szamonia
14.07.08, 22:35
Córeczka ma 15 miesięcy. Zasypia zarówno w południe, jak i na noc w
moich ramionach, tulona, kołysana, aaaa, ciiii. Takie zasypianie
trwa nawet godzinę, albo i dłuzej, a często kończy się tak, że Mała
otwiera oczy, jak szerokie w pewnym momencie i chce od nowa wariować
(na zasadzie pohusiałam się to teraz mogę znowu powariować). Ja mam
zrujnowany kręgosłup już samą ciążą, bo dużo przytyłam, prawa ręka
mi odmawia posłuszeństwa (już miałam zalecony rękaw ortopedyczny)
więc jest to dla mnie ogromny wysiłek (jak dla większości.
Próbowaliśmy z Męzem zaczerpnąc pomysł z "Niani" i kłaść Córeczkę do
łożeczka i być w pobliżu czekając, jak zasnie. Oczywiście Mała
ciągle wstawała, a ja ją na nowo kładłam na podusie i na poczatku
się śmieje, a potem płacz, jakby ją ze skóry obdzierali. Ok, płacze
każde dziecko kiedy chce mu sienarzucić coś nowego, co niekoniecznie
mu siępodoba, ale nasza kruszyna potrafi tak sięzdenerwować, zę nie
moze złapać tchu, szlocha i w ogóle jest cyrk. Nawet wtedy, gdy jej
uległam i wzięłam na ręce, bo już brakowąło jej dosłownie tchu to
przez długi, długi czas nie mogła się uspokoić. nawet przy piersi
szlochała i co jakiś czas jej sięwspominało i od nowa płakała. To
jest bez sensu, tak katować dziecko. jak ją nauczyć zasypiania
samodzielnego?????