Dodaj do ulubionych

do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z sasia

19.11.08, 20:01
dami? chodzi mi o mamy mieszkajace w bloku. ja mialam do niedawna
spokoj. ostatnio jednak sasiadka z dolu coraz czesciej skarzy sie
na corke. do niedawna mala spala jeszcze po poludniu, a rano spala
do 8.30. teraz nie spi za dnia i czasem od 6 jest juz na nogach i
biega. corka jest zywa i radosna, nie chodzi tylko biega,
tanczy, "spiewa", glosno mowi. lubi sobie poskakac po lozku,
porzucac plastikowa pilka. o 19 juz pada wiec wieczorem jest u nas
jak makiem zasial. problem jest po poludniu. chodze z mala na rozne
zajecia dla malych dzieci, codzien na spacery, ale to i tak nie
zmienia tego, ze dziecko slychac. ostatnio sasiadka przyszla z
awantura bo chciala sie po poludniu polozyc, ale u nas
bylo "glosno" wiec sie nie dalo spac. ponoc od tego, ze corka biega
(a nie chodzi), boli ja glowa. jak juz pisalam, corka jest zywa,
zwracam jej czsto uwage gdy zbyt szaleje ale nie chce jej
calkowicie ograniczac. mam juz dosyc. problemu nie bylo gdy corka
spala miedzy 13 a 15. u nas w tych godzinach obowiazuje cisza
popoludniowa.... wiem, ze sasiadka nie ma prawa mi nic zrobic, ani
nikogo na mnie naslac bo nie przeszkadzamy podczas ciszy nocnej,
ale nie chce miec konfliktow z nia. wkurza mnie to, ze ludziom nie
przeszkadza to, ze ktos pierze w tych godzinach lub przybija
gwozdzie, ale biegajace dziecko wszystkim przeszkadza...
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 19.11.08, 22:04
      mam troje "żywych" dzieci i na szczęście bardzo sympatycznych i wyrozumiałych
      sąsiadów

      no i mieszkam na parterze- więc nikomu nad głową nie skaczą

      współczuję sąsiadki
      • beniusia79 Re: czasem jej sie nie dziwie 19.11.08, 22:12
        bo ona caly dzien w domu siedzi i calymi dniami slyszy mala. teraz
        nawet po poludniu psespac sie nie moze, bo mala biegawink uwazam, ze
        ludzie decydujac sie na zycie w bloku powinni liczyc sie z czyms
        takim. dziecka przywiazywac do stolu nie bede...
        • mak-111 Re: czasem jej sie nie dziwie 29.01.09, 14:25
          beniusia79 napisała:

          > ludzie decydujac sie na zycie w bloku powinni liczyc sie z czyms
          > takim. dziecka przywiazywac do stolu nie bede...

          ty tez mieszkasz w bloku, wiec powinnas liczyc sie z innymi.dziecka
          przywiazywac do stolu nie trzeba, ale nauczyc, ze w domu sie nie
          biega (oczywiscie moze sie to zdazyc-to tylko dziecko-ale n ie caly
          czas) nauczyc mozesz.wytlumaczenie, ze dziecko jest zywe nie daje
          prawa do zklocania spokoju innym.
          poza tym mozecie chodzic na spacery, garc w gry,malowac rysowac
          wlasnie wtedy kiedy mala miala drzemke.
    • deela Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 19.11.08, 22:11
      beniusia a ja wspolczuje twoim sasiadom, ty co chwie nowa wersje wydarzen
      przekazujesz
      • beniusia79 Re: to nie jest nowa wersja wydarzen 19.11.08, 22:15
        tylko ciag dalszy. pisalam po wizycie rodzinki z dziecmi. kilka dni
        temu sasiadka przyszla (ta sama) z awantura do mnie i wygarnela mi
        wszystko. w tym dniu miala migrene a mala caly czas biegala. byla
        godzina 13.30, czyli cisza popoludniowa. okazalo sie, ze przez 2
        lata bylo ok., dopiero teraz zaczelismy jej przeszkadzac, odkad
        mala przestala po poludniu spac. dowiedzialam sie tez, ze kobita ma
        bole glowy od biegow naszej corki...
        • deela Re: to nie jest nowa wersja wydarzen 19.11.08, 22:18
          jasne,a twe dziecie jest czyste i niewinne, tylko ta wredna sasiadka...
          • beniusia79 Re: tego tez nie pisalam, 19.11.08, 22:21
            wiem tylko, ze przez okres kiedy cora spala po poludniu bylo
            wszystko ok. slyszalam nawet od sasiadow pochwaly, ze taka grzeczna
            jest. odkad jednak corka umie sie porozumiewac ze swiatem i
            przestala spac a sasiadka musi rezygnowac ze swojej popoludniowej
            drzemki, zrobilismy sie be...
            • graue_zone Re: tego tez nie pisalam, 09.02.09, 10:11
              A ja ją nawet rozumiem. Sama mam żywe dziecko i czasem mam ochotę przywiązać do
              stołu i zakneblować. Współczuję sąsiadom z dołu, chylę przed nimi czoła i staram
              się jak mogę ograniczyć hałasy produkowane przez moje dzieci. Nie zawsze się da,
              ale się staram. Z drugiej strony nie latam ze skargę, gdy dzieci sąsiadów tak
              krzyczą, że u mnie słychać (w zabawie oczywiście).
    • malunia_pl Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 19.11.08, 22:20
      Przypuszczam że grzeczna rozmowa z sąsiadką już się odbyła, i pewnie
      nawet tłumaczyłaś że masz "żywe" dziecko, itp.
      Moja rada- nie daj sobie wchodzić na głowę. To jest twoje mieszkanie
      i w dzień mozesz w nim robić co Ci się podoba. Sąsiadkę głowa boli
      bo Mała biega? Litości, przecież nie skrobie nozem w kaloryfer,
      tylko biega lub śpiewa. Powiedz sąsiadce żeby dała Ci spokój i już.
      P.S.Ludzie to mają problemy, o matko! (mówię o sąsiadce). Problem bo
      drzemki w dzień nie może sobie zrobić. Nie rozumiem takich ludzi.
      • beniusia79 Re: to starsza pani 19.11.08, 22:25
        przyzwyczajona do drzemki w poludnie. kiedys pracowalismy w tym
        czasie, potem urodzila sie corka i spala w tych godzinach, teraz
        niestety za nic w swiecie nie chce spac.
        na drugi dzien sasiadka probowala ze mna rozmawiac na spokojnie, ze
        pwinnam ja zrozumiec i wogole, ze ja pewnie nie dzaje sobie z tego
        sprawy, ze mala az tak glosno biega i wogole.... pewnie i nie zdaje
        sobie z tego sprawy, ale co wykrzyczala mi dzien wczesniej mi
        wystarczylo. corka za kilka miesiecy idzie do przedszkola wiec
        bedzie znow spokoj po poludniu...
        • myroad Re: to starsza pani 30.01.09, 09:07
          Hmmm...Pomysl o zakupie grubych wykładzin z dodatkowym wyciszeniem.
          Mówisz ze twoje dziecko spi juz wieczorkiem to teraz wyobraz sobie
          ze twoj sasiad z gory puszcza o 20 w chwili zasypiania małego bardzo
          głosna muzyke. Wtedy to by cie wkurzyło maksymalnie.
          Ja mam nad soba tez dziecko i czasami mała daje tak popalic ze mam
          jej dosyc. Piszczy , skacze , rzuca piłka.To wszystko słychac i tp
          bardzo. Gdy zachowuje sie normlanie wcale mi to nie przeszkadza
    • delfina77 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 19.11.08, 22:25
      Mysle, ze mozna isc na kompromis - wiadomo, ze dziecko to dziecko ale jesli ona
      slyszy jej bieganie to znaczy ze co, Mala biega po domu w butach? Zaloz jej
      skarpety antyposlizgowe i tyle, nie bedzie slychac tupania. Ja mialam nad soba
      sasiadke, ktora po domu chodzila w chodakach i nioslo sie jak nie wiem cosmile
      Staralam sie nie zwracac na to uwagi. A jesli chodzi o drzemki popoludniowe to
      chyba nie jest koniecznosc tylko luksus kogos, kto ma duuuzo wolnego czasu.
      Przeciez nie trzeba spac w dzien.
      • beniusia79 Re: kobita zle spi w nocy, stad te 19.11.08, 22:27
        popoludniowe drzemki. corkia biega w skarpetkach, my zreszta tez-z
        przyzwyczajenia. ponoc jednak corka biega bardzo glosno.
        slychac "bum, bum, bum" jak biegnie. mowilam do niej, ze ma chodzic
        a nie biegac, ale ona za 5 minut zapomina...
        • tijgertje Re: kobita zle spi w nocy, stad te 19.11.08, 23:39
          dzieczka przeciez nie uwiazesz. Masz kilka wyjsc: wychodzic na
          spacer w czasie drzemki sasiadki, zorganizowac malej w tym czasie
          jakies spokojne zajecia, rysowanie, klejenie itp, zawsze to choc
          chwila spokoju. Jak skarpetki nie pomagaja, to przyjrzyj sie
          podlogom. Masz wykladziny, dywany czy gole panele albo
          parkiet? "Ubrana" jest bardziej dzwiekoszczelna. Jesli nie macie nic
          na podlodze, to moze choc w pokoju, gdzie mala najwiecej bryka, albo
          nad sypialnia sasiadki polozycie jakas wykladzine? Pod spod mysle ze
          tez mozna jakis podklad kupic, ktory dodatkowo wyciszy podloge. No
          i w nogi bedzie cieplejwink No, a jak nic innego nie da sie
          wykombinowac, to kupo sasiadce jakies fajne korki do uszu + jakies
          czekoladki, idz ze skruszona mina, wyjasnij, ze rbisz co mozesz, ale
          dzieci z natury nie siedza w miejscu, wiec innego sposobu na jej
          spokojna drzemke jak taki drobny upominek nie widzisz. Powiedz
          sasiadce, ze mala pojdzie do przedszkola, ale te kilka miesiecy
          chcesz zyc z nia w zgodzie i jesli ma inne pomysly (poza uwiazaniem
          dziecka), to chetnie je uslyszysz i rozwazysz.
          • magiczna_marta Re: kobita zle spi w nocy, stad te 20.11.08, 01:18
            sąsiadka sobie może pogadać jedynie, cisza nocna obowiązuje od 22 do
            6 więc twoja córka szaleje w granicach normy
            jak się sąsiadeczka musi wyspać w dzień to niech sobie kupi stopery,
            a jak jej nie stać to w ramach prezentu gwiazdkowego jej kup
            co za ludzie, kurna mać, u mnie potrafią wiercić w niedzielę od 21
            do 22 i jakoś żyję, jak ktoś lubi robić sztuczne problemy to jedynie
            olewanie może pomóc
            • edit38 Re: kobita zle spi w nocy, stad te 20.11.08, 10:40
              magiczna_marta napisała:

              u mnie potrafią wiercić w niedzielę od 21
              > do 22 i jakoś żyję, jak ktoś lubi robić sztuczne problemy to
              jedynie
              > olewanie może pomóc

              O chyba sąsiadkami jesteśmy smile
              Dwa czy trzy lata temu u mnie w Wielki Piątek ktoś zaczął wiercić o
              21 i do 23 wiercił i co jakoś przeżyłam chociaż sobie obiecałam że
              jeśli o 23 nie przestanie to dzwonię na policję.
            • pan_i_wladca_mx tere fere 24.11.08, 13:45
              ale jestes cwana, gdyby twoj sasiad od 7 do 22 na caly regulator puszczal np. to
              pl.youtube.com/watch?v=tfLnDUPmP4s to oczywiscie stosujac sie do swojej
              zasady kupilabys sobie stopery prawda?
            • tuberosa77 Re: kobita zle spi w nocy, stad te 24.11.08, 22:03
              A u mnie sąsiad włącza muzykę na cały regulator właśnie pomiędzy 6 a
              22, czyli kiedy cisz nocna nie obowiązuję. Moje dziecko nie może
              przez to spać w dzień a często i przed 22. Mnie się wydaję, ze
              jeżeli ktoś zakłóca spokuj nawet w godzinach pomiędzu 6 a 22 to jest
              to naganne. natomiast jeśli chodzi o biegające dziecko no to jest to
              siła wyższa, nie da się tego wyeliminować i jeśli tylko nie zakłóca
              spokoju w nocy to sąsiadka nie ma prawa robić nikomu awantur. Ja się
              strasznie nacierpiałam z powodu głupich i bezmyślnych sąsiadów,
              którzy nieustannie zakłucają nam spokuj i chętnie wyprowadziłabym
              się z bloku do domuwink

    • aloiw1985 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 19.11.08, 22:47
      oj, cos o tym wiem- mieszkamy w Dublinie, a tu domki z katy sa- kto
      byl to wie... pierwsze pietro, pod nami rosjanie- rodzina rowniez z
      dzieckiem. i co- wieczny problem i stukanie mi w sufit- wczesniej
      rosjanska glowa rodziny przychodzila i "fuckała" mi, kiedy meza nie
      bylo- raz sie przeliczyl i maz byl- rosjanin uciekl do siebie....
      hmmmm wywnioskowalam ze sie przestraszyl bo nawet nie zamienil z
      mezem slowa- do mnie to sie rzucal. teraz nie przycodzi tylko w
      sufit wali a ja mu odstukuje.
      • beniusia79 Re:teraz uwazam juz bardziej na mala 20.11.08, 08:41
        wszedzie mamy wykladziny tylko w przedpokoju parkiet. ponoc nawet
        slychac mala gdy biega tam gdzie sa wykladziny. sasiaka jest osoba,
        ktora reaguje bardzo impulsywnie, dzien pozniej mozna z nia
        spokojnie rozmawiac. do sasiadow z pietra nizej wysylala juz nieraz
        policje-ale oni czesto w nocy sa glosni. zawsze bylysmy z soba w
        dobrych stosunkach-przepraszalam za zabkujace dziecko, za remonty
        itp., maz jej nieraz pomagal. zawsze mowila, ze wszystko ok.teraz
        sie wkurzylam bo wypomniala i wyrzucila mi wszystko, ze dzieci
        naszych gosci sa za glosne, ze nasza sie glosna zrobila... wszystko
        jej zaczelo przeszkadzac. szkoda slow. kupilismy mieszkanie i nie
        potrzebne nam sa takie teatry. powoli zaczyna zalowac, ze
        zdecydowalismy sie na kupno mieszkania. nie chce nawet myslec co
        bedzie, gdy pojawi sie drugie dziecko. wtedy to napewno bedzie duzo
        glosniej...
    • akado Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 09:14
      Moja cóka też żywa bardzo (od urodzenia żywa była) i biega teraz, upominam ja
      bardzo często, zabraniam rzucać piłką o podłogę itp, na szczęście sąsiedzi
      wyrozumiali ale przyznam, że boję się że kiedyś sąsiadka przyjdzie i coś mi nagada.
      Uważam też, że panele to horror w bloku przy małym dziecku, my mamy panele ale
      poprzykrywaliśmy je dywanami, bo się nie dało żyć przy małej - tak tupała - nie
      wyobrażam sobie co sąsiedzi pod nami przezywali. Teraz panele zostały nam tylko
      w przedpokoju. Poza tym jeszcze kwestia kapci-bucików - my kupujemy "cichobiegi"
      ale bardzo trudno takie znaleźć.
      • akado Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 09:17
        A sąsiadka Twoja to przesadza - z tego co piszesz - i nadwrażliwa jakaś jest a
        Tobie nerwy szarpie, przecież dziecka się nie uwiąże, musi sobie pobiegać.
        Trudna sprawa, porozmawiaj z nią jeszcze raz ale nie daj sobie na głowę
        wchodzić. Jakby co to zgłoś w spółdzielni problem.
        • akado Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 09:22
          A - sorki, widzę że mieszkanie jest kupione (więc zgłoszenie w Spółdzielni odpada)smile
          A co do akustyki - nie wiem w jakim bloku mieszkan=cie. My przedtem mieszkaliśmy
          w takim zwykłym z lat 60-tych i było strasznie akustycznie, słychać było jak
          sąsiad wodę spuszcza w kiblu tak szumiało głośno nawet to. Potem
          przeprowadziliśmy się do bloku zbudowanego z wielkiej płyty (z lat 80-tych)i tu
          jest niesamowicie cicho, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona!

    • jagabaga92 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 09:25
      Takie tuptanie faktycznie słychać u sąsiadów na dole i może ono co niektórym,
      zwłaszcza starszym osobom, przeszkadzać. Ale takie osoby, zamiast innym robić
      awantury, mogłyby pomyśleć jak zapewnić sobie możliwie największy komfort
      mieszkania w bloku - może wata do uszu, albo stopery - to naprawdę wytłumia hałas.
    • mmala5 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 09:39
      Najgorsze co moze byc, to zostac zastraszonym we własnym mieszkaniu!
      Skoro sąsiadka tak zareagowała, to znaczy ze nie jest warta aby sie
      nia przejomowac, gdyby przyszła i spokojnie poprosiła, to owszem,
      ale tak......Moj synek czesto spał popołudniami, bywało ze budził
      sie o 19-ej po 4 godzinnym snie no i wiadomo potem szalał i nijak
      nie mogłam go uspac, wiec bywało ze sąsiad z dołu zaraz po 22-ej
      dzwonił ze jest za głosno, starałam sie małego uspokoic, ale od
      tamtej pory od 6 do 22 moje dzieci moga robic co chcą.
      • mmala5 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 09:41
        Ktos tu pisze o czekoladkach, przeprosinach....bez przesady to jest
        Twoje mieszkanie i nie bedziesz zmuszac dziecko aby siedziało cicho
        bo sąsiadka sie nie moze przespac.
        • beniusia79 Re: cichobiegi 20.11.08, 09:44
          to takie skarpety antyposlizgowe? nasza biega w rajstopkach albo w
          zwyklych skarpetach, kapci nie uznaje...
    • chmielanka Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 10:04
      U nas problem jest odwrotny. Mieszkamy na parterze, nad nami rodzina z 2 dzieci,
      w wieku już ok. 10, 12 lat. Od momentu, jak się tu wprowadziliśmy, codziennie
      straszny hałas, dzieciaki u góry latają, skaczą, bawią się piłką. Coś
      potwornego, aż się lampa na suficie trzęsie! A jak do tego dojdzie kilka razy
      dziennie jeżdżenie meblami po podłodze u nich, to naprawdę jest strasznie. I nie
      przesadzam. Mąż kilkakrotnie rozmawiał z tym państwem, katastrofa, jakby młotem
      o ścianę. Inna sąsiadka mówiła, że to właśnie przez panele u nich na podłodze.
      Przez tę sytuację, narodził się między nami konflikt. Osobiście uważam, że
      czasem takie zachowanie jest celowe, bo dzieci w ich wieku są już duże i dużo
      rozumieją. Nie mówię, że tak jest u Ciebie, chcę powiedzieć tylko, że faktycznie
      słychać na parterze wszystko, każdy hałas, tupanie, itp. I to nie jest miłe. A
      ja ani sobie, ani mężowi, tym bardziej małemu dziecku stoperów do uszu nie włożę.
    • pingwinek13 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 10:37
      Ja bym się nia nie przejmowała! Niech się wyprowadzi jak chce! Cisza
      nocna nie obowiązuje o 14.00smile A dziecko ma swoje prawa i koniec!
      Co za sąsiadka - współczuje!
      • mama_frania Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 10:45
        moje dziecko też non stop biega, w dzień nie śpi, ale przyznam, że takich
        problemów nie mam. Na razie nie skarżyli się na tupanie. Synka tylko nauczylam
        by nie rzucał zabawkami po podłodze (mamy parkiet) tylko jak juz musi to na dywan.
        Współczuję sąsiadów. U nas w bloku jest taki jeden (na szczęście z dala od
        mojego mieszkania), któremu przeszkadza każde dziecko, które choć pojawi się w
        zasięgu jego wzroku i nie jest cicho jak makiem zasiał, ale ten człowiek chyba
        ma jakis problem.
    • 4ever4 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 15:20
      A ja bym sie nie przejmowała i olała sasiadke..... w koncu ona
      mieszka w bloku i tez musi sie pogodzic z tym, ze nie mieszka sama,
      a odglosy biegajacego dziecka to nie koniec swiata! znacznie
      przyjemiejsze niz wiercenie. Tak samo jak ktos robi impreze, wierci,
      przesuwa meble to nie robie rabanu, bo przeciez mieszkam w bloku i
      musze sie pogodzic z tym ze nie jetem sama. Moj sasiad bardzo czesto
      puszcze glosno muzyke i jakos z tym zyje. Zwrocilam mu siedys uwage,
      bo juz bylo bardzo glosno ( musialam zglosnic TV), i przyjal to a
      spokojnie. tez nie jestem swieta - wiercimy, robimy imprezy i nikt
      do mnie nie przychodzi z pretensja ze jest glosno. A odglosy
      biegajacego dziecka sa znacznie przyjemniejsze niz wiercenie smile ade
      mna mieszka 2 latek i hałasuje i do glowy by mi nie przyszlo zeby
      pojsc i zwrocic im uwage, no bo co maja uwiazac dziecko ?? ormalne
      ze sie bawi, a przeciez nie robi tego 24 h na dobe.
      • hellious Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 17:58
        Rozumiem i sasiadke, i Ciebiesmile Dla osoby majacej nadwrazliwy sluch i klopoty ze snem takie tupanie to naprawde koszmar. Latwo wam powiedziec, zeby olac babe, ale jaka rade dali byscie rzeczonej sasiadce? Ma sie wyprwadzic, tak? Swietna rada.

        Wspolczuje problemu i w sumie to chyba nie ma na to zlotej rady. Dziecko biegac bedzie, bo taka jego natura. Sasiadka bedzie jeczec z tego samego powodu smile
        Twarda badz i sie nie daj ani malej, ani sasiadcetongue_out
      • aurita Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 20:42
        > A ja bym sie nie przejmowała i olała sasiadke.....

        bardzo dziwiwa mnie takie wypowiedzi. Czy wy sie niedawno do miasta
        sprowadziliscie? Bo mieszkanie w miescie/bloku polega na wspolpracy OBU stron.
        Jakis kompromis mozna wypracowac.
        Ja ucze dziecko zeby po 20 nie biegalo, nie jezdzilo na rowerku, hulajnodze,
        traktorku lub nie wiem czym po mieszkaniu. Od 19 staram sie je wyciszyc:
        malowanie, wycinanie, bajki (czytanie, wyswietlanie, sluchowiska), szalenstwo
        wannowe, ostatnio lalki itp. Jest mnostwo zabaw ktore nie wymagaja biegania!

        Aby NIE przeszkadzac SASIADOM robiac podloge staralam sie ja wyciszyc (korek,
        wykladzina)
        Z sasiadka mozna sie umowic ze wy przewaznie o tej a o tej godzinie wychodzicie
        lub bedziecie sie starac robic cos cichego. A moze dziecko spi troche w dzien?

        To PRZESZKADZAJACY powinien sie zastanowic nad tym ze nie jest sam w bloku.
        I co za pomysly z tym uwiazaniem dziecka? Jestescie niewydolne wychowawczo? Taki
        dwulatek niedlugo pojdzie do przedszkola i tam bedzie musial posiedziec/polezec
        bez ruchu przez godzine. A nauczycielki umieja to wyegzekwowac bez sznurka.
        • paniwaz Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 21:01
          beniusia79 napisała:

          > nasza biega w rajstopkach albo w
          > zwyklych skarpetach, kapci nie uznaje...

          Bose stópki tupiącego malucha mogą dawać w kość! Wiem to doskonale, bo nade mną
          mieszka wspaniała rodzina z dwójką maluchów. Lubimy się z nimi bardzo, dlatego
          nie chcąc negatywnie się nakręcać przez ich niewinne dziecko, które tylko biega,
          uznałam, że należy szczerze pogadać z sąsiadką jak rozwiązać problem. Mądrzy
          rodzice zareagowali od razu, dzieci przeszły proces adaptacyjny i od pewnego
          czasu śmigają w ciapeczkach a ja będąc świadoma niedogodności wywołanych właśnie
          bosymi stópkami, od niemalże "nowości" swojego synka w ciapeczki obułam, aby
          nikt na dole niepotrzebnie się nie irytował. Może Ty także rozważ takie działanie?
          Dziecko generuje wiele dźwięków i hałasów, więc mieszkając w komunie jaką jest
          blok, jestem zdania, że niektóre z nich należy dla spokoju sumienia
          wyeliminować. Pani Wąż
        • hanula12 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 21:15
          ja też rozumiem sąsiadów, choc sama mam małe b. żywotne dziecko i
          mieszkam na I piętrze i staram się by mały nie przeszkadzał nikomu
          nie tylko w nocy, ale i w dzień. nie wiążę go, nie krzyczę na niego,
          ale staram się by nie rzucał zabawkami, nie piszczał itp. w bucikach
          chodzić musi ze względów ortopedycznych. nie radzę olewać sąsiadów,
          bo może się zdarzyć, że sąsiad z góry też cię kiedys oleje. u góry
          mam sąsiadów b. sympatycznych, mają psa i jak on się bawi tez b.
          słychać, więc wyobrażam sobie, co przeżywaja sąsiedzi pode mnąsmilei
          uważam że po prostu trzeba starać się jakoś żyć tak, by innym nie
          przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu, i by inni nie
          przeszkadzali Tobie. a tekst, że sąsiad nie musi spać w dzień jest
          co najmniej dziwny, bo co gdyby sąsiedzi powyżej uznali, że np.
          dziecko tez nie musi spać w dzień? i np. wiercili codziennie w
          okolicach g. 14?
          • beniusia79 Re: bylam pewna, ze bardziej slychac tupot w pa- 20.11.08, 21:31
            pciach niz w skarpetkach. ???
            • paniwaz Re: bylam pewna, ze bardziej slychac tupot w pa- 21.11.08, 14:06
              beniusia79 napisała:

              > bylam pewna, ze bardziej slychac tupot w papciach niz w skarpetkach ???

              Oj, nic bardziej mylnego! Gumowa podeszwa doskonale amortyzuje nacisk stópki na
              parkiet a jednocześnie tłumi dźwięki. Pomimo, że tupot bucików może wywoływać
              większy hałas w Twoim mieszkaniu, to u sąsiadów pod Tobą będzie zdecydowanie
              ciszej. Pani Wąż
              • beniusia79 Re: paniwaz-dzieki za rade 21.11.08, 16:19
                problem w tym, ze ona nie cierpi papciow... bede musiala ja jakos
                przekonac do nich.
        • beniusia79 Re: aurita, moja corka o 19 juz lozku jest 20.11.08, 21:29
          o 20 spi kamiennym snem smile tu chodzi o odglosy za dnia....dziecko
          nie spi w ciagu dnia, pisalam o tym kilka razy. jest problem odkad
          mala nie spi w poludnie bo w tym czasie co kiedys spala corka, spi
          i sasiadka...
          • dariafox Phi 20.11.08, 22:39
            No dajże spokój Beniusia,w dzien to Twoja córeczka może nawet grać na saksofonie
            i żadna pani nie może się skarżyć. W dzień się ogólnie nie śpi, a jak ktoś sypia
            to jest jego problem i musi się dostosować do warunków. Ja wiem, że dzieci
            hałasują - sama się wkurzam na krzyczące pod oknem dziatki,ale kurde - nie z
            tego powodu, że chcę spać o 12 w południe! Olej ją.
            • denea Re: Phi 24.11.08, 20:50
              dariafox napisała:

              W dzień się ogólnie nie śpi, a jak ktoś sypi
              > a
              > to jest jego problem i musi się dostosować do warunków.

              No weź się zastanów. Powiesz to komuś, kto ma niemowlaka ? Albo
              komuś, kto pracuje w nocy ??
              Różne ludzie mają potrzeby, a w blokach problem polega na tym, żeby
              OBIE strony umiały je nawzajem uszanować.
              Na Twoim miejscu, Beniusia, pogadałabym na spokojnie i jak najmilej
              z sąsiadką, że owszem, zrobię, co się da, żeby w godzinach, na
              których jej zależy było jak najciszej, ale wzajemnie również proszę
              o wyrozumiałość, kiedy np. mam gości.
              Lepiej zacząć od próby dogadania się, na noże i stwierdzenia, żeby
              olać, bo w dzień się nie śpi czas zawsze będzie smile
          • aurita Re: aurita, moja corka o 19 juz lozku jest 21.11.08, 20:26
            alez ja rozumiem!
            mnie zbulwersowaly rady typu "olej to", moim zdaniem nie olewaj, nawet jezeli
            niewiele sie zmieni w rozkladzie dnia Twojego dziecka to sam fakt ze okazesz
            zainteresowanie nastroi do Ciebie pozytywnie sasiadke.

            Byla taka scena a jakims filmie: facet slyszy ze sufit mu sie wali na glowe,
            pedzi wsciekly na gore a tam widzi mala slodka dziewczynke ktorej upada
            kulka..... juz bezglosnie....

            PS. kiedy ja moja tak wczesnie zagonie???? no kiedy?
    • mamaigiiemilki Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 20.11.08, 21:45
      rozumiem i sąsiadkę(trochę ciebie też)...ale chyba można nauczyć dziecko bawienia się w ciszy?ja mam dwie żywe córki, nad nami mieszka moja siostra z synkiem(dom jednorodzinny) nauczyłam je, że kiedy on spi w dzień, to mają zachowywać się po cichu; jak je energia roznosiła, to wychodziły na dwór; i mają taki nawyk, że jak chcą "pochuliganić", to się pytają, czy mały spismile
      więc może zamiast narzekać na sąsiadkę, naucz dziecko od małego, że nie tylko jego biegi są najważniejsze?a jak np. ciebie boli głowa, to też pozwalasz dziecku na hałasowanie?
      przecież w tym czasie naprawdę można dziecko zająć spokojną zabawą...a tupanie/bieganie/krzyki dziecka "na górze" na prawdę moga przeszkadzać; na pewno coś się da na to poadzićsmile
    • kol.3 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 22.11.08, 09:22
      Może Twoje dziecko ma za mało ruchu na spacerach,jest "niewybiegane"?
      Miałam nad sobą rodzinę z trójką synów, dzieci na spacerach chodziły
      noga za nogą przy mamie, a po powrocie do domu biegały, szalały,
      trenowały trójskok, kto dalej.
      Trudno sytuację ocenić - może Twoja córka robi za dużo hałasu, może
      sąsiadka jest nadwrażliwa.
      Gdyby jednak przyjąc, że cisza nocna jest od 6 rano do 22, to o 20-
      tej Twoja sąsiadka mogłaby puścić głośniejszą muzyczką, która by
      przeszkadzała Twojej córci zasnąć. Jakiś kompromis jest potrzebny.
      • kol.3 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 22.11.08, 09:24
        Poprawka: cisza nocna od 22 do 6 rano.
    • artjoasia Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 22.11.08, 18:23
      Czytając niektóre wypowiedzi przestaję się dziwić, skąd się wzięła plaga małolatów wrzeszczących przez całe noce pod czyimiś oknami... Po prostu nikt ich w porę nie nauczył, że inni też mają prawo żyć na świecie i mają prawo do snu czy odpoczynku.
      Moja córka nie tylko tupie niczym stado słoni, ale do tego ma zwyczaj rzucać wszystkim co jej wpadnie w ręce, że o dzikich wrzaskach nie wspomnę. Ponieważ dla mnie samej poziom decybeli w moim domu wielokrotnie przekracza wszelkie dopuszczalne normy, więc wyobrażam sobie, co się dzieje na dole... Wiele razy pytałam sąsiadkę, czy nie przeszkadza jej szalejące dziecko albo szalejące psy. Na szczęście sąsiadka, choć jest to samotna osoba w wieku emerytalnym, prowadzi bardzo aktywny tryb życia, przeważnie nie ma jej w domu, więc albo nic nie słyszy, albo słyszy tylko przez chwilę. Jednak gdyby jej przeszkadzało, to oczywiście starałabym się jakoś utemperować dziecko. Ponieważ stwierdzenie, że:

      Cytatludzie decydujac sie na zycie w bloku powinni liczyc sie z czyms
      takim. dziecka przywiazywac do stolu nie bede...


      jest wykręcaniem kota ogonem i tak naprawdę jest akurat odwrotnie. Decydując się na życie w większych skupiskach ludzkich (niekoniecznie w bloku) powinniśmy liczyć się z tym, że nie jesteśmy sami - dlatego powinniśmy się w miarę możliwości starać, żeby nasze zachowanie nie było uciążliwe dla otoczenia. Dla mnie to kwestia elementarnych zasad współżycia społecznego i tyle. I może jeszcze elementarnej kultury. Ponadto żyjąc w mieście i tak jesteśmy bez przerwy bombardowani tak straszliwą ilością głośnych dźwięków, że aż łeb od tego pęka. Wiele źródeł hałasu to siła wyższa i nie da się ich wyeliminować (ruch uliczny, roboty drogowe itp.), jednak na hałas "produkowany" przez nas we własnych czterech ścianach mamy wpływ i możemy go ograniczyć przy odrobinie dobrej woli. Ciekawe, co by było, gdyby nikt nie uciszał swoich dzieci czy nie ściszał telewizora, bo "wolnoć Tomku w swoim domku"???
      I jeszcze taki szczegół techniczny. Większość ludzi wcale nie decyduje się na mieszkanie w bloku; dotyczy to zwłaszcza osób starszych, ale nie tylko. Ludzie mieszkają w bloku, bo nie mają innego wyjścia. Mieszkania komunalnego nie da się sprzedać, żeby kupić sobie wymarzony domek na odludziu.

      O ile dobrze zrozumiałam, sąsiadce nie chodzi o to, że dziecko ma przez cały czas siedzieć cicho jak mysz pod miotłą, chodzi tylko o dwie godziny w ciągu dnia. No bez przesady, chyba dziecko może przez te dwie godziny zachowywać się ciszej czy zajmować się czymś nieszkodliwym dla otoczenia?!? Przecież chyba czasami jej czytasz, czasami rysuje czy ogląda bajki - więc czy nie może tego robić akurat wtedy, kiedy sąsiadka śpi? Przecież możesz akurat w tych godzinach wychodzić z nią na spacer/zakupy/do koleżanki? Czy Twojej córce stanie się jakaś krzywda, jeśli nauczy się, że czasami można hałasować, a czasami nie, bo to komuś przeszkadza? Że można hałasować, ale nie przez cały czas? Że czasami trzeba pójść na kompromis i dostosować się do kogoś?
      • beniusia79 Re: corka jest wybiegana 22.11.08, 19:58
        codziennie chodzimy na spotkania z innymi dziecmi organizowane
        przez m.in. pedagogow oraz na zajecia sportowe. spospotkania te
        odbywaja rano, w domu jestesmy wlasnie kolo godziny 12-13, nie
        jestem wiec w stanie isc na spacer w tych godzinach gdy sasiadka
        spi. na dwor wychodzimy miedzy 14 a 15, gdy mala cos zjesc i troche
        odpocznie. to nie tak, ze corka caly czas lata-troche lata, skacze,
        potem pooglada ksiazeczke, pomaluje. ale w miedzy czasie upadnie
        jej cos na podloge, zrzuci cos lub biegiem leci na ubikacje i to
        wszystko sasiadke denerwuje. mala placze tez aktualnie wiecej,
        czasami jak sie rozryczy to placze przez pol godziny.... sasiadka
        przyczpila sie mnie, ze raz byla u mnie kolezanka i bylo glosno, ze
        1 listopada bylo u nas caly dzien glosno bo byl szwagier z synami u
        nas i chlopcy byli zbyt glosno. ja mam wrazenie, ze sasiadka
        niezbyt dobrze sie czuje i pewnie zle spi w nocy, stad jej
        zdenerwowanie sytuacja. wkurzylam sie, bo jestesmy spokojni, gosci
        mamy w domu moze z 4 razy do roku a sasiadce nawet to przeszkadza,
        ze nasi goscie sa glosni. szkoda slow...
        • beniusia79 Re: ... 22.11.08, 20:02
          > ze nasi goscie sa glosni. szkoda slow...
          glosni, tzn. ze rozmawiaja normalnym tonem, ze dzieci sie bawia.
          wszystko to mialo miejsce w weekend po poludniu. wyglada na to, ze
          nie wolno nam nawet gosci zapraszac. dodam, ze mieszkamy zagranica,
          jestesmy mlodzi i kupilismy to mieszkanie. sasiedzi sa "tubylcami",
          wynajmuja mieszkanie i czasem mamy z mezem wrazenie, ze w tym
          wszystkim chodzi nie tylko o to, ze "jest glosno", ale o zazdrosc.
          inaczej nie potrafie sobie tego juz wytlumaczyc.
    • lucerka Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 23.11.08, 14:04
      Jestem jedyna z dzieckiem w bloku. Pode mna ludzie troche starsi ode
      mnie - parka. Oboje pracuja i po pracy chca odpoczac a w weekend
      pospac dluzej. Moj synek tez jest zywy i biega po mieszkaniu + ma
      rozne grajace zabawki, ktorymi uwielbia sie bawic tak o 7 rano...

      Sasiad (ten z dolu) tez poskarzyl sie mi, ze slychac syna bardzo,
      szczegolnie w weekendy, kiedy oni chca sie wyspac. Zawarlismy wiec
      kompromis, ze bede zawsze w niedziele pilnowala, zeby maly nie
      zachowywal sie glosno do godziny 10:00. I zamiast latania po
      mieszkaniu: wycinamy, gramy w Memory, gotujemy.
      I sasiad jest usatysfakcjonowany i ja.
      Malenki kompromis moze zdzialac cuda.
      • pan_i_wladca_mx punkt widzenia... 24.11.08, 13:41
        oto i mamy przyklad genialnego kompromisu, wszyscy zadowoleni - obylo sie bez
        ofiar. za to jak czytam niektore wypowiedzi to mnie krew zalewa, co wy sobie
        wyobrazacie?
        `niech sie wyprowadzi, niech spada`, phi! ona pewnie mieszka tam o wiele dluzej
        niz oni, dlaczego ma sie wyprowadzac?

        troche empatii

        z innej manki: gdyby post wygladal tak:
        moja kochana babcia, ktora mnie wychowala i zastepuje mi matke/ojca/wszytskich
        od kiedy jest na emeryturze lubi sobie trzasnac drzemke w okolicach np. 14, spi
        przez 2 godziny, ma czesto migreny, generalnie jest schorowana i ta drzemka
        sporo jej daje. jakis czas temu wprowadzila sie parka tzn zywym dzieckiem, ktore
        od kiedy nauczylo sie biegac - tego zwyczaju sie trzyma, glosno mowi, spiewa,
        biega, skacze po lozku, a to pewnie zabudowa jest z wielkiej plyty i slychac ja
        na korytarzu i w mieszkaniu babci. babinka zwracala juz uwage rodzicom (mowial o
        drzemkach i prosila w tym czasie o spokoj, w innych godzinach do 22 niech sobie
        dzieciak bryka), ale oni nie podjeli zadnych krokow na rozwiazanie problemu

        zaloze sie, ze polowa forum zjechala by z gory na dol rodzicow nie babcie

        takze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i nie wmawiajcie mi, ze ten
        halas powstaje gdy waszej corce spada dlugopis albo leci do ubikacji, nie wierze
        w to, po prostu wy tego halasu juz nie zauwazacie, ale skoro robia to inni to
        warto przemyslec kilka kwestii
        • artjoasia amen! :D n/t 24.11.08, 13:59
      • franczii Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 29.01.09, 18:14
        Ja tez mam upierliweych sasiadow pode mna ale naprawde nie chce sie nimi
        przejmowac. Z tym, ze moi sa z tych, co sie czepiaja bez powodu i o wszystko, od
        samego poczatku mieli cos do nas: a to pies, a to dziecko, a to wozek na 10
        minut zostawie przed wejsciem, a to znowu ze wozkiem do windy wjezdzam, donosy
        na nas pisali do administratora. Ostatni incydent mial miejsce 2mce temu.
        Interweniowal sasiad o godzinie 20.30. Byla u nas znajoma para z dzieckiem na
        pizzy. Siedzielismy przy stole a dzieci bawily sie w salonie. Nie powiem, ze
        bylo super cicho ale ani nie biegaly ani nie krzyczaly (syn znajomych jest
        bardzo spokojnym i cichym dzieckiem), ani nie rzucaly przedmiotami. Zachowywaly
        sie normalnie i bawily sie torem z samochodzikami, czasami cos upuscily na
        podloge (mamy plytki bez dywanu bo mam alergie na kurz). A tu nagle wali do
        drzwi rozwscieczony sasiad i od razu zaczyna sie awanturowac. My z mezem
        tlumaczymy, ze przeciez raz na jakis czas moze sie zdarzyc, ze mamy gosci, poza
        tym ciszy nocnej jeszcze nie ma, ze zabawa dzieci to normalne odglosy
        codziennego zycia, ale ten dalej swoje wrzeszczy. Zatrzasnelam mu wtedy drzwi
        przed nosem i od tej pory mamy spokoj. Nastepnego dnia maz zadzwonil do
        administratora (taka mala zemsta za donos) i poskarzyl sie, ze sasiad w wulgarny
        sposob napadl na nas w naszym wlasnuym mieszkaniu. Zaznaczam, ze bardzo
        rygorystycznie przestrzegamy ciszy nocnej i zadnych glosnych zabaw wieczorem nie
        ma, to samo dotyczy ciszy poobiedniej, ktora u nas obowiazuje miedzy 14 a 16.
        Dziecku tlumacze, ze nie mozna wtedy jezdzic samochodem po podlodze, krzyczec
        czy turlac pileczek. nie halasujemy tez w niedziele rano choc starszy syn juz od
        7 rano jest gotowy swiat podbijac. Ale niestey pewnych odglosow nie da sie
        uniknac. W poprzednim mieszkaniu nade mna mieszkala para staruszkow i ktores
        chodzilo o lasce i co mialam sie awanturowac o to ze babcia jest niedolezna?
        albo o to, ze cierpi na bezsennosc i lazi po calym mieszkaniu o 4 rano? Jesli
        sie zyje w mieszkaniu to albo sie trzeba sie pogodzic z tym, ze sasiadow czasem
        slychac albo po prostu dla wlasnego zdrowia poszukac sobie samodzielnego domu.
    • magda454 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 23.11.08, 16:02
      Tez mam żywe dziecko- corkę. ma skończone 2 lata i tez w domu biega
      i skacze. sąsiadka sie juz 2 razy skarżyła, kupilam córce zamiast
      normalnych kapci, takie kapcie ze skorzaną podeszwą. na malo to sie
      zdaje, im wiecej mowie nie wolno to tym bardziej skacze ,wiec staram
      sie odwracać jej uwage kiedy skacze po podlodze ,mowiac zeby zajęla
      sie lalką, misiem lub czymkolwiek ale i tak trochę poskacze. I co ja
      mam zrobic.??/ Tłumaczenie ze w domu nie wolno skakac daje odwrotny
      rezultat. kary i nagrody tez nie pomagają jedynie co troche pomaga
      to odwracanie uwagi.
      • kol.3 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 24.11.08, 18:50
        To ja Wam opowiem historię nie o dzieciach ale o staruszce skarżącej
        się na "piekło" jakie urządza jej na oko 30-letni sąsiad.
        Starsza pani, którą odwiedzałam opowiadała ze zgrozą wznosząc oczy
        do nieba, jakie to awantury wyczynia jej sąsiad. Szczegółów nigdy
        nie mogłam się doprosć, bo byłam zbywana stwierdzeniem "Ty sobie
        tego nie wyobrażasz". Staruszka nie korzystała z balkonu, zamykała
        szczelnie lufciki nawet przy + 30 stopniach (zx powodu sąsiada),
        opowiadała mrożące krew w żyłach historie o upiornej doli starej
        matki trzydziestolatka.
        Tak się złożyło, że przez kilka dni mieszkałam u staruszki o czym
        sąsiad nie mógł wiedzieć. Od sąsiadów - zero
        dźwieków.Trzydziestolatek ukłonił się grzecznie staruszce na
        schodach, co ta zbyła chamskim prychnięciem (na dzień dobry nie
        odpowiedziała). Okazało się że nic nie stoi na przeszkodzie by
        wywiesić przepierkę na sznurku na balkonie, żadnych wrogich wpływów
        sąsiada na balkonie nie było.W lufcikach też. Staruszka całe dnie
        wisiała przy wizjerze na schody podglądając sąsiadów i komentując.
        Po prostu miała fobię i zmiany sklerotyczne. To wszystko.
        • hanula12 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 24.11.08, 21:36
          dobresmile
          • oskarek05 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 25.11.08, 09:39
            ja tez nam duzo takich przykładów.......
            niektórym starszym ludziom się nudzi poprostu...
            nie maja zajęcia i nasłuchują....

            jak byłam mała moi rodzicie mieli takich sąsiadów
            ale za sciana i pod podłogą!!!
            pod nami sąsiad - kazała mojej mamie przywiązac mnie do klamki!!
            a za ściana straszyła administracja, raz nasłała babki...

            Też chodziło im o głośne chodzenie, lub bieganie
            Jednej przeszkadzało to ze np. o 24.00 leje sie woda do wanny

            Nie dajmy się zwariować??
            Wkońcu mieszkamy w swoim domu - i nie bedziemy sie pytać sąsiadów
            czy możemy kichnąć...

            Ile razy byly remonty w mojej klatce - budziło to mojego syna i nie
            przyszło mi do głowy robić awantury z tego powodu.
            Za pierwszym razem sie obudził, a potem juz mu nie przeszkadzało,
            kto jest zmęczony to i tak będzie spał!!!
    • agaf6 Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 29.01.09, 13:56
      witam Panią, niestety BARDZO DOBRZE ROZUMIEM PANI SĄSIADKĘ GDYŻ JA
      MAM TEN SAM PROBLEM S SĄSIADAMI PIĘTRO WYŻEJ OD 7-8 RANI DZIECKO
      WALI KOPYTAMI JAKBY KTOŚ WALIŁ MŁOTKIEM (na początku tak myslelismy
      ze oni non stop robia remont) ale to sobie w butach całymi dniami
      CZESTO DO 22-23 DZIECKO BIEGA. Jest m a s a k r a, ale już z pomoca
      policji I PRAWNIKA wiem jak sobie poradzic...wiec nie mozna zakłócac
      NOTORYCZNIE mirU i spokoju dnia codziennego zdając sobie z tego
      sprawe i niewazne co by to było, NAWET \AZ BIEGANIE DZIECKA. Jakby
      Pani posłuchala jaki łomot daje takie bieganie - to czym predzej
      przeprosiłaby Pani tą sasaidkę. A tak po sadach bedzie Pani chodzic!
      Z dzieckiem na dwór trzeba wychodzic aby tam sie wylatało, niestety
      moi sasiedzi to mega wieśniaki i oni dworu sie boja bo juz sa
      miastowi hehhe. ALE ZAPŁACĄ ZA MOJE ZSZARPANE NERWY, CAN;T WAITsmile
      • mama_frania Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 29.01.09, 14:41
        Gratuluję podejścia. Bardzo życiowe. trzeba było sobie kupic chałupę za miastem
        i hektar wolnej ziemi wokół to by dzieci nie biegały nad głową.
      • ktosia.0 agaf6 29.01.09, 16:38
        Jak czytam takie maile jak Twoje, to cholernie cieszę się, że
        mieszkam w domku i nie mam wątpilwej przyjemności obcować z takim
        sąsiadami, do założycielki wątku - problem podstawowy tkwi w drzemce
        starszej pani? kup stopery, jak już pisały dziewczyny, zanieś w
        prezencie, a co do reszty to Twoje mieszkanie, a dziecko nie powinno
        być tresowane w chodzeniu na paluszkach...bo starszej pani wszystko
        przeszkadza...
        • coronella ktosia, 29.01.09, 18:42
          no i całe szczęście, że mieszkasz w domku, i szkoda, że wszyscy ludzie o takich pogladach nie mieszkają w domach.
          Dziecko ma rozum, i nie musi byc tresowane. Wystarczy, jak jest dobrze wychowywane.
          Problem podstawowy nie twki w drzemce, tylko w tym, że tupania i krzyków nie da sie znieść przez całe dnie.
          Moje dzieci jakoś to rozumieją, nie wierze, że inne nie potrafią. Potrafią, jeśli rodzice to zrozumieją.
          Ale rodzice- nos w chmury i wara od mojego cudownego dziecka.
          Tu tkwi problem podtsawowy.


          • ktosia.0 coronella 29.01.09, 23:16
            Przeczytałam dokładnie wpisy beniusi i nie wynika z nich, żeby
            dziecko jej tupało i krzyczało przez całe dnie - więc nie wiem do
            czego pijesz ? i dzieci moje są przeze mnie wychowywane, ale to nie
            znaczy, że cały czas będąc w domu muszą chodzić na paluszkach,
            uważać żeby czegoś nie potrącić, lub nie odezwać się zbyt głośno bo
            jak w przypadku beniusi przewrażliwiona sąsiadka się zdenerwuje...
    • coronella Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 29.01.09, 18:39
      wbijające gwożdzie czy pralka piorąca przez godzine, to co innego niż walące w podloge całymi dniami dziecko.
      Tez mam baaaardzo zywe dzieci,
      tez mieszkam w bloku
      i nie pozwalam im szaleć po domu. Jak chca pobiegac, wychodzimy na dwór. Są juz nauczeni, że za ścianą mieszkają inni ludzie, którzy nie koniecznie musza lubić dzieci.
      -
      • bluemadlen Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 30.01.09, 18:47
        no i jeszcze co?? to co we własnym domu dzieci biegać nie moga bo sąsiadka to
        ma migrene to spać nie może? to chyba żarty!!!!
        A ja mam pod soba remont już 2 msc udar chodzi non stop i co?? i nic musze żyć
        nademną dorosła kobita nie w dzień ale w nocy nastawia pranie 3 tury łazi
        kopytami tak głosno ze wiadomo ze specjalnie.Na zdrowie w dzień to niech sobie
        dzieciaczki biegaja bawią sie spokojnie niech sasiadka w nocy spi.Pozdrawiam
        ciepło "beniusie"
        • aurita Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 30.01.09, 19:18
          tak, w miescie niestety trzeba zyc tak aby nie przeszkadzac innym. To sie
          kultura nazywa. Niestety jest w zaniku. Na szczescie jest cos takiego jak kodeks
          karny i pojecie zaklocania miru domowego.

          Beniusiu i jak sasiadka? smile
          • bluemadlen Re: do mam "zywych" dzieci, jak radzicie sobie z 30.01.09, 19:30
            aurita napisała:

            > tak, w miescie niestety trzeba zyc tak aby nie przeszkadzac innym. To sie
            > kultura nazywa. Niestety jest w zaniku. Na szczescie jest cos takiego jak kodek
            > s
            > karny i pojecie zaklocania miru domowego.

            ale na szczęście bieganie dzieciaczków zwłaszcza w dzien nie podlega kodeksowi a
            juz na pewno nie karnemu
            >
            > Beniusiu i jak sasiadka? smile
            • aaola to ja tez się pożalę i prosze o rade 08.02.09, 20:07
              mam dwójkę maluchów Syn3l córka rok. Mieszkam w bloku na Ip i mam super sąsiadów
              pod sobą.........w zeszlym roku w domu byliśmy 3msc teraz jesteśmy od
              listopada(mieszkam tez w hol)Ostatnio byłam tydzien u rodziców (często tam
              jestem na dłużej) i w dniu powrotu w skrzynce list ze spółdzielni skarga ze
              dzieci biegają i rzucają zabawkami Za 3h przyszedł dzielnicowy z tego samego
              powodu Pogadaliśmy i morał z rozmowy ze mam upierdliwych sąsiadów:

              Alusia dopiero zaczyna chodzić i czworakujue-walenie w rury
              upuszcza zabawkę-walenie w rury (pewnie wiecie jak to jest w tym wieku-wszystko
              z rąk leci)
              głośny smiech dzieci-walenie w rury
              duzo by wymieniać

              na prosbe sądsiadów nie noszą kapci(chociaż doczytałam ze powinny?)

              chodzą spać o 19 po 18 ma juz byc cicho-kolacja bajka i kąpanie
              wstają ok 7-8
              w dzień mała ma dwie drzemki po 1h wiec cisza w domu
              pomiędzy ogladanie bajki spacer więc tego "hałasu" jest z 2-3h
              za to walenie w rurki co chwilka
              Piotruś nie ma żadnych głośnych zabawek
              Niestety zaczyna sięmocno stresowac "panią sąsiadką" i na dzwięk walenia w rurki
              chowa się pod stół i mówi ze się boi

              napisałam pismo do spółdzielni a jutro mam zamiar isc na policje bo ja to
              wytrzymam ale mój syn........

              i jak sądzicie?
              pzdr Ola
              • phantomka Re: to ja tez się pożalę i prosze o rade 08.02.09, 21:05
                Ja bym im jeszcze chodaki na nogi nalozyla, a nie rezygnowala z
                kapci. Daj spokoj, jezeli jest tak jak piszesz, to w pelni popieram
                wizyte na policji, bo trzeba byc wyjatkowo aspolecznym, zeby nie
                rozumiec, ze dzieci przemieszczaja sie, bawia, czasem krzycza i
                placza. Robia to we wlasnym domu i w granicach normy. Mysle, ze
                sasiadka dobrze zagrala, bo wzbudzila w tobie najpierw poczucie winy.
              • my-alena Re: to ja tez się pożalę i prosze o rade 08.02.09, 23:11
                Hm, u mnie podobnie. Niedawno wprowadziliśmy się do nowego mieszkania i sąsiadów
                jeszcze nie znam, ale już wiem, że potrafią walić w sufit smile. Mam dwoje dzieci,
                jedną córkę bardzo spokojną , w wieku prawie szkolnym, która większość dnia
                spędza w przedszkolu, pozostały czas na spokojnych zabawach i w ograniczonych
                godzinach 17-20 , druga córka jeszcze niechodzące niemowlę a sąsiedzi i tak
                potrafią znaleźć pretekst. Jak tylko starsza córka się przebiegnie po mieszkaniu
                to zaraz walenie. To naprawdę spokojne dziecko, typ intelektualisty, woli
                rysować, czytać, oglądać książeczki czy grać w gry niż biegać, ale to dziecko ,
                czasem się wygłupia, czasem tańczy, czasem biegnie. Zwracamy jej uwagę, żeby nie
                biegała na piętach i widzę, że stara się to robić, ale czasem po prostu się
                zapomni. Przeraża mnie myśl, że niedługo młodsza zacznie chodzić.

                Alena
                • bluemadlen Re: to ja tez się pożalę i prosze o rade 19.02.09, 14:59
                  no to ja dołoże swoje mam sąsiadke której przeszkadza jak wyjeżdzam z windy
                  wózkiem do swojego mieszkania mam ładnie wymieciony piach z całej klatki i pod
                  wycieraczke zamiecione, przypuszczam wiec że chodzi o brud, no nie mam skrzydeł
                  jeszcze może kiedyś na razie nie.Z tego co widze ona też nie ma bo ona i jej 3
                  lokatorów wchodza nie fruwaja i otrzepuja buty na klatce wiec nie rozumie
                  dlaczego piach z całej klatki ląduje pod moimi drzwiami??? macie na to jakąś rade??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka