Dodaj do ulubionych

Chowacie czy zabraniacie?

25.03.09, 10:26
Chodzi mi o dzieci, które mają 1-2 lata, bo trzylatki to już bardziej rozumne są. Czy wszystkie przedmioty, których brania, dotykania przez dziecko nie życzycie sobie chowacie, czy też pozwalacie leżeć na wierzchu i stosujecie metodę uczenia, że czegoś ruszać nie wolno? Nie mam tu na myśli noży, czy jakichś niebezpiecznych przedmiotów, tylko takich jak komórka, jakaś książka, krem itd. Ja staram się uczyć, że pewnych rzeczy brać nie wolno i choć widzę niezadowolenie u mojego 13-miesięczniaka, to widzę że łapie o co chodzi i nie rusza. Ale dzisiaj moja mamuśka stwierdziła, że moje dziecko przez to jest wielce nieszczęśliwe, że raczej powinnam chować i nie dopuszczać do takich sytuacji. Ale czy ja muszę z własnego domu robić jeden wielki schowek? Przecież jak pójdziemy do kogoś i mały będzie chciał to czy tamto, to mam też kazać wszystko gospodarzom pochować? A może nie mam racji? Jak Wy postępujecie?
Obserwuj wątek
    • bluemadlen Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 10:31
      niebezpieczne ostre rzeczy sa u nas pochowane ale ksiązka krem tłumacze że nie
      wolno, ma swój ten sam krem ale to opakowanie puste wtedy łatwiej maluchowi
      pogodzic sie z tym że nie wolno tego z półki.Kiedyś dawałam dotknąć np. nożyczek
      że ostre delikatnie dziecko dotykało potem na widok nożyczek było już tylko nie nie.
      • aniak37 Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 10:37
        Ja raczej chowam wyżej bo moje tłumaczenie nic nie daje, nawet moja 3,5 latka
        potrafi mi okulary powyginać w każdą stronę czy swoją siostrę kremem wysmarować.
    • alika77 Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 11:16
      niebezpieczne lub wartościowe rzeczy chowam. takie, których nie
      powinno dotykać, ale które w razie zniszczenia nie przyniosą
      wielkich strat zostawiam na wierzchu ucząc, że ruszać nie wolno.
      Młoda jest nauczona, że pewne rzeczy są dla dorosłych i nie rusza
      (wiadomo, wpadki są, ale w zdecydowanej większości przypadków
      słucha). nie wygląda na specjalnie nieszczęśliwą z tego powodu wink
      bez przesady, zadaniem rodzica jest uczenie dziecka m.in.
      posłuszeństwa dla rodzica, właśnie tego, że jak mama mówi, że ruszać
      nie wolno to nie wolno i kropka, a nie dbanie o to, żeby dziecko
      było szczęśliwe 24h/dobę, co zresztą uważam byłoby niezdrowe i
      nienormalne.
    • mw144 Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 13:29
      Nie chowam, tłumaczę czego nie wolno ruszać i przede wszystkim
      dlaczego.
    • mama-ola Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 14:14
      Najpierw mówiłam z daleka: nie bierz tego, nie wolno. Przeważnie się
      Antoś słuchał - tzn. w danej chwili, bo po jakimś czasie miał prawo
      zapomnieć. I taką rzecz zostawiałam na wierzchu. Ale jeśli zabierał
      to coś mimo upomnień wypowiadanych kilkakrotnie i coraz ostrzejszym
      tonem, to wyjmowałam mu z ręki i odkładałam wysoko na półkę.

      Moim zdaniem, nie ma sensu chować rzeczy np. przed wpuszczeniem
      dziecka do swojego pokoju czy kuchni. Po pierwsze, i tak się
      wszystkiego nie schowa, a po drugie, takie małe dziecko i tak trzeba
      non stop obserwować.
      • ann_a30 Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 14:23
        okulary czy jakieś ważne papiery wolę schowaćsmile ale komórka niech sobie leży,
        cóż można z nią zrobić? rzucić? najwyżej...
    • kanna Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 15:10
      W pokoju stało biurko męża zawalone do granic mozliwości WSZTSTKIM.
      Mały wiedział, że ma nie ruszac i nie ruszał. Inne - moje rzeczy wink -
      chowałam.

      pozd smile Ania
    • madz-ia80 Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 15:18
      Nie lubię się męczyć więć wiele rzeczy pochowałam jak tylko dzicko
      zaczeło się przemieszczać. Z miesiąca na miesiąc zwiąkszam ilość
      rzeczy na parapetach, biurkach, stolikach. Widzę że od skończenia
      roczku do teraz tj 19m mała kuma już znacznie więcej a zwłaszcza
      magiczne "TO MAMY, TO TATY" Te rzeczy są zakazane. Jest ich
      niewiele, bo nie miało by to sensu.
      • bernimy Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 15:23
        To zależy, niektóre rzeczy chowamy, ale np. komórkę trudno schować,
        bo nigdy nie wiem kiedy i gdzie zostawię, więc uczę, że nie wolno.
        Często sama odłada jak Ją poproszę. Ale czasem też nie, pewnie
        zależy też od Jej nastroju. Zawsze bardzo wychwalam jak coś
        posłusznie odłoży smile
    • mrs.solis Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 16:32
      Swoich ksiazek z polek nie przenioslam,bo nie mam gdzie. Za kazdym
      razem tlumacze malej ,ze nie wolno ich ruszac i niestety ciagle je
      ukladam. Male i niebezpieczne przedmioty sa pochowane. Komorka
      wysoko poza jej zasiegiem ,ale stacjonarnym telefonem ciagle sie
      bawi. Za to jak moj maz sie nia zajmuje to wynosi z pokoju krzesla i
      odwraca lawe tak zeby nie mogla sie wspinac na te meble. Poprostu
      nie chce mu sie na nia ciagle zwracac uwagi stad te ulatwienia. Ja
      mu tlumacze,ze nie mozemy wszystkich mebli powynosic, tylko pilnowac
      dziecka i zaznajamiac ja z zakazami.
    • tijgertje Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 18:50
      zupelnie sie z toba zgadzam. Dziecko nie jest nieszczesliwe, jesli
      nie moze czegos ruszac, o ile ma bardzo jasno postawione granice.
      Jak nauczysz, ze nie wolno czegos ruszac, to maluch wczesniej czy
      pozniej to zaakceptuje i bedzie sie pewnych zakazow trzymac. Jesli
      zaczniesz wszystko chowac, wysylajac dziecku przekaz, ze to co
      dosiegnie moze ruszac, to nie bedziesz miec zycia, nie daj Boze
      kiedys zapomnisz o czyms i nieuwaznie zostawisz na wierzchu np jakis
      wazny papier, z ktorego dziecko sobie strzepy zrobi i do kogo wtedy
      bedziesz miec pretensje? Widzialam mamy, ktore w zasadzie nic innego
      nie robia, tylko za dzieckiem biegaja i chowaja mu wszysdtko sprzed
      nosa. Jak sobie maluch cos upatrzy, a ktos mu sprzed nosa to
      sprzatnie to maluch ma prawo protestowac. Najgorsi sa jednak
      rodzice, ktorzy bedac u kogos, kto nie ma domu przystosowanego dla
      dzieci maja wszystko gdzies i jak maluch cos zniszczy, to wine
      zwalaja na gospodarza, bo nbie pochowal. Rozumiem rzeczy
      niebezpieczne, chemie, ostre przedmioty itp, ale nie wyobrazam sobie
      zrobienia z domu sterylnego pomieszczenia oblozonego materacami, bo
      maluch moglby sie gdzies wspiac, cos na siebie sciagnac czy cos
      uszkodzic, albo sie o cos uderzyc. Rob jak uwazasz za sluszne i nie
      daj sie zwariowac!
    • delfina77 Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 19:45
      Ja mowie, ze danej rzeczy nie wolno ruszac i tyle. Jesli widze, ze mimo zakazu
      Mala nadal probuje to wziac to wtedy opierniczam a rzecz chowam
      • zoppino Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 20:33
        Ja raczej chowam co mogę przed moim niewiele ponad rocznym
        dzieckiem, wychodząc z założenia, że świat tak malutkiemu dziecku
        powinien jawić się jako pole bezpiecznej, radosnej eksploracji. I
        tak wszystkiego nie da się schować i zawsze pozostaje luz dla nauki
        posłuszeństwa smile Nie chowam piekarnika, kota, czy starszego brata
        (który np. ma fascynujące kredki). Mały wie, że to jest gorące, to
        drapie, a temu po prostu nie wolno przeszkadzać, choć i tak trzeba
        go pilnować. Ale nie wyobrażam sobie, żeby na kazdym kroku mnożyć
        zakazy - myślę, ze to nie przyczynia się do respektowania zakazów,
        no i jest niewygodne zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka.
    • deodyma Re: Chowacie czy zabraniacie? 25.03.09, 20:47
      raczej zabraniam.
      od jakiegos czasu kuma, ze pewnych rzeczy robic nie wolno.
      gdy wiec powiem normalnym tonem " nie wolno tego ruszac" zostawia ta rzecz i
      zajmuje sie czyms innymsmile
    • jagabaga92 Re: Chowacie czy zabraniacie? 26.03.09, 09:27
      Przed raczkującym siedmiomiesięczniakiem chowałam, bo w przeciwnym razie
      musiałabym go uwiązać w jednym miejscu albo sama chodzić za nim krok w krok.
      Uczyłam go "posłuszeństwa" na bezpiecznych rzeczach, które do niego nie nalezą i
      stopniowo zwiekszałam ich ilość, które były "na wierzchu". Gdy trzeba było,
      tłumaczyłam co może sie stać, gdy weźmie np. nóż, nozyczki, czy zapałki
      (przecież może spotkac się z nożem na stole nie tylko w naszym domu, a kto nie
      ma dziecka nie ma tez czerwonego światełka w głowie, które ostrzega na każdym
      kroku wink)
      • ewbert Re: Chowacie czy zabraniacie? 26.03.09, 10:12
        zabraniam, i widze rezultaty, jak jesteśmy "w gościach" nie musze biegać za dziewczynkami zebuy czegoś nie zbiły czy popsuły "nie wolno" wystarcza smile
        i nie uważam ze są przez to nieszczęśliwe..mają tyle innych rzeczy do zabawy ze te "nie dziecięce" zupełnie im sa niepotrzebne a i charakter sie kształtuje smile i mój i ich tongue_out
    • jakw Re: Chowacie czy zabraniacie? 26.03.09, 10:14
      Krem to bym jednak schowała - bo jak nie posłucha i dorwie to będzie
      suuper ;-/ A że komórkę trudno ukryć w kasie pancernej zamykanej na
      5 zamków (tzn ukryć można, ale co nam po takiej komórce?) to leży na
      wierzchu - tyle że zblokowana.
    • hanalui Re: Chowacie czy zabraniacie? 26.03.09, 14:31
      Nie, nie chowam i nie zamykam niczego. Wierze ze zakazany owoc
      bardziej kusi, wiec wole oswoic z widokiem, pozwolic podotykac bo
      wtedy owa rzecz zwykle przestaje byc interesujaca.
      Jak do tej pory sie udaje
    • m_laczynska Re: Chowacie czy zabraniacie? 26.03.09, 14:44
      Dla mnie zadziwiające jest to, że niektórych rzeczy zabroniłam raz - ale na tyle
      stanowczo, że mały więcej nie próbuje (np. gryźć kabla od odkurzacza w czasie
      sprzątania), a inne są takie, że wyczuwa, że to inne "nie wolno" nie takie "baz
      odwołania" i czasem się udaje - np pobawić telefonem taty (który czasem
      zabrania, a czasem daje dla świetego spokoju), albo na sekundę włożyć łapkę do
      sedesu. Z tego wniosek dzieciaki kumają powagę zakazu, tylko nam czasem (mi np.,
      bo może nie każdej z was) brakuje żelazne konsekwencji.
    • kasia236 Re: Chowacie czy zabraniacie? 26.03.09, 19:42
      Nie chowam,uczę że nie wolno tego czy tamtego.
      Starszy 4 lata wie co Mu wono a co nie,młodsza 15m-cy uczy się.
    • daga_j Re: Chowacie czy zabraniacie? 28.03.09, 13:50
      Podobnie jak Ty. Wiem, że większości "niedozwolonych" rzeczy on nie zepsuje
      tylko poogląda, no chyba, że niechcący mu coś upadnie, dlatego zwracam uwagę
      czym się bawi coś typu noże, nożyczki do jego rączek nie trafia, ale telefon pod
      moim nadzorem to tak.
      Niestety dziś rano spryciarz pokazał mi swój lek Flixotide i powiedziałam
      sennie, żeby to zaniósł na stolik, a potem jak mu chciałam podać ten lek to już
      go nie znalazłam! (spray taki).. muszę jeszcze poszukać ale obawiam się, że
      spray trafił do kosza, a mąż zdążył już wynieść śmieci wink
      Ale generalnie zasada "nie wolno" działa, dziś w sklepie wyciągał rączkę do
      rzeczy na półkach ale powiedziałam "tego nie bierzemy" i zrezygnował.
    • ik_ecc Re: Chowacie czy zabraniacie? 28.03.09, 15:03
      mimka23 napisała:

      > Czy wszystkie przedmioty, których brania, dotykania przez dziecko
      > nie życzycie sobie chowacie, czy też pozwalacie leżeć na wierzchu i
      > stosujecie metodę uczenia, że czegoś ruszać nie wolno?

      Ani to ani to. Jesli nie jest to cos naprawde niebezpiecznego,
      ogladalysmy to razem i dziecko z reguly po tym tracilo
      zainteresowanie. Jesli nie tracilo, staralam sie wymyslec podobny
      substytut. Dopiero jesli to nie dzialalo to chowalam. Schowac
      musialam moze ze 3 rzeczy, z reguly dokladna inspekcja przedmiotu
      sprawiala ze dziecko juz sie tym wiecej nie interesowalo.


      • ga-ti Re: Chowacie czy zabraniacie? 28.03.09, 18:07
        Wiem z doswiadczenia, że po pewnym czasie (jak mały dojdzie do czego są krzesła) brakuje półek na wysokościach. Najpierw był stół, później jego najdalszy kraniec, parapety, półki i zabrakło miejsca, a zamykane szuflady pękały w szwach smile Córcia wie, co jest "si" i z rezerwą podchodzi do gorącego. Pokazuję, że coś kłuje i też jest "si", ale szczotka do wc i tak jest najlepsza!
        Moje Miśki to tacy mali odkrywcy i czasem poradzic na to nic nie można!
        • joan2705 Re: Chowacie czy zabraniacie? 28.03.09, 23:34
          Zdecydowanie odradzam chowania wszystkiego przed dzieckiem, oczywiscie z wyjatkiem niebezpiecznych przedmiotow czy waznych dokumentow. Ja tak niestety robilam, dla swietego spokoju, bo wygodniej bylo mi schowac niz biegac za malym i przez caly czas pilnowac by tego czy temtego nie ruszal. No i teraz to podejscie msci sie na mnie i moj prawie juz trzylatek "nadrabia" zaleglosci w odkrywaniu naszego domu lekcewazac moje zakazy bo po prostu jest jeszcze nie nauczony co mu wolno, a co nie. Najgorzej oczywscie jest podczas wizyt u znajomych i rodziny gdzie mieszkania nie sa przystosowane do malego dziecka. Zamiast milo spedzonego czasu i ja i syn szybko mamy dosyc - on bo wszystkiego mu zabraniam, ja bo wlasnie musze mu bez przerwy czegos zabraniac. Popelnilam blad, ktory teraz staram sie naprawic, ale nie wiem ile to jeszcze potrwa.
    • efidorek Re: Chowacie czy zabraniacie? 29.03.09, 14:09
      zasadniczo nie chowam, mała raczej rozumie, że nie wolno. Poza tym
      bardzo dużo rzeczy pozwalam jej dotknąć, obejrzeć pod moim nadzorem,
      mała czasem coś chce zobaczyć, więc mówię: "dobrze, możesz to
      obejrzeć, a potem mamusia to schowa", najczęściej jak zaspokoi
      ciekawość, to okazuje się, że nie jest to wcale tak atrakcyjne i
      sama mi podaje, zeby schować smile Ale jeśli coś wydaje jej się bardzo
      atrakcyjne, a ja dla dobra tego przedmiotu nie mogę jej pozwolić go
      brać do ręki, to chowam. Nie chcę jej drażnić widokiem pożądanej
      rzeczy i co chwila powatarzać, że nie wolno. Na przykład chowam
      czekoladę: daję kostkę, resztę chowam do koszyka, mała wie, gdzie
      jest czekolada, ale nie leży ona na wierzchu, bo wtedy każde
      spojrzenie na czekoladę, kończy się tekstem "mamusiu, czekoladę
      chciałam".
      • efidorek Re: Chowacie czy zabraniacie? 29.03.09, 14:10
        a u kogoś w domu to inna bajka. Mała słyszy za każdym razem, że u
        kogoś można brać coś tylko za zgodą tej osoby, rygorystycznie tego
        przestrzegam i nie pozwalam brać do ręki dopóki gospodarz się nie
        wypowie, czy wolno.
    • viki0 Re: Chowacie czy zabraniacie? 03.04.09, 21:36
      Mój 11-miesieczny synek może dotykać wszystkiego co bezpieczne w
      naszym domu. Chowamy tylko takie rzeczy jak noże, gorące żelazka,
      szklane naczynia, ważne dokumenty, drobne przedmioty, deska do
      prasowania. Poza tym może się resztą bawić - oczywiscie pod naszym
      nadzorem. Wychodzę z załozenia że zakazany owoc bardziej kusi. Nie
      chcę też zabijać w dziecku chęci poznawania świata ciągłymi
      zakazami. Oczywiście jak widzę że zaczyna czymś rzucać lub chce to
      uszkodzić to wtedy mówię że tak nie wolno - uczę że można dotknąć
      ale nie niszczyć. Co prawda nie wiele jeszcze synek z tego rozumie
      ale z wiekiem napewno będzie jakiś efekt. Szkoda mi stresować
      malucha, przecież nic się nie stanie jak sobie podotyka opakowanie
      kremu czy pomacha naszymi kluczami a ma za to super frajdę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka