mimka23
25.03.09, 10:26
Chodzi mi o dzieci, które mają 1-2 lata, bo trzylatki to już bardziej rozumne są. Czy wszystkie przedmioty, których brania, dotykania przez dziecko nie życzycie sobie chowacie, czy też pozwalacie leżeć na wierzchu i stosujecie metodę uczenia, że czegoś ruszać nie wolno? Nie mam tu na myśli noży, czy jakichś niebezpiecznych przedmiotów, tylko takich jak komórka, jakaś książka, krem itd. Ja staram się uczyć, że pewnych rzeczy brać nie wolno i choć widzę niezadowolenie u mojego 13-miesięczniaka, to widzę że łapie o co chodzi i nie rusza. Ale dzisiaj moja mamuśka stwierdziła, że moje dziecko przez to jest wielce nieszczęśliwe, że raczej powinnam chować i nie dopuszczać do takich sytuacji. Ale czy ja muszę z własnego domu robić jeden wielki schowek? Przecież jak pójdziemy do kogoś i mały będzie chciał to czy tamto, to mam też kazać wszystko gospodarzom pochować? A może nie mam racji? Jak Wy postępujecie?