Dodaj do ulubionych

Problem z 3,5 latkiem...

25.07.08, 13:29
Witajcie.

Chciałbym się Was poradzić w pewnej bardzo ważnej dla mnie kwestii.
Otóż moja 3,5 letnia córcia panicznie boi się burzy i wszystkiego co
się z nią wiąże (nawet ciemna chmura na niebie wzbudza w niej obawę,
a nawet strach). Doszło do tego, że w ciągu dnia nie chce wychodzić
z łóżka. W czasie deszczu zatyka rekoma uszy i chowa się pod kołdrę.
Nie wiem co robić.

Proszę Was o poradę, a także jakieś wskazówki w jaki sposób reagować
na jej leki i ewentualnie czy i do jakiego specjalisty się z tym
udac.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających i odpisujących.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Problem z 3,5 latkiem... 25.07.08, 13:35
      Ja się burzy nie boję, gdy jest - pochodzę z synkiem do okna i się
      przyglądamy, jak leje i błyska. Grzmot - wybuch śmiechu "ale
      walnęło!". Przy takiej mojej postawie nie było możliwości, by synek
      bał się burzy.

      Ten lęk u Twojej córki nie wziął się znikąd. Ktoś ją takiego
      reagowania na burzę nauczył, u kogoś to podpatrzyła. Ktoś jej
      pokazał: "zobacz jaka wielka ciemna chmura, ona oznacza, że zbiera
      się na burzę", a tembr głosu dał do zrozumienia, że dzieje się coś
      złego i strasznego. Dzieci uczą się reakcji od dorosłych przez
      podpatrzenie, na siłę czy pogadanką raczej nic nie zmienisz, ale
      zawsze możesz spróbować. Pokaż jej swoje pozytywne reakcje w czasie
      burzy. Mów: "Zobacz, ja sie nie boję, tata się nie boi, babcia się
      nie boi...". Może z czasem coś to da.
      • alpepe Re: Problem z 3,5 latkiem... 26.07.08, 13:45
        bzdura, z tym lękiem.
    • tendencia Re: Problem z 3,5 latkiem... 25.07.08, 15:46
      Jak mała była mniejsza oglądała bajkę z serii "Mały Miś - Gruba
      ryba" - tam jest odcinek Potwór, właśnie o burzy. Morze to by
      pomogło? I częste rozmowy oswajające.
      Ja też nie przepadam za piorunami,a nikt mnie tym nie zaraził tylko
      widzę w tym zagrożenie. Boję się tego paskudztwa tak jak pszczół,
      ale u mojej 3,5 latki poprzez ostrzeżenia nie wytwarzam lęku, tylko
      zdrową świadomość, co trzeba robić gdy. Ostatnio jak przeszła nad
      nami burza jakiej dawno nie widziałam staliśmy wszyscy w
      ciemnościach w oknie i przy każdym błysku i huku mała
      krzyczała "ojacię!!". A ja tylko myślałam - jak dobrze że jesteśmy
      wszyscy w domu, całe niebo huczało i świeciło raz za razem. I żaden
      lekarz nie wytłumaczy mi, że mam się przestać bać tego żywiołu..
    • joanna_poz Re: Problem z 3,5 latkiem... 25.07.08, 16:01
      aż tak często te burze Was chyba nie trapią, żeby ten lęk nadawał
      się do leczenia przed specjalistę..

      moj 4 latek zaczał się bać burzy w tym roku. wczesniej, jak był o
      wiele młodszy, nie bał się absolutnie, więc tym bardziej dziwny jest
      ten lęk teraz..

      po prostu tłumaczymy, staramy się być blisko, przytulamy, dodajemy
      otuchy.
    • scarlet_s Re: Problem z 3,5 latkiem... 25.07.08, 23:11
      Moja też się boi, może nie aż tak jak twoja. Tłumacze.
    • iwonag25 Re: Problem z 3,5 latkiem... 25.07.08, 23:34
      Ja odpiszę ale z mojej perspektywy.Otóż od dzieciństwa PANICZNIE!!!
      bałam się burzy. Dziś mam 27 lat i nadal sie boję tak samo. Już
      kiedyś pisałam, ze choćbym miała się roztopić, nie wyjde spod kołdry
      podczas burzy. Ponadto gdy zbliża się pora burzowa, czyli wiosna -
      lato, na moich oknach zawisają ciężkie zasłony i co wieczór
      zasłaniam okna, żeby czasem jakiś błysk mnie nie zaskoczył. Brrrr,
      nawet jak piszę to mi dreszcz przechodzi. nie dam ci mądrej rady,
      ale napiszę Ci, żebyś nigdy nie zostawiała córki samej podczas
      burzy. Mi zawsze pomagało jak ktoś siedział przy mnie blisko bądź
      przytulał.
    • prekambrysek Re: Problem z 3,5 latkiem... 26.07.08, 00:48
      "Ten lęk u Twojej córki nie wziął się znikąd. Ktoś ją takiego
      reagowania na burzę nauczył, u kogoś to podpatrzyła."

      To jest racja wiem to po moim 2,5letnim synku. Pierwsze reakcje bał
      się burzy bo dziadki go straszyły burzą. Po jakimś czasie udało mi
      się go przekonać że burza to tak naprawdę wielka ciężarówka która
      jak jedzie to wypadają jej kamienie i takie odgłosy wydaję
      (przyrównałam to do ciężarówki bo Michaś uwielbia ciężarówki itp).
      No i zadziałało.

      Po jakimś czasie sama niepotrzebnie go nastraszyłam wielką chmurą i
      burzą(chciałam żeby poszedł do domu bez histerii) i znowu się boi.
      Do tego stopnia że jak jest burza, nie nawet wystarczy sam deszcz i
      ciemne chmury to zaczyna płakać, chce być na moich rękach i się
      przytulać.
      Tak więc nie trzeba wiele żeby przestraszyć dziecko.
      Pozdrawiam
    • alpepe Re: Problem z 3,5 latkiem... 26.07.08, 13:45
      pozwól jej rysować burzę, mówić o burzy, sama też opowiadaj historyjki o burzy. Moja córka ma 6 lat a i do dziś, jak nadchodzi burza, zamyka wszelkie okna i jednak się boi. Mój mąż ponoć też jako dziecko b. bał się burzy. Nic nie poradzisz, niech młoda oswaja lęk właśnie poprzez rysunki i zabawę. Znam dorosłych, którzy boją się burzy.
      • alpepe Re: Problem z 3,5 latkiem... 26.07.08, 13:50
        i gwoli wyjaśnienia, nikt u mnie w rodzinie, nawet mój mąż, nie straszył dziecka
        burzą, nie mówił z dziwną intonacją o burzy, ani nie opowiadał strasznych
        historii. Podejrzewam, że córka po prostu jest nadwrażliwa na takie dźwięki,
        bardziej bała się burzy u dziadków, gdzie jest ciszej, więc i grzmoty brzmią
        straszniej. Ja zawsze córce powtarzałam, że lubię burzę, że lubię patrzeć, jak
        błyska.
    • mamaigiiemilki Re: Problem z 3,5 latkiem... 26.07.08, 21:04
      a moze przeczytaj jej ksiazke "Franklin boi sie burzy"; tam przyjaciele tłumacza
      żułwikowi, ze burza to nic strasznego, ze to w chmurach olbrzymy graja i huśtają
      sie na zyrandolachsmile; może pomoże;
    • alicja0 Re: Problem z 3,5 latkiem... 26.07.08, 22:00
      U dorosłych jest taka choroba - lęk przed burzą tj. brontofobia.
      Zwykle każdy się jakoś tam boi burzy, ale kiedy staje się to
      nieznośne dla samego delikwenta, uciążliwe w życiu, paraliżujące
      itd. to można rozważać właśnie brontofobię.
      Idzie się z tym do psychologa i stosuje się różne sposoby na
      odwrażliwienie, przeniesienie itd.
      Wszystkie rady, które podały mamy są w też pomocne - w końcu
      psycholog to nie żaden magik wink
      Jak "domowe" sposoby nie pomogą, to warto iść do psychologa, żeby
      dziecko nie utrwalało sobie takich lęków, bo to dla niego samego
      przykre. Może faktycznie być też w to włączona nadwrażliwość na
      dźwięki - w integracji sensorycznej stosuje się różne
      odwrażliwianie, można się skonsultować u rehabilitanta tej metody.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka