beniusia79
19.11.08, 20:01
dami? chodzi mi o mamy mieszkajace w bloku. ja mialam do niedawna
spokoj. ostatnio jednak sasiadka z dolu coraz czesciej skarzy sie
na corke. do niedawna mala spala jeszcze po poludniu, a rano spala
do 8.30. teraz nie spi za dnia i czasem od 6 jest juz na nogach i
biega. corka jest zywa i radosna, nie chodzi tylko biega,
tanczy, "spiewa", glosno mowi. lubi sobie poskakac po lozku,
porzucac plastikowa pilka. o 19 juz pada wiec wieczorem jest u nas
jak makiem zasial. problem jest po poludniu. chodze z mala na rozne
zajecia dla malych dzieci, codzien na spacery, ale to i tak nie
zmienia tego, ze dziecko slychac. ostatnio sasiadka przyszla z
awantura bo chciala sie po poludniu polozyc, ale u nas
bylo "glosno" wiec sie nie dalo spac. ponoc od tego, ze corka biega
(a nie chodzi), boli ja glowa. jak juz pisalam, corka jest zywa,
zwracam jej czsto uwage gdy zbyt szaleje ale nie chce jej
calkowicie ograniczac. mam juz dosyc. problemu nie bylo gdy corka
spala miedzy 13 a 15. u nas w tych godzinach obowiazuje cisza
popoludniowa.... wiem, ze sasiadka nie ma prawa mi nic zrobic, ani
nikogo na mnie naslac bo nie przeszkadzamy podczas ciszy nocnej,
ale nie chce miec konfliktow z nia. wkurza mnie to, ze ludziom nie
przeszkadza to, ze ktos pierze w tych godzinach lub przybija
gwozdzie, ale biegajace dziecko wszystkim przeszkadza...