edit38
15.11.08, 14:30
Dziewczyny jestem wykończona, mam już serdecznie dosyć wszystkiego.
Moja córeczka jako noworodek była bardzo spokojna. Przez pierwsze 1,5 m-ca
życia wcale nie płakała (aż się zastanawiałam czy z nią wszystko w porządku)
Potem już nie było tak pięknie ale i tak nie mogłam za bardzo narzekać bo i
tak nie należała do płaczków.
Obecnie ma 17,5 m-ca i ja już nie mam do niej siły. Cały czas marudzi, jęczy,
wszystko jest na nie. Czasami potrafi jęczeć przez 1,5 godz bez przerwy. Gdyby
jeszcze to był płacz ale nie ona po prostu chodzi z podkówką na ustach i
marudzi. Cokolwiek by zrobić jej nie pasuje a jeśli coś się jej zabierze lub
zabroni to już jest naprawdę tragedia.
Może to zęby ale nie wiem (brakuje jej tylko piątek) Nie chcę jej we wszystkim
ustępować i pocieszać gdy jest marudna bo „wejdzie nam na głowy” ale z drugiej
strony przez te jej ciągłe jęki jestem wykończona psychicznie. Coraz częściej
mam wrażenie że wraca do mnie depresja na którą cierpiałam po porodzie. Gdy
słucham jej jęków to łatwo mnie wyprowadzić z równowagi i często obrywa się
mężowi. Obwiniam się że jestem złą matką i dlatego ona tak marudzi – wiem
głupie myślenie.
Czy inne 1,5 roczniaki też są takimi zrzędami? Co robić? Jak reagować na jęki?