Dodaj do ulubionych

Sił już mi brakuje

16.06.09, 09:09
Moja córeczka tydzień temu skończyła 2 latka. Były to 2 lata moich
nieprzespanych nocy. Jako niemowlak dosyć szybko zaczęła przesypiać
noce bez budzenia się na jedzenie, miała jakiś miesiąc kiedy
potrafiła od około 22 spać do 4-5 nad ranem bez jedzenia. Ale co z
tego że ona spała prawie całą noc jeśli ja nie spałam ponieważ mam
bardzo lekki sen a ona się wierci przez sen jakby „miała robaki w
tyłku”. Odkąd skończyła jakieś 2,5-3 m-ce zaczęły się jeszcze
większe schody ponieważ zaczęła się budzić nawet kilkanaście razy w
nocy tylko po to aby ją utulić. Gdy miała 7 m-cy wróciłam do pracy i
wtedy zaczął się „koszmar” po całej nocy ciągłych pobudek musiałam
wstać o 5 rano i chodzić na paluszkach bo nawet najmniejszy szmer ją
budził a wtedy była awantura że mama ma zostać w domu.
Z zasypianiem wieczorem nigdy nie było większych problemów ponieważ
wystarczyło ją przytulić pocałować położyć do łóżeczka i wyjść.
Miała kilka (kilku dniowych lub kilku tygodniowych) okresów że z
zaśnięciem były problemy i chociaż padała „na pysk” to zasnąć nie
chciała. Jakieś 2 m-ce temu kupiliśmy jej „dorosłe” łóżko i wydawało
się że teraz pójdzie już z górki ponieważ ona aż się rwała do tego
aby iść wieczorem spać. Gdy tylko ją ubrałam po kąpieli to ona
biegła do swojego pokoju i kazała ścielić łóżko. Nie było też
potrzeby siedzenia przy niej ponieważ gdy przeczytałam jej
książeczkę robiła mi pa pa i pokazywała drzwi, po kilku minutach
zabawy wołała mnie aby dać buziaka i zasypiała. W nocy też było dużo
lepiej niż wcześniej ponieważ budziła się tylko 1-3 razy a zdarzały
się nawet noce że nie obudziła się ani razu. Jakieś 2 tygodnie temu
coś się stało i nagle zażyczyła sobie aby siedzieć przy niej aż nie
zaśnie, po kilku dniach chciała aby się kłaść obok. Od kilku dni
kiedy obudzi się w nocy robi wielką awanturę że mama ma spać z nią a
nie z tatusiem.
Co robić aby mała znowu usypiała bez konieczności siedzenia przy
niej lub leżenia z nią w łóżku? W sumie samo usypianie wieczorem nie
jest aż tak uciążliwe bo przecież mogę poświęcić te 30 minut na
siedzenie przy dziecku po to aby spokojnie zasnęła ale niestety ona
należy do tych dzieci które jeśli usypiały przy mamie to potrzebują
jej również gdy przebudzą się w nocy. Spać z nią nie chcę bo: 1. Ona
się wierci więc nie spałabym w nocy, 2. Gdy rano będę wstawać do
pracy to ją wybudzę i będzie awantura że mam zostać.
Obserwuj wątek
    • dariafox Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 09:49
      Oj,jak ja Cię rozumiem...też mi się już nie chce ciągle nie wysypiać, a moja
      robi jeszcze tak, że jak się przebudzi o 23-24 to chce i ryczy, żebym poszła też
      spać, przebrana w piżamę, razem z nią w naszym łóżku (tzn. naszym -rodziców), a
      mi zwykle o tej porze daleko do snu...A poza tym średnio się zasypia leżąc na
      wznak z córką na klaciesmile
      Ale - ja myślę sobie, że przecież całe życie nie będzie robiła takich cyrków. W
      końcu urośnie a mi będzie brakowało jej malutkiego ciałka w nocy i będzie mi
      smutnowink Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się masmile Aczkolwiek rozumiem
      Twoje rozgoryczenie, ja przynajmniej nie muszę wstawać rano.
      Może kilka nocy trzeba będzie poświęcić na stanowcze i konsekwentne kładzenie
      jej samej do jej łóżka? Może poskutkuje.
    • alpepe Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 10:52
      u mnie pomagało zaciśnięcie zębów i odczekanie, aż córka stanie się starsza.
      Usypianie godzinne było normą. Nieraz mąż usnął w córki łóżku a ona nie spała i
      wołała mnie, że tata się rozpycha. Więc męża budziłam i ja ją usypiałam dalej.
      • edit38 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 11:08
        Więc chyba pozostaje mi męczyć się dalej. Ciekawe jak długo?
        Najgorsze jest to że po kilku z rzędu nieprzespanych nocach zaczynam
        warczeć na dziecko w nocy, już kilka razy o mały włos nie dostała w
        pieluchę. Przez to wszystko jestem wściekła przez całe dnie obrywa
        się małej i mężowi czasami o bzdury.
    • franutek Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 11:49
      Jak czytam te posty zadaję sobie pytanie "i kto tu rządzi, Leon, czy
      jego dzieci?".
      Z własnych obserwacji wiem, że mój syn, to cwane stworzenie, z
      wyostrzonym zmysłem obserwacji. Przykład: ubieramy sie do
      przedszkola, jest po chorobie, więc żeby znowu czegoś nie załapał (a
      w domu zimno) dla świętego spokoju pomagam mu sie ubrać (żeby było
      szybciej). Kolejnego dnia już widze niemoc od progu i prośbę o to,
      żeby ubrać, bo jest zimno. No więc macham ręka i ubieram- tak dla
      świętego spokoju, bo jeszcze dodatkowo zaspaliśmy. Nadchodzi sobota.
      Od rana moje dziecko awanturuje się, że mam je natychmiast ubrać.
      Natychmiast!!!! Bo jest mu zimno!!! JUŻ!!!!
      I wtedy uświadamiam sobie, że moje dziecię weszło mi niepostrzeżenie
      na głowę, mało tego, siedzi tam i tłucze mnie jeszcze łopatką. Moja
      reakcja była szybka i zdecydowana:
      - krok pierwszy- wytłumaczenie , że okres niemowlęctwa minął i nie
      wróci,
      przynajmniej w zakresie ubierania
      - krok drugi- ponowne uświadomienie dziecku, że POTRAFI się samo
      ubrać bo robiło to bez problemów przez ostatni rok
      - krok trzeci- jasne postawienie sprawy- NIE BĘDĘ cię ubierać. To co
      zrobiłam kilka dni temu, to była sytuacja awaryjna, bo nie chciałam,
      żebyś zachorował. NA TYM KONIEC
      - krok czwarty- wszystko jasne? DO ROBOTY!
      -krok piąty- histeria dziecka z bliżej niejasnego powodu krzywdy-
      nie reagujemy, przeczekujemy
      - krok szósty- dziecko usiłuje wzbudzić litość- "Mamusiu, ja marznę,
      zimno mi, znowu będę chory!"- ok, to twoja sprawa, jak zachorujesz,
      to nie pojedziemy na rowery i nici ze spotkania z dziadkami na
      działce
      - krok siódmy- znowu histeria i wrzask (dziecko zdaje sobie sprawę,
      że jest w kropce) - więc niestety, nie pozostaje mi nic innego jak
      jeszcze dołożyć za takie zachowanie karę na dziś- coś najbardziej
      pożytecznego- zakaz oglądania telewizji. Stawiam zegarek- "Jeżeli
      nie ubierzesz się w przeciągu dziesięciu minut, zakaz telewizji
      będzie obowiązywał również jutro". A w niedzielę rano ukochani Power
      Rangers. Dobra nie ma żartów. Moje dziecko w końcu idzie po rozum do
      głowy- ubiera się. A jednak można.
      - krok ósmy- konsekwencja- potomek przyłazi do mnie namolnie przez
      cały dzień podkreślając, że juz zrozumiał co zrobił źle i na pewno
      się poprawi "Ale odwołaj mi karę...prrrrrooooszzzzę". Nie można
      wtedy ustąpić. Naprawdę. Kara jak powiadał mój dziadek "Musi boleć"-
      nie fizycznie oczywiście, ale psychicznie. Dziecko musi zapamiętać
      że takie zachowanie jest karygodne, a histerią nic nie wskóra. Musi
      też zrozumieć, że to rodzic wyznacza pewne granice. Nastepnego dnia
      doceni to, że może oglądac telewizję. Trzeba wtedy podkreślić i
      docenić to, że dziecko zachowywało się grzecznie przez cały dzień (w
      naszym przypadku, rano synek bez słowa sprzeciwu się ubrał- co
      zostało zauważone, bardzo pochwalone i nagrodzone)

      Rozpisałam się strasznie,ale ze spaniem jest tak samo. Mogłabym
      napisac podobna historię dotyczącą tego, jak Franek zaczął mnie w
      bardzo podobny sposób naciągać na spanie z nim w łóżku. Ale wszystko
      da się rozwiązać w ten sam sposób - konsekwencją.
      Jeżeli chcecie, ustępujcie, ale łóżko stanie się w ten sposób
      przyczólkiem kolejnych fanaberii. Jeżeli dziecko widzi, że jego
      życzenia są traktowane jak rozkazy, a rodzice biegają na każde jego
      skinienie palcem, to będzie to bezwzględnie wykorzystywać w
      przyszłości. Zauważ jak często używasz słowa "KAZAŁA"- co to znaczy,
      że dziecko KAŻE? To znaczy że tak ma być?
      • edit38 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 12:13
        franutek napisała:

        Zauważ jak często używasz słowa "KAZAŁA"- co to znaczy,
        > że dziecko KAŻE? To znaczy że tak ma być?

        Jeżeli chodzi o słowo KAZAŁA to może nie zawsze słusznie zostało
        użyte pisząc „Gdy tylko ją ubrałam po kąpieli to ona biegła do
        swojego pokoju i kazała ścielić łóżko” miałam na myśli że
        chciała/prosiła o posłanie łóżka.

        Nie wiem w jakim wieku jest Twoje dziecko ale z moją 2-latką nie za
        bardzo mogę jeszcze tak negocjować bo ona jeszcze nie wszystko
        rozumie co do niej mówię (a może udaje bo tak wygodniej) Również
        uważam że w wychowywaniu dzieci podstawą jest konsekwencja (
        niestety nie zawsze potrafię być konsekwentna) Niestety jeśli chodzi
        o usypianie to boję się ją zostawiać samą w pokoju kiedy płacze
        histerycznie ponieważ nie wiem dlaczego ona nagle nie chce zostawać
        sama (nie potrafi mówić a nie wszystko potrafi przekazać gestami)
        Może boi się ciemności, może boi się samotności, może ma lęki nocne
        i dlatego chce mieć kogoś obok siebie. Po prostu serce mi pęka jak
        słyszę gdy ona tak żałośnie płacze i woła mnie. W ciągu raczej jej
        płacz nie działa tak na mnie, ale ta noc mnie przeraża bo ja sama
        jako dziecko bałam się często ciemności.
        • alpepe Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 13:00
          no i o to chodzi, ja bardzo bałam się ciemności, każda noc to było ciche
          popłakiwanie, że widzę potwory na ścianach i suficie. Nie wiem, czemu mamie o
          tym nie powiedziałam, ale za to wiem, że chcę, aby moje córki nie bały się
          ciemności i póki co to u mnie działa. Poza tym dziecko wiecznie małe nie będzie.
        • franutek Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 13:12
          Ale dwuletnie dziecko, to rozumny, mały człowieczek. W żadnym
          wypadku nie niemowlak sygnalizujący płaczem swoje potrzeby.
          Ja od najwcześniejszych lat starałam się ze swoim dzieckiem
          rozmawiać. Czasami nie jest to rozmowa w rzeczywistym słowa tego
          znaczeniu, ale mama, która potrafi słuchać, potrafi tez wiele rzeczy
          takiemu małemu uparciuchowi wytłumaczyć.
          Zacznij po prostu od rozmowy z malutką. I postaraj się nie
          projektowac swoich odczuć na nią, dostarczając jej dodatkowych
          argumentów na "nie"- np. nie sugeruj, że ciemności można się bać,
          tylko postaraj się podczas wspólnej wyprawy do sklepu wybrać małą
          lampkę nocną, którą zawsze będzie mogła sama zapalić.
          Mój synek miał cały rytuał zasypiania. ma go zreszta do dziś. Do
          łóżka zabiera dwie przytulanki, przed snem zawsze cos czytamy, potem
          odmawiamy modlitwę do Anioła Stróża. Ten Anioł jest bardzo kluczową
          postacią, bo jak mu wytłumaczyliśmy, czuwa nad nim całą noc, nawet
          gdy my śpimy. Jest niewidzialny i dba o to, żeby nie śniły mu się
          złe sny. Może opowiedziec małej całą historię (odpowiednio
          ubarwioną) o aniołku, może sprezentowac nawet taka małą figurkę do
          postawienia gdzieś w pokoju?
          Generalnie nie szłabym oklepana drogą, ale po pierwsze postarałabym
          się dowiedzieć wszelkimi sposobami czy to nocne budzenie, płacz to
          histeria, czy realny strach?
          Po drugie płacz w nocy może mieć związek z sikaniem w pieluchę. To
          samo mieliśmy z naszym synkie. Od kiedy zaczęliśmy odzwyczając go od
          pampersa budzeniem sie w nocy i dramatycznym płaczem sygnalizował
          mocno przepełniony pęcherz. Po wysadzeniu na ubikację (po ciemku,
          bez budzenia) załatwiał się, i jak gdyby nigdy nic spał dalej.
          Powoli płacze nocne ustały, jak zaczęliśmy konsekwentnie wysadzać go
          około północy przed naszym pójściem spać.
          Zgadzam się jednak, że każde dziecko ma swój charakterek, i do
          każdego trzeba znaleźć właściwy klucz. Na pewno jednak nie jest
          rozwiązaniem machnięcie ręką i spędzanie każdej nocy w łóżku
          dziecka, licząc, że kiedys z tego wyrośnie. Osobiście znam mamusię,
          która wyrugowała męża z sypialni na osiem lat, które spędziła w
          łóżku z córeczką.
          • edit38 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 13:52
            franutek napisała:

            > Ale dwuletnie dziecko, to rozumny, mały człowieczek. W żadnym
            > wypadku nie niemowlak sygnalizujący płaczem swoje potrzeby.

            Owszem masz rację ale dziecko gdy się cegoś boi to właśnie chyba
            płaczem reaguje szczególnie kiedy nie potrafi jeszcze powiedzieć o
            co chodzi i czego się boi. Moja mała np jest bardzo wrażliwa np
            bardzo boi się gdy wieje wiatr i wkoło latają śmieci i liście wtedy
            właśnie płacze a czasem gdy np nie można wziąść jej na ręce zaczyna
            histeryzować.

            > Zacznij po prostu od rozmowy z malutką. I postaraj się nie
            > projektowac swoich odczuć na nią, dostarczając jej dodatkowych
            > argumentów na "nie"- np. nie sugeruj, że ciemności można się bać,

            Staram się z nią "rozmawiać" tłumaczyć że jestem obok i może
            spokojnie spać ale ona nie chce tego słuchać smile

            > Po drugie płacz w nocy może mieć związek z sikaniem w pieluchę. To
            > samo mieliśmy z naszym synkie. Od kiedy zaczęliśmy odzwyczając go
            od
            > pampersa budzeniem sie w nocy i dramatycznym płaczem sygnalizował
            > mocno przepełniony pęcherz.

            Częściowo to może mieć jakieś znaczenie bo nieraz gdy się obudzi
            chce na nocnik ale nie zawsze.

            Na pewno jednak nie jest
            > rozwiązaniem machnięcie ręką i spędzanie każdej nocy w łóżku
            > dziecka, licząc, że kiedys z tego wyrośnie

            Machnięcie ręką nie jest dla mnie bo mnie po prostu spanie z
            dzieckiem nie pasuje z kilku powodów ale nie mogę też bezczynnie
            patrzeć/słuchać jak dziecko płacze bo nie chce zostać w nocy samo.
            Ma taką małą lampkę ktora zuca na ścianę i sufit gwiazdki i księżyc
            ale nie zawsze pomaga włączenie lampki. Może to nie o ciemność
            chodzi.
            • franutek Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 14:19
              edit38 napisała:

              > Owszem masz rację ale dziecko gdy się cegoś boi to właśnie chyba
              > płaczem reaguje szczególnie kiedy nie potrafi jeszcze powiedzieć o
              > co chodzi i czego się boi.
              Nie możesz stuprocentowo określić, czy mała w nocy, rzeczywiście
              czegoś się boi, czy po prostu płacze, bo wie, że w ten sposób zawsze
              pojawiasz się przy jej łóżku. Jak będziesz potulnie powtarzała ten
              schemat co noc- nic się nie zmieni, a będzie jeszcze gorzej. Sama
              nawet piszesz, że tego typu nocne histerie odbijaja się nie tylko na
              twoim kiepskim samopoczuciu, ale wracaja rykoszetem w postaci
              dziennego odreagowywania strsów na męzu i dziecku. Chyba jednak
              warto powalczyć i coś z tym zrobić. Jeżeli dziecko nalezy do
              wrażliwych to powinno zrozumieć jasny przekaz- mamusia jest
              wykończona wstawaniem do ciebie co noc, nie ma przez to ochoty na
              zabawę, jest smutna. Trzeba po imieniu nazwać wszystkie uczucia,
              które wywołuje ta sytuacja. Pokazałabym pozytywne przykłady- jest
              wiele pięknych książek mówiących o strachu, ciemności i pokazujących
              dzieci grzecznie zasypiające we własnych łóżeczkach. Takie przykłady
              są najbardziej obrazowe.
              • anja0123 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 15:29
                Jak czytam takie dyskusje, to czasem mam wrazenie, ze osoba
                rozpoczynajaca watek robi to tylko po to, by uslyszec: 'kochana, nie
                pociesze sie, u mnie jest tak samo, nic sie z tym nie da zrobic,
                tylko przeczekac'. tak sobie wlasnie mysle, jak czytam odpowiedzi
                edit na posty figrutka.
                Ja zgadzam sie z figrutkiem w stuprocentach. wychowanie malego
                czlowieka nie zawsze jest mile i latwe. A nawyki i zachowania
                zwiazane ze spaniem to takze element wychowania. Czy Twoje dwuletnie
                dziecko mowi Ci, co masz jesc na sniadanie? Czy mowi Ci, w co sie
                masz ubrac? dlaczego wiec pozwalasz, by mowilo Ci, gdzie i jak masz
                spac? to Ty ustalasz zasady, nie ono.
                I zeby nie bylo, ze nie wiem, o czym pisze: moj synek od malenkosci
                przyzwyczajony jest do spania we wlasnym lozku i samodzielnego
                zasypiania. Ale im starszy jest, tym bardziej 'cwany' i tym szerszy
                jego repertuar codziennych sztuczek i trickow, majacych na celu
                przedluzenie momentu pojscia spac. A raczej - on probuje na
                wszystkie sposoby, ale my sie nie dajemy. Wczoraj byla i dodatkowa
                ksiazeczka, i dodatkowy buziak i woda. Okay, jeszcze w normie. Po
                kolysance wychodze z pokoju, slysze ze stuka w lozko, bawi sie, po
                czym wyrzuca wszystkie smoczki z lozeczka i mnie wola. Wchodze,
                podaje smoczki, daje buziaka, wychodze. Dwie minuty pozniej to samo,
                smoczki wyrzucone, wolanie mamy, ale w tym momencie, jesli o mnie
                chodzi, zabawa sie konczy. Wchodze, podaje smoczki i stanowczym
                tonem oswiadczam, ze przyszlam mu je podac juz ostatni raz i ze
                teraz naprawde ma spac. Wychodze. Efekt: pieciminutowy ryk, jakby go
                ktos ze skory obdzieral, po czy zapadniecie w sen, z ktorego synek,
                jak zawsze, wybudza sie 12 godzin pozniej.
                Edit, to Ty wychowujesz swoje dziecko i ustalasz reguly, a nie na
                odwrot.
                • anja0123 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 15:30
                  Przepraszam: franutek.
                • edit38 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 19:17
                  anja0123 napisała:

                  > Jak czytam takie dyskusje, to czasem mam wrazenie, ze osoba
                  > rozpoczynajaca watek robi to tylko po to, by uslyszec: 'kochana, nie
                  > pociesze sie, u mnie jest tak samo, nic sie z tym nie da zrobic,
                  > tylko przeczekac'. tak sobie wlasnie mysle, jak czytam odpowiedzi
                  > edit na posty figrutka.
                  > Ja zgadzam sie z figrutkiem w stuprocentach. wychowanie malego
                  > czlowieka nie zawsze jest mile i latwe. A nawyki i zachowania
                  > zwiazane ze spaniem to takze element wychowania. Czy Twoje dwuletnie
                  > dziecko mowi Ci, co masz jesc na sniadanie? Czy mowi Ci, w co sie
                  > masz ubrac? dlaczego wiec pozwalasz, by mowilo Ci, gdzie i jak masz
                  > spac? to Ty ustalasz zasady, nie ono.

                  Ale kochana gdzie ja pisałam o tym że pozwalam aby dziecko decydowało co mam
                  jeść robić czy nawet spać. Owszem napisałam że przez kilka nocy mała chciała aby
                  z nią spać, nigdzie nie pisałam że z nią śpię (chyba że niezbyt jasno coś
                  opisałam) Kiedy zorientowałam się że siedzenie podczas zasypiania kończy się
                  żądaniem dziecka aby w nocy kłaść się obok niego postanowiłam z tym skończyć.
                  Uważam że KAŻDY a tym bardziej maleńkie dziecko może mieć gorsze dni kiedy się
                  czegoś boi i chce aby ktoś podczas zasypiania był obok. Gorzej jeśli to wygląda
                  tak jak u nas.


                  > I zeby nie bylo, ze nie wiem, o czym pisze....... Wczoraj byla i dodatkowa
                  > ksiazeczka, i dodatkowy buziak i woda. Okay, jeszcze w normie. Po
                  > kolysance wychodze z pokoju, slysze ze stuka w lozko, bawi sie, po
                  > czym wyrzuca wszystkie smoczki z lozeczka i mnie wola. Wchodze,
                  > podaje smoczki, daje buziaka, wychodze. Dwie minuty pozniej to samo,
                  > smoczki wyrzucone, wolanie mamy, ale w tym momencie, jesli o mnie
                  > chodzi, zabawa sie konczy. Wchodze, podaje smoczki i stanowczym
                  > tonem oswiadczam, ze przyszlam mu je podac juz ostatni raz i ze
                  > teraz naprawde ma spac. Wychodze. Efekt: pieciminutowy ryk, jakby go
                  > ktos ze skory obdzieral, po czy zapadniecie w sen, z ktorego synek,
                  > jak zawsze, wybudza sie 12 godzin pozniej.

                  U nas taka akcja ze smoczkiem skończyła się tym że po 3-4 razie kiedy wyrzuciła
                  smoczek z łóżeczka uprzedziłam że jeszcze raz wyrzuci to go nie dostanie. Jak
                  powiedziałam tak zrobiłam. Efekt :w wieki około 15 m-cy pożegnała się ze
                  smoczkiem i już więcej go nie dostała pomimo się go domagała. Inaczej sprawa
                  wygląda jeśli wiem o co dziecku chodzi a inaczej jeśli nie mam pewności czy ma
                  złe sny czy ma boleści czy to takie widzimisię.

                  > Edit, to Ty wychowujesz swoje dziecko i ustalasz reguly, a nie na
                  > odwrot.

                  Owszem i tak jest w każdej innej dziedzinie życia ale w tym względzie naprawdę
                  boję się aby nie wyrządzić dziecku większej krzywdy niż będzie z tego pożytek.

                  Mam nadzieję że piszę dosyć jasno i nie motam się ale łeb chce mi rozerwać ból a
                  mała jęczy cały czas za uchem a sąsiad wierci dziury w ścianie i myśli zebrać
                  jest mi ciężko.
                • dariafox Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 22:29
                  Tylko, że jedni chcą to robić (uczyć dziecko samodzielnego zasypiania) a inni
                  nie, czego przykładem jestem także ja - nie mam ciśnienia,żeby córka sama
                  zasypiała i sama spała. Owszem, czasem mnie to drażni, ale na ogół nie
                  przeszkadza aż tak bardzo. To jest kwestia czy chcę aby samodzielnie spała, a
                  nie czy umiem ją do tego "zmusić" (nauczyć, jeśli lepiej brzmi). Także wiesz -
                  nie trzeba nikogo uszczęśliwiać na siłę, Tobie odpowiada taki model wychowania,
                  a inni w ogóle nie wychowują i też żyjąwink
                  • dariafox To było do anji:) n/t 16.06.09, 22:30
              • edit38 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 19:02
                franutek napisała:



                > Nie możesz stuprocentowo określić, czy mała w nocy, rzeczywiście
                > czegoś się boi, czy po prostu płacze, bo wie, że w ten sposób zawsze
                > pojawiasz się przy jej łóżku.

                Owszem nie wiem ale nie wiem też czy np nie ma jakiś boleści lub czy nie
                przyśniło się jej coś złego a w takim przypadku zostawienie dziecka samego jest
                trochę (dla mnie ) okrutne.

                Pokazałabym pozytywne przykłady- jest
                > wiele pięknych książek mówiących o strachu, ciemności i pokazujących
                > dzieci grzecznie zasypiające we własnych łóżeczkach. Takie przykłady
                > są najbardziej obrazowe.

                A masz jakieś konkretne tytuły godne polecenia bo prawdę mówiąc nie wiem czego
                szukać?

                W tym co piszesz jest dużo racji bo rzeczywiście nauczyłam dziecko że gdy tylko
                zaczęła płakać w nocy to ja półprzytomna od razu do niej szłam. Niestety jeśli
                człowiek przez np 3-4 tygodnie dzień w dzień śpi po 3-4 godziny na dobę to
                ciężko jest myśleć gdy wrzask dziecka budzi Cię ze snu. Niestety ja zanim zdążę
                w takiej sytuacji pomyśleć aby poczekać i nie iść do małej to już stoję nad jej
                łóżkiem i jej tłumaczę że mama jest zmęczona, że jest ciemno i wszyscy śpią.
                • franutek Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 21:42
                  edit38 napisała:

                  > franutek napisała:
                  >
                  > > Nie możesz stuprocentowo określić, czy mała w nocy, rzeczywiście
                  > > czegoś się boi, czy po prostu płacze, bo wie, że w ten sposób
                  zawsze
                  > > pojawiasz się przy jej łóżku.
                  >
                  > Owszem nie wiem ale nie wiem też czy np nie ma jakiś boleści lub
                  czy nie
                  > przyśniło się jej coś złego a w takim przypadku zostawienie
                  dziecka samego jest
                  > trochę (dla mnie ) okrutne.

                  Jasna sprawa- jeżeli mała nagle zaczyna histerycznie ryczeć, nie
                  można jej zostawić samej sobie. Zauważ jednak, że prawdziwa histeria
                  nocna polega na tym, ze nie możesz dziecka wybudzić, a ono krzyczy,
                  płacze nie wiadomo dlaczego, nie ma z nim najmniejszego kontaktu.
                  Mnie kilka razy taka sytuacja zdarzyła się z synkiem i faktycznie,
                  wtedy nie pozostaje nic innego jak utulić i uspokoić.
                  Innym rodzajem histerii jest zwykły płacz- wymuszenie, mający na
                  celu uzyskanie konkretnej rzeczy- np. twojej obecności. Uwierz mi,
                  bardzo rzado dziecko cos boli, albo czegoś się boi. Bardziej wygląda
                  to jak u (przepraszam za porównanie)- psa Pawłowa- obudzenie się w
                  nocy+ krzyk=mama. Dziecko czasami nie potrafi nawet powiedziec
                  dlaczego krzyczy i płacze, bo chodzi mu tylko o czyjąś obecność.Być
                  może kiedyś te lęki ustaną, ale ja naprawdę usiłowłabym wszelkimi
                  sposobami z nimi walczyć, bo będziesz niedługo chodzącym Zombi.
                  Walka- to w tym przypadku nie pozostanie na domysłach, że dziecko
                  coś boli, albo, że dzieje mu się krzywda ale dociekanie wspólnie z
                  nim źródła tych lęków. Oswajanie ich aż do zupełnego wyciszenia. Ja
                  nie chcę, żebyś zostawiła z tym dziecko samemu sobie, ale żebyś
                  postarała się wyeliminować przyczynę.

                  > A masz jakieś konkretne tytuły godne polecenia bo prawdę mówiąc
                  nie wiem czego
                  > szukać?
                  Z własnego podwórka- polecam "Franklin boi się ciemności", ponadto
                  ja raczej takowych książecze nie kupowałam, bo mały zasypiał w swoim
                  pokoju raczej bez obaw i protestów. Widziałam gdzieś serię z
                  Kamyczkiem w tej tematyce. Jak na cos sie natknę, to dam ci znać na
                  priv

                  > W tym co piszesz jest dużo racji bo rzeczywiście nauczyłam dziecko
                  że gdy tylko
                  > zaczęła płakać w nocy to ja półprzytomna od razu do niej szłam.
                  Niestety jeśli
                  > człowiek przez np 3-4 tygodnie dzień w dzień śpi po 3-4 godziny na
                  dobę to
                  > ciężko jest myśleć gdy wrzask dziecka budzi Cię ze snu. Niestety
                  ja zanim zdążę
                  > w takiej sytuacji pomyśleć aby poczekać i nie iść do małej to już
                  stoję nad jej
                  > łóżkiem i jej tłumaczę że mama jest zmęczona, że jest ciemno i
                  wszyscy śpią.
                  Naprawdę cię rozumiem, bo mój mąż jest obdarzony przekleństwem
                  lekkiego snu- i to on zawsze wstawał do synka w nocy, kiedy ten
                  zdradzał jakieś oznaki zwiększonej aktywności. Co ciekawe- mały się
                  szybko nauczył że tatuś zawsze do niego biega i co noc miał dla
                  niego specjalna listę życzeń- picie, smarkanie, sikanie, znajdź mi
                  myszkę itp. Jeżeli natomiast tatuś wyjeżdżał na delegację
                  zostawiając nas samych, mały przesypiał noc bez jednego stęknięcia.
                  Nie wiem czy wołał, a ja śpiąc kamieniem go nie słyszałam, czy po
                  prostu wiedział, że mama jest betonowa i nie warto nią sobie
                  zawracać głowy.
                  • edit38 Re: Sił już mi brakuje 17.06.09, 06:39
                    franutek napisała:


                    > Jasna sprawa- jeżeli mała nagle zaczyna histerycznie ryczeć, nie
                    > można jej zostawić samej sobie. Zauważ jednak, że prawdziwa
                    histeria
                    > nocna polega na tym, ze nie możesz dziecka wybudzić, a ono
                    krzyczy,
                    > płacze nie wiadomo dlaczego, nie ma z nim najmniejszego kontaktu.

                    No właśnie min tego się boję. jakieś pół roku temu miałam na
                    przełomie 2 m-cy kilka (6-7) takich nocy kiedy próbowałam zignorować
                    wołanie dziecka i po jakimś czasie dziecko "budziło" się ze snu,
                    było półprzytomne, płakało przez około 20-30 min tak okrutnie że się
                    zanosiło, krztusiło i efektem tego były wymioty.


                    Uwierz mi,
                    > bardzo rzado dziecko cos boli, albo czegoś się boi. Bardziej
                    wygląda
                    > to jak u (przepraszam za porównanie)- psa Pawłowa- obudzenie się w
                    > nocy+ krzyk=mama.

                    No akurat w ból u mojego dziecka jest mi łatwo uwierzyć (może naiwna
                    jestem i tym sobie wszystko tłumaczę) Mała dosyć boleśnie ząbkuje a
                    obecnie idą jej 2 piątki. Pozatym mała ma problemy brzuszne (candida
                    układu pokarmowego ) które na razie nie bardzo możemy leczyć bo źle
                    reaguje na leki a samą dietą też ciężko się tego świństwa pozbyć.



                    > Z własnego podwórka- polecam "Franklin boi się ciemności", ponadto
                    > ja raczej takowych książecze nie kupowałam, bo mały zasypiał w
                    swoim
                    > pokoju raczej bez obaw i protestów.

                    Moja mała również przeważnie zasypiała wieczorem (w dzień od
                    nowododka nie chciała dobrowolnie zasypiać) bez protestów sama (tak
                    jak pisałam wcześniej mieliśmy kilka kryzysów) dlatego to mnie tak
                    drażni bo wiem że ona potrafi sama spać.


                    > Nie wiem czy wołał, a ja śpiąc kamieniem go nie słyszałam, czy po
                    > prostu wiedział, że mama jest betonowa i nie warto nią sobie
                    > zawracać głowy.

                    Trudno mi określić jak mocny Ty masz sen ale jeśli taki jak mój mąż
                    to całkiem możliwe że dziecko Cię wołało a Ty poprostu nie
                    słyszałaś. Mój mąż potrafi spać tak głęboko że nawet te wrzaski
                    zakończone wymiotami go nie budzą.
      • paula_oski Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 17:40
        FRANUTEK podobała mi się Twoja opowieśćwinkBrawa za konsekwencjewink)
        • mika_p Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 18:05
          A mnie się opowieść Franutka w ogóle nie podoba, a ostatnie, co tam można
          znaleźć, to konsekwencja.

          Przeczytajmy razem:
          Pierwszego dnia mama zmienia zasady dotąd obowiązujące, bo takie ma widzimisię.
          Drugiego dnia zmienione zasady obowiązują dalej, bo mamie tak jest wygodniej.
          Trzeciego dnia okazuje się, że mamie znowu się odwidziało i wprowadzane są
          kolejne zasady.

          Po drugie, o ile pięciolatkowi, jakiego ma Franutek, można sporo wytłumaczyć, o
          tyle z dwulatkiem jest dużo trudniej.

          Po trzecie, co innego wprowadzanie zasad w dzień, kiedy człowiek jest przytomny,
          a co innego żelazna konsekwencja przy środnocnej pobudce, gdy matka jest
          półprzytomna i jedyne, czego jej potrzeba, to powrotu do ciepłego łóżka, bo
          zostało niewiele snu do rana.
          • franutek Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 21:17
            mika_p napisała:

            > A mnie się opowieść Franutka w ogóle nie podoba, a ostatnie, co
            tam można
            > znaleźć, to konsekwencja.
            Przetłumaczę może sens mojego wywodu- oto do czego prowadzi
            niekonsekwencja i pozwalanie dziecku na włażenie sobie na głowę

            >
            > Przeczytajmy razem:
            > Pierwszego dnia mama zmienia zasady dotąd obowiązujące, bo takie
            ma widzimisię.
            Czytamy niestety niedokadnie, bo mama zmieniła zasady awaryjnie,
            żeby dzieciak się nie przeziębił po tygodniowym braniu antybiotyku.
            Postanowiła mu pomóc w ubiorze, bo mieszkanie było cholernie
            wyziębione

            > Drugiego dnia zmienione zasady obowiązują dalej, bo mamie tak jest
            wygodniej.
            Nie przeczę, drugiego dnia, faktycznie popełniłam błąd. Ale nie
            dlatego, że było mi wygodniej, tylko poprostu zabrakło mi czasu.
            Może faktycznie powinniśmy się spóźnić do przedszkola, wtedy na
            własnej skórze odczułby co to znaczy ślamazarzyć się i być
            obsztorcowanym przez woźną Jadzię.

            > Trzeciego dnia okazuje się, że mamie znowu się odwidziało i
            wprowadzane są
            > kolejne zasady.
            Sorry, mamie się nie odwidziało, tylko zauważyła, że poprzez swoje
            pobłażanie - dziecko zaczyna traktować ją jak służącą i cofa się w
            rozwoju. Uwaga- przez cały szmat czasu dziecko ubierało się bez
            problemu, a zasady zostały awaryjnie naciągnięte jedynie przez dwa
            dni. I to się nazywa mieszanie dziecku w głowie i brak konsekwencji?
            Jestem ciekawa ile jest superkonsekwentnych matek na forum. Juz
            kiedyś była zażarta dyskusja na temat sprzątania zabawek niezależnie
            od tego czy dziecko jest chore, czy zdrowe, czy pada na nos. To może
            trochę zmodyfikuję- najważniejszy jest UMIAR i konsekwencja- ale
            taka konsekwencja z ludzka twarzą, pełna wyrozumiałości kiedy trzeba
            a stanowczości, kiedy to konieczne.

            > Po drugie, o ile pięciolatkowi, jakiego ma Franutek, można sporo
            wytłumaczyć, o
            > tyle z dwulatkiem jest dużo trudniej.

            Zgadza się, ale nie jest to niemożliwe, wszystko zalezy od tego jak
            podchodzi się do własnego dziecka. Czy wydaje się mu tylko rozkazy,
            czy też pozwala się na dialog. A dialog polega na słuchaniu drugiej
            strony. Nawet gdy wydaje się to bardzo trudne- z dwulatkiem jak
            najbardziej można porozmawiać o jego emocjach. Wiem, bo nie raz
            takie rozmowy prowadziłam z moim jeszcze bardzo malutkim synkiem.
            Jest to trudne, ale warto!

            > Po trzecie, co innego wprowadzanie zasad w dzień, kiedy człowiek
            jest przytomny
            > ,
            > a co innego żelazna konsekwencja przy środnocnej pobudce, gdy
            matka jest
            > półprzytomna i jedyne, czego jej potrzeba, to powrotu do ciepłego
            łóżka, bo
            > zostało niewiele snu do rana.
            Ja nie mówię, żeby dyskutować z histeryzującym dzieckiem w nocy,
            choć po uspokojeniu na pewno starałabym się dowiedzieć "na świeżo" o
            co biega. Jeżeli jednak nie w nocy, to na pewno wieczorem- przed
            snem albo w dzień.
            Cały mój wywód był jednak przykładem na to, ze nie nalezy dziecku
            zawsze ustępować- tzn. robić coś dla świętego spokoju. Może
            rzeczywiście powinnam odpowiedzieć na tego posta wprost, choć
            znalazło się kilka kobiet, które w mig skumały, że nie chodzi mi o
            umoralniające rozmowy z maluchem o drugiej w nocy, a raczej o nie
            uleganie histerycznym szantażom (być może podświadomym) które z
            wiekiem będą narastać.
            • mika_p Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 23:01
              franutek napisała:
              > Czytamy niestety niedokadnie

              Czytamy z innej perspektywy

              > Sorry, mamie się nie odwidziało, tylko zauważyła, że
              > poprzez swoje pobłażanie - dziecko zaczyna traktować
              > ją jak służącą i cofa się w rozwoju.

              Dalej czytamy z innej perspektywy. Nie twojej, tylko możliwe, że twojego
              dziecka: po chorobie mama zaczęła pomagać w ubieraniu. A trzeciego dnia ni stąd,
              ni zowąd oświadczyła, że choroba, która była tak istotna przedwczoraj, przestała
              być ważna. I plany, jakie miał ów rozumny mały człowiek, zostały storpedowane, a
              jak się rozpłakał, to jeszcze dostał karę i został zaszantażowany kolejną karą.
              Do tego okazało się, że perpsektywa nowej choroby, która tak mamę przerażała w
              czwartek, że aż złamała zasady, przy sobocie nagle staje się akceptowalną
              alternatywą.
              Jak dla mnie, to nie brzmi konsekwentnie.

              > wszystko zalezy od tego jak podchodzi się do własnego
              > dziecka. Czy wydaje się mu tylko rozkazy, czy też
              > pozwala się na dialog. A dialog polega na słuchaniu
              > drugiej strony.

              Tak, właśnie.
              • franutek Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 23:30
                Mika, po twoim poście opadły mi ręce.
                konkluzja nasuwa się jedna- zrobisz błąd- musisz brnąć do końca, bo
                inaczej twoje dziecko będzie miało paranoję?
                Według ciebie jak należało postąpić- pokornie ubierać dziecko przez
                następnych kilka lat?
                Rozumiem, że postąpiłam źle, bo pokazałam dziecku że się
                zagalopowało, tak? I według ciebie normą jest zbagatelizowanie
                porannej histerii, kiedy dzieciak biega goły po mieszkaniu i nie
                chce się ubrać, żądając, żebyś ty to zrobiła za niego??? Nie
                pomogła, tylko ubrała go od stóp do głów?
                I jeszcze dodam, bo może kolejny raz nie doczytałaś, że przed
                zastosowaniem kary wytłumaczyłam dziecku w czym rzecz. I nie
                zastosowałam jej od razu, tylko w momencie histerii z jego strony.
                Tylko, że ty to nazywasz płaczem. A ja wymuszeniem.
                Od dawna uczę dziecka, że szantażem i płaczem nic na mnie nie
                wymusi. I uwierz mi, jeżeli nabroi, to potrafi przyjść i powiedzieć-
                "porozmawiajmy". To jest dla mnie najważniejsze, że traktuje mnie
                mimo wszystko jak partnera.
                Ponadto, od czwartku do soboty minęły dwa dni. Zmieniły się tez
                trochę okoliczności, nie wiem, czy zauważyłaś.
                Byc może uważasz, że moje dziecko jest zaszczute i skołowane- ale
                efekt został osiągnięty- od pół roku bez problemów ubiera się znowu
                sam a jednodniowy brak telewizora nie wyrządził mu znaczącego
                uszczerbku na zdrowiu.

                I na koniec prośba mika- czytaj proszę ze zrozumieniem- bo jeżeli
                nasza korespondencja jest dialogiem, to chyba mocno jednostronnym.
                Mam wrażenie że się czepiasz dla zasady.

                Jeżeli masz jakieś pomysły co do przespanej nocy, to pomóż z łaski
                swojej Edi jakimiś konkretami, daj konstruktywne przykłady, pokaż
                jak radzisz sobie w tego rodzaju sytuacjach. Nie sztuką jest
                krytykowac innych, sztuką jest zaproponować jakieś rozwiązania.
                • lenama_2008 mika 18.06.09, 10:30
                  mika
                  nie rozumiem Twojego przeslania... czy wg Ciebie placz dziecka
                  zawsze determinuje dzialanie rodzica? czy zawsze w takiej sytuacji
                  rodzic ma zaspokoic rzekoma potrzebe malucha? czy Ty tak zawsze
                  reagujesz, nawet w sytuacjach kiedy nie posluzy to Twojemu dziecku?
                  np. zawsze kupujesz w sklepie batonik, jesli dziecko wymusi to na
                  Tobie placzem...?

                  podpisuje sie pod uwaga franutka - czy poza krytyka - masz cos do
                  zaproponwania autorce watku z wlasnego doswiadczenia?
    • ap3333 Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 22:59
      W dyskusji wychodzi na to, że wychowanie to albo wojna, albo totalne
      zdominowanie przez dziecko. Mnie się natomiast wydaje, że problem leży w braku
      jednego, stałego, niezmiennego rytuału zasypiania, konsekwentnie
      przestrzeganego. Raz jesteście przy dziecku, drugi raz wychodzicie, bo Wam każe.
      Może warto by było przyjąć jedną, niezmienną zasadę i zawsze usypiać małą w
      dokładnie ten sam sposób, a jeśli protestuje, po prostu przeczekać protesty. I
      nie pozwalać jej zasypiać wtulonej w mamę, bo wcale się nie dziwię, że czuje się
      zagubiona, gdy w nocy mamy przy niej nie ma. Nocne pobudki to problem, ale czy
      nie jest też trochę tak, że jej ustępujecie dla świętego spokoju, kiedy zaczyna
      płakać? A zatem mała płacze, bo takie działanie okazuje się skuteczne. Skoro nie
      chodzi o siusiu i nie jest chora, to może i w tym wypadku warto zaryzykować
      kilka dni awantur i nie ustępować - tzn. kiedy płacze, pójść, pogłaskać,
      powiedzieć, że rodzice są obok i wrócić do swojego łóżka.
      • edit38 Re: Sił już mi brakuje 17.06.09, 07:05
        ap3333 napisała:

        Mnie się natomiast wydaje, że problem leży w braku
        > jednego, stałego, niezmiennego rytuału zasypiania, konsekwentnie
        > przestrzeganego. Raz jesteście przy dziecku, drugi raz
        wychodzicie, bo Wam każe

        Ale jak najbardziej mamy ciagle ten sam rytuał zasypiania. Gdy mała
        jest wykąpana wysuszona i ubrana idziemy do łóżeczka (wcześniej na
        siłę bo ona nie chciała a od czasu gdy ma nowe łóżko to sama biegnie
        i nas pogania) potem książeczka, przytulanie, śpiewam jej "aaa kotki
        dwa" daję buziaka, przychodzi tatuś (jeśli jest w domu) daje buziaka
        gasimy duże światło świecimy małą lampkę i wychodzimy. Zmienne jest
        to że jeśli mała "każe" nam yjść po przeczytaniu książki to ciężko
        przytulać ją na siłę więc dostaje buzi i wychodzimy


        Nocne pobudki to problem, ale czy
        > nie jest też trochę tak, że jej ustępujecie dla świętego spokoju,
        kiedy zaczyna
        > płakać?

        Trochę tak bo jeśli ja spię np godzinę dopiero a do pobudki zostały
        2-3 godziny to ciężko zdecydować mi się na słuchanie płaczu i jęków
        idę wtedy aby jej dać buziaka którego się domaga.



        > kilka dni awantur i nie ustępować - tzn. kiedy płacze, pójść,
        pogłaskać,
        > powiedzieć, że rodzice są obok i wrócić do swojego łóżka.

        Tak właśnie robię. Nigdy nie śpię z dzieckiem bo ono tego chce.
        Spałam z nią zaledwie kilka razy gdy miała zapalenie ucha, gdy była
        maleńka i spadła mi złóżka wieczorem i chciałam mieć ja przy sobie
        oraz gdy jesteśmy u moich rodziców i nie ma miejsca aby spała sama.
    • mamaigiiemilki Re: Sił już mi brakuje 16.06.09, 23:20
      mi sie wydaje, że ciężko jest radzić...bo dzieci są różne; ja mam bliźniaczki, a pod względem zasypiania różniły się bardzo - jedna sama, druga chciała z mamą; i zasypiałam z nią; minęło; także musisz sama ocenić, czy dziecko ma spać/zasypiać bez ciebie, czy z tobą(bo może ona jest z tych potrzebujących mamy a może wymusza a da sobie radę bez ciebie- wydaje mi się, że mama ma "nosa" i wyczuje takie rzeczywink)
      jedna rzecz jest na pewno ważna - dziecko nie może bać się iść spać, nie może mu się ta czynność źle kojarzyć;
      aaaaa - i ja zawsze mówię, że mogą mnie zawołać jak zasypiają albo w nocy; nie nadużywają tegowink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka