rupert13
14.06.09, 15:09
Mam poważny problem z moją 4,5 letnią córką,który ostatnio zaczął się
nasilać.Moja Małgosia zawsze była dzieckiem spokojnym,grzecznym i
powściągliwym,a na niepowodzenia czy zakazy reagowała utratą nastroju i
płaczem.Od roku jednak córka wybucha płaczem dosłownie w sekundę przy każdej
nerwowej sytuacji,a czasem i bez konkretnej przyczyny.Łatwo traci dobry
nastrój i miewa huśtawki.Wstaje rano uśmiechnięta,a po chwili już jest
płaczliwa i wszystko jej nie pasuje-strój do przedszkola,śniadanie,zakazywanie
słodyczy......Gdy w domu pojawia się babcia,która spełnia jej każdą
zachciankę,mała jest wstanie popłakać się o wszystko.Od tygodnia zauważyłam,że
Gosia płacze też z własnej bezradności.Nie wiedziała jaką chce bajkę więc
płakała,nie mgła się zdecydować z czym chce kanapkę więc zaczęła płakać,bo"
ona nie wie co chce",wczoraj nudziła się i nie wiedziała w co się bawić i było
podobnie.Nakręciła się w tym płaczu do tego stopnia,że nie mogła sama się
uspokoić.Te płacze doprowadzają nas do szału,ale nie wiem jak z nimi
walczyć.10 miesięcy temu urodziłam drugą córkę,z którą Gosia jest we
wspaniałym kontakcie.Staramy się nie faworyzować młodszego dziecka i nie dawać
Gosi powodów do zazdrości.Jak sobie radzić bo widzę,że ona rozumie że nie
powinna tak popłakiwać,ale nie panuje nad tym,a ani proźba,ani groźba nie
przynosi efektów.