mychaer
23.01.09, 10:39
Jestem mamą 4 latka i do dziś pamiętam co poczułam w pierwszych chwilach, gdy
zostałam z nim w szpitalnej sali sama i przyszedł lekarz pediatra z
oświadczeniem, które miałam podpisać, jako zgodę na zabieg wtedy "konieczny"
dla dziecka.
Poczułam niewyobrażalny ciężar na karku, ucisk w gardle spowodowany
świadomością że ode mnie teraz zależy zdrowie i życie tego aleńkiego,
bezbronnego i kruchego życia...
Staram się jak najlepiej potrafię dbać o dziecko, nie krzywdzić go swoją
niewiedzą.. Szukam informacji, jeśli pojawia się jakiś problem... wiecie o co
chodzi..
Przeraża mnie niewiedza i brak świadomości innych rodziców..
Jak narażają na niebezpieczeństwo swoje malutkie dzieci..
Nie wierzę że robią to świadomie i o tym ten wątek, chociaż ??
Łudzę się że to brak wiedzy, brak opieki nad zdrowym dzieckiem w przychodniach
rodzinnych, lekarze leczą tylko doraźnie, nie informują jak matka sama nie zapyta.
Moja mama do dziś mówi, że jak ja się urodziłam, w szpitalu dostała
„instrukcję obsługi” dziecka, jak karmić, co robić, czego unikać, jak
wietrzyć.. wiedza w pigułce, a dziś nowo upieczona mama dostaje malucha do
domu i sobie musi radzić.. i może stąd to wszystko.
Kilka przykładów:
grudzień 2008, temperatura – 15 stopni, sople w nosie przy oddychaniu, rynek
miejski a na nim młode małżeństwo, ona robi szczęśliwa zakupy, on buja wózkiem
i próbuje uspokoić wrzeszczące, fioletowe od krzyków na tym siarczystym mrozie
2-3 tyg maleństwo!
Zima rok temu, o– silne mrozy, około - 20 stopni, okolice parku, szczęśliwy
tata, że w niedziele przed południem sprawił przyjemność 2 – 2,5 letniemu
dziecku ciągnie go sztywnego na sankach. Dzieciak był purpurowo fioletowy na
twarzy, i bez rękawiczek. Ja nie mogę zapomnieć tego widoku, pomimo upływu
czasu.. i współczuje temu dziecku ojca debila i matki która ich wypuściła na
sanki.
Sobota wieczorem, duszny, pełen ludzi pasaż w centrum handlowym, spacerujący
nowo upieczeni szczęśliwi i uchachani rodzice, robią zakupy, tak około 30 lat,
on niesie w kaftaniku i śpiochach, zwiniętego, piąstki zacieśnięte,główka
wsparta na ramieniu tatusia różowego, jeszcze w krostkach wręcz noworodka!
Brak wiedzy i świadomości rodziców, czy po prostu debilizm? Co o tym sądzicie??