekolwiek niebezpieczeństwo,napewno nie pozwoliłabym na to.To
                taka prosta zasada:idziesz jedną i tą samą drogą setki razy, a sto-
                pierwszy pójdziesz i złamiesz noge.Nie jestem w stanie chodzić z nią
                za rączke,bo musiałabym być przywiązana do niej od rana do
                wieczora.I wierz mi,że mam wyobraźnie i potrafie ustrzec moje dzieci
                przed niebezpieczeństwem,które w jakiś sposób jest do
                przewidzenia.Niestety wszystkiego przewidzieć sie nie da.Dzieci
                także posiadają wyobraźnie i to dużo bujniejszą niż my-dorośli.Nikt
                nie jest doskonały,bo gdyby tak było ,nie słyszelibyśmy o dzieciach
                pogryzionych przez łagodne i spokojne rotwaillery czy pit-bulle,bądź
                o dzieciach które wypadły przez okno.
                • mama303 Re: Wypadki w domu,zdarzaja się wam ? 06.07.08, 22:19
                  pikum napisała:

                  > Myśle,że każda matka wie na co stać jej dziecko.

                  Niestety nie każda.Wiele jest tak bezmyślnych /jesli chodzi
                  bezpieczeństwo /matek że szok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka