Chłopczyk lat 5 z hakiem. Czyta płynnie (zaczął podobno cos koło 2 roku zycia), liczy łacznie z działaniami do 100, ojczysty język perfekcyjnie, angielski super (rozmawia płynnie), niemiecki znośnie. Obsługa kompa w stopniu zadziwiającym (był w stanie zainstalowac sobie Linuxa bezbłędnie odpowiadając na pojawiające się komunikaty).
Pierwsza nasza wizyta u nich z naszym wówczas 3.5 latkiem.....totalna klapa. Mój młody to głupiutkie dziecię jest więc liczyło na super ubaw, tymczasem intelektualista nie miał zadnej zabawki "stosownej do wieku"

. W pokoju stał globus, biurko z kompem, stos gazet (głównie komputerowych), książki (głównie dla dorosłych). Opędzał się od naszego młodego jak od natretnej muchy, nie reagował na prosby o wspólną zabawę (chocby bieganie czy granie w piłkę), siedział i przysłuchiwał się rozmowie dorosłych, co chwila zadając (sensowne zreszta) pytania z branży informatycznej (oboje z mezem jestesmy informatykami).
Konkluzja - szybko sie ewakuowalismy bo młody potwornie sie nudził.
Zakładalismy ze jesli w domu odwiedzanych jest rowiesnik to nie trzeba młodemu zabierac zabawek, ze wspolnie wesoło spedzą czas a dorosli sobie pogadają.
Sumując-było smutnie.
Wczoraj rewizyta.
Pokój młodego to chyba typowy pokój 4-latka, mnóstwo aut (bo je uwielbia), klocki, plakaty z samochodami, książki o autach, puzzle, kolejka itp...., acha i gumowe zwierzaki bo zaczął kolekcjonowac

)). Młody nie czyta, choc bardzo lubi słuchac bajek, liczy do 20 (czasem sie myli), układa puzzle (nie za skomplikowane), angielski tyle co w przedszkolu, niemiecki wcale, do kompa dopuszczany rzadko (tylko gry stosowne do wieku).....patrząc na średnią krajową

nie wydaje mi sie aby odstawał więc konfrontacja z intelektualistą mnie nie zestresowała na szczescie.
Młodemu udało się zaciągnąć intelektualistę do zabawy (był przeszczesliwy), poszło w ruch wszystko co było w pokoju (łącznie z pochowanymi po roznych kątach kasztanami/kamykami znad morza/szyszkami z lasu itp...). Intelektualista wpada z błyskiem w oku i wrzeszczy..mamo, jakie on ma fajne zabawki!!! Bawili sie fantastycznie, az zal bylo konczyc wizyte bo i nam sie dobrze gadało.
Na koniec intelektualista pożyczył od nas PC Format i Chip do poczytania

)
Zastanawiam sie czy został odcięty od "normalnych" zabawek, aby nie zaprzątały jego głowy niepotrzebnie, czy sam postanowił byc małym dorosłym? Moze fakt ze ma starszą siostre (sporo starsza) powoduje ze przebywa częściej ze starszymi dziecmi i sam z siebie spoważniał?
Ale wczoraj to było nie to samo dziecko, miał normalny dziecięcy błysk w oku.
Gdybym nie uważała że rodzice są ok, to pomyslałabym że na siłe robią z niego Einstaina....ale wygląda na to, że intelektualista sam postanowił taki być

,co nie zmienia faktu ze jednak wciąż jest dzieckiem, tyle że dorosłym.
A wy, znacie takich małych-dorosłych? I czy są takimi z wyboru czy z musu?