Dodaj do ulubionych

Uderzyłam córkę

01.09.08, 17:45
Dałam dzisiaj klapsa w dupę córce.Pomimo tego,że obiecywałam sobie,że nigdy w
życiu tego nie zrobię.Sama nie wiem co we mnie wstąpiło.Czuję się fatalnie
psychicznie.Teraz tylko utwierdziłam się,że dzieci nigdy w życiu nie powinny
być bite.Wiem,że wychowywanie dziecka nie jest łatwe,ale mnie ostatnimi czasy
zaczęło kompletnie przerastać.Dzisiaj moja dama pokazała na co ją
stać.Szykowałyśmy się do wyjścia.Stoimy ubrane,wszystkie potrzebne rzeczy
naszykowane w wózku i powstał wielki problem.Otóż moja
księżna(18mies.)postanowiła,że ona dzisiaj nie jedzie wózkiem tylko idzie na
nóżkach.I zaczęło się wielkie wycie.Przez pierwsze 30min,ignorowałam,czekałam
jak się uspokoi.Niestety nie doczekałam się.Potem zaczęłam tłumaczyć.Też nic
ciągły płacz.Potem odwrócić uwagę też nic.Płacz i szarpanie mnie rzucanie co
tylko wpadło jej w rękę i nie wytrzymałam byłam tak wściekła,że dałam jej dwa
klapsiory.Nie wiem czy zauważyła bo nie było żadnej reakcji.Chociaż teraz jak
tak sobie myślę to na pewno poczuła.Cały czas wściekle płakała.Po ponad
godzinie histerii usnęła zapewne ze zmęczenia.Naprawdę nie wiem jak w takich
sytuacjach się zachować.Nie mam już pomysłów.A ja jestem stara i głupia,bo tak
mnie poniosło.
Obserwuj wątek
    • wieland.com Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 17:55
      bez przesady nie martw sie tak od klapsa w tyłek nic się jej nie
      stanie aa sama wiem jak to jest mam synka 19 mies i czasami też musi
      dostać klapa przez pieluchę....
      • cdbw Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 13:45
        I dobrze... Przeżyła ? No
        • mikronn Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:37
          Tylko zwierzęta biją swoje dzieci. Gratulacje, właśnie dołączyłaś do
          grona zwierzaków.
          • 1onewolf Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:57
            ojej, to straszne, choć szczerze mówiąc nie widziałem zwierząt bijących
            potomstwo. sam oberwałem nieraz od rodziców i... jakoś mi to nie zaszkodziło, a
            kto wie - może nawet pomogło? jest różnica między katowaniem, a nieco bardziej
            stanowczą karą. małe dzieci to nie partnerzy do długich dyskusji n/t tego co
            wolno, a czego nie i dlaczego. oczywiście powinien być to środek z końca listy
            sposobów wychowawczych, ale z pewnością powinien być na tej liście.
            • 4g63 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 22:05
              silniejsi w sytuacjach w których nie potrafią sobie radzić używają
              przemocy i siły w stosunku do słabszej istoty jaką jest dziecko -
              fakt, nawet zwierzęta nie biją swojego potomstwa... no ale człowiek
              to wygodne bydle, jak mu coś nie pasuje to najprościej zaatakować
              obiekt wywołujący problem ech sad

              sam wychowywałem przez 9 miesięcy 4 letniego chłopca, nieraz robił
              różne dziwne rzeczy które niejednego wyprowadziły by z równowagi, ale
              przecież to słabsze dziecko - bezbronne w stosunku do rodzica, taka
              jest natura i już, żaden klaps tego nie zmieni, a tym bardziej bicie
              dzieciaka
              • wyjadacz_parkietuf Re: Uderzyłam córkę 03.09.08, 01:49
                4g63 napisał:

                > sam wychowywałem przez 9 miesięcy 4 letniego chłopca, nieraz robił
                > różne dziwne rzeczy które niejednego wyprowadziły by z równowagi,
                > ale przecież to słabsze dziecko - bezbronne w stosunku do rodzica,
                > taka jest natura i już, żaden klaps tego nie zmieni, a tym
                > bardziej bicie dzieciaka

                Fju, fju!! No, toś się chłopie nawychowywał! 9 miechów! A potem co?
                Odesłałeś dzieciaka jako "produkt nie spełniający oczekiwań"???
                Proszę Cię... w dalszych wypowiedziach tylko się pogrążasz....
                • amus00 Nie daj sie wariować 03.09.08, 06:16
                  Nie mozesz tego odzałować? Czy aby nie histeryzujesz?
                  Dzieci w młodym wieku dość często bywaja "nieznośne" a czasem ich zachowania
                  mogą być niebezpieczne dla nich samych (chociażby wychylanie sie przez barierkę,
                  czy zaglądanie do stawu), co gorsza sa w wieku kiedy intelektualnie daleko im do
                  pełnego rozwoju i nie jestes w stanie przetłumaczyć że czegoś nie powinna robić
                  bo zrobi krzywdę sobie lub komuś (konia z rzędem temu kto przetłumaczy slownie
                  dziecku 12-18 miesiecznemu ze np. wrzątek parzy). W sytuacjach gdy zawodzi
                  tłumaczenie czasem zmuszeni jestesmy dać mu klapsa. Ważne jest aby takie
                  sytuacje były jak najrzadsze i mialy dla dziecka jasne uzasadnienie, aby były
                  dla niego czytelnym sygnalem ostrzegawczym odnoszącym sie do danej sytuacji. Ja
                  bym takiego klapsa nie nazywał biciem ,a raczej skarceniem. Czasem sie da
                  wychować dziecko bez nawet jednego klapsa a czasem nie. Natomiast trzeba uwazać
                  z tzw. "terorrem psychicznym" (znam osobe zd dziecka by nie uderzyła, natomiast
                  co do straszenia, że odejdzie i zostawi je jak cos dziecko zrobi/nie zrobi, to
                  juz nie miała najmniejszych obiekcji..) gdyz skutki psychiczne mogą być
                  zblizone do regularnego nieuzasadnionego bicia dziecka.
                  I na koniec dodam ostrzegże przed bezkrytycznym stosowaniem tzw. bezstresowego
                  wychowania - gdyz jedna z ważniejszych funkcji wychowywania jest nauczenie
                  sobie radzenia ze stresem oraz uświadomienie ze pewne "złe" typy zachowań niosą
                  nieuchronne negatywne konsekwecje (ot, chociażby jak kara). Ten kto miał
                  styczność z nastolatkami czesto z tzw. "dobrych domów" które weszły w konflikt z
                  prawem powienien wiedzieć o czym mówie.
                  • betty842 amus00 napisał 03.09.08, 12:20
                    > Dzieci w młodym wieku dość często bywaja "nieznośne" a czasem ich
                    zachowania
                    > mogą być niebezpieczne dla nich samych (chociażby wychylanie sie
                    przez barierkę
                    > ,
                    > czy zaglądanie do stawu), co gorsza sa w wieku kiedy
                    intelektualnie daleko im d
                    > o
                    > pełnego rozwoju i nie jestes w stanie przetłumaczyć że czegoś nie
                    powinna robić
                    > bo zrobi krzywdę sobie lub komuś (konia z rzędem temu kto
                    przetłumaczy slownie
                    > dziecku 12-18 miesiecznemu ze np. wrzątek parzy). W sytuacjach gdy
                    zawodzi
                    > tłumaczenie czasem zmuszeni jestesmy dać mu klapsa. Ważne jest aby
                    takie
                    > sytuacje były jak najrzadsze i mialy dla dziecka jasne
                    uzasadnienie, aby były
                    > dla niego czytelnym sygnalem ostrzegawczym odnoszącym sie do danej
                    sytuacji. Ja bym takiego klapsa nie nazywał biciem ,a raczej
                    skarceniem.



                    Podpisuję się pod tym obiema rękami!!!
                  • kukulka11 Re: Nie daj sie wariować 06.09.08, 12:07
                    To ja poprosze konia z rzędem.
                    Moje dziecko w wieku 10 mies rozumiała: uważaj, gorąće. Jakim cudem? Dać dotknąc
                    czegoś baaardzo ciepłego i powiedziec kilka razy Gorące. Działa, moje dziecko
                    gorącego nei ruszy
          • brzoza101 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 18:01
            bzdura
            zwierzeta nie bija dzieci, nie wiesz co piszesz to po co takie
            zlosliwe komentarze, zamiast pomoc kobiecie to ja opluwasz, tylko na
            tyle cie stac?
            jestes taka madra to udziel sensownej rady
            • jamesonwhiskey Re: Uderzyłam córkę 03.09.08, 21:38
              zamiast pomoc kobiecie to ja opluwasz, tylko na
              tyle cie stac?


              pomoc komus kto leje bezbronne dziecko ???
              moge jej wy.. w zeby tak na otrzezwienie, nic innego nie przychodzi mi do glowy
          • grazia2704 Re: mikron...Uderzyłam córkę 04.09.08, 20:44
            A widziałaś zwierzęta bijące swoje małe??? ciekawe odkrycie, mam 14
            letnią córkę i 10 miesięcznego syna i są sytuacje kiedy po
            prostu "pękamy" . Moja córcia raz zarobiła klapsa ręką w wieku 9
            lat , jak po przeprowadzce na wieś pojechała sobie zwiedzać tę wieś
            rowerem a miała być gdzie indziej,Szukaliśmy jej jak wariaci no i
            zarobiła. Do dnia dzisiejszego melduje gdzie będzie i jestem z niej
            dumna bo jest naprawdę rozsądna.Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził,
            a bezstresowe wychowywanie dzieci, no cóż jeżeli jest to połączone z
            odpowiednią teorią to tak, ale nie znam osobiście dobrego
            dzieciaczka, który był bezstresowo wychowywany, więc kochana nie
            biczuj się tak... smile
        • myroad Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 16:41
          A mi sie ostanio śmiać a zarazem płakać chciało jak mojej koleżanki
          3 letni synek zaczał bić starsza pania która chciała go pogłaskac a
          jego mamusia na to podnoszac sie z ławki " PRZESTAŃ BO ZARAZ CI
          WPIER...."

          Nastepny przykład negatywnego skutku bicia dziecka ??
          -roczniak wystraszy sie lekkiego klapsa
          -2 latek będzie miał twardszy tyłek i trzeba bedzie mocniej uderzyc
          żeby zrobic efekt ( ...przyzwyczajenie)
          -3 latek będzie musiał dostac tak mocno i tak długo żeby pamietał na
          dłuzej
          -4 latek ? tutaj pewnie dojdziemy do etapu pasa albo scierki . Mame
          boli już reka
          i tak to sie toczy swoim rytmem

          Wyrasta nastolatek i co / zarzuca dialog ze swoim kumplem
          " ej kolo chodz skroimy cos temu wymoczkowi , latwo pojdzie, słaby
          jest"


          Nie kieruje tego co autorki watku która wie ze zrobiła zle ale do
          wszystkich mocnych dla których bicie dziecka jest konieczne dla jego
          dobrego rozwoju.

          A tak pozatym osoby które bija swoje dzieci sa moim zdaniem
          niewydolne wychowawczo


          • alika77 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 17:39
            > A tak pozatym osoby które bija swoje dzieci sa moim zdaniem
            > niewydolne wychowawczo

            jest to swoja droga interesujace, ze cale pokolenia ludzi
            wychowywanych przez klapsy, czyli przez ludzi niewydolnych
            wychowawczo wyroslo na porzadnych, czesto dobrych, szanujacych
            innych ludzi, natomiast pokolenie wychowywane bez jakichkolwiek kar
            fizycznych czyli de facto rodzicow "wydolnych wychowawczo"
            prezentuje sie tak, jak sie prezentuje, czyli strach na ulice wyjsc,
            nie mowiac zeby sie odezwac... od razu sie powtorze - nie jestem
            zwolenniczka kar fizycznych i nie uwazam, ze sa niezbedne do
            wychowania, po prostu uwazam to za interesujace zjawisko smile
            • 4g63 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 22:14
              wg mnie prawisz bzdury, pokaż mi badania na których się opierasz! wg
              ciebie które to bite pokolenia ludzi są takie porządne a które nie?
              na pewno nie ma innych czynników które na to wpływają? a może to
              jakiś inny czynnik był decydujący, trochę myślenia i szybko pojmiesz
              błąd w swoim rozumowaniu jak chcesz to mogę lepiej sprecyzować o co
              mi chodzi.. ale teraz nie chce mi się rozpisywać.. poprostu przemyśl
              to jeszcze raz
              • alika77 Re: Uderzyłam córkę 03.09.08, 00:43
                hehe, troche luzu i dystansu, poczytaj wszystkie moje posty to moze
                uda Ci sie doczytac, ze w jednym z nich napisalam, ze fajnie by bylo
                gdyby wychowanie na dobrych/zlych ludzi mozna bylo sprowadzic do
                bicia lub niebicia, ale niestety tak nie jest. badan robic nie
                trzeba, kazdy myslacy czlowiek po 30-tce powie Ci, ze "kiedys byly
                inne czasy", czytaj: nie bylo tyle chamstwa, tak aroganckiej
                mlodziezy, takiego braku szacunku dla wszystkiego i wszystkich.
                wyrazilam uwage, ze to ciekawe zjawisko socjologiczne w powiazaniu z
                podejsciem do klapsow kiedys i dzis, dodatkowo wyrazajac swoje
                zdanie na temat takowych. przeczytaj moje wszystkie wypowiedzi, a
                potem prosze przemysl to jeszcze raz i sprecyzuj o co Ci chodzi smile
            • kwiat_gruszki Re: Uderzyłam córkę 03.09.08, 09:25
              alika77 napisała:

              natomiast pokolenie wychowywane bez jakichkolwiek kar
              > fizycznych czyli de facto rodzicow "wydolnych wychowawczo"
              > prezentuje sie tak, jak sie prezentuje, czyli strach na ulice wyjsc,
              > nie mowiac zeby sie odezwac...

              A skąd wiesz kurzy móżdzku, jak oni byli wychowani??? Jasnowidzem jesteś?
              • alika77 Re: Uderzyłam córkę 03.09.08, 16:18
                > A skąd wiesz kurzy móżdzku, jak oni byli wychowani??? Jasnowidzem
                jesteś?

                masz racje, nie wiem. moze mialam po prostu wiecej szczescia w zyciu
                niz niektorzy i trafilam na ludzi, ktorzy szanuja innych, potrafia
                dyskutowac ze spokojem, uzywajac sensownych argumentow i nie rzucaja
                eptitetami w stylu "kurzy mozdzku" (jak nie rozumiesz ktoregos ze
                slow, co bardzo mozliwe biorac pod uwage poziom Twojego postu, to
                daj znac, chetnie wytlumacze). pozdrawiam smile
          • shellerka Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 21:43
            pieprzysz farmazony
            nie raz nie dwa mama dala mi klapsa a tata sprawil "lanie" pasem (w granicach
            wytrzymalosci oczywisciesmile ) i co? i zyje, a kary cielesne zapewniam cie ze
            mialy wieksze dzialanie niz glupie pieprzenie rodzicow "dzisiaj nie ogladasz
            wieczorynki" i nikogo mi sie nie zdarzylo "skroic"
            • betty842 Dokładnie shellerka! 02.09.08, 21:52
              > nie raz nie dwa mama dala mi klapsa a tata sprawil "lanie" pasem
              (w granicach
              > wytrzymalosci oczywisciesmile ) i co? i zyje, a kary cielesne
              zapewniam cie ze
              > mialy wieksze dzialanie niz glupie pieprzenie rodzicow "dzisiaj
              nie ogladasz
              > wieczorynki" i nikogo mi sie nie zdarzylo "skroic"

              Podpisuję się pod tym.
              • gku25 Re: Dokładnie shellerka! 02.09.08, 23:30
                Jak ostatnio napisałam na emamie, ze mnie mama biła (byłam bardzo nieznośnym
                dzieckiem i nastolatką) to wyszło na to, że moja matka jest potworem. Ja
                natomiast myślę, że bez tych klapsów i ścierek na plecach mogłabym być kimś
                całkiem innym, niekoniecznie pozytywnym. Ja tam uważam, że dobry klaps nie jest
                zły, a pitolenie o Szopenie i zakazach oglądania wieczorynki to sobie można w
                buty wsadzić. Idealne matki-linczujcie mniesmile)))
              • amagdacz Re: Dokładnie shellerka! 04.09.08, 10:34
                A ja pamiętam to uczucie beznadziejności i upokorzenia.Poczucie ze nic nie
                znaczę i że jestem nikim.Pamiętam to dokładnie jak dziś jak siedziałam na
                podłodze przed otwarta kanapa bo tato dopadł mnie w czasie ścielenia.Nie
                pamiętam dlaczego ale co mogło zrobić 10-12-letnie dziecko żeby je tak (w
                granicach wytrzymałość oczywiście no bo przecież nie trafiłam do szpitala,nawet
                siniaków chyba nie było)pobić za kare.Przy czym zaznaczam ze nie byłam jakimś
                niegrzecznym dzieckiem raczej spokojnym i jak coś zrobiłam nie tak to przez
                zwykłe dziecięce roztargnienie.
                Pragnę również zaznaczyć że nie pochodzę z żadnej patologicznej rodziny.Raczej z
                tzw.dobrego domu.
                Teraz sama mam córeczkę i nigdy w życiu bym nie pozwoliła żeby ona czuła to samo.
                Pisze to wszystko nie a propo autorki wątku ale tych wszystkich pań które tak
                cudownie wspominają rodzinne bicie.
            • 4g63 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 22:18

              > pieprzysz farmazony

              czyli uważasz że atakowanie słabszego bezbronnego dziecka jest dobrą
              rzeczą? współczuję twojej rodzinie.. może dobrą rzeczą wg ciebie jest
              przylać żonie, też czasem robi coś nie po twojej myśli i
              denerwującego? to napewno miałoby na nią dobry wpływ...

              pamiętaj że bicie dziecka jest czymś wielce niesprawiedliwym z wielu
              różnych względów, dziecko nie rozumie często swoich poczynań, ale to
              ty interpretujesz rzeczy jako wymagające twojej agresywności

              może udaj się do psychologa?
          • zonka77 myroad 04.09.08, 12:38
            delikatnie mówiąc przesadzasz.
            Chciałabym zwrócić Twoją uwagę na fakt iż np w WB dzieci się nie bije (jest
            zakaz o ile wiem) a jednak jest tam bardzo duży problem z przemocą i
            przestępczością u nastolatków.
        • yuleeda Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 16:55
          Jesteś im wdzięczna, usprawiedliwiasz ich zachowanie, ponieważ w przeciwnym
          wypadku przyznałabyś, że byłaś wychowywana przez złych rodziców i sama jesteś
          taka, jak oni.

          Agresja fizyczna służy zdobywaniu pożywienia i likwidowaniu zagrożeń.
        • mofodogg Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 19:29
          Tak to sie wlasnie zaczyna, a potem jest "przypadkowe" podduszanie poduszka jak
          nie chce zasnacsad
          • betty842 mofodogg 02.09.08, 21:01
            > Tak to sie wlasnie zaczyna, a potem jest "przypadkowe" podduszanie
            poduszka jak
            > nie chce zasnacsad


            Sorry za słowa,ale ty chyba chora/y jesteś skoro tak myślisz!
        • m-biuro Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 22:58
          1) nie musi się bić dziecka, aby było w stresie. Słowa ranią bardziej !

          2) nie ma czegoś takiego jak : wychowanie bezstresowe!!

          Z jakiegoś powodu wielu ludzi uważa, że jak się nie bije dziecka to zapewnia mu się wychowanie bezstresowe. Jakoś dorośli (stosunkowo - nie bójmy się tego słowa) rzadko są bici, a przecież nikt nie twierdzi, że żyją bez stresów !!
          pozdrawiam Mn
        • nestea1 Re: Uderzyłam córkę 03.09.08, 09:07

          Bóg jednak czuwa i może dlatego nie zostałaś matką
      • gadolinn do wieland.com 02.09.08, 18:10
        Ona sie nie martwi o corke (bo jej sie pewnie nic nie stalo), tylko
        o siebie (bo mamie cos sie stalo, w psychice).
        • m-biuro Re: do wieland.com 02.09.08, 23:01
          coś w tym jest!
          dzisiaj przełamała kolejną barierę!
          uderzyła dziecko, jutro uderzy męża. Spirala agresji zaczęła się nakręcać !
          • betty842 m-biuro idz się lecz 03.09.08, 12:27
            Ja i moje rodzeństwo dostawaliśmy klapsy od mamy ale jakoś mojego
            tatę mama nie pobiła.Zresztą nigdy o takich sytuacjach nie
            słyszałam.Doprawdy śmieszne!
    • osa551 Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 18:06
      Ja kiedyś dałam klapsa za wyrwanie ręki i wybiegnięcie na ulicę. Też nie czułam
      się po tym jakoś super.
      • amel22 Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 19:10
        Nic jej się nie stanie.Bez przesady nie wierzę w bezstresowe
        wychowywanie dzieci.Niedługo na głowę tobie wejdzie,a im bardziej
        będzie starsze tym będzie gorsze,gdyż wyczuje twoją
        bezradność.powodzenia
        • jackie71 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 15:03
          to bicie świadczy o tym,że nie jest się bezradnym? Ciekawe,że Szwedzi nie biją
          dzieci, a takiego chamstwa tam na ulicach nie ma. Chamstwo w tramwajach i na
          ulicach to nie dzieci nie bite, tylko po prostacku wychowane: wg prymitywnych
          wzorców, m.in. własnie bite.
          • malwa51 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 15:55
            z tym brakiem chamstwa na szwedzkich ulicach akurat bym sie nie
            zgodzila smile natomiast 4-letnia corka szwagierki (szwedka) jak matka
            jej na cos nie chce pozwolic, wali ja po twarzy i glowie (bo matka
            zwykle przy malej kuca) i wrzeszczy tak, ze echo niesie (raz zrobila
            prezentacje jak bylismy przejazdem z mezem, matka chciala przebrac
            jej mokra pizamke). Koniec koncow mala pizamy nie ubrala, zas matka
            zamknela sie w lazience i przeplakala swoje. A szwagier stwierdzil
            ze to u nich normalka i ze matka placze przynajmniej raz dziennie ze
            wzgledu na mala...
            Bezstresowe wychowanie to jest to smile
            • malpp Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 17:15
              Nie, żebym się czepiał, ale... czemu Twoja szwagierka chciała
              przebierać piżamkę?
              • betty842 malpp 02.09.08, 21:04
                Bo była mokra.
              • malwa51 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 23:09
                poniewaz mala wczesniej ja ochlapala z gory na dol (zanim poszla
                spac)- cala mokra byla po prostu
            • ahhna Re: Uderzyłam córkę 05.09.08, 09:58
              Mnie się wydaje, że ta matka po prostu jest słaba psychicznie i
              jakoś niewydolna wychowawczo. Pewnie to w duzym stopniu zalezy od
              dziecka, ale myslę, że można zapanować nad maluchem bez bicia. Mnie
              się udawało...
              • betty842 Re: Uderzyłam córkę 05.09.08, 11:11
                ahhna napisała:
                ale myslę, że można zapanować nad maluchem bez bicia. Mnie
                > się udawało...

                Kazde dziecko jest inne.Mój brat nigdy klapsa nie dostał a ja
                dostawałam (rzadko ale zdarzało się).Oboje wyrośliśmy na porządnych
                ludzi.Nie mam żalu do rodziców za te klapsy.
    • coronella Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 19:29
      i to taka tragedia??
      bez przesady.
    • ik_ecc Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 19:34
      malwa85 napisała:

      > Otóż moja
      > księżna(18mies.)postanowiła,że ona dzisiaj nie jedzie wózkiem
      > tylko idzie na nóżkach.

      Nie rozumiem w czym problem? Dlaczego nie moze isc na nozkach?

      To TY spowodowalas problem, a potem dziecku przywalilas, bo nie
      mogla sobie z nim poradzic. Gratuluje - dziecko ma dopiero poltora
      roku, duuuzo jeszcze przed Wami - swietny poczatek.
      • schiraz Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 19:43
        Spoko, nie przejmuj się. Czasami tak się zdarza, nie jesteś złą matką a sama już
        wiesz, że postąpiłaś beznadziejnie, już się ukarałaś. Ja cie rozgrzeszam,
        człowiek jest tylko człowiekiem. A ty ik_ecc nie przesadzaj, jakby te klapsy
        miały przekreślić całe wychowanie to 3/4 społeczeństwa niewychowana by chodziła.
        Nie piszemy tu o katowaniu i biciu dzieci, a o jednym klapsie, za który matka
        już żałuje.
        • jasiek1010 Ja nigdy 02.09.08, 16:36
          > Nie piszemy tu o katowaniu i biciu dzieci, a o jednym klapsie, za który matka
          > już żałuje.

          Guzik prawda!
          A Ciebie w pracy jesli popełnisz bląd to przełozony choź 1 raz uderzył?
          Poszedłbys do sądu pracy natychmiast, a jak dziecko uderzone to zaraz
          bagatelizowanie. I co z tego, że to rodzic uderzył?
          I drugi przykład: łamanie nagminne przepisów dot. ograniczenia prędkosci.
          Ciekawe co bys zrobił gdyby Ci kolesie z drogówki dali klapsa w d. ...
          Trzeba byc konsekwentnym i racjonalnym w wychowaniu. Zakazy maja byc z sensem, a
          nie "bo tak mi sie podoba".

          Mam dorosłe dzieci, żaden nie był nigdy uderzony.
          • alika77 Re: Ja nigdy 02.09.08, 17:58
            policja i szef nie sa od wychowywania, sa od egzekwowania obowiazkow
            i prawa, a to duza roznica.
      • betty842 ik_ecc 01.09.08, 20:46
        Dlaczego nie moze isc na nozkach?

        A dlaczego to rodzic ma słuchać dziecka a nie odwrotnie.Dziecko jest
        mądre,wie jak kierować rodzicem żeby robili to co ONO CHCE.Nie w
        każdej sytuacji można pozwolić dziecku decydować.
        • royalmail Re: ik_ecc 02.09.08, 07:40
          betty842 napisała:

          > Dlaczego nie moze isc na nozkach?
          >
          > A dlaczego to rodzic ma słuchać dziecka a nie odwrotnie.

          Wiesz, sporo dzieci sprawnych fizycznie rezygnuje stopniowo z wózka
          właśnie krótko po roku, lub w okolicach 1,5 roku - a w takim wieku
          jest dziecko autorki posta. Moje dzieciaki też z wózka zrezygnowały
          w tym wieku, i jakoś nie klepałam ich za to po tyłku.
          Co więcej, nie odbieram chęci samodzielnego chodzenia w
          kategoriach "a kto tu rządzi, Leon czy dzieci". I wyobraź sobie, że
          moje dzieci mogły decydować, kiedy idą a kiedy jadą...I tyle.
          Najwyżej niosłam, jak się spieszyłam. Żyję, mam się dobrze. I jestem
          zadowolona, że nie muszę pchać kilkulatka w wózku, bo "nóżki bolą"
          po kilometrze.
          • zielona.gumka Re: ik_ecc 02.09.08, 20:08
            "Wiesz, sporo dzieci sprawnych fizycznie rezygnuje stopniowo z wózka
            właśnie krótko po roku, lub w okolicach 1,5 roku - a w takim wieku
            jest dziecko autorki posta. Moje dzieciaki też z wózka zrezygnowały
            w tym wieku, i jakoś nie klepałam ich za to po tyłku.
            Co więcej, nie odbieram chęci samodzielnego chodzenia w
            kategoriach "a kto tu rządzi, Leon czy dzieci". I wyobraź sobie, że
            moje dzieci mogły decydować, kiedy idą a kiedy jadą...I tyle.
            Najwyżej niosłam, jak się spieszyłam. Żyję, mam się dobrze. I jestem
            zadowolona, że nie muszę pchać kilkulatka w wózku, bo "nóżki bolą"
            po kilometrze."

            Ludzie, przecież nie o to tu chodzi, z jakiego powodu była ta
            awantura!
            Być może autorka postu też uważa ze jej córka może/powinna chodzić,
            ale akurat tego dnia w tej sytuacji zadecydowała z jakiegoś powodu,
            że dziecko ma jechać wózkiem. I dziecko ma to zaakceptować.

            Trochę przesadne jak dla mnie takie przejmowanie się "pierwszym
            wżyciu klapsem", po prostu nerwy, bezradność.
            Dużo głupsze jest wg mnie gadanie typu "kiedyś to każdy w d.
            dostawał i były porządne dzieci i ja też dostawalam i nic mi się nie
            stało.Powiem więcej: dzięki temu jestem taka porządna!"
            Ja na przyklad nigdy nie byłam bita i jestem chamska, wredna,
            zarozumiała i zdegenerowana. Jaka szkoda ze mama mnie nie lała!!

            Bicie dziecka to objaw bezradności, słabości, braku pomysłów.
            Oraz braku szacunku dla człowieka, jakim jest dziecko, jak mi się
            zdaje.

            Moja znajoma ma bardzo starą, bardzo marudząca, męczącą i wkurzającą
            mamę.
            Ostatnio tak już ją ta mama wykończyła, że miała ochotę ją po prostu
            walnąć(dodam ze ta znajoma to bardzo porządna pani).
            I mówi: "Ale nic nie można zrobić! Bo to matka, dorosła. Gdyby to
            było dziecko..."
            To co wtedy? Jaka różnica między dzieckiem a dorosłym powoduje,że
            temu pierwszemu można wlać w tyłek???

            • royalmail Re: ik_ecc 02.09.08, 20:44

              zielona.gumka napisała
              >Ludzie, przecież nie o to tu chodzi, z jakiego powodu była ta
              > awantura!

              Aha. A to przepraszam. Bo ja rozumiesz z tych jestem, co to
              dzieciaka traktują jako człowieka i zastanawiają się, o co mu
              chodzi, gdy się awanturzy łokrutnie.

              Dodam też, że potrafię odczytać, że mieliśmy się tu (w wątku) skupić
              na uczuciach mamusi która niczym zraniona sarma cierpi, bo córce
              sklepała tyłek. Bardzo przepraszam, ale ten temat mnie nie rusza.
              • zielona.gumka do royal 06.09.08, 14:28
                Ja też jestem z tych. Nawet bardziej niż przeciętny rodzic, bo moje
                dziecko ma autyzm i co chwila muszę się głowić o co mu chodzi.
                Nadal jednak twierdzę, że NIE powód awantury jest tu tematem.
                Jeśli nie umiesz myśleć logicznie - trudno.
        • nextlain Re: ik_ecc 02.09.08, 09:58
          Popieram, mój synek ma trochę ponad roczek, nauczył sie chodzic jak miał 10
          miesięcy, a teraz jak idziemy na spacer, to nawet nie biore wózka, bo i tak nie
          uzywamy, a tylko trzeba pilnowac zeby nikt nie ukradl. Jesli idziemy gdzies
          dalej, bierzemy wozeczek, ale jesli maly nie chce, to idzie sobie sam. Jesli
          gdzies sie spiesze, to rzeczywiscie jest irytujace, ze ciagle chce gdzies biec i
          zazwyczaj nie w tym kierunku, gdzie mamy isc, ale wtedy biore go na rece a po
          chwili sadzam do wozka i jest spokoj smile tylko bardzo nie lbi, jak sie go
          przypina do wozeczka, wtedy placze, ale jak juz musze, to przypinam i np. daje
          jakas zabawke lub papierek, zeby sie zajal i jest ok smile dzieci maja potrzebe
          ruchu, wiec czemu im nie pozwolic pobiegac?I nie jest to zadna proba pokazania,
          kto tu rzdzi, po prostu fizjologia. Pozdrawiam!
          • jasiek1010 Re: ik_ecc 02.09.08, 16:37
            nextlain napisała:

            > Popieram, mój synek ma trochę ponad roczek, nauczył sie chodzic jak miał 10
            > miesięcy, a teraz jak idziemy na spacer, to nawet nie biore wózka, bo i tak nie
            > uzywamy, a tylko trzeba pilnowac zeby nikt nie ukradl. Jesli idziemy gdzies
            > dalej, bierzemy wozeczek, ale jesli maly nie chce, to idzie sobie sam. Jesli
            > gdzies sie spiesze, to rzeczywiscie jest irytujace, ze ciagle chce gdzies biec
            > i
            > zazwyczaj nie w tym kierunku, gdzie mamy isc, ale wtedy biore go na rece a po
            > chwili sadzam do wozka i jest spokoj smile tylko bardzo nie lbi, jak sie go
            > przypina do wozeczka, wtedy placze, ale jak juz musze, to przypinam i np. daje
            > jakas zabawke lub papierek, zeby sie zajal i jest ok smile dzieci maja potrzebe
            > ruchu, wiec czemu im nie pozwolic pobiegac?I nie jest to zadna proba pokazania,
            > kto tu rzdzi, po prostu fizjologia. Pozdrawiam!


            Madre słowa
    • aurita Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 20:38
      eeeee tam stara wink z 85 jestes ? malolata!!!

      Mnie sie tez zdazylo niestety, kazdy ma czasami gorszy dzien...
    • betty842 Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 01.09.08, 20:55
      Ja i moje rodzeństwo dostawaliśmy klapsy dość często jak byliśmy mali
      (najczęsciej mój starszy brat).Nie widzę po nas żeby "agresja
      rodziła agresję"(jak to mówią zwolennicy bezstresowego
      wychowywania).Wręcz przeciwnie-mój starszy brat z rozwydrzonego
      dzieciaka zmienił się baaardzo spokojnego mężczyznę (26
      lat).Zauważyłam że w dzisiejszych czesach (czasach bezstresowego
      wychowywania) jest więcej agresywnej młodzieży niż wtedy,kiedy klaps
      był czymś normalnym.
      CZESEM klaps jest potrzebny i bądź pewna,ze psychika dziecka na tym
      nie ucierpi.
      • alika77 Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 01.09.08, 21:29
        mysle, ze mylisz pojecia - wychowanie bez klapsow nie oznacza
        wychowania bezstresowego. wychowanie bezstresowe oznacza pozwalanie
        dziecku na wszystko i chronienie je przed wszelkiego rodzaju
        stresem, czyli jak dla mnie nie jest to zadne wychowanie, tylko
        pozostawienie dziecka samemu sobie tak naprawde. mozna wychowywac
        dziecko bez klapsow, ale "stresowo", czyli stawiajac granice i
        okreslajac zasady i reguly.
        co do klapsow - mam bardzo ambiwalentne uczucia w tej kwestii, z
        jednej strony czasami mam wrazenie, ze to jedyna metoda, ktora
        dotrze (wlasnie przerabiamy bunt dwulatka i czasami reka mnie
        swiezbi, oj swiezbi... wink, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze jest
        to jakas tam porazka wychowawcza, pokazanie swojej bezradnosci wobec
        dziecka. tak czy inaczej ja raczej jestem przeciwna uzywaniu tego
        wobez swojego dziecka, glownie dlatego ze nie mam zaufania do siebie
        w tej kwestii - obawiam sie, ze gdyby klaps okazal sie skuteczny
        dosc szybko stalby sie podstawowa metoda wychowawcza.
        ale - do autorki postu - nie ma co drzec szat z powodu jednego
        klapsa, traumy zadnej miec nie bedzie, bez przesady.
        • betty842 Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 01.09.08, 21:38
          > ... wychowanie bez klapsow nie oznacza
          > wychowania bezstresowego


          Masz rację.Ale wielu rodziców wybiera wychowywanie bez
          klapsów,równocześnie pozwalając dziecku na wszystko.To właśnie wg
          mnie wychowanie bezstresowe.Czesem rodzic nie chce dać klapsa ale
          też nie wie w jaki sposób ukarać dziecko,żeby przyniosło to jakiś
          efekt więc nie robią nic.Albo wymyślają kary,które dzieci mają w
          nosie i dalej robią swoje-to też nie jest dobre wychowywanie.
          • alika77 Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 01.09.08, 22:03
            no tak, zgodze sie, ze wielu rodzicow jest takich, co to nie uznaja
            klapsow ani zadnych innych kar czy metod wychowawczych, w obawie ze
            dziecko sie rozplacze (a niby co mu sie stanie jak sobie troche
            poryczy?), albo ze sie za bardzo "zestresuje" wink ale mysle tez, ze
            wsrod tych wlasnie rodzicow ilus z nich w koncu zastosuje klapsy -
            bo stana w obliczu swojej bezradnosci i w koncu sfrustrowani
            sytuacja przyloza dziecku.
            ja ze swojej strony, od zawsze przeciwniczka kar fizycznych,
            ostatnio coraz bardziej zastanawiam sie nad ich skutecznoscia i
            sensownoscia. tzn. uwazam, ze z dzieckiem powinno sie przede
            wszystkim rozmawiac i tlumaczyc, ale co kiedy zadne tlumaczenia czy
            rozmowy nie daja zadnego skutku? mam troche wrazenie, ze zamieniono
            w dzisiejszych czasach role i to dziecko jest najwazniejsze, zawsze
            na pierwszym planie, zawsze z poszanowaniem jego wszelkich mozliwych
            praw. A co z rodzicem? gdzie jego prawa, gdzie obowiazek
            posluszenstwa wobec rodzicow? byloby super, gdyby dzieci zawsze
            rozumialy co do nich mowimy, gdyby wystarczyly im argumenty "nie
            biegaj po ulicy, bo moze cie potracic samochod", ale niestety
            wiekszosc z nas z doswiadczenia wie, ze tak nie jest. bardzo bym
            chciala, zeby moje dziecko traktowalo mnie jak przyjaciela, zeby mi
            ufalo i mysle, ze tak jest, ale dziecko ma tez szanowac rodzica i
            sluchac go, nawet jesli nie zawsze mu sie to podoba, albo nie
            rozumie dlaczego. i tu sklaniam sie niestety do tego, ze czasami
            jedyna metoda wyegzekwowania czegos jest klaps.
            • myroad No to pogadamy za 15 lat...:P 02.09.08, 07:51
              Hehehehe a może mi któs z tych klapsowych powiedziec co zrobi gdy
              jej 15 letniej córce / synowi zabraknie argumentów na wyjscie na
              dyskoteke ?? syn urosnie tak z 180 i bedzie miał inna krzepa niż
              taki 2 latek no to wtedy mam nadzieje że zrobia wam reprezentacje
              z "niewinnych" klapsów tongue_out
              Na zdrowie
              • betty842 Wiesz... 02.09.08, 08:48
                ja akurat znam dwóch chłopaków 15 i 17 lat co to nigdy klapsa nie
                dostali.Mieli kary i rozmowy bo ich mama nie jest zwolenniczką
                fizycznego wychowania.Jak widzę jak się zachowują to jestem
                przerazona! Zero szacunku! Popychają ją i śmieją prosto w twarz jak
                im powie coś co im nie pasuje! Koszmar!
                • justyna302 Re: Wiesz... 02.09.08, 09:18
                  betty842 napisała:
                  Popychają ją i śmieją prosto w twarz jak
                  > im powie coś co im nie pasuje! Koszmar!


                  Straszne!! Ale nic nie piszesz o ojcu - czyżby go brakowało?? Albo
                  jest lecz nic go nie interesuje? Przecież ojciec nie powinien
                  dopuścić do takiego traktowania matki! W jakimś momencie zabrakło
                  jego autorytetu - a nie klapsów. Widocznie coś więcej jest w tej
                  rodzinie nie tak.
                  • betty842 Re: Wiesz... 02.09.08, 09:40
                    Ojciec jest,ale on również nie jest zwolennikiem klapsów.Jak na nich
                    krzyknie to się śmieją i uciekają.
                    Zapomniałam jeszcze napisać ze w mojej rodzinie klapsy to było
                    normalka.Nie jakieś ostre lanie ale klapsy (czasem bolałosmile.W wieku
                    14-15 lat klapsy nie były potrzebne bo mieliśmy szacunek dla
                    rodziców.To tak wyjaśniając wątpliwości jednej z dziewczyn.
                    • royalmail Re: Wiesz... 02.09.08, 09:47
                      Ja z kolei znam podobną rodzinę - chłopcy 17 i 19 lat - pamiętam,
                      jak matka lała ich w tyłek kiedy jeszcze niemowlętami byli (co
                      wprawiało mnie w stan lekkiego szoku)...i obydwaj są i byli zawsze
                      nieznośni, aroganccy, z kompletnym brakiem szacunku dla rodziców.
                      Wytłumacz mi to. Przecież dawano im klapsy.
                      • betty842 Re: Wiesz... 02.09.08, 10:19
                        > wprawiało mnie w stan lekkiego szoku)...i obydwaj są i byli zawsze
                        > nieznośni, aroganccy, z kompletnym brakiem szacunku dla rodziców.


                        Czasem i tak bywa. Wiele zależy od rodziców jak i od samych dzieci
                        (jaką mają naturę).Mój mąż nigdy klapsa nie dostał.Był dość dobrze
                        ułożonym dzieckiem i wyrósł na dobrego faceta.Natomiast jego siostra
                        wychowywana podobnie jak on jest poprostu rozwydrzoną 20-latką,która
                        na urodzinach zwraca się do mamy(a mojej teściowej):Co tu stoisz?!Do
                        garów!!! Kiedy to usłyszałam byłam w szoku!
                      • pjanu Re: Wiesz... 02.09.08, 18:30
                        Widocznie dawano im za mało klapsówwink
              • alika77 Re: No to pogadamy za 15 lat...:P 02.09.08, 16:59
                mam nadzieje, ze okreslenie "klapsowych" nie bylo do mnie, bo
                klapsow nie uzywam, chociaz odpowiedz jest podciagnieta pod moja.
                tak czy siak - nie uwazam, ze klapsy sa rozwiazaniem, a juz na pewno
                nie rozwiazaniem na wszystko, ale czasami zastanawiam sie, czy
                czegos w tym nie ma. ja i moj brat przez rodzicow bici nie bylismy,
                aczkolwiek klapsy podobno dostawalismy - podobno, bo tak mowia
                rodzice, ani brat ani ja tego nie pamietamy. tak czy inaczej dla
                wielu osob z mojego pokolenia klapsy byly integralna czescia ich
                zycia i nikt nie osmieliby sie ani wtedy ani teraz ani w przyszlosci
                podniesc reke na rodzica. natomiast moj kuzyn, obecnie 20-letni,
                wychowywany bez klapsow i bez stresu wyrabial takie rzeczy, ze
                Januszek z "Ballady o Januszku" to przy nim aniolek. Wiec moze
                kwestia nie w klapsach, tylko w wychowaniu jako takim, w
                poszanowaniu drugiego czlowieka, w konsekwencji w postepowaniu.
                Ja na dyskoteke wyszlam po raz pierwszy w wieku 18 lat i nawet nie
                przyszlo mi do glowy dyskutowac z rodzicami o tym, zeby wyjsc
                wczesniej. Wiem, ze czasy sie zmieniaja, ale nie zamierzam puszczac
                swojej corki w wieku 15 lat na dyskoteke, zreszta o ile wiem, osoby
                niepelnoletnie nie powinny byc na takowe wpuszczane. Kwestia
                wychowania dziecka tak, zeby rozumialo, ze rodzic ma prawo czasem
                powiedziec "nie" i dziecko musi sie do tego dostosowac - niezaleznie
                od tego, czy ma 2, 10 czy 15 lat.
                Ja mam filozofie taka: "Jak traktujesz dzieci teraz, tak one
                potraktuja cie na starosc" i powtarzam sobie to za kazdym razem, gdy
                moja cierpliwosc i opanowanie jest wystawiana przez corke na probe ;-
                )
                • royalmail Re: No to pogadamy za 15 lat...:P 02.09.08, 19:18
                  alika77 napisała:

                  natomiast moj kuzyn, obecnie 20-letni,
                  > wychowywany bez klapsow i bez stresu wyrabial takie rzeczy, ze
                  > Januszek z "Ballady o Januszku" to przy nim aniolek. Wiec moze
                  > kwestia nie w klapsach, tylko w wychowaniu jako takim, w
                  > poszanowaniu drugiego czlowieka, w konsekwencji w postepowaniu

                  Przypomnę Ci tylko (lub uzmysłowię), że metody wychowawcze Gieni
                  Smoliwąs polegały właśnie na nieustannym laniu Januszka. Rzecz w
                  tym, że gdy stał się większy i silniejszy role się odwróciły.
                  • alika77 Re: No to pogadamy za 15 lat...:P 02.09.08, 19:43
                    > natomiast moj kuzyn, obecnie 20-letni,
                    > > wychowywany bez klapsow i bez stresu wyrabial takie rzeczy, ze
                    > > Januszek z "Ballady o Januszku" to przy nim aniolek. Wiec moze
                    > > kwestia nie w klapsach, tylko w wychowaniu jako takim, w
                    > > poszanowaniu drugiego czlowieka, w konsekwencji w postepowaniu
                    >
                    > Przypomnę Ci tylko (lub uzmysłowię), że metody wychowawcze Gieni
                    > Smoliwąs polegały właśnie na nieustannym laniu Januszka. Rzecz w
                    > tym, że gdy stał się większy i silniejszy role się odwróciły.

                    wiec wyjasnij mi, dlaczego moj nie bity nigdy kuzyn przerosl
                    Januszka?

                    fajnie by bylo, gdyby wychowanie bylo takie proste: jak bedzie bite
                    to nic dobrego z niego nie wyrosnie i sam rodzicom kiedys natrzaska,
                    a jak nie bedzie bite to bedzie super dzieckiem i wzorowym
                    obywatelem, lub odwrotnie, jak bite to bedzie dobrze, a jak nie bite
                    to zle. ale wychowanie nie jest takie proste i nie tylko bicie lub
                    nie decyduje o wychowawczej porazce lub sukcesie.
                    • royalmail Re: No to pogadamy za 15 lat...:P 02.09.08, 20:39
                      alika77 napisała:

                      > fajnie by bylo, gdyby wychowanie bylo takie proste

                      Pewnie, że fajnie. Wszyscy byliby dobrzy albo źli i tyle wink. A tak
                      dałoby się pominąć wrodzone cechy charakteru, temperament, wpływ
                      środowiska, metody wychowawcze rodziców i ich małe i duże błędy
                      popełniane przy tym. itepe.itede. wink
        • nessie-jp Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 02.09.08, 15:06
          > ale jednoczesnie mam wrazenie, ze jest
          > to jakas tam porazka wychowawcza, pokazanie
          > swojej bezradnosci wobec
          > dziecka.

          A dlaczego to rodzicom nie wolno okazywać bezradności? Dlaczego to uczucie
          trzeba tak ukrywać, jakby było co najmniej grzechem głównym?

          Moim zdaniem nie ma nic gorszego niż rodzic, który cały czas UDAJE wobec swojego
          dziecka. Cały czas jest opanowany jak robot, zawsze przemawia łagodnym głosem,
          nigdy nie czuje się bezradny. Terminator, kurna, nic innego!

          Nie jestem zwolenniczką wychowywania dzieci przez klapsy, ale nie uważam, żeby
          opisana sytuacja była przykładem 'znęcania się'. Nie popadajmy w skrajności.

          W życiu zdarzyło mi się dostać klapsa dwa razy, raz od rodziców. Oczywiście, że
          byłam na nich wściekła! Ale do dziś pamiętam rozmowę potem (choć miałam jakieś 3
          lata z kawałkiem). Pamiętam rodziców mówiących (choć oczywiście nie dokładnie
          tymi słowami) zobacz, tak mnie zdenerwowałaś, że zupełnie straciłam panowanie
          nad sobą, uderzyłam cię, choć nie chciałam. Czuję się przez to bardzo źle. Nie
          rób mi tego, miej szacunek dla moich uczuć. Jestem tylko człowiekiem i też się
          mogę zdenerwować tak samo jak ty. Ty mnie szarpiesz i kopiesz, kiedy się
          zdenerwujesz, ale ja przecież zawsze się staram tego nie robić. Tym razem mi się
          nie udało... i źle mi z tym.
          • jamesonwhiskey Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 05.09.08, 15:52
            Pamiętam rodziców mówiących (choć oczywiście nie dokładnie
            tymi słowami) zobacz, tak mnie zdenerwowałaś, że zupełnie straciłam
            panowanie
            nad sobą, uderzyłam cię, choć nie chciałam


            to jest metoda kompletnych psycholow

            nie dosc ze leja dziecko to znecaja sie nad nim psychiczne
            wmawiajac mu ze to jego wina a dziecko nie umie sie przed brnic
        • zielona.gumka Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 02.09.08, 20:15
          Do alika77

          Zgadzam się. Ludzie przeważnie kompletnie nie rozumieją
          pojęcia "wychowanie bezstresowe".
          Znaczy: rodzice nie leją, czyli wychowuja bezstresowo i wyrośnie
          rozwydrzony bachor.
          Zresztą już co nieco napisalam chwilę wcześniej.
          Ogólnie - załamuje mnie ostatnio głupota ludzka, spadam stąd (nie
          czytając już tekstów typu "to sp...")
      • kowalikm Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 02.09.08, 11:00
        Nie ma czegoś takiego jak "Bezstersowe wychowanie".

        Twórca tych teorii (podobno - z tego co wiem od sąsiadki nauczycielki) wycofał
        się i oficjalnie przeprosił rodziców za głoszone przed 20 laty opinie na temat
        tego iż można dziecko wychować "bez stresowo".

        Ja myślę że ilu rodziców, ile dzieci tyle jest podejść do dziecka. Ja też raz
        podniosłam rękę na małego (zwolniłam przy pupie) - oczywiście zupełnie nie
        poskutkowało.

        W moim wypadku jest tak, że klapsy już potem gładko by poszły - to raczej
        wyładowanie mojej agresji, a nie to chodzi przecież. Żeby do dziecka dotarło to
        na prawdę mocno trzeba się nagłówkować, aby "nauka" była skuteczna w przyszłości
        obywając się bez stosowania przewagi "siłowej".
        Nie mam nic przeciwko rozsądnie dawkowanym klapsom. U mnie jednak to nie jest
        najlepszy schemat. Pamiętam, że do regularnego klapsowania można było się
        przyzwyczaić. Najbardziej bolały te które dostało się od osób, które nigdy nas
        nie uderzyły lub totalnie nie słusznie - takie niestety też się zdarzały...
        • myroad Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził... 02.09.08, 12:12
          Masz w pracy szefa który wydziera sie na wszystkich , chce wszystko
          na wczoraj ... szanujesz go czy raczej sie go boisz i cichutko
          spełniasz jego nakazy ?

          To że dziecko sie słucha i jest grzeczne nie znaczy że szanuje
          swoich rodziców bo niby dlaczego miałby ich szanowac jak oni nie
          szanuja jego ?

          Gdyby obca kobieta dała klapsa Twoijemu dziecko rozszarpałabys ja na
          miejscu. Gdy Ty zrobisz dokładnie to samo Swojemu dziecku uwazasz że
          wszystko jest w porzadku a niestety duzo osob zapomina że dziecko to
          nie jest ich własnoscia aboslutna.
          Jeden klaps wymierzony w złosci nie przekresli całego wychowania ale
          warto przeprosic dziecko za to że sie je uderzyło.

          • a_lucka Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził... 02.09.08, 14:12
            Jak to nie? Przeciez zaszkodzil i dziecku i matce!
          • alika77 Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził... 02.09.08, 17:19
            > Masz w pracy szefa który wydziera sie na wszystkich , chce
            wszystko
            > na wczoraj ... szanujesz go czy raczej sie go boisz i cichutko
            > spełniasz jego nakazy ?

            dawanie klapsow nie jest rownoznaczne z tym, ze sie na dziecko
            wydziera, szarpie i nie szanuje. nie dawanie klapsow nie jest
            rownoznaczne z tym, ze jest sie dobrym rodzicem, ktory szanuje i
            rozumie dziecko i jego potrzeby.

            dziecko powinno rodzica RESPEKTOWAC. a respekt jest polaczeniem
            szacunku i nazwalabym pozytywnego strachu. ja do dzisiaj, chociaz
            sama jestem matka, pewnych rzeczy przy rodzicach nie zrobie, nie
            powiem ani sie nie przyznam, wlasnie dlatego, ze czuje do nich
            respekt, bo wiem, ze chociaz klapsa mi za to nie dadza to w pewnym
            sensie zawiode ich i co gorsze rozczaruje.
          • kochaj.swoje.zycie Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził... 02.09.08, 17:39
            > To że dziecko sie słucha i jest grzeczne nie znaczy że szanuje
            > swoich rodziców bo niby dlaczego miałby ich szanowac jak oni nie
            > szanuja jego ?

            Najlepsze podsumowanie tej dyskusji.
      • jasiek1010 Re: Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. 02.09.08, 16:41
        betty842 napisała:

        > Ja i moje rodzeństwo dostawaliśmy klapsy dość często jak byliśmy mali
        > (najczęsciej mój starszy brat).Nie widzę po nas żeby "agresja
        > rodziła agresję"(jak to mówią zwolennicy bezstresowego
        > wychowywania).
        Nie mozesz tego wiedziec, nie wiesz jakim byłabys czlowiekiem gdyby nie te
        klapsy. Mnie nie bito. Nigdy.

        Wręcz przeciwnie-mój starszy brat z rozwydrzonego
        > dzieciaka zmienił się baaardzo spokojnego mężczyznę (26
        > lat).Zauważyłam że w dzisiejszych czesach (czasach bezstresowego
        > wychowywania) jest więcej agresywnej młodzieży niż wtedy,kiedy klaps
        > był czymś normalnym.

        > CZESEM klaps jest potrzebny i bądź pewna,ze psychika dziecka na tym
        > nie ucierpi.
        A skad wiesz, ze nie ucierpi? nie masz porównania, bo nie wiesz jaki poziom
        samowartościowania ma człowiek , który nie byl "uderzany" jako dziecko. Celowo
        pisze "uderzany", a nie bity,bo sie zaraz ktos slowka przyczepi, ze klaps to
        wcale nie bicie...
    • deela Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 21:36
      nie przesadzaj
      • guderianka Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 21:37
        Za wszelką cenę chciałaś postawić na swoim i stąd cała wojna
        DLaczego nie mogła pójść na nóżkach ?
    • melory_nox Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 21:39
      Nie martw się aż taksmile Rodzice też się muszą przy dziecku wychować i
      nauczyć się jak radzić sobie z emocjami własnymi i dziecka. Ja
      raczej słucham dzieckasmile)) Jeśli to możliwe to robi to na co ma
      ochotę. Oczywiście bez przesady ... Jeśli idziemy na spacer to może
      iść sam, nawet jak za 30 min. musimy wrócić, bo dalej nie daje rady.
    • malwa85 Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 22:14
      Po spokojnym przemyśleniu całej sytuacji faktycznie ten klaps był konsekwencją
      mojej totalnej bezradności i braku pomysłu jak wybrnąć z całej sytuacji(uspokoić
      córkę).Jeśli chodzi o kwestie dlaczego nie mogła iść sama.Ano dlatego,że ciężko
      mi gonić córkę(lub nieść ją na rękach)w drugiej trzymać dużą paczkę pampersów a
      w zębach siaty z zakupami.Poza tym myślę,że źle bym postąpiła najpierw
      tłumacząc,że wyjdziemy,ale z wózkiem,a potem pod wpływem całej histerii córki
      uległa jej.Wiem jedno nie było to uderzenie absolutnie potrzebne.Nie mam tylko
      pomysłu jak postępować w takiej sytuacji,kiedy
      ignorowanie,zagadywanie,odwracanie uwagi nie pomagają.Przecież nie może płakać
      godzinami.
      • alika77 Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 22:33
        e tam, nie moze plakac godzinami... jeszcze nie spotkalam dziecka,
        ktore plakaloby godzinami,moze poza sytuacjami kiedy idzie po raz
        pierwszy do przedszkola. a nawet jakby plakala przez 3 h to co jej
        sie stanie? mialas racje, trzymajac sie konsekwentnie wersji
        wozkowej, bo rzeczywiscie gdybys wtedy ulegla to bylby wiekszy blad
        niz klaps. nie wiem, co pomogloby w takiej sytuacji, szczerze mowiac
        z mojego doswiadczenia wynika, ze nic nie pomaga, tylko przeczekanie
        lub jesli nie ma innego wyjscia (bo np. musisz wyjsc i nie mozesz
        tego odlozyc) zadzialanie na sile, czyli zapakowanie do wozka i
        tyle. mozna sprobowac "przekupieniem" czyli "jesli pojedziesz w
        wozku to szybko zrobimy zakupy i pojdziemy na plac zabaw, kupie ci
        lizaka lub cos tam innego", ale u mnie szczerze mowiac w ogole sie
        to nie sprawdza, mala jak ma faze "ja chce tak", to zaden argument
        do niej nie przemowi i koniec.
        • saha_ra Re: Uderzyłam córkę 01.09.08, 22:45
          Obawiam się, że takich sytuacji będziesz doświadczać częściej. jak
          dziecko się obrazi na wózek, to nie raz już na dobre. A nie
          próbowałaś stosować szeleczek ze "smyczą"? Czy nikt nie może ci
          pomóc w zakupach? Rozumiem twoje problemy logistyczne, bo moja
          gwiazda też nie chce już prawie nigdy siadać do wózka, na nosidło
          tez się właśnie obraziła, więc coraz ciężej dotrzeć choćby z worem
          do śmietnika. Cięższe zakupy robię teraz już tylko wówczas gdy
          dzieciątko jest pod opieką kogo innego. Czasem proszę o podrzucenie
          jakiegoś towaru dziadka. Pokombinuj jak sobie ułatwić życie a
          dziecku dać się wybiegać po dworzu.
        • moniowiec Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:52
          jeszcze mam niemobilne dziecko, ale powiem co ja, zamiast klapsa, zrobiłam jak synek wydzierał się w wózku - wpakowalam zakupy do wózka a synka na ręce. ty tez tak moglas - jechac z wozkiem (mala trzyma cie za reke albo wózek - jak robicie zwykle), jak rozbolą nóżki (nie wierze!) to do wózka, jak nie - cale ciaty i pampersy do wózka.
    • mama-ola Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 00:01
      malwa85 napisała:

      > Stoimy ubrane,wszystkie potrzebne rzeczy
      > naszykowane w wózku i powstał wielki problem.Otóż moja
      > księżna(18mies.)postanowiła,że ona dzisiaj nie jedzie wózkiem
      > tylko idzie na nóżkach.I zaczęło się wielkie wycie.

      Tu bym rozważyła zmianę planów, czyli rezygnację z wózka. A jakbym
      jednak uznała, że ma być wozek, to bym wsadziła dziecko do wózka i
      zapięła pasy.

      > Przez pierwsze 30min,ignorowałam,czekałam jak się uspokoi.

      Ubrana, stojąc w drzwiach? Jeśli tak - uważam, że to niedobrze.
      Trzeba coś robić, pokazać dziecku siłę i stanowczość.

      > Niestety nie doczekałam się.Potem zaczęłam tłumaczyć.Też nic
      > ciągły płacz.Potem odwrócić uwagę też nic.Płacz i szarpanie mnie
      > rzucanie co tylko wpadło jej w rękę

      Jak płacze, to nie słyszy tłumaczenia. W tym wieku najlepiej działać
      nieco na siłę, tzn. realizować swoją wizję. Albo realizować wizję
      dziecka (spacer bez wózka), jeśli to możliwe.

      Mam nadzieję, że pomogłam wink Nigdy nie uderzyłam Antosia, więc
      wiem, że się da wink
    • mama-ola Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 00:06
      amel22 napisała:

      > Nic jej się nie stanie.Bez przesady nie wierzę w bezstresowe
      > wychowywanie dzieci.

      Nie znoszę tej bezmyślnej kalki "bez bicia = bezstresowe".
      Dziecko ma mnóstwo stresów w swoim życiu i bez bicia.

      Mam grzeczne, ułożone, dobrze wychowane dziecko. Synek jest rozumny,
      słucha, co się do niego mówi, wszystko można mu wytłumaczyć. Nie
      robi głupich rzeczy typu wybieganie na ulicę czy dotykanie żelazka,
      bo wie, że nie wolno. Bywa przekorny, jak każde dziecko -
      wypracowałam sobie metodę "liczę do trzech" i działa.
      Nigdy go nie uderzeliśmy i nie uderzymy.

      > Niedługo na głowę tobie wejdzie,a im bardziej
      > będzie starsze tym będzie gorsze,gdyż wyczuje twoją
      > bezradność.powodzenia

      Kolejna bezmyślna kalka, tym razem "niebijący = bezradny".
      Niektórzy oprócz siły mają jeszcze rozum i go używają. Takim nie
      grozi bezradność. Mnie nie grozi - daję radę.
    • mama-ola Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 08:40
      > I zaczęło się wielkie wycie.

      Jeszcze słówko wink
      Zauważyłam, że wszelkie histerie Antka mają jedną przyczynę - jest
      zmęczony, śpiący, ew. dodatkowo głodny. Oczywiście rozryczeć się
      może o różne rzeczy: wózek, zabawkę, kapcie - cokolwiek. Ale i tak
      mianownik jest wspólny: zmęczenie. Odpowiednio wcześniejsze
      zapewnienie mu odpoczynku eliminuje histerie.
      Może u Twojej córki przyczyna awantury też była taka (bez względu na
      podany przez nią powód)? Skoro awantura skończyła się zaśnięciem.
    • iwka2006 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:00
      Nie moge uwierzyć w to, co czytam. Kobiety, opamiętajcie sie! Klapsy
      nie są metodą wychowawczą, a jedynie sposobem na rozładowanie
      agresji rodzica, który nie radzi sobie z własnym dzieckiem. Jak Was
      zdenerwuje koleżanka w pracy to też dajecie jej klapsa? Moze mąż Wam
      daje klapsa, jak sie na Was wkurzy? A czemu bijecie własne małe
      dzieci? Nigdy nie uderzyłam mojego dziecka (ma prawie 3 lata) i
      nigdy nie miałam nawet na to ochoty. Przecież to jest człowiek i
      jemu też należy sie szacunek. Jestem przerażona głosami powyżej.
      Najśmieszniejsze jest przywoływanie głupich przykładów zachowania
      dzieci sąsiadów czy rodziny, które były wychowywane bez bicia i
      wyrosły na potwory - przecież nic nie piszecie o metodach
      wychowawczych, które do tego doprowadziły.
      Do autorki wątku: masz racje, ze dopadły Cię wyrzuty sumienia. Sama
      chyba zauważyłaś, że ten klaps służył rozładowaniu Twojej złości.
      Jak potem Twoje dziecko będzie biło inne dzieci w przedszkolu, to
      bedziesz wiedziała, gdzie się tego nauczyło. Twoja córka ma tylko
      półtora roku! Jak można pisać, że takie maleństwo ma dupę!?
    • edytucha78 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:09
      Nie rób tragedii, choć oczywiście bicie dziecka nie jest
      rozwiązaniem. Jesteś dobrą mamą na pewno, straciłaś cierpliwość,
      czasem się zdarza. Może Twoja Córcia jest silną osóbkąsmile, a to był
      Twój słaby dzień i się nałożyło...
      Wydaje się, że zabrakło Ci konsekwencji, miałaś plan, że jedziecie
      wózkiem, a potem stałaś ubrana i czekałaś, aż Mała się zgodzi
      wsiąść?smile
      Głowa do góry! Zły rodzic to taki, któremu brak refleksji. A Ty
      jednak szukasz rozwiązań.

      pozdrawiam
      E.
      • my_mik5 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 22:57
        popieram, nareszcie jakiś wyważony głos. jak jest refleksja, to powinno być
        tylko lepiej. do autorki wątku: popracuj nad emocjami, a będzie lepiej. ja
        miałam podobnie, jak Ty, w pewnym momencie zaczęło brakować mi cierpliwości do
        małego i "smyrnęłam" go lekko po rączce sad ale nie chcę, by to się powtórzyło,
        wiem, że to moja wina i jest mi z tym bardzo źle. teraz, gdy emocje sięgają
        zenitu-robię w tył zwrot, parę głebokich oddechów, i od razu myślę rezolutnie.
        nie można bić dzieciaczków, ani szturchać, ani potrząsać, ani "smyrać" po
        rączkach. ja to zrobiłam, ale mam nadzieję, że już się nie powtórzy. czego sobie
        i wszystkim życzę. pozdrawiam.
    • oleole111 niepotrzebnie 02.09.08, 14:20
      za mała na klapsa jest - nie zrozumiała o co z tym biciem chodzi. Szkoda się
      denerwować. Ja wkładam do wózka, przypinam i ignoruje wycie - idziemy bo to było
      zaplanowane (no, ale ludzie sie patrzą co to za syrenasmile))
    • prawdziwy.optymista Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:38
      Wiesz, wcześnie zaczęłaś bić swoją córkę. Wykonałaś na niej egzekucję. Szkoda,
      że ludzie niedojrzali psychicznie decydują się na dzieci. Czasem jeden klaps
      może skrzywić, młodą, dopiero kształtującą się psychikę. Powinnaś skonsultować
      się z psychologiem. Mam wrażenie, że klaps to tylko wierzchołek góry lodowej.

      ..................................
      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
      • nills Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 15:22
        sam/a skontaktuj się z psychologiem a nie rób kobiecie wody a mózgu
      • cora73 zenujace......... 02.09.08, 15:36
        To co piszesz jest grubo na wyrost. Dopiero po obejzeniu sygnaturki
        mam troche zrozumienia dla tych twoich wypocin...........ktos kto
        czyta i POPIERA takie teksty musi miec sam problemy z psychikasmile
        pozdrawiam!
      • gku25 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 23:58
        Ty chyba za mało klapsów dostawałeś i teraz takie głupoty wypisujeszsmile)
    • nessie-jp Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:58
      Dziewczyno, nie popadaj w skrajności i nie daj się ogłupiać mediom.

      Te wszystkie apele, krzyki i wziosłe hasła o niebiciu dzieci mają tylko jeden
      skutek
    • amona13 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:59
      mogłaś dziecku pozwolić iść, ręczę ze szybko zmęczyłaby sie i wtedy do wózka -
      nie dziw sie 18 miesięcznemu dziecku ze woli iść a poza tym to zaczyna sie wiek
      Zosi samosi, która wie wszystko najlepiej, pozwól jej decydować( w ramach
      zdrowego rozsądku ) to wyrośnie na pewna siebie dziewczynkę
    • arras_1333 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 14:59
      A skąd niby 18miesięczne dziecko, ma zrozumieć twoją argumentację? Jeszcze
      takich trudnych rzeczy nie zrozumie, więc nic dziwnego że płakało a potem pewnie
      samo nie wiedziało za co dostało.
    • trixx czy bić dzieci? :) 02.09.08, 15:03
      nie warto się przejmować klapsem. poniżej link do ciekawej dyskusji na ten tematsmile

      www.youtube.com/watch?v=t0dAUd5Kw4Y
      swoja drogą to kiedyś była rozrywka - nie to co dziś te wojewódzki i inne
      majewskie...

      pozdr
      trixx
      • dragon_fruit Re: czy bić dzieci? :) 03.09.08, 14:54
        nie warto się przejmować klapsem. poniżej link do ciekawej dyskusji
        na ten tema
        > tsmile
        >
        > www.youtube.com/watch?v=t0dAUd5Kw4Y
        > swoja drogą to kiedyś była rozrywka - nie to co dziś te wojewódzki
        i inne
        > majewskie...
        >
        > pozdr
        > trixx


        o Boże nie mogę ze śmiechubig_grinDDDDD
        mogliby to jakoś reaktywować!!!
    • minka5 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 15:10
      Troche to wszystko dla mnie dziwne. Wiekszosc skupila sie na ocenie,
      a nie na sugestiach (tylko nieliczne i te sa najcenniejsze).
      Przeciez Malwa85 sama ocenila swoja reakcje i nie zadala
      pytania 'czy zrobilam dobrze?'.
      Swoich dzieci nigdy nie uderzylam, a nie sa juz takie male. W takich
      sytuacjach jak opisala Malwa85 juz w czasie przygotowan do wyjscia i
      w czasie ubierania opowiadalam dziecku co bedziemy robic. Majac
      perpektywe zakupu pieluch i innych opowiadalam, ze musze kupic
      ciezkie paczki itp i mam nadzieje, ze dziecko mi w tym pomoze. Do
      sklepu wiec pojdziemy, ale wrocimy w wozku z tymi ciezkimi paczkami.
      Moze byc przy tym dobra zabawa, bo mozna wydawac smieszne glosy
      opisujac jaaaakie to ciezkie beda te paczki albo niech robi to
      dziecko. U mnie to skutkowalo, bo to tylko pozor, ze takie male
      dziecko nie rozumie. Nawet takie male stara sie byc dobre i bedzie
      bardzo dumne, gdy np. parokrotnie pochwalisz dziecko w obecnosci
      innych jaka to byla kochana i pomocna. Raz po raz mozna tez dziecku
      podziekowac za jego pomoc kupujac mu np. niespodziewanie jakiegos
      lakocia. Oczywiscie nie moze stac sie to norma, ale tak od czasu do
      czasu.
      I ostatnia sprawa. Dziecko bylo mocno pobudzone. Jak juz ktos
      slusznie napisal - rozmowa w takim momencie nie przynosi wielkiego
      efektu. Ja po prostu dziecko w takim momencie przytulalam, glaskalam
      i nie mowilam nic. To tylko kwestia cierpliwosci - dziecko sie
      uspokoi czujac sie bezpieczne i rozumiane.

      Malwa85! Rozgrzesz sie, bo juz wyciagnelas wnioski. I obiecaj sobie,
      ze nastepnym razem dziecko spacyfikujesz inaczej. I to w taki
      sposob, ktory nie bedzie szarpal Ci serca. A jesli chcesz dalej
      pogadac, zapraszam na priv.

    • justyna302 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 15:49
      No trudno, stało się... Powiedz sobie: więcej tak nie zrobię - i
      postaraj się nie robić. Wiem, że czasem płakać się chce ze
      zdenerwowania. Ale potem wyrzuty sumienia tak gryzą..
      Córeczka na pewno już zapomniała o klapsie, a Ty wypracuj sobie
      jakąś metodę na podstawie rad dziewczyn, które tutaj mądrze pisały i
      nie czytaj głupich wypocin niektórych ludzi, którzy już wróżą małej
      traumę na całe życie. Pozdrawiam i powodzenia życzę, nie martw się,
      będzie ok.
      • 4g63 Re: Uderzyłam córkę 02.09.08, 22:09
        problem w tym, że taki rodzic myśli że musi być tak a tak i zawszelką
        cene próbuje żyć wg jakiegoś wyimaginowanego wzorca, dziewczyno,
        wyluzuj trochę, życie ma być przyjemnością a nie katorgą.. jak
        upadnie poduszka na podłogę to świat się nie zawali, jak córka ryczy
        bo ma taki humor, to musi się wyryczeć a ty sobie daj na wstrzymanie,
        a jak nie radzisz sobie z tym i musisz atakować obiekt który wywołuje
        u ciebie irytacje w jakiś sposób, to może udaj się do lekrza
        psychiatry?!
    • tsuranni przeżywasz jak mrówka okres.... 02.09.08, 15:53
      zwróć uwagę że każde zwierzę karze swoje młode cieleśnie. Brak kar
      cielesnych widzisz dziś na ulicach. Gó..arzowi trzeba po prostu
      czasem wpieprzyć.
      • 4g63 Re: przeżywasz jak mrówka okres.... 02.09.08, 22:07
        tobie przydałoby się czasem wpieprzyć, startuj do silniejszych
        dzieciobokserze ty
      • tuberosa77 Re: przeżywasz jak mrówka okres.... 03.09.08, 19:50
        ha, ha,ha dobre
    • mark.parker Re: Uderzyłam córkę - Ile tzch klaps\w_ 02.09.08, 15:55
      Najpierw mowa o klapsie, potem o dwóch, więc ile ich było? A może trzy? Tak to
      jest, jak się zaczyna bić dziecko. Najpierw uspokaja się sumienie, że to "tylko"
      jeden klaps. Potem okazuje się, że więcej. Lepiej naprawdę nie zaczynać, bo
      dalej to tylko równia pochyła.

      malwa85 napisała:

      > Dałam dzisiaj klapsa w dupę córce.[...]
      > nie wytrzymałam byłam tak wściekła,że dałam jej dwa
      > klapsiory.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka